•  
    k....r

    +166

    pokaż komentarz

    To nie sa ofiary uniwersytetow. To sa ofiary mody i braku perspektywicznego myslenia. Nosz k%##a, jak oni zaczynali te marketingi i zarzadzania, to ja bylem w gimnazjum. I juz wtedy wiedzialem, ze szczytem ich ambicji bedzie ukladanie pudel w Tesco.

    No ale jak sie idzie na studia bo:
    - sa latwe;
    - kolezanka tez tam idzie;
    - ladnie sie nazywaja;
    - blizej do domu,
    to sie nie ma potem co dziwic, ze sie zmarnowalo kilka lat.

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba, że idziesz na coś co Cię interesuje - tak jest ze studiami humanistycznymi, po tym wprawdzie nie ma wielkich perspektyw, ale są w życiu jeszcze inne rzeczy niż pieniądze...

    •  
      k....r

      +96

      pokaż komentarz

      Jak idziesz na cos co cie interesuje, to pozniej nie placzesz, ze cie oszukali. Co wiecej, takie osoby, zwykle nie maja problemu ze znalezieniem pracy. Bo wiekszosc idzie na politechnike.

      Po za tym, nie wiedzialem, ze w Polsce wiekszosc 19letnich panienek interesuje sie psychologia, pedagogika, resocjalizacja i socjologia. Zaprawde, dziwne :P

    •  

      pokaż komentarz

      Toteż nie płaczę. Kończyłem historię, pracuje jako księgowy. Bywa i tak. Natomiast przykre jest to, że zawody wiążące się np. z naukami humanistycznymi (albo inne niezbyt popularne) są tak nisko cenione. One naprawdę są potrzebne.

    •  

      pokaż komentarz

      Szczególnie filozofia, politologia, religioznawtwo i inne nic niewarte kierunki

    •  
      k....r

      +58

      pokaż komentarz

      W rozsadnych ilosciach kazda nauka jest przydatna.

    •  

      pokaż komentarz

      A ja studiuję anglistykę i jeszcze ani razu nie szukałam pracy. Jak na razie praca, i to związana z moim wykształceniem, znajdowała mnie sama, tzn. ktoś mi proponował jakieś zlecenie, albo pytał, czy bym nie chciała udzielać korepetycji dziecku znajomych. Tłumaczenia i korepetycje są zajęciem lepiej płatnym od pracy fizycznej, roznoszenia ulotek albo siedzenia na kasie. Szkoły językowe mają duże zapotrzebowanie na lektorów i często tak dostosowują grafik do możliwości pracownika, że można bez problemu łączyć studia dzienne z pracą. Filologia angielska daje niezłe możliwości pracy jeszcze w czasie nauki. A po studiach? Może nie zarabia się nie wiadomo jakich kokosów, ale 800 zł na miesiąc to też nie jest.
      Znam też absolwenta filozofii, który radzi sobie całkiem nieźle z żoną o wykształceniu artystycznym. Na pewno zarabiają lepiej niż przeciętni ludzie w ich wieku. Dlatego uważam, że z tym brakiem perspektyw po studiach humanistycznych to spora przesada. Jeśli ktoś jest w miarę zaradny to i po studiach humanistycznych znajdzie sobie jakąś przyzwoitą pracę.
      Ale jeśli ktoś sobie wyobraża, że studia powinny gwarantować zostanie dyrektorem wielkiej firmy w wieku 25, to oczywiście może uznać, że po studiach humanistycznych nie ma żadnych perspektyw (tak samo jak po każdych innych).

    •  

      pokaż komentarz

      panie 7777777, filozofii to proszę mi nie obrażać. jeśli matematyka jest matką wszystkich nauk, to filozofia jest babką.

    •  
      v......t

      +53

      pokaż komentarz

      Chyba nieślubnym dzieckiem.

