•  

    pokaż komentarz

    Bardzo być może uatrakcyjniłoby to ten sport. A ta na marginesie to okropne wyważenie ma ta broń. Raczej żadnych właściwości użytkowych. Każda szabla, nawet w rękach nowicjusza, rozkłada ich na łopatki.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikto: Żadnych właściwości użytkowych?

      Nie przeżyłbyś i z dwoma szablami przeciwko zaostrzonemu floretowi nawet dziesięć sekund.

      To praktycznie nie ma masy, szybkość zmiany kierunku jest niesamowita i do niczego nie porównywalna.

      Gx

    •  

      pokaż komentarz

      @Gixaar: Jeśli nie trenuje szermierki to nie miałby szans, ale szermierka sportowa jest jak wrestling w sportach walki, na polu bitwy każdy pochył do przodu kończy się utratą kończyny, tak samo pchnięcie zza pleców czy ten śmieszny wyskok w górę. Podczas bitwy nikt też nie skakałby w przód i w tył jak królik, bo to tracenie sił.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikto: Porównywanie sportu do sztuk walki użytkowych jest zupełnie bez sensu. Większość osób ćwiczące jakiekolwiek sztuki walki sportowe jest rozkładane przez panów kiboli którzy z maczetami nawalają sie na ustawkach lub co tydzień po dyskotece. A już zupełnie nei ma co porównywać do wyszkolonych służb specjalnych etc.
      Sztuki walki sportowe są ograniczone zasadami które mają minimalizować urazy oraz uprościć sędziowanie i porównywalnie poziomu bez wylewania litrów krwi. W karate sportowym parę walk dziennie to norma, gdyby szło full contact bez sędziów i zasad to raczej ciężko by było.

    •  

      pokaż komentarz

      @awgfrew: zadady sparingu definiuja warunki walki. w bitwie walczysz w formacji z opancerzonym przeciwnikiem. w pojedynku 1 na 1 jak masz dluzszy zasieg to trafiasz nie bedac trafiony. jak wygrywasz po trafieniu to ryzukujesz. jak walczysz zeby przezyc walczysz zachowawczo czyt niewidowiskowo,a sport ma byc widowisliem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gixaar: w sumie to. już tępa szabla sportowa działa jak stalowy bat, nawet nie chce sobie wyobrażać, co potrafiła by zrobić po zaostrzeniu.

      pokaż spoiler juz pomijam huttonówki która jest naprawde świetną bronią i 'czarna' pod wieloma względami się do niej nie umywa


      w ramach ciekawostki pozwalam sobie zrepostować swoje stare znalezisko
      to pojedynek przedstawiciela włoskiej szkoły sportowej, z przedstawicielem węgierskiej szkoły wojskowej

    •  
      t.....n

      -7

      pokaż komentarz

      Nie przeżyłbyś i z dwoma szablami przeciwko zaostrzonemu floretowi nawet dziesięć sekund.

      @Gixaar: Bzdura. Obrażenia zadane floretem nawet jeżeli są letalne to bardzo słabo odczuwalne przez osobę trafioną. Przy pojedynkach na szpady normalnością było, kiedy nie walczono do pierwszej krwi, tylko na śmierć i życie, że umierało oboje "zawodników". Przy szabli praktycznie się to nie zdarzało - rana cięta zwykle nie jest śmiertelna a ma własności obezwładniające.

      Uważam, że człowiek po paru godzinach trzymania szabli w ręce rozniósłby zaprawionego florecistę.

      Floretem możesz sobie zadać pierwszy cios, odsłaniając całkowicie ciało na uderzenia (bo taka jest technika) - jedno machnięcie i pozamiatane.

      Szermierka sportowa to karykatura dawnej szermierki i nie ma z nią nic wspólnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @nikto: na polu bitwy w czasach dominacji broni bialej nie szlo za bardzo poszalec z szablami, bo trzeba bylo przebic sie przez uzytkownika zbroi. Natomiasz bron podobna do szpady miala te zalete, ze mogla latwo ominac elementy zbroi i mozna bylo kłuć przeciwnika przez szpary- normalnie uklucie w zaleznosci od rodzaju rany szlo zasklepic i wyleczyc, ale jesli nosiles na sobie w ch?! ciezka zbroje, ktora ciezko bylo zdjac na polu bitwy to do smierci po prostu dochodzilo przez wykrwawienie sie. Dlatego juz w XVI wieku zaczeto odchodzic od topornych zbroi znanych ze sredniowiecza.
      Gdy ciezkie zbroje krepujace ruchy odeszly do lamusa, to postawiono na bron biala nadajaca sie do "szybszego" fechtunku i w przypadku pojedynku szabla vs szpada ciezko byloby wskazac przeciwnika, a pojedynki na bron biala raczej nie przypominaly machania jak cepem tylko ciosy byly wyprowadzane w zaleznosci od zamiarow przeciwnika. Porządne uderzenie szabla wymagalo zamachniecia sie, natomiast do zadania ran szabla wystarczylo praktycznie zrobic lekkie pchniecie, bo nacisk punktowy jak i prawa fizyki robia swoje.

    •  

      pokaż komentarz

      @dodekx: Co tylko potwierdza to co napisałem.
      @theodolit: W full contactcie też są sędziowie i zasady. Zaufaj mi, zawodnik mma czy sportu pokrewnego w walce 1 na 1 i na równych zasadach tak wymłóci pana ze służb specjalnych że nie pytaj, kibola zresztą też (o ile owy też nie trenuje). Maczety? Tylko debil rzuciłby się z gołymi rękami na typa z maczetą, mogłeś od razu napisać że brygadę pancerną.

    •  

      pokaż komentarz

      Większość osób ćwiczące jakiekolwiek sztuki walki sportowe jest rozkładane przez panów kiboli

      @theodolit: tak się składa, że ćwiczyłem i że mam kumpli co lubią się tłuc na ustawkach. Zdarza się, że taki podpity ziomek startuje z piąstkami, więc było parę okazji sprawdzenia tego w praktyce. Kibol jest praktycznie bez szans, nawet z takim dość przeciętnym amatorem jak ja.

    •  

      pokaż komentarz

      Podczas bitwy nikt też nie skakałby w przód i w tył jak królik, bo to tracenie sił.

      @awgfrew: Z jednej strony tak, faktycznie walka sportowa to coś, gdzie liczy się prawdopodobieństwo, w walce na śmierć i życie liczy się technika, która daje największą gwarancję przeżycia.

