•  

    pokaż komentarz

    Ja bym się zastanowił nad zawiadomieniem prokuratury o zaistniałej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jade: właśnie wczoraj wysłałem zawiadomienie do prokuratury,na forum opisałem to wszystko bardziej jako komedię,ale rzeczywistość jest po prostu koszmarna-pacjent z tą chorobą może opowiedzieć wszystko co chce-czyli,że np. ja próbuję ją zamordować,próbuję ją zgwałcić,że ją okradłem,że molestuję naszą córkę,jestem homoseksualistą i moi koledzy to moi "mężowie" i wzywa policję,patrol przyjeżdża,przedstawiam dokumenty lekarskie jej choroby(od 2006 jest z tego powodu uznana za niezdolną do pracy i otrzymuje rentę),przeprowadzają z nią rozmowę i potem mówią:jak otrzymujemy wezwanie naszym obowiązkiem jest przyjechać i sprawdzić. I takich interwencji w tym roku było u nas w domu ponad dwadzieścia.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja się dziwie, że jesteś z bipolarem i do tego jeszcze się, chyba, trzymasz. Bipolary niszczą życie. Musiało Cię mocno trzasnąć strzałą amora.

    •  

      pokaż komentarz

      @doker0: jedyny "drobiazg" to dwoje dzieci-16 i 13 lat i ze wzlędu na nie starałem się chronić związek,co oczywiście "bipolar" odbiera jako skuteczność swego działania p-ko mnie. Wreszcie wniosłem pozew o rozwód-aby sąd zostawił przy mnie dzieci,a matkę od nich odizolował poprzez eksmisję z domu. I po przeczytaniu pozwu,zaczęła wokół informować,że się zabije,po kilku dniach wyszła z domu,niby na psychoterapię, i znaleziono ją niedaleko domu , we wiacie przy trasie rowerowej z listem pożegnalnym i opakowaniem tabletek ,które zażyła-to akurat ułatwiło odtruwanie na toksykologii. Wyglądało to jako rozegranie ,abym wycofał pozew. Ale nie zamierzam się wycofywać
      Sprawa w sądzie ma się rozpocząć w styczniu 2015 r(tyle się czeka),ale już sąd wystosował pismo,aby płaciła mi do 10 każdego miesiąca 400 zł na utrzymanie rodziny przez czas trwania postępowania sądowego.Dziękuję za to,co napisałeś-rzeczywiście "bipolary" niszczą innym życie, a do tego wszystkie urzędy wokół im pomagają-OPS, PEFRON,
      Caritas-idą tam,robią z siebie ofiary okrutnego świata a ten rodzaj urzędników ma pensje za to,aby takim pomagać. I przez to umacniają ich w tym sposobie na życie-wykorzystywanie tę tak trudnej do rozpoznania,udowodnienia czy zanegowania choroby.Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Pamiętaj, że doskonałą bronią na aktorskie wybryki bipolarów jest totalna zlewka i, też, próby wykorzystania ich, traktowania przedmiotowo, jak np. przedmiotu do zaspokajania żądz. W większości przypadków momentalnie tracą zainteresowanie i odchodzą, w mniejszości stają się mentalnie Twoimi niewolnicami. Nie wolno tylko nigdy okazać słabości.

    •  

      pokaż komentarz

      @doker0: teraz to wszystko rozumiem,ale kiedyś wierzyłem naiwnie,że wystarczy "miłość" a wszystko będzie wspaniale bo przecież "prawdziwa miłość" zwycięży i takie bla,bla,bla . Oczywiście-nie okazywać słabości-a słabość to pomoc(usługiwanie),spełnianie próśb(a raczej poleceń ),kupowanie kwiatów i prezentów,zajmowanie się domem( bo bipolar jest zmęczona,ma depresję i nie może nic zrobić). I teraz,gdy sobie przypominam,to najlepiej zadziałało,gdy jeszcze ,zanim mieliśmy dzieci ,po jakiś kretyńskich zarzutach,spokojnie się pożegnałem i wyszedłem. Oczywiście po kilku godzinach telefon z płaczem,uległem więc i wróciłem. I tak to się rozwijało,a już wtedy trzeba było zakończyć wariactwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: a co z ubezwłasnowolnieniem całkowitym? Też by się przydało.

