•  

    pokaż komentarz

    młodzi lekarze chcą zarabiać a nie sp%!#%%?ac do innych krajów bo tu nie ma dla nich pieniędzy za pracę. Gadałem niedawno z Panią lekarz w przychodni gdzie średnia wieku to pewnie z 65 lat. Mówiła jak jest

    •  

      pokaż komentarz

      @kotos00: Tak... Tylko ile to jest wystarczająco? Bo wiesz... Niemieccy lekarze też mówią, że im mało płacą:
      http://opole.wyborcza.pl/opole/1,35114,16211861,Niemcy_importuja_coraz_wiecej_lekarzy__Specjalisci.html

      Najważniejsze problemy są 2:
      1. Patologiczny system karzący za inwencję - najlepiej pacjenta zbyć. I to lekarze robią.
      2. Za mała liczba kształconych lekarzy.

      Pensje są 3-cim problemem, ale rezydentom wystarczy rewaloryzacja od momentu ostatniej podwyżki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Honigdachs: Nawet jakbyś kształcił 2x więcej lekarzy to większy % wyjedzie za granicę - nie wiem, co by to miało rozwiązać. Ja bym zwrócił uwagę na:

      1. Brak możliwości kształcenia. Zacząłeś rezydenturę na ginekologii po czym dochodzisz do wniosku, że to nie dla Ciebie i chcesz przenieść się na coś zabiegowego, kardiologię chociażby? Nie ma takiej opcji w Polsce, w Niemczech bez problemu.

      2. Brak pieniędzy na cokolwiek. Alkoholików utrzymuje się z pieniędzy podatnika, full pakiet badań dla świętego spokoju jak trafi taki element na sor. Natomiast normalnemu obywatelowi nie zlecisz badania jak masz podejrzenie ale nie poparte dostępnymi wynikami, bo dostaniesz po kieszeni.

    •  

      pokaż komentarz

      Niemieccy lekarze też mówią
      @Honigdachs: A co kogo obchodzą Niemieccy lekarze? Leczą mnie? Płacę na nich podatki?

      mało płacą
      @Honigdachs: To nie jest kwestia zarabiam nieźle ale wypadało by się upomnieć o podwyżkę tylko absurdów w rodzaju ofert pracy w szpitalu w której sprzątaczka dostaje więcej niż dyplomowana pielęgniarka.

    •  

      pokaż komentarz

      @jariyopume: Jakoś w Czechach lekarze zarabiają podobnie jak w Polsce a względem średniej krajowej zarabiają MNIEJ. I jakoś u nich jest mniejszy problem z niedoborem lekarzy. Bo kształcą WIĘCEJ a system jest bardziej ludzki.

      Źródło

      @i20918:

      A co kogo obchodzą Niemieccy lekarze? Leczą mnie? Płacę na nich podatki?
      No tak - kogo obchodzi fakt, że już sprawdzono - wysokie pensje nie zatrzymują lekarzy. W Słowacji są najwyższe względem całego bloku wschodniego a lekarzy mają tam niedobór. No ale po co analizować, nie? Przecież lekarz nie ma łba od myślenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Co to za gówniany wykres? W jakiej walucie są te średnie bo jeśli w zł to nie uwierzę że w UK lekarz średnio zarabia 4k.

      No tak - kogo obchodzi fakt, że już sprawdzono - wysokie pensje nie zatrzymują lekarzy.
      @Honigdachs: No tak idąc tym tokiem myślenia lekarze powinni odejść od łóżek i pozwolić umrzeć pacjentom aż rząd zmięknie. Sytuacja w której pielęgniarka zarabia mniej niż sprzątaczka jest patologią.

    •  

      pokaż komentarz

      Co to za gówniany wykres?

      @i20918: No tak - po co czytać źródła, które załączam, nie? Parytet siły nabywczej też jest całkowicie nieznanym pojęciem, nie? Jakieś kocopoły.

      Sytuacja w której pielęgniarka zarabia mniej niż sprzątaczka jest patologią.
      Zarobki pielęgniarek w Czechach są wyższe niż w Polsce - wiele pielęgniarek z Polski tam wyjeżdża. Jednak ja tutaj mówiłem o lekarzach i nie wiem czemu mi wyjeżdżasz z pielęgniarkami - czyżby ciężkie upośledzenie nie pozwalające ci zrozumieć tekstu czytanego.

      No ale tutaj na wypoku siedzi stado lekarzy, więc spodziewam się, że twoje gównoargumenty spotka fala plusów, natomiast moje posty, ze źródłami badań niezależnych zagranicznych instytucji to oczywiście gówno, bo jeżeli prawda przeczy idei, to tym gorzej dla prawdy.

    •  

      pokaż komentarz

      No tak - po co czytać źródła
      @Honigdachs: Powołałeś się na "źródło" argumentując wypowiedź skierowaną do @jariyopume, nie do mnie.

      ...twoje gównoargumenty spotka fala plusów
      @Honigdachs: Serdecznie pozdrawiam wszystkich plusujących moje gównoargumenty :D

      ...moje posty, ze źródłami badań niezależnych zagranicznych instytucji to oczywiście gówno
      @Honigdachs: To może zamiast pytać zagranicznych instytucji idź z jakimś łapiduchem na piwo i pogadaj jak to z ich strony wygląda(bo na pewno nie tak jak za PO miała w zwyczaju opisywać wyborcza).

      Zarobki pielęgniarek w Czechach są wyższe niż w Polsce - wiele pielęgniarek z Polski tam wyjeżdża.
      ja tutaj mówiłem o lekarzach i nie wiem czemu mi wyjeżdżasz z pielęgniarkami - czyżby ciężkie upośledzenie nie pozwalające ci zrozumieć tekstu czytanego.

