•  
    H......r

    +3

    pokaż komentarz

    Z logicznego punktu widzenia śmierć tak naprawdę nas nie dotyczy, co słusznie zauważył Epikur mówiąc: „Bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma.”

    Czyli: (rzekomy) koniec naszego istnienia nas nie dotyczy, bo po nim nie ma już "nas". Tak samo jak wp#%#@%$ nie dotyczy naszych zębów, bo po nim już ich nie ma.

    Śmierć to tylko mentalna projekcja w umyśle, której cholernie boi się ego, czyli iluzoryczna konstrukcja stworzona przez społeczeństwo.

    XIX - wieczne bzdury, na dodatek ostro przekręcone, bo chyba nawet Freud w swojej antropologii uwzględniał choćby coś takiego, jak instynkt samozachowawczy. Czy dzieci, które z takich czy innych powodów nie przeszły procesu socjalizacji, nie przejawiają strachu przed śmiercią? No właśnie.

    I jak coś, co jest "tylko mentalną projekcją w umyśle", może być jednocześnie faktem obserwowalnym w świecie fizycznym...? Tego nam autor jakoś nie wyjaśnia.

    (...) nie było żadnego dyskomfortu ani bólu, a tego boi się człowiek, nie śmierci.

    To już jest zwyczajna bzdura. Miliony ludzi modlą się o wybawienie od "nagłej i niespodziewanej" śmierci, nie od dyskomfortu czy bólu.

    Swoją drogą to bardzo ciekawe, że ludzie w naszej kulturze zastanawiają się co będzie po śmierci. Dlaczego nie zastanawiamy się co było z nami przed narodzinami? Ciekawe, prawda?

    Kolejna bzdura. Radzę poczytać choćby o dysputach wokół teorii o preegzystencji dusz.

    Serio, kto to pisał? @filozof35, to Twoje? Jeśli tak, to nick strasznie na wyrost. "Filozof15" jeszcze by uszło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hipstuhr: Albo "filozofpalezadużotrawki" też do tych bredni pasuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hipstuhr:

      1. Wp!!%#@? nie dotyczy zębów, tylko POSIADACZA ZĘBÓW; to on płacze i pluje krwią - innymi słowy LAMENTUJE NAD STRATĄ ZĄBKÓW, a ząbki sobie cichutko leżą - LAMENTU BRAK!. Marne porównanie, koło analogii nawet nie stało.

      2. Ego Freuda, a ego w kontekście jakichś filozofii wschodnich, to trochę inna para kaloszy. Ale zostawmy to, bo widzę, że chcesz mi powiedzieć, że dzieci z poprawczaka w ogóle nie przechodzą socjalizacji. Każda grupa do której aspiruje jednostka funduje socjalizację - nawet w gangu socjalizuje się swoich członków; to socjalizacja w sensie wytworzenia zasad przynależności.

      Ego rolnika, ego papieża, ego bandziora to wciąż ego zbudowane przez środowisko. Kolejna próba jakiegoś marnego porównania bez związku z tematem.

      3. Fakt obserwowalny w świecie. Oczywiście, że widzimy śmierć innych. Pisząc o śmierci, pisałem w kontekście śmierci Ja, a nie wujka i cioci. Obserwowałeś kiedyś swoją śmierć? nie? no nie gadaj, na serio? Skoro jej nie widziałeś, to nie wiesz czym ona jest. Masz pewne wyobrażenie o śmierci zbudowane w swoim umyśle. Umysł z całą jego paplaniną to taka konstrukcja, którą zbudował ci tatuś, mamusia, zachlany wujek, ksiądz pedofil i telewizor. Ta marna konstrukcja wydarza się w świadomości - Świadomości w sensie egzystencjalnym, a nie fizjologicznym (to tak żebyś znowu nie spłycił całej sprawy do poziomu racjonalno-materialnego) Wiesz co dzieje się ze świadomością w tych umierających ciałach wujka i cioci? Nie? no widzisz ;)

      4. Być może, że się modlą. Ludzie modlą się (handlują z WYOBRAŻENIEM BOGA w swojej głowie) w różnych intencjach ego; daj bogactwo, zachowaj mnie od śmierci, choroby itd., czyli zachowaj mi Panie to co mam i daj troszku jeszcze ;) Też byś tak chciał, co? Trochę się pomodlić i dostać to wszystko.

