•  

    pokaż komentarz

    Świetny artykuł! Ten lekarz trafił w sedno. Jedzie przysłowiowa czarna stuningowana beema, basy słychać z kilometra to nie wejdziesz na jezdnię bo wiesz czym to grozi, o dziwo młodzi są bardziej przewidywalni. A taka paniusia (albo panisko) co dostała awans, nowy samochód, stała się ważna to zaczyna uważać że jest już sekretarką samego Boga. I ona nie rozgląda się wokoło ponieważ w jej mniemaniu sama ma być poważana i obserwowana. Ona więcej zarabia, jest mądrzejsza, dla niej nawet jak jest czerwone światło to i tak jest zielone. To niestety moi drodzy jest egoizm polskich kierowców, jedźcie sobie np do Skandynawii po naukę kultury na drodze.

    •  

      pokaż komentarz

      A mi się wydaje, że jak ktoś chce zap%$$%$%ać to musi być pewien swoich umiejętności. I większość jest pewna, bo chłopaki wiedzą co i jak na drodze, i dlatego sprawiają mniejsze zagrożenie. Moja matka ma ponad 20 lat prawo jazdy, jeździ codziennie lecz gdy jedziemy razem to ja kieruje...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie chcę żeby mój komentarz wionął z daleka szowinizmem, ale prawda jest taka, że gdy jadę samochodem, mijam często kierowców którzy zapominają włączyć świateł. Nauczyłem się, że kiedy widzę, że prowadzi facet, "mrygnę" mu światłami, potem patrzę się w lusterko i okazuje się że zrozumiał o co mi chodziło, bo światła włączył. Kobiety o wiele rzadziej zwracają na to uwagę. Możesz wieźć choinkę na dachu ze światełkami, trąbić a niektóre nadal nie będą wiedziały czemu to robisz (niedawno moja koleżanka z którą jechałem - prowadzi od 3 lat - nie wiedziała że ma obowiązek w dzień zapalać światła). Z drugiej strony nie można generalizować. Parę miesięcy temu przejeżdżałem Polskę z północy na południe. Po paru godzinach jazdy "uczepiłem się" jadącego przede mną Focusa. Przejechałem tak z 100-150 km ciągle jadąc za nim, bo kierowca stwarzał u mnie zaufanie. Po jakimś czasie wyprzedzając, zwróciłem uwagę, że prowadziła kobieta.

    •  

      pokaż komentarz

      Moim skromnym zdaniem przyczyna jest znacznie prostsza: na wielu przejściach bez sygnalizacji można sobie czekać 20 minut a i tak żadnemu d##$#owi nie przyjdzie do głowy żeby się zatrzymać i nas przepuścić. Dlatego jeżeli chcemy się dostać na drugą stronę to trzeba takiemu wejść przed maskę, niestety raz na ileś tam przypadków kończy się to potrąceniem.

    •  

      pokaż komentarz

      to już podchodzi pod nagrodę Darwina. Wejść pod pędzący samochód, z pełną tego świadomością :/

    •  

      pokaż komentarz

      Prawo jazdy mam już od 16 lat. Odkąd pamiętam praktycznie codzienni z kółkiem, tak praca.
      Z moich obserwacji wynika, że najgorsi są kierowcy niedzielni. Cały tydzień auto pod domem, żeby sąsiedzi widzieli, do pracy autobusem bo taniej. W weekend z rodziną do kościoła i tu się zaczyna dramat. 40km/h z przerażeniem w oczach lewym pasem, włączając się do ruchu zawsze wjeżdżają pod zderzak, chyba się jeszcze nie zdarzyło żeby któryś docisnął gaz w podłogę żeby jak najszybciej odjechać i nie zmuszać tych z tyłu do hamowania. Przed rondem stoi i czeka aż całe rondo będzie puste, w godzinach szczytu puste nigdy nie jest więc efekt nie trudno przewidzieć itd, itp.

