•  

    pokaż komentarz

    @robin_caraway
    Bardzo dużo miesza ten artykuł. Nie rozgranicza np. zwyczajów z czasów republiki i dyktatury a były one skrajnie różne, to tak jakby do jednego worka wrzucać obyczaje współczesne Polaków i sarmatyzm :-D

    Zupełnie też wypaczone

    Zapewne zaskoczy Was fakt, iż w przekonaniu większości Rzymian jedynym celem małżeńskich kontaktów seksualnych była prokreacja. Za czasów Augusta stała się ona zresztą obywatelskim obowiązkiem wymuszanym sankcjami natury ekonomicznej.

    "Obowiązek" narzucony przez Oktawiana wynikał z względów praktycznych - Rzym się rozrastał, potrzebował dowódców, zarządców, urzędników a nie było odpowiedniej ilości kandydatów na te stanowiska, bo klasa wyższa przestała chcieć się rozmanażać - i był narzucony tylko na patrycjuszy. Otóż rządy Cezara i Augusta doprowadziły do olbrzymiego wzbogacenia się klasy wyższej, która w ciągu 50 początkowych lat dyktatury kilkukrotnie powiększyła swoje majątki. Doprowadziło to do pewnej dekadencji a właściwie rozleniwienia. Patrycjusze nie chcieli się żenić bo już i tak mieli odpowiedni majątek a małżeństwa były aranżowane, więc o miłości nie było mowy, woleli wolność i możliwość korzystania z usług prostytutek i niewolnic, gdyż za to nie groziły żadne sankcje, natomiast skoki w bok w małżeństwie były już bardzo niemile widziane, zazwyczaj przymykano na nie oko, ale jak ktoś odpadł w niełaskę to każdy pretekst był dobry do kary a te nie należały do najłagodniejszych (zwłaszcza, że każde uchybienie zwyczajowi można było podciągnąć jako obrazę religijną określonego bóstwa)

    Patrycjuszki nie chciały brać ślubu, bo zawsze był to dla nich skok w nieznane. W domu ojca miały już pozycję, zazwyczaj nikt nie działał w złej woli, a mąż mógł być zupełnie inny i zamienić ich komfortowe życie w piekło. Nie jest też tak, że rodzice nie pytali się swoich dzieci czy chcą wsiąść ślub z tym i z tym, często się pytali, źródła nie porządkują jak często dzieci miały wpływ na decyzję o ślubie, ale są zgodne, że często i im były starsze tym ich wpływ był większy (dlatego też co bardziej zapobiegliwi rodzice/głowy rodów, zaręczali dzieci w bardzo młodym wieku aby nie miały nic do powiedzenia w sprawie, bo zaręczyny się odbyły).

    Kary do skarbca płacili więc niezamężni patrycjusze, którzy nie spełniali obywatelskiego obowiązku wspierania rozwoju Rzymu i uczynienia go wiecznym poprzez zapewnienie godnych dla siebie następców.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: forma bykowego.
      Nic dobrego dla singli :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: co właściwie artykuł miesza? Wyraźnie piszę, że kwestia zabojstwa honorowego jest przedmiotem sporów, a przekazy o jego istnieniu pochodzą z czasów archaicznych czy wczesnorzymskich. Reszta pochodzi z czasów Cezara i wczesnego Augustwa głównie z pism Seneki, ale wcześniej z Katona czy Cycerona . Porównując różnicę między sarmatyzmem a Polską współćzesną i z drugiej strony Rzymem archaicznym i późnorepublikańskim albo stosujesz hiperbolę, albo nie wiesz o czym mówisz. Starożytne społeczeństwa były ogólnie bardzo konserwatywne w kwestiach społecznych, rodzinnych, religijnych etc. W Rzymie ale i później w średniowieczu nawet gdy wprowadzano jakiś nowy element instytucji społecznej, prawnej czy ustrojowej powoływano się całkiem serio na zwyczaje przodków mos maiorum, które właściwie odnawiano tym "nowym" elementem. Wartość nowinkarstwa samego w sobie była skrzętnie dysredytowana. Rzymskie społeczeństwo naprawdę za Cezara nie różniło się tak bardzo od tego za Werginiusza jak sarmatyzm od współczesnej polskości.