      ALE

      Wszelkiego rodzaju florety i inne bronie "kłujące" wyparły szable, gdy tylko obróbka metalu umożliwiła tworzenie broni na tyle mocnej, by nie łamała się przy pierwszej okazji. Broń sieczna to podstawa szarży kawalerii, gdzie można co prawda bardzo skutecznie wbić lancę, ale tylko raz. W walce pieszej, zwłaszcza przeciw pojedynczemu przeciwnikowi, broń "kłująca" jest po prostu bezkonkurencyjna. I jak ktoś wcześniej pisał, nawet dwie szable nie pomogą, każde takie "nakłucie" jamy otrzewnej (brzucha) kończy się pewną śmiercią i błyskawicznie wyłącza z walki.

      Szablami walczyły formacje konne i kultury, gdzie wszystko było na koniu oparte, a także na przykład wojownicy w Japonii, tyle że oni po prostu nie mieli wyboru, ich poziom obróbki metalu (czy raczej jakość rudy) nie pozwalała na cokolwiek innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomtom666: Ok chodzi mi o to że sport: szermierka, karate, taekwon-do czy inne bajery to taki sam sport jak piłka nożna, ręczna etc ...
      każda ćwicząca osoba zyskuje trochę przewagi ze względu na wydolność organizmu, mięśnie etc - ale to jest sport
      i nie porównujmy do wartości użytkowej, gdzie liczy się psychika i inne elementy - choćby wspomniane 'podpicie', zmęczenie itp
      myślę ze każdy trenujący sztuki walki sportowe miewa czasem jakiś trening 'realniejszych zastosowań' i wtedy jest trochę informacji o bardziej praktycznych zastosowaniach, blok, krótko łokieć etc, bez wielkiego kung-fu krótko i na temat.
      kończę na dziś bo nic wiecej nie ma co mowic
      sport to sport,
      walka uliczna to walka uliczna
      kunic

    •  

      pokaż komentarz

      @theodolit: sport to sport, walka uliczna to walka uliczna, ale - co najważniejsze - ruch to ruch.

      Osoba, która dużo ćwiczy, wygra, z prostego powodu - będzie mieć lepszą koordynację, lepsze "ogarnięcie przestrzeni", większe doświadczenie ze zwykłym dotykaniem drugiego człowieka czy prostym szarpaniem się za szmaty.

      Prosty przykład, nigdy nie byłem specjalnie skoordynowany, w podstawówce byłem wręcz ofiarą, najgorszy w piłkę, ciężko było mi nauczyć się jeździć na rowerze i tak dalej. W pewnym wieku naoglądałem się filmów z brusem, zacząłem ćwiczyć. Powoli, stopniowo pokonywałem pewne bariery, zmieniałem się. Przewijamy do przodu kilkanaście lat, czasy dorosłe, zlot u koleżanki, okazało się, że ma rolki, w czasach gdy mało kto je miał, co więcej zasugerowała żeby przymierzyć i spróbować. Założyłem, po kilku minutach już piruety byłem w stanie kręcić. Założył gość, który prowadził wtedy szkołę jogi - to samo. Założył "zwykły" ziom, zrobił parę chwiejnych kroków, wywalił się i mało sobie obu rzepek nie połamał, odprowadzaliśmy go do domu. Te lata treningów poprawiły równowagę i koordynację do tego stopnia, że w zupełnie nie związanych z walką czynnościach stałem się dużo lepszy od przeciętnej.

      Jest co prawda mnóstwo osób, które ćwiczą ale nie wiedzą po co, podkładają się sobie nawzajem podczas treningów żeby mniej się spocić i żeby ładniej wyglądało, zdarzało mi się na zgrupowaniach trenować z czarnymi pasami które nie potrafiły kompletnie nic, chyba za flaszkę dostały stopień. Tacy ludzie też są często najgłośniejsi i przechwalają się, co to nie oni. Ale znakomita większość ludzi z którymi trenowałem pojechałaby dresika w kilka sekund.

    •  
      t.....n

      +2

      pokaż komentarz

      Natomiasz bron podobna do szpady miala te zalete, ze mogla latwo ominac elementy zbroi i mozna bylo kłuć przeciwnika przez szpary- normalnie uklucie w zaleznosci od rodzaju rany szlo zasklepic i wyleczyc, ale jesli nosiles na sobie w ch?? ciezka zbroje, ktora ciezko bylo zdjac na polu bitwy to do smierci po prostu dochodzilo przez wykrwawienie sie. Dlatego juz w XVI wieku zaczeto odchodzic od topornych zbroi znanych ze sredniowiecza.

      @KorelacjaProkrastynacji: Sam to wymyśliłeś? Jakie zasklepianie rany kłutej?! Albo rana nie jest letalna i sama się zasklepi (bo wszystko jest w środku!!!) albo natrafiło na jakiś narząd i nawet jak się zasklepi to pozamiatane. Jakie zdejmowanie zbroi w czasie walki? Jakie odchodzenie od zbroi, bo się ciężko ściąga? Poza tym XVI wiek to szczyt rozwoju zbroi płytowej.

      Porządne uderzenie szabla wymagalo zamachniecia sie, natomiast do zadania ran szabla wystarczylo praktycznie zrobic lekkie pchniecie, bo nacisk punktowy jak i prawa fizyki robia swoje.
      Wystarczy drasnąć. Nie masz chyba pojęcia, jaką ranę można zadać czymkolwiek ostrym ledwie ruszając ostrzem. Był kiedyś bardzo fajny filmik na youtubie, gdzie koleś mieczem ruszając zaledwie o kilka centymetrów prawie odciął nogę w tuszy wieprzowej. Żadnego zamachu tam nie było. Przewagą rapiera nad szablą to zasięg.

      Wszelkiego rodzaju florety i inne bronie "kłujące" wyparły szable, gdy tylko obróbka metalu umożliwiła tworzenie broni na tyle mocnej, by nie łamała się przy pierwszej okazji.
      I dlatego szabli w wojsku używano jako ostatniej broni białej, nie?

