•  

    pokaż komentarz

    wychodzi że pracując na minimalnej zostaje dziennie 8 euro,niezbyt ciekawie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: Myślę, że za minimalną nigdzie na świecie nie ma lekko, ale spójrz na to tak - w Polsce w dużym mieście za minimalną pensję nawet kawalerki nie wynajmiesz, nie mówiąc o rachunkach, a tutaj owszem i to nie kawalerkę, tylko 1 bedroom (nasze dwa pokoje, gdzie jeden pokój jest połączony z kuchnią) i to w całkiem niezłej dzielnicy, a do tego jeszcze na rachunki zostanie, łącznie z internetem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: Dublin - stolica Irlandii. Co można kupić w Warszawie za 2576zł? Żarcie 1200zł, mieszkanie 1400zł i kasy nie ma ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: jak chcesz wynająć mieszkanie w Dublinie to rzeczywiście niezbyt ciekawie. Ja wynajmuję pokój, koszt 550€. Do tego rachunki, jedzenie i komunikacja razem koło 500€ m-c. Nawet jakbym zarabiał minimalną to mógłbym jakieś 500€ odłożyć nie rezygnując z weekendowego jedzenia w knajpach czy wyjść na piwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86:

      Myślę, że za minimalną nigdzie na świecie nie ma lekko

      Norwegia z pewnością jest tutaj wyjątkiem. Dopóki masz legalną pracę na pełny etat i nie szastasz hajsem to nie masz powodów do narzekań.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pan-K: warto dodac ze dostajemy 135 euro miesiecznie zasilku na dziecko, do tego osoby malo zarabiajace moga, podobnie jak w uk, ubiegac sie o tax credit czyli dodatek dla osob z niskimi dochodamu, jak malo zarabiasz to za leki na recepte placisz 2.5 euro i nie wiecej niz 25 euro za miesiac, jak przekroczysz to ci zwracaja

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: Dostaje minusy mimo, że to prawda (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: W dużym mieście za minimalną nie przeżyjesz. Poza tym Norwegia to zły przykład, bo w każdym zawodzie stawka minimalna jest inna i o ile na przykład w budownictwie jest dość przyzwoita, to np.w rolnictwie i jako opieka do dzieci nie zarobisz zbyt wiele pracując za minimalną.

    •  

      pokaż komentarz

      @azen2: Zależy gdzie będziesz mieszkał. Komunikacja miejska jest bardzo dobra a w Oslo masz rozbudowane metro. Bilet miesięczny to koszt zaledwie 600nok także jak ktoś ma ochotę wynająć mieszkanie to może je wynająć taniej w większej odległości od centrum. Opieka dla dzieci to pełny etat? Rolnictwo też coś mi się nie wydaję, żeby tam pracała była bardzo regularna, ale może się mylę. Chodzi mi o umowę o pracę i zagwarantowaną liczbę godzin.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86:
      @Pan-K: wyobraz sobie zycie za minimalna w NYC (to jest 8.75/h a od grudnia tego roku bedzie 9/h) gdzie na studio w lepszej okolicy musisz wydac $1300, jeden przejazd subwayem/autobusem to $2.5, kanapka w subwayu ~$10, chinczyk (dodaje przykladowe menu jako zdjecie) + zawsze trzeba dac $1-$2 typa dla dostawcy. Papierosy ~$13. Zapomnij o wyjsciu do kina czy pubu pracujac za minimalna. U mnie w pracownicy nadrabiali nadgodzinami, ci bez papierow nie dostawali 150% stawki za nadgodziny. Tym ktorzy maja papiery sie nadgodziny obcina (oszczednosci) Od wszystkiego musza zaplacic jeszcze podatek, moga oczywiscie dostac zwrot na koniec roku ale wez za to przezyj. Z napiwkow maja dodatkowe ~$10 dziennie, czasem wiecej czasem mniej. Niektorzy robia na lewych papierach wiec placa podatki a zwrotu i tak nie maja szans wyciagnac.
      Wiec zyja w gownianych okolicach, po kilkunastu w mieszkaniu i pracuja po 60h tygodniowo zeby wyslac cos rodzinom do afryki gdzie wbrew pozorom nie jest tak tanio. Przezyc (w afryce) mozna tanio, bo masz cieplo i jakas kasza nie jest droga ale jak chcesz sie ubrac, miec gdzie mieszkac, zjesc czasem mieso (cholernie drogie) jezdzic autem to ceny sa tam kosmiczne jak na tak biedny kraj.
      Strasznie szkoda tych ludzi, to oni odwalaja brudna robote w stanach. To oni napychaja kieszenie juz bogatym ludziom. Dlatego zawsze powtarzam ze sa usa na reke. Dlatego przymyka sie oko na ich obecnosc ale utrudnia zdobycie papierow.
      Wracajac do tematu za minimalna chyba tylko w Norwegii da sie zyc w miare dobrze, chociaz nadal nie stac cie na wynajecie mieszkania i slabo z oszczednosciami. Przerabialem juz Anglie, Norwegie, Szwecje, Holandie jak jedziesz pracowac za minimalna i chcesz cos odlozyc to musisz to robic kosztem czegos (mieszkanie, zarcie) to juz nie te czasy kiedy kobiety wyjezdzaly sprzatac, utrzymywaly cala rodzine i jeszcze odkladaly na chalupe. I to tez jest powodem dla ktorego ludzie emigruja na stale a nie tylko po to by zaoszczedzic i wrocic do polski.