      I jeszcze odebranie praw rodzicielskich. Przykre ale konieczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jade: ubezwłasnowolnienie to bardzo ryzykowna decyzja-bierzesz całkowitą odpowiedzialność za osobę ubezwłasnowolnioną. Korzyść żadna,a uwiązanie do końca życia.Albo wyleczyć albo się rozstać. Tak mi nawet policjant,który ze mną o tym rozmawiał powiedział:"zdarza się,że najbardziej opanowany człowiek będąc z osobą chorą psychicznie w pewnym momencie nie wytrzyma i najgorsze ,jak w emocji zrobi coś,czego będzie do końca życia żałował.Niech Pan tak o tym pomyśli". I miał rację.Lepiej nie prowokować.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: A to nie jest tak, że jak matka jest chora psychicznie to ta choroba może przejść na dzieci? Tzn. jest to dziedziczone? Coś kiedyś takiego słyszałem.

      Żeby nie było, tak tylko słyszałem i ciekawi mnie czy jest to prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @lukaslm: wydaje mi się,że większe znaczenie od dziedziczenia ma codzienne przebywanie z osobą chorą psychicznie i przejmowanie podświadomie przez dziecko jej sposobu na życie,postępowania. Tak uważam i dlatego staram się dzieciom zastępować chorą matkę i wyrównywać im ten brak. Oczywiście może brzmieć to patetycznie i naiwnie,ale osoba chora psychicznie nie potrafi kochać nawet dziecka. Zaczęło się od depresji poporodowej,mimo,że poród nie był ciężki-cały czas z nią byłem, następnego dnia przychodzę do szpitala,a tu się okazuje,że zostawiła nowo narodzone dziecko,schowała się w łazience i tam wpadła w histerie.Jestem weterynarzem i nieraz odbieram porody u suk,bądź robię cesarskie cięcia-i nawet po operacji suka po 2-3 dniach najpóźniej zaczyna "kochać" szczeniaki-co, każdy widzi. A tu,przy chorobie mózgu (a może tego nie otrzymała od rodziców-jest DDA-dorosłym dzieckiem alkoholików) nie ma u niej normalnej matczynej miłości,oczywiście mam na myśli instynktowną miłość matczyną ,jak to jest w naturze.Mógłby ktoś powiedzieć-rozwój polega na uniezależnianiu się od natury-może i prawda,ale jak to wytłumaczyć malutkiemu dziecku. Ja tego nie uznaję za rozwój.

  •  

    pokaż komentarz

    Metoda nie taka nowa, i calkiem nieglupia - tyle ze chyba nie do tej diagnozy. Podejrzewam ze terapeuta mial na mysli dokladne wyobrazenie sobie calego procesu samobojstwa, zazwyczaj do pogrzebu wlacznie. Czasami pomaga - przy chronicznych probach samobojczych. Tyle ze chroniczne samobojstwo wogole zle sie leczy. Do dwubiegunowki raczej bym nie stosowal - ale czasami nie wiadomo co pomoze.

    Smutne to, i rozumiem wzburzenie krewnych, ale choroby psychiczne - jak kazde choroby - nie zawsze sa wyleczalne i nie zawsze koncza sie dobrze. Zaden terapeuta nie jest cudotworca. A jak pacjent nie wspolpracuje, to nie ulatwia roboty.
    To samo dotyczy normalnych chorob - jak babcia zamiast lekow na nadcisnienie pije ziolka od Bonifratrow, to ma spora szanse na rozwoj demiencji naczyniowej - i co mozna na to poradzic, przeciez nie da sie zmusic.
    I nie zawsze mozna informowac rodzine - zwlaszcza jak pacjent sobie nie zyczy, to przeciez jest nielegalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Onni: Zgadzam się z Tobą - terapia środowiskowa i takie metody psychoterapii w mojej opinii nie mogą stanowić jedynej formy leczenia przy takim rozpoznaniu... Oczywiście rozumiem rozgoryczenie autora wpisu i nie próbuje nikogo usprawiedliwiać jednak tak jak napisałeś nie zawsze da się skutecznie namówić pacjenta na leczenie szpitalne, tym bardziej jeżeli chodzi o oddział zamknięty. Aczkolwiek w przypadku kiedy osoba zagraża własnemu życiu i istnieje podejrzenie że umieszczenie jej w placówce psychiatrycznej przyniesie poprawę można jako małżonek wbrew jej zgodzie wezwać karetkę lub poprosić o interwencję policyjną i wtedy pacjent bez własnej zgody zostaje umieszczony na oddziale.

    •  

      pokaż komentarz

      @kattervelkay: Mozna, tylko ze to pomaga na krotko - potem pacjent mowi ze juz sie lepiej czuje, odstawia leki i za pare miesiecy zabawa zaczyna sie od nowa. I co dalej?

