Rodzice walczą o życie Antosia! Prośba o WYKOP EFEKT!

Rodzice walczą o życie Antosia! Prośba o WYKOP EFEKT!

Choroba zaatakowała podstępnie, bez bólu, nie zważając na nic. W Polsce lekarze nie wyleczą naszego syna, mogą jedynie wydłużać czas. Szansa pojawiła się dzięki determinacji w poszukiwaniu ratunku.Padwa i New Brunswick - tam lekarze wiedzą jak uderzyć w twardzinę zlokalizowaną na głowie Antosia.

  •  

    pokaż komentarz

    Dzień dobry wszystkim. Jestem tatą Antka. Przede wszystkim dziękuję za okazywane serce i zrozumienie. Tym nie rozumiejącym nie życzę by zrozumieli, bo stałoby się to dopiero wtedy gdyby doświadczyli takiej sytuacji. Dodam, iż rodzic zrobi wszystko by patrzeć jak jego dziecko rośnie, przeżywa pierwszą miłość, zakłada związek, ma swoje dzieci .. Rodzic nigdy nie powinien żyć dłużej niż jego dzuecko. Wszystkim zainteresowanym tą rzadką chorobą chętnie odpowiem na wszystkie pytania.

    •  

      pokaż komentarz

      @gregnavy: a można spytać trochę bliżej o co chodzi z tą chorobą i jej leczeniem u syna? Z twardziną można żyć i kilkadziesiąt lat, oczywiście jeśli jest leczona - a lekarze w Polsce sobie z nią już nieźle radzą. I w całości leczenie jest refundowane. Czy u syna leczenie nie działa? Czy zaatakowało jakieś organy wewnętrzne? I o jakie leczenie w Padwie i Nowym Brunszwiku chodzi? Czyżby ktoś wymyślił lekarstwo na twardzinę? pozdrawiam i życzę zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pamycha: Tak, mówi się że można. Mówi się też, że kazdy przypadek jest indywidualny, a przyczyna choroby nie jest znana. Nie znane i nie ustalone są też metody leczenia. Choroba atakuje najczęściej dorosłe kobiety, rzadziej mężczyzn, jeszcze rzadziej dziewczynki, a już ewenementem sa chłopcy. Na świecie prowadzone są badania oraz obserwacje tej choroby. Twierdzi się w tej chwili, że twardzina zlokalizowana na głowie jest specyficznym przypadkiem i wymaga calkiem innego traktowania. Generalnie to jest "bomba z opóźnionym zapłonem". Choroba polega głównie na wapnieniu skóry i organów wewnętrznych. Jeżeli wapnieje skóra, staje sìe ona martwa i zmiany zachodzą pod skóra, tj. kości i to co pod nimi. W Polsce leczenie polega na uderzaniu w widoczne efekty choroby oraz podawaniu b.silnych leków przeciwzapalnych, sterydowych i onkologicznych. Ich celem jest zastopowanie rozwoju choroby, a nie jej wyleczenie. Ośrodki znane nam, ktore wiodą prym na tym polu znajdują sie w Padnie, Baltimore i Niwym Brunszwiku. U Antka pojawolo się niestety nowe ognisko choroby. Didatkowym oroblemem jest to iz przez 76% roku kaszle. Zagrożone sa płuca i przełyk.

    •  

      pokaż komentarz

      @gregnavy: sorry, ale nadal nie mam pojęcia po co wam te 140 tys. zł na leczenie chłopca - z tego co pan napisał, rozumiem, że na razie choroba ma postać ograniczoną (zewn.), a potencjalne leczenie w Padwie czy N.Brunszwiku to raczej leczenie eksperymentalne? Na stronie pomagam.pl napisaliście, że zbieracie na "Leki onkologiczne, Leki sterydowe, a także częste wyjazdy do szpitala oddalonego o ponad 500 kilometrów. To nieodzowne elementy dnia codziennego Antosia. Rodzice Antosia starają się także o najnowsze leki i opiekę, które dostępne są poza naszym krajem.". Mam wrażenie, że niedługo każda choroba będzie pretekstem, by rozpisywać wśród ludzi zbiórkę, bo a nuż się uda coś zarobić? Często zasilam takie zbiórki (i to nie łapkami w górę, a pieniędzmi!), ale zawsze staram się mieć pewność, co do czystości intencji zbierającego. W tym wypadku nie mam. Wiem co mówię, sama mam dość zjadliwą formę twardziny i jestem w trakcie chemioterapii (działa na obniżenie odporności, w ten sposób choroba przestaje mnie "szamać"! I to działa!). I dziwnym trafem wcale leczenie nie kosztuje mnie kokosów, stąd moje zainteresowanie tymi horrendalnie wysokimi kosztami leczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @gregnavy: Moja siostra (11 lat) od roku choruje na twardzinę. W Polsce jedyne co zasugerowali to ostrzykiwanie penicyliną (powtarza się to co kilka miesięcy) i przeciwciała. Nie ma żadnej konkretnej terapii. Nie wiadomo również co wywołuje chorobę, choć od niedawna mówi się o jej związku z chorobą z Lyme (borelioza). U mojej siostry jest to twardzina miejscowa i pojawiało się coraz więcej plam. Pomogły sprowadzane maści i dieta. Blizny (bo trochę tak te plamy wyglądają) zaczęły się wygłądzać i nie są juz tak twarde. Występujące problemy ze stawami kolanowymi, skokowymi i kręgosłupem również ustąpiły. Dodatkowo siostra dostaje leki. Maści, dieta i leki od lekarza medycyny chińskiej. Znajoma również chorowała na twardzinę (postać uogólniona), przestała już chodzić i lekarze (polscy) postawili na niej krzyżyk. Pomogły maści i leki sprowadzane z Francji. Zachorowała w okresie dorastania (tu również wysuwa się teoria hormonalna choroby). Nasi lekarze po prostu nie potrafią leczyć tej choroby. I proszę nie faszerujcie dizecka penicyliną!!!! To tylko pogarsza sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      @gregnavy: Czy Antos czasem nie byl +-miesiac temu na tydzien w Anglii?

  •  
    V....C

    +10

    pokaż komentarz

    źródło: fundacja wykop.png

  •  

    pokaż komentarz

    Mirki i Mirabelki ogień! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Dajmy Antkowi i jego rodzicom szansę! Nie spierajmy się o to czy i ile na wykopie jest podobnych rzeczy bo nie o to tu chodzi!