      Mówi się, że prędkość jest główną przyczyną wypadków na drogach.
      Śmiem twierdzić, że nie! Szybka jazda zmusza cię do koncentracji,
      wyostrzenia zmysłów i wyobraźni. Wszystko to oczywiście w granicach rozsądku.
      NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM NA DROGACH SĄ LUDZIE, KTÓRZY MYŚLĄ, ŻE SĄ NA NIEJ
      SAMI, NIEPRZEWIDYWALNI, BEZMYŚLNIE WYKONUJĄCY MANEWRY NIE MYŚLĄCY
      O ICH KONSEKWENCJACH, ZMUSZAJĄCY INNYCH TYM SAMYM DO KARKOŁOMNYCH
      NIERZADKO REAKCJI.

      Wiem co mówię, zostało mi wymuszone pierwszeństwo cztery razy ze skutkami materialnymi, na szczęście tylko takimi (raz mężczyzna, trzy razy kobieta) o przypadkach kiedy udało mi się uniknąć kolizji nie wspomnę. Dwa razy zostałem najechany stojąc przed przejściem dla pieszych, (raz kierowca był pijany). Raz lądowałem na łące po tym jak kobieta skręcała w lewo na posesję nie zauważyła, że nadjeżdżam z przeciwka.

      Nigdy nie byłem sprawcą kolizji ani wypadku, mam nadzieję, że tak zostanie :)

    •  

      pokaż komentarz

      Potwierdzam informację o światłach...
      Jeszcze jedna ode mnie: 80% osób rozmawiających przez komórkę za kierownicą to kobiety.

    •  

      pokaż komentarz

      Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

      2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

    •  
      t....a

      +47

      pokaż komentarz

      Światła w dzień to nic!
      Kiedyś jechałam za babą, która nie włączyła świateł W NOCY. Fakt, było to w mieście, więc drogę widać było. Na światłach migałam jej światłami, kilka razy zatrąbiłam, machaliśmy rękami i "migaliśmy" palcami przez okno i szyberdach (głupawkę już złapaliśmy) ;-)
      Twardo siedziała i nie zwracała uwagi na idiotów ;-)
      Pojechała dalej ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      Roll: głupoty gadasz, aż tak trudno nie ejst przejść, ci co wpadają z własnej winy często robia to bardzo nieumiejętnie

    •  

      pokaż komentarz

      @lisz55:
      Roll moze przesadzil, ale czesto nie jest latwo przedostac sie na druga strone ruchliwej drogi. Dla mlodych ludzi nie sprawia to problemu bo jakos sie wepchna, wejda metr na droge i ktos sie zatrzyma a jak nie do skok w bok. Ale taka stara babcia, ledwo sie rusza, to moze czekac z pol godziny az sie ktos zlituje.

      @len:
      No wlasnie Art. 26. 1. ... ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się NA przejściu... ale jak stoi jeszcze na chodniku to mozna olac. Nie ma sie co dziwic ze piesi wciskaja sie pod auta zeby zmusic je do zatrzymania sie.

      ps: Nie jestem pewien ale wydaje mi sie ze w Niemczech, za nie przepuszczenie pieszego na pasach groza 4 punkty

    •  

      pokaż komentarz

      @lisz55
      Za przeproszeniem sam gadasz głupoty, bo skąd masz wiedzieć o jakim skrzyżowaniu on mówi?
      Sam znam kilka przejść przez które trzeba albo przebiec, albo wymusić, albo czekać parenaście minut - ruchliwa trójpasmówka bez świateł w centrum miasta (Rzeszów). Nie mieszkam tam i przechodziłem tylko raz, ale zapamiętałem

    •  

      pokaż komentarz

      Kiedy przyjechałem do Kanady byłem bardzo zaskoczony kulturą jazdy na tutejszych drogach. Popytałem trochę i okazuje się, że wszystko sprowadza się do pieniędzy. Ubezpieczenia i mandaty drogowe mają powiązane bazy danych, każdy mandat wpływa na stawkę ubezpieczenia (znacząco), a wypadek z naszej winy może sprawić, że żadna firma ubezpieczeniowa nie będzie chciała nas ubezpieczyć. Byle przekroczenie dozwolonej prędkości grozi zwiększeniem rocznej stawki ubezpieczenia. Co więcej, w wielu firmach przy zatrudnieniu wymagają "clean driving record" jako warunek przyjęcia do pracy.

