•  

    pokaż komentarz

    O bajkach Ezopa (VI p.n.e)

    Wrona latała bezradnie, szukając czegoś do picia. Wiedziała dobrze, że jeśli nie znajdzie wody, zginie z pragnienia.
    Usiadła na rozgrzanym kamieniu. "To coś" stało nieopodal na suchym żwirze. Kiedy wrona zobaczyła stary dzbanek na wodę, podeszła do niego zrezygnowana. Zerknęła do środka i co się okazało? Była w nim woda!
    Wrona próbowała wsadzić głowę do dzbanka. Niestety, jej szyja była zbyt krótka, aby dosięgnąć płynu. Wiedziała, że jeśli przechyli dzban, woda wyleje się i wsiąknie w wysuszony grunt.
    Nagle przyszła jej do głowy pewna myśl. Pozbierała kamyki leżące obok i zaczęła jeden po drugim wrzucać do środka. W miarę jak przybywało kamieni, poziom wody podnosił się, aż wreszcie wrona mogła jej dosięgnąć

    pokaż spoiler Wrony, gawrony są jednymi z najmądrzejszych ptaków, jak i cała reszta z rodziny krukowatych.

  •  

    pokaż komentarz

    Opowiem teraz wam taką małą #coolstory
    Wydarzyło się to na prawdę w 2011 roku na jednej z wysepek wschodniego wybrzeża Ameryki Północnej na której przyszło mi spędzić trochę czasu. Mianowicie w związku z tym że nie było tam zbyt wielu zajęć prócz pracy, picia i grania w karty to każdy próbował jakoś organizować sobie czas na własną rękę. Podobnie było z moim kolegą który postanowił umilić sobie czas strzelając z wiatrówki. Początkowo strzelał tylko do puszek po piwie i kapsli przewleczonych na żyłce zwisających z gałęzi pobliskiego drzewa. Była zima więc resztki chleba i bułek wywalaliśmy na zewnątrz ku uciesze okolicznych szarych wiewiórek, jeleni oraz właśnie wron. W stanach wrony są całe czarne i wyglądają niczym polskie kruki ale wróćmy do strzelania. Mój kolega znudzony strzelaniem do nieruchomego celu strzelił do przelatującej dość wysoko wrony i nie wiem czy miał aż takie oko czy po prostu szczęście ale fakt jest taki że trafił. Wrona wydała przeraźliwy krzyk i spadła z kilkunastu metrów jak rażona piorunem prosto na trawnik przed domem. Wszystko dokładnie widzieliśmy bo siedziałem z kolegą na porannej szludze z kawą przed wyjazdem do roboty. I niby powinien być koniec historii ale tak na prawdę sprawy dziwne miały dopiero się zacząć. Kolega nie był dumny z tego że trafił ptaszysko bo należy do tych co muchy by nie skrzywdził i nawet zaczął się trochę spowiadać że nie chciał i w ogóle, ale bez przesady to nie była jakaś panika bo to w końcu tylko jakiś wron których wszędzie pełno. Tymczasem nie minęło pół minuty od momentu gdy wrona wbiła się w zmarznięty, oszroniony trawnik a zaczęły na niebie pojawiać się kolejne. Najpierw kilka, potem kilkanaście by wreszcie na niebie zaczęło krążyć setka albo i lepiej wron. Latały po okręgu idealnie nad miejscem gdzie leżało nieruchome ciało ich kompana. zrobiło się przerażajaco bo to wyglądało tak że te wszystkie wrony nagle przestały tak normalnie krakać a zaczęły jakby do siebie nawoływać. Tak jakby podzielić je wszystkie na pół i jednocześnie część wydawała przeraźliwy pisk a po chwili reszta odpowiadała jeszcze głośniej. To wszystko trwało na tyle długo że zaczęli do okien podchodzić nasi kolejni koledzy pytając co się dzieje. My siedząc na zewnątrz patrzyliśmy tylko jak czarny głośmy krąg schodzi coraz niżej i niżej i niżej aż żeby w końcu wylądować wokół martwej wrony. (Zaznaczam że wrona od kiedy padła na ziemię nie dała już znaku życia) Gdy rozwrzeszczane stado wylądowało wszystkie wrony nadal chodząc dookoła tej na środku tworzyły krąg. Darły się jedna przez drugą podbierając co róż nerwowo do tej na leżącej dziobiąc ją jakby chcąc obudzić niedowierzając że jest martwa. I nagle towarzystwo ucichło. Wszystkie wrony stanęły jak wryte i nastała cisza. Kolega "od wiatrówki" syknął tylko po cichu
    - co ja narobiłem?...
    I widać było że mu "rura zmiękła" i zaczął żałować tego feralnego strzału. I kiedy tak gapiliśmy się jak ułomy w stado wron To nagle ni stąd ni z owąd wrony wystartowały w niebo i co wywaliło nas z butów to że razem z nimi odleciała ta co leżała przez cały czas płasko na ziemi. Do tej pory nie wiem co się stało tamtego ranka. Wiele o tym rozmawialiśmy. Szukaliśmy na necie czy ktoś zaobserwował może podobne zachowanie ale w głowach nam to zostało na zawsze. Niesamowite zachowanie którego nigdy wcześniej bym się nie spodziewał.

