•  

    pokaż komentarz

    Jestem wolny. Świadomie i niezależnie wybieram uzależnienie od internetu. Tak samo wolny będę, gdy świadomie i niezależnie wybiorę odpoczynek od niego. Żyję dokładnie tak jak lubię i nic mnie nie przytłacza.

    •  
      L.....t

      -2

      pokaż komentarz

      Patrz komentarz wyżej +

      To da się odnieść nie tylko do komórki/internetu/telewizji. To da się odnieść do CAŁEGO naszego życia. Co z tego, że czujesz się uniezależniony od internetu, skoro NIGDY nie zrobisz pewnych rzeczy, np. rzucisz pracy i wyjedziesz daleeeeko.

    •  

      pokaż komentarz

      Morthgar właśnie o to chodzi, żeby nie czuć żadnego przymusu udowadniania komukolwiek, czegokolwiek. Przymus to zniewolenie.

    •  

      pokaż komentarz

      W ten sposób bardzo łatwo oszukać siebie.To jest tak jak z hipnozą, gdy jesteś pod jej wpływem mówisz sobie mógłbym skręcić, ale nie zrobię tego, co wychodzi na to samo, jakbyś nie mógł.

    •  
      A....r

      +6

      pokaż komentarz

      Co oznacza, że w praktyce musisz skręcić, aby okazać się niezależnym. Inna sprawa, że w tym musisz znowu widzę w pewien sposób zniewolenie, jeśli ktoś ciągle zmienia decyzje i podejmuje nowe kroki.

    •  

      pokaż komentarz

      Morthgar - Idąc z kolei twoim tokiem rozumowania, trzeba cały czas skręcać, by myśleć że się siebie nie okłamuje. To przymus, poza tym, nie zapomnij że skręcanie wciąż jedną stronę to kręcenie się w kółko, a skręcanie naprzemienne, to murowana utrata równowagi. Nie zapomnij również, że poczucie „okłamywania samego siebie” nieodłącznie wiąże się z posiadaniem wątpliwości. Nie możesz mieć poczucia że się okłamujesz i być jednocześnie pozbawionym wątpliwości dotyczących swoich poczynań. Ja ich nie mam, nie mogę więc siebie okłamywać. Wiem, że będę mógł skręcić gdy tego zapragnę, nie muszę sobie, a tym bardziej komuś innemu niczego udowadniać, gdy nie mam na to ochoty. Nic w środku mnie nie krzyczy że robię źle, więc tak jak napisałem w pierwszym poście – jestem wolny, ponieważ doskonale wiem co robię. Ludzik z filmiku mógł być konfundujący tylko dla tych, którzy nie do końca zdawali sobie z tego sprawę. Pozdrawiam i ze swojej strony wyczerpuję temat.

    •  

      pokaż komentarz

      Adster wystarczy zamienić słowo muszę na chcę, a postać rzeczy się zmienia.
      Wiem, że będę mógł skręcić gdy tego zapragnę, nie muszę sobie, a tym bardziej komuś innemu niczego udowadniać, gdy nie mam na to ochoty.
      no cóż pozostaje mi wierzyć Ci na słowo, ale zauważ, że ten tekst obrazuje dokładnie mój przykład z hipnozą.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie mogę a nie chcę to dwie różne rzeczy. Miałbym robić głupotę tylko dlatego, że jakiś typ mnie podpuszcza? Na poziomie nastolatków z liceum - założę się, że nie wypijesz pół litra na raz? Nie sformatuję dysku, nie wyrzucę komórki, bo nie chcę. Lubię wygodne życie, lubię swoją pracę, lubię swoje perspektywy na przyszłość. Jeśli ktoś się czuje ograniczony przez telefon czy komputer, to jego problem, nie mój.

      Paradoksalnie, autor animacji poświęcił wiele godzin, aby opublikować ją w internecie i zyskać uznanie osób ją oglądających. Czy wyczyściłby swój dysk na minutę przed umieszczeniem filmiku na youtube? Gdyby to zrobił, wtedy mógłby powiedzieć, że jest twardy. Ale nikt by tego nie usłyszał, a jego satysfakcja byłaby naprawdę gorzka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kocurovsky -- to co mówisz bardzo przypomina mi pewną sztukę w Teatrze Telewizji. Gajos grał tam alkoholika, który zawsze powtarzał: Nie jestem alkoholikiem. Od pięćdziesięciu lat piję codziennie i się nie uzależniłem. Mogę przestać w każdej chwili, i nikomu nie muszę tego udowadniać. Po prostu na razie nie chcę. Gdzie flaszka?

