Sąd przyznał racje PKP: Wyrzucili związkowca milionera

Sąd przyznał racje PKP: Wyrzucili związkowca milionera

Józef Wilk czyli związkowiec, który zarabiał ponad 30 tys. zł w PKP Cargo został słusznie wyrzucony z pracy. Taką decyzję podjął 10 grudnia Sąd Okręgowy w Nowym Sączu.

  •  

    pokaż komentarz

    Związki zawodowe są potrzebne ale to powinna być oddolna inicjatywa a nie partyjna zorganizowana grupa przestępcza która jest rakiem firm z udziałem skarbu państwa. Układy i układziki. Mądra decyzja sądu.

    •  

      pokaż komentarz

      Związki zawodowe są potrzebne
      @eyeti: Do tego, żeby kraść. Lepiej niech pracownicy się zajmują negocjacjami umów a złodziejstwem niech zajmą się profesjonalni złodzieje. Per saldo to rezultat działalności związków zawodowych jest najgorszy dla pracowników.

      Bo zarząd sobie poradzi, inwestorzy też, a banda "robotników" którym nakładli do głów te brednie o "godnym zatrudnieniu" zamienia się w stadko zapijaczonych trutni, które jest niezatrudnialne. I później do końca życia toto jedynie umie wrzeszczeć i kraść.

      Bo taki spaślak się nakradnie i jest ustawiony a co zrobi gość który przez lata dostawał te "należne jak psu micha" 3 tysiące, za nicnierobienie? Będzie próbował pasożytować na kimś innym... a kto będzie tak głupi?

    •  
      n.....2

      -8

      pokaż komentarz

      Lepiej niech pracownicy się zajmują negocjacjami umów
      Jak to sobie wyobrażasz w firmie która zatrudnia ~1k pracowników?
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: Normalnie, idziesz do supervisora a on wydaje opinię. Myślisz, że po co w tych firmach jest hierarchia decyzyjna i od czego managerowie niższych szczebli tam są?

      Wiem, że to trzeba gębę otworzyć, a dobry sowieta zawsze siedzi cicho, tylko później ryczy na zebraniach jakiegoś komitetu, że krzywda. Ale dziś świat już tak nie działa. Twój wybór czy chcesz być dzieckiem i biedakiem, czy jednak zdecydujesz się dorosnąć i będziesz traktowany jak osoba dorosła.

      Ja nie polecam zatrudniać się w firmie gdzie jest związek zawodowy bo to znaczy, że będziesz pracował z kretynami i przegrywami. I sam wsiąkniesz w to socjalistyczne gówno.

    •  
      n.....2

      +1

      pokaż komentarz

      @Xo-oX:
      Jutro powiem zbrojarzom, ze jak chcą podwyżek to mają iść do supervisiora, ciekaw jestem ich miny xD
      A jeszcze ciekawsza będzie mina supervisiora jak go w końcu znajdą i pod biurem będzie miał 200 robotników chcących negocjować umowy xD

    •  
      a.........r

      +4

      pokaż komentarz

      @eyeti: powinni czerpać kasę ze składek członków jakąś kwotę w miesiącu , jak lider się nie sprawdzi to go zmienią albo skasują przelew , każdy według uznania , a jak kasę liderowi płaci firma lub państwo to lider ma w dupie członków robi to za co dostaje kasę i kombinuje jak mieć jej więcej

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: A skąd ten kretyński, kołchozowy pomysł, że każdy "zbrojarz" ma zarabiać tyle samo? Dobra jak już idziemy w tą stronę, to się trzeba spotkać przy piwie i wymyślić ile się chce, a później pogadać z supervisorem.

      Niektórzy są głupsi niż ustawa przewiduje. To związkowiec to jakiś mesjasz, że ma wgląd w umysły 200 zbrojarzy, czy jak?

    •  
      O......................w

      -4

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  
      n.....2

      -3

      pokaż komentarz

      A skąd ten kretyński, kołchozowy pomysł, że każdy "zbrojarz" ma zarabiać tyle samo?
      A kto tak powiedział?

      Dobra jak już idziemy w tą stronę, to się trzeba spotkać przy piwie i wymyślić ile się chce, a później pogadać z supervisorem.
      No ok, ale to dalej 200 ludzi do negocjacji.

      To związkowiec to jakiś mesjasz, że ma wgląd w umysły 200 zbrojarzy, czy jak?
      Że jak?
      @Xo-oX:

    •  
      n.....2

      -1

      pokaż komentarz

      Układy zbiorowe pracy - mówi ci to coś? Wystarczyłoby zmienić przepis, który mówi że muszą je negocjować związki, na przepis który pozwoli robić to samym pracownikom.
      Właśnie o tym pisałem przecież, że wtedy zamiast z przedstawicielami pracowników negocjuje się z setkami pracowników. Wyśmienity pomysł. Proponuję jeszcze omijać pośredników i rozmawiać o podwyżce osobiście z prezesem. Na pewno się ucieszy.
      @OstrzeKtoreZabijaLewakow:

    •  

      pokaż komentarz

      A kto tak powiedział?
      @nico112: No mówisz, że supervisor czy pracodawca miałby gadać z 200 osobami na raz nie wiem po co.