      Zastrzyki raz w miesiacu? Jakies depot - zypadhera, invega, maintena - chociaz nie wiem czy to w Polsce dostepne?
      A co jak sie pacjent nie zgadza i juz?
      U nas w Szwecji jest przymusowe leczenie - zdarza sie ze nawet policja doprowadza na zastrzyk raz w miesiacu, ale postaw sie w sytuacji pacjenta - przeciez to jest normalny faszyzm :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Onni: sprawę leczenia niby ułatwia trochę to,że od 2006 jest z tego powodu uznana za niezdolną do pracy i otrzymuje rentę z powodu choroby psychicznej i musi wykazywać w ZUSie,że się leczy.Ale gdy znalazłem w szafce z lekami ponad 10 nie ruszonych opakowań leku psychotropowego "Zalasta"-cena w aptece prawie 200 zł,zaś na receptę od lekarza psychiatry-4,50 zł i poinformowałem o tym jej lekarza,ten odparł:"A co mnie to obchodzi!Przecież nie mogę stać przy każdym pacjencie i pilnować czy wziął lek." Zgadzam się,ale jednak celem leczenia powinna być skuteczna terapia,a nie tylko wystawienie recept a potemjuż tylkobranie pensji. Ale takie życie,lekarz psychiatra też człowiek. Czyli albo przymus albo .......rozwód.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Smutne, wspolczuje :( To tez pokazuje jak psychiatria funkcjonuje - bez jakiegos spojnego systemu, bez porzadku, kazdy mysli zeby wyrobic norme pacjentow, nie ma mozliwosci jakiejs zorganizowanej pomocy. Zwlaszcza w Polsce, gdzie indziej nie jest niestety wiele lepiej.

  •  

    pokaż komentarz

    W USA była terapia zwana terapią przywiązania (attachment therapy), w trakcie której (najwyraźniej zbyt głęboko sobie do serca wzięli sobie Freuda i po części Bowlby'ego) symulowano poród dziecka przez związywanie go w pozycji embrionalnej i doprowadzenie do utraty przytomności przez przyduszanie - naprawdę była taka terapia - nota bene z tego co udało mi się przeczytać kilkoro dzieci zostało wyleczonych (wyleczonych do duże słowo - nastąpiła wyraźna poprawa), niestety jedno dziecko podczas tych zabiegów zmarło w wyniku uduszenia i wtedy sprawę dogłębnie zbadano, terapeuci poszli do więzienia za zabójstwo/morderstwo, a terapii zakazano. Przy użyciu tej terapii próbowano leczyć zaburzenia przywiązania, które u dzieci tworzą odrębną jednostkę psychopatologiczną - takie dzieci to zazwyczaj ofiary maltretowania, bądź innych działań prowadzących do deprywacji relacji z obiektem (matką bądź innym opiekunem z oczywistych względów najczęściej jest to matka - przynajmniej tak jest w oryginalnych tekstach Bowlby'ego). Takie dzieci to osoby z poważnymi deficytami emocjonalnymi, pozbawione empatii, agresywne, oddające się często komplusywnym czynnością - masturbacja w miejscu publicznym, choroba sieroca czyli bezcelowe kołysanie się wynikające z niewykształcenia dojrzałych mechanizmów samokontroli. Jest na ten temat bardzo ciekawy dokument - "Child of rage" - był z resztą kiedyś na wykopie - dziewczynka, główna bohaterka cierpi właśnie na to zaburzenie.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja uważam, że jeśli ktoś chce popełnić samobójstwo to ma do tego pełne prawo i nikt nie ma moralnego prawa mu tego zabraniać i decydować o jego życiu ( ͡° ͜ʖ ͡°), co do lekarzy to za dużo wymagasz, po pierwsze psychiatrzy to najgłupsi lekarze, po drugie mózg jest najbardziej skomplikowanym organem. Czyli mamy proste równanie:

    Tępi Lekarze + Skomplikowana Sprawa Jaką Jest Ludzka Psychika+Mózg+Inne rzeczy = gówno .

    Chyba lepiej żebyś sam próbował dotrzeć do swojego #rozowypasek niż zostawiał taką sprawę w rękach jałopów

    •  

      pokaż komentarz

      @HackTheGibson: Hmmmm, powiem tak. Osoba "zdrowa psychicznie" ma pelne prawo rozporzadzac swoim zyciem ale juz osoba z dysfunkcja psychiczna powinna byc chroniona przed ryzykiem popelnienia samobojstwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @HackTheGibson: prawo ma każdy,jednak będąc rodzicem,powinna pomyśleć,jak taki wybryk zaszkodzi psychice naszych dzieci.Można to wytłumaczyć tylko tym,że moja żona jest DDA(dorosłe dzieci alkoholików) i jej matka,nieżyjąca już też była leczona psychiatrycznie i miała próby S. Ale co mi z tego-czy to ma znaczyć ,że nasza córka też stworzy sobie takie życie,pójdzie drogą babci i matki. Może jeszcze ją przed tym ochronię.Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: ja sie z toba zgadzam , tylko cie chcialem uswiadomic abys nie pokladal zbyt duzych nadzieji w lekarzach

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Czy opuściła Cię kiedyś na dłużej?