      Motywy legislacji Augusta są bardzo symptomaczne i zupełnie konserwatywne. Szerzej wypływały z przekonania Rzymian, że jedną z przyczyn ich potęgi są zasoby ludzkie, pozwalające na wygrywanie wojen przy przegrywaniu bitew. Bojaźń przed spadkiem liczby obywateli sięga III wieku p.n.e. i tzw. kryzysu agrarnego po zakończeniu wojny z Hannibalem. Z drugiej strony wychodzi u Augusta ów konserwatyzm, gdy chce uchronić i tak przetrzebioną przez wojny domowe arystokrację przed dezintegracją. Stąd dbałość o podtrzymanie dawnych ideałów rzymskiej rodziny z władzą patriarchalną jako zwornikiem całego systemu rzymskiego. Stąd późniejsze rozgraniczenia prawne między honestiores i humiliores wzmacniające dodatkowo supremację tej nowej-starej elity. Sam August nie przypadkiem przyjął tytuł Pater Patriae by rozszerzyć symbolicznie ten model na całe imperium i nie przypadkiem zachowywał cały republikański sztafaż, aby nie szokować przyzwyczajonych do dawnych ideałów Rzymian.

      Przecież patrycjuszki miały doskonałą alternatywę dla przejścia pod władzę nowego męża w pozostaniu pod władzą ojca co umożliwiało małżeństwo tzw. matrimonium sine manu. Dzięki temu mieszkała u męża ale podlegała władzy ojca, który fizycznie był dalej- było to dużo wygodniejsze rozwiązanie niż pozostawanie pod bezpośrednią kuratelą męża, pozwalało przy tym na prokreację, a ta jednak w ówczesnej mentalności pozostawała atrakcyjna również dla kobiet. Ojciec rodu rzadko mógł sobie pozwolić na trzymanie córek, z których nie miał żadnego pożytku, bo bez małżeństwa nie dawały mu chociażby wzmocnionych koneksji z innymi rodami etc. Poza tym w stosunku do bezdzietnych kobiet ustawodawstwo Augusta różnież przewidywało pewne kary jak chociażby utrudnienia w dziedziczeniu etc.

      Wątpię zatem czy zupełnie wypaczyłem opisane przeze mnie kwestie, chociaż trudno je ująć w tak krótkiej formie, to tu jestem w stanie obronić swoje tezy należycie.

    •  

      pokaż komentarz

      @trymvs:

      co właściwie artykuł miesza?
      Napisałem, zwyczaje dyktatury i republiki są nie do porównania. Inna wiara (mnóstwo nowych Bogów), inne wpływy, stosunek do niewolnictwa, kultury greckiej, inny poziom zamożności społeczeństwa, inna tradycja. Samo wprowadzenie dyktatury zmieniło w ciągu kilkudziesięciu lat zwyczaje i prawa, pospolite ruszenie zamienione na armię zawodową, religia traci niezależność i jest używana do usuwania niewygodnych ludzi przez dyktatora, wprowadzenie zwyczaju rozdawania zboża. Rzymz czasów dyktatury i Rzym republikański to dwie zupełnie inne rzeczy.

      Przecież patrycjuszki miały doskonałą alternatywę dla przejścia pod władzę nowego męża w pozostaniu pod władzą ojca co umożliwiało małżeństwo tzw. matrimonium sine manu
      Właśnie dlatego napisałem, że wszystko jest pomieszane, bo ta możliwość powstała właśnie za rządów Oktawiana i miała zachęcić je do ślubu :-)

      Wątpię zatem czy zupełnie wypaczyłem opisane przeze mnie kwestie, chociaż trudno je ująć w tak krótkiej formie, to tu jestem w stanie obronić swoje tezy należycie.
      Nie napisałem, że wypaczyłeś, kontekst miał być taki, że nie ma sensu pisać o Rzymie aż tak ogólnie, bo powstaje misz masz.

    •  

      pokaż komentarz

      @trymvs:
      Bardzo ciekawy artykuł byłby o Liwii Druzylli, na jej temat jest wiele sprzecznych i kontrowersyjnych teorii. Była przykładną żoną, która dbała o państwo czy wyjątkowo uzdolnioną intrygantką stojącą za zgonami w rodzinie cesarskiej? Obojętnie która wersja jest prawdziwa to świetnie się nadają na krótki artykuł.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Skoro się znasz, ile jest prawdy w tym artykule: https://heartiste.wordpress.com/2010/12/27/feminism-responsible-for-the-fall-of-rome/ ? Chodzi mi o opisane tam zmiany społeczne, które miały zajść w Starożytnym Rzymie.