      @Honigdachs: Uważaj bo już ci się udziela. Manifestacja i artykuł dotyczy pracowników służby zdrowia. Jeśli rząd się nie ugnie w kwestii lekarzy, nie ugnie się też w kwestii pielęgniarek. Pensje w obu zawodach są więc strukturalnie powiązane.

    •  

      pokaż komentarz

      @i20918: Bardzo fajnie, że odniosłeś się do moich argumentów. Typowy polaczek-robaczek "nie wiesz jak jest!", "statystyki kłamią - moi znajomi.. jakbyś miał znajomych to byś wiedział!".

      Jeśli rząd się nie ugnie w kwestii lekarzy, nie ugnie się też w kwestii pielęgniarek. Pensje w obu zawodach są więc strukturalnie powiązane.
      XD

      Czekam na kogoś z odrobiną RiGCz. A swoje argumenty przenieś na poziom lekarski - bo teraz to wygląda tak, jak lekarz przedstawiający wyniki badań naukowych jak leczyć konkretne schorzenie, ale przychodzi znachor i mówi "paaanie, ja to zawsze sok z cytryny i trochę nagietku stosowałem i działało - popytałbyś znajomych, to byś wiedział".

      Tak więc mówiąc po lekarsku - uprawiasz znachorstwo. Tylko, że w wydaniu gospodarczo-statystycznym.

    •  

      pokaż komentarz

      bo jeżeli prawda przeczy idei, to tym gorzej dla prawdy.
      @Honigdachs: Starasz się rozmawiać rzeczowo, szacunek za to. Ale teza, że pieniądze nie są jednym z głównych czynników motywujących polskiego lekarza do emigracji to bzdura moim zdaniem. Oczywiście, od pewnego etapu, gdy część moich potrzeb finansowych jest zaspokojona, nie myśli się o wypłacie a o rozwoju i wtedy faktycznie liczy się nie-patologiczny system czy możliwość dalszego kształcenia. Ale 2 tyś. nie są w stanie zaspokoić moich potrzeb finansowych. Nie po to uczyłem się 6 lat, dziesiątki godzin staży i siedzenia za friko po nocach na dyżurach na krzywą gębę, tylko po to by rozwinąć praktyczne umiejętności kontaktu z pacjentem, bo na studiach jedyne co robiłem, to wkuwałem anatomię by uczelnia mogła pochwalić się największym odsetkiem studentów biorących udział w konkursach z anatomii. I to ponoć jedna z najlepszych uczelni w Polsce. Zero życia towarzyskiego, wieczne siedzenie w akademiku i wkuwanie. I chcesz mi powiedzieć, że po tym całym wysiłku nie mogę nawet po roku ciężkiej pracy wyjechać na wakacje bo mnie nie stać?

      W dupę wsadź sobie definicję parytetu siły nabywczej, wyp$??#$?ę jeszcze dziś, bilet już zakupiony...

    •  

      pokaż komentarz

      @Honigdachs @i20918:
      Ja również uważam, że im więcej wykształcą tym więcej wyjedzie. Bo "wąskie gardło" jest wtedy gdy zaczynasz starać się o rezydenturę. Chcesz zostać onkologiem, a okazuje się że w każdym województwie jest po 1 miejscu specjalizacyjnym (z czego większość jest już "zaklepana" przez tatusiów profesorów dla swoich synków). I masz zostać rodzinnym tylko dlatego, że państwo rzuca Ci kłody pod nogi? A w Niemczech przyjmą Cię z otwartymi rękami na co tylko sobie zapragniesz... Nie mówię, że w Niemczech jest lepiej, bo wiem, że Polscy lekarze pracujący w Niemczech, chętnie wróciliby z powrotem do kraju, gdyby mogli.

      A w manifestacji pracowników ochrony zdrowia nie chodzi tylko o pensje. Nawet gdyby nikt nie dostał podwyżki, ale jednak zwiększyliby %PKB na służbę zdrowia, wiele by się zmieniło. Więcej pieniędzy, to większa liczba personelu, czyli personel, który ma czas zająć się pacjentem. W przychodni lekarz ma przeznaczone na pacjenta 15 minut. I nie jest to jego wymysł, tylko po prostu ma taką kolejkę, że gdyby wizyta trwała dłużej, czekałoby się do specjalisty dwa lata, nie rok. Gdyby szpitale miały więcej pieniędzy, mogłyby zatrudnić w tym samym czasie dwóch lekarzy, a nie tylko jednego. I problem kolejek pomału, pomału rozwiązałby się sam.

      @zielonek1000
      Lekarze-karierowicze są, nie zaprzeczam temu. Jednak to nie oni strajkują, oni mają swoje prywatne gabinety, swoje biznesy i nie potrzeba im wyższej pensji w szpitalu. Strajkują ci, którzy chcą pracować w szpitalu, ale w takich warunkach się po prostu nie da. Bo za kulającą politykę w ochronie zdrowia i złodziejów w NFZ obrywa nie minister zdrowia czy rząd, tylko ten biały fartuch, który w tej zabawie, jest tak samo jak każdy pacjent tylko zwykłym pionkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Honigdachs akurat w czechach obowiazuje 3x sredniej krajowej, sytuacja w 2010 w czechach byla bardzo podobna do naszej w chwili obecnej. Linkuje krotki opis
      http://www.oil.org.pl/xml/oil/oil68/gazeta/numery/n2012/n201205/n20120507

    •  

      pokaż komentarz

      @i20918: Potwierdzam informacje. Jestem świadkiem takiej sytuacji.. pani salowa, która zatrudniona jest jako "robotnik gospodarczy" zarabia tyle samo co pielęgniarka z mgr + specjalizacją. Przykre.
      Jedni mówią, że to powołanie powinno kierować personelem medycznym a nie kasa. Ale jak już ktoś powiedział, powołaniem rachunków nie zapłacisz. A jak na 24 lub 12 godzinne dyżury, zarwane noce, święta, sylwestry to 2000 brutto zasady (+ ok.35zł za dyżur nocny/świąteczny - w przypadku pań salowych i pielęgniarek) jest zdecydowanie za mało.