    •  

      pokaż komentarz

      @haczyk: była ponad 10 x w szpitalach psychiatrycznych po 3-4 tygodnie,wracała właściwie normalna,po kilku miesiącach odstawiała samowolnie leki i znowu. Oczywiście,po tych latach wiem,że leki nie są rozwiązaniem w tej tej chorobie -a tworzenie jej lepszego życia-np.dom z ogrodem w Warszawie,tylko jej umacniały chorą myśl,że jest KIMŚ. Jak niektórzy mi mówili-jedynie wyleczył by ją "pobyt Afganistanie". Ale tej metody nie sprawdziłem,a metody oparte na ustępowaniu,spełnianiu życzeń,byciu wyrozumiałym-tylko pogarszały stan psychiki. Aż doszło do próby S-podejrzewam,że to była z jej strony gra ,żeby mnie zastraszyć,gdy zobaczę do czego jest zdolna. Ale już się po latach uodporniłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Nawet nie wiesz jak Ci współczuję. Sam nie wiem jakim cudem wpieprzałem się w ten typ osobowości trzy razy. Za trzecim razem znałem wszystkie objawy i miałem wielką nadzieję, że uda mi się zareagować na czas i udawało mi się przez rok. Mimo wszystko chyba cieszysz się, że jesteś w stanie się nią opiekować? Ja nawet nie mam takiej szansy a tylko za pierwszym przypadkiem nie tęsknię i jest mi wszystko jedno co się z nią dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @haczyk: chyba jeszcze jesteś młody,jeśli myślisz,że ma dla mnie sens się nią opiekować.Dawniej też tak mogłem myśleć. Opiekować to trzeba się dzieckiem,a nie osobą ,dla której choroba jest sposobem na życie-za nic nie odpowiadać,wykorzystywać wszystkich wokół,bo jest tak ciężko chora,a potem nie mieć żadnej radości z takiego życia,tylko wpadać w depresję. Jeśli coś Ci mogę radzić(mam 54 lata) -nie wmawiaj sobie,że Twoim sensem życia może być zajmowanie się osobą z tym schorzeniem,bo prędzej ona Ciebie zniszczy niż Ty jej pomożesz-a nie doceni niczego. A metody niszczenia ma nieprawdopodobne-wszystko co powiesz lub zrobisz(nawet najlepiej) może być użyte przeciwko Tobie.

