•  

    pokaż komentarz

    Moje zdanie.
    Problem lekooporności (nie tylko wśród bakterii) stanowi jedną z konsekwencji rozwoju naszej cywilizacji. Drobnoustroje od początku swojego istnienia konkurowały ze sobą o zasoby i jedną z ich „broni” były różnego rodzaju metabolity wtórne (antybiotyki, fitoncydy, antymikotyki itd.). My również dołączyliśmy do tego wyścigu zbrojeń.

    Jasne, że problem antybiotykooporności narasta. Żeby trochę uspokoić (chociaż nie wiem czy się powinno uspokajać, czy raczej straszyć): antybiotyki wykorzystywane w rolnictwie i leczeniu to różne rodzaje leków; tekst o antybiotykach na przeziębienie to raczej wina niedouczonych/leniwych lekarzy, a nie pacjentów; powrót do XIX wieku to raczej tylko fantazja.

    Czemu moim zdaniem nie wrócimy do XIX wieku:
    -mamy o wiele większą wiedzę na temat genetyki, mikrobiologii, biotechnologii… ogólnie nauki.
    -oprócz antybiotyków istnieje wiele innych substancji o działaniu bakteriobójczym, które zostały „zapomniane” i obecnie trwają pracę nad nimi: bakteriofagi, dendrymery, nanozwiązki, fitoncydy, bakteriocyny, olejki eteryczne itd.
    -o wiele lepsza higiena oraz warunki socjalne populacji
    -mechanizmy zapobiegania infekcjom - m.in.: szczepionki, dezynfekcja, sterylizacja

    Podsumowując – może być ciężko, ale myślę, że poradzimy sobie z kolejnym zagrożeniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @MalyBiolog: Ja jestem mniej optymistyczny. Fagi są potencjalnie mocną opcją ale na razie efekty mizerne. Bo i kierunek badań moim zdaniem idzie nie w tą stronę co trzeba.

      Antybiotyki są nadal najlepszą opcją i niestety to, że przestają działać będzie miało spore konsekwencje. O ile nie rzuci się więcej publicznych pieniędzy na badanie nad nowymi możemy się obudzić z ręką w nocniku...

    •  

      pokaż komentarz

      ...tekst o antybiotykach na przeziębienie to raczej wina niedouczonych/leniwych lekarzy, a nie pacjentów...
      @MalyBiolog: Tak z ciekawości zapytam. Kiedy ostatni raz gdy miałeś przeziębienie zamiast wziąć antybiotyk i iść do pracy postanowiłeś chorobę wyleżeć? Nie umniejszam tu winy lekarzy którzy leczą tak jak zostali nauczeni(Nadużywanie antybiotyków czy wręcz profilaktyczne ich stosowanie jest szczególnie częste u starszych lekarzy) ale to my chorzy jesteśmy tu najbardziej winni. I nie wspomnę tu już o geniuszach którzy wracając z receptą od lekarza korzystają z komunikacji miejskiej czy idą do galerii zrobić zakupy. Ale za wygodę i egoizm przyjdzie nam w końcu zapłacić. Szkoda tylko że rachunek zapłacą też niewinni.

  •  

    pokaż komentarz

    Szczepy pałeczek narażone na działanie antybiotyków zbierają geny oporności w zastraszającym tempie - odkryli badacze.

    Odkrycie penicyliny przez Aleksandra Fleminga w 1928 r. spowodowało, że choroby wywołane bakteriami, jak zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych czy sepsa, przestały gnębić ludzkość. Stały się prostym przypadkiem dla lekarza: zażywam antybiotyk, a trzy dni później jestem zdrowy i mogę normalnie funkcjonować. Co mogłoby pójść nie tak?

    Stoimy właśnie przed ryzykiem powrotu do XIX w. Coraz częściej słyszymy o lekoopornych szczepach bakterii, które nie reagują na antybiotyki. Powodem tego zjawiska są zmiany genetyczne w bakteriach, które sprawiają, że zaczynają one sobie radzić w środowisku pełnym leków. Wystarczy, że zmiana ta pojawi się w jednej komórce; antybiotyk zabije wtedy wszystkie pozostałe, a oporna bakteria się namnoży. To najprostszy proces ewolucyjny, w którym zmiana warunków środowiska selekcjonuje te typy, które radzą sobie w nim najlepiej.

    A nasze środowisko jest pełne antybiotyków. Co trzecia osoba w Polsce zażywa je podczas przeziębienia, a prawie dwóch Polaków na trzech myśli, że zabija on wirusy. Przerażająca ilość tych leków używana profilaktycznie w rolnictwie sprawia, że antybiotyki pojawiają się w naszym jedzeniu, mleku, a nawet wodzie.

