Osiedla PRL - film propagandowy z 1974r

Nieco nostalgiczny filmik. Większość naszych blokowisk wtedy powstało.

  •  
    M......r

    +142

    pokaż komentarz

    Planowanie osiedla - coś co obecnie poza nielicznymi wyjątkami nie istnieje. Wyobrażacie sobie że w tamtych czasach ktoś myślał o zieleni stawiając bloki? Że strumyk, że róża wiatrów taka, czy widoki. Obecnie praktycznie nieistniejąca dziedzina planowania.

    Za to teraz mamy działeczkę, dewelopera, pum i jak najtaniej, byle wszystko się zgrało. Powstają potem takie koszmary jakie obecnie mamy na "nowoczesnych osiedlach".

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Bo widzisz kiedyś to było odgórne teraz ktoś ma kasę, ma kawałek ziemi i chce z tego wycisnąć jak z cytryny do ostatniej złotówki. Wtedy tworzyli dla ludzi teraz dla kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: @profek412: Wtedy też nie istniało tak po prawdzie. Znaczy się istniało. Na papierze. Na etapie planowania. Z realizacją bywało najróżniej.

      Weźcie sobie takie "Osiedle Kosmonautów" we Wrocławiu. Akurat taki przykład wziąłem, bo mieszkałem tam przez około 20 lat.

      Wg planów osiedle to mogło być naprawdę zjawiskowe - w środku osiedla park, z górką i sztuczną rzeką (!!!). Nawet pobudowano specjalne mosty (!!!) aby można nimi było przekraczać ową rzeczkę (na ul. Drzewieckiego i Horbaczewskiego zachowały się te mostki, choć obecnie są głupie, bo żadnej rzeczki nie ma):

      https://www.google.pl/maps/@51.1246068,16.967634,3a,75y,208.63h,74.27t/data=!3m6!1e1!3m4!1shHf4MHEAQI6tqV4aY1Ne8w!2e0!7i13312!8i6656

      https://www.google.pl/maps/@51.1238279,16.9734331,3a,75y,357.15h,68.59t/data=!3m6!1e1!3m4!1s4Ve8-CwvW3DOcVUzOqPDCw!2e0!7i13312!8i6656

      Niestety na etapie realizacji okazało się, że z planów będzie tylko górka

      https://www.google.pl/maps/place/Kosmonaut%C3%B3w,+Wroc%C5%82aw/@51.123929,16.9715201,3a,75y,309.99h,74.02t/data=!3m7!1e1!3m5!1seSncLbTgzw9U7baUklCdlw!2e0!6s%2F%2Fgeo2.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DeSncLbTgzw9U7baUklCdlw%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D156.24254%26pitch%3D0!7i13312!8i6656!4m2!3m1!1s0x470feabab13bdb23:0xf40f95e68d115076

      Zamiast parku osiedle porosły drzewa - samosiejki i drzewa samodzielnie posadzone przez mieszkańców bez większego ładu i składu.

      Pomijam już takie detale jak "chodniki" i "parkingi" będące zwyczajnymi płytami betonowymi rozłożonymi luzem na glebie. Place zabaw, które były kręgami z piasku usypanymi na pagórkach między domami. To są już naprawdę detale. One zanikły dopiero pod koniec XX wieku gdy opuszczałem, to "doskonale zaplanowane osiedle dla ludzi, a nie dla pieniędzy".

      Obecnie buduje się koszmarnie (jak widzę niektóre "osiedla apartamentowców" to mam natychmiastowe skojarzenie z chowem klatkowym) jednakże nie ma co się zachwycać "planowaniem za komuny" i "dla ludzi, a nie dla zysku", bo to zwyczajna ułuda. Wtedy może i planowano, ale nie realizowano. A w takim wypadku, koniec-końców, efekt jest taki sam jak w wypadku braku planowania.

      Chociaż może nawet teraz jest bardziej uczciwie - kupujesz szufladę i od razu widzisz, że to szuflada. Nikt nie wmawia Ci, że "w planach mamy lądowisko dla helikopterów, basen i burdel bezpłatny dla mieszkańców osiedla".