      Filozofią w postaci, jaką była kiedyś, to zajmują się wszyscy, a ten kierunek niewiele ma z tym wspólnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Daozi: "Natomiast przykre jest to, że zawody wiążące się np. z naukami humanistycznymi (albo inne niezbyt popularne) są tak nisko cenione. One naprawdę są potrzebne. "
      To czy są potrzebne i na ile ocenia wolny rynek. Albo inaczej: oceniają to wszyscy inni ludzie głosując na najpotrzebniejsze zawody swoimi pieniędzmi. Sprawa jest banalnie prosta.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja skończyłem ten znienawidzony przez ciebie marketing i na brak pracy, czy pieniędzy nie narzekam. Grunt, żeby być w tym dobrym. Ja kocham to co robię i bynajmniej nie poszedłem na ten kierunek ze względu na to, że mam blisko domu, czy innych równie głupich powodów.

    •  
      S........u

      +2

      pokaż komentarz

      Panie henk. To nie tak. Matematyka nie jest matką nauk ale królową nauk. Matką nauk zawsze była i będzie filozofia.
      Panie mathix, większość jeszcze siedzi w gospodarce planowanej centralnie i nie rozumie wartości wolnorynkowej.

    •  
      k.....a

      +4

      pokaż komentarz

      Zasadniczo trochę nie trafiłeś - tzn. nie wiem jak marketing, który jest często na jednym wydziale z zarządzaniem, ale po tym drugim, jeszcze w zależności od specjalności, jest naprawdę dobra praca i kasa - zwłaszcza po statystyce, księgowości czy ekonometrii.
      Natomiast, co do ofiar swojego myślenia zgadzam się w zupełności - czytając artykuł tylko śmieję się pod nosem, jak ktoś po prawie siedzi rok u taty, to chyba nie próbował jednak dostatecznie dużo.
      Druga sprawa to studia humanistyczne i ogromna ilość chętnych - jak widzę jakieś 15 osób na miejsce na pedagogikę i jednocześnie zaledwie 2-2,5 osoby na informatykę - to nie dziwię się, że ministerstwo ogłasza konkursy na kierunki zamawiane.

    •  

      pokaż komentarz

      Badanie rynku, reklama, Public Relations, organizacje pozarządowe i agencje rządowe. Bardzo dobrze płatne prace i mnóstwo miejsc pracy. Tylko, że oczywiście same studia nie wystarczą, trzeba mieć jeszcze iskrę bożą i znajomości. A podczas studiów nawiązuje się mnóstwo znajomości. Kiedy lepiej poznasz się na drugim człowieku jak nie podczas tych pięciu lat na zajęciach i imprezach? Dla zaradnej i inteligentnej osoby takie studia jak socjologia historia czy zarządzanie (oczywiście na liczącej się uczelni) to przepustka do pewnej klasy społecznej, całkiem przyjemnej swoją drogą.

    •  

      pokaż komentarz

      Bredzisz (po tobie zreszta mozna sie tego bylo spodziewac). Ja wykopalem, zeby pokazac, jakich mamy idiotow posrod "magistrow".

    •  
      n.....e

      -5

      pokaż komentarz

      Co mówi absolwent Uniwersytetu do absolwenta Politechniki?
      - a może frytki do tego?

    •  
      P.....a

      +16

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Daozi

      Cieszę się że chcesz iść na studia które ciebie interesują i zgadzam się że w życiu są inne ważne rzeczy poza pieniędzmi ale jeśli na chwilę przy nich zostaniemy to dlaczego masz rozwijać swoje zainteresowania (bo po to w większości ludzie chyba idą na studia humanistyczne) za moje podatki?

    •  

      pokaż komentarz

      a płacisz te podatki? poza tym, zapłacisz tak czy inaczej, nie?

    •  

      pokaż komentarz

      Fearaneruial --> Czytaj proszęze zrozumieniem - ja skończyłem studia ponad 2 lata temu i pracuję, więc jak na razie to prędzej Ty studiujesz za moje podatki (o ile jesteś studentem) :]

  •  
    n.........y

    +136

    pokaż komentarz

    To są ofiary losu, a nie uniwersytetu. Chociaż, podlewać kwiatki za 4 000 zł też bym chciał :)

    •  

      pokaż komentarz

      Musisz wymienić tatusia na model "bogaty jak..." :/

    •  

      pokaż komentarz

      hmm ofiary mody powiedziałbym raczej.. wystarczy spojrzeć ile ludzi jest na politechnikach po których paradoksalnie jest robota a ile na np. polonistyce. jednych można liczyć w setkach drugich w dziesiątkach tysięcy. a poza tym jak się kończy płatne nie renomowane uczelnie to też nie jest za dobrze no ale te 4000zł i jeszcze narzekać ? bandyctwo !