      5. Teoria preegzystencji? Dlaczego nigdy o niej nie słyszałem na lekcji religii? Jakoś to bardzo marginalny temat dla tłuszczy.

      Jaką opcję religijną tak starasz się ochronić?

    •  
      H......r

      +1

      pokaż komentarz

      @filozof35:

      1. No to tak samo jak śmierć rzekomo nie dotyczy zmarłego, tylko jego bliskich - oni stoją w kółeczko i lamentują, on sobie cichutko leży. LAMENTU BRAK! I tak samo jak zmarły nie wróci (w przewidywalnych okolicznościach) do życia, tak samo ząb - również będący strukturą żywą - nie odżyje po wp!$%$#%u skutkującym jego wybiciem, no chyba że dzięki szybkiej replantacji.

      Nie rozpoznajesz analogii nawet gdy cię kopie w dupę, "filozofie". Nieistotne jest w tym momencie, czy ząb jest obdarzony samoświadomością, liczy się tylko to, czy dotyczy go (lub jakiegokolwiek innego obiektu, w tym "nas" z cytatu Epikura) wydarzenie skutujące jego zniweczeniem.

      2. Nie interesuje mnie "ego" ani w teoriach psychoanalizy, ani w jakichś orientalnych religiach. Działanie umysłu opisywane jest przez nowoczesną neurologię i nauki kognitywne, a w nich nie występuje takie pojęcie; nowoczesna psychologia i psychiatria przez "ego" również rozumie coś zupełnie innego, niż ty.

      No i odnośnie socjalizacji - mówiłem o dzieciach, które w ogóle nie przeszły tego procesu, nie o dzieciach, które przeszły go w trudnych warunkach. Chcesz wiedzieć, o jakie dzieci chodzi? Pomyśl trochę więcej, albo - jeśli znów nie wyjdzie - kliknij.

      3. Śmierć (każdego, w tym moja) jest to ustanie wszystkich funkcji życiowych. Świadomość (każdego, w tym moja) jest to funkcja mózgu oraz układu nerwowego, i ustaje - siłą rzeczy - wraz ze śmiercią. Wiem zatem czym jest śmierć i wiem, co się dzieje ze świadomością u osób zmarłych. Taką właśnie paplaninę skonstruowały mi w umyśle lekcje biologii i lektura książek naukowych. Polecam.

      Natomiast spekulacje i wierzenia odnoszące się do dalszej, pośmiertnej egzystencji ( i jej natury, siłą rzeczy różnej od dotychczasowej) zaczynają się w momencie, w którym kończy się nauka (i to taka faktyczna, a nie pseudo-filozoficzne bełkoty).

      4. Fajnie, że czytałeś streszczenia Feuerbacha. Niestety te mylne wyobrażenia o modlitwie, nawet w połączeniu ze złośliwostkami pod moim adresem, nie zmienią tego, że instynkt samozachowawczy każe nam bać się przede wszystkim samej śmierci (rozumianej jak w 3.), a nie towarzyszących jej często bólu i dyskomfortu. Co więcej, działając już pozainstynktownie często możemy uniknąć śmierci właśnie dzięki poddaniu się bólowi i dyskomfortowi (np w chemioterapii).

      5. Nie słyszałeś o tej teorii na lekcji religii, gdyż zasadniczo nie funkcjonuje ona w chrześcijaństwie (oprócz jakichś sekt). Oficjalna doktryna m.in katolicyzmu mówi, że dusza jest stwarzana w momencie poczęcia i podejście takie (lub zredukowane o duszę, do samej istoty ludzkiej) panuje wszędzie tam, gdzie chrześcijanstwo było dominującą siłą duchową. O tym, że nie jest to jedyne możliwe podejście, świadczy pozytywny stosunek do pre-egzystencji wszędzie tam, gdzie wierzy się w reinkarnację.