      W walce pieszej, zwłaszcza przeciw pojedynczemu przeciwnikowi, broń "kłująca" jest po prostu bezkonkurencyjna. I jak ktoś wcześniej pisał, nawet dwie szable nie pomogą, każde takie "nakłucie" jamy otrzewnej (brzucha) kończy się pewną śmiercią i błyskawicznie wyłącza z walki.
      Bzdury. Rany kłute nie wyłączają z walki, tak jak trafienie pociskiem karabinowym, lub innym nie koziołkującym. Możesz mieć dziurę na wylot i jeszcze przez minutę-dwie walczyć. W wojsku napoleońskim w piechocie używano szabel a nie rapierów - niezły z niego debil był, c'nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: jesli klucie pojdzie w bark czy biceps, to nie bedzie to smiertelna rana. Pomyslales geniuszu, ze se zdejmowaniem broni ogolnie chodzilo o to, ze ciezko w samym sercu walk odejsc na bok i ogarnac pomoc lekarska? W pprzypadku noszenia sporego ciezaru przyspiesza krazenie krwi, co powodowalo szybsze wykrwawienie goscia, wiec nawet z pozoru rana ktora normalnie nie byla smiertelna mogla przerodzic sie w zakazenie i wyczerpywac organizm po kilku godzinach.

      Nie wystarczy drasnac. Bron po kazdym pojedynku tępiła się oraz wyszczerbiała z każdym uderzeniem w cel, im bardziej bron jest tępa tym więcej siły trzeba włożyć w zadanie rany. Miedzy innymi dlatego zawsze pielegnowano bron i ostrzono, zeby w krytycznym momencie byla od razu gotowa zadac krytyczne obrazenia.

      @troodon: w wojsku Napoleonskim rapiery swiadczyly o statucie osoby jej noszacej i sluzyla jako bron do ewentualnego uzycia.

    •  

      pokaż komentarz

      jesli klucie pojdzie w bark czy biceps, to nie bedzie to smiertelna rana.

      @KorelacjaProkrastynacji: Bo nie trafiło w witalne części. I co z tego wynika?

      Pomyslales geniuszu, ze se zdejmowaniem broni ogolnie chodzilo o to, ze ciezko w samym sercu walk odejsc na bok i ogarnac pomoc lekarska?
      I jak wygląda pomoc lekarska w przypadku ran kłutych?

      W pprzypadku noszenia sporego ciezaru przyspiesza krazenie krwi, co powodowalo szybsze wykrwawienie goscia, wiec nawet z pozoru rana ktora normalnie nie byla smiertelna mogla przerodzic sie w zakazenie i wyczerpywac organizm po kilku godzinach.
      Jak jest się rannym to się leży. To raz. A dwa - i to miał być powód, że odstąpiono od zbroi? XD

      Nie wystarczy drasnac. Bron po kazdym pojedynku tępiła się oraz wyszczerbiała z każdym uderzeniem w cel, im bardziej bron jest tępa tym więcej siły trzeba włożyć w zadanie rany.
      O tak - kamienie polerskie to przecież wynalazek rodem z XXI wieku.

      Miedzy innymi dlatego zawsze pielegnowano bron i ostrzono, zeby w krytycznym momencie byla od razu gotowa zadac krytyczne obrazenia.
      No właśnie - na pole walki przychodzono z bronią ostrą. I dotknięcie szablą wystarczyło, żeby spowodować spore obrażenia.

      w wojsku Napoleonskim rapiery swiadczyly o statucie osoby jej noszacej i sluzyla jako bron do ewentualnego uzycia.
      Aha... Normalny żołnierz nie nosił szabli? Heh... #januszehistorii

    •  

      pokaż komentarz

      Uważam, że człowiek po paru godzinach trzymania szabli w ręce rozniósłby zaprawionego florecistę.

      @troodon: a ja jako szermierz uważam, że niekoniecznie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      szabla jest elegancką i bardzo finezyjną bronią, ale w stosunku do floretu jest zdecydowanie wolniejsza, owszem są techniki zbijania pchnięć, ale pchnięcia są tak szybkie i celne, że szczerze wątpię by w walce udało sie zablokować takowe na gardło z którego można wyciągnąć każdą parade, a dodając do tego balestre z półwypadem to szerokiej drogi czarnuchu z rozpłataną krtanią.
      zresztą co wy ciśniecie tak po 'kłuciu w ręce'? przecież owiele skuteczniejszym i łatwiejszym jest przebicie chociazby płuc

      pokaż spoiler oczywiście mówie tu o przypadku szabli cięzkiej vs floret, sportowe wersje niewiele się róznią i jak zauważyłeś to troche parodia- co zresztą podkreśla isę w każdej szkole szermierczej

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: ze zanieczyszczona rana mogla przerodzic sie w gangrene. Serio jestes tak ograniczony?
      W przypadku ran klutych ktore dawaly jakies szanse na przezycie np. przepalano w celu zabliznienia i zatrzymania krwotoku.
      Jak sie bylo rannym, to sie nie kladlo na polu bitwy, bo przeciwnik od razu dobijal. W dodatku jest cos takiego jak adrealina.
      No i przeciez kamieni polerskich uzywano w trakcie walki #januszehistorii
      Na poczatku lekkie ciecie starczylo, jednakze nie zawsze ciosy byly precyzyjne. Jesli do tego uderzalo sie mieczem na calej dlugosci w zbroje lub tarcze, to po kazdym takim uderzeniu bron sie bardziej tepila. Zycie to nie anime czy kill bill gdzie bron zawsze ma wspaniale tnace wlasciwosci. Nawet najostrzejsza szabla czy miecz po kilku uderzeniach byly juz mocniej stepione, a co dopiero mowic o tym gdybys byl w pierwszym szeregu i cial przeciwnika za przeciwnikiem.
      Normalny Napoleonski zolnierz chodzil z muszkietem oraz z bagnetem. Bron biala byla ostatecznoscia. #januszehistorii

    •  

      pokaż komentarz

      @theodolit: Poczytaj sobie o paradoksie kano. W walce 1 vs 1 stawiałbym na zawodnika MMA niż na kogoś ze służb specjalnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @jokefake: Przed pchnięciem na gardło możesz się zasłonić ręką - połóż rękę na ramieniu i voila - możesz biec na florecistę. Przebicie płuca nie wyłącza z walki od razu - w tym momencie szablista może wykonać zamach. Taktyka urrra! i do przodu! naprawdę przeciwko floreciście byłaby skuteczna. Mówię o człowieku sprawnym fizycznie a nie Januszu wyciągniętym sprzed telewizora, bo wtedy wiadomo, że nie dałby rady.
      Florecista trafiłby praktycznie zawsze szablistę - tylko co z tego, jak to szablista wyłączałby z walki przeciwnika jednym uderzeniem?