    •  

      pokaż komentarz

      Ja bym zmienił tytuł na ofiary z uniwerstytetu ;-).

    •  

      pokaż komentarz

      "-jaki jest jego zawód?
      -synek bogatych rodziców"
      Chyba każdy zna ten typ, ale dla mnie w większości przypadków oni są śmieszni. Mówi się, że lepiej urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą niż bogatym. Ja się tego trzymam.

    •  

      pokaż komentarz

      _Czuję się zawiedziona. Kiedy zdawałam na marketing mówiło się, że to zawód z przyszłością – wyznaje Ewelina.

      – Czuję się oszukany – mówi Michał. – Na uczelni mówili, że będzie zapotrzebowanie na pedagogów. Szkoda tylko, że nikt nie mówił, jak obciążający psychicznie będzie to zawód – dodaje_

      Dziewczyna po jakiejś prywatnej gównianej uczelni, gdzie zdaje sie za wpłatę czesnego. Faktycznie biedna jest, pewnie myślała, że 5 lat będzie płacić i nic nie robić, a potem od razu 6 tysięcy na start.

      Ten chłopak też jest biedny. Ojej, nie powiedzieli mu, na czym polega zawód nauczyciela, jak oni mogli. :D Nie wiem co on sobie wyobrażał.

      Postawcie się na miejscu właściciela firmy. Musi on walczyć o przetrwanie na rynku i chce, jak najlepiej wykorzystać pieniądze na pensje zatrudniając odpowiednich ludzi. Oczywiste jest, że będzie szukał osób, które coś pokazują swoim zaangażowaniem. Rozmaite praktyki, szkolenia itd. pokazują, ze dana osoba potrafi sobie poradzić.

  •  

    pokaż komentarz

    już od początku tekst zabił mnie śmiechem - koleś poszedł na resocjalizację i się zdziwił, że w zamyśle ma pracować z trudną młodzieżą :D

    poza tym czemu nikt nie wspomina o studentach politechnik i kierunków ścisłych. nie trzeba mieć dyplomu mensy, żeby stwierdzić, że społeczeństwa nie pchnie się do przodu durnym gadaniem tylko pracą i pomysłami oraz to, że wszyscy nie mogą zarządzać, ktoś k#$$a musi robić.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo widzisz, po politechnice/kierunku ścisłym problemów z pracą zazwyczaj nie ma. Najpierw pracujesz, a potem okazuje się, że część ze "ścisłowców" ma też pewne umiejętności przydatne przy zarządzaniu i awansuje. Ci co chcieli być prezesem zaraz po studiach mogą co najwyżej pieprznąć się w czaszkę, założyć własną działalność i być sobie prezesem... hehehe...

    •  

      pokaż komentarz

      "...poza tym czemu nikt nie wspomina o studentach politechnik i kierunków ścisłych..." Mysle, ze odpowiedz jest prosta. Oni po studiach w wiekszosci nie musza szukac pracy, to praca szuka ich i to nie za 1500zl...

    •  

      pokaż komentarz

      @koziolek
      tylko , ze w duzej czesci studentow z poli(i nie tylko) nie chca przyjac nawet na najnizsze stanowisko w firmie, wiec jak ma sie wykazac?

    •  

      pokaż komentarz

      Mysle, ze odpowiedz jest prosta. Oni po studiach w wiekszosci nie musza szukac pracy, to praca szuka ich i to nie za 1500zl...
      u mnie na budownictwie zaraz po uzyskaniu magistra każdy miał prace, nikt nie musiał szukać, firmy same się zgłaszały i proponowały dobre pieniądze

    •  

      pokaż komentarz

      " czemu nikt nie wspomina o studentach politechnik i kierunków ścisłych"

      Ja wspomnę. Jak zaczynałem studia na polibudzie to krążył taki dowcip:

      -Co mówi absolwent polibudy do absolwenta uniwerku?
      -Kebab z ostrym sosem poproszę.

