Pacyfikacje wsi pod Krasnymstawem. Zbrodniarz namierzony w USA

Pacyfikacje wsi pod Krasnymstawem. Zbrodniarz namierzony w USA

Amerykanie namierzyli mieszkającego w USA Michaela Karkoca. IPN jest przekonany, że to zbrodniarz z SS, odpowiedzialny m.in. za pacyfikacje dwóch wsi pod Krasnymstawem

  •  

    pokaż komentarz

    dlaczego my nie mamy takiego mossadu co by tropił takich i popełniał na nich samobójstwo?

  •  

    pokaż komentarz

    ś.p. Babcia mi opowiadała o tym wydarzeniu (mieszkała w Krasnymstawie, ob. Ulica Kołowrót). Opowiadała jak niemcy spalili wieś, a potem wracali na motorach do koszar w Krasnymstawie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Piotr89: też pochodzę z Krasnegostawu, co ciekawe nasza okolica oprócz tych wydarzeń była dość spokojna podczas II WŚ. Nikt ze znajomych moich dziadków nie trafił do obozów koncentracyjnych ani na roboty do Niemiec. Wielkich pacyfikacji też nie doświadczyli. Nie wiem czy w Twojej rodzinie też tak jest, ale moi dziadkowe uważali Niemców za o wiele lepszych niż "Ruskich" i raczej nie mają złych wspomnień z niemieckiej okupacji (wiem, że to może dziwnie brzmieć).

      PS. Cieszę się, że znaleźli tego skurw%^&*^a i mam nadzieję, że doczeka sprawiedliwego wyroku.

    •  

      pokaż komentarz

      @acidofil: W zasadzie to babcia w latach 50 wyjechała z Krasnegostawu, a wojnę pamiętała tylko jako małe dziecko. Co do rożnych "nacji" ktore to przewinęły się przez Krasnystaw to były to różne opowieści. NP:
      -Niemiecki żołnierz który zastrzelił ciotkę za to, że nie dała mu prześcieradła.

      -Niemiec który pobił moją prababkę, bo nie powiedziała mu hail hitler.

      -Byli tez kolaboranci, nazywał się Cylko w czasie wojny Zylko (czy jakoś tak)
      w czasie wojny jego córki były w hitlerjugend, a on sam miał obraz hitlera na ścianie, po wojnie został komunistą. Przez kilka lat żołnierze podziemia w nocy odrąbywali mu kawałek domu.

      -Obraz młodych krasnoarmistów - dzieci po okolo 14-15 lat w strzepkach munduru, a potem Ci sami krasnoarmiści w dzień wyzwolenia leżeli martwi.

      -ruski który przyszedł do fermentowni tytoniu pod pretekstem "Dawaj bimber"

      -Dwoje ruskich soldatów którzy przyszli za bimbrem do domu mojej babci, a gdy prababka z dziecmi zaczęła uciekać to zaczęli strzelać, wystraszyli ich sąsiedzi krzyczący "Zabili Żukową, zabili Michała żone".

      - Po wojnie prababka prowadziła pijalnie piwa, przyszedł pierwszy maja, a wraz z nim "goście" dla których świętowanie robotniczego święta było kolejną okazją do napicia się... Niestety "goście" tak zdemolowali pijalnie piwa, że prababcia Marianna Żuk zd. Rotmańska musiała zwinąć interes.

      -Były też pozytywne opowieści o ruskim żołnierzu który przychodził na ulice, zbierał chłopów, rzucali granat do Wieprzu (rzut beretem od domu śp. Babci) i potem wyławiali ogłuszone ryby - ten sam żołnierz opowiadał, że w Rosji w domu mial tylko jedne buty i było ogólnie biednie, potem poszedł dalej i sluch po nim zaginał, nawet kiedyś próbowałem szukać nazwiska w celu odnalezienia rodziny tego soldata (niestety Babcia zmarła rok temu, a ja nazwiska krasnoarmisty już nie pamiętam )

      - Z wydarzeń krótko powojennych, pamiętam opowieści o sylwestrze "prominentnych działaczy ppr/pps" w czasie którego do lokalu rzucono granat.
      -Zrzucenie z balkonu komendanta MO

      -Przesiedlenie wioski ukraińskiej w 45 roku w ziemie - spora cześć mieszkańców utopiła się w słabo zamarzniętym Wieprzu.
      Stosunki z ukraincami były różne, bano się ich, ale z drugiej strony prababcia miała koleżanke ukrainkę w sąsiedniej wsi. .

      -Aresztowanie pradziadka przez UB i osadzenie go na zameczku w Lublinie (??). Pradziadek wielokrotnie w czasie wojny wypożyczał łódkę żołnierzom AK (min. przed wysadzeniem pociągu w zimie). Stąd aresztowanie przez UB i oskarżenie "że mu się Polska Ludowa nie podobała". Dodatkowo wiele razy głośno mówił, że Katyń to robota sowietów. Po wyjściu z katowni UB, pradziadek miał wyłamane stawy łokciowe i z relacji babci (pradziadek zmarł 4 lata przed moim urodzeniem ) po wyjściu z więzienia, to juz nie był ten sam człowiek, a w zasadzie był to wrak człowieka.

      -Ciotka babci pracowała w bibliotece, znajdującej się pod komitetem już wtedy pzpr. Gdy zmarł generalissimus Stalin, cały komitet huczał tak iż pracownicy biblioteki wiedzieli o wydarzeniu na 5 dni przed oficjalnie podaną przez kołchoźnik datą.