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: to akurat prawda, Norwegia to chyba jedyne miejsce gdzie da sie za minimalna zyc w miare na poziomie. W Szwajcarii jeszcze nie bylem ale wg internetow tam juz nie jest tak kolorowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @NYCBronx: Do Szwajcarii sięto nie odnosi. W Norwegii rozwarstwienie płac jest najniższe na świecie stąd duże wynagrodzenia osób niewykwalifikowanych. W Szwajcarii na pewno nie zarobią analogicznie dużo.

    •  

      pokaż komentarz

      @NYCBronx: Przede wszystkim w Szwajcarii nie ma ustawowej pensji minimalnej ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane Bez spiny cumplu ale wyjedz w koncu i udowodnij mirasom jak to jest zajebiscie w tej Norwegii. Moze zalozysz cos na ksztalt sorek charity ltd? Bo jest pewnie masa mireczkow napalonych na wyjazd. Szczegolnie po niedawnym znalezisku o tym, ze nawet kierowce autobusu stac na Tesle. Szkoda, ze prawie pol miliona koron kredytu na niej ciazy.... http://w2.brreg.no/motorvogn/index.jsp mozna wklepac nr rejestracyjny jak ktos dociekliwy.

      UWAGA przedstawiony tu wywod dotyczy ludzi zyjacych na stale w NO a nie ciulajacych kazdy grosz zeby wrocic i wydac w PL. Z tego co widze po niektorych znajomych zarabiajacych kase rzedu 20-25k koron na miecha, to jako tako sobie bezstresowo zyja w przypadku, gdy sa para i nie maja dzieci. Jak jestes sam, zarobisz rzedu 25k i nie chcesz sie w niczym ograniczac to za duzo pod koniec miesiaca nie zostanie, szczegolnie w Oslo. Co innego jak jest para i kazde zarabia grubo ponad 30k, wtedy mozna powiedziec, ze jest fajnie. Wiem co mowie, bo jest fajnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystkie gorace glowy niech sie lepiej ogarna z myslami o wyjezdzie. Masz dobry zawod i dosc duze doswiadczenie , znasz dobrze angielski plus najlepiej komunikatywnie norweski? Probuj, szanse sa. Poczatki moga byc trudne, ale jesli zlapiesz wiatr w zagle to moze sie ladnie rozkrecic, jak np u mojego kumpla, ktory rozwinal tu w przeciagu 1,5 roku firemke jednoosobowa na tyle, ze pracujac max. 200h w miesiacy zarobi 80-90k nok na czysto. Montuje pompy ciepla, klimy, alarmy, czujki dymu, sterowniki do tego itp. Mowi komunikatywnie po norwesku, nie jakos super kwieciscie, uczyl sie z rok... Nie mowie, ze jest tu zle, bo nie jest zle( ͡° ͜ʖ ͡°) po prostu przestrzegam, bo juz widzialem rozne historie, porazki itp. W ciemno jest na 100% duzo taniej wystartowac w Anglii i duzo latwiej znalezc prace, szczegolnie jak ktos jest mlody, bez szkoly, doswiadczenia itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @Firehjulsdrift:

      W ciemno jest na 100% duzo taniej wystartowac w Anglii i duzo latwiej znalezc prace, szczegolnie jak ktos jest mlody, bez szkoly, doswiadczenia itp.

      Dlatego sie zastanawiam nad pojechaniem na jakiś czas do UK i potem dopiero do Norwegii.

      Co do wszystkiego co piszesz o Norwegii to się zgadzam prawie kompletnie. Sporo zależy od stylu życia ludzi. Ja po prostu nie lubię wydawać pieniędzy i robię to wtedy gdy muszę lub jest to rozsądne (celem chociażby inwestycji w siebie - kursy / korepetycje itp.). Mam bardzo oszczędny tryb życia, bez dużych wymagań. Chcę zarobić, żeby zainwestować więc wynajmować zamiar mam pokój a nie mieszkanie. Rozumiem, że łatwo tam nie jest jeśli się nie spełnia wymogów o których pisałeś. Stosunkowo łatwo było co najmniej 5 lat temu.

      Uważam, że jakbym miał spore fundusze na start to coś bym znalazł na pełny etat. Największy problem u mnie to młody wiek = brak doświadczenia i problem z kasą (mimo, że mam jej stosunkowo dużo to wystarczy na 1 próbę więc trzeba kombinować mocno).

      PS co do "wyjedz w koncu" to wierz mi, ze to nie zalezy ode mnie i jak nie bede musial zap$%#%!?ac po lekarzach i bede mogl normalnie spac w nocy to kupie bilet.

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: jakbys zalaczyl faktycznie taki pustelnik mode jak opisujesz to spokojnie 5-6k PLN na miesiac odlozysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Firehjulsdrift: Jeśli będę miał możliwość odkładania 60k złotych rocznie to będę zadowolony. To jest mój cel. Mam zamiar jeść zdrowo robiąc jedzenie samemu, pić wyłącznie wodę (tak jak teraz), kupować tylko to co muszę i czego nie ma sensu kupować taniej przyjeżdzając do Polski (np. chemia do domu, rzeczy do higieny osobistej). Oprócz tego hajs pójdzie na bilety oraz wynajem, ale to wiadomo. Za ewentualnego lekarza mi zwrócą z ubezpieczenia jak wyślę paragony w Polsce. Więcej wydatków nie ma albo mało istotne i nieregularne.

