•  

    pokaż komentarz

    To ja wrzuce male info, Kanada

    -sredniej wielkosci miasto (100-500 tys) bedzie wygladalo tak:

    - wolna od podatku bodajze 11k$ a potem do 43k chyba 15% bedac na etacie
    - minimum wage 11$/h
    - jesli chodzi o wynagrodzenie to duzo zalezy od zawodu, rozmiaru firmy, miasta.

    - w duzym miescie robote robota jest od reki jakakolwiek, w srednim i malym raczej po znajomosci/ew. trzeba sie znacznie wiecej szarpac - jak nie jestes z mafii anglosaskiej/nie masz fachu ;D

    -120h/miesiac = 2200$ netto(kontrakt), nie przemeczalem sie ;D

    - 640$/m. - wynajem mieszkania 1 bedroom(pokoj+salon) w 11 pietrowym bloku, wliczona woda(ciepal i zimna), kuchina umeblowana.
    - 40$/m.- elektrycznosc na dwie osoby juz z ogrzewaniem/aircon, komputery wlaczone non-stop, akwarium, lodowka, lubie gotowac wiec wszystko gra.
    - 55$/m. internet
    - 20$/m - komorka(prepaid, malo uzywam- ogolnie komorki sa tutaj drogie jesli chodzi o operatorow)
    - 250$/m - jedzenie dla dwoje plus psa(normalne ilosci, lodowka nigdy nie jest pusta)
    - 150$/m car insurance
    - aktualnie 1$=1L paliwa(logistycznie jak w stanach: wieksze odleglosci do pokonywania codziennie)
    - 12$ bliet do kina, czesto sa dni ze sa po polowie,
    - bilet do Macierzy - 850$ w dwie strony np. KLM
    - tv ostatnio kupilem samsunga LED 40 cali za 280$

    nie bede ocenial bo oczywiscie sa minusy, ale to juz zbyt indywidualna kwestia by powiedziec czy duze/male i czy wiele/niewiele; chcialem pokazac suche cyfry i mysle ze szalu nie ma ale jest latwiej.
    Moze komus sie przyda czy zainteresuje.
    W duzych miastach, ceny i stawki troche inaczej wygladaja ofc.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja rozważyłem już 20 lat temu z kanapką w reku wyjechałem dziś ma 3500 euro pensji rozważajcie dalej ja już 20 lat temu wiedziałem ze ten kraj jest skazany na samozagładę .

  •  
    jules_fae_poland via Wykop dla Windows Phone

    0

    pokaż komentarz

    A ja mam pytanko czy ktos wie skad sie wziela nazwa "zarobkowa"? Oczywiscie chodzi tu o zarobki bo te sa wiekszym procentem naszej egzystencji. Chociaz... Okres od pojscia do pracy do emeryrury nazywaja "okresem produkcyjnym". Ja troche zamienilem siekierke na kijek pod wzgledem pracy mimo to zyje mi sie o wiele lepiej z powodow normalnych ludzkich spraw. Jak to ze ludzie sie do Ciebie usmiechna. Policja chce ci pomoc a nie stlamsic. Reklamacje sa przyjmowane. Ludzie tyle nie matacza- przynajmniej ja tego tak nie widze. A wiec dlaczego nieozna tegonazwac emigracja za normalnoscia?

  •  

    pokaż komentarz

    Juuppiii !!!! Mieszczę się w kategorii młody :D

  •  

    pokaż komentarz

    Ja rozważam emigrację zarobkową duchową. Odetnę się od głupich, przedwyborczych wiadomości i "informacji" i dzięki temu zyskam czas , który spożytkuję na rzeczy naprawdę ważne.

    pokaż spoiler czyli "bede grał w gre"