      Piesi tutaj to święte krowy - znowu kwestia pieniędzy (pozwy, prawnicy wywalczający ogromne odszkodowania, nastawienie sądów).

      Kiedyś przechodziłem na światłach przez jezdnie, a z ulicy równoległej do przejścia jeden kierowca robił lewoskręt. Za nim stał samochód, który chciał wykonać taki sam manewr. Kiedy ten drugi zniecierpliwił się i zatrąbił na pierwszego, to kierowca zaczął się awanturować krzycząc na drugiego, czy nie widzi, że pieszy idzie i on musi zaczekać, a mnie przeprosił "za tego idiotę".

      Prosty, skuteczny system opierający się na nieuchronności kary.

    •  

      pokaż komentarz

      Najgorsi są kierowcy kiepscy, wolni. Co chwilę hamują i przyśpieszają, widząc samochód czekający (stojący sobie grzecznie) na włączenie się do ruchu z drogi podporządkowanej zwalniają do 40 km/h poza miastem gdzie jest 90 km/h - wkurzają przy tym i jadącego za nim (np mnie) i tego czekającego (bo musi dłużej czekać). Trzeba takich wyprzedzać, bo jazda za nimi to przynajmniej 1,5 razy większe zużycie paliwa (ze względu na częste zwalnianie i przyśpieszanie) a wiadomo, że wyprzedzanie bezpieczne zwykle nie jest, zwłaszcza na wielu naszych drogach.

      A i jeszcze fotoradary i policjanci na poboczach - nie można skupić się na drodze tylko trzeba tego wypatrywać i sprawdzać miliony znaków przy drodze oraz prędkościomierz - czy się nie przekroczyło prędkości o te 5 km/h...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dru:
      Oh ale to straszne, caly czas sprawdzac czy nie przekroczyles predkosci...

      Gdyby nie policjanci i fotoradary nikt by nie przestrzegal dozwolonej predkosci i ogolnie zasad ruchu. Nikt by sie nie zatrzymywal na czerwonym tylko wszyscy by sie pchali na hama. Wtedy byl by taki chaos ze nigdzie bys nie dojechal na czas.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby nie policjanci i fotoradary nikt by nie przestrzegal dozwolonej predkosci i ogolnie zasad ruchu.

      Przecież i tak wszyscy jadą jak chcą, bo policja rzadko stoi i zazwyczaj ktoś ostrzeże.
      I mimo to każdy jedzie z taką prędkością, jaką uważa za rozsądną, a nie ciśnie, ile fabryka dała. Nikt, jak wie, że nie stoi nigdzie policja, nie staje się nagle opętanym wariatem nie patrzącym gdzie i jak jedzie, wyprzedzającym pod górkę i na zakrętach.

      Kierowcy wbrew pozorom to normalni, rozsądni ludzie - szanują swoje życie i swój samochód - zresztą, jak raz w życiu zapłacisz za klepanie z własnej kieszeni to zrozumiesz, że można z własnej woli jeździć rozsądnie bez żadnych nakazów i zakazów, zachowując ostrożność i dostosowując prędkość do drogi, natężenia ruchu i warunków atmosferycznych.