    •  

      pokaż komentarz

      @monia9

      To niech zdejmą tabliczki NFZ i zap?!!$@#ają jak ja i każdy normalny człowiek profesjonalnie traktując to co robią. Tylko jakoś nie widzę chętnych. A wiesz czemu? Bo za taką robotę by poszli z torbami i stare dziadki z poprzedniego systemu czekające do emerytury w życiu by nie przetrwały godziny żyjąc tylko z prywatnej kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      Nawet jakbyś kształcił 2x więcej lekarzy to większy % wyjedzie za granicę

      @jariyopume: Rozwiązanie. Skoro studia ma za frajer - co najmniej 10 lat pracuje obowiazkowo w polskiej służbie zdrowia. Potem moze sobie sp@$?$?%ać niewdzięcznik.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: zgoda, ale wszystkie studia płatne, nie tylko medycyna bo akurat twój odbyt ma tendencję do wypadania i starasz się zadbać o swój interes przetrzymując ludzi wbrew ich woli

    •  

      pokaż komentarz

      @Honigdachs: zrodlo z 2011r. Teraz w czechach zarabiaja 1,2 sredniej i planuja w ciagu roku podniesc do 1,5

    •  

      pokaż komentarz

      @Honigdachs: Lekarz stażysta zarabia 2007PLN brutto, od stycznia będzie to tylko 7zł więcej niż minimalna krajowa. Pamiętaj, że lekarz da sobie radę w całej Europie...a co z pacjentami w Polsce?

      Potrzebne jest zwiększenie nakładów na służbę zdrowia - na szpitale, pensje, kształcenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @kotos00: a to nie jest bardziej złożony problem? bo nawet jak oni zaczną lepiej zarabiać (kosztem pacjentów bo to od nich trzeba wyciągnąć kasę na te podwyżki) to ci pacjenci spieprzą za granicę, i taka spirala powstanie. jedni będą bardziej dodusani przez drugich i będą uciekać. Wygląda to na bardziej złożoną sytuację niż "dajcie młodym po studiach kasę od sąsiadów"

    •  

      pokaż komentarz

      @zielonek1000: jak wszyscy "zdejmą" tabliczkę NFZ to kto będzie pracował w szpitalach?

    •  

      pokaż komentarz

      @zielonek1000: Ok zdejmiemy. Przyjdziesz synku z płaczem, że plombka 850 zł

    •  

      pokaż komentarz

      @kotos00: każdy chce zarabiać, nie tylko młodzi lekarze, niech się tak nad sobą nie użalają, 40 min u laryngologa w W-wie to koszt 140-180PLN, ja za godzinę ledwo 15PLN dostaję
      mam takie pytanie, co z darmowymi studiami, na których się wykształcili za podatki każdego Polaka a teraz łoją prywatnie po takich cenach i jeszcze im mało?! może by trochę zluzowali "biedacy" albo niech odpracowują, zresztą pies ich trącał pazerne hieny

  •  

    pokaż komentarz

    Ja im dam kuźwa strajk. Niech się te nieroby wezmą do roboty a nie tylko bazgrzą jak nawalony dyslektyk, olewają ludzi, i traktują klientów jak najgorsze gówno siedząc na utrzymaniu podatników przez dziesięciolecia. Do roboty lenie! I nauczyć się pisać czytelnie bo ludzie jeżdżą za granicę i dokumenty czytelne potrzebują.
    Spotkałem wiele grup zawodowych ale takiego łajdactwa, lekceważenia i bezczelności jak u konowałów w południowej Polsce to nie spotkałem nigdy i nigdzie w życiu. Kompletnie bezużyteczni ludzie. Przynajmniej dla mnie, dla mojej rodziny którą prawie wykończyli i dla moich znajomych (którzy mają ich dość jeszcze bardziej niż ja), do tego łapówkarstwo, niewystawianie skierowań (bo to przecież z ich puli idzie) i lewizna na koncie ZIP (którą NFZ każe opłacać pacjentowi).

    •  

      pokaż komentarz

      @zielonek1000: im więcej takich bredni czytam, tym bardziej jestem przekonania, że komuś zależy żeby antagonizować społeczeństwo i lekarzy #60groszyzawpis

    •  

      pokaż komentarz

      @jariyopume: przeciez wszyscy wyksztakceni i w mniemaniu prostego ludu dobrze zarabiajacy to teraz wrogowie klasy robotniczo-chlopskiej. Nasz przedstawiciel tej klasy podobne zdanie ma o sedziach i banksterach.