      W 1956 Roku babcia wraz z rodziną wyjechała na "zachód" i osiedliła się na Dolnym Śląsku.
      I to by było na tyle odnośnie "dziejów" politycznych bardzo małej ojczyzny mojej babci i pradziadków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Piotr89: Warto upamiętnić, znajdź jakiegoś historyka

    •  

      pokaż komentarz

      @acidofil: czy ja wiem czy okolice Krasnegostawu były spokojne podczas okupacji? https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Order_Krzy%C5%BCa_Grunwaldu
      zobacz ile wsi w okolicy zostało odznaczonych Krzyżem Grunwaldu, w tym moja wieś, w której obecnie mieszkam, 40 km od Krasnegostawu. Wszystkie one zostały spacyfikowane, ludność zabita, a domy spalone. Mój obecny dom stoi na działce przejetej po Ukraincach... Których Niemcy zabili w pierwszej kolejności po wkroczeniu do wsi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Phallusimpudicus: Fajnie by było... Może kiedyś gdzieś to spiszę... Problem w tym, że są to w zasadzie pewne urywki różnych wydarzeń... Moim marzeniem jest pouzupełniać takie fakty historyczne o jakieś szersze tło... Być może ktoś ma rodziny w tamtym rejonie - zawsze może się zapytać co i jak.

    •  

      pokaż komentarz

      @Euthymol: Było też sporo ruchu oporu. Zarowno AK/BCh jak i bojówki PPR.

    •  

      pokaż komentarz

      @Euthymol: Jako okolice Krasnegostawu miałem raczej na myśli wioski oddalone <10km. Już na zamojszczyźnie, około 30km na południe działy się straszne rzeczy. Tak samo przecież Majdanek, wtedy pod Lublinem. Chodziło mi bardziej o to, że jak na tak nieszczęśliwą lokalizację sam Krasnystaw i najbliższe okolice nie był areną dotkliwych walk. Z Listy odznaczonych Krzyżem Grunwaldu znam osobiście tylko dwie wsie: Anielpol i Olszanka, gdzie mieszka siostra mojej babci.

      @Piotr89: Mój dziadek walczył w BCh i brał udział w udanym odbiciu więzienia w Krasnymstawie z rąk Niemców http://brzydkieslowonak.pl/krasnostawska-lekcja-historii-akcja-na-wiezienie/ Mimo wszystko w jego opowieściach (20 latek w 1939 r.) nie było tak traumatycznych doświadczeń jak Wołyń, Majdanek czy Zamek w Lublinie (katownia NKWD).

    •  

      pokaż komentarz

      @acidofil: O widzisz, czyli dziadkowi "udało się".
      Z opowieści babci wiem, że w rękach UB można było znaleźć się z błahych nieraz powodów np: Organista zażartował do sąsiada "wypasłeś się jak Bierut na polskim chlebie" i za dwie godziny był zaaresztowany za działalność "wywrotową" i odsiedział swoje... Albo sąsiad zaaresztowany przez NKWD za to, że na cmentarzu jako wazon wykorzystał łuskę od armaty (jakich w 43/44 roku walało się wiele).

    •  

      pokaż komentarz

      @Piotr89: Ciężko powiedzieć czy mu się udało. Tak jak powiedziałem wcześniej cała jego wieś i okolice nie mają tragicznych przejść za sobą, Nie było ani komunistycznych agitatorów, ani kapusiów gestapo. Nikt ze wsi nie zginął w bezsensownych okolicznościach. Dziadek miał na koncie kilka przygód, nazywanych przez niego "okoliczności, w których mogłem zginąć" m.in.

      - spoliczkowany przez Niemca, bo jego koń z furmanką zboczył z drogi i zajechał drogę niemieckiej limuzynie. Spoliczkowanie to chyba najszczęśliwsza z możliwych konsekwencji takiej przygody,

      - miał wyjechać na roboty do Niemiec, ale niemiecki lekarz wykrył u niego wrzody na żołądku (mój pradziadek na to zmarł) i go wyleczył, poza tym był jedynym dorosłym mężczyzną w rodzinie i to też mu pomogło,

      - czerwonoarmista częstował go spirytusem, a gdy dziadek odmówił ruski wycelował z karabinu. Na szczęście mój dziadek zachował zimną krew i uderzył ruskiego kolbą w brodę, ten zemdlał i dziadkowi udało się zwiać,

      - innego razu ruscy ukradli szwagrowi dziadka prosiaka i go zjedli, dziadek zgłosił to ich przełożonemu, a ten powiedział, że jak znajdziesz dowód to żołnierz zginie, jak nie znajdziesz to Ty dostaniesz kulkę. "Na szczęście" znalazł świeżo wygotowane kości na polu koło bazy ruskich i uniknął kulki. Nie wiem czy ruski przeżył,

      - Było tego jeszcze więcej, ale najciekawsze było to, że Niemcy podczas inwazji na wschód mieszkali w domu dziadka (jedynym warunkiem było, żeby nie było w domu dzieci) dziadek był wtedy najmłodszy i miał 20 lat. Ogólnie ci Niemcy to byli chłopaki ze Śląska w podobnym wieku, więc dobrze się dogadywali i nie było z nimi żadnych problemów. Gorzej było jak uciekali na zachód, a później przyszli ruscy. Spali tam gdzie srali - to jedyne wspomnienie dziadka po ich obecności.

      Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      @acidofil: Jak mu wykrył wrzody na żołądku? :D Zrobił mu gastroskopię? Wrzody nie powstają same tak z siebie, i o ile dba się o żołądek to ciężko na to umrzeć.

  •  

    pokaż komentarz

    Kara śmierci w USA lub dożywocie w pierdlu.

  •  

    pokaż komentarz

    Amerykanie najczęściej namierzają zbrodniarzy, których sami przyjmowali.