      #pytaniedoeksperta

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: pytam się o to co mój artykuł miesza, a ty mi robisz wyliczankę ogólnych przemian z nastaniem pryncypatu,wierz mi jestem ich świadom. Zresztą zbyt wielki nacisk kładziesz na zerwanie. Uzawodowienie armii było jedną z przyczyn nielegalnych rządów dyktatorskich Mariusza, Sulli, Pompejusza, Cezara i później Augusta a nie jej skutkiem. Podobnie z nowymi bóstwami, większość wprowadzana była po prostu od czasów podbojów zamorskich, a największy napływ to II w. p.n.e. Upolitycznienie religii i rozdawnictwo tak samo były zmianami związanymi z konfliktami schyłku republiki, a nie cechą późniejszych dyktatur. Artykuł nie dotyczy całej historii Rzymu, właściwie skupia się na okresie II. p.n.e. - I n.e. Moim jedynym błędem jest nie dość wyraźne zaznaczenie tych cezur. Jedynym przemilczeniem (przypadkowym, bo tekst powstawał w wyjątkowych okolicznościach), które teraz spostrzegłem jest brak komentarza przy karze śmierci za picie alkoholu, który faktycznie jest zwyczajem archaicznym.

      Absolutnie mylisz się co do czasu powstania matrimonium sine manu. Instytucja ta już znacząco przeważała za czasów Cycerona, a jej rozpowszechnienie sięga przynajmniej II w.p.n.e. (J. Crook, Law and Life of Rome, s.103.)

    •  

      pokaż komentarz

      @trymvs:
      Ok, możesz mieć inne zdanie, ale dla mnie realia życia w republice i cesarstwie były zupełnie inne, a w sumie nie podałem najważniejszej różnicy czyli z podbojem Rzymu przez kulturę grecką i drugą bardzo ważną zmianą jaką było zmniejszenie znaczenia senatu i klasy wyższej na rzecz cezara i armii.
      @Plague_Doctor:
      Lepiej zdecydowanie zna się @trymvs, używa on po prostu skrótów myślowych z którymi się nie zgadzam i stąd moja polemika. Natomiast sam tekst na który się powołujesz zauważa pewne problemy i fakty, natomiast przypisanie im głównych przyczyn upadku jest przesadą.

      Podobne analogie można znaleźć do tez zawartych w "Państwie" Platona i ich realizacją przez światłych Greków co mogło być jedną z przyczyn upadku Greków, ale raczej nie główną. Ot ciekawostka do rozważenia i temat na bardzo ciekawą pracę z historii, bo mało kto ma odpowiednio dużą wiedzę, aby taką tezę potwierdzić lub obalić. Możemy tylko spekulować a studentów historii zachęcać by spróbowali się zmierzyć z tematem :-)

  •  

    pokaż komentarz

    Typowy błąd historyka, polegający na postrzeganiu życia w starożytnym Rzymie przez pryzmat współczesności. Równouprawnienie? To wymysł XIX-wiecznych ruchów lewicowych. Skończyło się na tym, że wygonili kobiety z domów i zagonili do roboty. Starożytni nie znali też czegoś takiego jak "dzieciństwo". To był po prostu okres niedorozwoju, z którego należało jak najszybciej wyjść. W tamtych czasach 12 lat było się już faraonem, prowadziło się wojny. Małżeństwa zawierało się w wieku 12-13 lat. To było normą, bo dla nich to był już wiek dorosły. U Żydów zostało to do dziś.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: starozytni tez nie znali autobusow, urlopow, centralnego ogrzewania, antybiotykow, szczepionek, itd.
      Tymczasem ty piszesz tak, jakby dyskryminacja i wykorzystywanie dzieci bylo czyms dobrym. Nie, nie bylo i nie jest.
      To, ze tak gdzies zostalo na granicy trzeciego swiata, to jedynie powod do wspolczucia.

    •  

      pokaż komentarz

      Tymczasem ty piszesz tak, jakby dyskryminacja i wykorzystywanie dzieci bylo czyms dobrym.