    •  
      M......r

      +21

      pokaż komentarz

      @Rozenkranc: heh, nie raz zastanawiałem się po jaką cholerę są tam te pseudomostki. Ale - samo osiedle rozkładu złego nie ma, duże odstępy między blokami, same bloki wysokie, a rozkłady bardzo praktyczne (mieszkałem tam w mieszkaniu 60m, trzy pokoje w tym salon 20m, osobna widna kuchnia, osobny kibel i łazienka - obecnie nie do pomyślenia). Weź pod uwagę jak dobrze skomunikowane jest osiedle kosmonautów (ulica Lotnicza z tramwajami, stacja kolejowa) i wbrew pozorom - jak łatwo tam zaparkować. Nie wiem czym byłeś tam ostatnio, ale pobudowali nowe "kameralne inwestycje" w okolicy ulicy sterowcowej i tam już nie da się zaparkować, a infrastruktury do spacerów itp. nie ma żadnej. Natomiast bulwar ikara - świetnie zorganizowane miejsce, które na prawdę pełni swoją funkcje jak powinno.

      Mieszkanie tam wspominam bardzo mile. Mogłem nie wychodząc z osiedla załatwić totalnie wszystko a samochodu nie używałem wcale. Faktycznie było tam troche krzaczorów, syfu i ogólnie PRL - ale potem przeprowadziłem się na "nowoczesne osiedle" i było zdecydowanie gorzej.

      Obecnie tamten rejon się mocno odnawia - robi się ta, na prawdę ładnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Bo osiedle nie jest złe. W planach było wręcz rewelacyjne. Problem "tylko" w tym, że tych planów nigdy nie zrealizowano. Początkowo z powodu "przejściowych-chwilowych", a później bo "pieniądz, a nie ludzie" (dla mnie to takie pitu-pitu, bo zawsze chodzi o kasę a nie o ludzi; a jak już chodzi o ludzi to o bardzo konkretnych).

      Obecnie czasem tam bywam (paru kolegów ze szkoły nigdy się nie wyprowadziło) i nie widzę zmian na lepsze. Wręcz przeciwnie. W osiedlu tym połączono doskonale wady obu ustrojów - najpierw nie zrealizowano planów, a następnie zaczęto wykorzystywać przestrzenie z owymi planami związane w sposób zupełnie porąbany. Przykład - teren między Drzewieckiego a Horbaczewskiego (niedoszły park z rzeczką) - zbudowano "nowoczesny apartamentowiec" obok szkoły, który jest ni w p*zdę ni w oko. Ale jest. Nowoczesny.

      I powiadasz Bulwar Ikara? :) Mój drogi... Bulwar Ikara jest kompletnie rozwalony względem planów :) To miała być ulica wzdłuż wody (tam gdzie teraz jest ten budyneczek jakiegoś NZOZ miał być staw) tak jak sugeruje nazwa. :)

      Jeżeli obecny jego stan uważasz za "doskonałe spełnienie funkcji" to ośmielam się postawić tezę, że brak planu jest równie dobre jak plan, bo obecna forma tego osiedla jest niemal biegunowo różna z założeniami. :)

    •  

      pokaż komentarz

      a więc nawet jak było wszystko nowe to było szaro i smutno wokoło

    •  
      M......r

      0

      pokaż komentarz

      @Rozenkranc: Z tego co piszesz to faktycznie, byłby to prawdziwy kosmos. Skąd masz te informacje? Masz jakieś ciekawe źródełko, chętnie bym poczytał. W sumie rozwikłałeś jeden z większych rebusów jakie miałem odnośnie Wrocławia, dzięki!

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Przecież komuna była taka zła ლ(ಠ_ಠლ)

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Podobne przemyslenia. połowę życia przemieszkałem w wielkiej płycie z lat 70. Miasto wtedy wojewódzkie, ale z tych mniejszych. Osiedle świetnie zaprojektowane, duże przestrzenie zielone, szerokie chodniki, przemyślane i zaprojektowane place zabaw (nie ustawione z katalogu przez pana Mietka), szkoła, przedszkole, sklep. Mieszkania bardzo funkcjonalne, nowocześnie rozwiązane. Bardzo jasne - duże okna. Jak popatrzę na współczesną deweloperkę, ciasną, ciemną, z malutkimi oknami - płakać się chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @michal-jasiewicz: Z czystej ciekawosci: Co masz na mysli mowiac bardzo funkcjonalne i nowoczesnie rozwiazane w kontekscie mieszkan z lat 70tych. Zadnej zlosliwosci.