    •  

      pokaż komentarz

      @haczyk: i jeszcze mi coś przyszło do głowy-napisałeś,że "Sam nie wiem jakim cudem wpieprzałem się w ten typ osobowości trzy razy." Przemyśl,to bo albo one szukają kogoś z takim charakterem,aby nim sterować,albo sam swoim postępowaniem prowokujesz u nich rozwój takich zachowań-tzn.może jesteś zbyt łagodny,a może łatwo można Cię zdenerwować i wtedy jesteś u niej w garści-po chwili zaczynasz przepraszać za wybuch gniewu-,a może dla świętego sposobu zgadzasz się na wszystkie jej pomysły,rezygnując ze swoich .To ślepa uliczka-szybko ją to znudzi i zacznie Tobą gardzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Nie jestem młody. Po prostu nie mam dzieci a trzeba po coś żyć. Jestem dość silny. Miałem duże osiągnięcia w ratowaniu ostatniego przypadku i tak po prostu w kilka dni to wszystko skreśliła. Za dużo miała emocji, nowych ludzi. A ja nie mogę tylko się odnaleźć bez niej.Na razie.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Ale skąd bierze się ta pieprzona pogarda w nich? Nawet w tych najbardziej wrażliwych? Czemu przestajesz istnieć w ich świecie. Tak zupełnie jakby nigdy człowieka nie było. Jak można tak nie czuć innych ludzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @haczyk: to akurat nic nowego,już Volter w Zadigu opisuje doskonale przypadek,gdy tytułowy bohater widząc uciekającą przed wściekłym mężczyzną ,błagającą o pomoc kobietę staje w jej obronie.Dochodzi do pojedynku,Zadig pokonuje obcego i daruje mu życie,ale tamten za chwilę atakuje znowu z zaskoczenia i rani Zadiga-więc ten w obronie własnej zabija przeciwnika. Efektem jest,że uratowana kobieta nagle zaczyna złorzeczyć Zadigowi i go wyklinać,za to,że....zabił jej kochanka.Książka bardzo mądra,pokazujące prawdę o życiu w sposób niezwykle dowcipny i genialny."Zadig" Volter -na pewno można za free ściągnąć z internetu,warto przeczytać,gdy się zastanawiasz-"Ale skąd bierze się ta pieprzona pogarda w nich? " .Tam można znaleźć odpowiedź,trudniej w nią uwierzyć. Ale próbować to rozumieć trzeba.Możesz też wejść na http://www.samczeruno.pl/index.php?option=com_content&view=featured&Itemid=101-dużo dobrych artykułów na ten temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Gosciu tak czytam co piszesz i po prostu nie moge. Odpusc. Zajmij sie dziecmi. Ogranicz jej prawa rodzicielskie, to nie jest normalne, ze opowiada o swoim samobojstwie. Niech sie wezmie w garsc. A co jak zabije sie na oczach dzieci? Myslales o tym? Kiedys pewnie myslalem jak ty ale zycie dalo mi gorzka nauczke.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jariii: przez ponad 15 latach łudziłem się ,że z moją pomocą pokonamy tę chorobę,ale widzę,że to był w chorej głowie "świetny" sposób na życie-na manipulowanie wszystkimi wokół(ma rentę z tego powodu),wykorzystywanie ,oszukiwanie. Złozyłem w sierpniu pozew o rozwód-tak jak napisałeś-by zająć się dziećmi,a ją sądownie eksmitować z domu i odizolować od dzieci. I po kilku dniach po otrzymaniu pozwu,rozpowiadając dzieciom i znajomym( w tajemnicy przede mną),że to zrobi-nałykała się tabletek-ale tak,żeby szybko ją znaleźli,przy sobie miała opakowanie po lekach,które połknęła-co w szpitalu bardzo ułatwiło podjęcie odtruwania.A do domu wróciła zdziwiona,że nie witam jej z radością-bo przecież przeżyła,powinienem chyba klaskać wariatowi,za to co zrobił-a to,że nie na oczach dzieci... przecież nie wiem jak to ,co zrobiła odbije się na ich psychice. Mnie też życie dało gorzką nauczkę,ale chyba każdy chciał trochę się ludzić i żyć nadzieją na lepsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @klemens-zawacki: Cóż ja przeżyłem ponad 10 lat w związku bez perspektyw. Najpierw zdrada odebranie dzieci itd. Zacząłem pić i się załamywać. Ale potem wziąłem sie w garść i zacząłem grać po swojemu nie bacząć na nikogo. Dzieci są ze mną, Życie mi sie układa, a moja była cierpi samotnie :D Dupami nie ma co się przejmować. Dzieci są najważniejsze. Stosuje wobec ciebie typowy szantaż emocjonalny, to nie wina lekarzy. Z pustego i Salomon nie naleje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jariii: dzieci też niedługo odejdą,ale ta instynktowna,zwierzęca , potrzeba opieki nad dziećmi, póki tego potrzebują,poprzez bliski kontakt z nimi dla mnie jest czymś nadającym w tej chwili sens mojemu życiu. Oczywiście,że naiwnością byłoby uzależnienie swojego sensu życia tylko od spełniania się jako rodzic,ale w tej chwili jest to sprawa najważniejsza-mają 16 i 13 lat. A to,że jak napisałeś"dzieci są z tobą" jest dla mnie budujące,bo przecież nie raz wypadała z tym feministycznym ,bezczelnym argumentem :"Matkę byś chciał dzieciom odebrać" W końcu jej powiedziałem,że jest tylko ich rodzicielką, a całym swoim życiem nie zasłużyła na miano matki. Po pierwszym porodzie(w czasie którego cały czas z nią byłem) przyjeżdżam nastepnego dnia do szpitala szczęśliwy-a okazuje się,że zostawiła nowonarodzone dziecko ,zamknęła się w łazience i płacze. I tak przez pierwsze 8 lat dzieci była 10 krotnie zamykana w szpitalach psychiatrycznych,a ja zajmowałem się i nimi i jeszcze nią ,jak trzecim dzieckiem. Mimo,że minęła mi pięćdziesiątka,wolę zerwać, nawet tak późno, z takim życiem,niż wierzyć,że jakoś może dotrwam do śmierci.Dziękuję