      Jaką opcję religijną tak starasz się ochronić?

      Żadnej, bo przed tak słabym atakiem żadna nie potrzebuje ochrony. Przecież ciebie nie stać nawet na poprawne przepisanie Freuda, skoro w 3. piszesz, że "umysł zawiera się w świadomości". Nie oglądasz się w swoich teoryjkach na proste fakty naukowe i zżymasz się, że "spłycam całą sprawę do poziomu racjonalno-materialnego". Nie ogarniasz prostych analogii, nie czytasz ze zrozumieniem, uciekasz się do jakichś prymitywnych tekstów o księdzu-pedofilu... Filozof z ciebie c!!@! wart. Lepiej usuń konto i załóż nowe, z jakąś skromniejszą nazwą.

    •  

      pokaż komentarz

      Świadomość (każdego, w tym moja) jest to funkcja mózgu oraz układu nerwowego

      @Hipstuhr: czyli masz pewnik, jest to już ustalone i nie ma co do tego wątpliwości.

      W porządku, wyjaśniłeś mi wszystko. Pozdrawiam i życzę rozwijania ugruntowanej wiedzy.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @Hipstuhr: > No i odnośnie socjalizacji - mówiłem o dzieciach, które w ogóle nie przeszły tego procesu

      @Hipstuhr: Ludzie, którzy nie przeszli procesu socjalizacji? Jestem bardzo ciekawy jaki to przykład mi podasz. ?

    •  
      H......r

      +1

      pokaż komentarz

      @filozof35: niebieskie słowo "kliknij" faktycznie można kliknąć...

  •  

    pokaż komentarz

    Ok ale samego umierania w męczarniach mogę się bać?

  •  

    pokaż komentarz

    (...) Swoją drogą to bardzo ciekawe, że ludzie w naszej kulturze zastanawiają się co będzie po śmierci. Dlaczego nie zastanawiamy się co było z nami przed narodzinami? (...)
    @filozof35: Żyjąc tu i teraz, podlegamy, i jesteśmy uzależnieni od fizycznych praw rządzących tym światem materialnym. Czas to jedna z cech, które go definiuje i która, prawdopodobnie po śmierci w ogóle nie istnieje. Trochę jak w tym filmie - przez analogie do świata, w którym istnieje wyłącznie tylko kolor niebieski i przez to jest on bez znaczenia - tak w rzeczywistości, w której nasza świadomość jest wieczna - czas również przestaje być istotny.

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystko dobrze, jest tylko jedno ale. Większość z nas nie boi się własnej śmierci, tylko śmierci swoich bliskich, lub co się z nim i stanie gdy nas zabraknie. Boimy się o tych, których kochamy. Oczywiście w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia będziemy walczyć, z naturą nie wygrasz.

  •  

    pokaż komentarz

    No tak, wilczyca i bliźniaki. Można było się spodziewać czegoś takiego.

    No ale dobrze, zgadzam się, że wszyscy wykazujemy przejawy instynktu samozachowawczego, a nawet robi to niesocjalizowany pantofelek. Masz rację.

    Co to jednak ma do rzeczy, że ludzie na ogół boją się śmierci? Zestawiasz na tym samym poziomie przejawy instynktu, z logicznym uzasadnieniem strachu przed śmiercią. A jesteś w stanie przyjąć, że są różni ludzie i z różnych powodów boją się śmierci?

    No i oczywiście zredukowałeś pojęcie świadomości do funkcji mózgu, która ustaje wraz ze śmiercią. Elektro-fizyk określi świadomość jako impulsy elektryczne na synapsach i gdzieś tam w mózgu, Biochemik jako reakcje chemiczną, a Hindus medytujący w górach, na zasadzie intuicji określi ją jako coś zupełnie wymykającego się zmysłom i racjonalnym pojęciom.