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: Proszę uprzejmie. Ustawne (o dobrych proporcjach - nie kiszkowate) pokoje z dużymi oknami, układ komunikacyjny logiczny, nieprzesadnie rozbudowany (ale pozwalający umieścić np dużą szafę w strefie wejściowej, miejsce składowe - bardzo ważne a obecnie pomijane), jasna kuchnia dostępna z przedpokoju (nie jak często obecnie poprzez pomieszczenie dzienne), osobna łazienka z wanną i osobna ubikacja (jak ktoś chciał bez problemu można było połączyć w jedno większe pomieszczenie). Mieszkanie przewietrzalne na przestrzał, poprawnie zorientowane względem stron świata (pokój dzienny z przeszkleniem od południa, sypialnie wschód i północ). Jak wchodzę to współczesnej deweloperki to mam klaustrofobię i duszność).

    •  

      pokaż komentarz

      @michal-jasiewicz: nie wiem gdzie mieszkasz, ale mieszkając w Gdańsku i patrząc na nowe budownictwo to nasuwają mi się inne wnioski, większość mieszkań ma nawet okna od podłogi do sufitu, kolorowe fajnie zaprojektowane osiedla, może i jest wolny rynek itp, ale to ludzie kupują mieszkania i raczej nie widzi się im kupować mieszkań w klitkach, gdzie za konkurencyjną cenę można mieć naprawde fajne mieszkania

    •  

      pokaż komentarz

      @mangood: Owszem, są fajnie zaprojektowane osiedla, ale - albo cena porównywalna z domkiem jednorodzinnym i i generalnie zaporowa, albo cena nieco mniejsza, ale ciasnota, brak przestrzeni publicznej, lokalizacja na jakimś wygwizdowie z tragiczną komunikacją. Oczywiście, że to są uogólnienia, ale na pewno w latach 70 osiedla projektowano (z wykonaniem było raz lepiej raz gorzej) nie kierując sie jedynie rachunkiem ekonomicznym.

    •  

      pokaż komentarz

      @michal-jasiewicz: Bo wtedy jak wybudowali osiedle to doprowadzali też komunikację bo robił to jeden podmiot. Teraz zanim gmina, która zarządza komunikacją się obudzi, że gdzieś jest potrzebny autobus to lata mijają.

    •  

      pokaż komentarz

      @profek412: Bo w tedy najpierw budowano dwupasmówkę, a lokalizacja osiedla była dawno przewidziana w planie miejscowym. Dzisiaj plany miejscowe służą głownie do zmieniania ich pod oczekiwania "inwestora". I potem mamy takie kwiatki, że dojazd do nowego osiedla dla 1 tys mieszkańców jest poprowadzony 3 m uliczką i mija po drodze ze 3 chlewiki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mawak: Właśnie nie do końca z tym wolnym rynkiem, bo np miasto nie jest własnością prywatną.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: heh znam tych architektow ktorzy tam dyskutuja. Jeszcze dzialaja w zawodzie

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: mówię to samo. Zawsze nie lubiłem osiedli z wielkiej płyty. Teraz malują je w moim mieście w dodatku na tak skrajne kolory, że nie da się na to patrzeć. Mimo wszystko trzeba przyznać - wielkie połacie ziemi przynajmniej były z góry zaplanowane. Może nie idealnie (nie myślano o odpowiedniej ilości miejsc parkingowych, o szerszych ulicach - bo nie brano pod uwagę, że tak wielu będzie mieć samochody) - mimo wszystko znośnie te osiedla funkcjonują do dziś. A dziś wpieprza się wszystko z rozmachem, byleby upchać deweloperkę i sprzedać mieszkania. Dochodzi do tego, że deweloperki są budowane w nieco absurdalnych miejscach...no cóż -trudno... Najbardziej cierpieć będzie urbanistyka miast.

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Och... Dawno, dawno temu, tak w okolicach połowy lat osiemdziesiątych, gdy administracja spółdzielni "Piast" mieściła się jeszcze w mieszkaniu na parterze w czteropiętrowcu na Drzewieckiego to przy wejściu wisiała wielka płachta z planem osiedla gdzie było to wszystko pooznaczane.

      Ludzie byli napaleni na ten park i rzeczkę jak Arab na kurs pilotażu. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @McRancor: Ludzie nie chcą płacić za zieleń pod blokiem.