      @dzikireks: Ja tak nie napisałem. Nie możesz postrzegać starożytnych norm jako coś złego, a osiągnięcia współczesności jako coś lepszego, bo to się mija z celem. Ludzie kiedyś mieli inną mentalność, niż teraz. To częsty błąd historyków-amatorów.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Typowe - porównywać rozwój technologiczny ze zmianami społecznymi (bo i to i to następuje w czasie, więc jakoś tak się kojarzy ze sobą, nie?). Otóż hetman podał tezę, że wtedy osoba w wieku 12 lat nie była dzieckiem. Czaisz to? Teraz dorosłość postrzega się przez pryzmat tego, czy się zarabia na siebie, a moment ten jest absurdalnie opóźniany przez szkołę i prawo zabraniające zatrudniać osoby do pewnego wieku.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: żebyś się tak nie gorszył, to musisz wiedzieć, że od starożytności aż do czasów nowożytnych, kobiety wychodziły za mąż w bardzo młodym wieku. Ślub dziewczyny w wieku 18 lat był spóźniony a 20 lat to już stara panna. Tak było. Dziś panna młoda ma 28 lat, a w tamtych czasach w tym wieku można było być babcią. Bo żyło się krótko i w trudnych warunkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: wiem doskonale, ze tak bylo, tak samo jak wiem, ze kiedys ludzie nie uzywali papieru toaletowego.
      Tak bylo, bo swiat byl generalnie zacofany. Teraz tak nie jest, bo zrobilismy postep.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: moze dla historyka to blad, ale z czysto ludzkiego punktu widzenia, to zupelnie normalne, ze porownuje sie jakis tam stan, ze stanem jaki byc powinien.
      Obecna sytuacja tez nie jest doskonala i dlatego wlasnie ludzie nadal chca zmian.
      Obecne czasy odnosi sie do modelu idealnego, cyzli moim zdaniem takiego, w ktorym kazdy jest kazdemu bratem i rownoczesnie kazdy stanowi sam o sobie, jego prawa i wolnosci sa przestrzegane i nie krzywdzi sie innych istot.
      Oczywiscie ze wzgledu na niedorozwoj moralny znacznej czesci ludzkosci nie jest to jeszcze mozliwe, ale generalnie swiat idzie w dobrym kierunku, choc nie tak szybko jakby sie chcialo.

    •  

      pokaż komentarz

      Teraz dorosłość postrzega się przez pryzmat tego, czy się zarabia na siebie, a moment ten jest absurdalnie opóźniany przez szkołę i prawo zabraniające zatrudniać osoby do pewnego wieku.

      @bh933901: Dokładnie. To efekt zmian jakie zaszły w XIX wieku, kiedy to dzieci przeniosły się ze wsi (gdzie pracowały w rodzicami w gospodarstwach) do industrialnych miast, gdzie przez jakiś czas pracowały w fabrykach, ale ze względu na ciężkie warunki i wypadki wprowadzono zakaz pracy dzieci. W zamian za to, utworzono państwowe szkoły i system edukacji, żeby zająć czymś przez ten czas dzieciaki. Dlatego do dziś w szkołach macie dzwonek. To system fabryczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @dzikireks: Nie ma czegoś takiego jak "czysto ludzki punkt widzenia", są tylko błędy metodologiczne i merytoryczne.

      Twój niezbyt rozgarnięty tekst ma dużo błędów. Na przykład mam tutaj przejawy myślenia, że nasza mentalność, nasza filozofia, nasz światopogląd, jest OBIEKTYWNIE lepszy od dawnego. Nic dziwnego, że powstaje takie wrażenie, w końcu to dzisiejsi ludzie tworzą obecne warianty tych elementów, więc naturalnym, że są one postrzegane jako lepsze, ale jednak należałoby rozumieć, że to tylko subiektywne wrażenie.

      Obecne czasy odnosi sie do modelu idealnego, cyzli moim zdaniem takiego, w ktorym kazdy jest kazdemu bratem i rownoczesnie kazdy stanowi sam o sobie, jego prawa i wolnosci sa przestrzegane i nie krzywdzi sie innych istot.

      No właśnie, cały problem w tym, że to jest "moim zdaniem". Otóż nikogo nie obchodzi twoje ani moje zdanie, liczy się jak jest naprawdę. Z tego powodu, właśnie z egocentryzmu całego wywodu, jest on tylko niepotrzebnym eksploatowaniem klawiatury.

      Oczywiscie ze wzgledu na niedorozwoj moralny znacznej czesci ludzkosci nie jest to jeszcze mozliwe, ale generalnie swiat idzie w dobrym kierunku, choc nie tak szybko jakby sie chcialo.

      Tu z kolei mamy, oprócz kolejnej dawki subiektywistycznego chciejstwa dotyczącego tego co jest faktycznie moralnie dobre, sugestię, ze rozwój społeczny ma jakiś uniwersalny cel, do którego z biegiem czasu możemy się zbliżać lub cofać.

      Otóż wyobraź sobie, że dany sposób postrzegania moralności jest całkowicie uzależniony od warunków ekonomicznych, a to dlatego, że moralność naśladuje tylko chciejstwo ludzi w danym momencie - jest wymyślana post factum jako uzasadnienie działań, a nie determinuje je. Dla przykładu, obecne społeczeństwa rozwinięte wytworzyły warunki ekonomiczne, w których najbardziej opłaca się pokojowa współpraca i ciężka praca, dlatego za moralne uważa się takie bajanie o braterstwie i równości, byle tylko wyrugować przemoc i taką właśnie genezę ma "twoje zdanie".

      W przeszłości, gdzie nie wytworzyły się społeczeństwa z dużym podziałem pracy, wybitnie preferującymi pokój, cnotą była (również) odwaga i wojowniczość, zaś podbój innych społeczeństw nie był niczym niemoralnym, w końcu każda cywilizacja miała swojego boga wojny. To co my postrzegamy jako okrucieństwo, wtedy było normalnym działaniem, bez którego taka cywilizacja by nie przetrwała w historii, bo sama zostałaby pokonana.

      Nasza cywilizacja nie dokonuje żadnego postępu, wręcz przeciwnie, filozofia altruizmu jest najbardziej destrukcyjną filozofią w dziejach. Jedyne, co jeszcze nie spowodowało upadku zachodu to dawna siła tej cywilizacji, która do dzisiaj, siłą rozpędu, jeszcze odstrasza zagrożenie zewnętrzne, nie znajdując póki co przeciwnika na podobnym poziomie, z którym niechybnie by przegrała przez kalectwo moralne. Kiedy jednak takie zagrożenie się pojawi, a ono się pojawia np. w postaci wrogiej cywilizacji islamskiej, to znowu trzeba będzie sobie przypomnieć o tym, że "postęp" moralny nie dzieje się w umysłach, tylko w ekonomii, że altruizm i szaleńczy empatyzm to luksusowa ekstrawagancja zmanierowanych panów świata, ale nie ideał. I że ten luksus trzeba bronić barbarzyńskimi metodami, popieląc całe miasta, stosując odpowiedzialność zbiorową, pokazowe egzekucje, rasizm i ksenofobię.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: To chyba też było zależne od kultury, bo dość powszechnie znany jest choćby fakt, że np. w plemionach germańskich w Skandynawii pozycja kobiety była znacznie wyższa niż u południowców, choć oczywiście o równouprawnieniu we współczesnym tego słowa rozumieniu mowy pewnie nie było, ale jednak podejście inne.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak bylo, bo swiat byl generalnie zacofany. Teraz tak nie jest, bo zrobilismy postep.

      @dzikireks: Pod koniec średniowiecza kobiety miały prawie tyle samo praw co mężczyźni później się to zmieniło.

  •  

    pokaż komentarz

    Trudno powiedzieć na ile owe zwyczaje towarzyszyły praktykom pedofilskim, które – jak dowodzą badania Christiana Laesa – były dość rozpowszechnionym zjawiskiem w świecie rzymskim.
    Kto to k#@!a pisal............

    •  

      pokaż komentarz

      @Ideologia_Gender: absolwent KUL-u Łukasz Kowalczyk choć pierwsza myśl, że to Gall Anonim.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981:
      Tutaj niewiele jest do rozumienia, jak napisałem wyżej do jednego worka wrzucone są zwyczaje z przedziału kilkuset lat. Tutaj natomiast @Ideologia_Gender zwraca uwagę na podstawowy błąd merytoryczny:

      Zmuszanie dziewczynek w wieku 11–14 lat do małżeństwa było w zasadzie ówczesną normą.
      Źródła które czytałem z czasów dyktatury mówią, że ślub był zawierany po osiągnięciu pełnoletności (nie czytałem dokładnie na czym to polegało, szukam źródła napisanego po ludzku, jednak w uproszczeniu, następowało to w 14 roku życia), jak dzieci były młodsze odbywała się ceremonia narzeczeństwa i z ślubem czekały do pełnoletności.