      @KorelacjaProkrastynacji

      ze zanieczyszczona rana mogla przerodzic sie w gangrene. Serio jestes tak ograniczony?
      W przypadku ran klutych ktore dawaly jakies szanse na przezycie np. przepalano w celu zabliznienia i zatrzymania krwotoku.

      I miało się dalej krwotok wewnętrzny. Fucking genius.

      Jak sie bylo rannym, to sie nie kladlo na polu bitwy, bo przeciwnik od razu dobijal. W dodatku jest cos takiego jak adrealina.
      No i nie przeprowadzało się operacji lekarskich. I nie - przeciwnik nie dobijał, bo miał obok kolesia, który chciał go zabić. Gadasz o wyłączeniu z walki przez ukłucie a teraz jednak taki wyłączony z walki człowiek mógł iść niby? Dobrze się czujesz?

      No i przeciez kamieni polerskich uzywano w trakcie walki #januszehistorii
      Na poczatku lekkie ciecie starczylo, jednakze nie zawsze ciosy byly precyzyjne. Jesli do tego uderzalo sie mieczem na calej dlugosci w zbroje lub tarcze, to po kazdym takim uderzeniu bron sie bardziej tepila. Zycie to nie anime czy kill bill gdzie bron zawsze ma wspaniale tnace wlasciwosci. Nawet najostrzejsza szabla czy miecz po kilku uderzeniach byly juz mocniej stepione, a co dopiero mowic o tym gdybys byl w pierwszym szeregu i cial przeciwnika za przeciwnikiem.


      Życie to nie RPG - żeby poszczerbić całą szablę to trzeba wykonać sporą liczbę uderzeń - różne zdania czytałem, ale z tego co wiem, raczej jednak wymiana ciosów to były 2-3 i później kolejny przeciwnik. Jak zabiłeś dziesięciu po drodze to już i tak zrobiłbyś tyle, że szabla spełniła swoje zadanie.

      Normalny Napoleonski zolnierz chodzil z muszkietem oraz z bagnetem. Bron biala byla ostatecznoscia. #januszehistorii
      Aha... We wszystkich prawie opracowaniach i ilustracjach żołnierze Napoleona są przedstawiani z szablami. Proszę popatrz na tych karabinierów i na ich bagnety:

      źródło: napwar.files.wordpress.com

    •  

      pokaż komentarz

      Przed pchnięciem na gardło możesz się zasłonić ręką
      Przebicie płuca nie wyłącza z walki od razu - w tym momencie szablista może wykonać zamach.


      @troodon: ok. teraz widze, że dałem się wciągnąć w dyskusje z tym słynnym trolem

      pokaż spoiler albo debilem, jeszcze nie wiem.


      wyżej wstawiłem film z pojedynku, obejrzyj i zastanów sie, czy:
      1) zdążyłbyś ruszyć ręką;
      2) czy coś co jest ostre i niewiele cieńsze niż długopis nie było by w stanie przebic ci ręki razem z gardłem. albo po prostu k%$?a kup schab i przebij go nożem z rozmachu;
      3) czy kawał żelastwa przebijający twoja klatke piersiową nie wywoła u ciebie szoku, zaraz po rym jak zarzygasz sie krwią nie mogąc oddychać, przypominam, że jestes w trakcie walki, zuzycie tlenu i krążenie drastycznie wzrasta, a żelastwo przez ułamek sekundy tkwi w centralnym punkcie twojego ciała i kwestia wykonania bloku polega na jego przesunięciu w odpowiednią stronę- pamiętać należy również, że po pchinęciu od razu wraca się do gardy, a nie zostaje w pozycji statycznej, ponadto wyprowadzając pchnięcie nie pochylasz sie do przodu wystawiając na kontrę przeciwnika- zwłaszcza ta wyprowadzoną na głowe

      szablista wyłączałby z walki przeciwnika jednym uderzeniem?
      szablista nie miałby wyboru, ale też nie sądze by miał na to czas, a mówie to z doświadczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: naucz sie moze czytac ze zrozumieniem. Nie pisalem nigdzie, ze mial szanse w trakcie walki isc sie leczyc, tylko pola bitew z dawnych czasow uniemozliwialy leczenie rannych praktycznie od razu w porownaniu do tego co mamy.

      Co do opracowan bylo jak mowie. Bron biala to byla ostatecznosc, gdyz muszkiet z bagnetem mial dluzszy zasieg przy walce wrecz jak szabla.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: co do zycia to nie rpg to idz to powiedz rzeznikom, ktorzy swoje noze ostrza co kilka ciec przy obrabianiu miesa. Oni na pewno sie myla.

    •  
      t.....n

      -1

      pokaż komentarz

      ok. teraz widze, że dałem się wciągnąć w dyskusje z tym słynnym trolem
      Bardzo miłe, nie ma co.

      albo debilem, jeszcze nie wiem.
      Przynajmniej nie chamem.

      wyżej wstawiłem film z pojedynku, obejrzyj i zastanów sie, czy:

      @jokefake: Które video?

      1) zdążyłbyś ruszyć ręką;
      Czy zdążyłbym się zasłonić? Przecież rękę w ten sposób mógłbym ustawić przed walką.

      2) czy coś co jest ostre i niewiele cieńsze niż długopis nie było by w stanie przebic ci ręki razem z gardłem. albo po prostu k!?%a kup schab i przebij go nożem z rozmachu;
      Ręka ma kości. A kość ramienna jest dosyć gruba. Nie mówię poza tym o 100% ochronie. Florecista na pewno nie celowałby w gardło człowieka, który zasłania je ramieniem.

      3) czy kawał żelastwa przebijający twoja klatke piersiową nie wywoła u ciebie szoku, zaraz po rym jak zarzygasz sie krwią nie mogąc oddychać, przypominam, że jestes w trakcie walki, zuzycie tlenu i krążenie drastycznie wzrasta, a żelastwo przez ułamek sekundy tkwi w centralnym punkcie twojego ciała i kwestia wykonania bloku polega na jego przesunięciu w odpowiednią stronę-
      Człowieku - człowiek jest w stanie biec z przestrzelonym sercem a pociski NATO 7.62 mm są uznawane jako pociski z małą mocą obalającą właśnie z tego powodu, że robią tylko otwór przelatując na wylot. Z przestrzelonym płucem jeszcze ładnych parędziesiąt sekund człowiek jest w stanie walczyć. A ty mi tu wyskakujesz, że floret jest w czymś lepszy od pocisku karabinowego?

      pamiętać należy również, że po pchinęciu od razu wraca się do gardy, a nie zostaje w pozycji statycznej, ponadto wyprowadzając pchnięcie nie pochylasz sie do przodu wystawiając na kontrę przeciwnika- zwłaszcza ta wyprowadzoną na głowe
      Przecież tak wygląda szermierka sportowa - wypad do przodu odsłaniający praktycznie całe ciało w nadziei, że przeciwnik trafi te 0.1 sekundy później (czy ile to tam czasu jest).