    •  
      M......r

      +2

      pokaż komentarz

      @plushy: I nie powinni płacić, zieleń powinno zapewnić miasto, chociażby przez takie dopasowanie rozmiarów działek, wysokości zabudowy i maksymalnej PUM, żeby zasranie wszystkiego betonem było niemożliwe. To nie jest takie trudne - w MPZP można zaznaczyć granice zabudowy i praktycznie zaprojektować osiedle tak samo jak ża komuny. Deweloper później ocenia czy mu się to opłaca czy nie i wybiera sobie elewację i kolory, a reszta jes narzucona.

      Niedaleko mnie powstaje blok zgodnie z projektem zagospodarowania z lat 80. 12 kondygnacji i obrys jak inne bloki. Wpasowuje się w istniejącą zabudowę i pomimo że widać że to coś innego to przynajmniej wszystko ma ręce i nogi. Problem jest głównie na osiedlach w polach gdzie miasto nie zrobiło MPZP w odpowiedniej formie, albo wydało warunki zabudowy z dupy.

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko zapominacie o jednym to jest film PROPAGANDOWY.

    Na poczatku lat 90tych wprowadzalem sie na takie nowe osiedle z rodzicami. Bylem juz w wieku szkolnym, wiec nie calkiem gowniak, ale pamietam wczesniejsze pochody majowe i otwarciu osiedla towarzyszyla taka sama pompa. Prospekty (!) miniatury etc.. Tak szybko jak skonczyl sie festyn (bloki postawione przez duuzy zaklad przemyslowy) zrzedla mi mina. Juz wtedy wiedzialem, ze cos tu smierdzi. Czesc placu zabaw zdemontowali(!!) , pozabierano lawki czy kosze na smieci (✌ ゚ ∀ ゚)☞ . Samo wykonanie tych mieszkan tez pozostawia wieeele do zyczenia. Wszystko bylo "na sztuke". I nowe mieszkanie trzeba bylo remontowac. Tata z sasiadem gdzie zalatwili kanapy. 2 identyczne dla nich i dla nas. Efekt byl takich ,ze u nich sie zmiescila w zalamaniu duzego pokoju a u nas nie. Bo sciany byly o 15 cm przesuniete. Takich akcji bylo sporo.

    Co nie zmienia faktu,ze swojego dziecinstwa na takim osieldu otoczonym budowami na osiedlu domow jednorodzinnych nie zamienilbym na nic innego. Kumple, zapalki petardy i pociete kolana. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Miazdzaca wiekszosc z Was pewnie nie pamieta tych czasow, ale zapewniam,ze nie bylo tak kolorowo jak to na tych filmach pokazane.

    Pozniej mieszkalem juz na swoim w "nowoczesnym i ekskluzywnym" mieszkaniu Atanera, ale sasiadow prkatycznie nie znalem. Dzieciakow mimo bajeranckich placow zabaw przed domem nie bylo.

    Teraz patrze na moje rodzinne post PRLowskie osiedle i #nostalgia mocno. Miedzy 5 blokami dolozono 6 nastepnych. Europejski place zabaw swieca pustkami raczej. Wyjatkiem sa mlode mamy ( w wiekszosci Karyny), ktore tam wychodza na cmika z kolezankami jak gowniaki spia. W maju byl tam halas jak w ulu. Az sasiedzi nas uciszali. Teraz w maju mala grupka dzieciakow jest tylko pod blokiem socjalnym. Reszta dzieci zakredytowanej klasy sredniej siedzi na xboxie albo fejsie i w pilke nigdy nie grala. O grze w palanta czy sprobowaniu papierosa na 3 nawet nie wspominam. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

  •  

    pokaż komentarz

    Po za patologia która tam zjeżdżała jedno było fajne. Duzo przestrzeni. Wracając teraz na moje stare śmieci napotykam nowy blok na środku dawnego boiska czy placu zabaw.

  •  

    pokaż komentarz

    Koncepcje urbanistyczne były takie, żeby stworzyć jedno osiedle modelowe, którym będzie można się chwalić w telewizji, a resztę wybudować jako betonowe pustynie wieloblokowe na skraju miasta, gdzie słabo kursuje komunikacja i nie ma sklepów i usług, tzw sypialnia miejska.
    Taki był model socjalistycznego PRL-owskiego budownictwa miejskiego.
    Aczkolwiek nie można powiedzieć, to za PRL-u najwięcej ludzi wyszło z biedy, analfabetyzmu i trafiło z biednej wsi do nowoczesnego miejskiego bloku z bieżącą ciepłą wodą, grzejnikami i kuchenką gazową i pralką - automatem, gdzie na wsiach o takich luksusach mało kto słyszał.