    •  

      pokaż komentarz

      @jariyopume: bo to nie sa wyksztalciuchy i sa swoi. Prostemu chlopowi programista krzywdy nie zrobi, a taki lekarz? O panie! Wujkowi Stachowi to zle hemoroidy wycial, bankster kredytu udzielil i okradl, a sedzia to skazal jak w morde dal sasiadowi. Zapytaj Zielonka on ci zaraz znajdzie po 3 anegdotki na temat lekarzy i sedziow dowodzace, ze to zli ludzie. Pal licho, ze zli ale oni wiecej od niego zarabiaja! Takiej mieszanki prawdziwy wolak nie daruje

    •  

      pokaż komentarz

      @Internet_the_explorer: przecież w tym co napisał zielonek jest trochę prawdy. Czy nieznane są przypadki przypisywania fałszywych świadczeń do realizowanych zabiegów, albo "optymalizowania" kosztów poprzez wykonywanie niepotrzebnych usług w celu osiągnięcia korzystniejszej grupy JGP etc (czyli, de facto, wyłudzania pieniędzy z NFZ)? Skala rozbestwienia niektórych lekarzy jest naprawdę porażająca.
      @zielonek1000: mój kolega (z branży) podzielił lekarzy na dwie grupy: profesjonalistów, którzy w zawodzie nie znaleźli się przypadkiem - grupę ludzi rzeczywiście starających się zrozumieć pacjenta i pomóc (oczywiście czasami jest to trudne). Oraz drugą grupę, grupę karierowiczów, których zawód lekarza przerósł. Ogół pacjentów uważają za motłoch, a motłoch do wielkiego pana doktora powinien wchodzić na czterech. Obcowanie z drugą grupą jest szczególnie zabawne - nadęty bufon sprawnie albo i nie omijający ostre krawędzie (bo zdaje sobie sprawę, iż jeśli powietrze zejdzie to nic poza wydmuszką nie zostanie). Zabawne dla mnie - człowieka który nigdy na nic nie chorował. Innym współczuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: i to jest powod do wypisywania takich rzygow i sprzeciwiania sie protestom?

    •  

      pokaż komentarz

      @Internet_the_explorer: nie znam szczegółów leczenia członków rodziny Zielonka, natomiast uogólnienia (w każdą stronę) często są krzywdzące. Rezydenci rzeczywiście są słabo opłacani, jednak z ich perspektywą dochodów - poradzą sobie. Przypomnieć o sobie jednak zawsze warto, szczególnie jeśli mają taką potrzebę. Nie mam nci przeciwko samoorganizacji różnych grup społecznych. Wręcz przeciwnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @jariyopume: @Internet_the_explorer:

      Prostemu chlopowi programista krzywdy nie zrobi
      no to już niedługo się zacznie bo każdy prosty chłop będzie miał kompa
      - za Windowsa 10
      - za wysokie wymagania Wieśka
      - za c@%$!wy sterownik
      - za Internet Explorer ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: @Internet_the_explorer: @ostatni_lantianin: @jariyopume:

      nie znam szczegółów leczenia członków rodziny Zielonka,
      I dobrze bo byś się załamał, ale wystarczy że ci powiem że ojca prawie wykonczyli ,a luba leży koło mnie połamana i aktualnie nie chodzi (odmówili zawiezienia jej na operację więc musiałem wieść ją sam prywatnym autem)
      Robiłem z tymi ch..mi dekadę (choć akurat w prywatnym sektorze) i mam pełne prawo psioczyć na tych łajdaków. Nigdy nie wziąłem łapówki, nigdy nie wziąłem złotówki z kasy podatników za swoją pracę a klient był dla mnie zawsze jak król, 6 dni w tygodniu, czasem 7. Nigdy nie miałem umowy z kasą chorych ani funduszem zdrowia. Chętnie zobaczę ich w tej samej sytuacji.
      Ojca błędnie zdiagnozowali, sfałszowali papiery a dodatkowo wystawili lewe rachunki na niewykonane procedury.
      Internet Explorer niech zamknie ryja bo to że ludzkie zdrowie ma dupie to akurat wcale mnie nie dziwi.
      tu masz kilka szczegółów
      http://www.wykop.pl/wpis/13649679/#comment-43934653
      http://www.wykop.pl/wpis/17955525/no-i-nie-ma-dnia-bez-wqrwu-na-sluzebnice-zdrowia-d/
      http://www.wykop.pl/wpis/17932997/pierdziele-pojebany-kraj-zachcialo-mi-sie-isc-pans/
      http://www.wykop.pl/wpis/16959051/kurwa-trzymcie-mnie-ludzie-bo-nie-wytrzymam-ojciec/
      http://www.wykop.pl/wpis/18465737/do-kobiety-z-polamanym-kregoslupem-karetka-nie-prz/

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: Jak ja uwielbiam podnoszenie argumentu "z ich perspektywą dochodu". To ja Ci obiecuję, że za 20 lat wpłacam na Twoje konto 30mln złotych, ale do tego czasu masz żyć za 2000zł miesięcznie i się szkolić i wydawać na książki- łącznie ok 3500zł/miesiąc (czasem mniej, zwykle więcej). Też masz przed sobą zajebistą perspektywę.
      Pokaż mi kogokolwiek kto najadł się obietnicą że "kiedyś będzie lepiej".

    •  

      pokaż komentarz

      Rezydenci rzeczywiście są słabo opłacani, jednak z ich perspektywą dochodów - poradzą sobie.

      @HaHard: Poradzą sobie, bo większość to zaradni ludzie. Tylko jakim kosztem.

    •  

      pokaż komentarz

      Myślał ktoś nad jakimś projektem zabierającym prawicy prawo wyborcze? Taki @zielonek1000: chyba go nie potrzebuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz:

      To ja Ci obiecuję, że za 20 lat wpłacam na Twoje konto 30mln złotych, ale do tego czasu masz żyć za 2000zł miesięcznie i się szkolić i wydawać na książki- łącznie ok 3500zł/miesiąc

      Czy tak wyglądają Wasze rzeczywiste przychody i koszty?

      @The_Starfish:

      Poradzą sobie, bo większość to zaradni ludzie. Tylko jakim kosztem.