      Kończę dyskusję z chamem, którego jedynym argumentem jest doświadczenie. Chyba, że znajdziesz mi jakąkolwiek moją wypowiedź, gdzie wobec oczywistych argumentów nie wycofałem się ze swoich twierdzeń. Heh - miałem odstawić wypok... Mam dość "eksperuf" co ich jedynym argumentem jest "jestę espertę i wię co muwie" albo robią oczywistą k!?%ę z logiki.

      Co do opracowan bylo jak mowie. Bron biala to byla ostatecznosc, gdyz muszkiet z bagnetem mial dluzszy zasieg przy walce wrecz jak szabla.

      @KorelacjaProkrastynacji: Dlaczego więc używano szabel a nie rapierów czy szpad, które były lżejsze i o większym zasięgu? Dlaczego popularyzowały się bagnety jataganowe?

      co do zycia to nie rpg to idz to powiedz rzeznikom, ktorzy swoje noze ostrza co kilka ciec przy obrabianiu miesa. Oni na pewno sie myla.

      @KorelacjaProkrastynacji: A to muszę się kolegi spytać.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: bo rapiery byly bardziej symboliczne jak uzytkowe i swiadczyly o statusie, a sam bagnet na muszkiecie spelnial role rapieru gdyz bagnetem kluto i to na znacznie dalszy zasieg uzywajac dwoc ramion co daje lepsze przelozenie sily na energie kinetyczna przy zadawaniu ciosu. Dlatego po co dublowac broń ktorej zasady dzialania niczym nie roznia sie od uzycia bagnetu, zwlaszcza ze samym bagnetem takze mozesz pchac ciosy i wycofywac z ciala przechodzac kolejnych przeciwnikow, a sama kolba broni dawala lepsza obrone jak rapier czy szabla.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: to nagranie

      Przecież rękę w ten sposób mógłbym ustawić przed walką.
      mkay, czyli nie masz pojęcia o materii w które sie wypowiadasz.

      Ręka ma kości. A kość ramienna jest dosyć gruba. Nie mówię poza tym o 100% ochronie. Florecista na pewno nie celowałby w gardło człowieka, który zasłania je ramieniem.
      j/w

      człowiek jest w stanie biec z przestrzelonym sercem a pociski NATO 7.62 mm są uznawane jako pociski z małą mocą obalającą właśnie z tego powodu, że robią tylko otwór przelatując na wylot. Z przestrzelonym płucem jeszcze ładnych parędziesiąt sekund człowiek jest w stanie walczyć. A ty mi tu wyskakujesz, że floret jest w czymś lepszy od pocisku karabinowego?
      a macha przy tym prawie kilogramowym przedmiotem, wykonując jednoczesnie serie kombinacji, spięć, układając taktyke kilku najbliższych sekwencji, nadwyrężając organizm i zmuszając go do dzikiego wysiłku? uwazasz, ze w pojedynku po przebiciu płuca przeciwnika, od razu bym sie na niego rzucił, czy wziął go na przetrzymanie i poczekał aż prawie będzie mdlał?
      swoją drogą, właśnie porównujesz broń palną do białej. ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Przecież tak wygląda szermierka sportowa - wypad do przodu odsłaniający praktycznie całe ciało w nadziei, że przeciwnik trafi te 0.1 sekundy później (czy ile to tam czasu jest).
      ale tak nie wygląda normalny pojedynek w którym ktoś może ci rozpruć łeb, a o tym właśnie mówie.

      Kończę dyskusję z chamem, którego jedynym argumentem jest doświadczenie.
      no to szerokiej drogi, panie teoretyku 'nie znam sie a wypowiem sie bo tak mi sie wydaje'

      pokaż spoiler przy okazji w pic rel moja husarka


      tak swoją droga, co do używania szabel w wojsku- było to coś w stylu nadania nobilitacji rangi pozycji jaką się zajmowało, a bagnety ze względu na rozmiar były poręczniejsze i łatwiejsze w użyciu w miejscach gdzie nie można było machać czymś, co ma ostrze o długości prawie metra.

      źródło: x3.cdn03.imgwykop.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @nikto: @Gixaar: Grał w gierkę poczytal i naj wazniejsze jest wykopem to by poradził z zamknietymi oczami

    •  
      t.....n

      -1

      pokaż komentarz

      @KorelacjaProkrastynacji:

      Ach... I z tych wszystkich powodów używano również bagnetów jataganowych?

      @jokefake: Dyskusja zakończona - nazwałeś mnie trollem nie mając dowodów. Oprócz tego nie czytasz tego co piszę. Doświadczenie nie jest żadnym argumentem - jakbyś popracował z profesorami na uczelni to byś to wiedział. Jeżeli nie masz argumentu poza personalnym, to znaczy, że się nie znasz. A i nie spodziewaj się, że zaspokoję twoją atencję, bo wrzuciłeś zdjęcie swojej szabli - na mnie to nie działa.

      Co do tych bagnetów tylko napiszę - aha... I dlatego używali ich szeregowi? No niezłe kombo mi się tu trafiło...

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: jakie kombo? Najbardziej uniwersalne uzycie broni. Zanim dochodzilo do zwarcia wojsk, to zolnierze strzelali do siebie. Co mieli szeregowi zolnierze robic z muszkietami? Wyrzucac na ziemie i brac w rece bron biala? To juz lepiej bylo przedluzyc sam muszkiet bo i tak spelnial role broni "klutej" i bylo to efektywniejsze. Ogolnie i tak dyskusja zboczyla z toru bo z pojedynku szabla vs szpada zrobilo sie szabla vs muszkiet z bagnetem.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: a jak inaczej moge nazwać człowieka, który pisze, że do pojedynku szermierczego wychodziłby z ręką zasłaniająca gardło, o skutkuje chociażby obniżeniem mobilności i balansu? i to w dodatku ramieniem, a nie przedramieniem- co jest równie poronionym pomysłem. po prostu wtf.
      jak myślisz co by sie stało gdyby wykonano pchnięcie pod kość ramieniową? ułóż ją sobie na gadrle tak jakbyś chciał się zasłonić przed pchnięciem i zauważ co wtedy masz uwydatnione w ramieniu i jak uciska ci gardło.