      Chcę popracować w taki sposób i odkładać 3-5 lat po czym użyć tych pieniędzy w celu zainwestowania. Mam dom w Polsce więc nie będę miał nic innego na co zechcę je spożytkować a szpanować nie mam potrzeby ani ochoty. Koszty założenia i utrzymywania firmy też nie będą dla mnie duże i ewentualna porażka nie sprawi, że stanę się biedny lub nie spróbuję ponownie.

      Mi się ten plan wydaję realny i zależy tylko od tego czy uda mi się znaleźć pierwszą pracę i "zaczepić". Potem powinno być z górki.

    •  

      pokaż komentarz

      @NYCBronx: dlatego, jak wyjezdzac to minimum za srednia krajowa. Choc w pl majac z dziewczyna ponad 3 srednie krajowe, wyjazd sie malo oplaca. No ale niedlugo bedzie trzeba bo ci zlodzieje juz ze wszystkiego potrafia okrasc

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane:

      Mi się ten plan wydaję realny i zależy tylko od tego czy uda mi się znaleźć pierwszą pracę i "zaczepić". Potem powinno być z górki.

      To znaczy jaki plan? Bo narazie to ulozyles tylko liste zycze i ustaliles cel czyli woz kasy zarabiac... Brakuje tylko informacji: jak, gdzie i w jaki sposob.

    •  

      pokaż komentarz

      @Firehjulsdrift: sam przyjalem na klate taki wyjazd porazke do NO. Z drugiej strony byl to bardzo edukacyjny wyjazd ale i kosztowny. Co zobaczylem i czego nauczylem sie na wlasnej skorze to moje. Jest tak jak piszesz, niektorych moze bardzo zabolec ego oraz kieszen. Jednak prawda jest ze jak zalapiesz sie umowe to masz juz z gorki. Do tego trzeba doswiadczenia, jezyka minimum dobrego angielskiego lub szkoly. Chociaz juz bardzo rzadko przyjmuja do pracy z angielskim.

      pokaż spoiler Tobie chyba nie musze tego pisac ale moze ktos przeczyta.

    •  

      pokaż komentarz

      @NYCBronx: Ja przeczytam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @rol-ex: Plan polegał na oszczędzeniu wystarczającej pieniędzy, żeby móc tam żyć kilka miesięcy i szukać pracy. Jego częścią było też nauczenie się jezyka. Dalszym etapem jest wyjazd w celu poszukiwaniu pokoju do wynajmu ze stosunkowo niskim depozytem. W tym celu wylecę korzystając z couchsurfing i wcześniej umówię się na oglądanie pokojów u tak dużej liczby osób jak to możliwe licząc na to, że uda się znaleźć coś sensownego i że to mi go wynajmą. Jak nie znajdę normalnej roboty od razu, ale uda mi się znaleźć pokój a zacznie brakować pieniędzy to będę mógł robić na słuchawce, bo język znam wystarczająco dobrze także ta opcja będzie dostępna.

      Z rzeczy, które ostatnio zrobiłem to kupienie i wysłanie do rejestracji karty sim, żebym mógł wpisać numer na cv, robienie kursu na obsługę kasy fiskalnej (nawet jak go oficjalnie nie szanują to czym te kaszy mogą się różnić od polskich?), obczajenie dat testów znajomości języka, żeby zgrać je z przybyciem. Ogarnę też sobie opcję inną w UK, bo tam mam "znajomych znajomych" i angielski znam perfekcyjnie niemalże.

      Wiem, że doświadczenie by się przydało, ale nie wiem co mogę więcej zrobić gdy do wyjazdu dojdzie a ja mam 20 lat. Uważam, że i tak się przygotowałem lepiej niż większość emigrantów wedle moich możliwości. Jest dużo rzeczy, które nie zależą ode mnie i trzeba też mieć szczęście albo przynajmniej nie mieć pecha.

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: z tego co kojarze to dobrze wkuwasz norweski wiec masz duzego plusa. Polakom masa ogloszen przepada bo pracodawcy jako wymog stawiaja jasno i wyraznie "norweski w mowie i pismie!!!"
      Wykrzykniki swiadcza o tym ze imigranci nie przejmuja sie wymaganiami jakie umieszcza pracodawca i probuja szczescia, co musi ich bardzo irytowac ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @NYCBronx: Nie ma pytania "czy" znajdę pracę w Norwegii tylko "kiedy". Mając doświadczenie i język na pewno bym ją znalazł, ale wolę gównorobotę bez doświadczenia, bo nie chcę mi się "tracić" czasu na jego zdobywanie i wolałbym zacząć zarabiać tak szybko jak to możliwe. Też trochę c#$#$wo byłoby stracić ~12k pln na wyjeździe gdy się nie uda, ale to inna kwestia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: spedzilem w NO 2 miesiace na szukaniu pracy w dzien mojego wyjazdu prace dostal inny polak ktory szukal chyba nawet dluzej. Robil to samo co ja, czyli jezdzil i dzwonil az w koncu sie udalo. Znal tylko angielski. W zasadzie to bardzo polubilem szefa jednej z firm transportowych, obiecal ze gdy bedzie miejsce to mnie wezmie bo polacy u niego jezdza. Przez dluzszy czas nawet po powrocie wymienialismy korespondencje jednak w firmie cos nie szlo. W czerwcu zeszlego roku (ponad rok po mojej wizycie w NO) wyslal maila z pytaniem czy chce u niego pracowac. Niestety bylem juz w USA...