      Bardzo dobrze że sobie radzą, przecież ja dobrym lekarzom, ogólnie dobrym ludziom życzę wyłącznie dobrze. Tylko tak się składa, że znam Wasze środowisko (podobnie jak i kolega Zielonek, o ile mnie pamięć nie myli obaj pracowaliśmy w zarządzie b.dużych ośrodków medycznych, oczywiście nie piastowaliśmy funkcji dyrektora medycznego, gdyż żaden z nas nie jest lekarzem. Ale ja nawet nie chcę o tym gadać. Służba zdrowia w PL to tragedia, gdybym napisał co sądzę o informatyzacji tego typu placówek i poparł przykładem znanym mi z autopsji - juro miałbym w domu niespodziewanych gości). Po całej tej historii przeprowadziłem się do małego miasta i dodaję znaleziska na Wykopie ;)

      Wracając do samego protestu rezydentów: trudno uznać Wasze postulaty za nietrafne, trudno nie uznać faktu, iż zarabiacie naprawdę mało. Jedyne co umyka Wam sprzed oczu to polskie realia - państwo na dorobku. Polska to nie Niemcy, nie żyjemy także w realiach Francji czy Wielkiej Brytanii. Nie da się zwiększyć w prosty sposób nakładów na służbę zdrowa, wiązałoby się to z koniecznością podniesienia podatków lub redukcji wydatków w innych sektorach. Podwyżka płac rezydentów nie byłaby może zbyt bolesną dla budżetu, natomiast należy liczyć się z prawdopodobieństwem, iż w jej skutku doszłoby do protestu specjalistów itd. itp. czyli kolejne wydatki. Nakłady na polską służbę zdrowia są niższe niż na francuską czy niemiecką, ale pamiętajmy na jakim etapie rozwoju gospodarczego jesteśmy, w jakich realiach politycznych i geopolitycznych żyjemy.

      @zielonek1000 : niezły cyrk, nie przeczytałem jeszcze wszystkich wpisów, ale zastanawia mnie czy próbowałeś się gdziekolwiek odwołać, interweniować u lekarzy w miejscu wykonywania badań? Organizacja publicznych ośrodków zdrowia często jest rzeczywiście koszmarna. Jak tylko przeczytam całość, spróbuję się odnieść.

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: Podstawowa pensja rezydenta wynosi w pierwszych 2 latach ~2250zł netto, w kolejnych ~2500. Jak robisz specjalizację deficytową (coś jak kierunek zamawiany) to podstawa jest 300zł brutto wyższa. Do tego dochodzą dyżury, za które dostajesz ok 1000zł, ale w wielu szpitalach są problemy z terminowością. Na przykładzie specjalizacji z chirurgii, konferencja kosztuje 500zł za samo uczestnictwo+ 70zł wzwyż za dobę w hotelu+ dojazd we własnym zakresie. Możesz liczyć na częściowe dofinansowanie uczestnictwa (i to nie każdej konferencji na którą chcesz jechać), ale resztę kosztów pokrywasz sam. Wypada być na minimum 2-4 konferencjach rocznie. Do tego z kosztów dochodzą podręczniki ( są 2 główne i szereg pobocznych, główne to koszt 500zł sztuka), prenumerata czasopism medycznych bo zwyczajnie musisz być na bieżąco (100zł za minimum jedną i w zasadzie sky is the limit bo towarzystw naukowych jest od groma i niemal każde wydaje swój periodyk). No i nie zapominajmy o kursach. Pierwszy z brzegu 2-dniowy kurs USG to 2500zł+ koszty takie jak przy konferencji, a jak chcesz zrobić kurs chirurgii laparoskopowej w Davos (moim zdaniem top of the tops) to wychodzi to jakieś 4000 CHF (plusem jest to, że możesz sobie wieczorami pojeździć na nartach, oczywiście za dopłatą). Ale nawet licząc kursy odbywające się tylko w Polsce hajs wykładasz gruby.

      I żeby na to zarobić, taki rezydent MUSI dorabiać po godzinach. W dużym mieście stawka za 1h to 20-35zł, we wiochach nawet i do 150zł (ale musisz dojechać i najczęściej robisz tym co sobie przywieziesz, a o luksusach typu USG to wiesz że istnieją). Więc haruje się po 300 i więcej h żeby na to wszystko mieć. Oczywiście nie muszę pisać, że rodzinę (jak se zdążyłeś przed specjalizacją założyć) widujesz tylko na zdjęciach?
      Więc liczymy:
      Pensja podstawowa + dyżury= 3300zł za ~180h pracy
      Kasa z fuch (uśredniając 50zł/h- czasem więcej, zwykle mniej)= 8000 zł (zakładamy, że pracujesz 160h na fuchach)

      Koszty:
      Prenumeraty= 150zł
      Kurs USG= 2800 zł- wliczone koszty po taniości(więcej niż podstawowa pensja. Jak nie dorabiasz, nie jesz)
      Konferencja= 250(bo szpital dopłacił)+400(koszty)= 650
      Podręcznik= 500 zł (kolejny kupisz za miesiąc, potem będziesz gromadzić literaturę jeszcze przez jakiś czas)
      Dostęp do baz naukowych, wykupienie dostępu do artykułów=~ 600zł
      Ciuchy medyczne= ~500zł rocznie bo ciągle to pierzesz i się niszczy
      Jest jeszcze kilka rzeczy, których tak na szybko teraz nie wymienię. Tak pobieżnie koszty wahają się od 3000 do nawet 8000. A pamiętaj, że rezydent to człowiek około 30-35 lat i też ma fanaberie typu: jakoś dojechać do pracy, ubrać za coś dziecko, spłacić ratę kredytu. O bezcennym czasie, którego nie spędzasz w tym czasie z rodziną nie wspominam. Mało jest lekarzy, którzy widzieli jak ich dziecko stawia pierwsze kroki albo wypowiada pierwsze słowo, a wszystko dlatego, że muszą zapewnić mu byt. I teraz mi powiedz czy sytuacja w której państwo każe Ci (ustawowo) wydać więcej niż zarabiasz (kwestia także regulowana ustawowo) jest fair?