    Jeśli takie jest twoje ostateczne zdanie (świadomość to tylko funkcja mózgu), to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. Ale nawet jeśli tak jest, i świadomość wraz z umysłem niknie, to chyba zgodzisz się z Epikurem, że nie ma się czego bać, bo niknie podmiot, który ten strach odczuwa.

    Twój przykład, powtórzę to raz jeszcze, jest co najmniej nietrafiony, bo podmiotem są zęby, który nie mają świadomości; świadomość ma natomiast człowiek, który te zęby traci - podmiot, który doznaje straty dalej istnieje. W twoim przykładzie podmiot istnieje ale nie ma świadomości. W cytacie Epikura Podmiot, który doznaje straty (traci "sam siebie") ma świadomość. Przyznasz, że są troszkę inne porządki w tych dwóch przykładach.

    1. Człowiek posiada świadomość.
    2. Zęby nie posiadają świadomości.

    Już tylko to powoduje, że twojej analogii nie można brać pod uwagę.

    Bardzo cię przepraszam za tego księdza pedofila (ale uległem informacjom jakie przewijają się w mediach), Ty natomiast od samego początku byłeś bardzo grzeczny i w sposób kulturalny okazałeś mi swoją krytykę.

    Na nieszczęście internet to takie miejsce, gdzie każdy może sobie wejść i coś napisać, nawet głupiego. Na dodatek można tu mieć nik Filozof nim nie będąc, ba! można się nawet nazywać "Mistrz mądrości", będąc kompletnym durniem! Rozumiem, że bardzo ci się to nie podoba i dlatego uważając mnie za głupca namawiasz mnie do skasowania konta i przyjęcia bardziej adekwatnego nika. Nie spełnię Twojej prośby i nie skasuję nika ani tego konta, bo to tak jakby ktoś przyszedł do mojego domu i kazał mi przestawiać meble. Jesteś tu tylko gościem i jak ci się nie podoba to zawsze możesz zniknąć. To jest trafna analogia ;)
    Jak się nie podoba won mi stąd!

    •  
      H......r

      +1

      pokaż komentarz

      @filozof35: wołaj po nicku, jak odpowiadasz.

      Co to jednak ma do rzeczy, że ludzie na ogół boją się śmierci? Zestawiasz na tym samym poziomie przejawy instynktu, z logicznym uzasadnieniem strachu przed śmiercią. A jesteś w stanie przyjąć, że są różni ludzie i z różnych powodów boją się śmierci?

      Z różnych przyczyn obok instynktu samozachowawczego? Owszem, pytanie tylko, na ile te przyczyny są wobec niego wtórne (choć nie muszą być). No i fajnie, że w końcu dopuszczasz istnienie różnorodnych (w tym logicznie, czyli racjonalnie uzasadnialnych) przyczyn strachu przed śmiercią, a nie tylko tych wynikających z jakiegoś kulturowego imprintingu.

      No i oczywiście zredukowałeś pojęcie świadomości do funkcji mózgu, która ustaje wraz ze śmiercią. Elektro-fizyk określi świadomość jako impulsy elektryczne na synapsach i gdzieś tam w mózgu, Biochemik jako reakcje chemiczną, a Hindus medytujący w górach, na zasadzie intuicji określi ją jako coś zupełnie wymykającego się zmysłom i racjonalnym pojęciom.

      Co nie znaczy, że oparta na medytacjach opinia tego ostatniego będzie równie istotna, jak oparta na badaniach wiedza naukowców. Wiara stoi na z góry przegranej pozycji, jeśli zaprzecza ustaleniom nauki, tj przedstawia konkurencyjne wobec empirii teorie dotyczące funkcjonowania świata materialnego.