      Zaznaczam, że cały czas mowa jest o klasie wyższej, gdyż o zwyczajach pospólstwa jest o wiele mniej źródeł i zdecydowanie trudniej powiedzieć coś pewnego, bo prawdopodobnie różniły się w zależności od regionu.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: co to są według ciebie czasy dyktatury i fundamentalne pytanie- dlaczego opierasz się na tym, że coś kiedyś tam czytałeś, ale nie jesteś teraz pewien szczegółów. Pełnoletność była w starożytności granicą płynną. Ogólnie osiągano ją po prostu pierwszą miesiączką. Zwyczajowo wejść w związek małżeński dziewczynka mogła w wieku 12 lat, bo wówczas zazwyczaj stawała się płodna (i tak wiek znajduje się w słynnych edyktach Augusta) .Co więcej Ulpian autorytet prawny za czasów cesarstwa nie uważa za przestępstwo ojca, jesli ów odda córkę za żonę w wieku poniżej 12 lat, bo zakłada, że ma on wówczas na celu jej dobro. Inny prawnik Pomponiusz stwierdza- Kobieta może być nazwana żoną, kiedy osiąga wiek 12 lat żyjąc w domu męża. Oznacza to, że bywały przypadki przebywania w domu poniżej tego wieku. Nie chodzi tu zatem o dopełnienie ceremonii po uzyskaniu lat sprawnych jak to było w średniowieczu, ale realne przebywanie w domu czyli już po tzw. ślubie, chociaż w Rzymie sama ceremonia nie miała większego znaczenia dla jego legalności.
      Lauren Caldwell pisze w swej najnowszej ksiażce o nastoletnich dziewczynkach w Rzymie, że właśnie śluby we wczesnych latach nastoletnich 11-15 były wśród elit w I p.n.e. - II n.e. swoistą normą.
      Ona jak i inni autorzy (Laes, Ketih Hopkins) przytaczają w swych książkach wiele danych z inskrypcji, na których wprost zaznaczone jest, że zmarła kobieta została matką w wieku 12 czy 13 lat. Jeśli umieszczano podobne informacje na nagrobkach, to oznacza, że nie widziano w tym zjawiska nagannego, a na pewno nie kryminalnego.

      Uparłeś się, żeby udowodnić mi, że albo nie posiadam stosownej wiedzy na ten temat, albo celowo manipuluję. Skróty myslowe są oczywiste przy takich tekstach, ale na powyższe zarzuty odpowiem zdecydowanie polemicznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @trymvs:

      co to są według ciebie czasy dyktatury
      Czasy Cesarstwa, które zapoczątkował Juliusz Cezar.

      co to są według ciebie czasy dyktatury i fundamentalne pytanie- dlaczego opierasz się na tym, że coś kiedyś tam czytałeś, ale nie jesteś teraz pewien szczegółów. Pełnoletność była w starożytności granicą płynną. Ogólnie osiągano ją po prostu pierwszą miesiączką. Zwyczajowo wejść w związek małżeński dziewczynka mogła w wieku 12 lat, bo wówczas zazwyczaj stawała się płodna (i tak wiek znajduje się w słynnych edyktach Augusta)
      Masz całkowitą rację z tą płynnością. Ja nie mam tutaj racji, gdyż twój tekst zrozumiałem jako odnoszący się do obojga płci i dałem przykład odnośnie tylko chłopców a ty pisałeś tylko o dziewczynkach.

      Uparłeś się, żeby udowodnić mi, że albo nie posiadam stosownej wiedzy na ten temat, albo celowo manipuluję. Skróty myslowe są oczywiste przy takich tekstach, ale na powyższe zarzuty odpowiem zdecydowanie polemicznie.

      Oczywiście, ze masz odpowiednią wiedzę i jest ona zdecydowanie większa niż moja amatorska. Po prostu za dużo użyłeś skrótów i do zbyt długiego okresu czasu. Nie lubię tabloidyzacji historii i ocenianie jej z perspektywy współczesnych czasów w stylu "Ofiary pedofilii i klacze rozpłodowe. Brutalna prawda o losie kobiet w starożytnym Rzymie."

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: wszystko rozumiem. Dzięki za uwagi, bo to zawsze pobudza do myślenia i spojrzenia krytycznie na swoją pracę. Bardzo ubolewam nad tym, że redaktor zmienił mój tytuł na tak niesmaczny, pod którym widnieje teraz moje nazwisko.

  •  
    M......P

    +25

    pokaż komentarz

    . Stawka wydaje się niska, ale mimo to prostytutka mogła zarobić dwa–trzy razy więcej niż niewykwalifikowany męski robotnik.

    Dwa tysiące lat cywilizacji, a wciąż bez zmian ( ͡° ͜ʖ ͡°) .