•  

    pokaż komentarz

    A to ciekawe, że komentarzy nie ma.

    Nie znam się ale czy ostatnio doszło do jakichkolwiek istotnych przełomów lub postepów w medycynie? Jakie są najważniejsze odkrycia ostatnich, powiedzmy 10 lat?

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: Prześledź sobie ostatnie 10 nagród nobla z dziedziny medycyny oraz nagrody Laskera to sobie odpowiesz na pytanie.

      Według mnie potrzeba na gwałt czegoś nowego niż antybiotyki do walki z bakteriami wielolekoopornymi.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: też się nie znam, więc się wypowiem. A myślę sobie, że w dobie coraz większej specjalizacji i uszczegółowienia poszczególnych nauk coraz trudniej o "istotny przełom", jeśli przez "istotny przełom" rozumiesz coś, co istotnie odbije się na życiu normalnych ludzi - takich jak ja i, być może, ty ;)
      Ale suma licznych drobnych zmian istotnie odbija się na życiu ludzi. Oczekiwana długość życia powoli, ale stale rośnie, trochę lepiej leczymy trochę więcej chorób, trochę lepiej rozumiemy jak działa kilka więcej mechanizmów biologicznych i być może dzięki temu za 3 lata wprowadzimy trochę lepszy lek na katar.
      Nie ma co liczyć na rewolucję, ale jest szansa, że naszym wnukom będzie lepiej niż nam :)

    •  

      pokaż komentarz

      @singollo: @orzel90: To co napisałem stawiam w kontraście do ciągłych przełomów i odkryć 'leka na raka' o których się cały czas czyta tu i ówdzie, a potem to wszystko gdzieś wsiąka i się rozwadnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: Zgodzę się z @singollo. Trudno teraz na taki wielki przełom jak wynalezienie szczepionki przez Pastoura czy promieni Roentgena. Jednak kolejne leki są udoskonalane. Przykład z mojego kręgu znajomych: można leczyć białaczkę szpikową lekami, a nie tylko przeszczepem szpiku. Przełomy są, ale mało widoczne.

      A problem jest taki, że dziennikarze każde badania rozdmuchują, jak gdyby odkryto lek na raka który wyleczy każdy nowotwór z 10 przerzutami w ciągu 2 dni od podania.

      PS. też się nie znam

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: Uniwersalnego leku na raka nie będzie, rozwiązaniem mogą być terapie celowane bądź spersonalizowane pod konkretny rodzaj nowotworu u danej osoby. Problem z nowotworami jest taki, że nawet jak mamy raka np. glejak wielopostaciowy, to pod tą nazwą kryje się nieskończenie wiele wariantów danej jednostki chorobowej, którą leczy się odmiennie w zależności od wielu czynników np. zmian molekularnych, zmienności histologicznej, oporności na leki itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: jak dla mnie jednym z najważniejszych wyczynów w światowej medycynie w ostatnich latach było osiągnięcie dra Pawła Tabakowa z Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, który połączył pacjentowi przerwany rdzeń kręgowy przy pomocy glejowych komórek węchowych. Operowany facet (który był dźgnięty nożem w plecy i miał sparaliżowane nogi), po niespełna 2 latach zaczął znowu chodzić. To jest medycyna, a nie jakieś tabletki na chudnięcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: bo ludzie oczekują rozwiązania ich problemów "tu i teraz, w całości, tanio i bez efektów ubocznych", dlatego tak chętnie łykają wiadomości o "cudownych lekach" na raka, na sraczkę, na otyłość, na łysinę, na problemy społeczne i gospodarcze...
      Lepiej się faceta mówiącego "będzie dobrze zaraz", gorzej "mogę wam obiecać tylko pot, krew i łzy a później - jeśli wszystko pójdzie dobrze, może będzie trochę lepiej". Choć zazwyczaj ten drugi ma rację.

    •  

      pokaż komentarz

      a potem to wszystko gdzieś wsiąka i się rozwadnia.

      @wrrior: to o czym piszesz bierze się z tego, że pomiędzy odkryciem obiecującego kandydata na lek (przedstawianego w mediach jako "lek na raka") a wprowadzeniem go do leczenia mija kilka-kilkanaście lat. Społeczeństwo zdąży zapomnieć o doniesieniu po miesiącu...

      A leków nowotworowych jest coraz więcej, są cały czas udoskonalane, powstają nowe i tańsze metody produkcji, wchodzą szczepionki przeciw nowotworom wywoływanym przez mikroorganizmy (HPV) i tak dalej. To pogoń za sensacją z dnia na dzień rozwadnia obraz ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @orzel90: czyli "lek na raka" to taki współczesny święty Graal dziennikarstwa pop-medycznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: mniej więcej, tak samo jak lek na odchudzanie bez ćwiczeń i okrycie sekretu długowieczności. Co nie oznacza, że postęp nie idzie naprzód ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: nic nowego nie odkryto bo już wiadomo od lat 40tych że raka można owszem ściąć czy załatwić chemia ale najważniejszą jest zmiana diety z cukrowo/mlecznej na bardziej warzywna bo inaczej rak, który jest objawem słabej odporności i zatrucia organizmu powróci i ta najważniejszą z prawd jest skutecznie zakrzykiwana

    •  

      pokaż komentarz

      @wrrior: rozwadnia się z prostej przyczyny jeśli chodzi o leki mianowicie jest pełno etapów badań na których mogą odpaść średni koszt stworzenia nowego leku (nówka sztuka nie nowa/inna/ulepszona wersja czegoś co już jest) to ok 1 mld $ w co oczywiście wchodzą koszty nieudanych projektów.

      I teraz czemu te cudowne leki znikają z mediów :D mówi się o nich zazwyczaj kiedy ktoś znajdzie jakąś substancję aktywną która jest obiecująca, przedstawia się ją jako cudowny lek na wszystko, żeby znaleźć $$$ na dalsze badania ewentualnie sprzedać komuś.

      Kolejną sprawą jest czas badań i rozwoju technologii produkcji pokaże ci to na przykładzie który znam z pierwszej ręki
      prof. dr hab. inż. Ryszard Andruszkiewicz ten pan pojechał na staż doktorski i pracował w zespole tego pana http://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Bruce_Silverman w trakcie stażu odkrył ciekawą właściwość substancji którą obecnie nazywamy http://en.wikipedia.org/wiki/Pregabalin lek wprowadzono do sprzedaży w 2005 lub 2004. Badania nad substancją aktywną wówczas jeszcze doktor Andruszkiewicz zakończył w 1989r.

    •  

      pokaż komentarz

      @aikonek: Pamiętam ojca pana Tabakowa z czasów studiów na PWr. Chyba z pięć razy podchodziłem do egzaminu z tych metod numerycznych, czy jak to się tam nazywało. ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    Leki na raka juz dawno sa, ale nikomu z lobby farmacyjnego na tym nie zależy dlatego każda taka nowinkę od razu tłumią w zarodku...

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy_nyga: Myślisz że Steava Jobsa by nie było stać aby kupić całą firmę farmaceutyczną aby móc żyć ?
      Wielu innych miliarderów też zmarło na raka, jak by taki lek istniał z pewnością byłby dostępny dla nich.

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy_nyga: oho, dokładnie tego postu nam tu brakowało w tej dyskusji, dzięki! Ps. Szczepionki powodują autyzm a globalne ocieplenie to mit

    •  

      pokaż komentarz

      @jarek04: Steve jobs nie wierzył w medycynę konwencjonalną i leczył sie na własna rękę inaczej zmarły jakieś 10 lat wczesniej cwaniaczku

    •  

      pokaż komentarz

      a globalne ocieplenie to mit

      @affairz: Akurat w tym wypadku prawdopodobne ,że mitem jest to w jaki sposób się nam je przedstawia.

      Chodzi nie o fakt jego występowania - ale o przyczyny.
      Duża szansa ,że tzw. "globalne ocieplenie" alias "zmiany klimatu" (gdyż już były głosy ,że jednak temperatura może spaść) są spowodowane aktualnymi kaprysami słońca. Słońce ma swój cykl w którym zmienia się zakres promieniowania w którym energia jest emitowana. Zakres promieniowania ma znaczenie dla naszej atmosfery. Inny zakres - inny zakres odbioru - inne temperatury.

      Nie ma co oczywiście porównywać ilości energii jaką dostarcza słońce a jaką ludzkość.

      Kolejna rzecz to erupcje wulkaniczne etc. itd.
      Przy okazji pewnej erupcji na Islandii wulkanu którego nazwy nie jestem w stanie z pamięci przytoczyć okazało się ,że prawdopodobnie wywalił w powietrze więcej CO2 i pyłów niż cały kontynent Europejski przez rok. Nie wiem czy nie porównywano go z globalnymi emisjami.

      Stąd jest tylko jedno pytanie - czy tzw. "walka" serio jest sensowna ? ᶘᵒᴥᵒᶅ

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy_nyga: Steve Jobs był na tym polu ideologiczny, wierzącym w cuda cymbałem. Ponieważ był bardzo bogaty i bardzo często badał się bardzo dokładnie u najlepszych lekarzy... wykryto u niego raka w bardzo, ale to bardzo wczesnym stadium. Tego raka niestety na ogół skutecznie leczyć się nie da. U niego się dało z powodu niezwykle wczesnego stadia. Mógł go zwyczajnie wyciąć mając ponad 90% pewności ,że nigdy nie wróci i kilka % szans na nawrót po X latach w okolicach... Steve Jobs wybrał magiczne tabletki od szarlatanów, diety naturalne, specyfiki medycyny alternatywnej. Dziś nie ma go z nami mimo ,że mógł żyć. Z tym rakiem żył długo mimo szarlatanerii którą uprawiał... ze względu na stadium w którym wiadomo ,że go wykryto.

      Ogólnie chorował chyba 7 lat. Od ~2003/2004 do 2011 roku. Prawdopodobnie przez zwłokę którą poświęcił (9 miesięcy) na "metody naturalne" doszło u niego do rozrostu nowotworu, przerzutów i śmierci kilka lat później. Sami lekarze to stwierdzają po jego zachowaniu i decyzjach które podjął. Więcej tutaj.