    •  

      pokaż komentarz

      to polskie realia - państwo na dorobku. Polska to nie Niemcy, nie żyjemy także w realiach Francji czy Wielkiej Brytanii

      @HaHard: Na 500+ jakoś się znalazło, więc ja osobiście mam do nich k!$$a jednak pretensje. To nie kwestia możliwości tylko priorytetów, bo ułamek kwoty na 500+ załatwiłby sprawę niedofinansowanej przez 40 lat ochrony zdrowia. Tylko na to jakoś dziwnym trafem nigdy nie ma pieniędzy. Ale jak trzeba zadłużyć kraj bardziej niż Gierek "bo k!$$a czemu nie" to jakoś nikt nie widzi problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz: i co w zwiazku z tym? Moj zawod rowniez wymaga pokladow gotowki i nie strajkuje, nie placze, tylko biore sie do roboty. Za cudze latwo jest strajkować (czyt. pieniadze podatnikow). Znam wielu lekarzy, ktorzy spoto zarabiaja i stac ich na wiele. Mam rowniez lekarza w rodzinie i zarobki nie sa male.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiecznybeton: OK. To teraz powiedz cwaniaku czy Twoja podstawowa pensja jest ograniczona ustawowo- bo moja tak. Jak robisz w prywatnej firmie to sam sobie wypłacasz kasę, a jak jesteś specjalistą to możesz iść, negocjować warunki a jak się nie podoba to się zwolnić. Poza tym jak widzisz, że firma się wali i leci w c?$%# z kasą to zwijasz zabawki i znajdujesz tak samo albo lepiej płatną robotę- ja jestem przywiązany do jednego miejsca i jak szpital zbankrutuje to zostaję na lodzie. Pensja rezydenta jest zamrożona i nie była waloryzowana od 2009r.

      Znam wielu lekarzy, ktorzy spoto zarabiaja i stac ich na wiele.
      I ile ci lekarze mają lat?

      nie placze
      To zapłaczesz jak najdalej za 2 lata nie będzie miał kto leczyć Ciebie albo Twojego dziecka.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz: Załóż prywatny gabinet.

      Wiele osób ma zamrożoną pensje. Nie tylko Ty jesteś poszkodowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiecznybeton: Ale totalnie nie przeczytałeś tego co drFranz napisał. Aż przykro, że masz jeszcze czelność cokolwiek napisać...

    •  

      pokaż komentarz

      @wiecznybeton: Odpisałbym coś na tę mądrość ale musiałbym Ci nawrzucać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kotwpizamie: @drFranz: no co mam Ci odpisac? Przychodzi taki klient jak Ty i mowi, ze za drogo. Konkurencja jest, wiec cena idzie na.leb na szyje. Mniejsza z tym, ze rezydent. Pozniej przychodzi lekarz, ktory spi na kasie u mowi, ze tez za drogo. Cena leci w dol. Hmm, za projekt kliniki lekarz mi nie zaplacil, a wrecz spi na kasie. Posrednio odpowiadam za zycie ludzi. Bez porownania do lekarzy.

      Ustawowo nikt mi nie zabrania zarabiac wiecej. Zabraniaja mi ludzie. Najlepsze jest to, ze najuczciwsi sa ludzie mniej zamozni.

      Z drugiej strony wybierajac zawod teraz, wybralbym cos zupelnie innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz:

      I teraz mi powiedz czy sytuacja w której państwo każe Ci (ustawowo) wydać więcej niż zarabiasz (kwestia także regulowana ustawowo) jest fair?

      nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem - z tego co napisałeś wynika, iż Twój dochód jest dochodem cyklicznym i stałym, na względnie akceptowalnym poziomie (abstrahując od nakładu pracy), natomiast wydatki są wydatkami jednorazowymi (pomijając dojazdy i inne wydatki, które każdy inny śmiertelnik także ponosi z własnej kieszeni). Więc jeśli jednorazowo (czy sumarycznie) - raz na rok - wydasz nawet 10k, to czy to jest aż tak wielki problem?

    •  

      pokaż komentarz

      @HaHard: "Fuchy" mają to do siebie, że teraz ją masz, a za chwilę nie i jak uda Ci się odłożyć jakąś górkę to ona prędzej czy później stopnieje. Napisałem Ci że nie wymieniłem wszystkich ponoszonych kosztów. Dochód też nie jest stały bo nie mam siły zap?$!%#%ać miesiąc w miesiąc po 350h na etacie i na fuchach. Pokaż mi kogokolwiek kto pracuje na 2 etaty i uznaje się to za normę. W moim środowisku 300h pracy na nikim nie robi wrażenia.

      Nie wiem jak wyliczyłeś koszty na 10k/mc. Może moja wina bo nie doprecyzowałem ale na kursie jestem raz na miesiąc albo 2. Jeden kurs kosztuje 2000, a inny 8. Zastanawiam się nad kursem z medycyny estetycznej za 15000 ale nie wiem jeszcze czy mi się go opłaca robić. Poza tym nie wiem czy zdążę na niego uzbierać.

    •  

      pokaż komentarz

      @zielonek1000: Wyzwałbym cie od najgorszych ale klauzla sumienia mi nie pozwala.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz: Sprostuję. Ten ostatni kurs to trochę fanaberia bo liczę na to, że uda mi się trochę zredukować liczbę godzin w innych pracach. Doba nie jest z gumy i zaczyna mi to dawać w dupę. Ale pewnie i tak ktoś napisze że jestem pazerny...