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: tak jak wszedzie, staraj sie poznawac nowych ludzi. Staraj sie zaprzyjaznic. Czesto w komunikacji miejskiej lub na przystaknach poznawalo sie ciekawych ludzi. Zaszkoczyc moze znajomosc angielskiego norweskich emerytow (podobnie jest w Szwecji)

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: bez zdobywania doswiadczenia nigdy i nigdzie nie zaczniesz zarabiac.

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: No i o to mi wlasnie chodzilo. Brzmi to calkiem rozsadnie, ale caly czas musisz pamietac, ze najwazniejszy jest jezyk (zwlaszcza ze jestes mlody i nie masz oprocz wieku zadnych atutow). Bez jezyka co najmniej w stopniu komunkatywnym zawsze jestes na gorszej pozycji albo jestes skazany na pomoc innych, a z tym to roznie bywa..

      W zasadzie z w UK nie mialbys z problemow z ulozeniem sobie zycia, jezeli znasz jezyk. Uwazaj tylko na 'znajomych znajomych' - emigracyjne doswiadczenie pokazuje, ze jak masz na kogos liczyc to licz na siebie ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      bez zdobywania doswiadczenia nigdy i nigdzie nie zaczniesz zarabiac.

      @NYCBronx: Nie wiem co masz tutaj na myli. Gdybyś pisał dosłownie to nikt by nie mógł pracować (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      @rol-ex: Jakbym miał obecnie ocenić swój poziom norweskiego to na pewno jest on powyżej B2, ale też poniżej C1. To nie będzie problemem. Chciałbym jakąś robotę dostać w McDonaldzie chociażby i będę k$?$%sko zadowolony (ʘ‿ʘ)

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: W Norwegii per se nie ma placy minimalnej ustalanej przez ustawe. W niektorych branzach zwiazki zawodowe ustalily porozumienia grupowe dotyczace minimalnego wynagrodzenia, ale dotyczy to tylko pracy na pelen etat lub czesc etatu. Przykladowo praca w ramach 'vikariat' lub 'ekstra-hjelp' nie jest tym objeta. Dodatkowo nie wszystkie branze maja swoje zwiazki zawodowe, wiec niektore zawody nie sa objete tego typu porozumieniami.

    •  

      pokaż komentarz

      @briskmann: Myslalem, ze kazdy zawod ma ustanowiona place minimalna nawet jezeli nie ma zwiazkow. Dzieki za info.

    •  

      pokaż komentarz

      @platkiowsiane: Pod tym linkiem jest wyjasnione dosc szczegolowo na temat, ktore branze sa objete placa minimalna w norwegii. Warto rowniez zwrocic uwage na to, ze jesli jakas branza ma swoja 'fagforbundet' (stowarzyszenie zawodowe), to jest prawdopodobne, ze dla danej branzy rowniez jest ustalona placa minimalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Firehjulsdrift: Czyli ma 225zl/h to bardzo dobra stawka ja mialem oferte przy lodkach za 100zl/h teraz widze ze sie calkowicie nie opylalo

    •  

      pokaż komentarz

      @robertK: teoretycznie. Praktycznie ma 450 nok i ani mysli wracac

  •  

    pokaż komentarz

    1300€ za 2bed w dobrej dzielnicy to z grzybem gratis chyba. Wiem bo ogladalem takich kilka w Rathfarnham za 1400.

    Jakos nie wyobrazam sobie mieszkac w tym kraju bez samochodu z tymi specyficznymi slepymi uliczkami oraz gowniana komunikacja. Zobaczysz jak dziecko do lekarza lub szpitala trzeba bedzie zawiesc.
    Zreszta komunikacja kosztuje tutaj bardzo duzo i jest bardzo zla.

    @Regis86: Chce ci sie liczyc faktyczne wydatki?

    Mam budzet, bo jestem sknera aka liczydlo, ale faktyczny stan sprawdzam tylko czy zostaje mi tyle co se zalozylem.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Jeśli trafisz na ogłoszenie od osoby prywatnej, a nie z agencji, to jak najbardziej da radę znaleźć (oglądałem jedno w Clontarf niedawno), co nie znaczy, że to coś "na porządku dziennym" - tak jak napisałem, ta kwota to co najmniej 1300-1400 EUR, co powinno wskazywać na to, że 1300 należy szukać raczej ze świeczką, a 1400 to już bardziej realna kwota, choć dalej powinna być traktowana jako "dobra cena" ;-)

      Ja na brak auta póki co za bardzo nie narzekam - oczywiście, że czasami by się przydało, ale to raczej kwestia kalkulacji, czy opłaca się wydawać te - powiedzmy - 150-250 EUR miesięcznie w zamian za wygodę 1, może 2 razy w miesiącu, kiedy faktycznie by się przydało (na pewno tyłek ratują tu zakupy on-line w Tesco / SV, bo gdyby nie one, to na pewno brakowałoby mi go znacznie częściej. Jeśli mnie to zacznie boleć, bo zacznę go potrzebować częściej, to oczywiście rozważę zakup, ale póki co nie kalkuluje mi się to - "na zapas" na pewno nie zamierzam w nie inwestować :-)