      Jeśli takie jest twoje ostateczne zdanie (świadomość to tylko funkcja mózgu), to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. Ale nawet jeśli tak jest, i świadomość wraz z umysłem niknie, to chyba zgodzisz się z Epikurem, że nie ma się czego bać, bo niknie podmiot, który ten strach odczuwa.

      Właśnie tego należy się bać, co sam pośrednio przyznajesz poniżej. Zresztą co to za "logika"? Jeśli boimy się X, to realizacja X jest czymś neutralnym albo i pozytywnym, bo gdy już się wydarzy, to przestajemy się bać (strach znika)? W ten sposób strach traci jakiekolwiek uzasadnienie, a sam przyznałeś wyżej, że może mieć uzasadnienie logiczne. Wychodzi więc na to, że jednocześnie logiczne są dwa twierdzenia wzajemnie sprzeczne, a tak chyba być nie może, Filozofie?

      Twój przykład, powtórzę to raz jeszcze, jest co najmniej nietrafiony, bo podmiotem są zęby, który nie mają świadomości; świadomość ma natomiast człowiek, który te zęby traci - podmiot, który doznaje straty dalej istnieje. W twoim przykładzie podmiot istnieje ale nie ma świadomości. W cytacie Epikura Podmiot, który doznaje straty (traci "sam siebie") ma świadomość. Przyznasz, że są troszkę inne porządki w tych dwóch przykładach.

      Brawo! "Podmiot doznaje straty". To co prawda sprzeczne z cytatem Epikura i twoją dotychczasową linią argumentacji, ale widać, że zaczynasz łapać :) Teraz jeszcze wyrzuć do śmieci te bzdury o ego, konstruktach, iluzjach etc. (pierwsze kroki już postawiłeś) i zrozumiesz o co chodzi.

      Jeszcze pro forma zaznaczę, że podmiot w mojej analogii nie jest istotny dla jej poprawności, bo chodzi przecież o zmianę statusu ontologicznego podmiotu, a nie o jego właściwości.

      Bardzo cię przepraszam za tego księdza pedofila (ale uległem informacjom jakie przewijają się w mediach), Ty natomiast od samego początku byłeś bardzo grzeczny i w sposób kulturalny okazałeś mi swoją krytykę.

      Na nieszczęście internet to takie miejsce, gdzie każdy może sobie wejść i coś napisać, nawet głupiego. Na dodatek można tu mieć nik Filozof nim nie będąc, ba! można się nawet nazywać "Mistrz mądrości", będąc kompletnym durniem! Rozumiem, że bardzo ci się to nie podoba i dlatego uważając mnie za głupca namawiasz mnie do skasowania konta i przyjęcia bardziej adekwatnego nika. Nie spełnię Twojej prośby i nie skasuję nika ani tego konta, bo to tak jakby ktoś przyszedł do mojego domu i kazał mi przestawiać meble. Jesteś tu tylko gościem i jak ci się nie podoba to zawsze możesz zniknąć. To jest trafna analogia ;)
      Jak się nie podoba won mi stąd!


      Wykop.pl to twój dom? W sumie jaki dom, tacy mieszkańcy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Hipstuhr: Dziękuję, miło się rozmawiało. Dużo zdrowia, mało strachu i ogólnie cierpienia. I pamiętaj, że w tzw. nauce są też ludzie, którzy nie są do końca uczciwi i pod szyldem "nauka" tworzą (podobnie jak w religii) dogmaty. Nie odniosę się już do tego co napisałeś, bo po 1. nie mam już na to ochoty, a po 2. wszystko już napisałem. Jeszcze raz pozdrawiam i dużo szczęścia :)

    •  
      H......r via Android

      0

      pokaż komentarz

      @filozof35: dzięki, pozdrawiam również.

      PS. Mam nadzieję, że nie wziąłeś za bardzo do siebie tych kilku przytyków, mam po prostu alergię na pewnego rodzaju treści i sposoby ich prezentacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hipstuhr: Spokojnie, już nie raz były przytyki; to ryzyko przy publikowaniu tekstów w necie (a to już od kilku lat) :)