•  

    pokaż komentarz

    Ok, wszystko fajnie, ale co z takim Sebastianem którego rodzice wolą zainwestować pieniądze z 500+ w napoje wyskokowe zamiast w edukację syna?

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Tacy jak ty będą go sponsorowali, bo tacy jak ja nie chcą. Brak przymusu.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Takiemu się powie że to jego wina i problem z głowy. Darmowa edukacja ma właśnie zapobiegać temu co napisałeś. Bogaty będzie się kształcić a biedak nie będzie nawet potrafił pisać i czytać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian: @takashi20: Problem polega na tym, że jeżeli nikt nie "zasponsoruje" jego edukacji w ogóle, to nie tylko nie dostanie szansy na wyrwanie się z patośrodowiska, ale:

      - to środowisko będzie się wciąż powiększać i mnożyć,
      - po kilku pokoleniach powstaną w miastach patodzielnice typu Lunik IX,
      - wyedukowani będą rzecz jasna uciekać,
      - patologia będzie agresywna i będzie kraść i gwałcić,
      - do pracy nie pójdą, bo najbystrzejsze jednostki będą w stanie co najwyżej kłaść cegły w miarę prosto i to pod stałym nadzorem.

      Takie rozwarstwienie to dość oczywisty efekt takiego systemu edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      Problem polega na tym, że jeżeli nikt nie "zasponsoruje" jego edukacji w ogóle, to nie tylko nie dostanie szansy na wyrwanie się z patośrodowiska

      @AgresywnyKaloryfer: No przecież ty się pochylasz nad tym problemem, więc jednak ktoś zasponsoruje.

      - to środowisko będzie się wciąż powiększać i mnożyć,
      - po kilku pokoleniach powstaną w miastach patodzielnice typu Lunik IX,
      - wyedukowani będą rzecz jasna uciekać,
      - patologia będzie agresywna i będzie kraść i gwałcić,


      To się OBECNIE dzieje. A jak będzie bez przymusu?

      - do pracy nie pójdą, bo najbystrzejsze jednostki będą w stanie co najwyżej kłaść cegły w miarę prosto i to pod stałym nadzorem.

      Tak. A wredny kapitalista będzie ich stopował podeszwą buta, coby się nie wznieśli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      To się OBECNIE dzieje. A jak będzie bez przymusu?

      To wtedy się będzie dopiero działo jak w Kolonii na Sylwestra :) To zresztą bardzo dobre porównanie, zderzenie funkcjonującego sprawnie środowiska z tym rozwiniętym trochę mniej.

      Tak. A wredny kapitalista będzie ich stopował podeszwą buta, coby się nie wznieśli.

      Yyy? Nie rozumiem? Wytłumacz mi proszę, kto zatrudni tłumoka który nie potrafi nawet czytać, kiedy do wyboru ma lepszych kandydatów?

    •  

      pokaż komentarz

      To wtedy się będzie dopiero działo jak w Kolonii na Sylwestra :) To zresztą bardzo dobre porównanie, zderzenie funkcjonującego sprawnie środowiska z tym rozwiniętym trochę mniej.

      @AgresywnyKaloryfer: Ciekawe, bo o ile się nie mylę, to oni też tam mają przymusową propagandę szkolną. Jak bardzo mniej mają to rozwinięte?

      Yyy? Nie rozumiem? Wytłumacz mi proszę, kto zatrudni tłumoka który nie potrafi nawet czytać, kiedy do wyboru ma lepszych kandydatów?

      Do wielu zawodów niepotrzebne jest czytanie. I jak pisałem wcześniej: to tobie i takim jak ty zależy na ich edukacji, więc to wasza troska, nie moja. Nie obchodzi mnie kto zatrudni lub nie zatrudni patola. Mnie obchodzi moja rodzina i przyjaciele.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      Ciekawe, bo o ile się nie mylę, to oni też tam mają przymusową propagandę szkolną. Jak bardzo mniej mają to rozwinięte?

      W Somalii trochę mniej, tak jak wiele innych rzeczy (no, może oprócz piractwa). Rozrób nie urządzili ani rodowici Niemcy, ani ludzie mieszkający tam od co najmniej pokolenia, tylko właśnie imigranci na innym poziomie rozwoju.

      to tobie i takim jak ty zależy

      Zależy? Ja tylko zauważam problem, dość oczywisty zresztą i polemizuję z tezą z filmiku.

      Nie obchodzi mnie kto zatrudni lub nie zatrudni patola. Mnie obchodzi moja rodzina i przyjaciele.

      Czy aby na pewno? Patol bez pracy to patol mający kilkanaście godzin więcej na to, żeby zadźgać Twoją córkę dla kilkudziesięciu złotych na alkohol, albo z kolegami włamać się do Twojego mieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      W Somalii trochę mniej, tak jak wiele innych rzeczy (no, może oprócz piractwa). Rozrób nie urządzili ani rodowici Niemcy, ani ludzie mieszkający tam od co najmniej pokolenia, tylko właśnie imigranci na innym poziomie rozwoju.

      @AgresywnyKaloryfer: Somalia piękny przykład, podaj więcej szczegółów. Podaj też więcej szczegółów systemu syryjskiego i okolic.

      Zależy? Ja tylko zauważam problem, dość oczywisty zresztą i polemizuję z tezą z filmiku.

      Problem jest, ale nie można zmuszać wszystkich do jego rozwiązania, tak samo jak nie można zmuszać wszystkich do rozwiązania problemów socjalnych imigrantów.

      Czy aby na pewno? Patol bez pracy to patol mający kilkanaście godzin więcej na to, żeby zadźgać Twoją córkę dla kilkudziesięciu złotych na alkohol, albo z kolegami włamać się do Twojego mieszkania.

      I właśnie dlatego potrzebna jest nam wolność, żeby móc pójść do Biedronki i kupić takiego Glocka bez pozwolenia, bo móc się bronić a na pewno wysłać sygnał przestępcom, że nie warto ryzykować.

      źródło: olegvolk.net

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      Somalia piękny przykład, podaj więcej szczegółów. Podaj też więcej szczegółów systemu syryjskiego i okolic.

      Cieszę się, że Ci się podoba, ale chyba nie do końca go rozumiesz - przykład zajść z Kolonii pokazuje zderzenie mniej rozwiniętej społeczności z bardziej rozwiniętą. Zabierając obowiązkową edukację, powiększasz szybko mniej rozwiniętą grupę we własnym otoczeniu, zwiększając ryzyko powstania takich sytuacji.

      Problem jest, ale nie można zmuszać wszystkich do jego rozwiązania

      Jasne. Ale dlaczego w takim razie powiększać ten problem?

      móc pójść do Biedronki i kupić takiego Glocka bez pozwolenia, bo móc się bronić a na pewno wysłać sygnał przestępcom

      Czy mam rozumieć, że konsekwencją anarchokapitalistycznych rozwiązań edukacyjnych będzie konieczność chodzenia po bułki z załadowanym Glockiem? Co jeśli Sebek strzeli pierwszy? Owszem, zdejmą go od razu inni, ale Ty będziesz się właśnie wykrwawiał. Statystyki z USA pokazują niestety, że ryzyko bycia zastrzelonym w trakcie użycia broni nie zniechęca potencjalnego napastnika do jej użycia - inaczej nie byłoby tam tylu ofiar broni palnej.

      Czy dzisiaj chodzisz na codzień z załadowanym Glockiem? Państwo Ci tego nie zabrania.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie rozwarstwienie to dość oczywisty efekt takiego systemu edukacji.

      @AgresywnyKaloryfer: Dlatego optymalne jest połączenie prywatnego szkolnictwa z narodowym systemem preferencyjnych kredytów. Dzięki temu nikt nie będzie wykluczony ze względu na biedę.

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: Z tym się mogę zgodzić (trzeba tylko dopilnować, żeby nie powtórzyły się problemy znane ze studiów w USA), ale w anarchokuckapitalistyczną wizję świata wątpię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Mam raczej libertariańskie poglądy a mimo wszystko w mojej wymarzonym państwie-minimum oprócz państwowego szkolnictwa, wojska, policji i sądownictwa pozostawiłbym właśnie ogólnonarodowy system kredytowania na edukację. Bo o ile o dorosłej osobie można mówić, iż jest kowalem swojego losu, to dziecko nie założy własnej firmy jeśli rodziców nie będzie stać na opłacenie szkoły.

      Korzyści są też inne - wykształcone społeczeństwo to mniejsze nierówności i mniejsza przestępczość. Więc bogatym też lepiej by się żyło. A nawet państwo minimum ma doskonałe narzędzia, by przestrzegać spłacania takich kredytów - np nie wydając paszportów osobom, które nie chcą pracować i oddać kasy wziętej na kredyt :).

      Innym przykładem takiego przymuszenia dla ogólnych korzyści są szczepienia na groźne choroby zakaźne.

    •  

      pokaż komentarz

      Cieszę się, że Ci się podoba, ale chyba nie do końca go rozumiesz - przykład zajść z Kolonii pokazuje zderzenie mniej rozwiniętej społeczności z bardziej rozwiniętą. Zabierając obowiązkową edukację, powiększasz szybko mniej rozwiniętą grupę we własnym otoczeniu, zwiększając ryzyko powstania takich sytuacji.

      @AgresywnyKaloryfer: Nadal czekam na przedstawienie systemu edukacji z terenów emigrantów.

      Jasne. Ale dlaczego w takim razie powiększać ten problem?

      A dlaczego powiększasz problem integracji imigranta nie przyjmując kilku pod swój dach? Odpowiedź: Bo cię to najpewniej nie obchodzi.

      Czy mam rozumieć, że konsekwencją anarchokapitalistycznych rozwiązań edukacyjnych będzie konieczność chodzenia po bułki z załadowanym Glockiem?

      Czy mam rozumieć, że jesteś na tyle nieogarnięty, żeby nie wiedzieć, że przykładowo w Teksasie lub Arizonie anarchokapitalizmu nie ma, a broń jest noszona w znacznych ilościach? Do napadów i kradzieży wśród patologii JUŻ dochodzi mimo przymusu szkolnego.

      Co jeśli Sebek strzeli pierwszy? Owszem, zdejmą go od razu inni, ale Ty będziesz się właśnie wykrwawiał. Statystyki z USA pokazują niestety, że ryzyko bycia zastrzelonym w trakcie użycia broni nie zniechęca potencjalnego napastnika do jej użycia - inaczej nie byłoby tam tylu ofiar broni palnej.

      Wróżysz. Które statystyki? Tyle ofiar wynika m.in. z narzucanych przez państwo stref wolnych od broni.

      Czy dzisiaj chodzisz na codzień z załadowanym Glockiem? Państwo Ci tego nie zabrania.

      ???

    •  

      pokaż komentarz

      Tacy jak ty będą go sponsorowali, bo tacy jak ja nie chcą.
      @Zian: To nie jest tak, że rodzice postanowiliby zaoszczędzone (14 tysięcy rocznie) wydać na wódę - z krzywdą dla swoich dzieci. Po prostu te pieniądze nigdy by do nich nie dotarły. Jeśli pracodawca ma możliwość dać ci mniejszą wypłatę to na pewno to zrobi. Jeśli jesteś specjalistą od SAP R3 to oczywiście możesz wynegocjować odpowiednie dla ciebie warunki. Jak nie w Polsce to za granicą. Ale jak ktoś jest brukarzem albo kelnerką w macdonaldzie, to go nie będzie stać na kształcenie dzieci. Można by powiedzieć: Trzeba było się uczyć, to byś nie był brukarzem. Ale jak miał się uczyć skoro rodzice nie mieli na to pieniędzy. Taki system powoduje dziedziczenie biedy i braku perspektyw nie tylko w ramach patolstwa, ale w znacznie szerszej grupie słabo zarabiających. Brak nadziei na wyrwanie się (lub wyrwanie potomstwa) z obszarów nędzy jest niestety czynnikiem destabilizującym społeczeństwa. Oczywiście można wtedy dużą liczbę nie wykształconych zatrudniać w oddziałach tłumiących bunty. To tez jakaś forma awansu społecznego. Ale chyba nie o to chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @PlonacaZyrafa: Również jestem liberałem (choć tutaj to chyba lewackim), i podobnie uważam, że bez zapewnienia przez państwo pewnych usług tworzy się anarchia której koszty społeczne są dużo wyższe niż podatki.

      @Zian:

      Nadal czekam na przedstawienie systemu edukacji z terenów emigrantów.

      Przeczytaj jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem, co Ci napisałem. Brak edukacji = powstanie w okolicy problematycznych grup społecznych, a sytuacja z Kolonii jest ilustracją jak takie grupy współpracują.

      A dlaczego powiększasz problem integracji imigranta nie przyjmując kilku pod swój dach?

      Nie rozumiem porównania. Adekwatnym porównaniem do wstrzymania publicznej edukacji byłoby wspomaganie sprowadzania imigrantów z afrykańskich więzień. Do takiej degradacji społecznej prowadzi właśnie jej brak.

      Dlaczego, skoro nie przeszkadza Ci obecność problematycznych osób wokół, sam nie sprowadzasz ich autobusami? Czy może jednak przeszkadza?

      Czy mam rozumieć, że jesteś na tyle nieogarnięty, żeby nie wiedzieć, że przykładowo w Teksasie lub Arizonie anarchosyndykalizmu nie ma, a broń jest noszona w znacznych ilościach?

      Byłem w obydwu tych stanach, całkiem długo i nie widziałem ani jednej osoby noszącej broń przy sobie, poza funkcjonariuszami (i poza strzelnicą). Ale nie dziwi mnie to, ponieważ nie zapuszczałem się w tereny w których mogło być to potrzebne. Dodatkowo, ogromna większość biurowców, sklepów i restauracji ma zakazy wnoszenia broni, więc nie ma jej po co nosić, bo nigdzie się z nią nie wejdzie. Stwierdzenia takie jak:

      Tyle ofiar wynika m.in. z narzucanych przez państwo stref wolnych od broni.

      Są zwyczajną brednią, bo:

      - Zakazy wnoszenia broni ustalają, bez narzucania przez państwo, sami zarządcy obiektów. Tak działa wolny rynek.
      - Większość obiektów je ma.

      Statystki chociażby tutaj: http://www.huffingtonpost.com/2013/03/22/gun-deaths-us-newtown_n_2935686.html

      ???

      Powtarzam pytanie: Czy dzisiaj chodzisz na codzień z załadowanym Glockiem? Państwo Ci tego nie zabrania. I dodatkowo jest luźniej niż w Teksasie, bo niewiele budynków ma zakaz wejścia z bronią, tylko w komunikacji miejskiej musisz mieć wyjęty magazynek.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Również jestem liberałem (choć tutaj to chyba lewackim), i podobnie uważam, że bez zapewnienia przez państwo pewnych usług tworzy się anarchia której koszty społeczne są dużo wyższe niż podatki.

      @AgresywnyKaloryfer: Jak dla mnie lewactwo zaczyna się od momentu, gdy ktoś twierdzi, że coś zorganizowanego publicznie będzie działać lepiej niż prywatnie, z samego faktu, iż jest państwowe ;). Ja np. mimo, że uważam, iż obowiązkowe zrzucanie się wszystkich obywateli na bony edukacyjna albo obowiązkowe akcje szczepień przyniosą korzyści ze względu na stopień pokrycia społeczeństwa, to zdecydowanie nie chciałbym wtrącania się państwa w program albo metodykę nauczania, czyli tam, gdzie jest niepotrzebne. I chyba o to zasadniczo chodzi w wolnej edukacji - kwestia finansowania jest drugorzędna.

    •  
      S......5

      -5

      pokaż komentarz

      Ok, wszystko fajnie, ale co z takim Sebastianem którego rodzice wolą zainwestować pieniądze z 500+ w napoje wyskokowe zamiast w edukację syna?

      @AgresywnyKaloryfer: Wykopki to jednak hipokryci.

      Gdy PiS chce zlikwidować tabletki ,,dzień po" bez recepty to się drą ,,WOLNOŚĆ!!! WOLNOŚĆ!!! DAJMY LUDZIOM DECYDOWAĆ!!!", a jak przychodzi do kwestii edukacji to ,,A co z Sebą?".

      Jakoś o idiotki co tabletki ,,dzień po" będą brały jak cukierki, to nikt się nie martwi.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Jest im na rękę dobre wykształcenie Sebka bo to on będzie im pomagał w przyszłości. Nie ma ZUSU. Pieniądze mają to raczej napewno pracują - bo nie ma zasiłków.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: takich sebastianow bedzie teraz miliony , a jak sie skonczy socjal to pojda do domu dziecka

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian: Wiesz, że piszesz do niewolników?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian: musisz zrozumieć, że gdy Korwin w teorii zderzy się z Korwinem w praktyce, można się nieźle zdziwić i dostać gonga w czapę...zwłaszcza w takim kraju jak Polska.

    •  

      pokaż komentarz

      @takashi20: ale czy to wina bogatego? dlaczego bogaty i rozsądny ma być karany za to że inni są głupi?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian: i to wszystko mówi ktoś, którego państwo nauczyło literek i cyferek...
      Gdyby nie państwowa edukacja nie mógłbyś tych bredni na wykopie wypisywać

    •  

      pokaż komentarz

      Przeczytaj jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem, co Ci napisałem. Brak edukacji = powstanie w okolicy problematycznych grup społecznych, a sytuacja z Kolonii jest ilustracją jak takie grupy współpracują.

      @AgresywnyKaloryfer: To o chlebie, a ja o niebie. Wyszliśmy z przymusu szkolnego, nie z przymusu edukacji przybyłych na teren Niemiec.

      Nie rozumiem porównania.

      W jednym przypadku jest przymus (opłacania socjalu), w drugim go nie ma.

      Byłem w obydwu tych stanach, całkiem długo i nie widziałem ani jednej osoby noszącej broń przy sobie

      Może dlatego, że w takiej Arizonie jest tyle obostrzeń dotyczących noszenia widocznej broni, że lepiej nosić broń ukrytą, co nie wymaga pozwolenia?

      Zakazy wnoszenia broni ustalają, bez narzucania przez państwo, sami zarządcy obiektów. Tak działa wolny rynek.

      I tak jest w każdym aspekcie - prywatnie? Nie. Państwo też narzuca, np. poprzez Gun-Free School Zones Act of 1990.

      Statystki chociażby tutaj: http://www.huffingtonpost.com/2013/03/22/gun-deaths-us-newtown_n_2935686.html

      To nie są statystyki.

      Powtarzam pytanie: Czy dzisiaj chodzisz na codzień z załadowanym Glockiem? Państwo Ci tego nie zabrania.

      Zabrania.

      i to wszystko mówi ktoś, którego państwo nauczyło literek i cyferek...

      @kurczok: Tak. I to lepiej niż ciebie!

      Wiesz, że piszesz do niewolników?

      @polonius: Wiem i żałuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      To o chlebie, a ja o niebie. Wyszliśmy z przymusu szkolnego, nie z przymusu edukacji przybyłych na teren Niemiec.