      Spisywanie wydatków zajmuje mi tygodniowo ok. 10-15 minut, robię to raz w tygodniu, w sobotę lub niedzielę. Każdy rachunek to jedna linijka (3 pola) w Excellu, cała reszta, łącznie z podziałem na kategorie, liczy się sama :-) Poza tym mam takie "słupkowo-wykresowe" zboczenie i nawet to lubię ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: ja mam pop%!$!!$ke 1.1l w sam raz na zakupy czy przejechac sie do znajomych czy rodziny. Nikt nie kaze ci kupowac 2.5 tdi ;)

      samochod mnie kosztuje jakies 150€/miesiac razem z taxem ubezp i jakas usterka.. to tyle co kiedys szlo w kazdy weekend gdzies w centrum.
      Chyba czas zmienic bo czesciej sie psuje.

      bilet miesieczny kosztuje ponad 130€ no chyba ze tax saver co obcina koszt o polowe. Jednak nie dojedziesz wszedzie i o kazdej porze.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Autem do pracy i tak nie dojadę (tzn. dojadę, ale nie ma to sensu z powodu korków - autobus ma wydzielony pas praktycznie na całej trasie - i deficytu miejsc parkingowych i ich cen w okolicy mojej pracy), więc za transport publiczny tak czy inaczej bym płacił - auto by mi się przydało np. po to, żeby pojechać do IKEI albo gdzieś na południe, gdzie nie dociera Dart.

      Ale jakbym kupował, to też właśnie coś takiego - jakąś Corsę, czy coś w tym gabarycie.

      Do kosztu utrzymania auta nie zapomnij doliczyć jego spadku wartości - jeśli auto jest małe i tanie, to może nie mieć to takiego znaczenia (1k EUR w 3-4 lata?), ale przy czymś za - powiedzmy - 10k EUR i więcej taki spadek jest już bardziej dotkliwy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: no w sumie jak w centrum pracujesz i zona siedzi w domu to inaczej. Dzisiaj jak przynioslem caly koszyk zakupow z samochodu do domu to mialem dosc.

      Ogolnie gdzies mi tak z 2.9k wychodzi teraz.. jednak brzdac ma znizke na przedszkole i mieszkam poza miastem. Dlatego dziwie jak slysze ze ktos pracuje za minimalna..

      Chociaz do pracy mam krocej niz mieszkajac w miescie dzieki temu ze jest DART.

    •  

      pokaż komentarz

      jednak brzdac ma znizke na przedszkole

      @rzet: Napiszesz coś więcej? Jeszcze nie pora, ale powoli zaczynam się tematem interesować i ceny przedszkoli mnie powalają póki co ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: Maly poszedl W D14 jak mial rok i troche. dali mi takie ceny:
      giraffe - 1150
      bright horizons - 1200
      maly przy domowy - 810
      rathfarnham day care - 910
      cocoon nie pamietam chyba 1100

      Ceny part-time na 5h to jakies 66% pelnej stawki.

      jak sie wyprowadzalem to te 910 poszlo na 955.

      Od 3.5 roku przysluguje ci 3h za darmo w ramach ECCE..

      pokaż spoiler to sie wysilili. i tak ciezko zarobic na to.

      Mozesz poslac na 3h lub jak jest full-time to masz znizke. W moim poprzednim to bylo -60€ na tydzien, teraz mam -250/miesiac.

      Ogolnie to moj creche w miescie byl bardzo dobry i w rozsadnej cenie, ale swieta, urlopy czy choroba ( musisz zabrac dziecko) i tak placisz pelna kwote. Jak moglem z domu pracowac to ok, ale nie zawsze i wtedy zona zostawala i tracila dniowke.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Dzięki za wyjaśnienia! :-)

      Edit: Ktoś z wytrwałością wartą lepszej sprawy pominusował wszystkie Twoje komentarze - w akcie zemsty wszystkie poplusowałem! ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: bo mowie jak jest ;)

      btw... lekarze tutaj to tez ladne koszty jak masz chorowite dziecko jak moje :/

      55 € za GP.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: cos dolega? Uniwersalne rozwiazanie: paracetamol! Ciekaw jestem czy niedlugo beda leczyc nim raka.

    •  

      pokaż komentarz

      os dolega? Uniwersalne rozwiazanie: paracetamol! Ciekaw jestem czy niedlugo beda leczyc nim raka.

      @not2invlolved: a sprite na anginę?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86:
      @rzet:
      Bardzo fajnie napisane. Na jedzenie i zywnosc schodzi mi duzo duzo wiecej. Utrzymanie auta w zaokragleniu 400 (ubezp, tax, diesel na 700 km, toll), za to wynajem domku z ogrodkiem 600. Przedszkoke z wyzywieniem z gornej polki bedzie kosztowalo okolo tutaj 750 wiec mysle, ze zycie poza miastem nie jest takie zle;))

    •  

      pokaż komentarz

      @CiepleWino: poczekaj az #paddystronk policzy ze moze juz czynsz podniesc ;)

      btw.. ile ty km mieszkasz od tego Sandyfiordu ze masz tak tanio?

      pokaż spoiler tak zazdroszcze ceny.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: 70 km;)) Wiem, ze podniosa ale moze jeszcze w tym roku uda mi sie kupic cos swojego. Tak czy inaczej nie chce juz wiecej wynajmowac;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: gdybyś pracował za minimum wage, to miałbyś MedicalCard ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @CiepleWino: duzo. Mnie meczy dojazd 30minut pociagiem czy wczesniej 25-30 min samochod 40 rower czy 1h+ busem 12km przez miasto..

      pokaż spoiler bus raczej robil wiecej niestety..


      pokaż spoiler wczesniej mialem 16minut rowerem...

