•  

    pokaż komentarz

    hmm czyli wiedzac ile zarabia pielegniarka poszlas na studia dajace ci mozliwosc pracy w tym zawodzie... swiadomie wybralas zajecie z niskimi zarobkami i duza konkurencja.. no..

    to o co cho ?

  •  

    pokaż komentarz

    @pielegniarkapolska I to jest bardzo smutne.

    Do wszystkich, którzy tu piszą, że ma się wybór, gdzie się pracuje itd. Macie absolutną rację. Moja żona jest w takiej samej sytuacji i szczerze powiem, nie wiem, dlaczego jeszcze pracuje. Tzn. mówiła mi wiele razy, ale nie mogę tego zrozumieć, altruizmu do gara nie włożysz, a niestety takie są realia. Pielęgniarki, ratowniczy, cała kadra poniżej lekarza to, niestety, wyrobnicy z ogromną odpowiedzialnością.

    Żona pracuje na neurologii, wielokrotnie opowiadała o sytuacjach, gdy pacjentom odbijało, albo przywożono agresywnych ludzi, których z pomocą eskortującej policji trzeba było obezwładniać.

    Jakie prace są do wykonania na oddziale? Otóż:
    - pilnowanie, by jakiś pacjent nie zrobil sobie dodatkowej krzywdy np klujac sie wenflonem (celowo), owijajac sie rurkami (celowo), czy robiac inne rzeczy, ktore normalnie egzystujacemu czlowiekowi kojarzylyby sie z nagroda darwina,
    - obezwladnienie i dopilnowanie, by agresywny pacjent nie doprowadzil do tragedii (w wiekszosci nie ma czasu na czekanie na ochrone, kazda taka sytuacja musi byc opisana w razie rozprawy w sadzie),
    - wykonanie czynności sanitarnych - to nie zawsze tylko wymiana pampersa z czyms grubszym, to (nawet dość często) także zmywanie g.wna z całego ciała, bo ktoś miał ochotę się nim umazać,
    - nadrzędnym celem jest zachowanie pacjenta przy życiu, ale nie zawsze się da, więc także stres związany ze śmiercią i co z tym związane częsta odpowiedzialność za zgon - tłumaczenie się oddziałowej, później dyrekcji, ew. w sądzie, jeśli bliscy twierdzą, że są uchybienia (jedna sprawa w ciągu aktualnej kariery mojej żony, oskarżona została cała zmiana, oczywiście brak podstaw).
    Nie będę wspominał o tym, że co "normalniejsi" pacjenci skarżą się na tych mniej normalnych, którzy potrafią cuda wyczyniać, zwłaszcza w nocy.

    A teraz, dla tych, którym praca wydaje się łatwa i przyjemna:
    - 12 kilka dni pod rząd, świątek, piątek - wygląda to tak, że start do pracy jest ok 5, żeby być przed 6, wyjście o 18, czasem chwilę później,
    - nie ma za dużo czasu, żeby posiedzieć, każda taka chwila jest wykorzystana,
    - czarny humor - by nie zwariować, w końcu wokół choroba i śmierć,
    - odpowiedzialność - za każde, prawdziwe lub nie, uchybienie można odpowiedzieć karnie i tylko sumienność w dokumentacji czasami może uratować tyłek,
    - przeładowanie obowiązkami - braki w personelu, nie ma za wielu chętnych, a nawet jeśli są, to budżet nie pozwala i nie można dotrudnić. Jeśli ktoś się zwolni, to jest zmniejszenie kosztów dla szpitala. To co robiło wcześniej 12 pielęgniarek/ratowników/sanitariuszy muszą robić w 4-6, a każdy wypadek w pracy, czy próba wykorzystania urlopu to walka,
    --- post nr 1 ---