      Ty cały czas chcesz ode mnie różnych informacji na temat imigrantów, podczas gdy ja ich obecnością ilustruję zderzenie dwóch grup społecznych o różnym rozwoju.

      Nigdzie nie napisałem o edukacji imigrantów, ani o ich przyjmowaniu. Ty usilnie drążysz te tematy, próbując zmienić temat dyskusji.

      Może dlatego, że w takiej Arizonie jest tyle obostrzeń dotyczących noszenia widocznej broni, że lepiej nosić broń ukrytą, co nie wymaga pozwolenia?

      A może po prostu nie trzeba jej nosić? Zaznaczam też, że nie byłem np. w południowym Chicago, gdzie spluw jest sporo więcej.

      I tak jest w każdym aspekcie - prywatnie? Nie. Państwo też narzuca, np. poprzez Gun-Free School Zones Act of 1990.

      Ten akt dotyczy szkół? Co ma on wspólnego z prywatnymi restauracjami? W których prywatni właściciele zabraniają wnoszenia broni, nie będąc zmuszanymi do tego przez rząd?

      To nie są statystyki.

      A co w takim razie? Możesz sobie ściągnąć nawet dane w CSV do własnej obróbki z nazwiskami ofiar.

      Zabrania.

      Nie, nie zabrania. I nawet znam osobę która chodzi z załadowanym Glockiem po mieście (nie codziennie, ale całkiem często). Bo lubi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Ty cały czas chcesz ode mnie różnych informacji na temat imigrantów, podczas gdy ja ich obecnością ilustruję zderzenie dwóch grup społecznych o różnym rozwoju.

      @AgresywnyKaloryfer: Dlatego właśnie chciałem znać poziom ichniego szkolnictwa.

      A może po prostu nie trzeba jej nosić?

      Brak przymusu i nikomu nie zagląda się pod nogawkę.

      Zaznaczam też, że nie byłem np. w południowym Chicago, gdzie spluw jest sporo więcej.

      Głównie w rękach odstrzeliwujących się murzynów.

      A co w takim razie? Możesz sobie ściągnąć nawet dane w CSV do własnej obróbki z nazwiskami ofiar.

      W którym miejscu?

      Nie, nie zabrania. I nawet znam osobę która chodzi z załadowanym Glockiem po mieście (nie codziennie, ale całkiem często). Bo lubi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      I na pewno nie wnosiła o pozwolenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      Dlatego właśnie chciałem znać poziom ichniego szkolnictwa.

      Jeżeli Cię interesuje, to dane na temat poziomu szkolnictwa na świecie powinieneś łatwo znaleźć.

      Brak przymusu i nikomu nie zagląda się pod nogawkę.

      Nie do końca. Chcesz zjeść steka w restuaracji, albo pójść do pracy biurowej? Broń musi zostać w domu.

      Głównie w rękach odstrzeliwujących się murzynów.

      Co jakiś czas dostaje się osobom postronnym, nie wszystkie ofiary broni w USA to ofiary wojen gangów.

      W którym miejscu?

      Pod mapą, drugi link w artykule. Przeczytałeś go chociaż? http://data.huffingtonpost.com/2013/03/gun-deaths

      I na pewno nie wnosiła o pozwolenie.

      Rozumiem że według Ciebie pozwolenie jest zakazem? Wymóg posiadania prawo jazdy to zakaz prowadzenia samochodu?

      Nie tylko o nie wniosła, ale również aktywnie działa na rzecz zmiany prawa dotyczącego posiadania broni w ROMB. Czy taka postawa to już kolaboracja z wrogiem?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli Cię interesuje, to dane na temat poziomu szkolnictwa na świecie powinieneś łatwo znaleźć.

      @AgresywnyKaloryfer: Z pewnością je przedstawisz. Wg. ciebie oni nie mają przymusu szkolnego.

      Nie do końca. Chcesz zjeść steka w restuaracji, albo pójść do pracy biurowej? Broń musi zostać w domu.

      I jak poznasz, że ktoś ma ukrytą broń?

      Co jakiś czas dostaje się osobom postronnym, nie wszystkie ofiary broni w USA to ofiary wojen gangów.

      Ale jest z tym powiązane.

      Pod mapą, drugi link w artykule. Przeczytałeś go chociaż? http://data.huffingtonpost.com/2013/03/gun-deaths

      Ok, mam. Sam napisałem wcześniej, że liczba ofiar wynika między innymi (a nie jedynie) z powodu GFZ.

      Rozumiem że według Ciebie pozwolenie jest zakazem?

      Gdzie tak napisałem?

      Wymóg posiadania prawo jazdy to zakaz prowadzenia samochodu?

      Z bronią jest gorzej, bo samochód na prywatnym terenie możesz prowadzić bez pozwolenia, a broni używać już nie. Państwo zabrania mi posiadać Glocka, zabrania mi go kupić o ile nie mam pozwolenia.

      Nie tylko o nie wniosła, ale również aktywnie działa na rzecz zmiany prawa dotyczącego posiadania broni w ROMB. Czy taka postawa to już kolaboracja z wrogiem?

      W obecnej formie tak. https://www.youtube.com/watch?v=72DqLvI1ecE

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      Z pewnością je przedstawisz. Wg. ciebie oni nie mają przymusu szkolnego.

      W którym miejscu to napisałem? Nigdzie nie napisałem o obowiązku szkolnym w tamtych miejscach, czwarty raz daję Ci do zrozumienia że rozróby z imigrantami to pokaz tego jak wygląda życie w otoczeniu mniej rozwiniętej społeczności. Takie społeczności stworzysz ograniczając publiczną edukację.

      I jak poznasz, że ktoś ma ukrytą broń?

      Broń rozmiaru Glocka jest całkiem duża. Na tyle duża, że żeby ją dobrze ukryć musiałbyś się grubo ubrać - kabura przypinana do paska, albo na szelkach wystaje w widoczny sposób. Przypominam o temperaturach panujących w tej części USA.

      Przy okazji, robiąc to ryzykujesz karą wysokiej grzywny, pozbawienia wolności (tak! w prywatnej restuaracji!) i oczywiście wyrzuceniem z pracy. Jeśli nie masz zamiaru popełnienia przestępstwa z użyciem broni, to będziesz ryzykował zabierając ją?

      Gdzie tak napisałem?

      W odpowiedzi na moje pytanie na temat zakazu noszenia Glocka w drodze po bułki.

      W obecnej formie tak. https://www.youtube.com/watch?v=72DqLvI1ecE

      OK, zapamiętam, leci do ulubionych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      Gdzie tak napisałem?
      O tu:

      Cytowany tekst...Powtarzam pytanie: Czy dzisiaj chodzisz na codzień z załadowanym Glockiem? Państwo Ci tego nie zabrania."

      Cytowany tekst... Zabrania.

      Słabo jednak u Ciebie ze znajomością literek...

      Z bronią jest gorzej, bo samochód na prywatnym terenie możesz prowadzić bez pozwolenia, a broni używać już nie. Państwo zabrania mi posiadać Glocka, zabrania mi go kupić o ile nie mam pozwolenia.
      Oczywiście, że możesz. Musisz jedynie zadbać, żeby posiadana przez Ciebie broń nie dostała się w niepowołane miejsce.

    •  
      k.....t

      -2

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: podstawowa edukacja powinna być bezpłatna- nie byłoby takiego problemu. Jeśli taki Sebastian jest zdolny- dostaje stypendium i uczy się dalej, jeśli nie to albo pozostaje mu fizyczna praca albo bycie menelem.
      Generalnie rzadko kiedy dziecko meneli cokolwiek osiąga, zazwyczaj jest już nieźle genetycznie zrypane i środowisko negatywnie oddziałuje. Najgorzej jak ktoś taki uczy się z normalnymi dzieciakami i psuje im psychikę. Debile powinni być odseparowani od normalnych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      W którym miejscu to napisałem? Nigdzie nie napisałem o obowiązku szkolnym w tamtych miejscach, czwarty raz daję Ci do zrozumienia że rozróby z imigrantami to pokaz tego jak wygląda życie w otoczeniu mniej rozwiniętej społeczności. Takie społeczności stworzysz ograniczając publiczną edukację.

      @AgresywnyKaloryfer: No właśnie. Twierdzisz, że mają ograniczoną edukację. Na podstawie czego? Ich zachowań?

      Broń rozmiaru Glocka jest całkiem duża. Na tyle duża, że żeby ją dobrze ukryć musiałbyś się grubo ubrać - kabura przypinana do paska, albo na szelkach wystaje w widoczny sposób. Przypominam o temperaturach panujących w tej części USA.

      To nie musi być Glock.

      Przy okazji, robiąc to ryzykujesz karą wysokiej grzywny, pozbawienia wolności (tak! w prywatnej restuaracji!) i oczywiście wyrzuceniem z pracy. Jeśli nie masz zamiaru popełnienia przestępstwa z użyciem broni, to będziesz ryzykował zabierając ją?

      Indywidualny wybór.

      W odpowiedzi na moje pytanie na temat zakazu noszenia Glocka w drodze po bułki.

      Nigdzie nie napisałem, że pozwolenie jest zakazem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      No właśnie. Twierdzisz, że mają ograniczoną edukację. Na podstawie czego? Ich zachowań?

      Nigdzie nie napisałem, że mają ograniczoną edukację. Cały czas piszę, że są na innym poziomie rozwoju.

      Indywidualny wybór.

      Łamanie prawa jest według Ciebie indywidualnym wyborem? Nie sposób nie zgodzić się z tak ogólną tezą, dlaczego w takim razie nie chodzisz z Glockiem lub inną bronią dzisiaj po mieście? A może chodzisz?

      Nigdzie nie napisałem, że pozwolenie jest zakazem.

      Napisałeś, wskazałem Ci gdzie, kolega @kurczok też ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Nigdzie nie napisałem, że mają ograniczoną edukację. Cały czas piszę, że są na innym poziomie rozwoju.

      @AgresywnyKaloryfer: A wynika to z czego...?

      Napisałeś, wskazałem Ci gdzie, kolega @kurczok też ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nie wskazałeś. Napisałem jedynie, że państwo mi zabrania posiadać Glocka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Zian:

      A wynika to z czego...?

      Z wielu czynników, z których edukacja jest jednym. W HDI poziom edukacji odgrywa jedną z kluczowych ról (metodologia obliczania indeksu jest dostępna i otwarta). Porównaj HDI Somalii, Polski i Niemiec żeby uzyskać obraz jak różny jest rozwój społeczeństwa w tych krajach i jak kraj może zwiększyć swoje HDI na przestrzeni lat inwestując w różne gałęzie rozwoju, oraz jakie znaczenie ma w nim edukacja.

      Napisałem jedynie, że państwo mi zabrania posiadać Glocka.

      Nie zabrania. Czy państwo zabrania Ci poruszać się samochodem po drogach? Nie. Na jedno i drugie musisz mieć pozwolenie. To w końcu konieczność posiadania pozwolenia równa się zakazowi, czy nie?

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zabrania. Czy państwo zabrania Ci poruszać się samochodem po drogach? Nie. Na jedno i drugie musisz mieć pozwolenie. To w końcu konieczność posiadania pozwolenia równa się zakazowi, czy nie?

      @AgresywnyKaloryfer: Zabraniać, czyli "nie pozwalać", a nie "pozwalać" jak napisałeś.

      Z wielu czynników, z których edukacja jest jednym.

      No widzisz, w końcu jednak coś przedstawiłeś - poziom edukacji w HDI. I uczepiłeś się tej Somalii jak rzep psiego ogona. Ja napiszę o Syrii - na 2007 rok 98% szkół była publiczna z przymusem uczęszczania w klasach 1 - 9.

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście można wtedy dużą liczbę nie wykształconych zatrudniać w oddziałach tłumiących bunty. To tez jakaś forma awansu społecznego. Ale chyba nie o to chodzi.

      @Mario7400: Ale właśnie o to chodzi.

      Za mordę trzymać hołotę i po trupach bronić świętej własności prywatnej wybranej garstki.

      Na tym polega rynkotardowa wolność.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: takim patologom nawet darmowa szkoła nie pomoże

    •  

      pokaż komentarz

      - to środowisko będzie się wciąż powiększać i mnożyć,
      - po kilku pokoleniach powstaną w miastach patodzielnice typu Lunik IX,
      - wyedukowani będą rzecz jasna uciekać,
      - patologia będzie agresywna i będzie kraść i gwałcić,
      - do pracy nie pójdą, bo najbystrzejsze jednostki będą w stanie co najwyżej kłaść cegły w miarę prosto i to pod stałym nadzorem.


      @AgresywnyKaloryfer: to teraz dzięki państwowej edukacji te rzeczy nie występują?

    •  

      pokaż komentarz

      Za mordę trzymać hołotę i po trupach bronić świętej własności prywatnej
      @shogu:
      Tia. Każdemu kucowi wydaje się, że to on byłby w tej elicie i za mordę trzymałby hołotę. Poglądy zmieniają się gdy taki jeden z drugim skończy studia i pójdzie na kasę do Biedry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: to co piszesz to właśnie lewacka postawa "ojej na świecie dzieje się źle - trzeba to naprawić - dobra to WY (bogaci, dużo zarabiający) za to zapłaćcie".

      Nie, niech za to zapłacą ludzie którym przeszkadza taka sytuacja. Tak jak nie domagam się abyś Ty dawał kasę na ratowanie jakichś tam ptaków, czy Cygan, czy na budowę świątyni katolickich.

      Odpowiesz że cel którego "żądasz" jest ważny, szczytny - bo edukacja. To tym bardziej - bez problemu zgodzi się z tym na tyle dużo ludzi że dacie rady.

      Z niższymi podatkami (w zamian za brak edukacji z podatków) spokojnie dacie radę to zafundować. A reszta z nas zrobi co uważa za słuszne z swoimi pieniędzmi.

      @Zian: dobrze mówisz. Szkoda że ludzie tego nie ogarniają, tylko musi być takie bolszewickie podejście z odpowiedzialnością zbiorową PRZYMUSOWĄ wszystkich ludzi za wszystkich pozostałych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      system kredytowania na edukację

      @PlonacaZyrafa: będzie to rodziło patologię, korupcję w akredytowanie szkół które się na to łapią a które nie.

      Czy szkoła międzynarodowych pod to podchodzi? Czy branie pożyczki na wyjazd na orgazmusa się liczy?
      A co z wyższą uczelnią tego i owego?

    •  

      pokaż komentarz

      @rfree: Dalej nie rozumiesz, że wcale nie o troskę o innych tutaj chodzi, tylko właśnie o siebie. Zaskoczy, kiedy zdejmiesz utopijne okulary (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      będzie to rodziło patologię, korupcję w akredytowanie szkół które się na to łapią a które nie.

      @rfree: Warunki powinny być minimalne (rejestracja i zadeklarowanie profilu kształcenia, ew. programu nauczania i efektów kształcenia), a kwota pożyczki niewygórowana. To zredukuje chęć brania kredytów na dzieci-słupy i będzie stanowiło podkładkę pod ewentualne roszczenia w wypadku, gdy placówka edukacyjna nie wywiąże się z deklaracji.

      Czy szkoła międzynarodowych pod to podchodzi? Czy branie pożyczki na wyjazd na orgazmusa się liczy?
      Tak, jeśli osoba przedstawi gwarancję, iż wróci takowy kredyt spłacić.

      A co z wyższą uczelnią tego i owego?
      Nie widzę problemu

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Utopijne to jest myślenie że państwo ułoży dobry program edukacyjny zamiast wpychać dzieciom do szkoły propagandę np gejowską, lub socjalistyczną.

      Albo że nie będzie korupcji! W Polsce xDDD Taaa.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: A co takiego ten Sebastian straci jak nie pójdzie do placówki indoktrynującej rozwiązania konformistyczne?

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Zgadzam się z tobą w 100%, ale osobiście znam dwa przypadki tak głębokiej patoli, że nawet obecny obowiązek nauki nie pomógł.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: To jest jasna sprawa że są przypadki beznadziejne i nie do odratowania.

      Ale sam znam takich, którzy zaliczali się do patologii, a wyszli na ludzi. Nie wszyscy rzecz jasna, ale trochę ich było. W kucświecie powiększyliby od razu grono dna społecznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @AgresywnyKaloryfer: Akurat jeden przypadek był do odratowania, bo kolega miał problemy z czytaniem w II klasie gimnazjum. Natomiast drugi przypadek nie był - dziewczyna dobrowolnie rzuciła szkołę w wieku 13 lat.

  •  
    l....r

    +138

    pokaż komentarz

    CZ2

    Wyobraź sobie że rząd decyduje, że jedynym kanałem w TV jest TVP.
    Drugi ciężki grzech wolnościowców. Udowadnianie tez przez tzw. fałszywych przyjaciół, czyli argumenty na pozór wydające się spójne i logiczne.

    Zobaczmy, sam fakt, że autor porównuje edukację publiczną z wprowadzeniem jedynego kanału przez rząd zakrawa na absurd i warto wiedzieć dlaczego. Powód jest prosty: edukacja obywateli do 18 r.ż to nie kwestia indywidualna, to kwestia strategiczna dla nas wszystkich i wszyscy też na tym korzystają. Cenzurowanie TV do jednego kanału przez rząd nigdy nie miało i nie ma miejsca, to absurd.

    Tępaki to torpedy dla gospodarki, zwłaszcza w wysokorozwiniętym społeczeństwie w którym obecnie żyjemy.
    O wzroście przestępczości nawet lepiej nie mówić. Lance Lochner z Uniwersytetu w Ontario i Enrico Moretti z Uniwersytetu w Los Angeles w pracy o nazwie Wpływ edukacji na przestępczość stwierdzili, że w USA jednoprocentowy wzrost kończących liceum powoduje oszczędność 6 miliardów złotych poprzez niższe koszta odszkodowań, uwięzienia, czy innych zadośćuczynień.
    Jego badanie pokazało, że ci którym nie udało się uzyskać wykształcenia średniego, mają czterokrotnie większe szanse na zejście na drogę przestępstwa.

    Przy wolnej konkurencji jakość szkół by rosła, a koszty spadały.
    Niestety jest to kolejna nieprawda. Byt jakim jest biznes ma jeden cel - przynosić zysk.
    Obecnie szkoły nie muszą przynosić zysku, zatem może do nich chodzić każdy. Problem pojawi się wtedy, kiedy każda szkoła będzie musiała być rentowna.

    Co to znaczy rentowna? Ano przynosić zyski. Kto zatem będzie płacił na szkołe? No, ten kogo rodziców na to stać.
    Co za tym pójdzie? Pierwszy poważny i natychmiastowy efekt prywatyzacji to zmniejszenie siatki szkół. Zobaczcie, przecież na wsiach i zadupiach nie ma supermarketów czy kin. Po prostu postawienie ich w tej lokalizacji to gwarancja plajty.
    Zaraz ktoś powie: "No ale lerner, przecież nie trzeba tam stawiać podstawówki na wzór Harvardu, wynajmiemy stary budynek, stare meble i jakoś to będzie!" Nie, nie będzie. Z tego samego powodu dla którego na wsi nie ma c@!%#wych marketów typu społem, czy kin w stylu "weźmiemy projektor z aliexpress i stare kanapy od Waldka". Powód jest prosty, każdy człowiek ma granicę jakości. Jeżeli jakiś biznes jej nie przekracza, ta osoba nie stanie się klientem. Ludzie wolą pojechać do miasta, ale do lepszego kina.

    Szkoły to biznes bardzo drogi, czego trollnościowcy oczywiście nie wiedzą. OECD szacuje, że kształcenie ucznia szkoły średniej kosztuje w Polsce 10 tys zł za semestr.
    Kogo stać aby tyle zapłacić z własnej kieszeni? Bogatych. Gdzie są bogaci? W dużych ośrodkach.

    Ze wszystkich wsi, małych miasteczek i wiosek szkoły wyniosą się do większych miast, tam gdzie rezydują bogatsi obywatele.

    Część osób uczyłoby dzieci samemu
    Kolejny fatalny argument. Ludzie mądrzejsi, ergo bogatsi posłaliby swoje dzieci do szkół. Kto by uczył sam swoje dzieci?
    Biedni i niewykształceni. Spirala spadku poziomu się nakręca.

    Nasze szkolnictwo jest w światowym TOP10 i możemy być z tego z całego serca dumni. Wolnościowcy znowu pod płaszczykiem naprawy zepsuliby coś co działa. Ba, działa świetnie.

    Żeby zdać maturę, wystarczy 30%!!!
    Znowu kucowanie. Gdyby autor miał jakieś pojęcie o świecie, wiedziałby że jeżeli chcemy pójść na sensowne studia, nawet matura rozszerzona napisana na 80% nie daje gwarancji dostania się na uczelnię.
    Ktoś kto ledwo wyciąga 30% i tak pójdzie do prostej pracy.
    Kolejny chybiony argument.

    Edukacja obywatela kosztuje 120 900zł
    No, to znaczy że obywatel świetnie na tym wychodzi. Według OECD, jeden rok kształcenia w latach 6-18 to 20 tys złotych, zatem jak łatwo policzyć, gdyby nam przyszło samemu za to zapłacić, kosztowałoby nas to 2x więcej.
    Na szczęście duże firmy i bogatsi ludzie zrzucają się na to aby inni mogli się wykształcić.

    Ale zaraz, zaraz, powiedział kuc. Przecież prywatne szkoły byłyby tańsze! BŁĄD!
    Istnieje coś takiego jak paradoks prestiżu Veblena - im coś droższe, tym wydaje się bardziej prestiżowe. Dobre szkoły zaczęłyby podnosić celowo koszty.
    Tak to wygląda w przypadku stawianych przez wolnościowców za wzór prywatnych uniwersytetów w USA - są to najdroższe szkoły świata. Koszt skończenia prawa na uniwersytecie Harvarda to ponad 1.2mln złotych.
    Kuce twierdzą też, że dzięki temu że te uczelnie są prywatne, są najlepsze. Niestety po analizie struktur opłat wniosek jest jeden: nieważne jest czy uniwersytet jest prywatny czy państwowy, liczy się ile ma kasy.
    Budżet Harvardu jest 100x wyższy niż budżet Uniwersytetu Warszawskiego.

    @Woojt92 zapraszam do orania.

    DW @comrade.

    •  
      l....r

      +34

      pokaż komentarz

      @lerner: oho, już trzy minusiki. Tak szybko przeczytaliście? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Czytanie jest lewackie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: a zdajesz sobie sprawę z tego, że jak palniesz jakąś megabzdurę w już pierwszym akapicie to mało kto przeczyta resztę?

    •  
      l....r

      +51

      pokaż komentarz

      a zdajesz sobie sprawę z tego, że jak palniesz jakąś megabzdurę w już pierwszym akapicie to mało kto przeczyta resztę?

      @mnlf: zapraszam, wytknijcie mi ją ( ͡° ͜ʖ ͡°). Zaorajcie mnie aż do jądra ziemi.

      źródło: fierceandmighty.com

    •  
      t.....n

      -41

      pokaż komentarz

      @lerner: Heh... Kolejne manipulacje. To, że wykształceni mają mniejszą skłonność do rozrabiania nie wynika z tego, że są wykształceni, tylko z tego, że ludzie z mniejszą skłonnością do bycia patologią się uczą. Typowe mieszanie skutków z przyczynami.

      Znowu kucowanie. Gdyby autor miał jakieś pojęcie o świecie, wiedziałby że jeżeli chcemy pójść na sensowne studia, nawet matura rozszerzona napisana na 80% nie daje gwarancji dostania się na uczelnię.
      Bzdura. Żeby zostać inżynierem trzeba mieć tylko zdaną maturę - biorą wszystkich co nie uciekają. A na prestiżowy kierunek tej samej uczelni można wejść dostając się na wydział i po 1-szym zdanym roku zmienić kierunek po prostu.

      Szkoły to biznes bardzo drogi, czego trollnościowcy oczywiście nie wiedzą. OECD szacuje, że kształcenie ucznia szkoły średniej kosztuje w Polsce 10 tys zł za semestr.
      Czyli tyle, ile semestr studiów medycznych? I 2x więcej niż inżynierskich? Nieźle...

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: masz moze jakieś zestawienie, jak wyglądają koszta edukacji państwowej na innych szczeblach edukacji i dofinansowania do szkół prywatnych? Chętnie bym sie zapoznał i porównał z własnym doświadczeniem, bo nie chciałbym przypadkiem, przez błąd w obliczeniach up!!@?$#ić w oczach kuców argumentu finansowego.

    •  
      l....r

      +38

      pokaż komentarz

      Typowe mieszanie skutków z przyczynami.

      @troodon: Bzdura, ten problem był bardzo widoczny w USA. Ludzie z biednych dzielnic zamiast iść do szkoły na którą nie było ich stać, poszli do gangu.

      Poza tym, ja przedstawiłem badanie które ma takie wyniki. Przedstaw swoje źródła zamiast "mi się wydaje, że nie".

      Bzdura. Żeby zostać inżynierem trzeba mieć tylko zdaną maturę - biorą wszystkich co nie uciekają.
      Powiedziałem na "sensowne" studia, nie kierunki gdzie 80% ludzi jest z przypadku i wykłada się na pierwszych zajęciach.

      Czyli tyle, ile semestr studiów medycznych? I 2x więcej niż inżynierskich? Nieźle...
      Nawet nie przeczytałeś danych. Według danych OECD, koszt studiów wyższych to 30 tys zł rocznie, przy czym minister Gowin twierdzi, że studia medyczne w Polsce kosztują 500 tys. zł, zatem około 42 tys. zł za semestr.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: niemal na samym początku napisałeś

      Autor wymyśla trójkę dzieci, Alę, Jacusia i Franusia. Od razu zakłada, że cała trójka dzieci zna swoje talenty od samego początku życia.

      Na filmie nic takiego nie miało miejsca (było jedynie, że każdy ma inne talenty a nie, że je zna).

      Sam wymyśliłeś tą tezę i przypisałeś komuś innemu aby ją zaraz obalić.

      Co więcej posługujesz się propagandowymi sloganami które mocno zniechęcają do czytania dalej.

    •  
      L.......z

      +8

      pokaż komentarz

      @lerner: Odpowiem na twój post, chociaż nie zajmuję pozycji wolnościowych. Zasadniczo uważam ogólny poziom intelektualny społeczeństwa za najwyższe dobro narodowe (ważniejsze niż jakieś tam PKB i inne gównowskaźniki) i w związku z tym nie wykluczam z góry finansowania projektów mających na celu jego podwyższanie.
      Problem w tym, że obecny system temu niekoniecznie służy. Piszesz, że Polska w rankingach wypada dobrze. Nie uważam, żeby to był dobry argument, ponieważ porównujesz nas z innymi państwami, w których obowiązuje ten sam system. Na podstawie danych, które podajesz (zakładając rzetelność rankingu) można więc co najwyżej stwierdzić, że wypadamy dobrze, ale na tle innych, którzy realizują podobny system. Wolnościowiec mógłby ci odpowiedzieć, że w jego świecie to by było jeszcze lepiej i ty nie masz jak temu zaprzeczyć - bo ten jego świat zwyczajnie nigdy nie zaistniał. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Argument z znacznie niższej przestępczości wykształconych jest moim zdaniem nietrafiony (tu założę, że taka korelacja zachodzi, bo mi się nie chce czytać i analizować 51. stron na potrzeby komentarza na wypoku ( ͡° ͜ʖ ͡°)). To nie jest nic innego, jak stwierdzenie, że uczciwi i pracujący ludzie są winni zapewnić "tym drugim" godne życie na swój koszt po to, żeby łaskawie potencjalni bandyci nie popełniali przestępstw. Nawet jeśli rachunek ekonomiczny się zgodzi (co do tego nie jestem specjalnie przekonany), to drenowanie jednych po to, żeby uspokoić potencjalnych przestępców wydaje mi się niesprawiedliwe. Od zwalczania przestępczości jest prawo karne i jego bezwzględne stosowanie, a nie socjal (oczywiście zapewnianie ludziom bezpłatnej edukacji to i tak nieporównywalnie mniejsze zło niż "rzucanie w nich pieniędzmi"). Na marginesie postawię pytanie, czy przestępczość wykształconych jest faktycznie niższa, czy może tylko mniej wykrywalna?
      Największą patologią obecnego systemu są moim zdaniem nauczyciele, zwłaszcza ci na niższych szczeblach edukacji. Część z nich to zwyczajni debile, którzy ledwo co uzyskali wykształcenie wyższe. Tymczasem usunięcie ich nasuwa wiele problemów, bo ZNP. Nie jestem do końca pewien jak to jest w przypadku placówek prywatnych, ale domniemuję, że usunięcie pozbawionego zdolności kretyna z posady jest tam o wiele prostsze.
      Szkoły publiczne są ponadto zawsze narażone na to, że staną się placówkami indoktrynacji. Różne frakcje polityczne mają swój interes, żeby forsować swoje ideologie (co najczęściej się ujawnia na przedmiotach takich jak religia czy wychowanie seksualne). Oczywiście szkoły prywatne również mogą przyjąć jakiś tam profil ideologiczny. Rzecz w tym, że po pierwsze odbywa się to za prywatne pieniądze, a po drugie zawsze istnieć będzie alternatywa - inna szkoła prywatna o innym profilu.

    •  
      l....r

      +15

      pokaż komentarz

      @SmellySocks: za kilka dni opublikuję mój megawpis o edukacji, tam będzie od groma źródeł.
      Ad hoc mogę polecić raport OECD Education at a Glance z 2015r. Rozwijasz menu przy odnośniku Read Online i pobierasz PDFa.

      Jest tam grubo ponad 500 stron i ze 100 tabel z danymi, więc znajdziesz coś dla siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Leonowicz: to że system szkolnictwa jest aktualnie kulawy to inna kwestia niż to czy powinien być publiczny czy nie ;)

    •  
      L.......z

      -1

      pokaż komentarz

      @krasnoludkolo: No oczywiście mam tego świadomość, po prostu uważam, że skoro to co teraz jest kuleje, to powinno się eksperymentować w kierunku prywatyzacji (podkreślam: eksperymentować, a nie zaorać wszystko co jest i hurraoptymistycznie liczyć na to, że całkowita prywatyzacja zapełni lukę). Z moich osobistych doświadczeń wynika, że w skali jednostki szkolnictwo prywatne sprawdza się lepiej niż publiczne przynajmniej w niektórych przypadkach, a miałem do czynienia z placówkami obu rodzajów (nie wiem jak jest w przypadku szkół wyższych, tutaj doświadczenia mam tylko z publicznymi). ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Oczywiście nie uważam tego za dowód w sensie logicznym.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: mmmm, ale mam czytania, na całe święta. Dzięki wielkie

    •  
      t.....n

      -8

      pokaż komentarz

      Bzdura, ten problem był bardzo widoczny w USA. Ludzie z biednych dzielnic zamiast iść do szkoły na którą nie było ich stać, poszli do gangu.

      @lerner: No tak - bo do pracy przecież boli, nie?

      Powiedziałem na "sensowne" studia, nie kierunki gdzie 80% ludzi jest z przypadku i wykłada się na pierwszych zajęciach.
      Jakie to są studia?

      Nawet nie przeczytałeś danych. Według danych OECD, koszt studiów wyższych to 30 tys zł rocznie, przy czym minister Gowin twierdzi, że studia medyczne w Polsce kosztują 500 tys. zł, zatem około 42 tys. zł za semestr.
      Hmmm. No koszt może i taki jest, bo trzeba za mercedesy rektorów płacić. Jak wprowadzili płatny drugi kierunek to były wykazy cen za semestr - na PWr żaden kierunek nie przekroczył 8 000 zł, jeżeli mnie pamięć nie myli.

      Poza tym, ja przedstawiłem badanie które ma takie wyniki. Przedstaw swoje źródła zamiast "mi się wydaje, że nie".
      Jakie wyniki badań? To socjologia - pisanie pod opinię. Jedyne co widać, to że wykształceni ludzie nie popełniają przestępstw. Kwestia jest, czy nie popełniają przestępstw, bo są wykształceni, czy są wykształceni, bo nie popełniają przestępstw.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner:
      Otóż w teorii niby do szkoły może chodzić każdy, każdy może iść do lepszej klasy/szkoły itd. Ale właśnie tylko w teorii. Z racji tego, że jestem obecnie jednym z trybików systemu, to mogę szczerze opisać jak to wygląda, przynajmniej w kilku przypadkach, które obserwuję - w klasach najlepszych, w dobrych szkołach, tych wybitnych i utalentowanych, którzy mają tam zasłużone miejsce, jest mało.

      Większość uczniów w takich klasach to dzieci rodziców, których stać - stać na korepetycje. Zazwyczaj w takiej klasie jeżeli jest dziecko biedne, to uzdolnione jakoś bardziej, takiemu przypadkowi zaś szkoła niekoniecznie potrzebna.

      90% to jednak zazwyczaj 'korkowicze', którzy bez wsparcia prywatnego nauczania nie daliby rady utrzymać się jakkolwiek. Naprawdę niektórzy nie mają pojęcia jakie grube hajsy rodzice przeznaczają na korepetycje. Ci których stać znaczy się. Myślę, że to po części dlatego wypadamy w miarę dobrze w tych rankingach - dzięki prywatnemu nauczaniu.

      CO byś nie zrobił to i tak ten biedniejszy będzie miał względnie trudniej od bogatszych. No chyba, że wszystkim wszystko zabierzemy i rozdamy po równo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      l....r

      +19

      pokaż komentarz

      @mnlf:

      Na filmie nic takiego nie miało miejsca (było jedynie, że każdy ma inne talenty a nie, że je zna).

      Oczywiście że tak jest, popatrz na filmik:

      Jacusia od najmłodszych lat fascynowała przyroda.

      Ala interesowała się modą - ciągnęła rodziców za rękaw gdy przechodzili z nią obok zakładu krawieckiego
      (...) potem sama szyła ubranka dla lalek


      Franuś od dziecka był konstruktorem. Jego ulubioną zabawką we wczesnych latach były klocki lego, z których budował budynki i mosty, a potem testował ich wytrzymałość na różne sposoby.

      To są dosłowne cytaty z filmiku. Autor robi dokładnie to co napisałem - błędnie zakłada, że każdy zna swoje talenty od samego początku.

      @Leonowicz:

      można więc co najwyżej stwierdzić, że wypadamy dobrze, ale na tle innych, którzy realizują podobny system.

      Na tle krajów z różnych kultur z całego świata. Z Ameryki, Kanady, Europy i Azji. Więc jest całkiem dobrze.

      Wolnościowiec mógłby ci odpowiedzieć, że w jego świecie to by było jeszcze lepiej i ty nie masz jak temu zaprzeczyć - bo ten jego świat zwyczajnie nigdy nie zaistniał. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      AKA samozaoranie ¯\(ツ)/¯.

      To nie jest nic innego, jak stwierdzenie, że uczciwi i pracujący ludzie są winni zapewnić "tym drugim" godne życie na swój koszt po to, żeby łaskawie potencjalni bandyci nie popełniali przestępstw.
      Logicznie tak jest, natomiast nadajesz temu negatywny wydźwięk. Obiektywnie można powiedzieć, że bogatsi ludzie dofinansowują biedniejszych tak aby ci też się wyedukowali, zaczęli pracować i rozkręcać gospodarkę. Każdy na tym zyskuje.

      Nawet jeśli rachunek ekonomiczny się zgodzi (co do tego nie jestem specjalnie przekonany), to drenowanie jednych po to, żeby uspokoić potencjalnych przestępców wydaje mi się niesprawiedliwe.

      Rachunek się zgadza, obserwuj tag #sprawadlalernera i czekaj na mój wpis. W skrócie: każdy stopień edukacji zwraca się i obywatelowi i państwu z nawiązką, wbrew klechom kuców. Poza tym nazywanie człowieka który miał pecha urodzić się w biednej rodzinie potencjalnym przestępcą jest o wiele bardziej niesprawiedliwe, nie uważasz?

      Od zwalczania przestępczości jest prawo karne i jego bezwzględne stosowanie, a nie socjal
      Ty mówisz o działaniu po fakcie. Ja mówię o prewencji - lepiej zapobiegać niż leczyć.
      Co z tego że ktoś kto cię zabije zaraz potem trafi na 25 lat do więzienia? Co z tego że pijany kierowca który cię potrąci trafi do więzienia skoro i tak nigdy nie będziesz mógł chodzić?
      Co z tego że gwałciciel dostanie krzesło elektryczne? Twojej żony/córki to nie "odgwałci".

      Zapobieganie i duszenie problemów w zarodku jest ważniejsze i bardziej efektywne niż karanie po fakcie.

      Największą patologią obecnego systemu są moim zdaniem nauczyciele, zwłaszcza ci na niższych szczeblach edukacji. Część z nich to zwyczajni debile, którzy ledwo co uzyskali wykształcenie wyższe. Tymczasem usunięcie ich nasuwa wiele problemów, bo ZNP. Nie jestem do końca pewien jak to jest w przypadku placówek prywatnych, ale domniemuję, że usunięcie pozbawionego zdolności kretyna z posady jest tam o wiele prostsze.
      Zgadzam się.

      Szkoły publiczne są ponadto zawsze narażone na to, że staną się placówkami indoktrynacji. Różne frakcje polityczne mają swój interes, żeby forsować swoje ideologie (co najczęściej się ujawnia na przedmiotach takich jak religia czy wychowanie seksualne). Oczywiście szkoły prywatne również mogą przyjąć jakiś tam profil ideologiczny. Rzecz w tym, że po pierwsze odbywa się to za prywatne pieniądze, a po drugie zawsze istnieć będzie alternatywa - inna szkoła prywatna o innym profilu.

      Problem w tym, że patologie w państwowych szkołach możemy zwalczać wszyscy. W wolnościowym systemie indoktrynacja uczniów to sprawa prywatnej szkoły i nic nam do tego.

    •  

      pokaż komentarz

      Jacusia od najmłodszych lat fascynowała przyroda.

      @lerner: tam jest jedynie mowa o jego zainteresowaniach.

      Zresztą kogo chcesz przekonywać, tych którzy nie doczytali do końca bo napisałeś bzdurę na początku? Oni tego nie przeczytają - tym bardziej, że adresowałeś odpowiedź do mnie.

      A ja jedynie informuję co zrobiłeś nie tak i za co dostajesz tak szybko minusy, byłeś przecież ciekaw dlaczego tak się dzieje.

    •  
      l....r

      +17

      pokaż komentarz

      No tak - bo do pracy przecież boli, nie?

      @troodon: A po co do pracy? Przecież Tyrone i Deonte z naprzeciwka dorabiają się na dealerce. Dodaj do tego brak edukacji u łatwowiernego dzieciaka i bang. Wpływ twojego środowiska na twoje życie jest znacznie większy niż ci się wydaje.

      tam jest jedynie mowa o jego zainteresowaniach.
      Zainteresowania to jest talent. Po prostu zaczynają nas interesować rzeczy, w których jesteśmy dobrzy.

    •  
      L.......z

      0

      pokaż komentarz

      @lerner:

      Więc jest całkiem dobrze.

      Temu, że jest względnie dobrze to ja nie zaprzeczam. Natomiast kwestią dyskusji jest to, czy prywatnie by było lepiej.

      Logicznie tak jest, natomiast nadajesz temu negatywny wydźwięk. Obiektywnie można powiedzieć, że bogatsi ludzie dofinansowują biedniejszych tak aby ci też się wyedukowali, zaczęli pracować i rozkręcać gospodarkę. Każdy na tym zyskuje.

      Trudno się będzie w tej kwestii dogadać, bo wszystko rozbija się o przyjęte założenia aksjologiczne. Czy można zabierać jednostkom po to, żeby osiągnąć jakieś tam dobro wspólne?
      Moim zdaniem w uzasadnionych przypadkach jest to dopuszczalne, wolnościowiec (a do nich się zwracałeś w pierwszym komentarzu) ci powie, że nigdy nie wolno.
      Czy to jest jeden z takich przypadków? Nie wypowiem się, bo mam obecnie za mało danych. Może i poobserwuję ten twój tag. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Zapobieganie i duszenie problemów w zarodku jest ważniejsze i bardziej efektywne niż karanie po fakcie.

      Zgoda, ale prewencja ogólna to jedna (moim zdaniem najważniejsza) z funkcji kary. Jeśli system prawny działa wydolnie i prawo stosowane jest bezwzględnie, to każdy racjonalny obywatel ma świadomość tego, że popełnienie przestępstwa sprowokuje prawdopodobną reakcję władz. W takim wypadku popełnianie przestępstwa się w większości przypadków nie opłaca.

    •  
      t.....n

      -4

      pokaż komentarz

      @lerner: To jest twoja teoria. A napisałem zresztą poprzednio znacznie więcej zadając kilka pytań. Zresztą jak ta edukacja się sprawdza widać po USA. Dilerki i gangów rzeczywiście brak...

      Zresztą - w Finlandii obowiązek szkolny jest najkrótszy w UE. 9 lat od 7-ego do 16-ego roku życia. Tam to musi być bieda i tumoki, nie?

    •  

      pokaż komentarz

      Zresztą - w Finlandii obowiązek szkolny jest najkrótszy w UE. 9 lat od 7-ego do 16-ego roku życia. Tam to musi być bieda i tumoki, nie?

      @troodon: co? Dlaczego? Edukacja w Finlandii jest najlepsza i najlepiej przemyślana. Jest stawiana za wzór.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: a PWr to szkoła prywatna czy państwowa? Z tych 8 tysięcy musi się utrzymać i zarobić?

    •  
      t.....n

      -4

      pokaż komentarz

      @lerner: I uczy się tam najmniej. Obowiązek szkolny jest najkrótszy. Zresztą - kto stawia za wzór, ten stawia.

      Było o tym znalezisko na wypoku:
      http://www.wykop.pl/link/2732329/finski-cud-edukacyjny-i-inne-mity-bezstresowego-ksztalcenia/

      a PWr to szkoła prywatna czy państwowa? Z tych 8 tysięcy musi się utrzymać i zarobić?
      @Supercoolljuk2: Ale o czym ty mówisz? Porównałem koszt kształcenia inżyniera z kosztem kształcenia dzieciaka. Skoro dali taką cenę, to znaczy, że im się zwracało.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: zakładasz że to całkowity koszt, a to bzdura - gdybyś miał ponosić całkowity koszt to płaciłbyś 40 tysięcy

    •  

      pokaż komentarz

      Natomiast kwestią dyskusji jest to, czy prywatnie by było lepiej.

      @Leonowicz: Nie tyle czy "prywatnie", lecz lepiej opłacane.
      Elitarne, drogie/świetnie dofinansowane szkoły na pewno byłyby lepsze, w końcu stać ich na lepszych wykładowców, narzędzia, laboratoria etc.
      Tylko co z tego skoro stać na nie będzie 0.1% ludzi?

      Czy można zabierać jednostkom po to, żeby osiągnąć jakieś tam dobro wspólne?
      Kwestia tego co to znaczy "zabierać". Wolnościowcy uwielbiają twierdzić że oni zarobili sami a państwo im kradnie pod przymusem. Natomiast zadaj sobie pytanie, ile ten wolnościowiec by zarobił gdyby nie stabilne prawo, wykształceni obywatele, świetna infrastruktura kolejowa, lotnicza, drogowa i morska, zdrowi obywatele, ochrona wojska, policji i wywiadu itp itd etc wtf.
      Pewnie nie zarobiłby tyle samo bez tego wszystkiego, więc dlaczego twierdzi że powinien zachować 100% dochodu?
      Przykład anegdotyczny - jeżeli jesteśmy w afryce, ja patroluję teren z kałachem i cię ochraniam przed bandytami, a ty wydobywasz diamenty, czy powinieneś zachować cały zysk z ich sprzedaży dla siebie?
      Według wolnościowców tak - wszak wydobyłeś je sam.

      Zgoda, ale prewencja ogólna to jedna (moim zdaniem najważniejsza) z funkcji kary.
      "Jedna z" jak najbardziej, najważniejsza - nie. Pamiętaj że obywatel którego potrzeby są zaspokojone, nie ma potrzeby popełniania przestępstwa.

      W takim wypadku popełnianie przestępstwa się w większości przypadków nie opłaca.
      Nie każdy to odpowiednik Dextera, kalkulujący każdy krok. Co z przestępstwami w afekcie?

    •  

      pokaż komentarz

      . Powód jest prosty: edukacja obywateli do 18 r.ż to nie kwestia indywidualna, to kwestia strategiczna dla nas wszystkich i wszyscy też na tym korzystają.

      @lerner:
      a czy edukowanie obywateli po 18 roku życia przez przymus oglądania telewizji 3h nie było by korzystne dla nas wszystkich i strategiczne?

    •  

      pokaż komentarz

      a czy edukowanie obywateli po 18 roku życia przez przymus oglądania telewizji 3h nie było by korzystne dla nas wszystkich i strategiczne?

      @Balcerek: jakim cudem powiązałeś edukację z wymiernymi efektami z oglądaniem TV?

      wybacz ale nie ogarniam tej kuwety.

    •  

      pokaż komentarz

      jakim cudem powiązałeś edukację z wymiernymi efektami z oglądaniem TV?

      @lerner:
      na jakie podstawie twierdzisz że edukacja przymusowa po 18 roku życia, np. do 40 roku, nie będzie korzystna dla nas wszystkich i strategiczna?

    •  
      t.....n

      -4

      pokaż komentarz

      Elitarne, drogie/świetnie dofinansowane szkoły na pewno byłyby lepsze, w końcu stać ich na lepszych wykładowców, narzędzia, laboratoria etc.
      Tylko co z tego skoro stać na nie będzie 0.1% ludzi?


      @lerner: A obecnie na to, żeby trafić do takiej uczelni państwowej też stać niewiele ludzi. No chyba, że wierzysz, że bez korepetycji i zajęć dodatkowych można coś obecnie osiągnąć? No i za stypę socjalną się utrzymać XD

      @Supercoolljuk2: student ma mniej niż 30h zajęć w tygodniu. Na semestr daje to 450h. Godzina zajęć adiunkta to jest jeżeli dobrze kojarzę poniżej 100zł. Wychodzi, że student za 45 000 zł w semestrze miałby nauczanie indywidualne...

      Tyle, co Gowin mówi to może wychodzić, jeżeli doliczyć do tego działalność naukową uczelni, co jest przecież niezależne od kształcenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: jak liczysz koszty pizzy w pizzerii to też kalkulujesz tylko pensję kucharza? Czy jednak wliczasz koszty wynajmu lokalu, składników, pensję kelnera i sprzątaczki?

    •  
      t.....n

      -2

      pokaż komentarz

      @Supercoolljuk2: O.K. Ale studentów w grupie jest co najmniej 15. Naprawdę uważasz, że pensje nauczycieli to jest 1/15 kosztów uczelni?

    •  

      pokaż komentarz

      A obecnie na to, żeby trafić do takiej uczelni państwowej też stać niewiele ludzi. No chyba, że wierzysz, że bez korepetycji i zajęć dodatkowych można coś obecnie osiągnąć? No i za stypę socjalną się utrzymać XD

      @troodon: I to jest argument żeby pogorszyć sprawę jeszcze bardziej?
      Na edukację na dobrej uczelni wyższej stać, ceteris paribus tylko 20% najbogatszych? Dodatkowo sprywatyzujmy szkoły co spowoduje że na to stać będzie tylko 5% najbogatszych.
      Seems legit.

      @Balcerek:
      Jak pisałem wyżej, ci którym nie udało się uzyskać wykształcenia średniego, mają czterokrotnie większe szanse
      na zejście na drogę przestępstwa. Decydujący spadek następuje po 12 latach edukacji, ergo po uzyskaniu wykształcenia średniego.

      Poza tym, spójrz na statystyki bezrobocia w zależności od wykształcenia. Największy sens ekonomiczny i społeczny ma ustalenie granicy obowiązkowego wykształcenia właśnie na poziomie średniego.

      źródło: 1_bezrobocie.PNG

    •  
      L.......z

      -1

      pokaż komentarz

      @lerner:

      Nie tyle czy "prywatnie", lecz lepiej opłacane.

      Zgoda, kluczem są pieniądze, ale trzeba jeszcze nimi racjonalnie zarządzać. W merytokratycznym świecie idealnym, w którym ministrem odpowiedzialnym za edukację jest człowiek politycznie neutralny i posiadający kompetencje w swojej dziedzinie, zgodziłbym się, że zarządzanie z poziomu centrali jest rozwiązaniem najlepszym.
      Niestety obecnie żyjemy w świecie, w którym władza rekrutuje się nie spośród najlepszych, tylko spośród tych, którzy swoimi obietnicami najlepiej dogodzą ludowi. Mamy więc do wyboru pomiędzy logiką wolnego rynku, a logiką podniet demosu (właściwie arbitralną wolą reprezentantów przezeń wybranych). Wobec jednej i drugiej jestem sceptyczny, ale nie zaszkodzi dla odmiany popróbować tej pierwszej.

      Tylko co z tego skoro stać na nie będzie 0.1% ludzi?

      Chyba przesadzasz z tym odsetkiem, to są koszta rzędu kilkuset złotych miesięcznie (zależnie od szkoły oczywiście).

      Natomiast zadaj sobie pytanie, ile ten wolnościowiec by zarobił gdyby nie stabilne prawo, wykształceni obywatele, świetna infrastruktura kolejowa, lotnicza, drogowa i morska, zdrowi obywatele, ochrona wojska, policji i wywiadu itp itd etc

      Spoko, zadawanie sobie tego pytania było jednym z głównych powodów, dla którego przestałem być wolnościowcem i zacząłem dryfować w kierunku zamordyzmu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Pamiętaj że obywatel którego potrzeby są zaspokojone, nie ma potrzeby popełniania przestępstwa.

      Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia, zwłaszcza gdy się ludzi przyzwyczaja, że "im się należy". Tak więc w rozdawaniu trzeba być ostrożnym - chociaż jak wcześniej wspomniałem, bezpłatna edukacja na pewno nie rodzi takiej patoli co rozdawanie $$.

      Co z przestępstwami w afekcie?

      Ryzyko wkalkulowane (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: to jest bardziej skomplikowane zagadnienie niż przemnożenie pensji adiunkta przez liczbę godzin

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Spodobały mi się wykresy, który podałeś, dlatego postanowiłem się pobawić w paincie i umieścić je na jednej skali.

      źródło: wiezienie.png

    •  

      pokaż komentarz

      Jak pisałem wyżej, ci którym nie udało się uzyskać wykształcenia średniego, mają czterokrotnie większe szanse
      na zejście na drogę przestępstwa.


      @lerner:
      naucz się że korelacja nie jest dowodem na istnienie związku przyczynowo-skutkowego.
      po za tym stwierdzenie o braku przymusu nie oznacza zakazu uczenia się. według ciebie ludzie uczą się dlatego że są przymuszani. udowodnij to.

    •  

      pokaż komentarz

      według ciebie ludzie uczą się dlatego że są przymuszani. udowodnij to.

      @Balcerek: co

    •  
      t.....n

      -5

      pokaż komentarz

      I to jest argument żeby pogorszyć sprawę jeszcze bardziej?

      @lerner: Socjalizm, to jest pogorszenie sprawy bardziej - bo ludzie mają mniej pieniędzy a te, które poszły z ich podatków są marnowane na biurwy i na edukację sebixów, z których i tak nic nie będzie a koszty ich edukacji są wyższe niż normalnych ludzi.

      A twój obrazek pokazuje, że lepiej być analfabetą w Norwegii niż prof. dr hab. inż. n. med. w Hiszpanii.

      @Supercoolljuk2: Aha... I można się pomylić o rząd wielkości? Te koszty po prostu tyle nie wynoszą. Jeżeli uczelnia mówi 6k zł za kierunek to ile mogą wychodzić pozostałe koszty związane z jej funkcjonowaniem? Góra drugie tyle. Nawet przy obecnej patologicznej administracji, gdzie połowa budowanych budynków jest tylko po to, żeby mieć gdzie pomieścić nowych urzędasów, którzy nic nie potrafią a tylko wymagają raportów od pracowników. Jak w tym kawale o stróżu i komisji UE.

    •  

      pokaż komentarz

      @troodon: masz jakieś źródło na ten rząd wielkości że twierdzisz że rzeczywiste koszty to co najwyżej drugie tyle?

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba przesadzasz z tym odsetkiem, to są koszta rzędu kilkuset złotych miesięcznie (zależnie od szkoły oczywiście).

      @Leonowicz: wrzuciłem te dane wyżej

      Szkoły to biznes bardzo drogi, czego trollnościowcy oczywiście nie wiedzą. OECD szacuje, że kształcenie ucznia szkoły średniej kosztuje w Polsce 10 tys zł za semestr.
      Zatem zakładając że semestr ma 4,5 miesiąca, wychodzi 2200zł miesięcznie. Za jedno dziecko.
      No i to jest koszt uczelni państwowej, zatem a priori, na podstawie prywatnych szkół w USA można uznać że będzie to dwukrotnie więcej.

      Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia, zwłaszcza gdy się ludzi przyzwyczaja, że "im się należy". Tak więc w rozdawaniu trzeba być ostrożnym - chociaż jak wcześniej wspomniałem, bezpłatna edukacja na pewno nie rodzi takiej patoli co rozdawanie $$.
      Ja jestem za socjalem typu wysokie stypendia i dopłaty do edukacji, czy zapewnienie mieszkania biednym, ale chcącym się wyrwać z biedy uczniom.

      @nightmaar: Widzisz? Edukacja jest w stanie okiełznać nawet murzynów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Socjalizm, to jest pogorszenie sprawy bardziej - bo ludzie mają mniej pieniędzy a te, które poszły z ich podatków są marnowane na biurwy i na edukację sebixów, z których i tak nic nie będzie a koszty ich edukacji są wyższe niż normalnych ludzi.
      Zbaczasz z tematu na pole baśni. Ludzie mają mniej pieniędzy. Spoko.
      Według naTemat przeciętny obywatel płaci na edukację 3tys zł rocznie.
      Zakładając że dwójka rodziców pracuje od 20 do 60 roku życia, wpłacą na edukację 240 tys złotych.
      Według danych OECD, wystarczy to na wykształcenie jednego dziecka do poziomu liceum.

      A twój obrazek pokazuje, że lepiej być analfabetą w Norwegii niż prof. dr hab. inż. n. med. w Hiszpanii.
      Uważaj, powiem ci coś lepszego! Lepiej być synem Szejka z Abu-Dhabi bez żadnego wykształcenia niż neurochirurgiem w Rumunii!
      Granda!

    •  
      t.....n

      -3

      pokaż komentarz

      @Supercoolljuk2: Raport rektora za rok 2014, gdzie jest napisane, że koszt działalności dydaktycznej to w 60% pensje? Zresztą te 463 mln zł z kosztów działalności dydaktycznej można podzielić na 34 000 studentów i wychodzi... 14 000 zł na rok.

      Kurcze - nawet nie wiedziałem, że jestem taki dobry w szacowaniu na oko :D

    •  

      pokaż komentarz

      Większość uczniów w takich klasach to dzieci rodziców, których stać - stać na korepetycje. Zazwyczaj w takiej klasie jeżeli jest dziecko biedne, to uzdolnione jakoś bardziej, takiemu przypadkowi zaś szkoła niekoniecznie potrzebna.

      CO byś nie zrobił to i tak ten biedniejszy będzie miał względnie trudniej od bogatszych. No chyba, że wszystkim wszystko zabierzemy i rozdamy po równo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @anonimowazielonka512: Widzisz, nie jest idealnie ale to znaczy że trzeba polepszyć sytuację, nie pogorszyć poprzez odcięcie dostępu do edukacji jeszcze większej grupie ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Niespecjalnie fascynuje mnie temat edukacji, ale lubię wykresy i tabelki, a w temacie tabelek niedawno spodobała mi się jedna, prezentująca ranking stypendystów informatyki na polskiej politechnice.

      źródło: stypendia.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: k#$!a dzięki Ci za ten komentarz. Zaorałeś ten filmik lepiej niż sam bym to zrobił, a miałem na to ogromną ochotę. Sam jestem często za wolnością w pewnych kwestiach, ale są też granice, których "wolnościowcy" zdają się nie dostrzegać.

      Dodałbym, że autor zapomina także, że wiele dzieci ma talenty, ale prokreacyjna natura człowieka zajmuje pierwsze miejsce w świecie zdominowanym przez komputery i inne elektroniczne gadżety. A rodzicie (korpo-szczury których nie brakuje) wolą dać dziecku zabawkę żeby tylko dało im odetchnąć aniżeli po pracy jeszcze mu poświęcać czas (coraz częściej np zatrudnia się opiekunki do dziecka, a potem ma pretensje, że taka opiekunka nie wychowuje dziecka prawidłowo...).