      ...

      pokaż spoiler a zanim przeniesli biuro to 5 minut rowerem.


      Tez bym kupil ale mnie nie stac, czekam na 2 drugi krach, bo nie chce tak daleko od pracy.

      @kaef: Wszyscy ruscy technicy z bylej pracy mieli medical card zarabiajac gdzies okolo 28-38k ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Mnie tez dojazd pociagiem czy autobusem by meczyl. Co do godziny startu w pracy to moge zaczac miedzy 7 a 9 wiec sila rzeczy, zeby ominac korki wole jak najwczesniej. Podoba mi sie zycie za miastem. Ogolnie w PL tez mieszkalam pod Wroclawiem wiec na studia a potem do pracy trzeba bylo dojezdzac... przyzwyczajona nie narzekam;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: za dwójkę ma cały dzień nas wuchodzi 1700 miesięcznie, czyli średniej klasy auto rocznie. :) z przedszkolami jest porażka - najlepiej poszukaj jakiegoś przydomowego z polecenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @WujekFranek: No, jeszcze cena jak cena, gorzej, że jeśli przeliczysz to na zarobki jednej osoby, bo wtedy okazuje się, że matka nawet jeśli chce pracować, to musiałaby zarabiać grubo powyżej średniej krajowej, żeby to miało sens (dla mnie sens jest wtedy, jeśli stać Cię na umieszczenie dwójki dzieci w przedszkolu i do tego zostaje Ci w kieszeni co najmniej 700-1000 EUR; poniżej tej kwoty wolę, żeby żona w ogóle nie pracowała i została z dziećmi w domu, niż gdyby dla korzyści 200-500 EUR miał się nimi zajmować ktoś obcy).

    •  

      pokaż komentarz

      poniżej tej kwoty wolę, żeby żona w ogóle nie pracowała i została z dziećmi w domu, niż gdyby dla korzyści 200-500 EUR miał się nimi zajmować ktoś obcy).

      @Regis86: Dziecko lepiej się rozwija z rówieśnikami niż siedząc w domu. Nie będzie tak zagubione jak pójdzie do szkoły potem.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Zgadzam się, dlatego na pewnym etapie na pewno go do przedszkola poślemy (dwójkę też byśmy posłali raczej, gdyby żona pracowała i zarabiała na tyle, by pokryć ten koszt), ale np. zamiast robić to przez 3 lata (strzelam, nie wiem nawet ile jest przedszkola w IE na chwilę obecną), posłalibyśmy go np. tylko na rok. Po prostu wyobrażam sobie, że moja żona mogłaby się czuć źle ze świadomością, że pracuje na pełen etat tylko po to, żeby ktoś obcy zajmował się jej dzieckiem (bo tak by to wyglądało, przy przedszkolu za np. 1800 EUR przy dwójce dzieci i jej zarobkach na poziomie 2k EUR netto minus dojazdy).

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: siedzieć w domu to też niezdrowe dla dorosłego.

      pokaż spoiler chociaż 200-300tyś tutaj tak robi pełną gębą broniąc się przed jakąkolwiek pracą.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Zdecydowanie prawda. Żona już mówi, że ma trochę dość siedzenia w domu. Trzeba będzie znaleźć zdrowy balans dla niej, dziecka i z finansowego punktu widzenia :-) Ale to jeszcze nie teraz - za pół roku będziemy myśleć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: jeszcze dodaj, że jeśli dziecko jest chore to matka lub ojciec muszą wziąść urlop aby dzieckiem się zająć, bo nie ma ustawowo chorobowego na dziecko. Jeśli dziecko zapadnie na ospę, to połowę urlopu rocznego diabli biorą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: Też jestem fanem spisywania wydatków i budżetowania. Mała sugestia: polecam jako wspomagacz toshl.com - bardzo praktyczna (z dobrym UI) na telefony. No i export do csv.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Nie wiem... może do Polski wróć, lekarz troszkę tańszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: #define tutaj :)
      jesli to .pl to troche inaczej jest mi sie wydaje bo jednak i rodzina i bliscy znajomi w okolicy. za granicą kobietę może szlag trafić po paru latach siedzenia w domu tylko z dzieckiem

    •  

      pokaż komentarz

      @not2invlolved: za te same pieniądze możesz zawsze iść do Polskiego lekarza i dostaniesz antybiotyk na wszystko. Z dwojga złego chyba lepiej obciążyć wątrobę i żołądek paracetamolem, niż rozstrajać organizm na długie miesiące antybiotykiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli dziecko zapadnie na ospę, to połowę urlopu rocznego diabli biorą.

      @WujekFranek: ja przesiedziałem pół ospy pracując z domu. Potem żona wzięła niepłatne...

      Nie wiem... może do Polski wróć, lekarz troszkę tańszy.