    •  

      pokaż komentarz

      --- post nr 2 ---

      I (prawie) na koniec anegdota uśredniająca opowieści żony.
      Nowy tydzień rozpoczął się w niedzielę. Nowy tydzień w pracy, oczywiście. Ostatni zakończył się w piątek, sobota wolna, ale za to za niedzielę będzie trochę więcej kasy. Wstanie o 4:00 już od dawna nie sprawia jej problemów, kilka zabiegów higienicznych, lekki makijaż, ważne, by paznokcie nie były pomalowane, bo oddziałowa jak zobaczy, to zabije.
      Poranna kawa musi być, choć serce tłucze niemiarowo... się skompensuje tabletką.
      Dzisiaj... echh, zależy jaka zmiana będzie, czy da się współpracować, czy trzeba będzie "walczyć". No i w końcu środa, przetrwać ten dzień i dwa dni wolnego.
      Zmęczenie po ostatnich trzech "dwunastkach" daje się jej we znaki, ale w pracy pojawia się uśmiechnięta i promienna. Z każdym dniem ten uśmiech i promienność wydaje się być coraz bardziej wymuszona. Co dziś? Nie wiadomo, na razie jest robota, na oddziale 42 pacjentów i tylko 4 osoby na zmianie... a zmiana nie taka zła, można współpracować.
      No to poranne czynności, przebranie łóżek i kilka innych rzeczy (z racji tego, że opisuję tylko to, o czym mi opowiadała żona, nie wnikam w szczegóły), w miarę spokój. Później pierwsze przyjęcie, na oko pacjent z udarem, pewnie... o, następne przyjęcie... i jeszcze dwa. Za każdym razem trzeba się dowiedzieć, co się dzieje, jak się obchodzić, jeden z nich przylecial helikopterem, wyglad w stylu porzadnie nadjedzonego zombie z The Walking Dead - maszyna rolnicza, raczej małe szanse na długo i szczęśliwie... Takie "guro" to w sumie chleb powszedni, człowiek przyzwyczaja się do naturalistycznych opisów, gdy widzi je na własne oczy wystarczająco często. Ciało, to ciało, worek kości. Ale to tylko adrenalina, cos się dzieje, warto przekazać mózgowi, że to, co się teraz dzieje, warto zapomnieć, ale to tylko czcze prośby. Tu wkłucie, tam podpięcie pasów, oczywiście opieka zapewniona itd (wiem, spłycam, ale tak naprawdę sam nie wiem, jak to jest, to tylko relacja). Rozmowa z koleżankami, ten od pługa nie ma szans. No i przychodzi czas na mały dołek, wiadomo, niektórzy mają odjazd o 10-11 po pracy, ktora rozpoczynają o 8-mej, pewnie zmęczenie przy podbijaniu pieczątek, czy debugowaniu kodu... w tym przypadku nie ma na to czasu, to dołek ze względu na sytuację pacjentów, niektórzy już stąd nie wyjdą, ci są chyba najcichsi (mój dopisek, takie prywatne przemyślenia).
      Ale każdemu trzeba pomóc, są dzwonki (alarmowe, od pacjentów) co chwila, nie ma czasu dopić kawy z rana, a jest już ok 12. Zmiana się nie obija, więc nikogo nie ma, nie ma kto odebrać, bo wszyscy są na wychodnym. Oczywiście pacjenci zauwaza tylko, ze jakies dwie pielegniarki gadaja ze soba zamiast "przyjsc do mnie i powiedziec, co to za swiatelko mi tu sie swieci i mnie zabija".
      Pomiędzy tym wszystkim następują "stałe elementy rozgrywki" czyli rozwożenie pacjentów na badania, asysta przy lekarzu, podanie leków, interwencje w nagłych wypadkach (częste), w skrócie sporo biegania, mało siedzenia na ławce. Żywność roznosi firma zewnętrzna, ale ew. rzygi zbiera personel, dość mocno przerzedzony.
      No i następuje zgon, człowiek spod pługa niestety nie dotrwa do kolejnych urodzin córki. Rodzina, która pojawiła się dość szybko jest zrozpaczona, oskarża wszystkich, a cały żal idzie w stronę pielęgniarek... Nie zrobiono wszystkiego by ratować, ten szpital to umieralnia, nie dano dodatkowej poduszki, nie nakarmiono, nie podano cudownego leku, nie rzucono czaru regeneracji tkanek... umarł. Stres ogromny, niby człowiek nie ma wielkich szans, ale to jednak człowiek i umiera, praktycznie widzisz, jak duch z niego ucieka i mimo, że zrobiło się wszystko...
      Oskarżenia rodziny są absurdalne, ale zaczynają ciążyć na sumieniu, może rzeczywiście można było więcej? Może w tym przypadku kolejna poduszka by pomogła... Sprawa nie do rozstrzygnięcia, chociaż nie przez rodzinę - oni wiedzą lepiej, oskarżą szpital. Będzie czas na wspomnienia o tym...
      Zbliża się godzina 18, to był ciążki dzień, dodatkowo zmęczenie ostatnimi trzema, podobnymi dniami daje się mocno we znaki, ale... dzwonek. Jeszcze jedna interwencja, na szczęście pierdoła. Rodzina pacjenta spod 3-ki pyta dlaczego ten Pan ma od pol godziny nie jest przebrany, bo zrobil kupe i od pol godziny nikt nie odpowiadal. Nie ma sensu tlumaczyc... Na pytanie, dlaczego rodzina go nie przebrala - ogromne oburzenie! Przeciez jak to oni? Kupę? Dopowiedziane w domyśle - przecież to ona jest od kup, a rodzina tylko od oglądania chorego.
      Po wykonaniu czynności sanitarnych usłyszała tylko "Widzicie, co za nieprzyjemna baba? Sama pewnie tylko pierdzi w krzesło i spija kawusię, a tylko protestować potrafią".

    •  

      pokaż komentarz

      --- post nr 3 ---

      Konkludując, szczerze powiem - nie wiem, co moją żonę trzyma w tym grajdole. Zarabiam na tyle dobrze, że nie musi pracować, a na pewno nie w takim miejscu. Cierpi na tym nasze małżeństwo, praktycznie gdy normalny człowiek ma wolne - święta, weekendy, urlopy - to ona jest w pracy i to na 12h. Nie rozumiem tego altruizmu, ale jeśli się uparła, żeby pomagać ludziom... nawet jeśli odpłacają się za to bardzo niewdzięcznie (nie tyle sami pacjenci, co rodziny), to niewiele poradzę.

      Kończąc ten przydługi wpis, pamiętajcie:
      - pielęgniarek nie przybywa, po prostu szpitale zatrudniają ich mniej, a większość mobilnych wyjeżdża za granicę, gdzie zarabia więcej za podobną pracę i jest za tę pracę szanowana,
      - jeśli pielęgniarek będzie dalej ubywać, sytuacja w służbie zdrowia nie będzie się poprawiać. One również są ludźmi, mogą mieć gorszy, czy lepszy dzień, ale jakkolwiek, różne sytuacje wpływają na samopoczucie. Tu liczy się twardość człowieka, ale zgon, oskarżenia itd. złamią nawet najtwardszego.

      Edit: na jeden post było za dużo, musiałem podzielić na trzy, przepraszam, jeśli tak nie można, po prostu chciałem napisać to wszystko, co napisałem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: Wszystko spoko, tylko wykazałeś chyba nadmierny optymizm zakładając, że ktoś to w całości przeczyta ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-kalka: Nawet jeśli nie, to nie szkodzi, musiałem zrzucić to z wątroby, a jeśli ktoś odważny, to może przeczyta... dla innych tl;dr: boli sytuacja, gdy realizacja altruizmu, chęci niesienia pomocy innym spłycana jest do rangi 'wytrzyjkupę', zwłaszcza po 12 godzinach pracy, czwarty dzień z rzędu, lącznie z dniami wolnymi

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: rewelacyjny post, dzięki, doceniajmy pracę pielęgniarek ! (swoją drogą ja bym się już z żoną pakował i wyjeżdżal za granicę)

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: Amen. W końcu ktoś napisał jakto NAPRAWDĘ wygląda... Brzmi jak jeden z tych cięższych odziałów, wewnętrzny czy neuro?

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: uh, twardą i upartą kobietę sobie wziąłeś. Trudno też po latach nagle ot tak odpuścić, kiedy robi się to już całe życie to pewnie nawet nie wyobraża sobie co innego mogłaby, w jakiś sposób ją to określa. Znajoma pielęgniarka pracuje w domu pomocy społecznej, już chyba niemal całkowicie pro bono ;) kiedy właściwie sama dość ciężko choruje i często ma wręcz problemy z chodzeniem, to żeby nie było jej za mało, dorabia jako pielęgniarka środowiskowa. Ale to znów jest przykład kobiety z charakterem, która mimo całej tej tragedii dokoła tego nie zostawi, a wręcz tym bardziej się w to angażuje, więc dochodzą związki zawodowe i jakieś stowarzyszenie wspierajace pacjentów... serce pęka ale zasługują na szacunek i pozostaje wspierać je jak się da

    •  

      pokaż komentarz

      @marek-kalka: no tak, bo w dzisiejszych czasach jak trzeba przeczytac 5 minutowy tekst to lepiej zeby autor nagral videło, bo kto bedzie tyle czytac? Ech.
      @Tortilla_Orzeszkowa: "Żona pracuje na neurologii" - drugi akapit pierwszego posta.
      @fiziolek: Dzieki za podzielenie sie przemysleniami. Mam znajoma pielegniarke i wiem ze ta robota jest przesrana (czesto doslownie). Podziwiam pielegniarki i denerwuje mnie to, ze za tak odpowiedzialna i potrzebna prace sa tak marnie wynagradzane. Zarowno pod wzgledem materialnym jak i poszanowania spolecznego. Pozdrowienia dla zony.

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: @pielegniarkapolska @rm84
      No to może podnieśmy pensje pielęgniarkom o 1000 zł brutto? Pokryjmy ten koszt podnosząc składkę zdrowotną z 7,75 do 8,25%? Bo dokładnie tyle trzeba by podnieść podatek na zdrowie aby skompensować braki w NFZ. Wszyscy za?
      No chyba nie bardzo. Zobaczcie sobie wypowiedź @fryderyk_basta

      Jakby to cholerne państwo polskie nie odpalało sobie 44% prowizji od mojej umowy o pracę, 49% od każdego tankowania paliwa i średnio 15% od każdych zakupów, to śmiem twierdzić iź stać by mnie było na wykup prywatnego ubezpieczenia, w tym pielęgniarkę która zarabiałaby godziwe pieniądze.<
      Biedak już za dużo płaci w podatkach na zdrowie. Wolałby sam się ubezpieczyć prywatnie.
      Oczywiście przedsiębiorca tak jak NFZ nie naliczałby sobie 20-30% marży aby zarobić na leczeniu-działaby tak samo charytatywnie. Płaciłby pielęgniarkom więcej- bo po co miałby płacić mniej-ma dość kasy. I na pewno wynegocjowałby sam jedne z najniższych cen na świecie na leki.
      Koszty administracyjne w NFZ to około 2% składek, w USA u prywaciarzy było 20-30%, a do tego dochodzi zysk i ograniczenie odpowiedzialności za złamaną nogę zapłacą-leczenie udaru zapomnij. Ale byłoby go stać na prywatne ubezpieczenie( ͡º ͜ʖ͡º)
      Takie młotki nigdy nie zrozumieją, że to państwo płaci pielęgniarkom i dlatego mają leczenie o 50% tańsze gdyby państwo tego nie robiło. Zapomnijcie o podwyżkach dla pielęgniarek, bez podwyżek składek.
      A jak myślicie, że da się to zrobić bez podwyżek podatków to ludzie za to zapłacą życiem-mniej leków refundowanych, gorsze wyposażenie szpitali, pogotowia, itd...
      Albo, albo... Nikt kasy nie wyczaruje

    •  

      pokaż komentarz

      @fiziolek: Przeczytałem, mogę Twojej żonie i Tobie tylko współczuć,to wszystko jest przerażające i bardzo smutne.Trzymajcie się,pozdrawiam.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie adekwatnie zarabiają też strażacy i policjanci, a nikt z nich w ramach protestu nie przestaje strzec ludzi i gasić pożary.
    Podobno pielęgniarki pracują z powołania, ale widać, że to powołanie liczy się grubością portfela.

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie ciekawi tylko jedno. Jak wszyscy Ci krytykujący, że pielęgniarka ma czelność chcieć pieniędzy, albo, że wiedziała jaki wybiera zawód, będą sobie radzić czy to w szpitalu czy w domu bez pielęgniarki, ratownika czy innego przedstawiciela zawodu medycznego. Krytykować potrafi każdy. Tylko czy koniecznie trzeba akurat za to, że człowiek wybierając zawód chciał pomagać ludziom? Czyli, że dobroć wynagradzana jest biedą? Ogólnie to gratuluję większości społeczeństwa podejścia do tematu. Macie rację: WAM SIĘ NALEŻY!

    •  
      W..........a

      -23

      pokaż komentarz

      Tylko czy koniecznie trzeba akurat za to, że człowiek wybierając zawód chciał pomagać ludziom?

      @rm84: Po tym jak w szpitalach traktuje się pacjentów nie sądzę aby one chciały komukolwiek pomagać, robią to bo muszą.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaPolska: Żyjemy w kraju wolnym. Nikt nikogo do pracy nie zmusza, więc raczej jednak chcą. A temat traktowania pacjentów jest dużo szerszy i jak już było tu pisane, nie zależy to tylko od pielęgniarek. Tylko, że do nich każdy będzie miał odwagę szeroko i głośno otworzyć usta a do odpowiedzialnych za burdel w służbie zdrowia to już nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @rm84: Jakby to cholerne państwo polskie nie odpalało sobie 44% prowizji od mojej umowy o pracę, 49% od każdego tankowania paliwa i średnio 15% od każdych zakupów, to śmiem twierdzić iź stać by mnie było na wykup prywatnego ubezpieczenia, w tym pielęgniarkę która zarabiałaby godziwe pieniądze.

      I może jakiś as lewactwa wytłumaczy mi jak to jest że wg. forbes.pl z lutego 2015 cyt.: "W ciągu dekady nasze wydatki na ten cel (służba zdrowia - dopisek mój), w ujęciu kwotowym, wzrosły o 110 procent." - czyli wydatki w tym obszarze rosną a nadal jest ch#^&!wo?

    •  
      W..........a

      +2

      pokaż komentarz

      Jakby to cholerne państwo polskie nie odpalało sobie 44% prowizji od mojej umowy o pracę, 49% od każdego tankowania paliwa i średnio 15% od każdych zakupów.

      @fryderyk_basta: A kto by te pielęgniarki wyszkolił? Skoro nie było by Państwowych uczelni? Tylko nie mów że prywatne bo każdy wie jaki tam jest poziom

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaPolska: zastanów się, czy po kolejnym dyżurze, przemęczony, traktowany często jak szmata, miałbyś siłę dalej uśmiechać się do ludzi - nawet mając szczere chęci.

    •  
      W..........a

      -7

      pokaż komentarz

      @Safana: Zawsze jak przyjdzie ktoś po znajomości to nagle wszystkie uśmiechnięte i miłe.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaPolska: Pytanie czy to w ogóle musiałaby być szkoła? Moim zdaniem i tak wszystko sprowadza się do kwestii rynkowej czyli prawa podaży i popytu. Jeżeli faktycznie tak jest iż prywatne szkoły pielęgniarskie są tak złe to wynika z prostego faktu iż konkurencję stanowią dla nich dotowane publiczne szkoły, w których osoby uczące się płacą mniej w stosunku do prywatnych. Po co przepłacać -> niska jakość nauczania w prywatnych szkołach bo jest małe zainteresowanie.
      Załóżmy że nie ma i szkół prywatnych i publicznych. Znowu, prawo popytu i podaży. Jest duże zapotrzebowanie na obsługę medyczną. Osoba prowadząca działalność gosp. w zakresie świadczenia usług medycznych potrzebuje na gwałt wykwalifikowany personel więc ściąga ludzi z rynku. Z czasem potrzebuje coraz więcej personelu więc zatrudnia ludzi których sam musi wyszkolić albo z czasem zwraca się do niego inny przedsiębiorca który mówi ze mu wyszkoli takie osoby i założy taką szkołę/kursy. Znowu prawo popytu i podaży. Szpital potrzebuje personelu i to dobrze wykwalifikowanego bo jak nie to straci klientów i ubezpieczalnie które będą tam kierowały tam swoich klientów. A inny przedsiębiorca będzie prowadził działalność gosp. w zakresie edukacji/szkolenia pielęgniarek bo widzi popyt na to. I wszyscy są zadowoleni i uśmiechnięci, w tym też pielęgniarki.

      A tak mamy anomalię której podstawową przyczyną jest ingerencja państwa w rynek.

      @pielegniarkapolska: mówiąc trochę brutalnie ale sama jest Pani sobie winna, jeżeli głosowała Pani na którąś z tych partii politycznych : PIS, PO, SLD, PSL, bądź nie bierze Pani udziału w głosowaniach. To posłowie tworzą prawo/regulacje które przekładają się na warunki Pani pracy. Szlochanie nad tym że jest ciężko, poniżająco i za mało pieniędzy nic nie da bo to jest skutek socjalistycznego systemu zdrowotnego. Przyczyną jest rząd i posłowie których ludzie wybierają w wyborach, w tym Pani.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaPolska: masz strasznie idealistyczne podejście do zawodu pielegniarki. Powinna być zawsze uśmiechnięta nawet jeśli poprzedni pacjent zwyzywał ją od śmieci, powinna pracować nawet za darmo bo nagrodą dla niej powinno być to że pomaga. A że w rzeczywistości nie ma takich ludzi którzy by to wytrzymali? Tym gorzej dla rzeczywistości.

    •  
      W..........a

      +1

      pokaż komentarz

      @fryderyk_basta: Według Ciebie idealne państwo do mieszkania to jakiś busz w afryce gdzie nie ma dróg szpitali, policji ale i państwo nic nie zabiera w podatkach. Dlaczego tam nie sprawdza się twoja teoria popytu podaży?

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaPolska: To jakie masz rozwiązanie problemu? Nic nie przedstawiłeś tylko krytykujesz innych. Sam dobrowolnie narzucisz na siebie dodatkowy podatek, żeby pielęgniarki nie były umęczone i zawsze uśmiechnięte? A może narzucisz taki dodatkowy podatek na resztę?

      Z tych 100 mld rocznie na służbę zdrowia ok 30 mld idzie z prywatnych pieniędzy (w tym abonamentów oferowanych przez pracodawców). To znaczy że ludzie już płacą podwójnie za to do czego teoretycznie są uprawnieni i za co płacą 10% swojej pensji.
      W czerwcu byłem świadkiem rozmowy pacjenta z recepcjonistką w prywatnym szpitalu ale mającym kontrakt z NFZ:
      P: Dzień dobry, chciałem się umówić na operację zaćmy na 2018 rok.
      R: Operacja czy wizyta?
      P: Chyba wizyta i operacja...
      R: Nie, najpierw umawiamy na wizytę a potem na operację.
      P: Aha... ale operacja wtedy kiedy będzie?
      R: No nie wiem, trudno mi powiedzieć co będzie za dwa lata..., możemy nie mieć kontraktu z NFZ, albo i samego NFZ nie będzie... możliwe że po ok 4 miesiącach od wizyty będzie Pan miał operację...
      P: Aha, to proszę mnie zapisać...

      Moim zdaniem doszliśmy już do takiego miejsca gdzie nie ma miejsca na "systemowe rozwiązania" tylko należy zlikwidować ten system. Dopuszczam taką możliwość iż po likwidacji tego socjalu, ludzie np od 20 roku życia i pracujący nie są objęci żadnym tzw. ubezpieczeniem zdrowotnym, tylko we własnym zakresie się ubezpieczają. Natomiast starsi mają dopłaty z budżetu z podatku celowego, nazwijmy go "zdrowotnym", który pochodzi z wpływów z VAT. Likwidujemy składkę zdrowotną z umów o pracę (9,75% ?), likwidujemy NFZ, MinZdrowia i inne śmieszne agendy i całą biurokrację z tym związaną. Zostaje coś na kształt UKE, która aprobuje metody leczenia i leki na rynek.

  •  

    pokaż komentarz

    Tam nie będzie realiów 1 na 20 pacjentów. Niestety w Polsce ktoś dał wolną rękę dyrekcji szpitali jeśli chodzi o normę zatrudnienia pielęgniarek na danym oddziale . Myślę że za granicą nie będę robić nic czego tutaj nie robiłam.

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna