•  

    pokaż komentarz

    No tak, ale (bo jest jedno ALE) kiedy kupujesz od osoby fizycznej a nie od firmy to prawo nie obowiązuje i nie możesz odstąpić od umowy w taki sposób.

  •  

    pokaż komentarz

    Kup, poużywaj dwa tygodnie, oddaj - zwrot kasy. Prowadź biznes...

    •  

      pokaż komentarz

      @Surgeon: I zwrot kasy za przesyłkę. Czytając Cafe Allegro można przekonać się, jaka to jest teraz plaga. Sprzedawcy ubrań dostają po studniówkach sukienki, które "nie pasowały", ale oni przynajmniej mogą się bronić wszywając metkę tak, by nie dało się używać ubrania bez jej oderwania (czyli po prostu w widocznym miejscu). Ale sprzedawcom RTV/AGD pozostało już tylko pogodzić się, że prowadzą bardzo nierentowną wypożyczalnię sprzętu. Pół biedy jeszcze jak ktoś odda projektor czy telewizor. Koszt transportu pralki czy lodówki najczęściej nie zamyka się nawet w stu złotych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Surgeon: i jeszcze narzekaj, że nowy produkt miał wcześniej otwarte pudełko

    •  

      pokaż komentarz

      @shagwest: To dziwne, że narzekają. Sieciówki dają więcej czasu na zwrot odzieży zakupionej w stacjonarnych sklepach niż 10 dni. I to pomimo, że nie dotyczą ich przepisy o sprzedaży poza siedzibą firmy.
      To właśnie oni rozrośli się do korporacji, można sądzić, że pozwalanie na zwracanie ubrań jest dobrą strategią biznesową.

    •  

      pokaż komentarz

      @matips: Bo o to chodzi, że te przepisy są zrobione pod duże firmy, sieciówki. One nie muszą konkurować ceną, bo mają wyrobioną markę, mnóstwo kanałów sprzedaży i klienci tak czy siak przyjdą (takie Agito czy Komputronik na przykład). A koszt zwrotu towaru jest im dużo łatwiej udźwignąć niż firmom małym, które nie mogą sobie pozwolić na tak wysoką marżę.

  •  

    pokaż komentarz

    Nieprawda, że było to wykluczone, a po prostu nie było jeszcze precedensu w przedmiocie odstąpienia od umowy zawartej w drodze licytacji internetowej, więc istniała tylko interpretacja przepisów, która nie była ugruntowana linią orzeczeniczą.

    Niemiecki Trybunał Sprawiedliwości (BGH) w swoim uzasadnieniu do jednego wyroku (chyba w 2003 roku) stwierdził, że intencją prawodawcy nie było objęcie licytacji internetowych wyjątkiem, tak że nowelizacja jedynie to potwierdza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: w Polsce nie ma prawa precedensu wiec swoje madrosci wsadz sobie w buty. Ponadto u nas nie obowiazuje prawo niemieckie

    •  

      pokaż komentarz

      @bocznica: Weź słownik do języka polskiego, przeczytaj definicję precedensu, a następnie wsadź sobie słownik w dupę, żebyś zapamiętał, że słowo precedens ma dwa znaczenia.
      To się staje już nudne wytykanie, że w Polsce nie ma prawa precedensu, kiedy ktoś użyje słowa precedens. Naucz się nieuku, że to słowo ma też standardowe znaczenie, a nie tylko prawnicze. Już pomijam fakt, że polski system prawny zna coś takiego jak precedens w znaczeniu prawnym (choć w innym wymiarze).

      I co z tego, że nie obowiązuje? Co to ma do rzeczy? Chodzi o to, że BGH rozpoznał tę sprawę i ocenił ją merytorycznie. Tu chodzi o prawo unijne, a w tym przypadku chodziło konkretnie o dokumenty, na podstawie których powstała dyrektywa unijna, która obowiązywała w takim samym zakresie wszystkie państwa członkowskie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: niedouk wyzywa mnie od nieukow :)))

  •  

    pokaż komentarz

    Czyli trzeba sprzedawać np. tapetę na telefon a do tego dodawać "gratis" faktycznie sprzedawany przedmiot. Tapety przecież kupujący nie odda, bo niby jak?