      @bartez: Jak mi dasz 3.5k€ na miecha to się zastanowię czy wytrzymam z #siemkastronk na codzień.

      jesli to .pl to troche inaczej jest mi sie wydaje bo jednak i rodzina i bliscy znajomi w okolicy. za granicą kobietę może szlag trafić po paru latach siedzenia w domu tylko z dzieckiem

      @WujekFranek: wiem wiem.. siedzenie w domu na socjalu jest jednak bardzo modne w irlandii wśród lokalnych smrodów jak i zawodowych mam.
      Kto co lubi.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: z perspektywy wykopowego informatyka to to może i fajnie wygląda, ale nie każdy może pracować zdalnie.
      3.5k eur/mies jest do zrobienia w polsce i to nie tak trudno. warszawa zaprasza :)
      co do socjalu to niezły biznes. przy piątce już ci chyba się czynsz "sam" opłaca. Na coś to USC musi iść w końcu.

    •  

      pokaż komentarz

      warszawa zaprasza :)

      @WujekFranek: ....jak to powiedział ojciec - tylko nie do Warszawy i zaczął wiązanke.. jak mu powiedziałem, że szukam w Polsce pracy ;)

      Nie jestem informatykiem :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: Niekoniecznie. W 2012 roku dostałem 2 bed na granicy Dundrum i Sandyford (Goatstown dokładnie) w nowym bloku, w bardzo wysokim standardzie za 1250. Agencja chciała 1400, ale poczarowałem i o dziwo się zgodzili. w drugim roku płaciliśmy taki sam czynsz, a w 3 właściciel (już bez pośrednictwa agencji) podwyższył na 1325. Do tego Luas pod bokiem, parki, dużo przestrzeni, przedszkola, bezpieczna okolica. Da się, ale rzeczywiście ceny w Dublin2 są zdecydowanie wyższe. Ponadto, w ostatnim roku średnie ceny w płd Dublinie poszły w górę o 19%.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzet: Opieka medyczna i masakrycznie wirusowa zima też nas dobija. Mamy ubezpieczenie, które zwraca połowę, ale wizyt za 60E za 4-0s rodzinę było kilkadziesiąt (!!), więc robią się z tego nie złe kwoty ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Zobaczysz jak dziecko do lekarza lub szpitala trzeba bedzie zawiesc.
      Wodzisz dziecko zamiast wozić?

    •  

      pokaż komentarz

      Opieka medyczna i masakrycznie wirusowa zima też nas dobija. Mamy ubezpieczenie, które zwraca połowę, ale wizyt za 60E za 4-0s rodzinę było kilkadziesiąt (!!), więc robią się z tego nie złe kwoty ;)

      @tomxx:
      https://www.sspcrs.ie/portal/medapponline/

    •  

      pokaż komentarz

      bezpieczna okolica

      @tomxx: przyznam, że z punktu widzenia warszawy to brzmi trochę abstrakcyjnie :) Mamy lepsze i gorsze dzielnice oczywiście.

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: gdzie pracuje twoja żona że zarabia 2k euro? i gdzie pracujesz ty i ile zarabiasz?

      ps. moim zdaniem Irlandia to fajny kraj do życia ale ma kilka dużych wad:
      1. Nieruchomości - ich niesamowite ceny i często beznadziejny standard/stan
      2. Wysokie koszty życia - głównie przez ceny nieruchomości ale nie tylko
      3. Pogoda też nie rozpieszcza ale nie jest tragicznie

      Plusów jest jednak znacznie więcej:)

    •  

      pokaż komentarz

      @thuia: Żona nie pracuje w tej chwili, bo mamy trzymiesięczne dziecko. Jeśli gdzieś podawałem jakieś kwoty, to zapewne tylko jako przykład - na zasadzie "co by było gdyby żona zarabiała X i trzeba było dać dwójkę dzieci do przedszkola). Moje zarobki pozostawię niejawne, ale mogę powiedzieć, że mieszczą się one gdzieś w (bardzo szerokim) przedziale 50-90k EUR rocznie. Tyle mogę powiedzieć ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Regis86: Czy to jest wartosc brutto czy netto? Ile godzin miesiecznie przepracowujesz?Standartowe 160h?

    •  

      pokaż komentarz

      @robertK: Standardowo podaje się brutto rocznie. Pracuję standardowe 168 godzin w miesiącu, ale ew. nadgodziny mam niepłatne. Jeśli wpadnie ich kilka, to po prostu trudno się mówi. Jak więcej, to potem sobie "odbijam" większość z nich pracując krócej w jakiś dzień / dni. Ogólnie myślę, że miesięcznie wychodzi mi ok. 180 godzin. Ale w ramach wynagrodzenia dostaję też opcje na akcje, więc te nadgodziny też takie darmowe do końca nie są.

  •  

    pokaż komentarz

    2 poradniki emigracyjne w ciągu 24 godzin ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wybory się zbliżają, chyba szykuje się kolejna fala emigracji. To w którym państwie budujemy wypokville?