      No ok, ale to dalej 200 ludzi do negocjacji.
      Do negocjacji z pracodawcą jest jedna albo 2 osoby nawet jak się negocjuje w modelu kołchozu - "równo dla wszystkich". Trzeba pogadać między sobą (wiesz między pracownikami), skoro tak wolisz, otworzyć gębę to takie trudne, że bez związkowca nie da rady?

      Oszczędza się z 5-10 etatów dla związkowych złodziei i pierdzi-stołków, jest więcej kasy na podwyżki. Ewentualnie jak wam tak bardzo to potrzebne to się zrzućcie po 20 złotych i sobie weźcie profesjonalnego negocjatora co wam pomoże się dogadać.

    •  
      n.....2

      +1

      pokaż komentarz

      No mówisz, że supervisor czy pracodawca miałby gadać z 200 osobami na raz nie wiem po co.
      Bo każdy chciałby negocjować umowę?

      Do negocjacji z pracodawcą jest jedna albo 2 osoby nawet jak się negocjuje w modelu kołchozu - "równo dla wszystkich". Trzeba pogadać między sobą (wiesz między pracownikami), skoro tak wolisz, otworzyć gębę to takie trudne, że bez związkowca nie da rady?
      Czekaj, czekaj czyli do negocjacji proponujesz wyznaczoną przez pracowników osobę ale jesteś przeciwny wyznaczonej przez pracowników osobie tylko, że nazywaną związkowcem? To by chyba wiele wyjaśniało...
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      Bo każdy chciałby negocjować umowę?
      @nico112: No to niech negocjuje, co za problem?

      wyznaczonej przez pracowników osobie tylko, że nazywaną związkowcem?
      Jestem przeciwny temu, żeby takie niezwalnialne trutnie okradały zakłady pracy z pieniędzy. Do negocjacji zbiorowych można sobie po prostu wyznaczyć osobę. Skoro są tacy "dobrzy" to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby negocjowali za darmo, albo żeby pracownicy po negocjacjach się złożyli "co łaska".

      Jakiś "zawodowy przedstawiciel" to komunistyczna zaszłość.

    •  
      n.....2

      0

      pokaż komentarz

      No to niech negocjuje, co za problem?
      Nie masz zdolności zapamiętywania toku rozmowy, co?

      Jestem przeciwny temu, żeby takie niezwalnialne trutnie okradały zakłady pracy z pieniędzy. Do negocjacji zbiorowych można sobie po prostu wyznaczyć osobę. Skoro są tacy "dobrzy" to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby negocjowali za darmo, albo żeby pracownicy po negocjacjach się złożyli "co łaska".
      Związki zawodowe to ty znasz tylko z wypoku, prawda?
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: Tak za bardzo nie wiem o co ci chodzi. Co za problem kiedy 200 osób chce negocjować pensje oddzielnie?

      Twierdzisz, że jedna osoba sama ogarnia 200 pracowników i wyznacza im zadania, a prostej rozmowy o pensji przeprowadzić nie potrafi? Chyba organizację pracy to ty znasz tylko z kołchozu ;)

      Związki zawodowe to ty znasz tylko z wypoku
      Generalnie z opowiadań znajomych. Bandy złodziei które utrzymują status-quo, coś tam skapnie czasem protegowanym. Generalnie to słabo pracować w robocie gdzie ci płacą nie za pracę a za znajomości. Ja na szczęście nie muszę pracować w firmie gdzie te sk#!$ysyny decydują kto ile zarabia. Bo łatwiej się dogadać z gościem który po prostu chce, żebyś dobrze pracował, niż z kilkoma trutniami które ci "załatwią" lepszą pensję w zamian np. za łapówkę.

    •  
      n.....2

      0

      pokaż komentarz

      Twierdzisz, że jedna osoba sama ogarnia 200 pracowników i wyznacza im zadania, a prostej rozmowy o pensji przeprowadzić nie potrafi?
      Żartujesz prawda?

      Tak za bardzo nie wiem o co ci chodzi. Co za problem kiedy 200 osób chce negocjować pensje oddzielnie?
      Absolutnie żadnego, żadnego...

      Generalnie z opowiadań znajomych.
      To wiele tłumaczy, a znajomi pewnie jeszcze w górnictwie pracują.
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      Żartujesz prawda?
      Nie żartuję, jeśli twierdzisz, że jeden facet ma pod sobą 200 osób to nie wiesz o czym mówisz. Bo rozmowa o pensji to 20 minut. Jak ma wyznaczyć zadania takiej ekipie?

      @nico112: Tak w górnictwie i w Amazon. Skąd wiedziałeś :)

    •  
      n.....2

      0

      pokaż komentarz

      Jak ma wyznaczyć zadania takiej ekipie?
      Brygadziści, majstrowie, inżynierowie robót?

