•  

    pokaż komentarz

    I mit o tym, że Niemcy strzelali raz od wielkiego święta poszedł się kochać. Brawo ciekawostkihistoryczne!

  •  

    pokaż komentarz

    Nieraz czytałem, że wiele z pocisków największego kalibru trafiło w ziemię nie wybuchając, bo dystans był zbyt mały (kilkaset metrów) i zapalniki nie działały właściwie.
    Do tego dodajmy ogień działek 20 mm który często przelatywał przez półwysep i trafiał w morze. Z tego właśnie powodu drugiego dnia walk zaprzestano ostrzału od strony morza przez niszczyciele, bo istniało ryzyko friendly fire.

    •  

      pokaż komentarz

      @oruniak: Tak jest. Pociski uderzały w cele, lub spadały na teren Westerplatte, ale działały jak kule na kręgielni, wiele wybijało po prostu dziury i nie wybuchało. Rzekomo zapalniki ciśnieniowe zostały ustawione tak jak napisał kolega oruniak. Mały szczegół, Westerplatte było ostrzeliwane przez 3 okręty Kriegsmarine: 1 niszczyciel a nie niszczyciele, 1 trałowiec, 1 stary pancernik. Był to niszczyciel T196, okręt flagowy dowódcy eskadry trałowców działających w Zatoce Gdańskiej w kampanii wrześniowej. Wspierał on trałowiec M107 (M - Minensuchboot) "von der Groeben". Obydwa prowadziły ostrzał od strony morza, od strony kanału ostrzał prowadził (przestarzały, zaimportowany jeszcze z Kaiserflotte) pancernik liniowy (klasy "Deutschland") "Schleswig-Holstein". Coś mi się obiło kiedyś, że ponoć S-H mógł został storpedowany i zatopiony przez bodajże "Orła", ale operator-radiotelegrafista na "Orle" przeoczył, nie odczytał albo zbatelizował otrzymaną wiadomość (S-H bez osłony na kanale o głębokości pozwalającej na wpłynięcie w zanurzeniu i odpalenie salwy torped). Konstrukcja S-H prawdopodobnie nie wytrzymałaby trafienia nowoczesnymi torpedami Weymouth Whitehead AB kal. 533 mm (mod 1938). Pozdro.

    •  

      pokaż komentarz

      @michauues: No i to jest komentarz.
      Czytałem naście lat temu książkę z przełomu lat 60/70 (nie mam bladego pojęcia jaki tytuł). Była tam wzmianka, że dowództwo floty planowało w okolicach 2-3 września zorganizowaną akcję polegającą na ataku torpedowym okrętu podwodnego na Schleswiga. Z książki wynikało, że całość miała być trochę propagandowa, celem podniesienia ducha.

    •  

      pokaż komentarz

      @oruniak: Dzięki za merytoryczną dyskusję. Co do starych książek to różnie z opisem zdarzeń i jego umotywowaniem, z jednej strony żołnierze walczyli przeciw "faszystowskiemu najeźdzcy, hitlerowcom i nazistowskim podżegaczom wojennym" (jak najbardziej prawda!), ale znajdziesz tam też pewnie, że dowodzili "oficerowie z sanacyjnych kręgów kapitalistyczno-burżuazyjnych". Mam w domu starą Konstytucję (Bieruta) z 1952 r. i Małą Encyklopedię Wojskową z 1974 bodajże, to kojarzę ten "język". A co do naszej floty i tak jej działania miały charakter "propagandowy", flota była dość nowoczesna i sprawna, ale bardzo mała (zresztą po co, gdzie i jak upakować większą jak się ma mały kawałek wybrzeża i 1 prawdziwy port - Gdynię). Pomorze i tak Niemcy odcięli do 4-5 września. W sumie najrozsądniejsze (ale też mogłoby być uznane, w tej sytuacji za niehonorowe zrejterowanie) byłoby jak najmocniejsze zaminowanie wód Zatoki i błyskawiczny rajd na Morze Północne a' la "Tokio Express" i dołączenie do floty Republiki Francji albo Royal Navy. Ciekawe czy polski wywiad wiedział o tajnym kablu podmorskim dużej przepustowości Lębork-Piława, który służył do koordynowania działań floty i armii z Pomorza-Meklemburgii (bazy Kołobrzeg, Szczecin, Świnoujście, Rostock... + 4. Armia von Klugego) z wojskami z Prus Wschodnich (flota z Piławy/Królewca + 3. Armia Kuechlera). Podsumowując, nie mam nic do dodania - wszystko dobrze wyjaśniłeś :) Łap plusa.

    •  

      pokaż komentarz

      @michauues: Kolego, co to za "tajnym kablu podmorskim dużej przepustowości Lębork-Piława"? Mógłbyś mi wyjaśnić coś więcej w tym temacie? Dziękuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @akg_: Trochę pofantazjowałem za ostro. Coś pamiętałem, potem to sprawdziłem. Ogólnie napisałem prawdę, ale szczegóły inne:
      1) Kabel był, ale o przepustowości nie za dużej, pozwalał na prowadzenie kilku może kilkunastu rozmów telefonicznych na raz, myślę, że w czasie wojny, kiedy wojsko miało pierwszeństwo, to wystarczało. Razem z siecią telefoniczną (cywilno-wojskową) umożliwiał bezpośrednie połączenia Królewiec-Berlin. Zbudowany celem ominięcia przekierowywania rozmów telefonicznych przez Polskę oraz wyeliminowania komunikacji drogą radiową (możliwość nasłuchu i zakłócania przez służby polskie).
      2) Kabel nie był ściśle tajny, zbudowany w latach 1920-21 (po uzyskaniu przez II RP dostępu do morza) z pomocą przedsiębiorstw prywatnych. Inwestorem była państwowa spółka Poczta, Telefon, Telegraf (PTT). Na niemieckich mapach (nie wiem czy jawnych) był zaznaczany. Całkiem możliwe, że nie afiszowano się z nim i nie podawano dokładnej linii przebiegu po dnie z wiadomych celów
      3) Lokalizacja - trochę przekręciłem. Kabel leciał z Łeby (koło Lęborka), gdzie oprócz centrali telefonicznej, była stacja wzmacniania sygnału, do Tenkitten (blisko Pillau/Piławy i Fischhausen/Primorsk) w Prusach Wschodnich (aktualnie Letnoje, obw. kaliningradzki).

      O kablu po niemiecku

      Ciekawostka:

      Tenkitten war der Landepunkt für ein Unterseekabel nach Leba in Pommern, mit dem man 1920 die Telefonverbindung mit dem Reich herstellte. Das Kabel war 170 km lang, lag bis zu 60 km von der Küste entfernt und erreichte eine Seetiefe bis zu 110 Metern. Es war damals das längste Fernsprech-Seekabel der Welt.

      Tłumaczę na wszelki wypadek: Tenkitten było miejscem wyjścia podmorskiego kabla z Łeby na Pomorzu, którym w 1920 roku stworzono możliwość połączeń telefonicznych z Rzeszą. Kabel miał 170 km długości, był oddalony do 60 km od brzegu i leżał na głębokości do 110 metrów. W tym czasie był to najdłuższy podmorski kabel telefoniczny na świecie

      inne źródło, o Łebie i kablu

    •  

      pokaż komentarz

      @michauues: O, ciekawa historia. Podoba mi się to.

      Dziękuję serdecznie! ( ͡° ͜ʖ ͡°)