    •  

      pokaż komentarz

      Do grupy przewidywalnie nieprzewidywalnych, oprócz niedzielnych kierowców, dodałbym nastoletnie dziewczyny (gdzieś tak od 10 do 18 lat) i to nie w pojedynkę, bo wtedy uważają, a wtedy kiedy są dwie, trzy. Standardowym przykładem są takie trzy, które zatrzymują się przed przejściem dla pieszych, zwracają uwagę wyłącznie na swoje rozmówczynie, po czym jedna jak gdyby nigdy nic, po prostu włazi prosto przed samochód (a dwie pozostałe albo ją łapią, albo na nią krzyczą). Ostatnio byłem świadkiem (skręcając w prawo), jak samochód jadący prostopadle do mnie na zielonym świetle musiał hamować z piskiem opon, bo taka właśnie "trójca" wlazła po prostu na czerwonym. Obtrąbił je, zawróciły. Na szczęście było to na skrzyżowaniu, gdzie jeden pas zamienia się w dwa za skrzyżowaniem (no i oczywiście refleks kierowcy) - w przeciwnym razie, mogłoby być nieciekawie.
      Natomiast co do fotoradarów - szczególnie w mieście. Bardzo często łapię się na tym, że zamiast obserwować drogę, bez przerwy zerkam na prędkościomierz. Nie mam nic przeciwko takim, które ustawione są na "długich prostych", ale jeśli fotoradar stoi w pobliżu przejścia dla pieszych, to Policja sama się prosi o wypadki w takich miejscach.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem jak zerkanie na predkosciomierz moze byc przyczyna wypadku... Powinni zabronic montowania ich w autach!

      W takim razie wybaczcie mi moje inne zdanie, ale najwyrazniej po porostu jako jedyny (albo jeden z niewielu, obwerwujac wasze wypowiedzi) opanowalem ta ciezka szutke kontrolowania swojej predkosci podczas jazdy. Nie zdawalem sobie sprawy z tego, ze jestem taki wyjatkowy.

    •  

      pokaż komentarz

      Najlepsi są tacy którzy jadą na trasie 60-70 km/h, ale jak zaczniesz go wyprzedzać wciska gaz do dechy w myśl zasady "ja ci ch%#u pokaże że moje auto też jest szybkie"

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem kierowcą od prawie dwóch lat. Pewnie większości wyda się to bardzo mało (bo taka prawda), ale przejechałem już ponad 50 tys. km. Dla mnie najgorszym zagrożeniem na drodze są d$$!%ni ludzie, ale nie tacy w samochodach. Najgorsi są Ci na światłach. Mieszkam w Szczecinie i jest kilka skrzyżowań, gdzie mam zielone światło, chcę skręcić w prawo i jeżeli jestem pierwszy, to kiedy dojadę do pasów (gdzie zamontowane są światła, dla pieszych) akurat zapala się zielone światło. Zapewniam was, że cholerne bydło NIGDY nie patrzy czy nic nie jedzie. Pamiętam sytuacje kiedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Babcia na oko 60 lat, prowadząc wnuczkę, zaczyna przechodzić, ja ze strachem po hamulcach. Wyhamowałem może z metr przed nią. Babcia zaczyna się drzeć, a jej wnuczka:

      "Babciu, zapomniałaś popatrzeć w lewo, w prawo i znowu w lewo".

      Popłakałem się ze śmiechu xD

    •  

      pokaż komentarz

      @ Uszatyy - w takiej sytuacji, nie ważne czy "cholerne bydło" patrzy, czy nie - masz im ustąpić pierwszeństwa. Tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Uszatyy ty tak poważnie czy dla jaj? Prawo jazdy za masło dostałeś jeżeli nie wiesz kto ma pierwszeństwo na skrzyżowaniu. Możesz zrobić jeszcze 10 000 k kilometrów, ale nie znając przepisów i tak nic to nie da.

    •  
      j........1

      +6

      pokaż komentarz

      Absolutna prawda.... Ludzie w służbowych autach, a szczególnie kobiety
      w nich właśnie to najgorsi kierowcy. (nie mówię że wszystkie ale większość). Nigdy nie wpuszczą, są tępo
      wpatrzone tylko na wprost przed kierownice w ogóle nie zwracając
      uwagi na otoczenie. Widziałem jak taka właśnie bizneswomen w Yarisie
      wymusiła pierwszeństwo na rowerzyście i potrąciła go. Co zrobiła? czy
      zaczęła przepraszać? Nie! Zaczęła krzyczeć "uważaj idioto" "zobacz co
      zrobiłeś". Nie wytrzymałem i podbiegłem do niej i krzykłem "czy pani
      zna znaki drogowe?", a ona na to, że ten rowerzysta złośliwie jej w
      ostatnim momencie wyskoczył i to przecież on musi uważać bo jedzie
      rowerem. Gdyby to był facet to bym mu ryj zmasakrował.