      kolejną sprawą jest szybkość 'obsługi'. być może naoglądałeś się sieniawskich jak wywijają szablami, git, a teraz wyobraź sobie, że szabla jest niemalże 2 razy cięższa od floretu i że dzierżąc szable, walczysz z czymś co porusza sie tak szybko, iz musisz blokować na wyczucie bo bywa, że ze względu na dynamikę cięcia nie widać ostrza, ponadto może dowolnie zmieniać trajektorie lotu i omijać twoją garde ze względu na swoją niewielką wagę w stosunku do rozmiaru.

      w video masz zawody w rapierze, nasuwają sie jakieś wnioski odnośnie wolnej ręki?
      tutaj zawody w rapierze z lewakiem jako bonus.

      chłopie, brak wiedzy w danym zakresie da sie wybaczyć- wiadomo nie każdy musi być specem, ale ty zwyczajnie wykazujesz sie brakiem wyobraźni i umiejętności wyciągania wniosków w oczywistych sprawach, wmawiając wszystkim, że absurdalne wyjścia załatwiły by sprawę. najgorszym jest to, ze swoimi mongolskimi teoriami starasz sie zrobić osła z każdego dookoła.

      jakbyś popracował z profesorami na uczelni to byś to wiedział.
      no jakby współpracuje i nie narzekam na swój rozwój naukowy, co wiecej z tego co sie orientuje tak. doświadczenie jest cenione i niejednokrotnie jest przeważającym argumentem.

      pokaż spoiler mmm no szeregowi z szablami na zwiadzie, albo patrolujący budynki miejskie. super pomysł. tak samo jak szabla/rapier/cokolwiek vs bagnet osadzony na muszkiecie. zwyczajnie takie zestawienie było łatwiejsze w transporcie i o wiele bardziej skuteczne, dlatego wyparło inne rozwiązania.

      źródło: youtube.com

    •  
      t.....n

      -1

      pokaż komentarz

      @KorelacjaProkrastynacji: Kombo było o koledze wyżej. Żołnierze jeszcze w czasach napoleońskich, kiedy do zwarć dochodziło często nosili szable. Bo w zwarciu muszkiet w stosunku do szabli jest bardzo słabą bronią. Nadaje się lepiej jedynie do obrony przed konnicą. W starciu między spieszonymi jednostkami - jest znacznie wolniejszy i ma bardzo ograniczony "repertuar". Dopiero po wynalezieniu amunicji zespolonej, kiedy szybkostrzelność wzrosła przestano szeregowych żołnierzy wyposażać w szable, za to na popularności zyskały wspomniane przeze mnie już dwukrotnie bagnety jataganowe.

      @jokefake:

      a jak inaczej moge nazwać człowieka, który pisze, że do pojedynku szermierczego wychodziłby z ręką zasłaniająca gardło, o skutkuje chociażby obniżeniem mobilności i balansu? i to w dodatku ramieniem, a nie przedramieniem- co jest równie poronionym pomysłem. po prostu wtf.
      Po prostu florecista jest bezskuteczny przeciwko zwykłemu "rushowaniu". Tak samo mistrzowie kung-fu czy innych japońskich wygibasów przeciwko zapaśnikom, street fighterom, zawodnikom MMA i innym. Czysta, brutalna siła zawsze wygrywa z finezją.

      jak myślisz co by sie stało gdyby wykonano pchnięcie pod kość ramieniową?
      Przebicie mięśnia i gardła. Tylko trzeba trafić - nie uwierzę, że ktoś, kto nie jest jakimś freakiem potrafi za pomocą floretu trafić w poruszający i chuboczący się punkt o średnicy może z 4 cm. To już lepszym pomysłem byłby atak w twarz.

      no jakby współpracuje i nie narzekam na swój rozwój naukowy, co wiecej z tego co sie orientuje tak. doświadczenie jest cenione i niejednokrotnie jest przeważającym argumentem.
      TYLKO jeżeli jest poparte argumentami. Jeżeli nie ma czegoś takiego - nie ma rozmowy.

      mmm no szeregowi z szablami na zwiadzie, albo patrolujący budynki miejskie. super pomysł. tak samo jak szabla/rapier/cokolwiek vs bagnet osadzony na muszkiecie. zwyczajnie takie zestawienie było łatwiejsze w transporcie i o wiele bardziej skuteczne, dlatego wyparło inne rozwiązania.
      Dlaczego tak się stało napisałem wyżej. Szkoda strzępić palce nad bezsensownymi dyskusjami z burakami. Dziwne, że w ogóle dyskutuję...

    •  

      pokaż komentarz

      I dlatego szabli w wojsku używano jako ostatniej broni białej, nie?

      @troodon: używano przede wszystkim bagnetów, które zadawały rany kłute, zaś szable stosowała głównie kawaleria, z powodu o którym pisałem wcześniej.

      Poza tym w wojsku dużą rolę odgrywała tradycja, ile czasu musiało minąć, zanim natarcia zaczęto przeprowadzać w sposób minimalizujący straty? Kiedy w końcu debile przestali wydawać rozkazy, by wojsko MASZEROWAŁO i to powolnym krokiem defiladowym, w zwartej grupie na pozycje przeciwnika?

      Być może szabla ma przewagę nad wszelkiego rodzaju rapierami czy floretami podczas walki w tłumie, gdzie często nie ma miejsca na pchnięcia z powodu przejścia w półzwarcie, ale za to idzie się zamachnąć na odlew. Ja odnoszę się do przypadku 1v1, rapier wygrywa z szablą w 9 przypadkach na 10. Po prostu zawsze zdążysz dziabnąć.

      Rany kłute nie wyłączają z walki, tak jak trafienie pociskiem karabinowym, lub innym nie koziołkującym

      to pokaż mi te filmiki na jutubie, gdzie trafienie w jamę otrzewną, w oko czy w gardło nie wyłączyło z walki. Na każdy jeden znajdę Ci dziesięć takich, gdzie kolo zwijał się jak naleśnik.

      Hint - dostałeś kiedyś pięścią w splot słoneczny? Albo widziałeś kogoś, kto dostał?