      Tak samo wciąż jest problemem, że rodzice realizują siebie poprzez dzieci i np Ala wcale nie musiałaby pójść do prywatnej szkoły dla projektantek tylko do prywatnej szkoły farmaceutów, bo jej mama wie lepiej co dla niej dobre.

      Oczywiście jestem daleki od chwalenia naszewgo systemu edukacji i podstawy programowej. Szczególnie, że wiem co nieco z praktyki pod tym kątem w zakresie informatyki.
      Warto przyjrzeć się krajom z wiodącym systemem edukacji jak np Singapur. To opcja nieco pomiędzy tym co proponuje autor, a tym co jest u nas - Państwo pełni rolę nadzorcy, ale nie miesza się do tego w jakiej formie jest realizowana nauka. Tak jak my mamy program edukacyjny, tak oni mają również tylko luźniejszy niż nasz.
      Warto poczytać sobie o singapurskim systemie nauczania.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Śmiesz twierdzić,że edykacja w Polsce radzi sobie świetnie? Chyba żyjemy w innym kraju bo moim zdaniem jest fatalna. Najprostszy przykład ilość absolwentów po studiach,którzy nie mają pracy bo uczelnie nie mają interesu uczyć ludzi tego czego potencjalni pracodawcy potrzebują.

      Druga sprawa, nie wziąłeś pod uwagę tego szczegółu,że miliony osób które pobierały edukację bezpłatnie wyjechały za granicę. Polskę kosztowało to ogrom pieniędzy a to co ci ludzie się nauczyli będzie służyło gospodarkom innych państw.

      Tak naprawdę na bezpłatnej edykacji zyskują najbogatsi i klasa średnia a jak zawsze tracą najbiedniejsi. Zachęcam żebyś poszukał jak tłumaczy to zagadnienie Milton Friedman.

    •  

      pokaż komentarz

      Śmiesz twierdzić,że edykacja w Polsce radzi sobie świetnie? Chyba żyjemy w innym kraju bo moim zdaniem jest fatalna. Najprostszy przykład ilość absolwentów po studiach,którzy nie mają pracy bo uczelnie nie mają interesu uczyć ludzi tego czego potencjalni pracodawcy potrzebuuja

      Pisałem o edukacji do matury.

      Tak naprawdę na bezpłatnej edykacji zyskują najbogatsi i klasa średnia a jak zawsze tracą najbiedniejsi

      @1marcin1: W przypadku kształcenia wyższego, jest to częściową prawdą. Na "darmowej" edukacji podbazowej, gimbazowej i średniej zyskują najbiedniejsi.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner:Ja mówię o całości edukacji. Moim zdaniem jest po prostu słaba. Najprostszy przykład nauka języka w szkole. Zawsze równa się do najgorszego a nauka wygląda tak,że co roku od początku powtarza się to samo w kółko prawie nie dodając niczego nowego.

      Znacznie lepiej będzie jeśli edukacja będzie płatna a szkoły zróżnicowane. Po pierwsze uczniowie,którzy będą tam uczęszczać będą zainteresowani nauką bo nie przyjdzie to za darmo. Po drugie rodzice będą mieli wpływ na to czego będzie nauczane ich dziecko.
      Nie widzę problemu aby niezbędne szkoł pozostały państwowe a najuboższe dzieci mogły korzystać ze stypendiów.

      Odpowiedz jak widzisz to,że mnóstwo ludzi zdobyło wykształcenie nie płacąc za nie i wyjechali za granicę.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja mówię o całości edukacji. Moim zdaniem jest po prostu słaba.

      Twoje zdanie niestety ma stosunkowo mało wspólnego ze stanem faktycznym, bo o ile edukacja wyższa jest słabiutka i niedoinwestowana, szkoły podstawowe, gimnazjalne i średnie to światowa czołówka. Udowodniłem to wyżej.

      Znacznie lepiej będzie jeśli edukacja będzie płatna a szkoły zróżnicowane.
      Nie. Jak wyżej wykazałem, edukacja aż do szkoły średniej powinna być darmowa. Przejrzyj sobie moje dane, bo nie będę przeklejał strony A4 bez sensu.

      Szkoły wyższe za to nie są lepsze bo są prywatne, czy państwowe. To, że szkoły prywatne z USA są na górze rankingów to kwestia tego że są najlepiej dofinansowane.
      Dobre, prywatne szkolnictwo wyższe to ewenement w USA. Gdybyś wziął sobie rankingi najlepszych uniwersytetów i wyciął USA, praktycznie 99% najlepszych szkół wyższych to szkoły państwowe.

      Po pierwsze uczniowie,którzy będą tam uczęszczać będą zainteresowani nauką bo nie przyjdzie to za darmo.
      W teorii prywaciaki i studia zaoczne powinny wypuszczać o wiele lepszej jakości absolwentów niż uczelnie państwowe. W praktyce, polskie szkoły prywatne są na dnie.

      Po drugie rodzice będą mieli wpływ na to czego będzie nauczane ich dziecko.
      To tylko pozytywna strona medalu, i nie zawsze właściwa. Druga strona jest taka, że jeżeli ustanawiamy pełną wolność w materiale nauczania, nie mamy legalnej kontroli nad tym czego się uczy ludzi. Przykłady masz w USA, gdzie prywatne szkoły potrafią nauczać że świat powstał 6000 lat temu, dinozaurów nie było, wszystko stworzył Bóg, a teoria ewolucji to mit. I "lewacki, socjalistyczny" rząd nic nie może zrobić, bo przecież "wolnoźdź" więc czegoś takiego jak odgórna kontrola być nie może.

      I o ile w przypadku państwowej edukacji możemy protestować i mieć wpływ na program nauczania, mamy gwarancję że każda szkoła uczy faktycznej wiedzy a nie bajek, o tyle w przypadku rozproszonej edukacji takie szkoły mogą stać się narzędziem do siania propagandy przez oszołomów.
      Dodajmy do tego faktyczne wolnorynkowe możliwości bogatych - będziesz próbował sprawę nagłośnić to bogaty oszołom ci założy 100 spraw o szarganie reputacji czy zniesławienie.

      @1marcin1:

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Przeczytam ten raport ale jest zbyt długi aby to teraz zrobić.

      "Udowodniłeś" Jeszcze nie tak dawno chodziłem do liceum i wiem jak jest na prawdę i też udowodniłem,że edukacja jest na słabym poziomie. Możesz wrzucać różnorakie wykresy,badania ale nie pokrywa się to z rzeczywistością.
      Dla mnie to wyglada jakbyś umierającemu pokazywał wyniki badań na których wszystko jest w porządku.

      Nieomieszkałeś podać tendencyjnego "przykładu" studiów zaocznych. Ja mówię o normalnych studiach płatnych a Ty ripostujesz studiami zaocznymi,które jedyne co mają wspólnego z tematem to tylko to,że są płatne.
      Byłoby niemożliwe żeby ludzie,którzy studiują w weekendy+najczęściej pracują mieli osiągać o wiele lepsze wyniki niż absolwenci studiów dziennych.

      Warto byłoby porównać osiągnięcia obu rodzajów szkolnictwa gdyby mogły konkurować na równych zasadach.
      mówisz o 99% najlepszych uniwersytetów,że są to szkoły państwowe. Tylko jaki % uczelni biorących udział w tym rankingu stanowią szkoły państwowe a jaki prywatne?

      Widzisz rodzice chociaż mają wybór,znają dziecko i chcąc najlepiej dla niego poślą go do szkoły gdzie będzie mógł rozwijać swoje zainteresowania. Wiadomo,że mało kto w młodym wieku wie co chce robić w życiu ale większość wie że w czymś radzi sobie lepiej a w czymś innym gorzej.
      Jasne,że ludzie mogą posyłac dzieci do szkół gdzie będą uczyć kreacjoniści ale czy to będzie powszechne czy marginalne? Równie dobrze możesz powiedzieć ludziom,że jak spróbują alkoholu zostana alkoholikami. Jakiś odsetek owszem ale przytłaczająca większość jest na tyle rozsądna,że umie korzystać z danej wolności.
      Zauważ również,że jeśli ktoś będzie bardzo chciał zeby jego dziecko uczyło się o kreacjoniźmie to będzie je i tak indoktrynował w domu. Nic na to nie poradzimy niezależnie od rodzaju szkolnictwa.

    •  

      pokaż komentarz

      "Udowodniłeś" Jeszcze nie tak dawno chodziłem do liceum i wiem jak jest na prawdę i też udowodniłem,że edukacja jest na słabym poziomie.

      @1marcin1: Ty nic nie udowodniłeś, ty zaobserwowałeś na podstawie jednego przypadku.

      http://www.wykop.pl/link/3047815/dowod-anegdotyczny-czy-jedzenie-marchewki-przedluza-zycie/

      Możesz wrzucać różnorakie wykresy,badania ale nie pokrywa się to z rzeczywistością.
      Aha, czyli badania wszystkich instytucji na świecie potwierdzają jedno - edukacja aż do szkoły średniej jest w Polsce bardzo dobra, ale ty twierdzisz inaczej. Jeżeli czucie i wiara bardziej do ciebie przemawia niż mędrca szkiełko i oko, nie mój problem.
      Wyniki badań i twoje obserwacje nie są sprzeczne, mogłeś po prostu chodzić do gorszej szkoły.

      Nieomieszkałeś podać tendencyjnego "przykładu" studiów zaocznych. Ja mówię o normalnych studiach płatnych a Ty ripostujesz studiami zaocznymi,które jedyne co mają wspólnego z tematem to tylko to,że są płatne.
      Zauważ że podałem też przykład szkół prywatnych szkół dziennych, jakoś żadna z nich nie jest nawet w czołówce rankingu.
      Na 50 najlepszych szkół wyższych, 3 są prywatne. Reszta jest państwowa.
      http://www.perspektywy.pl/RSW2015/ranking-uczelni-akademickich

      Przypadek był lekko tendencyjny, ponieważ wolnościowcy uwielbiają twierdzić, że odpłatność jest lekiem na wszystko. Cieszę się twoim rozsądkiem.

      Jasne,że ludzie mogą posyłac dzieci do szkół gdzie będą uczyć kreacjoniści ale czy to będzie powszechne czy marginalne?
      Zobacz sam:
      http://www.slate.com/articles/health_and_science/science/2014/01/creationism_in_public_schools_mapped_where_tax_money_supports_alternatives.html

      Zauważ również,że jeśli ktoś będzie bardzo chciał zeby jego dziecko uczyło się o kreacjoniźmie to będzie je i tak indoktrynował w domu.
      Będzie, co nie znaczy, że należy indoktrynację ułatwiać. Wręcz przeciwnie.

    •  

      pokaż komentarz

      to kwestia strategiczna dla nas wszystkich i wszyscy też na tym korzystają

      @lerner: w jaki sposób ja korzystam na tym, że koleś, który zostanie np murarzem uczy się trygonometrii albo interpretować wiersze Mickiewicza? Wydajemy miliony na to, zeby nauczyc dzieciaki wiedzy, którą po miesiacu od opuszczenai szkoły zapomną. No rzeczywiscie opłaca się jak cholera.

      Cenzurowanie TV do jednego kanału przez rząd nigdy nie miało i nie ma miejsca, to absurd.
      A Korea Północna? Poza tym stacje są jednak cenzurowane przez istnieni koncesji, którą można zawsze cofnąć za zbytnie odstawanie od słusznej linii. Totalna cernzura jest po prostu mało efektywna.

      Nasze szkolnictwo jest w światowym TOP10 i możemy być z tego z całego serca dumni. Wolnościowcy znowu pod płaszczykiem naprawy zepsuliby coś co działa. Ba, działa świetnie.
      Świetnie? To uważasz, ze posyłanie milionów ludzi na studia, które są im do niczego niepotrzebne to jest świetne działanie? Kupa ludzi kończy studia i potem pracują za biurkiem w jakimś korpo (albo i "gorzej"). I do czego im te studia były? Do przeklikiwania tabelek w excelu nie potrzeba studiów. Starczy jakiś kurs, który trwałby max miesiąc (dłużej jesli odbywał by sie tylko raz w tygodniu). Równie dobrze mogli pójść do tej roboty 5 lat wczesniej, albo chociazby robić cokolwiek innego np podróżować po świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino: przecież to jest o edukacji podstawowej i średniej, czytaj człowieku ze zrozumieniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: no to ostatni akapit bym musiał trochę zmodyfikować, niemniej reszta i clue całości pozostaje

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: świetne, serio. Nie mogę się doczekać dłużej wersji, w formie wpisu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @1marcin1: ale w szkołach jezykowych na zajęciach grupowych też trzyma sie pewien przeciętny poziom, też równa sie bardziej w dół niz w górę. Tyle, że w szkole językowej łatwiej samemu przenieść sie o poziom wyżej niz przeskoczyć klasę w szkole.

    •  

      pokaż komentarz

      finansowania projektów mających na celu jego podwyższanie.

      @Leonowicz: reguła jest prosta, za co się państwo nie weźmie - to zawsze to spierdoli.

      Jak u steru będzie PO, Nowoczesna i inne lewactwo bezbożne to darmowa edukacja się skończy jak w Szwecji: nauka dla chłopców chodzenia w sukience i inne takie bzdety.

    •  

      pokaż komentarz

      @Supercoolljuk2: Gratuluję za porównanie uczelni do podstawówki. Brawo!

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Ja podejrzewam, że za brak pracy dla licencjatów, inżynierów i magistrów odpowiada obecny obowiązek nauki i szkolny - jak się cofnie do 15. roku życia, to zobaczysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: jaki brak pracy, przecież wśród osób z wykształceniem wyższym stopa bezrobocia jest na poziomie bezrobocia naturalnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: gdzie porównalem uczelnię do podstawówki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Supercoolljuk2:

      a PWr to szkoła prywatna czy państwowa? Z tych 8 tysięcy musi się utrzymać i zarobić?
      @troodon cały czas mówił o nauczaniu podstawowym, nie o studiach

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: A czy przed '97 nie było tak, że osoby z wykształceniem wyższym lub średnim technicznym były poszukiwane na rynku pracy?

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: nie wiem, jakie to ma znaczenie?

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: to też było o nauczaniu podstawowym?

      Hmmm. No koszt może i taki jest, bo trzeba za mercedesy rektorów płacić. Jak wprowadzili płatny drugi kierunek to były wykazy cen za semestr - na PWr żaden kierunek nie przekroczył 8 000 zł, jeżeli mnie pamięć nie myli.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Może mi się tylko zdawać, ale przesunięcie obowiązku szkolnego z 8-letniej podstawówki na szczebel wyżej - do 3-letniego liceum lub zawodówki i 4-letniego technikum - spowodowało, że więcej osób zdobyło wykształcenie średnie i poszło na studia.

    •  

      pokaż komentarz

      edukacja obywateli do 18 r.ż to nie kwestia indywidualna, to kwestia strategiczna dla nas wszystkich i wszyscy też na tym korzystają.

      @lerner: ....wszyscy na zachodzie. Na nasz koszt mają wywalifikowanych specjalistów

    •  

      pokaż komentarz

      Na nasz koszt mają wywalifikowanych specjalistów

      @arczer: specjalistów po liceum?

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: źle przeczytałem, że "po 18 r. ż."
      Co nie zmienia faktu, że łożenie na edukację, gdzie beneficjentem jest obcy kraj to słabe podejście. Przede wszystkim chodzi o ludzi po darmowych studiach

    •  

      pokaż komentarz

      Przykład anegdotyczny - jeżeli jesteśmy w afryce, ja patroluję teren z kałachem i cię ochraniam przed bandytami, a ty wydobywasz diamenty, czy powinieneś zachować cały zysk z ich sprzedaży dla siebie?
      Według wolnościowców tak - wszak wydobyłeś je sam.


      @lerner: oj lerner, prawię mnie przekonałeś

      pokaż spoiler prawie


      Jeśli dogadaliśmy się, że ja kopię, a ty mnie chronisz to zawarliśmy umowę. Jeśli nie dam ci pewnej części zawartej w umowie to pogwałciłem zasadę nieagresji, część diamentów jest twoja. Jeśli patrolujesz
      bo chcesz robić to dobrowolnie bez żadnych korzyści to nie widzę problemu. Przeinaczasz interpretacje wolnościowców i uznajesz ją za prawdę.

      Nie tyle czy "prywatnie", lecz lepiej opłacane.
      Elitarne, drogie/świetnie dofinansowane szkoły na pewno byłyby lepsze, w końcu stać ich na lepszych wykładowców, narzędzia, laboratoria etc.
      Tylko co z tego skoro stać na nie będzie 0.1% ludzi?

      Nie tyle prywatnie, leczy lepiej opłacane.
      Elitarne, drogie/świetnie finansowane restauracje na pewno byłyby lepsze, w końcu stać ich na lepszych kucharz, produkty, warunki etc.
      Tylko co z tego skoro stać na nie będzie 0.1% ludzi?

      Edukacja jak każde dobro podlegające prawom rynkowym będzie dążyło do wypełnienia prawa popytu i podaży. Powstaną super szkoły - takie jak Harvard i kiepskie liceum, jak we wsi obok mojego miasta. Myślenie że nikt nie będzie edukował za niskie stawki jest jakąś tragedią okrutną. Poza tym model jest przestarzały, w dobie internetu, dostępu do takiej wiedzy, udostępnianej często za darmo, bądź za niewielką opłatą na prawdę łatwo jest się nauczyć różnych dziedzin. Nie twierdzę, że można nauczyć się przez internet neurobiologii, ale z dobrymi podstawami szkoły także chciałyby pozyskiwać studentów w zamian za pracę po ukończonej szkole w zaprzyjaźnionych szpitalach.

      Btw nikt nie określa z góry ile zboża ma być przetworzonego na mąkę, a ile na paszę. Chleb jakoś w sklepach jest, jest chleb drogi taki super, "wiejski" za 8 złotych za bochenek, jest chleb za 1,50 ł i jest przeciętny taki za 3 złote. Nikomu nie trzeba wyciągać kasy z kieszeni, a wszyscy chleb jedzą. Dobro podstawowe. Kupujesz takie na jakie cię stać.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli dogadaliśmy się, że ja kopię, a ty mnie chronisz to zawarliśmy umowę. Jeśli nie dam ci pewnej części zawartej w umowie to pogwałciłem zasadę nieagresji, część diamentów jest twoja.

      @abdonaty: Dokładnie. Podobną "umowę" masz z państwem. Państwo ci zapewnia ochronę policji, wojska, wywiadu, zapewnia opiekę zdrowotną, edukację, utrzymanie infrastruktury i w zamian za to oddajesz część dochodu.
      Po prostu tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego co mamy, że traktujemy to za pewnik.

      Edukacja jak każde dobro podlegające prawom rynkowym będzie dążyło do wypełnienia prawa popytu i podaży. Powstaną super szkoły - takie jak Harvard i kiepskie liceum, jak we wsi obok mojego miasta.
      Myślenie że nikt nie będzie edukował za niskie stawki jest jakąś tragedią okrutną.

      Wiesz ile kosztuje nauka w tym "kiepskim liceum"? Według OECD, semestr w szkole średniej kosztuje 12 tys złotych. Kogo na wsi stać na zapłacenie takich pieniędzy?

      Po drugie celem reform jest polepszanie sytuacji, a nie pogarszanie jej w imię ideologii. Urynkowienie szkół spowoduje polepszenie warunków dla 1-5% najbogatszych i znaczny ich spadek dla całej reszty.

      Poza tym model jest przestarzały, w dobie internetu, dostępu do takiej wiedzy, udostępnianej często za darmo, bądź za niewielką opłatą na prawdę łatwo jest się nauczyć różnych dziedzin.
      Szkoła to nie tylko książkowa wiedza, ale także niezbędna socjalizacja.

      Kupujesz takie na jakie cię stać.

      Nie takie na jakie stać ciebie, tylko na takie jakie stać twoich rodziców.
      Urodziłeś się mądry i bystry ale twoi starzy zamiast oszczędzać na szkołę i studia wszystko przechlali? Cóż, masz przej%$%ne. A nawet zakładając, że nie przechlali, kogo w Polsce stać na płacenie 2k netto miesięcznie za naukę ** jednego dziecka**? Inb4 przecież płacą na to w podatkach: rodzice w podatkach finansują tylko 10-30% kosztów edukacji, resztę dokładają bogatsi, firmy itp itd.

      Ofiarą systemu rynkowego jest człowiek który niczym nie zawinił ale ma pecha.

  •  
    l....r

    +109

    pokaż komentarz

    Z szacunku dla przeciwnej strony, obejrzałem cały filmik od deski do deski, tak aby móc się merytorycznie odnieść do treści filmiku.

    Pierwsza rzecz jaka mnie razi to typowe dla wolnościowców udowadnianie tezy poprzez fikcyjny dowód anegdotyczny, obmyślony tak, aby udowodnić postawioną tezę.
    Autor wymyśla trójkę dzieci, Alę, Jacusia i Franusia. Od razu zakłada, że cała trójka dzieci zna swoje talenty od samego początku życia. Oczywiście jest to założenie błędne, osoby znające swoje talenty od startu to odsetek na poziomie błędu statystycznego.
    Tutaj od razu rzucają się na język pytania o inne okoliczności:
    - co z tymi, którzy nie są mega utalentowani, ale wyedukowani będą dobrymi, solidnymi pracownikami?
    - co z Brajanem, którego tata Seba i mama Dżesika zamiast do szkoły wysłałaby przed klatkę?
    - co z Wacusiem, geniuszem, którego rodziców nie stać na szkołę?

    Następne założenie to takie, że rzekomo szkoły zrównują każdego pod średni poziom. Jest to częściowa prawda. Częściowa, ponieważ problem szczególnego wybijania się w szkole dotyczy jednostek naprawdę wybitnych. Ja przez całą edukację 6-18 spotkałem trzy takie jednostki.
    Poza tym w szkołach jest wiele kół, konkursów i olimpiad. Wolnościowcy uwielbiają mieszać z błotem państwową edukację, twierdząc, że jej skutek jest mizerny. Jak jest naprawdę?

    Istnieje takie badanie jak PISA:

    PISA to skrót nazwy Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów (Programme for International Student Assessment) – międzynarodowego badania koordynowanego przez OECD. Jego celem jest uzyskanie porównywalnych danych o umiejętnościach uczniów, którzy ukończyli 15. rok życia w celu poprawy jakości nauczania i organizacji systemów edukacyjnych.

    Jakie wyniki osiąga nasza edukacja? Tragiczne. Wśród krajów europejskich, zajmujemy żenujące trzecie miejsce. W skali świata jest równie tragicznie, zajęliśmy zaledwie dziesiąte miejsce na 65 możliwych.
    Jesteśmy lepsi od USA, UK, Niemców Francji, Czech, Danii, i 50 pozostałych krajów. Fakt naszej porażki dodatkowo udowadnia fakt, że w badaniu PISA biorą udział tylko nowoczesne, cywilizowane państwa.

    Polska zamiata wszystkich, w tym regionie świata nie mamy sobie równych.

    Zarówno prywatna jak i państwowa szkoła musi realizować tak zwaną podstawę programową.
    Tak, musi, ponieważ prywatne szkoły też dostają dofinansowanie od państwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner:
      Przykład dzieci jest bardzo trafny. I nie chodzi tu o sprecyzowane talenty, tak jak ty piszesz, ale o predyspozycje, zainteresowania, wrodzone usposobienie każdego dziecka jest odmienne.
      Autor świetnie ukazuje problem wymuszonej równości w nierównym społeczeństwie.
      W tym systemie dochodzi do zatrważającej ilości zmarnowanego czasu. Jeśli interesujesz się matematyką i jesteś z niej dobry, zazwyczaj czekasz aż reszta klasy przyswoi (lub nie) wymaganie minimum.Ty wtedy siedzisz jak ten kołek na lekcjach.
      Czas to pieniądz, ta złota zasada ludzkiej cywilizacji jest obecna na co dzień w świecie.
      Prosty przykład: Chcesz zbudować dom, wynajmujesz ekipę, której płacisz za wykonywaną pracę. Oczekujesz od nich efektywności, płacisz więc wymagasz.

      Pojęcie pieniądza nie ma w publicznej edukacji, dlatego dochodzi tu do patologii. Brak poszanowania dla czasu wynika z braku udziału pieniądza między uczniem(klient)-nauczycielem(usługodawca).
      Nauczyciel nie musi się starać, bo ma zapewnioną pracę do końca życia, nie ma konkurencji, nikt nie podbierze mu uczniów (źródła zarobku na wolnym rynku)
      Brak postępów w nauce własnego dziecka nie jest obecnie tak rażący, bo nie dochodzi do świadomej wymiany pieniądza za usługę jaką jest nauczania. W realiach takiej wymiany, oczekuje się postępów. Brak takowych będzie naocznie bolesny dla portfela.
      Obecnie niestety wygląda to tak, że uczeń przez 5 dni w tygodniu po 7h idzie tam "spędzić czas", idzie tam skrzywiać kręgosłup na katorżniczych drewnianych krzesłach. Skupienie i zainteresowanie lekcją jest znikome, część lekcji zalicza się do tych "luźnych" czyli skupiających się na konsumpcji drugiego śniadania. Ludzie chodzą do szkół, by spotkać się ze znajomymi, zrobić parę Snapów czy się po prostu pośmiać. Idea nauki jest podyktowana pod zakuj zdaj zapomnij, a w maturalnym kwietniu ludziom przypomina się, że czeka ich ten śmieszny egzamin na koniec.
      Czy w realiach wolnej edukacji zapłaciłbyś za możliwość konsumpcji śniadania, pogawędki na parapecie lub na czymś co przypomina krzesło a jest narzędziem tortur?
      Dzisiejszy system to błazenada, ludzie siedzą na lekcjach by mieć wpisaną obecność by móc zostać dopuszczonym do matury, zdać, zapomnieć i zacząć żyć mając złudzenie, że mają średnie wykształcenie.
      Realia wolnego rynku wykluczają tak absurdalne sytuacje, nigdy nikt nie wyda swoich ciężko zarobionych pieniędzy na próżno. Chcesz się czegoś nauczyć? Płacisz za poświęcony ci czas i idziesz dalej.Cały czas kierując się na to, co ci leży najlepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: To ile warte jest dane badanie, zalezy od tego co jest badane. zobacz, ze w USA zupelnie inaczej ksztalci sie ludzi niz w Polsce.

      Co do tematu, to szkoly panstwowe i prywatne powinne istniec obok siebie. Imho problemem jest minimum programowe, ktore jest za duze. Gdyby minimum programowe, ktore szkoly musza zpelnic, bylo faktycznie minium, wowczas zarowno szkoly panstowe i prywane mogloby uczyc dzieci wiecej z innych dziedzic. Powinno byc minium zaject obowiazkowych, a pozniej reszta zajec, ktore rodzice/uczen wybieraja (tez obowiazkwa ilosc godzin).

    •  
      n.....2

      -3

      pokaż komentarz

      Jeśli interesujesz się matematyką i jesteś z niej dobry, zazwyczaj czekasz aż reszta klasy przyswoi (lub nie) wymaganie minimum.
      Zawsze tak będzie nigdy nie ułożysz całej klasy na równym poziomie z każdego przedmiotu. Częściowym rozwiązaniem jest nauczanie indywidualne tylko pytanie po co? Aby nauczyć więcej? A po co 11 latka uczyć całek? Ukończy szkołę szybciej i co będzie robił?

      Pojęcie pieniądza nie ma w publicznej edukacji, dlatego dochodzi tu do patologii. Brak poszanowania dla czasu wynika z braku udziału pieniądza między uczniem(klient)-nauczycielem(usługodawca).
      Na studiach zaocznych płaciłem i jakoś bardziej się do nauki nie przykładałem, więc twój argument jest inwalidą.

      Nauczyciel nie musi się starać, bo ma zapewnioną pracę do końca życia, nie ma konkurencji, nikt nie podbierze mu uczniów (źródła zarobku na wolnym rynku)
      Poważnie? A słyszałeś o innych nauczycielach którzy czekają na stanowisko? Uczniów mu odbierze demografia i będą zwolnienia i zgadnij kogo najpierw zwolnią?

      Czy w realiach wolnej edukacji zapłaciłbyś za możliwość konsumpcji śniadania, pogawędki na parapecie lub na czymś co przypomina krzesło a jest narzędziem tortur?
      Oczywiście, że tak byłyby lepsze szkoły i gorsze. Jak nie stać by cię było na super szkołę to byś brał co dają albo był głąbem.

      Dzisiejszy system to błazenada, ludzie siedzą na lekcjach by mieć wpisaną obecność by móc zostać dopuszczonym do matury, zdać, zapomnieć i zacząć żyć mając złudzenie, że mają średnie wykształcenie.
      A po co im te twoje złudzenie i po co w takim razie mieliby płacić za te złudzenie w realiach prywatnej edukacji?
      No i co z ludźmi których po prostu nie stać lub pochodzą z patologicznych rodzin?
      @nicky_santoro:

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112:
      Zwracałem uwagę na marnotrawstwo czasu w obecnym systemie a nie na zróżnicowanie szkół na wolnym rynku. Ktoś kto jest ukierunkowany np. na historię spędza i tak większość czasu na przedmiotach z historią niezwiązanych.

      Co do nauczycieli. Tak, demografia może sprzątnąć jakiegoś nauczyciela, ale nie zmienia to faktu, że nauczyciele nie wysilają się by zapewnić dobry poziom lekcji bo najzwyczajniej nie muszą. Mogą przyjąć dowolną postawę, bo tak czy siak ma zapewnioną robotę.
      Woly rynek determinuje przyjęcie postawy walczącej o klienta.

      To że ty się nie starałeś mimo płacenia czesnych to nie obala mojego argumentu. Może masz wyj$$?ne na siano, bywa i tak.
      Możesz przecież wynająć prostytutkę żeby spała w twoim łóżku bez ciebie. Większość osób jednak wynajmuje ją do innych celów.

      W realiach wolnej edukacji chodzi o to, by nabyć konkretną wiedzę, która jest ci do życia potrzebna, by móc odnaleźć się w świecie i jeśli tego chcesz- znaleźć pracę. Wszelkie państwowe egzaminy to jest właśnie złudzenie.
      Rodzic wyłoży pieniądze na edukację swojego dziecka, dołoży wszelkich starań by uzyskał niezbędne mu umiejętności aby móc funkcjonować w społeczeństwie. Obecnie po ponad 16 latach wytężonej darmowej nauki ludzie nie odnajdują pracy. Setki nikomu na rynku niepotrzebnych kierunków mimo wszystko kusi ludzi. Ludzie tam idą i ostatecznie kończą rozczarowani.

    •  
      n.....2

      +4

      pokaż komentarz

      Zwracałem uwagę na marnotrawstwo czasu w obecnym systemie a nie na zróżnicowanie szkół na wolnym rynku. Ktoś kto jest ukierunkowany np. na historię spędza i tak większość czasu na przedmiotach z historią niezwiązanych.
      Ok, ale to i tak jest minimum co powinien umieć aby żyć we współczesnym świecie. Chce się uczyć historii ok, ale pisać i czytać też musi umieć.

      Mogą przyjąć dowolną postawę, bo tak czy siak ma zapewnioną robotę.
      Może wylecieć a na jego miejsce już czekają nowi.

      Woly rynek determinuje przyjęcie postawy walczącej o klienta.
      Ale nie niekoniecznie jakością.

      W realiach wolnej edukacji chodzi o to, by nabyć konkretną wiedzę, która jest ci do życia potrzebna
      A skąd wiesz co ci się przyda do życia? Uczy się wszystkiego po trochu aby przeciętniak miał jakiś minimalny zarys wiedzy z każdej dziedziny.

      Obecnie po ponad 16 latach wytężonej darmowej nauki ludzie nie odnajdują pracy.
      Bo to nie od ilości godzin w dobrej czy złej szkole zależy czy znajdzie prace tylko od predyspozycji osobistych, wiedz i trochę szczęścia.

      Setki nikomu na rynku niepotrzebnych kierunków mimo wszystko kusi ludzi, oni tam idą i ostatecznie kończą rozczarowani.
      To akurat jest patologia. Ogólnie centralne sterowanie jest złe ale uważam, że na studia powinny być odgórnie ustalane minimum do rekrutacji na poszczególne kierunki wtedy skończyła by się ta patologia.
      @nicky_santoro:

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: Choć ogółnie rzecz biorąc sensowna, twoja argumentacja zdaje się mieć pewne braki. Tak na szybko (wybacz, świąteczne przygotowania):

      W tym systemie dochodzi do zatrważającej ilości zmarnowanego czasu. Jeśli interesujesz się matematyką i jesteś z niej dobry, zazwyczaj czekasz aż reszta klasy przyswoi (lub nie) wymaganie minimum.Ty wtedy siedzisz jak ten kołek na lekcjach.

      Szkoła, która mogłaby poradzić sobie z tym problemem dla wszystkich uczniów i w zakresie wszystkich przedmiotów musiałby być cholernie droga. Mało kogo byłoby na coś takiego stać, a więc w porównaniu do sytuacji obecnej nie zmieniłoby się praktycznie nic.

      Brak postępów w nauce własnego dziecka nie jest obecnie tak rażący, bo nie dochodzi do świadomej wymiany pieniądza za usługę jaką jest nauczania. W realiach takiej wymiany, oczekuje się postępów. Brak takowych będzie naocznie bolesny dla portfela.

      W takim razie konieczne będzie ustalenie standardów, według których te postępy będą ocenianie. Wtedy stanie się to, co dzieje się teraz - nauczyciele dopasują swoje metody do jedynego istotnego kryterium - 'postępów' (cokolwiek by to znaczyło), tak jak obecnie teraz robi się wszystko według klucza i programu ministerstwa.

      Czy w realiach wolnej edukacji zapłaciłbyś za możliwość konsumpcji śniadania, pogawędki na parapecie lub na czymś co przypomina krzesło a jest narzędziem tortur?

      To zależy. Jeżeli stosunek tych czynności do nauki byłby odpowiedni, to dlaczego nie? Dziecko to nie korporacyjny automat, musi mieć czas na zabawę i socjalizację.

      Realia wolnego rynku wykluczają tak absurdalne sytuacje, nigdy nikt nie wyda swoich ciężko zarobionych pieniędzy na próżno.

      Oczywiście, że ludzie będą wydawać tak swoje pieniądze - kandydatów na tanie szkoły z marną kadrą, które będą w zasadzie przechowalniami dla ich dzieci, będzie z pewnością sporo. A że po takiej szkole dziecko raczej nie będzie mieć zbyt świetlanych perspektyw? Co tam, parę stówek miesięcznie w kieszeni jest więcej warte.

      Zabrakło mi ogólnie zwrócenia uwagi na problem dzieci, których rodzice postanowiliby oszczędzić na edukacji maksymalnie i posłać swoje pociechy do takich właśnie przechowalni (albo wręcz całkowicie olali szkołę, o ile dopuszczałeś taką możliwość). Co z nimi? Dlaczego odbierać im szansę na awans społeczny i wyjście z biedy?

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: Co ty tych nauczycieli.
      Czekają nowi i co z tego? Nauczycieli nie wyrzuca się za jakość wyłożenia wiedzy czy podejście do uczniów. A jeśli tak, to są to bardzo nieliczne przypadki w których szkołą zarządza dobry dyrektor. Nauczyciele tak naprawdę są nietykalni. Co więcej, trzeba powiedzieć sobie jasno. Większość ludzi nie lubi swojej pracy i nie ma umiejętności radzenia sobie z dzieciakami. Nikt komuś takiemu nie powierzy dziecka na wolnym rynku.

    •  
      n.....2

      +3

      pokaż komentarz

      Nikt komuś takiemu nie powierzy dziecka na wolnym rynku.
      Oczywiście, że powierzy. Nie wiem skąd przekonanie, że wolny rynek wszystko super wyreguluje. Tak samo jak obecnie są c$@#%wi fachowcy którzy ciągle znajdują nowych klientów mimo, że chyba nigdy nie mieli zadowolonych klientów tak ci nauczyciele znajdowali rodziców którzy powierzaliby im swoje dzieci.
      @nicky_santoro:

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro:

      W realiach wolnej edukacji chodzi o to, by nabyć konkretną wiedzę, która jest ci do życia potrzebna, by móc odnaleźć się w świecie i jeśli tego chcesz- znaleźć pracę. Wszelkie państwowe egzaminy to jest właśnie złudzenie
      zapomniałeś o najważniejszym: pieniądze. w momencie gdy edukacja miałaby być tylko prywatna to dzieci zdolne które mogłoby naprawdę się wykształcić i znaleźć dobrą pracę (albo nawet zostać naukowcami) są na straconej pozycji jeżeli pochodzą z biednej rodziny. Zamiast mieć możliwość uczenia się niejednokrotnie takie dzieci po prostu zmarnują. Ucierpią na tym nie tylko oni, ale także sama nauka która tym sposobem minimalizuje ilość ludzi mogących coś wnieść do nauki. dzisiaj masz dużo przypadków, że dziecko musi ogarniać dom, opiekować się rodzeństwem, czasem jakiś pieniądz zorganizować jak w domu braknie ale mimo wszystko maja możliwość kształcenia się. Gdy im tą możliwość odbierzesz one z biedy nie wyjdą, albo są małe na to szanse. W tym czasie jakiś głąb z bogatego domu może się wykształcić i tutaj kolejny problem: jeżeli dziecko jest mało zdolne ale stać je na płacenie prywatnej szkole to nie zostanie z niej raczej wyrzucony i zdobędzie odpowiednie tytuły i dyplomy. To jak bieg sportowców na 1000 m z tym ze jedni biegną w obuwiu sportowym a inni na bosaka. Ten który biegnie na bosaka może być lepszy, ale nie ma warunków aby dobiec na pierwszym miejscu bo bez butów będzie biegł wolniej. Takie rozwiązanie nie pozwala wynagrodzić sprawiedliwie najlepszych i dlatego takich zawodów się nigdzie nie przeprowadza.

      Myślę, że odbieranie zdolnym dzieciom możliwości kształcenia się nikomu nie wyjdzie na dobre, bo jak już tutaj pisano będzie się powiększał odsetek ludzi niewykształconych co doprowadzi do zwiększonej przestępczości a to może w ogólnym rozrachunku być kosztowne zarówno dla państwa i także dla bogatych którzy będą musieli się wykosztować aby jakoś zapewnić sobie bezpieczeństwo. Jeżeli ktoś chce to ma przecież prawo dzisiaj iść do prywatnej szkoły, nikt mu tego nie broni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vielokont:
      1. Tu chodzi mi o to, że w pewnym momencie edukacji powinno się skupić na tym co wychodzi nam najlepiej, co nas najbardziej interesuje.
      Ograniczyć to co zbędne do minimum i zająć się konkretami, które w przyszłości zaowocują bezproblemowym zdobyciem konkretnej pracy w której wymagane są konkretne umiejętności.
      W dzisiejszych realiach jest tak, że nawet jeśli jesteś w klasie matematycznej to obok tego masz 2h religi = konsumpcja 2h przyrody-to samo, czy 3h WF. A zajęć matematycznych masz maksymalnie 7h.
      Oczywiście obok tego każdy matematyk zgłębia poezję Kochanowskiego i Naborowskiego ("O krótkości żywota" świetnie wpasowuje się w to zagadnienie ( ͡° ͜ʖ ͡°))

      Jeśli wybierasz szkołę matematyczną, to idziesz tam z myślą nauki stricte matematyki. Odrzucasz naukę kolejnych Sonetów krymskich i raczej nie chcesz wydać pieniędzy by pod okiem Pana Macieja kopać w piłkę nożną przez 45 minut.
      Wiesz, że dobrze ci idą cyferki i wiesz, że to ci leży. Jeśli kiedykolwiek zapragniesz rozczulić się nad potęgą przyrody to kerwa włączysz Chrome i wpiszesz "stepy akermańskie" i odpłyniesz na suchego w przestwór oceanu.

      2.Dotykam tutaj problemu, że dzieciak chodzi do szkoły a nic z niej nie wynosi. Jasne, że to nie zależy od tego czy szkoła jest odpłatna czy nie jest. Ale gdy jest odpłatna świadomie to "Synu płacę za twoją naukę, weź się kerwa do niej przyłóż" będzie elementem determinującym postawy.
      Dzisiaj wije się smród pojęcia "prześlizgiwania się z klasy do klasy". To dobitnie ośmiesza dzisiejszy system. Nieodpłatność (a raczej odpłatność nieświadoma-podatkowa)sprawia, że istnieje grupa uczniów, która chodzi do szkoły dla samego chodzenia. Spędza w niej kupe czasu, (pieniądze są ciągnięte z VATu czy PITu ) ale nie uczy się w niej niczego. Na siłę ciągnie się go za uszy do następnej klasy, by nie zaniżać statystyk szkoły.
      Po cholerę coś takiego praktykować? Przymus szkolny właśnie to powoduje.
      Jeśli dzieciak nie chce się uczyć niech idzie pracować fizycznie.

      3. Miałem raczej na myśli, że istnieje grupa lekcji która polega na spożywaniu śniadania, pomimo że pensja dla nauczyciela płynie. Ale rozszerzam temat.
      Oczywiście jeśli chodzi o samo spędzanie czasu w szkole, to wszystko zależy od priorytetów. Jasne, dzieciaki do któregoś roku życia wymagają opieki, wtedy płacenie szkole za opiekę nad nimi jest sensowne. W momencie gdy dziecko ma już odpowiednie lata, priorytety się zmieniaja. Dziecko potrzebuje coraz bardziej fachowej wiedzy a nie potrzebuje opieki.

      4. Ja myślę, że tak jak dzisiaj są lepsze czy gorsze jadłodalnie, to konkurencja sprawi, że oferty na rynku będą bardzo różnorodne i dostosowane do potrzeb jakie panują na rynku.

      Co kluczowe dla tego tematu. Wolna edukacja jest możliwa tylko w państwie minimalnym, w którym ludzie mają prawo do swojego wypracowanego chleba.
      Rozwiną się z pewnością organizacje charytatywne, ludzie będą znacznie chętniej dzielić się pieniądzem, jeśli będą mogli o nich decydować. Dzisiaj rząd w jakimś stopniu odbiera tą możliwość, a mimo to organizacje charytatywne mają się dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_tak_szybko: Myślę, że w dobie dzisiejszego zapotrzebowania na specjalistów z różnych dziedzin, zaistnieje coś takiego jak wyszukiwanie przez korporacje zdolnych dzieciaków z biednych rodzin. Dzieciak dostanie od nich konkretną wiedzę i od razu kontrakt do pracy.
      Firmy wysyłają ludzi na kursy, wszystko to rozwinęłoby się gdyby znieść masę niepotrzebnych regulacji i właśnie przymusową publiczną naukę.
      Rynek sobie z tym poradzi, zauważmy, że nie zyjemy już w XIXw.. Dzisiaj potrzeba ludzi do tysiąca rożnych odmiennych czynności. Technologia cały czas się rozwija, potrzeba kreatywnych łbów.

      Nie każdy musi mieć wykształcenie, najważniejsze to umieć sobie radzić w życiu. Od budki z hotdogami do światowej korporacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      PS
      Nauka podstawowej wiedzy to trochę czasu spędzonego w internecie. Nie potrzeba do tego usystematyzowanej edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @nico112: Jeśli będzie miał otwarty wybór to dokona wyboru i powierzy lepszemu. Jasne, że będą lepsi i gorsi. Ale wiadomo, że nikt nie lubi majstrów którzy robią cie w chuja. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli będzie miał otwarty wybór to dokona wyboru i powierzy lepszemu.
      Problem w tym, że otwarty wybór jest tylko i wyłącznie w teorii, zawsze jest jakieś ograniczenie finansowe, czasowe, miejscowe itp. które powoduje, że wybór niekoniecznie musi być najlepszy a co za tym idzie daje pole do popisu partaczom.
      @nicky_santoro:

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: Zdecydowanie posiadam wiedzę mniejszą na temat edukacji od kolegi, ale co byś powiedział o systemie oświaty, w którym to państwo funduje każdemu dziecku tak zwany bon edukacyjny, który pozwolił by na uczęszczanie do szkoły o poziomie średnim, za lepszą natomiast rodzic musiałby dopłacić. Studnia były by płatne, co nie oznacza koniec edukacji dla najlepszych ale mniej zamożnych ludzi bo jak pokazuje Amerykańskie "podwórko" uczenie finansują dobrych i zdolnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Glodnyfistaszek: Coś bardzo podobnego już u nas działa. Pieniądze idą za uczniem, szkoła do której pójdziesz, dostanie kasę od państwa. Tak, prywatna też. Przykładowo studia zaoczne czy prywatne są tylko częściowo odpłatne, resztę dopłaca państwo. W przypadku prywatnych podstawówek, gimnazjów czy szkol średnich działa to tak samo.

    •  

      pokaż komentarz

      Przykład dzieci jest bardzo trafny. I nie chodzi tu o sprecyzowane talenty, tak jak ty piszesz, ale o predyspozycje, zainteresowania, wrodzone usposobienie każdego dziecka jest odmienne.

      @nicky_santoro: tp zalozenie w patologicznym domu nie ma racji bytu

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: @lerner

      Jest jedna bardzo ważna sprawa podczas tych rozmów o edukacji.

      Moment ujawnienia określonych zdolności u ludzi jest zmienną losową którą opisuje rozkład. Nie jest to deterministyczne że w wieku 6 roku życia da się dziecku wystawić metryczkę kim będzie za te 15-20 lat jak będzie wchodzić w karierę zawodową.

      Chociaż znamy historię o "cudownych dzieciach" to prawda jest taka że talent zwykle ujawnia się późno. Dowód anegdotyczny, ale wymowny: u mnie w liceum były 2 osoby które jechały cały czas na trójach-czwórach z matmy, ogólnie byli przeciętniakami. W ostatniej klasie ich umiejętności doznały "niewytłumaczalnej" eksplozji. Coś tam w głowach im zaskoczyło przy kombinatoryce i zaczęli rozkminiać jak sk#%%ysyny tak że nauczycielkę to nawet początkowo zdziwiło (znała ich możliwości już 3 lata) Poszli potem na studia informatyczne i dziś ci goście są mega dobrze opłacanaymi fachowcami IT, specjalistami ciągnącymi gospodarkę do przodu.

      Nie ma NAJMNIEJSZYCH szans żeby ktoś mógł tych kolesi pokazać palcem w wieku 6 lat i powiedzieć: o z ciebie Jasiu i Stasiu bedzie zajebisty specjalista informatyk, będziesz tworzył super technologie zarabiał mnóstwo kasy, więc tak, tutaj zainwestujemy masę hajsu w twoją edukację, weźmiemy kredyty, damy cie do najlepszej szkoły itd. Skoro jeszcze w wieku 15 lat nic po nich nie było widać (byli zupełnymi przeciętniakami) to ja się pytam jak niby ktokolwiek mógł stwierdzić co z nich będzie w wieku 6 lat?

      Talent tych ludzi miał okazję eksplodować w krótkim okresie czasu na etapie przełomu liceum/studia z następującegto powodu: Przez 10 lat odbierali przyzwoitą edukację. Przez te 10 lat tłoczono im do głów wiedzę i w głowach im się powoli powoli tworzyły te połączenia neuronów które ze zwykłego człowieka czynią ponadprzeciętnego matematyka. To był proces na 10 lat. I za te 10 lat ktoś musiał zapłacić. Na wolnym rynku kosztowałoby to kilkaset tysięcy złotych od łebka.

      Edukacja miliona dzieci to LOTERIA w której z góry wiesz jaki będzie mniej więcej ROZKŁAD wyniku na wyjściu: 50 tysięcy diamentów, 150 tysięcy dobrych i bardzo dobrych specjalistów, 300 tysięcy solidnych przeciętniaków i 500 tysięcy reszty (zwykli przeciętniacy i "klasa robotnicza"). Nie jesteś jednak w stanie z góry przewidzieć które dziecko do której wpadnie grupy. Nie ma na to najmniejszych szans.

      Zachodzi tez następująca niekorzystna finansowo prawidłowość: im DŁUŻEJ płacisz tym większa szansa na ujawnienie się większej ilości tych 'diamentów'. Jak będziesz płacić tylko 5 lat, czy 2 lata to tez ileś tam dzieci ujawni talent ale nie będzie to taki sam odsetek jak będziesz płacić 10 czy 15 lat.

      Problem polega na tym że jeden los na taką loterię to kilkaset tysięcy złotych a dzieci w kraju jest kilka milionów. Nie istnieje żaden prywatny podmiot, ani to zakład pracy ani jakiś filantrop ani nawet cała grupa podmiotów która prywatnie mogłaby taką faktyczną loterię przez dziesiątki lat finansować w dodatku NIE MAJĄC W TYM ŻADNEGO INTERESU, ponieważ nie da się ZMUSIĆ człowieka którego edukację firma finansuje żeby potem pracował tylko w tej firmie (byłoby to pogwałcenie wolności wyboru takiego człowieka)

      Jedynym sposobem takiego zmuszenia jaki widzę byłyby kredyty na edukację. Wolnościowcom wydaje się że świat działałby tak że urzędnik w banku mógłby w jakiś sposób zbadać dziecko 6-letnie i ustalić ile zarobi w ciągu kariery zawodowej i udzielić mu kredyt na edukację. Jeden 6-letni szkrab dostaje 2 miliony bo certyfikowany psycholog, twierdzi że będzie wielkim fachowcem IT, a inny dostaje tylko 50 tys bo oceniono że w życiu potrzebne będzie mu tylko 3 klasy podstawówki na czytanie i pisanie. Zaraz pojawiłby się rynek psychologów którzy za 50 tysięcy wystawiają zaświadczenie dające kredyt wyższy o 500 tysięcy itd.

      To właśnie z tego prostego powodu że nie da się przepowiadać przyszłości zawodowej każdego człowieka na dziesiątki lat do przodu - nie ma kraju wysoko rozwiniętego który pozbyłby się publicznej edukacji. Edukacja jest po prostu masową loterią o potrzebach finansowych przekraczających zdolności jakiejkolwiek grupy podmiotów na rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: @lerner:

      Istnienie przymusowej edukacji publicznej to naprawdę nie jest jakaś zła wola państwa. Państwo bardzo chętnie oddałoby prywatną edukację rynkowi, tak jak oddaje rynkowi prowadzenie piekarń, kin, stacji benzynowych, galerii handlowych, fabryk, hut, itd itd. Tyle że gdyby którekolwiek państwo wysoko rozwinięte jednostronnie coś takiego zrobiło to natychmiast osłabiłoby swoją pozycję w globalnej gospodarce ponieważ średnia tego ROZKŁADU edukacji (z każdego miliona: 50 tys diamentów, 150 tys bardzo dobrych itd.) zaczęłaby stopniowo się przesuwać w dół.

      Gospodarka z każdym rokiem dostawałaby coraz gorszy profil siły roboczej i zaczęła odstawać od innych gospodarek. Tworzenie grupy "wykluczonych z loterii" skutkowałoby po prostu stopniowym obniżaniem innowacyjności w gospodarce, odcięłoby dopływ wykwalifikowanych kadr.

    •  

      pokaż komentarz

      Istnienie przymusowej edukacji publicznej to naprawdę nie jest jakaś zła wola państwa. Państwo bardzo chętnie oddałoby prywatną edukację rynkowi, tak jak oddaje rynkowi prowadzenie piekarń, kin, stacji benzynowych, galerii handlowych, fabryk, hut, itd itd.
      @comrade:

      Państwo bardzo chętnie wzięłoby wszystkie sektory gospodarki i całościowo "zaopiekowało się" o obywatela.
      Tylko w dzisiejszych czasach taki zamach na wolność byłby jednoznaczny z wyeliminowaniem takich polityków z walki o władzę w demokracji.
      Ludzie cały czas przechodzą ewolucję, ale jak wiadomo jest to powolny proces. Państwowa edukacja dzisiaj pomimo, że ludzie na nią często narzekają w rozmowach przy obiedzie nie jest postrzegana jako symptom zniewolenia.
      Musi minąć jeszcze wiele lat by coś się w tej kwestii zmieniło.

      Rząd musi posiadać wystarczająco dużo miejsca w życiu obywateli by mieć czym rządzić-tworzyć podziały, skłócać ludzi i tworzyć "elektorat". Dlatego żadna współczesna socjalistyczna partia nie odda sektora publicznej edukacji z własnej woli. To jest zbyt cenne pole do "popisów". Ludzie sami muszą do tego dojść, że nie potrzeba im smyczy i kagańca.

      Twoje dalsze założenia są całkowicie błędne. Ludzie na wolnym rynku będą od najmłodszych lat precyzować swoje predyspozycje i kierunkować się pod konkretne umiejętności, które zapewnią im byt na rynku.
      Zamiast spędzać setki godzin lekcji na religii, wf-ie itd(poczytaj moje komentarze w tym Wykopie) będą szukać efektywnych dróg do zbycia cennych, pożądanych na rynku umiejętności.
      Dzisiejszy system rozleniwia ludzi. Możesz przebyć 16 lat edukacji i skończyć z gołą dupą. Setki niepotrzebnych kierunków akademickich, setki lekcji w szkołach spędzonych na pierdołach. Ja stawiam na jak najszybsze stawianie sobie w życiu celów i dążenie do nich.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro:

      Ludzie na wolnym rynku będą od najmłodszych lat precyzować swoje predyspozycje i kierunkować się pod konkretne umiejętności, które zapewnią im byt na rynku.

      Przecież pisałem ci że to twoje myślenie życzeniowe. W rzeczywistym świecie małe dzieci kompletnie nie mają pojęcia co będą robić. Spytasz dziecko to 99% powie że chce być strażakiem czy policjantem. Spytasz rodziców to 99% powie że chcieliby żeby dziecko było prawnikiem, lekarzem itp. Tyle ci wyjdzie z tego "precyzowania swoich predyspozycji" od najmłodszych lat.

      Dzisiejszy system rozleniwia ludzi. Możesz przebyć 16 lat edukacji i skończyć z gołą dupą. Setki niepotrzebnych kierunków akademickich, setki lekcji w szkołach spędzonych na pierdołach. Ja stawiam na jak najszybsze stawianie sobie w życiu celów i dążenie do nich.

      Możesz przebyć 16 lat edukacji i z całkowitego przeciętniaka skończyć jako nieoszlifowany brylant (który po kilku latach doświadczenia w realnej pracy staje się diamentem). W dużej populacji działa statystyka a nie myślenie życzeniowe. Ogarnij ten prosty fakt. Każdy rodzic wierzy że ich dziecko jest wyjątkowe, super zdolne i w ogóle zrobi nie wiadomo jaką karierę.

      I najzabawniejsze jest że jest w tym dużo racji bo faktyczny moment ujawnienia prawdziwych predyspozycji (czy nawet prawdziwego charakteru) człowieka jest zmienną losową, z czego większość wypada w okresie wczesnej dorosłości, osiągnięcia dojrzałości społecznej.

      Gadanie że 6-latkowi zaplanujesz z góry edukacje, życie, karierę zawodową to jest gadanie totalnych głupot. Nieprzypadkowo poglądy te wygłaszają w większości korwinowscy kuce którzy sami dzieci nie mają.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade: Jasna cholera, w żadnym z moich komentarzy nie napisałem, że 6-latkowi ktokolwiek jest w w stanie zaplanować karierę.Ścieżka nauki musi jednak być profilowana indywidualnie, pod predyspozycje i zainteresowania danej jednostki. Na cholerę ktoś kto w wieku 15 lat jest mocno zainteresowany matematyką ma zgłębiać treny Jana Kochanowskiego. Dzisiaj ślamazarnie przechodzisz przesz cały etap edukacji, uczysz się to co jest narzucone by zaraz to zapomnieć.Często bywa i tak, że nauczyciele potrafią cię zniechęcić do przedmiotu, który niegdyś uważałeś za interesujący. Na koniec czeka cię miła niespodzianka.Tysiąc różnych darmowych kierunków. Wybierasz jeden z ciekawą nazwą i po 16 latach spędzonych w publicznych placówkach musisz się zmierzyć z rzeczywistością.

      Uważam, że to wielka niesprawiedliwość równać wszystkich jedną miarą przez 12 lat! życia.

      moment ujawnienia prawdziwych predyspozycji (czy nawet prawdziwego charakteru) człowieka jest zmienną losową, z czego większość wypada w okresie wczesnej dorosłości, osiągnięcia dojrzałości społecznej.

      Dzisiejsze szkoły mają wpisaną w sobie infantylizację i niepoważne traktowanie uczniów. Im szybciej człowiek zrozumie realia wolnego rynku tym szybciej będzie musiał się określić i dojrzeć. Nie ma sensu trzymać dzieciaków pod kloszem.

      I gwoli ścisłości, Korwin ośmiesza ruch libertariański w Polsce, to monarchista, na dodatek fatalny polityk. Ale trzeba mu oddać, że przyniósł do Polski pewną dozę oświecenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro:

      Jasna cholera, w żadnym z moich komentarzy nie napisałem, że 6-latkowi ktokolwiek jest w w stanie zaplanować karierę

      Chodzi o to że ten moment decyzji "tak, wiem co chcę w zyciu robić, tak wiem do czego się nadaję, ku czemu mam predyspozycje" człowiek najczęściej osiąga w wieku 20-25 lat (osiągnięcie tzw. dojrzałości społecznej).

      Profilowanie nie jest przecież problemem bo masz zawodówki, technika i licea które już od ok 14-15 roku życia kształcą profilowo.

      Podawanie przykładu z trenami Kochanowskiego jest skrajnym debilizmem. Ja jestem ścisły umysł i pracuję w informatyce, na etapie liceum (profil mat-inf) też miałem przekonanie że język polski to strata czasu, dawać więcej matmy i infy. Wynikało to z tego że byłem kompletnym idiotą (młody & głupi). Dziś jestem wdzięczny szkole (i fantastycznej nauczycielce której wtedy nie doceniałem) za zapoznanie mnie z klasyką literatury i sztuki wbrew mojej ówczesnej woli i zainteresowaniom. Do wielu lektur, wiele lat później z własnej woli wróciłem i zdziwiłem się jak mogłem być takim debilem że takich dzieł nie doceniałem jak byłem w szkole. Wtedy zdałem sobie sprawę że to gadanie o osiąganiu dojrzałości społecznej koło 25 roku życia to nie banialuki. Jest jednak cholerna różnica między 15 latkiem a 25 latkiem.

      Jestem dzięki temu pełniejszym człowiekiem i moje życie jest bogatsze, mam szersze horyzonty. Nie przekłada się to może wprost na zarabianie hajsu (choć tu można debatować bo humanistyka wyrabia w człowieku rodzaj "soft skills") ale na ogólną jakość mojego życia na pewno tak. Gdybym miał tylko mat-inf a nie liznął tej literatury, sztuki, filmu to nie byłbym tak samo "pełnym" człowiekiem, nie miałbym do czego wracać, nie wiedziałbym że istnieje Mickiewicz, Szekspir, Goethe, nie widziałbym nic o filozofii. Życie jakiegoś upośledzonego nerda :)

      Wybierasz jeden z ciekawą nazwą i po 16 latach spędzonych w publicznych placówkach musisz się zmierzyć z rzeczywistością.

      Na wolnym rynku byłoby to samo. Wybierasz szkołe srednia ktora cie ciękawi (jak jesteś młody, głupi gówno wiesz o sobie i o życiu, dojrzałość społeczna czeka cię za te 10-15 lat), i po X latach musisz zmierzyć sie z rzeczywistością.

      Różnica jest tylko taka że jesteś kilkasety tysięcy PLN w plecy.

      Dzisiejsze szkoły mają wpisaną w sobie infantylizację i niepoważne traktowanie uczniów. Im szybciej człowiek zrozumie realia wolnego rynku tym szybciej będzie musiał się określić i dojrzeć. Nie ma sensu trzymać dzieciaków pod kloszem.

      Argument z generalizacji: wszystkie dzisiejsze szkoły coś tam coś tam. Nie jest tak. A 6-letni człowiek nie rozumie z życia NIC, ba, nie tylko 6-letni ale nawet 14-15 letni wybierający szkołę średnią tez nie rozumie jeszcze prawie nic.

    •  

      pokaż komentarz

      Chodzi o to że ten moment decyzji "tak, wiem co chcę w zyciu robić, tak wiem do czego się nadaję, ku czemu mam predyspozycje" człowiek najczęściej osiąga w wieku 20-25 lat (osiągnięcie tzw. dojrzałości społecznej).
      @comrade
      Bzdura. Od najmłodszych lat widać, w czym dzieciak się wyróżnia i należy go ukierunkowywać by jak najwcześniej zdobywał pewność siebie w tym co u niego mocne.
      Powtarzam jeszcze raz. Dzisiejszy misz-masz w szkołach nie pozwala prawidłowo się określić i ukierunkować na rozwój zainteresowań. Zamiast tego jest presja na zdanie matury i posiadanie testowej wiedzy, która szybciutko ulatuje tuż po 5 Maja.
      Czas spędzony na dostosowywaniu się do klucza odpowiedzi można spędzić w bardziej pożyteczny sposób- praktykując potrzebne umiejętności, które są pożądane na rynku

      Roztrwanianie czasu, zasobów ludzkich pojawia się tam gdzie nie ma odniesienia do wartości pieniądza.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro:

      Bzdura. Od najmłodszych lat widać, w czym dzieciak się wyróżnia i należy go ukierunkowywać by jak najwcześniej zdobywał pewność siebie w tym co u niego mocne.

      Kompletna bzdura. 99% dzieci nie ma zielonego pojecia co chce robć w życiu, zapytaj małe dziecko kim chce być jak dorośnie, społeczenstwo składałoby się z 99% strażaków policjantów itp. Jakby iśc po linii rozumowania rodziców to składaloby sie z 99% milionerów, prawników, bankierów, lekarzy. Myślenie życzeniowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: Tak od siebie coś dodam do całej dyskusji ;)

      Czas spędzony na dostosowywaniu się do klucza odpowiedzi można spędzić w bardziej pożyteczny sposób- praktykując potrzebne umiejętności, które są pożądane na rynku

      Według ciebie edukacja ma służyć tylko temu, aby tworzyć z ludzi roboty, które jedyne co mają robić to dopasowywać się do realiów rynku? Skutkiem czegoś takiego to wymarcie humanizmu, narastające upośledzenie społeczne, stopniowy upadek kultury i oprócz tego odbieranie smaku życia (#pdk) czyli w skrócie zamykanie się w swoich czterech ścianach i zamiana w zombie, którego sensem życia jest tylko praca i (znając realia rynku) konsumpcjonizm.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: W niektórych państwach dziecko może (w państwowej szkole) wybrać sobie część przedmiotów które go interesują pomijając inne. Oczywiście na podstawowe przedmioty nadal musi uczęszczać.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli interesujesz się matematyką i jesteś z niej dobry, zazwyczaj czekasz aż reszta klasy przyswoi (lub nie) wymaganie minimum.Ty wtedy siedzisz jak ten kołek na lekcjach.

      @nicky_santoro: Jak interesujesz się matematyką i jesteś z niej dobry, to jeździsz na konkursy, zapisujesz się na kółko olimpijskie, jeździsz na wyjazdy z innymi olimpijczykami i starasz się dostać do szkoły, do której wybierają się ludzie dobrzy z matmy. Bez problemu jesteś w stanie otoczyć się osobami o podobnych zainteresowaniach, a nauczyciel ci w niczym nie przeszkadza, bo materiał zaliczasz z palcem w dupie, a zresztą i tak być może przysługuje ci 6 jeżeli jesteś na tyle dobry, że zdobyłeś laureata.

  •  

    pokaż komentarz

    Ten filmik to jest stek bzdur i manipulacji
    1. Podstawa programowa to nie jest sztywna rama, poza którą nauczyciel nie może wyjść tylko minimum, które należy przekazać, nikt nie broni nauczycielowi wychodzić poza minimum programowe i wielu nauczycieli poza tyo minimum wychodzi ergo
    analogia z tv jest mocno chybiona, bo podstawa programowa nie mówi wcale, że można uczyć się tylko tego i tego a czego innego już nie - określa jedynie (gdyby ciągnąć tę analogię), że w ramówce muszą znaleźć się pewne rzeczy, ale wcale nie oznacza, że nic poza nimi.

    2. Autor sugeruje, że istnienie ustawowego minimum programowego zakazuje rodzicom/dzieciom rozwijać je/się niezależnie od tego minimum, tak jakby nie istniał rynek prywatnych szkół tańca, pływania czy nauki angielskiego. Tak jakby w szkołach nie było kółek czy klubów małych techników, plastycznych itp

    3. 55 miliardów na edukację to autor filmiku niewątpliwe wyciągnął sobie z odbytu.
    Przypomnę, że niejaki k$@@in KŁAMAŁ, że na edukację w Polsce wydaje się 1,8 mld złotych rocznie
    http://www.wykop.pl/link/2814097/spot-partii-korwin-minuta-po-pisu/
    (łącznie ze szkolnictwem wyższym wydaje się 22mld).

    Pyta również retorycznie, czy stać mnie będzie na edukację prywatną. Zapomniał przy tym sprawdzić, że NAJTAŃSZA szkoła prywatna w Katowicach kosztuje 650 zł miesięcznie. A to akurat tyle, ile zabiera z wypłaty państwo na wszystkie ZUSy eNeFZety i inne PITy państwo 70% obywateli Polski. Odpowiem zatem za niego - nie nie będzie nas stać na prywatną edukację

    4. Autor filmiku sugeruje, że skoro jacuś i placuś nie radzą sobie z matematyką, to nie należy ich zmuszać do uczenia się jej. No ja pier...e Potem chodzą tabuny idiotów, którzy nabierają się na Polskę w ruinie, bo procentów nie umieją policzyć.

    5. Autor sugeruje, że po zniesieniu podstawy programowej i obowiązku szkolnego szkoły zaczną ze sobą konkurować i że będzie piknie i ładnie. Tak się składa, że dużą wolność i konkurencję można znaleźć na rynku edukacji wyższej, a (co łatwo sprawdzić) jakoś nie doprowadziło do wzrostu poziomu prywatnych uczelni wyższych.

    6. Autor zapomina, że po 6 latach podstawowej edukacji dziecko ma wybór szkoły i profilu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kurczok: kilka uwag:

      Ad. 1 i 2: Problem jest taki, że nie ma nieograniczonego czasu więc wystarczy , że minimum jest zbyt duże i już nie da się zrobić wiele więcej...

      co do 3 to nie masz racji z prostej przyczyny: dzisiaj nie ma miejsca na rynku na prywatne szkoły o poziomie i ofercie podobnej do państwowych bo oferując to samo drożej biznesu się nie zrobi. Takie szkoły powstałyby gdyby zniknęły państwowe lub gdyby mogły z nimi konkurować o klientów na równych zasadach - nie ma żadnego powodu żeby kosztowały społeczeństwo więcej niż dzisiejsze - jedyna różnica to być może to, że inni będą mniej dokładać do szkoły twoich dzieci - ale to statystycznie nie ma znaczenia większego i średnio wszyscy zapłacą tyle samo lub mniej gdyż rynek będzie ograniczał koszty

      Ad 4. Einstein np. nie dostał się raz na studia i "stracił" rok - wszyscy na pewno na tym dobrze wyszliśmy

      Ad 5. To samo co 3 - obecnie trudno konkurować z "darmowością" i "państwowością"

      Ad. 6. Możesz wybrać dowolny kolor samochodu pod warunkiem, że będzie to kolor czarny /)

    •  

      pokaż komentarz

      Ad 5. To samo co 3 - obecnie trudno konkurować z "darmowością" i "państwowością"

      co do 3 to nie masz racji z prostej przyczyny: dzisiaj nie ma miejsca na rynku na prywatne szkoły o poziomie i ofercie podobnej do państwowych bo oferując to samo drożej biznesu się nie zrobi.

      @RnR:
      Prywatne szkoły też otrzymują pieniądze od państwa, i to duże.

      1. Łączna kwota dotacji przekazanych przez kontrolowane JST szkołom niepublicznym w latach
      2010 i 2011 stanowiła odpowiednio 50,2% i 54,2% części oświatowej subwencji ogólnej jaką otrzymały
      w tym czasie łącznie te powiaty z tytułu funkcjonowania na ich terenie szkół niepublicznych.

      str. 14.

    •  

      pokaż komentarz

      @lerner: i np. w moim mieście taka szkoła jest jedną z lepszych - teraz zastanów się, że państwowe mają przewagę bo np. Budynek jest własnością gminy i ona go buduje na swoim gruncie a potem remontuje za swoje pieniądze i zrozumiesz że to "uphill battle"

    •  

      pokaż komentarz

      @kurczok: 1. O ile podstawa programowa ma może jakiś znikomy sens w podstawówce tak w dalszym etapie edukacji jest to nie do zaakceptowania. Jeśli skupiasz się na matematyce, nikt nie powinien ci narzucać analizy "Stepów akermańskich" czy zrozumienia egzystencjalizmu. Jeśli ci się zachce rozczulić na poezją Mickiewicza to po prostu włączysz internet.
      2. Nic takiego nie sugeruje.
      3. w 2014r. rząd przeznaczył 66mld zł z podatków.
      http://www.mapawydatkow.pl/wp-content/uploads/2016/02/mapawydatkow2014.png
      4.Wolna edukacja jest możliwa do zrealizowania tylko w państwie minimalnym. Czyli takim, w którym obywatel ma prawo do owoców swojej pracy. Poza tym, konkurencyjność szkół będzie odzwierciedlała zapotrzebowania na rynku. Ceny za naukę będą zróżnicowane. Zmienią się priorytety co do zapotrzebowania na konkretne dziedziny nauki, ludzie w zależności od etapu rozwoju będą uczyć się coraz bardziej konkretnej wiedzy. Porównując to do stanu obecnego:(chcesz się uczyć matematyki w Liceum- masz jej maksymalnie 7h w tygodniu (zazwyczaj 5 lub 6) a obok tego 2h. Religi, przyrody, wf, historię literatury i analizy interpretacyjne poezji.)
      5.Obecna konkurencja szkół wyższych nie jest do końca uczciwa gdyż muszą konkurować z publiczną edukacją opłacaną przez obywateli.
      6. Tym to mnie nawet rozbawiłeś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: Ad 2. Oczywiście, ze sugeruje swoją debilną analogią do TV z jednym programem
      Ad 4. I to jest złe - bo? Nie chcesz się uczyć interpretacji stepów akermańskich, a wolisz skupić się na matematyce - proszę bardzo - przecież możesz jechać na dopach. Interesuje cie matematyka - świetnie, pogadaj z nauczycielem, załóż kółko matematyczne.
      Ad 5. Acha i to, rozumiem, tłumaczy DRASTYCZNIE niższą jakość?
      Ad 6. Bo?

      Piszesz o jakimś państwie minimalnym. Czyli takim, które nie zabiera tych 30% z dochodu i każe płacić za każdą usługę prywatnie? 600 zł które zyskasz na tych podatkach i ZUSach nie starczy Ci na szkołę dla dziecka, nie mówiąc o prywatnym ubezpieczeniu zdrowotnym, czy emerytalnym.
      Zresztą - pokaż mi jedno państwo, gdzie prywatna edukacja się sprawdziła i jest powszechna. Tak, pozwalam sięgać do czasów starożytnej Mezopotamii

    •  

      pokaż komentarz

      @kurczok: Niewolnictwo kiedyś nie było uważane za niemoralne.
      Współcześnie wciąż ono istnieje ale pod innymi postaciami, jedną z nich jest państwowa edukacja. Ludzie kiedyś przejrzą na oczy, tak jak to się stało w USA nie tak dawno temu, zdaje sobie sprawę, że potrzeba kolejnych stuleci by to odmienić.
      Tyle na dzisiaj, zmęczyło mnie to 15 odpowiedzi w tym temacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @nicky_santoro: I to mówi osoba, która prawdopodobnie uważa, że dziecko jest własnością rodziców...

    •  

      pokaż komentarz

      @RnR: prywatne szkoły są najlepsze na najniższym szczeblu. Szkoły średnie te najlepsze to głównie te publiczne. Sam sie zastanawiam ile brał by "Batory", gdyby był szkołą prywatną. Prawdopodobnie tyle, ile inne warszawskie prywatne, więc jakieś 90% moich dawnych klasowych znajomych nie miałoby tam wstępu (kilka dziewczyn moze zarobiłoby te kilkadziesiąt tysiecy zł na kamerkach i stripteasie). Tak czy inaczej, pi razy oko, połowa uczniów musiałaby sie pożegnać z nauką w renomowanych, naprawdę świetnym liceum z genialną historią.

  •  

    pokaż komentarz

    Publiczna darmowa i powszechna edukacja powinna być wprowadzona w cywilizowanych krajach jako element prawczłowieka. Prawicowy populizm robi co może żeby ogłupić ludzi i osłabiać edukację na świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @lowca_chomikow: Nic nie ogłupia tak, jak solidny lewicowy populizm, w walce na idiotyzmy idzie łeb w łeb z tym prawicowym - nie jestem zwolennikiem kompletnego prywatyzowania edukacji, ale to

      Publiczna darmowa i powszechna edukacja powinna być wprowadzona w cywilizowanych krajach jako element prawczłowieka.

      Nie jest prawdą. Nigdy nie była, nie jest i nie będzie darmowa. Nie podoba mi się również forma, w jakiej to funkcjonuje obecnie - planowania na górze, poprzez określanie ram programu nauczania na szczeblu centralnym. Jedna z niewielu sensownych rzeczy, którą bodaj kanapowcy, czy później korwiniści proponowali, to bon edukacyjny (dla nich to niby krok przejściowy, ale właśnie na nim należało by się zatrzymać) - pozwólmy ludziom zakładać szkoły, niech nie będą finansowane z budżetu samorządu terytorialnego, lub w zależności od liczby studentów, ale właśnie poprzez bon, ktory rodzice, albo student wydadzą tam, gdzie uważają za stosowne. Program niech ustalają same, jeżeli będą uczyć źle, klienteli nie będzie, a więc się nie utrzymają. To raz.

      Poza tym, uważam, że obowiązek szkolny nie jest konieczny - są ludzie, ktorym tego nie potrzeba, bronią się rękami i nogami, więc nie ma sensu ich zmuszać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ssssssssindriiiiiiiiiiiiiii: jest jeszcze kwestia do którego etapu te bony - jest poprostu nieuczciwie jeśli pani na kasie w Tesco musi finansować swoją pracą studia na informatyce kogoś kto później będzie zarabiał 10x tyle co ona. (Milton Friedman sugeruje państwowe szkoły podstawowe np.)

    •  

      pokaż komentarz

      @lowca_chomikow: nie ma czegoś takiego jak darmowa edukacja publiczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @RnR: Akurat bony od początku do końca, acz jeżeli ktoś obleje rok/semestr i go nie poprawi do ostatków, kontynuować musi z własnej kieszeni. Podobnie, jeżeli drugi i każdy kolejny kierunek studiów podejmie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ssssssssindriiiiiiiiiiiiiii: czemu masz ze wspólnej kasy finansować studia niewielu skoro studia te to ich inwestycja dzięki której planują żyć lepiej niż średnia?