    •  

      pokaż komentarz

      haha Koziołek, chyba masz trochę za wysokie ego. Ciekawe komu będzie łatwiej dostać pracę w instytucjach finansowych: inżynierowi, czy studentowi finansów? A teraz sprawdź sobie średnie płace np w E&Y, PWC itd. i przemyśl jeszcze raz to co napisałeś.
      Oczywiście, że ten kto chce dostać stanowisko w kadrze zarządzającej nie dostanie go po skończeniu zarządzania, to chyba każdy de!@l wie, a osobiście uważam, że łatwiej na takie stanowisko dostać się po kierunkach biznesowych niż inżynieryjnych. Czekam na minusy od szerokiego grona inżynierów wykopowych :)

      Edit: Po chwili namysłu - w sumie to jeden ch!@. Wszystko zależy od tego w jakiej branży chcesz pracować :] Ważne, żeby pracować tam gdzie się chce i przy tym co się lubi, a jak czlowiek ma ambicje to pójdzie w górę.

      Edit2: Cholera, trochę mi głupio, bo wjechałem na inżynierów, a wcale mi o to nie chodziło. Po prostu to przerośnięte ego koziołka-inzyniera (tak zakładam) mnie trochę zbulwersowało. W każdym razie mam do Was chłopaki szacunek, jak do każdego kto robi coś, bo lubi i przede wszystkim robi coś ze sobą PEACE :)

    •  
      n.....e

      +14

      pokaż komentarz

      Moja kobieta ma mgr. resocjalki, pracuje w pogotowiu opiekuńczym, codziennie musi się użerać z bandą nieletnich idiotów. W tym zawodzie jest niezła kasa, na początek, jako młodszy wychowawca - 2000 zł na rękę + premie + nocne dyżury = 3000 - 4000 zł. I tak dalej po szczeblach kariery, gdzie w końcu można zarabiać 8000+ zł, np. jako dyrektor ośrodka.
      Ale to ma swoje minusy, nosz k%$%a, kiedyś tam pójdę i ktoś dostanie łomot.
      Nie wszystkie, ale większość tych dzieciaków tam to cwaniaki, wychowawca nie może podnieść na nich ręki, a one to wykorzystują jak mogą - "suko, jeśli nie przestaniesz się wydzierać, to pójdę do dyra i powiem ze mnie uderzyłaś i cie wyp!$#%%$ą!" - młoda powiedziała, ze jak będzie rezygnować z tej pracy to dzień przed złożeniem wymówienia zrobi tym gówniarzom sajgon stulecia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @weegee:

      Sorry ale co ma piernik do wiatraka? Przecież to jest jasne, że inżynier budownictwa nie idzie pracować do banku. Idzie pracować do biura projektowego lub firmy budowlanej i tam ewentualnie awansuje na kierownicze stanowiska. Różnica pomiędzy nim a absolwentem ekonomii jest taka, że inżynierów jest ewidentnie za mało i to sprawia iż praca sama szuka absolwentów politechnik, a stawki są bardzo przyzwoite. Banki natomiast są zapchane i trzeba się przebijać... notabene paru znajomych po ekonomii mam i bardzo narzekają na "bankową karierę". Podobno to jest wyścig szczurów i rozpychanie się łokciami.
      W kraju są potrzebni i socjologowie i politolodzy i inni, ale rynek pracy jest nimi nasycony, stanowiska obsadzone. Więcej nie trzeba, a sytuacja tych frajerów opisanych w tekście jest na to dowodem.

    •  

      pokaż komentarz

      @weegee, nie przerośnięte ego, tylko eleganckie CV. Obecnie pracuję w instytucji finansowej.

      @Corranh, masz dużo racji z tym nasyceniem rynku. Niestety fabryka prawników, marketingowców, socjologów, a nawet informatyków jest bardzo tania w założeniu i prowadzeniu. Kierunki mają ładnie brzmiące "hamerykańskie" nazwy, które ściągają młodzież i ich rodziców (opłacających studia). Kierunki ścisłe, szczególnie związane z przemysłem i produkcją, są bardzo drogie. Przykład, na transporcie, specjalizacja Sterowanie Ruchem Kolejowym, trzeba by student w ramach labu pobawił się prawdziwym pulpitem jaki służy do zarządzania rozjazdami i semaforami na stacji. Koszt takiej zabawki to nie kilkaset tysięcy, ale kilka milionów złotych. Która prywatna uczelnia postawi coś takiego, by na jednej laborce student przestawił trzy dźwignie?

      ps. i nie mam inz przed nazwiskiem bo skończyłem Fizykę na UW.

    •  

      pokaż komentarz

      @koziolek666, Corranh
      No sorry chłopcy, trochę mnie poniosło, wypowiedź koziołka zinterpretowałem jako gloryfikację studiów inżynieryjnych i to mi się nie spodobało, bo przecież nie trzeba być inżynierem, aby odnieść sukces, a nie każdy chce być inżynierem :) Teraz rozumiem, że to była nadinterpretacja z mojej strony :)
      Co do tego co napisałeś Corranh warto dodać, że często ludzie idą na kierunki typu politologia czy socjologia nie z zamiłowania, lecz z wychodząc z założenia, że trzeba mieć "mgr", a te kierunki wydają się całkiem łatwe.
      Koziołek, co do kosztów studiów to ja Ci powiem z czego to wynika: z komunistycznych pozostałości na uczelniach. Wiesz skąd najlepsze uczelnie czerpią pieniądze? Ze współpracy z branżowymi firmami, firmy te organizują dodatkowe wykłady dla studentów, sponsorują jakieś konkursy, oczywiście dają możliwości staży i praktyk dla studentów, a działa to łatwo. I tak np szkoła biznesowa będzie współpracować z PWC, E&Y, czy innym ING. Departament prawa będzie współpracował z odpowiednimi kancelariami prawniczymi, lub z działami prawnymi dużych korporacji itd...itd... Na Twoim przykładzie, departament transportu powinien rozpocząć współpracę z Intercity, PKP czy ki ch!@ (nie znam się). I to miałoby sens, a jak jest w Polsce? Takie rzeczy należą do rzadkości...

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz, to już nie moja i nie twoja wina, że ktoś wychodzi z założenia które jest błędne. odpowiednie założenie to takie że trzeba mieć mgr. przed nazwiskiem w specjalności która jest poszukiwana na rynku pracy, lub w takiej w której jest się cholernie dobrym i w dodatku ma się siły, zdrowie i ochotę całymi latami przebijać między dziesiątkami ludzi z podobnym CV. Kaidy ma wybór, ale to on sam odpowiada za konsekwencje, a nie uczelnie, czy państwo.
      To co piszesz o współpracy z przemysłem i z firmami wcale nie jest takie rzadkie tylko znowu - dotyczy głównie uczelni technicznych. Żadna firma nie będzie współpracować z uczelnią jeśli kandydaci po tej uczelni dobijają się dziesiątkami do ich drzwi. Sami sobie wybiorą najlepszych i żadnych zachęt nie potrzeba. Takie ING nie będzie się dobijać do uczelni ekonomicznych, bo ekonomistów jest wystarczająca ilość jeśli nie za dużo. Sami przyjdą do ING błagać o staż.
      Jeśli natomiast firmy potrzebują na gwałt specjalistów których nie ma to sami ładują się na uczelnie proponując praktyki, a nawet stypendia byle tylko zdobyć pracowników (na moim wydziale tak właśnie jest i podejrzewam że na wielu innych sytuacja jest podobna).
      To jest samoregulujący się mechanizm, a raczej byłby takim gdyby ludzie kończący szkołę średnią potrafili myśleć na więcej niż 5 lat w przód.... w praktyce nie funkcjonuje u nas nic na wzór doradców zawodowych w szkołach (z tego co wiem jest taka fucha, ale służy tylko temu żeby jeden z nauczycieli po tygodniowym kursie zarabiał sobie kilka stów dodatku do pensji za nicnierobienie). Może to by rozwiązało częściowo problem. Natomiast z dnia na dzień problem rozwiązałby się sam gdyby zmienić sposób finansowania studiów. Jak już pisałem - płatne studia z możliwością refundacji kosztów przez państwo, ale wyłącznie na określonych kierunkach. Daleko idące rozwinięcie pomysłu na kierunki zamawiane jaki już funkcjonuje i jest krokiem w dobrą stronę. Przy okazji oszczędności poszły by w setki milionów.
      Za jednym zamachem uszczelniono by też system który pozwalał prywatnym uczelniom np brać przez 6 miesięcy kasę z budżetu za uciekających przed wojskiem. Teraz już problem zniknął ale to było brawurowe dymanie państwa, za jego własne pieniądze. Paranoja.

    •  

      pokaż komentarz

      Corranh,
      Wbrew pozorom wciąż jesteś w błędzie, powiem Ci tak, że na mojej uczelni PWC, E&Y, Deloitte, KPMG, P&G, Unilever wręcz się biją o to, żeby to o nich było najgłosniej i jak najczęsciej padała nazwa ich firmy, a logo pojawiało się na slajdach z prezentacji. A jezeli kojarzysz te marki to wiesz, że nie muszą się martwić o pracowników :] No a jakie są efekty? Świetne! Każda z tych firm sponsoruje u nas konkursy, są staże od nich, ich ludzie dają wykłady, jeżeli na jakieś zajęcia trzeba przygotować prezentacje to wśród oceniających, obok nauczyciela/li, zawsze są ludzie z którejś z firmy. Co do biur kariery to tak się składa, że byłem akurat w swoim dzisiaj, więc dla kontrastu: na dzieńdobry na drzwiach wywieszony kilkanaście ogłoszeń z różnych firm, kiedy robią dni otwarte rekrutacji (czyli wykłady o rozmowach kwalifikacyjnych + każdy uczestnik takową odbędzie i zostanie oceniony), średnio jedno-dwa takie wydarzenia w tygodniu. Ok, wszedłem, dość spore biuro, od razu sekretarka przy wejściu pyta się mnie w czym pomóc, a widząc moją niepewność wskazuje mi darmowe materiały do wzięcia. Mam trzy książki o pracodawcach, prawie pracy, pisaniu CV, rekrutacjach i wszystkim co zwiazane z szukaniem pracy. Książki w twardej oprawie - zupełnie za darmo! Była jeszcze masa ulotek, ale to już sobie podarowałem, bo już mam dośc lektury. Pani sekretarce podziękowałem i powiedziałem, że jak to przęglądnę to pewnie wrócę z pytaniami :)

      Co do opłat na studiach. Zgadzam się, że trzeba dokonać zmian. Natomiast nie chcę się wypowiadać jakie mają być te zmiany. Wolę być ostrożny w tematach społeczno-ekonomicznych, bo łatwo popaść w lewicową lub kapitalistyczną skrajność. Ale fakt - coś trzeba zmienić.

    •  

      pokaż komentarz

      @weegee, z prywatnym sponsoringiem studiów nie jest to takie hopsiup. Pisałem pracę w ramach fizyki medycznej (temat z zakresu programowania urządzeń EEG), później zmieniłem promotora i temat, ale zostałem przy szeroko pojętym IT. Widziałem jak wygląda sponsorowanie studentów i generalnie nauki. Jest sobie firma przychodzi do profesora i mówi, że potrzebuje kilku łepskich studentów do badań nad pewnym pomysłem. Studenci (zazwyczaj doktoranci i magistranci) się zgadzają, szef katedry się zgadza, ale dziekan mówi nie. Dlaczego? Ponieważ, żeby uczelnia uzyskała w ten sposób pieniądze należało by w praktyce rozpisać przetarg...
      Błąd tkwi w samym systemie. Darmowe studia na uczelniach państwowych powinny zostać utrzymane, ponieważ nie stać nas na studia płatne. Mamy za głupie społeczeństwo, by ograniczać dostęp do wiedzy. Z drugiej strony konieczne jest zmienienie sposobu finansowania nauki, bo bez tego nie da się jej rozwijać i co za tym idzie nie rozwijamy kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      No i własnie koziołek, nie wiedziałem jak to wygląda w praktyce, ale to co napisałeś to właśnie kwintesencja. Ten system jest zły. Należałoby to zmienić. Nienawidzę sytuacji, kiedy wszyscy chcą dobrze (pracodawca, studenci, szef katedry, dziekan) tylko jakieś pieprzone przepisy wszystko unicestwiają. Rewelacja... :/
      Co do opłat za studiów...Dlatego właśnie nie chcę się wypowiadać, bo widzę sporo racji w tym co napisałeś Ty, jak i w tym co napisał Corranh, no i bądź tu mądry. Muszę przyznać, że w takich kwestiach mogę stwierdzić, ze "prowadzenie" państwa to nie jest łatwa sprawa, inna sprawa, że nasi politycy nie sprawiają wrażenia takich, którzy chcieliby coś naprawić. Bo jakoś o dobrych reformach systemu szkolnictwa wyższego ani widu ani słychu...