    Wiem trochę przydługawe ale chciałem się tym tutaj podzielić.

    •  
      K........3

      +3

      pokaż komentarz

      Szukaliśmy na necie czy ktoś zaobserwował może podobne zachowanie ale w głowach nam to zostało na zawsze.

      @R2D2_z_Sosnowca: miałem dokładnie takie samo doświadczenie tyle, że z kawkami. Brat w końcu lat 80-tych był na koloniach w Czechosłowacji i tam zakupił a potem przywiózł do domu, wiatrówkę. Strzelaliśmy z balkonu (dom jednorodzinny) do różnych celów, aż napatoczyły się kawki. Brat zdjął taką, siedzącą na szczycie latarni przed naszym domem. Spadła na chodnik. A potem taka sama sytuacja. Zleciało się stado z 50 sztuk, które, identycznie jak w twojej historii, zaczęły krążyć nad zmarłą koleżanką. Bo, że była martwa nie było wątpliwości, kiedy z bliska oglądałem miejsce zbrodni. Z powodu zamieszania na niebie zdecydowałem się owinąć kawkę w gazetę i na swoim Jubilacie zawiozłem do oddalonego o jakieś 0,5km karieru kolejowego a tam wyrzuciłem w krzaki. Kawki oczywiście podążyły za mną. Co było dalej? Nie wiem, wróciłem do domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @R2D2_z_Sosnowca: lolo też widziałem takie coś, ale nie wiem, czy to były wrony, czy kawki...

      Późną jesienią przelatują stadami o ogromnej liczebności i często przysiadują na łące niedaleko mojego domu, żeby odpocząć (?); jedna dostała śrutem, padła na trawę, reszta zaczęła krążyć nad nią i wydawać dziwne dźwięki.

      Ale nie wiem, co było dalej, bo wyobraziłem sobie sceny z filmu "Omen" i uciekłem do domu ( ͡° ʖ̯ ͡°).

      Rzeczywiście jest to zjawisko tak dziwne, że aż niepokojące.

  •  

    pokaż komentarz

    Wrony, kruki, papugi średnie i duże są bardzo inteligentnymi ptakami. Nie zdziwiłoby mnie to gdyby żegnały swoich zmarłych ziomków tak jak robią to np. słonie.

    #truestory

    W środę wracałem z buta z roboty i widziałem ciekawą scenkę. Gołąb próbował zabrać patyczek do budowy gniazda, ale kruk go trollował i za każdym razem jak gołąb podchodził po patyczek to kruk go zabierał do dzioba, więc gołąb odpuszczał. Jak gołąb odchodził to kruk wyrzucał patyczek. Więc gołąb ponownie podchodził i próbował zabrać patyka. A kruk ponownie zabiera patyk i czeka aż gołąb trochę odejdzie. W kocu krukowi się znudziło i pozwolił zabrać patyczka gołębiowi. Jak tylko gołąb wzbił się w powietrze to samo uczynił kruk, który leciał blisko gołębia tak, że ten wypuścił w locie patyka. Patyk zleciał prosto na głowę dziadka, który akurat wówczas przechodził przez jezdnię. Zabawna scenka, która pokazuje, że inteligentne ptaki zachowują się dokładnie tak jak inne inteligentne zwierzęta: lubią się bawić, są złośliwe i dość bezczelne.

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś, dawno temu, czytałem o eksperymencie który dowiódł, że wrony, względnie kruki (nie pamiętam) potrafią liczyć. Eksperyment wykazał ze maja wrodzona umiejętność liczenia do 4, podobnie jak człowiek. Może ktoś kumaty to potwierdzić

  •  
    M......_

    +17

    pokaż komentarz

    #coolstory w temacie

    źródło: static.fjcdn.com

Dodany przez:

avatar murarz13 dołączył
252 wykopali 16 zakopali 12.9 tys. wyświetleń
Advertisement