      Tak w górnictwie i w Amazon. Skąd wiedziałeś :)
      Bo opowiadasz o związkach zawodowy charakterystycznych dla górnictwa, tam faktycznie jest patola ale z zupełnie innego powodu.
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: Aaaaaa... no widzisz, bo rozmowy o pensji się zaczyna (jak już mówiłem) z przełożonym niższego szczebla. Bezpośrednim. Tzn. z tym który ci gada co masz robić. Po to masz tą hierarchię, żeby z każdą bzdurą nie lecieć do szefa. W normalnych firmach to przełożony niższego szczebla może wydawać pieniądze, dawać podwyżki w ramach limitów, etc. Po cholerę dublować obowiązki, później nikt za nic nie odpowiada bo nie wiadomo czy masz iść do brygadzisty czy do związkowca...

      tam faktycznie jest patola ale z zupełnie innego powodu.
      A jak ma nie być patoli skoro za takiego trutnia musisz płacić i nawet nie możesz go zwolnić?

    •  

      pokaż komentarz

      @Xo-oX: Ale ja właśnie to miałem na myśli pisząc "związki zawodowe" czyli oddolne inicjatywy pracowników utrzymywanych z DOBROWOLNYCH składek. A nie coś regulowanego co wykorzystują wąsate Janusze.

    •  
      n.....2

      0

      pokaż komentarz

      Aaaaaa... no widzisz, bo rozmowy o pensji się zaczyna (jak już mówiłem) z przełożonym niższego szczebla.
      On nie jest decyzyjny w sprawach wynagrodzeń, czasami nawet nie ma pojęcia o zarobkach.

      Bezpośrednim. Tzn. z tym który ci gada co masz robić.
      Szczerze to nie widziałem jeszcze firmy gdzie z bezpośrednim przełożonym załatwiałoby się temat podwyżki, premii oczywiście.

      W normalnych firmach to przełożony niższego szczebla może wydawać pieniądze, dawać podwyżki w ramach limitów, etc.
      Mam wrażenie, że pomyliło ci się z premiami.

      Po cholerę dublować obowiązki, później nikt za nic nie odpowiada bo nie wiadomo czy masz iść do brygadzisty czy do związkowca...
      Po prostu do obowiązków brygadzisty od odpowiedzialność za robotę a nie kwestie finansowe.
      O ile wiem w firmach <100 osób podwyżki itp. negocjuje się z samym prezesem/dyrektorem.
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      On nie jest decyzyjny w sprawach wynagrodzeń, czasami nawet nie ma pojęcia o zarobkach.
      @nico112: Więc to problem w organizacji zatrudnienia.

      Szczerze to nie widziałem jeszcze firmy gdzie z bezpośrednim przełożonym
      A ja w takiej pracuję. Przecież to idiotyczne, żeby osoba która ledwie cię zna decydowała o tym ile zarabiasz. Nie dość że to rodzi spory konflikt interesów, to jeszcze płace są odklejone od rzeczywistości. Tzn. nie wyobrażam sobie żebym odpowiadał za pracę zespołu ludzi a ktoś inny decydował za mnie ile mają zarabiać.

      Przecież to droga wprost do łapówek. Ktoś załatwi podwyżkę kretynowi, najlepszy gość z brygady nie dostanie i odejdzie a brygadzista będzie z kretynem się męczył.

      @eyeti: Jeśli tak to spoko, co mnie obchodzi czy ktoś sobie zrobi związek pracowników czy związek miłośników wędkarstwa jak sam to organizuje i płaci...

    •  
      n.....2

      -1

      pokaż komentarz

      Więc to problem w organizacji zatrudnienia.
      Jak dla mnie żadnego problemu nie ma, są ludzie techniczni od roboty i ludzie którzy decydują o zarobkach.

      Tzn. nie wyobrażam sobie żebym odpowiadał za pracę zespołu ludzi a ktoś inny decydował za mnie ile mają zarabiać.
      Jakoś sobie nie wyobrażam jak np. kadra kierownicza niższego szczebla miała podejmować takie decyzje w branży budowlanej to już w ogóle.

      Przecież to droga wprost do łapówek. Ktoś załatwi podwyżkę kretynowi, najlepszy gość z brygady nie dostanie i odejdzie a brygadzista będzie z kretynem się męczył.
      Kto to jest ten "ktoś"? Może mi też podwyżkę załatwi?
      @Xo-oX:

    •  

      pokaż komentarz

      Jak to sobie wyobrażasz w firmie która zatrudnia ~1k pracowników

      @nico112: Normalnie - każdy negocjuje swoją :)

  •  

    pokaż komentarz

    To ten spaślak, który brał kasę za bycie maszynistą, ale do lokomotywy nie mógł wejść bo za gruby? :D

  •  

    pokaż komentarz

    Zarabiaj 30 tys. miesięcznie i jeszcze "Dodatkowo miał też przywłaszczyć sobie kostkę brukową, którą później wykorzystał do budowy chodnika obok swojego domu." (╯︵╰,) cebula stronk!