    •  

      pokaż komentarz

      weegee

      Osobiście nie słyszałem o takim zaangażowaniu na uczelniach ekonomicznych, a mam tam paru znajomych, ale też się nie dopytywałem. A może mówimy tu o jakimś elitarnym wyjątku? Tak czy siak wierzę na słowo. Natomiast to by oznaczało, że po twoich studiach jest robota - super. Pogratulować słusznego wyboru. Natomiast to co napisałem dalej odnosi się do uczelni których absolwenci nie są poszukiwani na rynku pracy, a więc ta współpraca nie jest żadną receptą na problemy o których tu dyskutujemy.
      O jakim biurze karier piszesz? Mam wrażenie że chodzi ci o studia, a ja pisałem o szkole średniej. Gdybyś po maturze poszedł na politologię to teraz żadne biuro karier by ci nie pomogło. U mnie w podobno dobrym liceum żadnego doradcy zawodowego nie było, a jeśli nawet był to siedział cicho i brał kase nie przemęczając się.

    •  

      pokaż komentarz

      @weegee,

      Powinna być szansa na darmową edukację w kierunkach potrzebnych gospodarce. Jeśli społeczeństwo jest zbyt głupie by iść na kierunek zapewniający pracę, to t to jest też zbyt głupie żeby wszyscy mieli wyższa studia. Po raz kolejny. Nie potrzeba nam magistrów w Tesco. Darmowe studia powinny być zachętą dla tych którzy idą kształcić się na sensownych kierunkach, by potem jako wykwalifikowani specjaliści zwrócić swój dług wobec państwa. Idioci, którzy nie potrafią się zatroszczyć nawet sami o siebie to marna inwestycja i jak najbardziej powinni siedzieć na kasie, ale bez magistra, bo to za drogo kosztuje, żeby ich w ten sposób dowartościowywać.

      Wiem, że na tle waszych stonowanych wypowiedzi wychodze na liberalnego radykała (i w sumie w pewnych kwestiach nim bywam ;) ), ale w tej sprawie sytuacja jest moim zdaniem oczywista. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, po co istnieje darmowa edukacja, a istnieje głównie po to żeby gospodarka nie stanęła z braku wykwalifikowanej siły roboczej. Nie po to żeby chwalić się że mamy najwięcej studentów w Europie(nie wiem czy to prawda ale obiło mi się coś takiego o uszy). To się musi przełożyć na konkretne korzyści.

    •  

      pokaż komentarz

      Corranh,
      Zagadzam się z Tobą co do systemu edukacji wyższej. To ma sens. Właściwie sam też jestem raczej liberałem, dlatego łatwo przychodzi mi zgodzić się własnie z Tobą, tylko wolałem po prostu trzymać dystans do tego tematu :)
      Co do biura karier to oczywiście masz rację, mówię o biurze na uczelni wyższej. Nie zrozumieliśmy się. W kwestii możliwości jakie daje mi uczelnia warto wspomnieć, że nie jest to uczelnia w Polsce :] Ale w Polsce też studiuję, i to właśnie politologię, więc wypraszam sobie :P A tak zupełnie serio to masz rację. Ja wiedziałem po co tam idę, ale większość znajomych to trafiła tam właśnie dla tytułu magistra. Natomiast jak się okazało ja mocno wyidealizowałem sobie ten kierunek, dlatego teraz moim głównym kierunkiem mojej edukacji jest coś innego :) Politologię chcę już tylko dowieźć do końca, bo szkoda mi tylu lat i takiego ładnego indeksu :D