    •  

      pokaż komentarz

      Jasne wchodźmy pod samochód, bo przecież mamy pierwszeństwo. Jak nas zabije, to umrzemy ze świadomością, że to czyjaś wina.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie. Uszatyy - skręcając w prawo zatrzymajmy się, bo jeśli nie - możemy mieć przej!%ane :P

    •  

      pokaż komentarz

      Ze statystykami trzeba bardzo uważać. Aby sobie to uświadomić warto rozważyć bardzo prosty przykład: Dzielimy społeczeństwo kierowców na 2 grupy, jedna to młodzi kierowcy (przed 30'stką) a druga to kierowcy starsi (po 30'stce). Powiedzmy że ta pierwsza grupa liczy 100 osobników a druga 600. Załóżmy, że obydwie grupy są TAK SAMO niebezpieczne (czyli prawdopodobieństwo zabicia przez kierowcę osoby (w przeciągu powiedzmy.. tygodnia) jest takie samo dla obydwu grup (powiedzmy 1/100)). Wtedy, w tygodniu, szpital może się spodziewać tylko jednej osoby przejechanej autem młodego szaleńca i 6 osób przejechanych autem nobliwej paniusi (panocka), (nie oznacza to jednak, że młodzi jeżdżą lepiej). Oczywiście proporcje liczebności mogą być inne (może trochę przesadziłem, samemu można to ocenić na stronie http://www.census.gov/ipc/www/idb/country.php (to jeden link wykop dopisuje drugie http automatycznie, nie wiem jak to usunąć) : trzeba wybrać Poland i potem znaleźć Popuation Pyramids (uwaga młodzi kierowcy mają ok 18 do 30 lat (nie 0 do 30 lat))), nie zmienia to jednak faktu, że trzeba do statystyk podchodzić ostrożnie, z rozwagą.

    •  

      pokaż komentarz

      Za ten artykuł takim lekarzom powinni dawać nagrody.

    •  
      S........u

      0

      pokaż komentarz

      @sciana: A skąd lekarz może wiedzieć kto był sprawcą wypadku? Przywożą mu pacjenta, dowiaduje się tylko o ogólnych okolicznościach wypadku żeby wiedzieć jak się zabrać za pacjenta ale nie wie kto był sprawcą. Wygląda na to że ten lekarz tworzy swoje własne statystyki (według własnej fantazji) inne niż oficjalne statystyki policji.

  •  

    pokaż komentarz

    Zgadzam się w 100% z autorem artykułu. Kobieta za kierownicą mimo, że jedzie bardzo ostrożnie i zachowawczo absolutnie nie ma wyobraźni ! Klapki na oczach i byle prosto przed siebie... Bardzo rzadko widuje się babkę która puszcza pierwszego na przejściu lub wpuszcza inne auto, skąd to się bierze ?!

    Moja kobieta jeździ bardzo dobrze, ale kiedy daję jej moje auto widać, że przy dużych prędkościach nie kontroluje go. Taką obserwację ma również wielu moich znajomych, kobiety nie mają tego czucia auta i zwinności za kółkiem, a jeżeli dostaną jeszcze lepsze auto które dobrze izoluje od drogi zaczyna się problem.

    Mnie wkurza inna kwestia. Prawo jazdy mam od 17 roku życia, czyli od 10 lat. Egzamin teoretyczny zdałem przed urodzinami, a praktyczny dzień po moich urodzinach, ale samochodem pomykam "od zawsze", rocznie przejeżdżam jakieś 50 tys. km. różnymi autami po Europie, dużo startowałem w sportach motorowych, wszystko u mnie z koordynacją OK i jestem zdrowy. Nigdy za kółkiem piję, a nie ćpam w ogóle.

    W**rwia mnie niemiłosiernie, że przekraczając dozwoloną prędkość popełniam takie samo wykroczenie jak 70-letni dziadek w maluchu. Gdzie tu sprawiedliwość... No ale ktoś powiedział, że "równo nie znaczy sprawiedliwie" i tak niestety jest.