  •  

    pokaż komentarz

    To naprawdę taka rewelacja mieszkać w Irlandii czy innej Wielkiej Brytanii?
    Jeśli dla porównania damy małżeństwo w Polsce. On niech zarabia, bez szaleństw, 2000zł, ona z 1500zł, czyli razem mają 3500zł. Czy w takim przypadku poziom życia nie będzie podobny do poziomu w Irlandii? A przynajmniej jesteśmy "na swoim"- kraj ojczysty, wszyscy mówią w języku wpojonym nam od maleńkiego. Nie ma murzynów, arabów. Wszyscy znajomi pod ręką, rodzina również. No i przede wszystkim to my jesteśmy w swoim kraju, a nie traktowani jak intruzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Fajnie napisane, dodam jeszcze, że w zależności od tego, gdzie się mieszka dochodzą jeszcze opłaty za śmieci itd. Ceny wynajmu poszły w górę, np. tam, gdzie mieszkam (Dundrum - Dublin 16) za 2-sypialniowe (dwie sypialnie i salon, kuchnia, duża i mała łazienka) zwykłą ceną jest €1650-1700. Drugim wydatkiem mocno obciążającym budżet jest właśnie jedzenie - szczególnie, jak się chce jeść zdrowo (lepsze owoce, samemu mięso mielieć a nie kupować jakieś mielone razem z budą, czy jakieś borówki itd: za małe pudełeczko €2-3). Drobne wydatki kumulują się (np. z €20 wydajemy na dwie osoby na wodę butelkowaną, bo ta z kranu średnio nadaje się do picia z kilku względów). Sporym plusem są ceny odzieży - niby nie kupuje się tego codziennie, ale robi różnicę, jak w okresach wyprzedaży buty są o 70% tańsze (dwa/trzy dni później pojawiają się na Allegro x5 drożej - widać, ze ktoś robi na tym interes).
    Warto dbać o zdrowie - mając nawet ubezpieczenie i tak nie jest to tania "przyjemność", więc np. przegląd zębów robię przy każdym pobycie w Polsce (kilka razy w roku). Irlandia też jest dość małą wyspą, nie opłaca się wszystkiego sprowadzać sklepom - ogrom rzeczy trzeba kupować wysyłkowo z UK, albo z dalszej Europy.

    Jeszcze czytam komentarze - tak, Dublin jest drogi do wynajmu, bo w niektórych sektorach tylko w tym mieście jest praca (np. IT: wszelkie Amazony, Google, EMEA Microsoftu, PayPal i dużo innych). Można próbować jeszcze Limerick/Cork (VMWare, Symantec i podobne). Ceny idą w górę głównie przez ten sektor - będzie potrzeba wrzucenia do miasta dużej ilości specjalistów IT (MS otwiera ogromne serwerownie pod chmurę - kilkometrowe farmy, gdzie same stacje transformatorowe są wielkości boiska). Amazon też szuka na gwałt pod swoje SaaSy/chmury). Tak, 100km od Dublina można wynająć ładny domek 2-poziomowy za €1000, ale później trzeba dojeżdżać min 1.5h do samej obwodnicy (M50), przebić się przez obwodnicę i jeszcze jak gdzieś pracować bliżej centrum, to przez miasto (albo zostawić samochód na obrzeżach i tramwajem (Luas), czy pociagiem (Dart). Nie wiem, czy wtedy warto poświęcać 5h dziennie na dojazdy.
    Irlandia odbija się, czuć, że ruszyła maszyna. Powoli, ale ruszyła. W tym roku z końcem grudnia/początkiem stycznia pojawiło się bardzo dużo nowych samochodów - ostatnie 2-3 lata w tej branży też była posucha. Praca: przykładowo w IT mam 2-3 oferty pracy dziennie, tygodniowo 1-2 które w pełni podchodzą pod mój profil i spokojnie bym mógł iść na rozmowę. Inne branże podobnie.
    Na koniec, co też było w AMA o UK - Ci, co myślą o emigracji: 1) język - skończyły się czasy, że praca leżała na ulicach, trzeba ogarniać angielski 2) należy dobrze się zastaonowić, co się zostawia - czasem sie komuś wydaje, że tak źle w PL, ale emigracja to też nie jest taka łatwa sprawa; pierwszy rok/dwa daje popalić (szok kulturowy, czasem mieszkanie w kilka osób, etc.). Jak już jednak zacząć żyć normalnie (przestać dzielić z kimś mieszkanie, korzystać z uroków życia a nie tylko przeliczać każde 1EURO na złotówki i ile się mniej odłoży, jak się wypije kawę na mieście), to jest łatwiej. Dużo łatwiej. Jedyny problem (?), że zmienia się mentalność (powoli i nie każdemu...), człowiek trochę łagodnieje, nie przejmuje się pierdołami, nie warczy na drugiego człowieka (ja to po sobie widzę np. na drodze, że wyleczyłem się z pewnych zachowań w samochodzie).
    Podsumowując: jak jesteś młody (przed 25-tym rokiem życia) - jasne, warto spróbować, bo będzie się żałowało, że się czegoś nie zrozbiło (wrócić bardzo łatwo - np. standardowo Irlandczycy wyjeżdzają na kilka lat do Australii, większość wraca). Jak jesteś starszy: dwa razy przemyśl: czy masz zawód, aby przez 5 lat nie walczyć o swoje, czy znasz dobrze język i czy w tym wieku jeszcze dasz radę go dobrze się nauczyć na miejscu, czy jesteś jeszcze gotowy mieszkać w kilka osób "po studencku" - jak masz 20lat, to nie jest to problemem, byle łóżko się znalazło. Im człowiek starszy, tym szuka spokoju, własnego kąta.
    Probować warto, zawsze można kupić bilet powrotny, więc nie warto palić mostów w miejscu z którego się wyjedzie.