      Zresztą pomijając nawet ten aspekt, cięcie szablą idzie przeżyć, nawet dość poważne, trafienie w otrzewną to w zasadzie pewna śmierć, przypadki przeżycia szło liczyć na palcach jednej ręki. Walka która się nie rozpoczęła, to walka którą wygrałeś. Jak masz floret, mało kto zaryzykuje dziurę w brzuchu, jak szablę - ryzyko można jakoś skalkulować.

      Był kiedyś bardzo fajny filmik na youtubie, gdzie koleś mieczem ruszając zaledwie o kilka centymetrów prawie odciął nogę w tuszy wieprzowej.

      Aha, wiedza z filmów na jutubie. Spróbuj kiedyś jakąś szablą przeciąć kość, pewnie dostaniesz w mięsnym. Ale nie kość położoną na ziemi, tylko mogącą w jakiś sposób amortyzować. Zacznij właśnie od takiego kilkucentymetrowego zamachu o jakim mówisz. Powiedz, do jakiego zamachnięcia dojdziesz, zanim ją połamiesz - bo przeciąć pewnie nigdy nie przetniesz.

      Jak skończysz bawić się z kością, weź kurczaka czy inny kawał mięsa ze skórą, owiń go ze trzema warstwami grubej tkaniny (mogą być grube spodnie jeans), już odpuszczę Ci szukanie czegoś, co odpowiada wyprawionej grubej skórze. Połóż na wysokości klatki piersiowej na powiedzmy jakimś murku, będzie to symbolizować "uciekającą" kończynę, która lekko amortyzuje cios. Przetestuj różne siły zamachu. Opowiedz potem, jak Ci poszło.

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym w wojsku dużą rolę odgrywała tradycja, ile czasu musiało minąć, zanim natarcia zaczęto przeprowadzać w sposób minimalizujący straty? Kiedy w końcu debile przestali wydawać rozkazy, by wojsko MASZEROWAŁO i to powolnym krokiem defiladowym, w zwartej grupie na pozycje przeciwnika?

      @tomtom666: A wiesz po co to było? Żeby wojsko nie szło w rozsypkę - takie stanie w masie zwiększało morale i szanse w przypadku szarży konnicy bądź też nawet piechoty. Przestało to mieć sens w momencie wprowadzenia amunicji zespolonej - i niektórzy wycofali to od razu, a inni znacznie później, ale tak to jest ze zmianami w wojsku.

      Ja odnoszę się do przypadku 1v1, rapier wygrywa z szablą w 9 przypadkach na 10. Po prostu zawsze zdążysz dziabnąć.
      Rapier od floretu jest troszkę.. większy. A i tak rapier pierwszy dziabnie o czym też wspominałem, ale niewiele to da, bo wróg nie jest obezwładniony. Dlatego w wojsku rapiery nie zdawały egzaminu - co z tego, że dziabniesz nacierającego kolesia, jak on dalej naciera i walczy, bo adrenalina robi swoje?

      to pokaż mi te filmiki na jutubie, gdzie trafienie w jamę otrzewną, w oko czy w gardło nie wyłączyło z walki. Na każdy jeden znajdę Ci dziesięć takich, gdzie kolo zwijał się jak naleśnik.
      Oko i gardło to bardzo małe i trudne do trafienia cele. Korpus natomiast - jeżeli jest się w adrenalinie a pocisk po prostu przeleciał, to na atakującym może nie zrobić wrażenia. Masz filmik z wypoku:
      http://www.wykop.pl/link/2737213/bezdomny-w-brazylii-ratuje-kobiete-zakladniczke/

      Zresztą pomijając nawet ten aspekt, cięcie szablą idzie przeżyć, nawet dość poważne, trafienie w otrzewną to w zasadzie pewna śmierć, przypadki przeżycia szło liczyć na palcach jednej ręki. Walka która się nie rozpoczęła, to walka którą wygrałeś. Jak masz floret, mało kto zaryzykuje dziurę w brzuchu, jak szablę - ryzyko można jakoś skalkulować.
      Ale ja nie zaprzeczam śmiertelności broni kłutej - jednak dziura w otrzewnej znacznie mniej osłabia przeciwnika niż przecięta klatka piersiowa.

      Aha, wiedza z filmów na jutubie.
      Nie wiedza na youtube, a po prostu filmik ilustrujący jak to wygląda.

      A co do reszty wywodów - dlaczego więc na wykopaliskach olbrzymia część żołnierzy ma poobcinane ręce lub nogi, skoro nie da się tego zrobić?

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon:
      "Obrażenia zadane floretem nawet jeżeli są letalne to bardzo słabo odczuwalne przez osobę trafioną. "

      Dostałem kiedyś w pierś złomkiem floretu kiedy klinga pękła, w zasadzie wytracił już impet ale słaba odczuwalność to nie są słowa jakimi bym to opisał.

      Spora ilość lekkich ran wynikała z faktu że ważniejsza jest obrona niż atak, każdy walczył ostrożnie, a atak na pełnym impecie zwiększa ryzyko skutecznej riposty.

      Gx

    •  

      pokaż komentarz

      i niektórzy wycofali to od razu, a inni znacznie później, ale tak to jest ze zmianami w wojsku.

      @troodon: dokładnie tam samo, jak było z szablą.

      Dlatego w wojsku rapiery nie zdawały egzaminu - co z tego, że dziabniesz nacierającego kolesia, jak on dalej naciera i walczy, bo adrenalina robi swoje?

      Mogły nie zdawać z innych powodów - na przykład w tłumie łatwiej machnąć, niż dziabnąć. Podczas biegu (w czasie natarcia) o wiele łatwiej machać szablą na boki, dlatego też kawaleria miała właśnie taką broń. Przypuszczam, że jesli już cokolwiek miało decydować, to właśnie fakt, że do zadania ciosu szablą nie trzeba się zatrzymywać, a nawet lepiej biec dalej. To wszystko nie zmienia faktu, że wycofano się z szabel na rzecz bagnetów.

      dlaczego więc na wykopaliskach olbrzymia część żołnierzy ma poobcinane ręce lub nogi, skoro nie da się tego zrobić?

      Spotkali regionalną odmianę Conana z toporem dwuręcznym.

      Nie, serio, zrób sobie ten test o którym mówiłem. Jasne, że da się odciąć kończynę. Ale na pewno nie "kilkucentymetrowym ruchem".

      to na atakującym może nie zrobić wrażenia

      Jasne, że może. Ale to wyjątek, nie reguła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gixaar: zacznijmy moze od tego ze tym smiesznym wyginajacym sie bacikiem nie przebijesz nawet dobrej zbroi skorzanej, nie mowiac o czyms powazniejszym. Jeden atak, odsloniecie sie i to by bylo na tyle z walki bacikiem, bo klient traci konczyne, albo w ogole glowe.