    Podchodzi Pan Policjant ze swoim nieśmiertelnym "gdzie się pan tak spieszy, panie kierowco", a ja muszę bulić i tracić punkty bo na idealnej nawierzchni o godznie 22 jadę 95km/h na "70" ustawionej w najgłupszym z możliwych miejsc !

    •  

      pokaż komentarz

      rutyna to takze przesadna wiara we własne możliwości...ale obyś nie musiał się przekonać

    •  

      pokaż komentarz

      Wyobraź sobie niebezpieczny zakręt.
      Ty w niskim sportowym aucie, a w drugim pięciu buraków w wysokim, napakowanym Żuku.
      Zakręt jest, znak trzeba postawić tak, żeby wszystkim udało się przejechać.

    •  

      pokaż komentarz

      Pamiętam odcinek "Wypadek Przypadek" czy jak się ten program zwie na TVN TURBO. Kobieta skręcała w lewo z jezdni 2 pasowej, wystraszyła się, że kierowca skręcający za nią nie zdąży zahamować i wjedzie jej w dupę. Wcisnęła gaz i staranowała 5 osób na przejściu dla pieszych, bo to rozwiązanie wydawało jej się rozsądniejsze.

    •  

      pokaż komentarz

      Większość kobiet kolego- na pewno nie wszystkie. Moja była dziewczyna brała mnie i wszystkich moich kumpli na gokartach, a kopertę robiła w mieście z prędkością +/- 30km/h na raz, w miejscach o których nawet nie pomyślałbym, że można na nich zaparkować. Jeździła po prostu wspaniale i odnajdywała się w każdej sytuacji. Przykładów mam masę, ale jeden jest wyjątkowy: Kiedyś jak byliśmy na nartach, to taki poznański cwaniaczek zakopał się przed nami mercem i mielił jak głupi drąc się na kumpla, że źle go wypycha. Moja kobita wysiadła z auta (ja prowadziłem), otworzyła mu drzwi i kazała wysiąść, po czym wsiadła i bez pomocy kumpla tego poznaniaka, gibiąc się autem przód-tył-przód-tył bez większego problemu wyjechała dodając na koniec, że jak gość ma problem z obsługą auta, to powinien pomyśleć o dojeżdżaniu na stok taksówką. Goście stali jak wryci, a ja zalałem się łzami ze śmiechu.

    •  

      pokaż komentarz

      "(...)jadę 95km/h na "70" ustawionej w najgłupszym z możliwych miejsc ! "

      Gorsze jest to jak budują obwodnice, nowa droga, super nawierzchnia, można śmigać. A po jakimś czasie sprzedają tam działki i bach teren zabudowany - ograniczenie do 50hm/h.
      k!$%A MAĆ!

    •  

      pokaż komentarz

      O jak ja uwielbiam takie podziały - facet wspaniały kierowca, baba za kółkiem tragedia. Powiem szczerze, że bezpieczniej czułam się z moimi koleżankami, które mają prawo jazdy (ja nie posiadam, raczej nie na moje nerwy) niż z niektórymi kolegami, którzy prowadząc często byli rozkojarzeni i miałam wrażenie jakby nie do końca panowali nad samochodem. Za to one - mają oczy dookoła głowy i nigdy nie stwarzały zagrożenia, do tego prowadziły sprawnie i kontrolowały wszystko. A wspomniane wpuszczanie pieszego i przepuszczanie innych aut? Jak najbardziej. Dlatego proszę - nie uogólniać.

    •  
      K...............c

      +16

      pokaż komentarz

      Uogólnianie ma tu jednak jakieś podstawy. Facet interesuje się motoryzacją a kobieta wsiada do auta bo zmusza ją do tego sytuacja. Facet odczuwa przyjemność z jazdy a kobieta toczy walkę.