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz: ile czasu od ukończenia studiów medycznych potrzeba do zdobycia specjalizacji i otworzenia własnego gabinetu (rozumiem, ze be specjalizacji jest to niemożliwe)?

    •  

      pokaż komentarz

      @floatingpoint: Proces specjalizacji to 4-6 lat. Formalnie. W polskich realiach dłużej z uwagi na trudno dostępne szkolenia oraz niewydolność lekarskiego portfela w tym okresie. A gabinet? Zależy co chcesz robić. Najprościej gabinet wynająć lub dzierżawić- wtedy część kasy idzie dla osoby trzeciej. Jeśli myślisz o czymś własnym to koszty to zakup lokalu+ adaptacja + wyposażenie. I teraz jak jesteś internistą to wypada mieć chociaż EKG (20 000zł), USG (80-400 000), leżankę, biurko, krzesła i 100 innych pierdół. Jak zabiegówka to zależy co, ale bez 300k na start nie podchodź.

      Czemu piszę o kosztach, a nie o czasie jaki potrzebujesz na otwarcie gabinetu? Bo musisz jakoś na to zarobić i jak Ci się uda, wtedy masz gabinet. Banki raczej mało chętnie przyznają kredyty na 6-cyfrowe sumy, więc trzeba kilka lat popracować w zawodzie gdzie indziej, mieć konkretne dochody i w miarę sensowną pozycję na rynku. Więc moim zdaniem prywatny gabinet jest realny około 8-10 lat po studiach. No chyba że masz farta i rodzice są lekarzami. Moi nie są.

      Teoretycznie jak masz hajs to możesz sobie otworzyć gabinet już na specjalizacji, ale z racji tego, że nie wykonasz sporej części specjalistycznych procedur samodzielnie nie będzie na ciebie popytu. Możesz sobie siedzieć i przyjmować jako lekarz POZ bo masz prawo wykonywania zawodu i jeśli jest akurat na to popyt w okolicy to może się udać. W innych wypadkach to utopiona kasa.

    •  

      pokaż komentarz

      @drFranz: czyli standard, czym różni się opisana przez Ciebie sytuacja od specjalisty np. w korpo który przyucza się do fachu i chce za jakiś czas otworzyć działalność na własny rachunek? Kredyt to standard, albo innego rodzaju finansowanie - inwestor / spółka.. Co więcej taka inwestycja wydaje się obarczona małym ryzykiem czytając o kolejkach do specjalistów (chyba ze planujesz przyjmować jak doktor Judym). Odnośnie kredytów i inwestycji kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Nawet w regulowanych zawodach nikt nie poda Ci nic na tacy - przedsiębiorczość to podstawa.. Czy największe kolejki sa do lekarzy którzy najlepiej odpowiadają na potrzeby rynku np. stosunek ceny do jakości, czy do a profesorów wykładających na uczelniach medycznych?

    •  

      pokaż komentarz

      @floatingpoint:

      czym różni się opisana przez Ciebie sytuacja od specjalisty np. w korpo który przyucza się do fachu i chce za jakiś czas otworzyć działalność na własny rachunek?

      Zastanów się nad tym jak będziesz czekał pół roku w kolejce do lekarza bo za 2200/mc nikt nie będzie chciał Cię leczyć. Nie wmówisz mi, że to że lekarze pracują na 2 etaty jest rzeczą normalną i że tak powinno być. Bo jak specjalista w korpo się pomyli to stracisz kilka tysięcy. Jak pomyli się lekarz to stracisz matkę/dziecko/nogę/oko- i za tę odpowiedzialność chcę otrzymywać adekwatne wynagrodzenie skoro już muszę się babrać w państwowej ochronie zdrowia. Ponadto, żeby trzeźwo myśleć trzeba być wypoczętym. Już nawet typ co siedzi za fajerą tira ma obowiązek odpoczywać. Ja mam obowiązek zap$@#!%@ać. Widzisz różnicę?

      Czy największe kolejki sa do lekarzy którzy najlepiej odpowiadają na potrzeby rynku np. stosunek ceny do jakości, czy do a profesorów wykładających na uczelniach medycznych?

      W przypadku lekarza akurat jedno z drugim się łączy. Jest oczywistym, że najważniejsza jest wiedza i doświadczenie- jak wszędzie. A największą wiedzę mają profesorowie wykładający przedmioty kliniczne, więc nie myl pierdzistołków np. z polibudy, którzy przez 30 lat mówią to samo i zadają te same pytania na egzaminach (nie generalizuję, ale są tacy) z ludźmi, którzy są zawsze na bieżąco. Oczywiście na medycznej też są przedmioty czysto teoretyczne często wykładane przez ludzi, którzy nie są lekarzami. Ale "zawód: nauczyciel akademicki" w przypadku lekarza klinicysty jest dodatkiem, a nie celem samym dla siebie.

      (chyba ze planujesz przyjmować jak doktor Judym)

      Gdyby przełożyć sytuację Judyma na dzisiejsze realia, to Wasz ulubony doktor przyjeżdżałby do pacjentów ferrari.

  •  

    pokaż komentarz

    Mój różowy jest rezydentką 2giego roku. Zawsze mam niezły ubaw (przez łzy), kiedy ludzie stwierdzają - "łooo, to Ona ma z 3x więcej od Ciebie, a co będzie za kilka lat?!". I człowiek nie wie, czy dla spokoju potwierdzić, że śpimy na kasie, czy z lekkim zażenowaniem wytłumaczyć, że tak naprawdę ma 2200 zł na rękę za cały etat + jakieś 800 - 1000 zł za trzy dyżury w miesiącu, za które zazwyczaj pieniądze dostaje z dwu-trzymiesięcznym opóźnieniem (bo za dyżury płaci już szpital, który ma wieczne problemy finansowe). A czasami kilka potrzebnych książek bądź koszty wyjazdu specjalizacyjnego to 2/3 Jej miesięcznych dochodów... I przyznam, z każdym kolejnym opóźnionym przelewem, w naszych czterech ścianach co raz częściej pojawia się myśl skorzystania z oferty, jaka niedawno zawisła w Jej dyżurce... "Zatrudnimy lekarzy bez specjalizacji, praca na terenie Niemiec, od 2,8-3 tys. EURO/msc"...