    •  

      pokaż komentarz

      a resztę wybudować jako betonowe pustynie wieloblokowe na skraju miasta, gdzie słabo kursuje komunikacja i nie ma sklepów i usług, tzw sypialnia miejska.

      @smaky78: Powiedzialbym raczej,ze to domena obecnych developerow.
      Tamte osiedla mialy doskonala lokalizacje ( vide Piastowkie w Poznaniu) , byly samowystarczalne: przychodnie, szkoly, przedszkola , sklepy itd.. I doskonale skomunikowane. Chocby z zakladami pracy.

      Gdzie teraz postawia 10 blizniakow albo 3 piaterowy bloczek w daaalekich administracyjnych granicach miasta i juz mamy osiedle. Najlepiej nazwac to jakos bajkowo: Zielony potok (bo 500m dalej jest zabiedzony ciek wodny), spokojny zakatek (bo do najblizszego sklepu i siasiadow sa 2km) i wszyscy zadowoleni. Taka lokalizacja wymusza jakoby "antyspoleczny" styl zycia i zamykanie sie w sobie. Bo taki rodzic robi nierzadko 100+km , jest zmeczony i musi zarobic na kredyt, auta i paliwo.
      Dla mnie dramat. Mialem kiedys przyjemnosc spedzac swieta na takim wielkomiejskim "Zielonym zakatku" dramat. Wszystkie wady wsi i miasta w jednym.

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: A gdzie mają teraz budować nowe bloki, skoro centra miast są już zabudowane. No chyba,że cię stać albo wolisz mieć mieszkanie 40 metrowe w centrum zamiast 70 metrowego poza.

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: Kasa panie, kasa. Mieszkanie w takim urbanistycznym piekiełku wychodzi po prostu tanio. Zbudowanie nowego osiedla w niezłej lokalizacji, ze zrównoważoną zielenią, ścieżkami, parkingami i drogami wychodzi tak drogo, że ludzie tego nie kupują. W takim Krakowie jest to różnica 100-150 tysięcy przy 50-60 metrowym mieszkaniu, więc ludzie automatycznie wolą wyłożyć 300k na taką "miejską sypialnię" i odkładać na dom za miastem niż ładować 400-500k w fajne osiedle, na którym i tak nie pomieszkają, bo wychodzą o 8 rano do roboty, po drodze odstawiają dzieciaki do szkoły, wracają o 19 zahaczając o szkołę i sklep, zrobią obiad ogarną codzienne sprawy i idą spać bo jutro znowu do roboty. Większość moich znajomych która zakłada właśnie rodziny i kupuje mieszkania dokładnie tak do tego podchodzi. Urbaniści często wspominają, że te osiedla nie nadają się do życia, tylko, że ludzie ich nie kupują z myślą, że będą tam żyć. To ma być sypialnia z wygodnym dojazdem do pracy, a jak się dorobią to odsprzedadzą ją młodszemu pokoleniu które dopiero się będzie dorabiać, a sami wyprowadzą się za miasto.

    •  

      pokaż komentarz

      @ohjohny: Gdyby to co mowisz to byla racja to bym przyklasnal pomyslowi. Ale brutalna prawda jest taka, ze mieszkania na obrzeżach nie sa wieksze. Tylko tansze. 2 pokoje na ~40 metrach. No dramat. Chow klatkowy.
      70 metrow to naprawde ciezko znalezc poza miastem w nowym budownictwie. Bo sprytny developer manipulujac skosami w dachu, korytarzem i balkonem sprzeda w tym 2 dwupokojowie mieszkania. Tak samo kupil ziemie i tak samo chce wycisnac ja do ostatniego metra.

      Tematem interesowalem sie ktorys rok do tylu, wiec mozliwe ,ze cos sie zmienilo, ale watpie.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: Zupelnie (na szczescie) nie odnajduje sie w obecnych realiach cenowych Krakowa. Czyli potwierdzasz to co pisalem wyzej. Kupuja ten sam metraz tylko 100-150 taniej ,tak?

      Uderza mnie jeszcze jedna prawda, ktora piszesz a o ktorej zapomnialem.

      że ludzie ich nie kupują z myślą, że będą tam żyć.

      Przerazajace to jest. Tak wlasnie wynajmowalem na studiach i troche po wygodne mieszkanie na "prywatnym" osiedlu. Z mysla,ze moge najem sknczyc w dowolnej chwili i wyniesc sie gdzie chce. A kupowac z kredytem na 20 lat z mysla,ze nie dam sie tam zyc.. to kim trzeba byc? Jeleniem? Idiota? Ja bym nie uniosl.
      Na moim PRLowskim osieldu mialem ~70 metrow w 3 pokojach i wolnostojacy garaz 100 metrow dalej. Mieszkalo sie naprawde wygodnie. Sasiedzi zajebisci. Lokalizacja w pyte. Tylko sie nie nazywalo Lawendowe Klatki i nie mialo szlabanu z ochrona. (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      Ludzie czasami na leb dostaja. A dorobic sie w modelu kredytu 20 letniego sie nie dorabia. No ok. 90% sie nie dorobi, bo taki kredyt zwykle zabiera jedna z pensji.

      Kupilem sobie stary dom w miescie w ZAJEBISTEJ lokalizacji z 1000m dzialka i za gotowke i mam beke z kumpli co to samo wydaja na 40 metrow w Lawendowych Klatkach na skraju powiatu.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeleniem? Idiota? Ja bym nie uniosl.

      @bigger: Bez przesady (i bez obrażania ludzi, w tym mnie). Co za problem sprzedać to mieszkanie? Kredyt nie wiąże Cię z konkretnym mieszkaniem. Ba, możesz iść do banku i ugadać się na przeniesienie hipoteki z mieszkania na dom, po prostu wczoraj spłacałeś mieszkanie, a od dzisiaj spłacasz dom, a mieszkanie idzie na sprzedaż. Kredyt to też nie musi być 20 lat, przy dobrych zarobkach para może spokojnie uciągnąć kredyt 10 letni. Ludzie strasznie demonizują kredyty mieszkaniowe. Ja mam upatrzone mieszkanie za około 320k i z moimi zarobkami spokojnie opłacę to kredytem 12 letnim i jeszcze drugie tyle odłożę. Nie mam zamiaru tam mieszkać dłużej niż 10 lat, więc albo je spłacę wcześniej i sprzedam, albo właśnie przeniosę hipotekę na jakiś dom.

      Kupilem sobie stary dom w miescie w ZAJEBISTEJ lokalizacji z 1000m dzialka i za gotowke i mam beke z kumpli co to samo wydaja na 40 metrow w Lawendowych Klatkach na skraju powiatu.

      @bigger: Może w mniejszych miejscowościach to nie problem, ale w dużym mieście wybór zwykle jest żaden, bo żeby ceny realnie spadły, to trzeba się rozejrzeć min. 25 km od centrum, a i to pewnie jest za mało biorąc pod uwagę że ceny działek w takiej lokalizacji potrafią wynosić po 120-160 zł/m2. No i nie każdy ma te powiedzmy 200-300k gotówki na nawet najtańszy dom.

    •  

      pokaż komentarz

      @LiczbaPi: Rata kredytu na 320k na 12 lat ( juz o 10 nie mowie) to bedzie z min. 2,5k na miesiac. Skoro mowisz,ze drugie tyle odlozysz to juz mamy 5k. Wiec zgaduje ,ze nie mozesz zarabiac mniej jak 2 srednie krajowe czyli pewnie ponad 7k. Pewnie blizej 10 jak masz plan w 10 lat sie uwinac. Z tym,ze srednia krajowa to generalnie pojecie abstrakcyjne wsrod naszych znajomych i nie jest to pewnie srednia kasa jak dostaja na reke.
      Wiec zapewniam Cie,ze skoro nie kazdy ma te ~200-300k gotowki na dom jak ja tak samo nie kazdy ( a wlasciwie rzadko kto) zarabia tyle co Ty.

      I odnosze wrazenie,ze jestem odrobine starszy niz Ty, bo moi znajomi w odroznieniu od Twoich juz wszyscy pozenieni, dzieciai z wlasnym katem (nawet kawalerowie). Skoro nie macie jeszcze dzieci i Zon to nie do konca zdajecie sobie sprawe z tego ile kosztuje dziecko ( i Zona (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) ) i jak szybko sytuacja moze sie zj@%%c. Szczeglnie z robota i szczegolnie na przestrzeni ~10-20 lat. Wiecej jak pewne,ze beda zawirowania. Jak sie jest kwalerem to uj, ale jak sie ma na utrzymaniu dzieci (oby zdrowe) i kredyt to juz nie jest tak fajnie.
      I tacy ludzie zachlysnieci nowoscia, elitarnymi osiedlami bioracy kredyt na 20 lat w wielkosci polowy budzetu miesiecznego i majacy swiadomosc,ze nie bede w nim mieszkac docelowo to idiocie. I jelenie.
      Skocza (jesli juz ) w wieku min 50 lat , beda chcieli pomoc dziecia z godnym starem jakos , dzieci beda na studiach iutd.. I obudza sie z reka w nocniku na tym mieszkaniu na zadupiu. I obym nie mial racji, ale przyklad wielu moich znajomych na to wlasnie wyglada. Pamietam jak wszyscy podsmiechujki robili te ~10 lat temu jak kupowali w Atanerach mieszkania we frankach, przejadajac oszczednosci , ktore mieli. A kolega X kupil w Borowcu stara gospodare za 250k. Na parapetowie byl obiektem mniejszych i wieksz drwin ze strony wlascicieli lokali w Lawendowych Zakatkach, ale swoje wiedzial.
      Dzis 10 lat pozniej nie ma kredytu.Chalupa zrobiona na dosc wysoki polsk. Bierze sie za obejscie i budynki gospodarcze, ktore ma zamiar wynajac. A czesc ziemi wydzieli na dzialki ( ceny sa teraz obledne tam), ktore da dziacia jako start w zycie albo sprzeda w razie W. A czesc znajomych juz wie, ze szybko nie porzuca swoich mieszkan w kredytach na 20-30 lat. Od niego z Borowca do centrum POznania (rynek ) jest 15km droga S11, a z Lawendowego dolka znajomych jest 11 lokalnym nieodsniezanym asfaltem, ktory korkuje sie na wjezdzie. Ten sie rozwiodl, tego zwolnili, temu zachorowalo dziecko itd.. Zycie pisze rozne scenariusze. Decyzja o nie kupieniu na kredyt mieszkania w dobrej lokalizacji tylko wynajmowaniu byla najlepsza w moim zyciu.

      Wiec jesli moge Ci cos radzic to rozwaz ,ze cos sie konkretnie zj%%!# po drodze. Przy takich zarobkach spokojnie znajdz sobie stry dom do remontu, ale nadajacy sie do zamieszkania i wez to zamiast klitki w blokach. Domy w okolicach duzych miast , dobrze skomunikowane z centrum jest teraz sa w cenie , a bede jeszcze bardziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @bigger: Ja pisałem o ludziach którzy są w podobnej do mnie sytuacji finansowej, bo wiadomo, że ktoś kto zarabia 3k brutto to nie planuje zmieniać mieszkania na dom po 10 latach. Sam jestem jeszcze sporo przed 30-ką, ale mam starszych znajomych którzy tą drogę przeszli, tylko to są zwykle ludzie którzy dorobili się na tyle, żeby przeskoczyć na własną DG i nie są "uwiązani" z centrum miasta czy parkiem technologicznym gdzie łatwo o pracę. Inny problem jest taki, że ja w tej chwili mam 45 min. do pracy, a mieszkam jeszcze w granicach miasta, parę km. dalej domy blisko głównej drogi kosztują po 600-800 tysięcy, a nie 300. Oczywiście można kupić coś znacznie dalej, tak zrobił mój były szef, ale on mieszka 30 km od Krakowa, dojeżdża ponad godzinę w jedną stronę, a w zimie czasem pracuje z domu, bo mu drogę odśnieżają 2 razy dziennie i jak się rozpada to godzinę po odśnieżeniu jest ona nieprzejezdna. Tak więc puki jestem sam to wolę mieć coś niedrogiego, ale za to z naprawdę dobrym dojazdem do pracy, a jak się ustatkuję, odłożę trochę gotówki to może pomyślę nad przeprowadzką do rodzinnego miasta, bo tam ceny są 15-20% niższe, a odległości o połowę mniejsze, tyle, że zarobki są niższe o 30% więc na chwilę obecną nie opłaca się wracać.