    •  

      pokaż komentarz

      dokładnie tam samo, jak było z szablą.

      @tomtom666: Uważasz, że szabla jest gorsza od muszkietu w starciu bezpośrednim?

      Spotkali regionalną odmianę Conana z toporem dwuręcznym.
      Uwielbiam ludzi, którzy są ekspertami i kłócą się z faktami:
      http://www.thearma.org/essays/LegWounds.htm
      Czytałem kiedyś fajny artykuł naukowy, gdzie znaleźli nawet jeden szkielet z obciętymi obiema nogami najprawdopodobniej jednym cięciem.

      Nie, serio, zrób sobie ten test o którym mówiłem. Jasne, że da się odciąć kończynę. Ale na pewno nie "kilkucentymetrowym ruchem".
      No ale nie porównuj cieniutkiej nogi świni (i zresztą jak dobrze pamiętam, to był staw) z kończynami ludzkimi. Żeby przeciąć/przełamać kość, trzeba włożyć dużo siły. Tylko po co, skoro delikatne muśnięcie na tyle rozcina skórę i mięśnie, że oponent nie chce się dalej bawić?

      Jasne, że może. Ale to wyjątek, nie reguła.
      Reguła - przyjmuje się, że jeden pocisk w korpus nie zatrzymuje napastnika (mam szukać znalezisk na wykopie nóż kontra pistolet, gdzie o tym mówią?). Chociaż z tego co wiem, to przy .357 to założenie jest inwalidą, ale to nie jest najpopularniejsza amunicja.

      Dostałem kiedyś w pierś złomkiem floretu kiedy klinga pękła, w zasadzie wytracił już impet ale słaba odczuwalność to nie są słowa jakimi bym to opisał.

      @Gixaar: Byłeś w stanie zagrożenia życia? Wiesz, że wtedy organizm przestaje zwracać uwagę na wiele szczegółów? Widziałeś filmik ze znaleziska, do którego dałem linka? Ludzie postrzeleni, bądź przestrzeleni na wylot jeszcze ładnych paręnaście sekund są w stanie stać na nogach i być w pełni sprawni - floret jest niczym przy pocisku pistoletowym. Wbicia drzazgi pod paznokieć też potrafi być mocno bolesne - nikt nie mówi, że drzazgi są jakąś super obezwładniającą bronią.

      Gdyby było to tak fajnie jak mówisz, to nie zajmowano by się badaniami nad żelami balistycznymi tylko po prostu zadowalano by się tym, że zrobienie dziury obala przeciwnika. Otóż nie obala.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: Owszem adrenalina dużo potrafi i pod tym względem dobre cięcie szablą jak zdemoluje biomechanikę ma przewagę bo ile by się gość nie buzował odciętej ręki nie użyje, ale szpada też potrafi coś zdemolować a że trzeba dłużej poczekać? można, w bezpiecznym dystansie.

      Poza tym adrenalina jest raczej złym doradcą w fechtunku, skłania do ryzyka które kończy się nadzianiem na konkretne, uziemiające pchnięcie.

      Gx

    •  

      pokaż komentarz

      @verul: No bo odsłonięcie się to oczywiście kanon sztuki fechtunku.

      Gx

    •  

      pokaż komentarz

      @tomtom666: Giętka, kłująca broń biała stała się skuteczna dlatego, że najpierw kusze, a potem broń palna zaczęły wypierać zbroje. Podstawową bronią kawalerii były kopie, szable weszły do użycia gdy opancerzony i ciężki jeździec był drogi w utrzymaniu i nieskuteczny przeciwko dużo tańszej broni palnej, druga sprawa że impet kawalerzysty połamałby taka delikatną broń jak floret itp. To szabla jest bezkonkurencyjna w walce pieszej, floret to broń sportowa, tak jak bo (kij) czy inne tego typu wynalazki.

    •  

      pokaż komentarz

      @awgfrew: Odwrotnie trochę, to własnie broń "kłująca" miała możliwość przebić zbroję (niemal każdą), podczas gdy szabla mogła co najwyżej posmyrać. Cięcia przeciw mocniej opancerzonym przeciwnikom zadawano cięższymi mieczami.

      Kopie były dla ciężkiej kawalerii, broń sieczna - dla lekkiej. Każda jednostka miała swoje zadanie, w tym co robili lżejsi szabla była często bezkonkurencyjna.

      Można bardzo ładnie podzielić bronie, w zależności od sytuacji:

      - pojedynek bez zbroi, w tym wypadku wszelkiego rodzaju szpady i rapiery są po prostu bezkonkurencyjne
      - szarże, w tym piesze, tu raczej (acz nie tak na 100%) łatwiej machać bronią sieczną
      - walka z opancerzonym przeciwnikiem, nawet takim ubranym w grubą skórę, gdzie najlepiej mieć broń mogącą zarówno zadać potężne cięcie (lekka szabla może okazać się niewystarczająca) jak również pchnięcia

    •  

      pokaż komentarz

      @tomtom666: "Odwrotnie trochę, to własnie broń "kłująca" miała możliwość przebić zbroję (niemal każdą)" - Ty tak serio to piszesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @awgfrew: jasne. Możesz sobie wygooglać średniowieczne miecze wyspecjalizowane w przebijaniu płytówek, pod "estoc". Szablą mogłeś sobie do końca bitwy takiego rycerza okładać.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomtom666: Wg wikipedi to zwykły miecz, nie ma nic wspólnego z floretem.

    •  

      pokaż komentarz

      @awgfrew: to ciężki miecz kłujący, którego zadaniem było przebijanie zbroi. Zadaniem lekkich było umożliwienie wygrania pojedynku 1v1. Zadaniem siecznych było umożliwienie siekania na lewo i prawo w czasie biegu / jazdy. A całą resztę wypełniały wszelkiego rodzaju bronie pośrednie, które mogły robić zarówno jedno, jak i drugie.

  •  

    pokaż komentarz

    Taa....

    źródło: wtfgamersonly.com

  •  

    pokaż komentarz

    I jeszcze pasek HP nad głowami powinni dorzucić... :D

  •  

    pokaż komentarz

    Czemu japończycy zamiast L mówią R?

  •  

    pokaż komentarz

    Dzięki tym wizualizacjom widać jak trudna i piękna jest szermierka.