•  
    F......n

    +178

    pokaż komentarz

    Z tym „byciem dobrym” to z wiekiem mam coraz większy problem. Człowiek wyrasta z dziecięcego czy nastoletniego postrzegania świata i zauważa, że moralność i etyka w grach są strywializowane do maksimum. Szczególnie produkcje Bioware denerwują ze swoimi wyborami:
    Dobry – spełnij dobry uczynek i odmów zapłaty.
    Neutralny – spełnij dobry uczynek i przyjmij zapłatę
    Zły – spełnij dobry uczynek, przyjmij oferowaną zapłatę i zażądaj więcej!

  •  

    pokaż komentarz

    Świat żyje czy tylko nieudolnie udaje życie? Gram sobie teraz w Skyrim i ilekroć wyjeżdżam z Markarthu to mijam strażnika idącego od mostu. Ależ mnie to wkurza...

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: O panie... To zupełnie inna bajka. Sprawdź demo, ale coś czuję, że to gra nie dla ciebie. Tutaj są ściany tekstu i dość wymagająca, taktyczna walka turowa (choć można grę przejść pomijając walkę).

    •  

      pokaż komentarz

      @Bethesda_sucks: Dlaczego nie dla mnie? Planescape Torment, Fallout i Arcanum bardzo mi się podobały. Wolę walkę w turach, szczególnie jak mam pod komendą całą drużynę.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: Bo tam większość NPC-ów jest statyczna ze względu na bardzo ograniczony budżet tej produkcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: Swiat zyje na swój sposób. Jesli odwiedziłes jakies miejsce w którym walczyłes i uciekłes, to po powrocie możesz zastać je ufortyfikowane i z podwojoną iloscią strażników. Każda rzecz jaką zrobisz prędzej lub później (zwłaszcza później) przynosi konsekwencje. Jeden NPC w dwóch różnych rozgrywkach może być wrogiem, lub sojusznikiem, zależy to tylko od poczynań gracza. Ale nie oczekuj efektów atmosferycznych, NPCów chodzących spać, czy kryjących się przed deszczem, nie ma też losowych spotkań z przeciwnikami na mapie swiata, czy czegos podobnego.

    •  

      pokaż komentarz

      Bo tam większość NPC-ów jest statyczna ze względu na bardzo ograniczony budżet tej produkcji.

      @Bethesda_sucks: Cieszę się że RPG'a z ograniczonym budżetem i powstającego przez 11 lat można okrzyknąć "potencjalnie" najlepszym RPG wszechczasów jeszcze przed premierą.

    •  

      pokaż komentarz

      @skejna: Ale masz świadomość, że fani ogrywali nieukończoną wersję gry od dawna?

      Ale masz rację, tylko gierki wypluwane co rok, którym towarzyszą wielomilionowe akcje promocyjne, zasługują na miano najlepszych. I naparzanie w button na padzie, to też musi być!

    •  

      pokaż komentarz

      @skejna: lepiej jak twórcy wypuszczają coś co powinno mieć status bety (patrz na nowe HoMM), jako gotowy produkt, bo zrobi się aktualizacje potem?

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: Skyrim udaje żywy świat. W moim mniemaniu jeśli świat gry nie jest w stanie posunąć się do przodu bez udziału gracza, to tak naprawdę nie jest żywy.

      Dotychczas jedyne RPGi z naprawdę żywym światem, które spotkałem to Shadow of Mordor i Mount&Blade (o ile można go nazwać RPGiem).

    •  

      pokaż komentarz

      @atteint:
      Dobrze prawisz. Nie wspominałem nawet o tym, bo myślałem, że PD chodziło o coś zupełnie innego.
      @PanDzikus: @lewoprawo:

      W moim mniemaniu jeśli świat gry nie jest w stanie posunąć się do przodu bez udziału gracza, to tak naprawdę nie jest żywy.
      I właśnie w Age of Decadence tak jest. Jeśli przed wyruszeniem do Maadoran (które oddalone jest 2 tygodnie drogi od Teronu) nie wykonacie zleconych zadań to po powrocie nie będziecie już mogli ich ukończyć. Z jakiegoś powodu w innych grach wszelkie sejfy, szafki czy NPC pozostają niesplądrowani, a na wykonanie zadania czekają w nieskończoność. Czegoś takiego nie ma w AoD. Jest jednak pewne ukryte miejsce z bardzo cennym przedmiotem w Teronie, do którego można się dostać również później, a to dlatego, że jest tak dobrze ukryte, że kilka tygodni naszej nieobecności nie zrobi różnicy. Co innego jeśli ktoś zlecił nam zabójstwo albo uwolnienie zakładnika, a my zdecydujemy się na to za kilka tygodni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bethesda_sucks: I takie coś mi się podoba. W Skyrimie nie zbiłem zardzewiałym buzdyganem jednego gościa bo uznałem, że to niegodne. No i ten biedak siedzi sobie w pułapce ze dwa skyrimowe tygodnie, nic nie je i nie pije a wciąż żyje. Nie da się rozwalić tej pułapki i go uwolnić a ja nawet nie mogę wywalić z ekwipunku tego zardzewiałego żelastwa i taszczę ze sobą złom.

    •  

      pokaż komentarz

      @PanDzikus: jak przecież lanie go tą zardzewiałą pałą to przyjemne uczucie :D

    • więcej komentarzy(1)

  •  

    pokaż komentarz

    Podziwiam @Bethesda_sucks za promowanie tej gry w tym wykopie i w komentarzach, ale z nickiem się nie zgadzam. Fallout 3 był dobry, Fallout NV był świetny, Skyrim również bardzo dobry. To jedne z tych gier, w których świat udawało mi się całkowicie zanurzyć i zapomnieć o rzeczywistości. A uważam to za rzadkość w dzisiejszych grach.

  •  

    pokaż komentarz

    Na przykładzie pierwszego questa, jeśli grasz merchantem (kupcem) to zlecasz i płacisz za zabójstwo konkurenta, jeśli jesteś zabójcą to ty podrzynasz gardło temu kupcowi, itd. Aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie wpadł n a tak genialny pomysł
    Bo to jest zwyczajnie marny pomysł. Dla mnie to nawet w teorii nie wygląda interesująco - co może być interesującego w poznawaniu dokładnie tej samej historii z punktu widzenia kilku postaci? To wciąż jest ta sama historia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: No niezupełnie, bo poznajesz szczegóły "od kuchni". To tak jakby powiedzieć, że czytanie wszystkich postaci w "Grze o tron" nie ma sensu, bo przecież w większości opisują tę samą sytuację tylko z innej perspektywy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Tak, wytnijmy z takiego Deus Exa różne ścieżki dotarcia do celu i zastąpmy je wstawkami QTE. W końcu to wciąż będzie ta sama historia.

      W ogóle zrezygnujmy z jakiejkolwiek ambicji i trzaskajmy w wyłącznie interaktywne filmiki dla mas, gdzie naciskasz przycisk i coś zajefajnego się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @wielooczek: zwyczajnie nie wierzę, że to będzie ciekawe. Od lat nie wyszło żadne RPG z ciekawą fabułą. Sam jestem pisarzem i wiem, że tak się po prostu ciekawej fabuły nie tworzy - jeśli głównym pomysłem ma być to, że fabuła jest prezentowana z punktu widzenia kilku postaci, to na 99% będzie słaba lub najwyżej przeciętna. Świat też wygląda strasznie słabo - jakieś burobrązowe budynki, ni to ciekawe, ni to charakterystyczne, aż się nie chce tego odpalać (i nie chodzi mi tu, że "grafika jest słaba" - to jest zwyczajnie brzydko i bez pomysłu zaprojektowane). Nie widzę tu ani jednego elementu, który mógłby zwiastować sukces. Przewiduję tej grze najwyżej 3 miesiące umiarkowanej popularności w branży, a potem zdechnie i będą ją jedynie wspominać w filmikach typu "top 10 wielkich gier, które miały się udać".

      Niestety, ale należę do osób, które podchodzą do zapowiedzi skrajnie krytycznie i wolą się nie rozczarować, niż cieszyć z byle czego i dawać "kredyty zaufania". Zbyt wiele już takich "rewolucyjnych" projektów widziałem.

    •  

      pokaż komentarz

      Od lat nie wyszło żadne RPG z ciekawą fabułą.

      @Goryptic: Maska zdrajcy, Shadowrun: Dragonfall DC?

    •  

      pokaż komentarz

      @wielooczek: Shadowrun był potwornym gniotem w szczególności fabularnie. W NVN2 nie grałem - pomijając, że wyszedł w 2007...

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Bez urazy, ale brzmisz teraz jak jakiś niespełniony grafoman, który wyżywa się na dziełach innych twórców. Oczywiście to tylko gdybania, nie miałem okazji się przekonać.

      Ale serio? Dragonfall gniotem fabularnym? :D

      A NWN2 to koszmarek fabularny ze sztampową historyjką, ale przy dodatku wywrócili wszystko do góry nogami i powstała jedna z najlepszych historii po Planescape: Torment.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Niestety muszę się zgodzić.
      Jedynym rpgiem jakiego kojarzę gdzie NAPRAWDĘ można było grać różnymi postaciami i mieć różne przeżycia to vampir:maskarada.
      Ale tamten zawdzięczał to
      a) ściśle ograniczonej, bardzo GĘSTEJ powierzchni gry. Nie było nieistotnych fragmentów świata.
      b) precyzyjnie zaplanowanej, dobrze wyreżyserowanej fabule, odmiennej dla każdego rodzaju postaci.
      Bo tych podjeść też była ograniczona liczba.

      W AoD widzę typowy projekt "od nerdów dla nerdów". Czyli wrzucamy do gry absolutnie każdy pomysł jaki posiadamy, dorzucamy kilka popularnych haseł typu "wielki świat" i "wolnośc wyboru" i wychodzi jak zawsze...

      A najgorzej wygląda, jak wspomniałeś - nijaki świat i niechęć do przedstawienia zarysu fabuły.
      Jaką historię ta gra chce mi opowiedzieć?
      W przypadku Planescape dokładnie wiedziałem - historię bezimiennego, człowieka ktory nie może umrzeć.
      W przypadku Fallouta - historię pasjonującego, stylowego świata, sam bohater nie był kluczowy.
      Deus ex - historię statku ze zbuntowanym komputerem.
      I tak będzie w każdej dobrej grze rpg. Albo w trzech zdaniach możesz opisać tajemnicę/historię/wyzwanie, albo gra jest kiepska...
      Ja na przykład nigdy nie mogłem zrozumieć fabuły morrowinda. Niby fajna gra, świat ciekawy, ale po co w to grałem - nie wiedziałem.

      A tutaj co mamy?
      Intrygi jak w grze o tron? No bez przesady...

    •  
      C............e

      +4

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Trochę zabawne bo RPGCodex wychwalał pod niebiosa właśnie to co krytykujesz :)
      Gigantyczne "replayability"

      “This brings me to the main point: replayability. Judging from the demo, Age of Decadence will be immensely replayable. And at three levels, at that: after finishing the demo as a merchant I immediately wanted to play the game as a member of a different faction, to get a different take on the situation, but also to play as a merchant with a different skill and stat distribution, to check out options unavailable for my original build; but also, which in other games would be ridiculous, to play exactly the same build and simply make different choices! My merchant ended up being a sort of a power behind the throne, facilitating a shift in the power distribution in the region, purely by use of persuasion, disguise, and, of course, money, insulting more than one person on his way but gaining powerful friends, too. But there were both diplomatic and combat-oriented options I steered clear of, leaving them for future playthroughs.”
      RPG Codex

    •  

      pokaż komentarz

      @CultureVulture: Bo na RPG Codex doceniają właśnie złożone gry, a nie cofające się w rozwoju samograje z serii "naciśnij przycisk, a stanie się coś zajefajnego". Tym się różnią od wielkich mediów, gdzie np. wychwala się pod niebiosa Dragon Age Inquisition, a które to zostało zmieszane z błotem na RPG Codex.

    •  

      pokaż komentarz

      Albo w trzech zdaniach możesz opisać tajemnicę/historię/wyzwanie, albo gra jest kiepska...

      @graf_zero: o to, właśnie.