    W ostatnich latach zaczęło się pojawiać coraz więcej bakterii zwanych superbakteriami, których praktycznie nie da się zabić. Przykładem są niektóre szczepy pałeczki zapalenia płuc (Klebsiella pneumoniae). To bakteria, która stanowi sporą część zakażeń szpitalnych i staje się poważnym problemem medycznym.

    Jednak z genetycznego punktu widzenia proces powstawania superbakterii nie jest do końca zrozumiały. Żeby go wyjaśnić, grupa międzynarodowych badaczy pod przewodnictwem dr Kathryn Holt z University of Melbourne i prof. Nicka Thomsona z Wellcome Trust Sanger Institute odczytała i przeanalizowała DNA ponad 300 bakterii z gatunku pałeczek z różnych części świata. Autorzy następnie zbadali bakterie pod kątem obecności genów lekoopornościowych.Wyniki ich badań zostały opublikowane w piśmie "Proceedings of National Academy of Sciences".

    Okazuje się, że istnieje ogromna różnorodność genetyczna w populacji bakterii, na którą składa się ok. 30 tys. genów - prawie o połowę więcej, niż ma ludzki genom. Wspólnych genów jest tylko 7 proc., a resztą bakterie dzielą się niczym sąsiedzi cukrem i mąką, włączając w to geny oporności. Przekazując je sobie, mogą w ekspresowym tempie nabywać oporności na przeróżne antybiotyki.

    Czy są geny odpowiedzialne za powodowanie chorób przez pałeczki? Lekarze rozróżniają dwa główne typy tych bakterii: inwazyjne i nieinwazyjne. Inwazyjne powodują zakażenia poza szpitalem. Ofiarą typów nieinwazyjnych padają osoby o osłabionej odporności, właśnie w szpitalach.

    Autorzy pracy zbadali, czy istnieją różnice genetyczne pomiędzy pałeczkami inwazyjnymi i nieinwazyjnymi. Okazało się, że jest silny związek pomiędzy inwazyjnością a obecnością genów odpowiedzialnych za pobieranie cząsteczek żelaza z otoczenia. Wyniki te dają wiele do myślenia, ponieważ sugerują, że dostęp do żelaza dla pałeczek zapalenia płuc jest niezbędny do zdolności wywoływania przez nie zakażeń u osób zdrowych.

    - To jest potencjalny cel dla odkrywców leków - mówi dr Holt, główna autorka pracy. I dodaje: - Największym zmartwieniem jest jednak to, że geny te mogą być przekazywane między różnymi bakteriami, a to zwiększa ryzyko powstawania coraz groźniejszych szczepów.

    Autorzy dowiedli też, że szczepy pałeczek narażone na działanie antybiotyków zbierają geny opornościowe w zastraszającym tempie. Dobrą wiadomością jest to, że szczepy inwazyjne mają tych genów mniej niż pozostałe, prawdopodobnie dlatego, że najwięcej czasu spędzają w środowisku, gdzie tych antybiotyków jest mniej, czyli poza szpitalami. Dlatego w przypadku zakażenia wyjątkowo groźnym szczepem mamy duże szanse, że antybiotyk zadziała.

    Niestety, groźne szczepy też zaczynają nabywać oporności. Dlatego przy obecnym poziomie spożycia antybiotyków możemy spodziewać się powstawania nie tylko bakterii opornych, ale również wyjątkowo niebezpiecznych.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak to jest, że mój syn na byle kichnięcie dostaje od pediatry przepisany antybiotyk? Nawet jeżeli jest wyraźna diagnoza, że to wirusowe zapalenie... to i tak dostaje antybiotyk?
    Stały repertuar to:
    1. Antybiotyki
    2. Suplementy
    3. "leki" homeopatyczne
    4. Czasami leki przeciwwirusowe

  •  

    pokaż komentarz

    Jak najbardziej temat ciekawy. Wszak każdy z nas boi się o swoje i sowich bliskich zdrowie. To że tak postępuje namnażanie różnego rodzaju drobnoustrojów opornych na leki to jest fakt. Problem ten wszak jest poruszany od jakiegoś czasu.
    Ale mam jedno ale czy warto zamieszczać linki do artykułów, które można jedynie przeczytać jako wycinek całości?

  •  

    pokaż komentarz

    Sezon ogórkowy. Znowu zaczynają w szmatławcach straszyć i wymyślać epidemie typu świńska grypa. Zakop.