    •  

      pokaż komentarz

      Panie gdyby nie bab,y to ja bym się nigdy do ruchu nie podpiął w niektórych miejscach. Inna sprawa że jak się coś dziwnego dzieje na drodze to tak z 8-9/10 przypadków to wina kobiety za kółkiem. Przepraszam drogie Panie, ale to prawda nie da się zaprzeczyć :)

    •  

      pokaż komentarz

      @KamienieNaSzaniec - To jak wyjaśnisz przypadki kobiet interesujące się motoryzacją? Znam i takie. Przecież takie rozumowanie jest bez sensu - kobiety jeżdżą bo muszą a faceci bo chcą? Przecież to jakiś absurd. Kobieta też może chcieć jeździć, bo jej się to podoba i chce poruszać się niezależnie od PKP czy komunikacji miejskiej. Dziwnymi kategoriami się posługujesz, naprawdę.

    •  
      K...............c

      +9

      pokaż komentarz

      @gaska
      Zgodzę się z tobą. Są kobiety, które interesują się motoryzacją. Na oko jakieś 5% ogółu ;) ale są.
      Znasz takie? Zwróć uwagę jak one poruszają się po drogach... O niebo lepiej. Nie traktują samochodu w kategoriach przykrego przymusu.

    •  

      pokaż komentarz

      @gaska
      Ja myślę że czasem trzeba uogólnić żeby wykazać pewną prawidłowość.
      Faceci ogólnie rzecz biorąc jeżdżą lepiej. Są od tego wyjątki jak od każdej reguły, ale regułą zostaje niezmieniona.
      Popatrz na Formułę 1. Ile tam kobiet jeździ? Dyskryminacja pewnie. Może jakieś parytety trzeba przyszykować?

    •  
      b.....l

      +4

      pokaż komentarz

      kobietę dobrego kierowcę najłatwiej poznać po tym, że jak zobaczy kiepskiego kierowcę to powie "co za baba za kierownicą". tak to już jest. większość kobiet, które znam słabo jeździ. moja mamuśka za szybko, dziewczyna prawie staranowała moim samochodem własną bramę. ale za to jedna koleżanka jeździ lepiej ode mnie. ale tak jest, że te negatywne przypadki przylepiają plakietkę całej grupie.

  •  

    pokaż komentarz

    Nic nie zabija bardziej niż bezmyśla rutyna...

    •  

      pokaż komentarz

      rutyna i zmęczenie, i kierowcy i pieszego

    •  

      pokaż komentarz

      Panie władzo a tego znaku to wczoraj jeszcze nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      A nawet jak był znak, to brać wezwanie do sądu, wieczorem zdjąć znak, rano sfotografować, że go tam nie ma i nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      Tekst zaminipulowany facet mówi o szpitalu w centrum miasta, wiadomo, że tam dowożeni są pacjenci głównie z drobnych wypadków w mieście!

      Druga sprawa, jak wszyscy wiemy z mediów 95% wypadków powodują pijani kierowcy i tu jest problem, bo pijani nawet w połowie wypadkow nie uczestniczą, a jeśli uczestniczą to o dziwo jako ofiary, pijani kierowcy jeżdzą najbezpieczniej? tak mówią statystyki, jednak codziennośc medialna jest inna.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo jak ktoś jedzie po piwie to się boi, że go złapią - jedzie ostrożnie i zgodnie z przepisami ;)

    •  
      K...............c

      +8

      pokaż komentarz

      Nic nie zabija bardziej niż bezmyśla rutyna...
      To może coś zabić bardziej a coś mniej?

    •  

      pokaż komentarz

      Wiecie co, jeżdżę już wiele lat, dość dynamicznie, ale to co robią piesi to jest tragedia. Najgorsza grupą pieszych są - niestety - kobiety.
      Telefon przy uchu i sru prosto przed koła, nawet na klakson nie zareagują.
      Ktoś tych ludzi nie nauczył, że wymuszanie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych może równać się śmierci na miejscu.
      To nie tak, że nie chcę im dać szansy przejść, ale jak długo utrzymam stan obecnego refleksu i zdążę w porę wyhamować, gdy tak wpada na pasy bez patrzenia w stronę skąd nadjeżdżam?

      Wielu pasażerów mi zwracało uwagę - skąd Ty wiedziałeś że ona wybiegnie na pasy? Ja już to poznaję zachowanie pieszego, to chore, bo jak ma to poznać kobietka za kółkiem lat 30-60, która celuje tylko by "jakoś" dojechać? Ten artykuł to święta racja...