    •  

      pokaż komentarz

      wolność jest zawsze od czegoś a nie do czegoś

    •  

      pokaż komentarz

      Rincewind - Ta sztuka nazywała się bodajże "Żółty Szalik". Gajos miał w niej wiele wątpliwości i powtarzając sobie swoją mantrę, jedynie pocieszał się, a nie stwierdzał fakt. Potwierdził to chociażby w scenie w której postawił jakiemuś zaawansowanemu żulikowi kielicha, po to by pogadać z nim o ich WSPÓLNYM nałogu. Próby wmawiania sobie nieprawdy a stwierdzenie faktu to dwie odmienne rzeczy, przy tym pierwszym zawsze będą wątpliwości i o tym zresztą opowiadał cały "Żółty Szalik". Nie zweryfikujesz tego czy ja się pocieszam czy też nie, póki mnie nie poznasz. Niestety przez internet nie jesteś w stanie, możesz mi jedynie wierzyć lub nie. Ja tylko napisałem co czuję w sobie i właśnie to jest dla mnie najważniejsze, nie twoje postrzeganie tego. Oboje nie możemy sobie niczego udowodnić. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      To nie był "Żółty szalik" -- we wspomnianym przez Ciebie filmie bohater doskonale zdawał sobie sprawę z nałogu. Sztuka, o której wspominałem, była autorstwa Rosjanina i działa się w Rosji właśnie.

      Poza tym: nic nie chciałem Ci udowodnić. To było tylko skojarzenie; dla większości przypadków dość celne, ale skoro uważasz inaczej -- zgoda. :)

    •  

      pokaż komentarz

      No i co? Ktoś jest uzależniony od Internetu, nie musi niczego nikomu udowadniać i bardzo dobrze. Co za różnica, czy się oszukuje, czy to ma jakiekolwiek znaczenie?

  •  

    pokaż komentarz

    Sporo w tym racji. Ludzie przywiązują się do swojego telefonu, komputera, numerka gadu-gadu tak jakby było im to niezbędne do życia jak tlen.

    Ile razy już ktoś wrzucał nagranie jak ktoś komuś zabiera konto do CSa czy innej tibi. Przypominacie sobie histerię osoby pokrzywdzonej? Nas to śmieszyło - "ha! patrzcie jak d#!%! panikuje!" A w gruncie rzeczy to jest smutne.
    Dajemy się wciągnąć w ten urojony świat, w wirtualną rzeczywistość, te kilka tysięcy pikseli które niewolą ludzi i robią z ich mózgów przecier pomidorowy.

    I patrzcie jaki paradoks. Piszę te rzeczy, a sam siedzę przy komputerze i komentuje na Wykopie.

    Oczywiście większość z nas ma życie poza komputerami, internetem, smsowanie, graniem na konsolach. Wychodzimy z domy, spotykamy się ze znajomymi, chodzimy na różnego rodzaju imprezy. Niektórzy z nas nawet pracują ;)

    Nie jestem w stanie sformatować dysku twardego bez zrobienia backupu...

  •  

    pokaż komentarz

    Rewelacyjna animacja! Wielkie dzięki za dorzucenie tego majstersztyku! :]

  •  

    pokaż komentarz

    Animacja robi wrażenie...nie tylko wizualne ale również jej treść i przekaz...

    Niemniej paradoksem jest to, że sam autor musiał spędzić wiele godzin przed komputerem żeby ją zrobić...

    •  

      pokaż komentarz

      Życie to jeden wielki paradoks.

    •  

      pokaż komentarz

      hehe wydaje mi się że źle odczytałeś filmik.

      tu nie chodzi o to że internet, komputer, komórka są złe - tylko o to jak mocno sie do tego przywiązujemy i jak mocno zastępuje nam to "życie w realu".

    •  
      L.....t

      +3

      pokaż komentarz

      Viggo - podaj mi definicję "życia w realu" i czym ona się w praktyce różni od "życia w sieci". Oba typy idą różnymi drogami, ale w jednym kierunku - do niczego, do zera.

    •  
      A....r

      +8

      pokaż komentarz

      I tak zjedzą nas robaki... :[

    •  

      pokaż komentarz

      To jeden paradoks, inny paradoks jest taki, że język użyty w animacji epatuje agresją - która jest domeną wielu filmów i największych show telewizyjnych ostatnich lat (np. "Idol" i zjeżdżanie kogoś od góry do dołu - miodzio).

      I jeszcze jeden paradoks jest taki, że ten "wolnomyślący" i "kreatywny" bohater widzi jedynie ludzi uzależnionych od tego czy owego, a zupełnie nie mieści się w tej jego twórczej główce, że nie cały świat wygląda jak mu się wydaje, a filmik mogą oglądać ludzie, którzy bardzo sporadycznie korzystają z internetu, a linka dostali od znajomego. Lub też wielu innych.

      Przesłanie super, ale... jakoś zalatuje hipokryzją.

  •  

    pokaż komentarz

    Jedno z najlepszych znalezisk ostatnich tygodni