      Bo na RPG Codex doceniają właśnie złożone gry
      @wielooczek: złożona nie znaczy ciekawa. Możesz mieć dupną fabułę na 5 minut, a możesz ją też pomnożyć przez 1000 i będziesz miał "złożoną" fabułę na 5000 minut.

      @CultureVulture: ten zacytowany przez Ciebie opis daje mi już właściwie pewność, czym jest ta gra. Dokładnie to, co napisałem zdanie wyżej - 5 minut nudy pomnożone przez 1000 możliwości. Ani jednego słowa rozpływania się o czym właściwie jest ta gra - same ogólniki.

    •  
      C............e

      +2

      pokaż komentarz

      Ani jednego słowa rozpływania się o czym właściwie jest ta gra

      @Goryptic: Bo to był fragment :D
      Ja sam nie wiem jaka ta gra jest, ale wyglada na to że właśnie bardzo ciekawa fabularnie i zachęcająca do sprawdzania różnych podejść do sprawy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: W mało którego erpega zagrywałem się tyle co w Age of Decadence, a ty bez grania twierdzisz, że gra ma słabą fabułę. Słabo jak na pisarza. A w grze jestes kim chcesz i robisz co chcesz, walczysz w sposób jaki chcesz, albo wcale nie walczysz ani razu przez całą rozgrywkę. Wszystko zależy od gracza. A fabuła jest zwyczajnie mistrzowska i niesamowicie przemyslana, odkrywa się ją po kawałeczku i samemu układa w logiczną całosć, bo w grze dosłownie NIC nie jest podane na tacy. Sam sposób pisania w grze jest bardzo dobry i nieraz grając człowiek usmiecha się sam do siebie, czytając o swoich poczynaniach. W zasadzie odejmując walkę, to mógłbym okreslić grę jako interaktywną książkę. Bardzo podobnie jak Planescape Torment.

    •  

      pokaż komentarz

      Wszystko zależy od gracza. A fabuła jest zwyczajnie mistrzowska i niesamowicie przemyslana, odkrywa się ją po kawałeczku i samemu układa w logiczną całosć

      @atteint: powiedz mi po prostu w jednym-dwóch zdaniach o czym to jest, na czym polega pomysł. Bo w tej chwili mam wrażenie, że przeczytałem opis reklamowy z tyłu pudełka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Wybierasz początkową historię swojej postaci, rzucają cię w swiat rozj@!!ny wojną, pełen przemocy, ignorancji i zabobonów, po czym pomagając\zabijając\zdradzając praktycznie kogo tylko chcesz budujesz dla siebie lepszą przyszlosć.
      Albo olewasz intrygi, skupiasz się na zrozumieniu swiata gry i poznajesz prawdziwą fabułę, powód zniszczenia swiata i być może zostajesz bogiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Ochujałeś killer? Dragonfall fabularnie gniecie jest jedną z najlepszych produkcji od lat. Właśnie ukończyłem i chcę jeszcze - dobrze że jest już SR:Hong Kong

    •  

      pokaż komentarz

      @murmandamus:

      dobrze że jest już SR:Hong Kong
      Najsłabsza część serii.

    •  
      P........k

      +5

      pokaż komentarz

      @Goryptic: Co z ciebie za pisarz, który nie potrafi docenić rewolucyjnych rozwiązań fabularnych, na które ludzie czekali kilkadziesiąt lat, a nad którymi ci kolesie pracowali 11 lat. "Nie chce mi się nawet odpalić gry bo budyneczki są szarobure" Pisarz, który ocenia i odkłada książkę bo okładka mu się nie podoba, to jakiś grafoman podczłowiek. Weź idź sobie odpocznij i wypowiedz się jak zmądrzejesz.

    •  

      pokaż komentarz

      Najsłabsza część serii.
      @wielooczek: Dlaczego Hong Kong jest słabszy niż Dead Man Switch?

    •  

      pokaż komentarz

      @void1984: Hong Kong robi wiele rzeczy gorzej niż dwie poprzednie gry serii:

      -walki są jeszcze łatwiejsze niż w poprzednich grach, dodano więcej opcji ich uniknięcia, na dodatek są to opcje wręcz banalne, do tego przyspieszyli wszystkie animacje- w efekcie akcji jest mniej, a jak już jest to krócej.

