•  

    pokaż komentarz

    Prośba. Jeśli wrzucacie znalezisko ze stron wyborczej, dajcie pod nim treść artykułu, bo nie dość że na stronie gazety większość treści jest płatna, to niektórzy po prostu nie otwierają tej strony.

    pokaż spoiler Większość treści to prymitywna propaganda, po co nabijać Agorze "statsy" i ściągać reklamodawców.

    •  

      pokaż komentarz

      @julasck: Dyrekcja kopalni Mysłowice-Wesoła zataiła przed urzędem górniczym, że pod ziemią wybuchł pożar. Zamiast wycofać załogę, prowadzono tam tylko działania profilaktyczne. Zginęło pięciu górników, a 25 zostało ciężko rannych.
      Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
      Do katastrofy w kopalni Mysłowice-Wesoła doszło 6 października 2014 r. o godz. 20.57. W wyniku zapalenia metanu na ścianie 560 zginęło pięciu górników, a 25 zostało poparzonych. Część z nich nadal znajduje się pod opieką lekarzy i nigdy nie wróci już do zawodu.

      Przyczyny tragedii wyjaśniają prokuratura oraz policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach. Pracuje też komisja złożona z najlepszych specjalistów w branży, powołana przez szefa Wyższego Urzędu Górniczego. Jej członkowie przesłuchali już ponad 170 świadków oraz przeanalizowali tysiące stron dokumentów. I stwierdzili wiele nieprawidłowości, do jakich dochodziło w kopalni.

      Według informacji "Wyborczej" przynajmniej dobę przed zapaleniem się metanu w kopalni wybuchł pożar endogeniczny (samozapłon węgla). Zgodnie z przepisami górniczymi dyrekcja zakładu powinna o tym natychmiast zawiadomić Okręgowy Urząd Górniczy, wycofać z zagrożonego rejonu załogę i rozpocząć akcję pożarową.

      To kryminał!

      Zamiast tego informację o pożarze zatajono, nie wycofano górników, rozpoczęto tylko działania profilaktyczne. W zagrożone miejsce planowano podawać wodę i mieszaninę wodno-pyłową. Nic to jednak nie dało, bo doszło zapłonu metanu. W rejonie katastrofy przebywało wtedy 10 ratowników, trzech elektryków, trzech ślusarzy, metaniarz i 13 członków oddziału wydobywczego. - To kryminał. W przypadku pożaru pod ziemią mogą przebywać tylko ratownicy - podkreśla Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo i wieloletni ratownik.

      Nie ma już wątpliwości, że nie doszło do wybuchu, tylko zapalenia metanu, a inicjatorem był pożar. Dodatkowo ścianę 560 eksploatowano wbrew projektowi technicznemu. Zakładał on, że przynajmniej raz w tygodniu będą tam prowadzone działania z zakresu profilaktyki przeciwpożarowej. Przeprowadzono je jednak tylko jeden raz: 5 października, kiedy pod ziemią się już paliło!

      Wydobycie prowadzono tam wbrew sztuce górniczej i przepisom. Tuż za ścianą, prawdopodobnie przez pośpiech, zostawiano niewyrabowany chodnik. W efekcie powstała tam tzw. lufa, która stała się naturalnym zbiornikiem, w którym gromadził się metan. - Właściwy sposób wybierania węgla to jeden z podstawowych sposobów zapobiegania katastrofom. Jest to szczególnie ważne w przypadku pokładów samozapalnych - podkreśla osoba znająca kulisy sprawy.

      Oszukać czujniki metanu

      Eksperci wykryli też kolosalne różnice w odczytach stężeń metanu. Metanometria automatyczna przez cały czas wskazywała, że poziom gazów wybuchowych jest w granicach normy. Odczyty zabezpieczonych pod ziemią ręcznych mierników wskazały zaś na stężenia, które wielokrotnie przekraczały normy bezpieczeństwa. - Wbrew instrukcji były jednak tak ustawione, że nie podawały czasów dokonywanych pomiarów. To sprytne, bo teraz trudno ustalić, kiedy doszło do przekroczeń - mówi osoba znająca kulisy sprawy. Różnice w pomiarach oznaczają, że prawdopodobnie ktoś przewieszał czujniki, aby oszukać metanometrię automatyczną.

      Prokuratura na razie nie przedstawiła nikomu zarzutów w sprawie katastrofy. - Kwestia pożaru w kopalni przed katastrofą to jedna z wersji śledczych, którą od początku bierzemy pod uwagę - przyznała prokurator Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

      Komisja WUG nie ma jeszcze gotowego raportu końcowego ani wniosków dotyczących ukarania winnych katastrofy. Zostaną one sporządzone dopiero po zakończeniu przesłuchań i przeprowadzeniu wizji lokalnej. Problem w tym, że miejsce tragedii z powodu pożaru jest ciągle otamowane. - Najwcześniej będzie można tam wejść dopiero we wrześniu - zaznacza Jolanta Talarczyk, rzecznik prasowy WUG.

      Zdaniem Wojciecha Jarosa, rzecznika Katowickiego Holdingu Węglowego, który jest właścicielem kopalni, jest za wcześnie na mówienie o przyczynach katastrofy, bo nie ma jeszcze kompletnych wyników ekspertyz. Nie odpowiedział nam na zadane pytania, bo jego zdaniem "istnieje różnica pomiędzy dociekaniem prawdy a układaniem listy zarzutów". - Ostateczna ocena zdarzenia i odpowiedzialności za jego wystąpienie należy do instytucji górniczych i sądów - mówi Jaros.

      Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,17688619,Kopalnia_Myslowice_Wesola_igrala_z_ogniem_i_zgineli.html#ixzz3W6xkH9Pb

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli wrzucacie znalezisko ze stron wyborczej, dajcie pod nim treść artykułu, bo nie dość że na stronie gazety większość treści jest płatna

      @julasck: Trzeba tam często wchodzić, żeby treść była płatna ;-) Póki co kilka pierwszych odsłon dziennie jest w ramach ,,Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej''

    •  

      pokaż komentarz

      Trzeba tam często wchodzić, żeby treść była płatna ;-)

      @kwanty: i się wydało

      Większość treści to prymitywna propaganda, po co nabijać Agorze "statsy" i ściągać reklamodawców.

  •  

    pokaż komentarz

    Związki zawodowe szykują protest... Oh wait, przecież oni strajkują tylko gdy chcą podwyżek.
    W 2006 roku w Rudzie Śląskiej w kopalni Halemba pod ziemią od wybuchu metanu zginęło 23 górników. Śledztwo wykazało m. in. że metanomierze były rozkalibrowane. Żaden związkowiec nawet nie mruknął. A spróbuj tylko rozważać zabranie górnikom deputatów węglowych, to zaraz ruszą całą chmarą korkować Warszawę.

  •  

    pokaż komentarz

    Co z tego, że wiadomo o winie dyrekcji. Minie kilka lat zanim dostaną śmieszne wyroki w zawieszeniu. Tutaj dalej są źle ustawione metanomierze, dalej wydobycie ważniejsze niż życie. Co jak co, ale ta kopalnia z ogromnymi i dobrymi pokladami powinna być poddana prywatyzacji. Skończy się alkoholizm okradanie i patologia kolesi wśród zarządu i teoretycznych związków zawodowych - wk@#@ia mnie to..

    •  

      pokaż komentarz

      @braetk: a sami górnicy którzy tam lezą to co? niewinni? nie wiedzą, że się źle dzieje? jak o kasę walczyć to pierwsi, jak pomyśleć o bezpieczeństwie swoim i kolegów to już nie bardzo

    •  
      s..........a via Android

      +3

      pokaż komentarz

      @braetk: co ciekawe istnieją kopalnie, w których poważnie podchodzi się do metanometrii automatycznej. I są to całkiem duże kopalnie. Więc nie jest to tak, że "inaczej się nie da", jak to próbują wmówić nam niektórzy górnicy, ale po prostu nigdy nie próbowali inaczej fedrować i inaczej nie umieją.
      @hesar:

    •  
      M........4

      -2

      pokaż komentarz

      @hesar: Hesar, Wesoła to skrajnie patologiczna kopalnia,nie dba się kompletnie o życie górników.
      A teraz postaw się w roli 30 letniego faceta bez szkoły,który poszedł po 18 "na grubę" bo innych perspektyw nie miał. Sztygar / Dozór wyższy każe fedrować mimo pożaru/wysokiego stężenia metanu/ itp. albo dziękujemy za pracę. Co robisz? W górnictwie niestety jest jak w wojsku, możesz nie przyjąć "rozkazu" ale to zakończy Twoją karierę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Milosz1964: no to sorry, ale wcale mi ich nie żal
      kopalnia to nie wojsko - nie przysięgasz wykonywać rozkazów
      praca jak każda inna
      można iść na inną kopalnię
      o deputat da się protestować a o swoje bezpieczeństwo i zdrowie to już nie?

    •  
      M........4

      0

      pokaż komentarz

      @Milosz1964: No i warto pamiętać że w prawie każdej kopalni przepisy to bzdura, rozkalibrowane czujniki i wiele innych sposobów pozwala uniknąć przerywania pracy. W dzisiejszej sytuacji geologiczno-górniczej gdzie fedruje się już na dość dużych głębokościach, wydzielanie metanu jest ogromne, gdyby stosować się do norm i zaleceń to robota przerywana była by codziennie. Kopalniap rztnosi zyski tylko wtedy gdy jest wydobycie stąd ( dodająć obecnoą sytuację górnictwa) mamy taką patologiczną sytuację że wydobycie > życie ludzkie.

      Górnicy nie mają wyboru, to nie jest elita intelektualna by łatwo się przekwalifikować , ale często prości ludzie którzy poszli na kopalnię bo nie mieli gdzie, więc nie rzucą tego bo zostaną bez jedzenia.

    •  
      M........4

      +1

      pokaż komentarz

      @hesar: Nie można iść na inną kopalnię ( pozaytym zobacz mój drugi post) dlatego że w obecnych czasach i małej liczbie kopalni nie łatwo się dostać do pracy a tym bardziej przenosić.

      Widzisz, górnicy są łatwo manipulowani przez debili w związkach, proci ludzie którzy nie potrafią za bardzo myśleć i łątwo nimi kierować ( przykład JSW gdzie podpisano dla nich niekorzystną umowę i teraz się obudzli że zostali wy?@%#ani przez związki) dlatego nie ma co ich winić. Wyj#!$ć związkowców i tyle.

  •  

    pokaż komentarz

    Już kilka osób w tym wątku (np. @Timidek) zwracało uwagę na taką dziwną prawidłowość.

    Ciekawe, że górnicze związki zawodowe i w ogóle górnicy w grupie są na tyle silni i odważni, że potrafią strajkować jeśli chodzi o obronę 13, 14, deputatów węglowych etc. etc.
    Ale kiedy trzeba by zorganizować protest w obronie przestrzegania przepisów BHP, które ratują życie, to wszyscy górnicy i np taki @Milosz1964 twierdzą, że się nie da, że "Nie można iść na inną kopalnię (...) dlatego że w obecnych czasach i małej liczbie kopalni nie łatwo się dostać do pracy a tym bardziej przenosić."
    Trochę nie przystoi dodawać ironiczne tagi, ale jednak: #bekazezwiazkowcow #bekazlewactwa