•  

    pokaż komentarz

    Wkurzają mnie te strony ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    tu macie liste:
    Gra o Tron
    The Walking Dead
    The Big Bang Theory
    Chirurdzy
    Z Archiwum X
    Detektyw
    Sherlock
    American Horror Story
    Orange Is the New Black
    Pretty Little Liars
    Outlander
    The Affair
    Mr. Robot
    Daredevil
    Jessica Jones

  •  

    pokaż komentarz

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: comment_2h9qEUQt0MbVIyGDuFevHUwvAPXpWvir,w400.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Co jest takiego ciekawego w GoT? Pytam serio bez hejtu. Po trzecim sezonie odpuściłem. Wiec jeśli dalej postastacie stają się mniej jednowymiarowe oraz fabuła zaczyna mieć sens przyczynowo-skutkowy to moze powinienem nadrobić. Rozumiem ze serial może sie podobać ale czy to nie jest troche tak że GoT jest tak popularny przez brak konkunkurencji w tym tym gatunku? Książkę odstawiłem po pierwszym tomie z tego samego powodu co serial.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzel1987: Mam tak samo - odstawiłem po 3 sezonie. Ale to nie wina serialu, który realizacyjnie jest dobry, tylko autora, który nie pozwala zżyć się z postaciami. Może kiedyś wrócę - jak już będę wiedział, że historia jest zamknięta.
      A konkurencja jest - polecam Vikingów.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzel1987:
      Tam nie brak wielowymiarowych postaci. Tzn. to najzupełniej normalne, realne i pozytywne, że dana postać ma jakiś motyw przewodni. Choćby typ charakteru. W GoT jednak historia czy motywacja postaci jest stosunkowo złożona, a kręgosłup postaci nie tylko jest wystawiany na próby, ale często wręcz się zmienia.

      Weź takiego Jaimiego Lannistera.

      pokaż spoiler Uwaga, uber spoilery do końca.


      Poznajemy go jako typowy przykład bardzo zdolnego rycerza w sile wieku. Bogaty? Tak. Przystojny? Tak. Świetnie walczy? Tak. Nawet wygląda jak typowy rycerz na białym koniu.

      Szybko okazuje się, że jego własny ojciec, który trzęsie połową kontynentu, jest nim w sumie rozczarowany. Bo przy wszystkich swoich umiejętnościach, ledwie wygrał parę bitew. Nie pretenduje do tronu, jest w sumie nikim w polityce. Nawet jego własny syn wypomina mu, że w księdze legend jego osiągnięcia nie wypełniają nawet całej strony, a Jaime ma już na karku czterdziestkę.

      A, czy wspomniałem jeszcze, że syn Jaimiego jest... królem? Ale że nie wie, że Jaimie to jego ojciec, bo tajemnicą jest, że nasz dzielny rycerz posuwał królową, cudzą żonę, a dla Jaimiego... własną siostrę? Okazuje się, że Jaimie jest tej siostrze w sumie wierny. Nie jest więc na pewno rycerzem, na którego wygląda na pierwszy rzut oka.

      No i jego przeszłość. Z jednej strony wsławił się m.in. tym, że zabił Szalonego Króla. Ale z drugiej strony... ludzie nim gardzą z tego samego powodu. "Kingslayerem" nazywają go pogardliwie. Bo Jaime był w gwardii przybocznej szalonego króla. Zabił go ciosem w plecy, mimo że wcześniej poprzysiągł go chronić. Z różnych, praktyczno-polityczno-rodzinnych względów, oficjalnie było to uzasadnione, ale jednak... "niesmak pozostaje".

      Wreszcie, w którymś sezonie Jaimiemu odebrana została jego największa siła: umiejętności walki.

      Od tego czasu, po pewnym załamaniu, po straceniu zainteresowania królowej, Jaime próbuje się pozbierać. Coś mimo wszystko udowodnić. Coś odzyskać.

      Od dawna rozczarowany wadami niesprawiedliwej rzeczywistości, mający niby wszystko na wyrąbaniu, Jaime zaczął też doceniać tych, co walczą z prawdziwym honorem i poświęceniem, w ramach ideałów, których on sam już dawno nie ma. Stąd jego osobliwa relacja z Brianne. Relacja, która też ewoluowała poprzez wzajemną (?) chęć zabicia, aż do potrzeby ochrony i do głębokiego uznania.

      To zdecydowanie, ale zdecydowanie nie jest płaska, jednowymiarowa postać.

      W serialu jest wiele innych, dobrych rzeczy. To, że każdy może zginąć jest specyficznym plusem. To, że autorzy dają bohaterom coraz cięższe kłody pod nogi. Widz autentycznie nie może być nigdy pewien, co się wydarzy. Ba: z końcem ostatniego sezonu nie było wiadomo na pewno, co się stało ze wszystkimi bohaterami. Gra aktorska jest na bardzo wysokim poziomie. Dialogi bywają naprawdę dobrze napisane.

      Motywacje i możliwości bohaterów są na tyle spójne, że często da się wydedukować, co może się wydarzyć, a co nie. Choć nigdy nie można być pewnym i niemal nigdy nie ma tylko jednej prawdopodobnej opcji. Można więc się fajnie pobawić w analizę i spekulacje, ale wciąż z wyczekiwaniem na to by zobaczyć, co naprawdę się stało.

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: vikings jako serial ( gatunek nie ten) zjada wszelkie spartakusy, GoTy i inne popierdółki na śniadanie bez popitki.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzel1987: Spartakusa akurat bardzo lubiłem (dwa pierwsze sezony). Ale to już rzeczywiście zupełnie inny gatunek, podobała mi się jego komiksowość i dość proste postacie, które dało się lubić (nawet Ashura ;).

    •  

      pokaż komentarz

      @Altar: rzeczywiście, pierwsze sezony były ok. Tylko przez dwa ostatnie o nich zapomniałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @orzel1987: Większość postaci jest skomplikowana - ma swoje własne cele i swoją motywację. Nie ma złych i dobrych. Nie ma niesamowitych zbiegów okoliczności wybawiających głównego bohatera w ostatniej chwili. To że jesteś głównym bohaterem nie sprawia, że jesteś nieśmiertelny, niezależnie jak głupie są twoje decyzje. Bezinteresowne dobro, honor i szlachetność nie są nagradzane. Witamy w prawdziwym życiu.

      A fabuła splata się później dość dobrze. Też za pierwszym razem odrzuciłem książkę po pierwszym tomie - po kilku latach wróciłem, czytając ponownie od nowa - jest genialna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Stah-Schek: fabuła przynajmniej do konca pierwszego tomu jakaś była, jesli chodzi o serial to, no coż w pewnym momencie odniosłem wrazenie ze było chyba scenarzysciMartin nie ogarniali gdzie to zmierza. To ze autor nie boi sie pozbyć głównego bohatera to ok, bardzo sie to chwali. Ale czytajac ksiażke kiedy dochodzi do sceny w ktorej on ginie chcę to zeby mnie to jakoś obeszło a efekt jest taki ze nawet w najmmiejszym stopniu to mnie nie ruszyło. Postacie owszem mają cele czy jakieś cechy harakteru jednak miałem wrażenie takiego troche nasiłę ich wzbogacania bo to akurat było potrzebne w danym momencie. To nie hejt z mojej strony, zwyczajnie do mnie ten serial nie trafił.

  •  

    pokaż komentarz

    Największym minusem produkcji aktualnie popularnych jest to, że trzeba czekać tydzień na odcinek i niejednokrotnie prawie rok na sezon. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem tej mody na oglądanie seriali ( ͡° ʖ̯ ͡°)