      -powiększyli mapy, ale zawartości nadal niewiele, jedyna różnica jest taka, że teraz trzeba poświęcić znacznie więcej czasu, by gdzieś dojść - DMS był przynajmniej zwięzły w tej materii

      -również pod względem ilości tekstu DMS był zwięzły i całkiem niezły (choć dopiero Dragonfall tu błyszczał).

      W Hong Kongu poszli w ilość, nie jakość- mamy ściany nudnego tekstu, masę ekspozycji powtarzanej n-razy (zdarzały się nawet takie kuriozalne momenty, jak lokacja, gdzie większość NPCów mówiło praktycznie to samo, w nieco zmienionej formie- mniej więcej "Tutejsza społeczność nie jest zbyt wylewna, każdy pilnuje swojego nosa... dlatego pozwól, że przez najbliższe 10min będę ci ględził o tutejszym miejscu, czemu jest specjalne i takie "hong-kongowe", bo jeżeli nie wytłumaczymy ci tego kilkukrotnie to jeszcze byś zapomniał!".

      Nie tak się to robi. Zupełnie jakby kompletnie zapomnieli o swojej poprzedniej grze (Dragonfallu), która robiła to wyśmienicie (a i nawet DMS był IMO lepszy w tej kwestii)- tutaj wręcz chłonąłem wszystkie teksty.

      -postaci w DMS czy Dragonfall wydawały się autentyczne i ciekawe, tutaj miałem wrażenie jakbym grał w kiepskiego dżapońskiego arupidżi (jedna postać to jakaś parodia wpierniczająca rameny, druga to typowa zamknięta, wyobcowana moe, jedna postać ciągle płacze, syndrom skrzywdzonego synka, itd.). Tacy jacyś wręcz przesadzeni w swoim ekscentryzmie.

      Tylko jedna postać naprawdę mi się podobała, ale nawet ona nie potrafiła przyciągnąć mnie do gry wbrew wszechobecnej nijakości i nudzie.

      -Hong Kong to poczucie nudy dopełnia bólem głowy, który wywołuje u mnie jeden z najgorszych soundtracków jakie kiedykolwiek słyszałem w grach. Najciekawsze, że za muzykę odpowiadał ten sam człowiek, co za połowę świetnych utworów z Dragonfalla. Co się stało?

      Gra poszła w zupełnie złym kierunku moim zdaniem.

      Dodam tylko, że po wyśmienitym Dragonfallu aż mną targało z powodu oczekiwania na Hong Kong, na który byłem niesamowicie napalony. Do tego stopnia, że w międzyczasie postanowiłem dać kolejną szansę Dead Man Switch, od którego zawsze szybko się odbijałem. I po początkowych zgrzytach, potem gra okazała się niezła. Potem przyszła pora na Hong Kong, który okazał się jednym wielkim rozczarowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @wielooczek: Dragonfall podobał mi się bardziej, ale DMS po akcji na cmentarzu leciał z poziomem na łeb i nic ciekawego w drugiej części mnie nie spotkało.

    •  

      pokaż komentarz

      jeśli głównym pomysłem ma być to, że fabuła jest prezentowana z punktu widzenia kilku postaci, to na 99% będzie słaba lub najwyżej przeciętna. Świat też wygląda strasznie słabo - jakieś burobrązowe budynki, ni to ciekawe, ni to charakterystyczne, aż się nie chce tego odpalać (i nie chodzi mi tu, że "grafika jest słaba" - to jest zwyczajnie brzydko i bez pomysłu zaprojektowane)

      @Goryptic: lecam zapoznać się z twórczoscią Sandersona. On pisze ksiażki z perspektywy kilku postaci, często w "burych i nieciekawych" swiatach, a wychodzą rewelacyjnie

    • więcej komentarzy(13)

  •  

    pokaż komentarz

    @Bethesda_sucks Sprawdziłem demo i niestety ale turowa walka i grafika sprzed 11 lat to dla mnie jednak za dużo, ale wykopałem może kogoś bardziej wytrwałego skusi bo przypuszczam że fabularnie jest świetna.