      Zasada brzmi: lewom, prawo, jeszcze raz lewo, prawo, nic nie jedzie, możesz wejść. Ja jadę, i tak włazi. Obecnie bez żadnego szowinizmu pisze śmiało - robią to jedynie kobiety w różnym wieku. One będą ginąć najczęściej, same idą na spotkanie ze śmiercią...

    •  

      pokaż komentarz

      @Jog
      jak wszyscy wiemy z mediów tak, media nigdy nie kłamią

      moje 3 grosze, a raczej znajomej, która od paru miesięcy jest w Polsce (Angielka) - ona sie boi wchodzić na przejscie - nikt nigdy nawet nie zwolni, pół metra za nią już przelatuje samochód, osoba w puszce zawsze myśli, że ta puszka to anonimowość i może jechać, jak jej się podoba

      Polscy kierowcy względem pieszych - 95% kompletny brak kultury, co wam kuźwa szkodzi zwolnić nieco - żaden nigdy nie szedł piechotą ?

    •  

      pokaż komentarz

      Widać nie jesteś kierowcą, ruszanie, zwalnianie,. ruszanie zwalnianie i tak w kółko równa się:
      - większe spalanie
      - więcej trucia powietrza
      - koszta
      - zużycie sprzęgła i innych części
      itd..

      Gdy jestem pieszym, jakoś umiem poczekać na przerwę w ruchu drogowym i bez zagrożeń pokonuję przejścia dla pieszych, czyli się da?

    •  

      pokaż komentarz

      @yourij: a niech piesi się nauczą (nauczymy), że przechodzi się PO pasach a nie obok i po skosie, że czerwone to czerwone a nie dobry moment żeby jeszcze wejść, że przełazić przez środek ulicy może tylko w ściśle określonych warunkach (a droga z bramy do sklepu po drugiej stronie ulicy NIE podpada pod owe warunki), że przystanek tramwajowy/autobusowy nie uprawnia do przebiegania skosem. I można mnożyć i mnożyć, więc proponuje skończyć z tym, że źli kierowcy jeżdża po niewinnych pieszych.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja kiedyś miałem taką dziwną sytuację. Byliśmy na wycieczce szkolnej i poszliśmy do McDonald's. Żeby wejść trzeba było przejść przez wjazd na parking. Więc sobie idę, jestem w połowie przejścia, patrze wjeżdża jakaś czarna beemka, to idę dalej bo myślałem, że się zatrzyma, żebym przeszedł do końca, ale nieeee, jest ode mnie z pół metra, i dalej jechała dalej jakby nigdy nic. Zdążyłem uskoczyć i uciec, patrze, a tam blondyneczka ze swoim "menem" jedzie. Ale z jej miny wyczytałem, że się nawet tym nie przejęła i jechała normalnie dalej...

    •  

      pokaż komentarz

      @loopack, spójrz na mój link... jestem kierowcą..
      z tym, że uczyłem się jazdy w praktyce w Holandii a nie w Polsce i nabrałem innych nawyków
      1.szacunek do innych
      2.brak zbędnego pośpiechu
      3.przewidywanie (za zakrętem niemal zawszejest powód do hamowania)
      4.mam penisa niezależnego od mocy silnika
      5.pieszy i rowerzysta to dla mnie święta krowa (i miękkie, nieopancerzone, delikatne ciało)
      6.klocki hamulcowe zmieniam niezmiernie rzadko, bo w mieście nie ma potrzeby hamować - wystarczy myśleć co stanie się za 15 sek, 30 sek...
      7.jazda w mieście powyżej 50km/h to strata nerwów, paliwa i... czasu :)

  •  

    pokaż komentarz

    Coz, mam 26 lat, jestem lysy i duzy (co prawda nie w dresie - bardziej garnitur) i jezdze czarna bejca. Mowcie mi morderca :-)

  •  

    pokaż komentarz

    Pierwszy raz w historii wykopuję coś z wyborczej.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna