•  

    pokaż komentarz

    Od kiedy to złośliwy rak mózgu jest uleczalny? Możemy jej tylko umilić ostatnie chwile życia bądź je odrobine przedłużyć. Jednakowoż dużo ludzi wierzy w terapie niekonwencjonalne i takie polece tej pani, m.in Terapia Gersona, leczenie amigdaliną.

    •  

      pokaż komentarz

      Od kiedy to złośliwy rak mózgu jest uleczalny?

      @Sonet: Od kiedy można go wyciąć, a ewentualne resztki dobić terapią. Technicznie to nie rak, tylko nowotwór mózgu, bo rak mózgu nie istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sonet: generalnie można przyjąć, że nie ma czegoś takiego jak rak mózgu

    •  

      pokaż komentarz

      @Sonet: Dokładnie. Jak już codzienna medycyna i nasi lekarze nie są w stanie pomóc, to trzeba się ratować czym się da. Spróbowanie Terapii Gersona na pewno nie zaszkodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mave:
      @wrkuba
      Nieprawda, nowotwór splotu naczyniówkowego jest nazywany rakiem splotu naczyniówkowego, ponieważ pochodzi z tkanki nabłonkowej.
      Splot naczyniówkowy - wyściela komory mózgu i produkuje płyn mózgowo-rdzeniowy

    •  

      pokaż komentarz

      @Sonet: Mam kolegę, który "zaleczył" glejaka i żyje już ponad 5 lat. I co teraz? ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @webern: Okej dzięki za poszerzenie wiedzy :)
      Nadal jednak złośliwy nowotwór mózgu jest uleczalny jak najbardziej :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Sonet: jest wiele nowotworów mózgu (w sensie mózgowia), tutaj biorąc pod uwagę dość skąpe informacje - tj. lokalizację opatrunku, opisywane niedowłady, rokowanie wnioskuję iż jest to glejak wielopostaciowy a ta droga eksperymentalna terapia za granicą to to immunoterapia prowadzona przez zespół na Uniwersytecie Cornella w USA, ewentualnie terapia oparta na RNAi. Badania te mają one status "preliminary" tj. wstępny i były wykonywane na stosunkowo niewielkich próbach i nie prowadziły do pełnego wyleczenia. W przypadku glejaka, biorąc pod uwagę status tych terapii raczej odradzałabym ich podejmowanie gdyż są to po prostu złudne nadzieje i niepotrzebne męczenia pacjentki, która spędzi ostatnie miesiące życia na bezsensownej walce zamiast spędzić je z rodziną i przyjaciółmi. Glejak to jedna z najtrudniejszych, jeśli nie najtrudniejsza, do przekazania pacjentowi i rodzinie, diagnoza. Dotyka on bardzo często ludzi młodych, zabija szybko, do tego, w zależności od umiejscowienia, daje różne objawy neurologiczne i psychiczne a nawet w przypadku pełnej resekcji (jeśli takowa jest możliwa) daje wznowy. Tutaj z przykrością bym radziła aby pieniądze przeznaczyć na dobrą opiekę paliatywną.

    •  

      pokaż komentarz

      @webern: tak, rak jest to nowotwór pochodzenia nabłonkowego
      @Mave j. w. + nie każdy nowotwór jest rakiem zaś GBM (taką diagnozę przypuszczam) po wycięciu bardzo często daje wznowy w innych częściach mózgu bywa że mnogie. Skąd taka informacja że rak mózgu nie istnieje? Jak najbardziej istnieje jako nazwa zbioru chorób.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mave: Jeśli nowotwór, to glejak. Jeśli rok życia to raczej III kategorii - wyzłośliwił się. Gdyby to była IV kategoria, zostało by jej dosłownie kilka miesięcy. Niestety mam w tym temacie cholernie duże doświadczenie. Wycięcie, chemioterapia, naświetlanie i przeżuty... Efekt finalny taki jak zawsze... Zostałem pół-sierotą.

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziaa: "biorąc pod uwagę status tych terapii raczej odradzałabym ich podejmowanie gdyż są to po prostu złudne nadzieje i niepotrzebne męczenia pacjentki, która spędzi ostatnie miesiące życia na bezsensownej walce zamiast spędzić je z rodziną i przyjaciółmi". Kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Dobrze wiemy jak to się skończy, ale jeśli dziewczyna będzie się angażowała w walkę, będzie cały czas żyła z nadzieją na wyzdrowienie, jej stan psychiczny będzie o tyle dobry, że odejdzie niespodziewanie. Natomiast spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi to umieranie codziennie po trochu, patrzenie na ludzi którzy się nad nią litują, albo udają, że jest git sprawi, że popadnie jeszcze w depresje. Po co jej to. Lepiej odejść z nadzieją, niż w poczuciu beznadziei.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mave: Taaaa.... z braku środowiska do dalszego rozwoju...

    •  

      pokaż komentarz

      @silwerjazz: niestety, z mojego doświadczenia ci pacjenci, którzy prowadzą rozpaczliwą i bezsensowną walkę są jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Podsycanie złudnej nadziei jest okrutne. Jak widzisz ma jeszcze przed sobą około roku - i zamiast spędzić go na robieniu tego co lubi z kim lubi to spędzi go w szpitalach. Jestem przeciwniczką uporczywych terapii - wynika to z mojej troski o dobro pacjentów.

    •  

      pokaż komentarz

      i zamiast spędzić go na robieniu tego co lubi z kim lubi to spędzi go w szpitalach.

      @fiziaa: Rok życia w stanie terminalnym. Zapewne koordynacja ruchowa jest już upośledzona. Zapewne ~ 90% spędza w łóżku. Za chwilę będzie hospicjum. Tam też nie będzie mogła robić tego co lubi. Podejrzewam, że już teraz nie jest w stanie nawet na spacer wyjść samodzielnie. Widzisz - z Twojego postu wynika, że jesteś kimś ze służby zdrowia, ja jestem dzieckiem takiego pacjenta. Spędzałem z ojcem tyle czasu ile żaden lekarz nie jest w stanie poświęcić pacjentowi. Do puki karmiliśmy go nadzieją, dopóty chciało mu się żyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @silwerjazz: Rok życia w stanie terminalnym - to prawda - ale rozpaczliwa walka z wiatrakami nie zmieni tego. Ma do wyboru rok życia w szpitalach albo rok mniej więcej normalnego życia z bliskimi.

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziaa: Nie ma mowy o mniej więcej normalnym życiu. Człowiek dotknięty tym schorzeniem doskonale wie co się z nim dzieje i w jakim jest stanie. Najbliżsi muszą udawać, że jest OK, ale to cholernie trudne i nie zawsze i nie każdemu się to udaje. Nie jedna osoba przy chorym zaczyna się rozklejać i biadolić. Dodatkowo część znajomych/rodziny odwraca się, bo się najzwyczajniej w świecie boi (nie pytaj czego, bo nie wiem - tak po prostu jest). Pamiętaj jeszcze o tym, że jak pojawiają się pieluchy i walka o to, żeby nie było odleżyn - burzy to całkowicie poczucie "normalności" - zaczyna się ciężka harówka najbliższych i mega stres i zażenowanie chorego. Będę konsekwentnie powtarzał, aż do znudzenia - póki chory ma nadzieję (nie ważne jak płonną) to ma coś czego może się chwycić i trzymać przy życiu. Ostatni etap tej podróży to hospicjum. Na dzień dobry rodzina dostaje bombę w nos - musi zdecydować o wyborze zakładu pogrzebowego na okoliczność odejścia pacjenta. Ja to przeżyłem cholernie źle - wiedząc, że za chwilę muszę iść do ojca i uśmiechać się, żartować, omawiałem szczegóły odbioru zwłok. Zresztą, świadomy pacjent w hospicjum wie gdzie jest i co to za miejsce... Średni czas pobytu to około 2 tygodnie. Mój tata spędził tam 3 miesiące. Myślisz, że da się w takich okolicznościach żyć normalnie? Zwłaszcza jak niemalże codziennie widzisz, że nowi pacjenci wjeżdżają, a dotychczasowi opuszczają to miejsce. Umiała byś udawać, ze jest OK i dalej zachowywać pozory normalnego życia? Przepraszam Cię jeśli zbyt ostro i zbyt dosadnie to ująłem, ale NIKT kto tego nie przeżył na własnej skórze, nie ma o tym nawet szczątkowego bladego pojęcia. Można sobie myśleć różne rzeczy, można sobie pewne sprawy wizualizować, ale potem życie zweryfikuje to i wdepcze Cię w ziemie.

    •  

      pokaż komentarz

      nowotwór splotu naczyniówkowego jest nazywany rakiem splotu naczyniówkowego

      @webern: widzę, że mam do czynienia ze specjalistą. Musisz jeszcze doczytać jak często zdarza się rak splotu naczyniówkowego

    •  

      pokaż komentarz

      tj. lokalizację opatrunku, opisywane niedowłady, rokowanie wnioskuję iż jest to glejak wielopostaciowy

      @fiziaa: ( ͡º ͜ʖ͡º) mam opatrunek na kolanie, wczoraj na kolację zjadłem kanapkę z szynką, jutro jest niedziela. Co mi jest?

    •  

      pokaż komentarz

      @wrkuba: Wiem jak często zdarza się ten typ nowotworu, jednak nie to jest przedmiotem dyskusji. Odniosłem się jedynie do twojej tezy, która jest nieprawdziwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @webern: jest bardzo prawdziwa, proponuje czerpać wiedzę z innych źródeł niż tylko wikipedia

    •  

      pokaż komentarz

      @wrkuba: bardzo prawdziwa? XD mam przed sobą "Patologia znaczy słowo o chorobie" J. Stachury oraz "Patologię" Robbinsa + parę innych pozycji, siedzę w patomorfologii od dłuższego czasu i wiem co mówię. Tak więc weź się cumplu nie ośmieszaj z jakąś wiedzą z przysłowiowej dupy

    •  

      pokaż komentarz

      @webern: moje wypowiedź ma charakter uogólnienia by podkreślić fakt, że stwierdzenie rak mózgu jest bardzo nieprawidłowe. W obrębie czaszki tak owszem mogą występować raki m.in. ze splotów naczyniówkowych tak jak napisałeś, mogą występować również inne nowotwory jak np mięsaki. Nie o to chodziło w mojej wypowiedzi. Kiedy ja studiowałem medycynę, czy nawet kiedy ją kończyłem to takie cumple jak ty nie miały jeszcze na uczelnie wstępu, wtedy liczyło się myślenie... Czasy się zmieniają.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrkuba: myślenie? Napisałeś coś niezgodnego z prawdą i tłumaczysz to myśleniem? Miej nieco szacunku do wykopów, znajdź trochę lepsze wytłumaczenie jeśli nie potrafisz przyznać się do błędu. Mięsaki a nowotwory mózgu... Szkoda mojego czasu żeby się do tego ustosunkować. Nie sądzę abyś miał z medycyną cokolwiek wspólnego, szczerze.

    •  

      pokaż komentarz

      @webern: głupi jesteś, czy mnie wkręcasz? poważnie pytam?
      http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12170093 mięsaki OUN pierwszy art z brzegu.

      czego nie rozumiesz w mojej wypowiedzi? W głowie może być mnóstwo typów nowotworów. Z tych pierwotnych zarówno guzy bezpośrednio wywodzące się z tk. nerwowej tj. glejaki różnego stopnia jak i raki oraz mięsaki! Nowotwory wywodzące się stircte z komórek nerwowych nie są rakiem histologicznie, co jest główną myślą mojej wypowiedzi.

      https://pl-pl.facebook.com/pages/Typowy-Maciek-student-medycyny/646244492079210 Twój profil?

    •  

      pokaż komentarz

      @wrkuba:

      Musisz jeszcze doczytać jak często zdarza się rak splotu naczyniówkowego
      za linkiem:

      Primary sarcomas of the central nervous system are exceedingly rare
      Zwróciłeś uwagę, że choroid plexus carcinoma zdarza się rzadko, a za przykład wrzucasz mięsaka, który występuje jeszcze rzadziej?

      Nowotwory wywodzące się stircte z komórek nerwowych nie są rakiem histologicznie, co jest główną myślą mojej wypowiedzi
      Gdybyś napisał tak na początku, nie byłoby problemu. Jednak klinicznie mózg to nie jest tylko i wyłącznie tkanka nerwowa, a nowotwory niewywodzące się z tkanki nerwowej w obrębie czaszki traktowane są jak guzy mózgu. Więc stwierdzenie "nie ma raków mózgu" jest niepoprawne i na to zwróciłem uwagę.

      Nie wiem co to za linki do fb wrzucasz, ale jeśli to Twój profil to wybacz, ale nie zaproszę Cię do znajomych ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    zaoszczędziłem na drożdżówkach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: fundacja.png

  •  

    pokaż komentarz

    Cieszę się, że to trafiło na wykop. Mam nadzieję, że uda się zebrać fundusze na operację dla Oli. Rozmawiałem przez chwilę z przyjacielem jej brata, który pomagał zbierać pieniądze na ulicy, i naprawdę ciężko sobie wyobrazić, co oni przeżywają.