    •  

      pokaż komentarz

      Nie krytykuję samego kierunku. Politologia fajne studia. Sam bym poszedł.. gdybym miał fundusz powierniczy;)

  •  

    pokaż komentarz

    "Pan Michał to pedał" brzmi jak dla mnie przekomicznie. ;)
    Ofiary uniwersytetów to moim zdaniem ofiary swojej głupoty. Skoro pan Michał szedł na resocjalizację, to chyba był świadom, że musi mieć charakter i radzić sobie z trudnymi gówniarzami? Widocznie nie jest do tego stworzony, dzieciak napluł mu na sweterek, na ścianie napisali obelgę i koleżka daje sobie spokój z pracą... Po prostu nie rozumiem ludzi, którzy idą na z du'py kierunek, który wszyscy teraz wybierają, a później stwierdzają, że jednak nie widzą się w tej roli.

    •  
      i.....d

      +9

      pokaż komentarz

      Ok, pan Michał się do tej roboty nie nadaję ;) Tylko czemu nie wyszło to już w czasie nauki? Przecież powinien poznać swój przyszły zawód na tyle, żeby wiedzieć czy będzie miał do tego "powołanie". Najwyraźniej jednak studia nie dały mu żadnego pojęcia o tym co go może spotkać w przyszłości - i to jest chyba największą bolączką polskiego szkolnictwa wyższego. Istnieje też możliwość, że panu Michałowi od dzieciństwa pisane było lepić pizze - tylko wtedy mógł pominąć studiowanie...

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, nie każdy w wieku lat 19, wie co będzie chciał robić w życiu albo jak sobie wyobraża siebie za lat 5-10. Studia powinny na dzień dobry mówić i pokazywać z czym absolwent spotka się w przyszłej pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      No, ten gosc mnie tez rozwalil (nizej jeszcze mam chec pojechac z reszta tego towarzystwa,bo to niesamowite przypadki sa). Pewno na jakichs praktykach poszedl po najmniejszej linii oporu i zrobil je tam gdzie jest lekko, a moze nawet po znajomosci wpisali mu te godziny i chlopaczek mial wolny wrzesien :)))))) Ponadto pewnie obskoczyl piescet razy polskie gory w wakacje zamiast isc na jakis wolontariat i nauczyc sie pracowac z trudna mlodzieza! To wcale takie trudne nie jest- w wakacje takie dzieciaki sie nudza wiec wolontariusze do wszelkich swietlic sa jak najbardziej potrzebni. Najwyzej przekonalby sie ze to robota nie dla niego i poszedlby studiowac co innego. Tylko ten d!%$% pewnie myslal ze studia wyrecza go z myslenia i jego zasmarkanym obowiazkiem jest li tylko zaliczanie kolejnych egzaminow. Szkoda slow na takich madrali...

    •  

      pokaż komentarz

      "Ewelina R. w czerwcu ukończyła 28 lat i studia marketingowe w jednej z tych prywatnych szkół w Poznaniu, gdzie jedynym warunkiem zaliczenia semestru jest wpłata czesnego. Podczas studiów nie szukała praktyk, nie nadbierała zawodowego doświadczenia."

      "Chciałabym robić coś poważniejszego. Pracować w banku albo być asystentką prezesa jakieś ważnej firmy."

      Śmiać się, a potem płakać nad przyszłością polski z takimi ludźmi na czele.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie osoby które poszły na studia bo koleżanka się tam wybierała albo było blisko domu itp nie powinny w ogóle iść na studia. Tylko że teraz zamiast zawodówek potworzyli licea profilowane, gdzie barana przygotują do matury, a genialny system rekrutacji na studia zagwarantuje mu miejsce na uczelni gdzie nie dość że nic się nie nauczy to jeszcze ze względu na dużą liczbę takich jak on zaniży poziom dla tych którzy liczyli na coś więcej.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja poszdlem na studia zeby nie isc do wojska. Co sie udalo. Jechalem na 3 aby zdac, a uczylem sie samemu i teraz zarabiam kupe siana, a moi koledzy co kuli na studiach mi podaja zapiekanki jak czasem jestem w pl ;)

Dodany przez:

avatar de_stroyer dołączył
306 wykopali 6 zakopali 2.2 tys. wyświetleń