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomcio_W: Powiem ci szczerze, że gdybym był lekarzem i dostawałbym pensję 2,5 K na rękę to tak jakby mi ktoś w twarz napluł. W biedronce na kasie można zarobić 2K i nie odpowadasz, za życie i zdrowie nikogo, chyba że sprzedasz mu zepsute mięso. Dodatkowo wszelka literatura medyczna, obowiązkowe kursy są cholernie drogie i przy takich żenujących zarobkach trzeba być niezłym desperatem aby się na to godzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tomcio_W: no dla mnie też to chore. Jeszcze jakby u nas wszyscy w państwowym zarabiali c#$@$wo to jeszcze może jakoś dałoby się to przełknąć. Ale ile mamy nierobów na państwowych stołkach którzy dostają na wejściu większą kasę, do tego często dodatki i różne przywileje.

    •  

      pokaż komentarz

      @kolesio: tylko w biedronce na kasie całe życie będziesz dostawał tyle samo, a u lekarza jest spora szansa na progres w zarobkach. coś za coś

    •  

      pokaż komentarz

      @stan-tookie-1: w wieku 25 lat trzeba jeść tyle samo co w wieku 50 lat

      nie ma się co spierać, lekarze-rezydenci to jedna z bardziej j!?%nych grup zawodowych

      mam kolegę, z którym chodziłem do liceum. On poszedł na lekarza, ja na inży-gówno.
      Z każdym rokiem mi się coraz bardziej podobało, bo z czasem zacząłem zauważać, że mam sporo perspektyw na życie i w miarę przyzwoitą pracę
      On z kolei z każdym rokiem jakby przygasał. Otwarcie mówił, że wysiłek włożony w zaliczenie tych wszystkich predmiotów jest niewspółmierny do perspektyw po studiach. Teraz to się nawet już nie kryje, że chętnie by rzucił studia i poszedł na jakąś informatykę, ale z drugiej strony szkoda mu 4 lat czytania książek telefonicznych

    •  

      pokaż komentarz

      @seeksoul: jak każda inna, która wymaga studiów a następnie praktyki w zawodzie żeby dopiero potem być samodzielną jednostką z uprawnieniami.

      Srednie zarobki ludzi po medycynie są jedne z wyższych spośród wszystkich grup zawodowych, to jeszcze wyższe by miały być żebyś uznał że perspektywy studiowania akurat tego są współmierne?

      Akurat informatyka to pewnie teraz najlepiej zarabiająca branża, cjak ktos ma taką perspektywę że chce jak najszybciej zarabiać 15k+ :D to faktycznie niech jak najszybciej zmieni na informatkę.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak się czyta niektóre komentarze do sytuacji, to się żyć odechciewa. Jeszcze bardziej niż od pracy w tym chorym systemie.
    Odniosę się do kilku najpopularniejszych argumentów "przeciwników lekarzy":
    1. Niech oddają kasę za studia
    Ulubiony argument klasy robotniczej. Sęk w tym, że żeby wysłać swoje dziecko na studia medyczne, trzeba zarabiać sporo kasy. Wszak trzeba utrzymać darmozjada do 25 roku życia, kupować mu drogie książki medyczne, stetoskop, itd. itp. Na medycynie raczej nie będzie czasu dorabiać. A większe zarobki, to siłą rzeczy większe odprowadzane podatki.
    Kiedyś przeprowadziłem takie wyliczenie i na przykład moi rodzice, (którzy, patrząc na wyniki wykopowej ankiety nt. zarobków wcale kokosów nie zarabiali) w ciągu swojej pracy zawodowej oddali w podatkach na szkolnictwo znacznie więcej niż kosztowało moje wykształcenie (od podstawówki do końca studiów). O wiele bardziej korzystne dla nich i dla mnie byłoby gdyby studia były płatne.
    2. Jak skończą studia to niech pracują w Polsce obowiązkowo 5-10 lat
    Na jakiej zasadzie miałoby się to odbywać? Jak skończę studia, dostanę dyplom lekarza, to zostanie mi w nagrodę odebrany paszport? W strefie Schengen i tak dam radę uciec :) a mój dyplom i tak będzie honorowany za granicą, bo to decyzja rządów innych państw, a nie Polskiego. Jedyne co można, to wprowadzić jakieś kary za ucieczkę do pracy za granicę po studiach. Będzie to jednak strzał w stopę, po co miałbym po latach wracać z emigracji, skoro w Polsce będą na mnie czekać kary?
    3. Niech wyjeżdżają, pod granicą już czeka tłum Ukraińskich specjalistów gotowych pracować za półdarmo
    Nie chcę nikogo urazić, ale poziom medycyny Ukraińskiej i Polskiej dosyć mocno odbiegają od siebie. Dlatego Ukraińcy muszą w Polsce nostryfikować swoje dyplomy i dlatego bardzo wielu z nich się to nie udaje. No i taki Ukrainiec jak już nostryfikuje dyplom, to dlaczego miałby zostać w Polsce? Tak jak polski lekarz - pojedzie dalej na zachód.
    4. Wyjeżdżajcie, droga wolna! Ale w Niemczech to dopiero trzeba pracować! I coś umieć, nie to co u nas. A jak nie, to pozew, sąd i sztum!
    Polscy specjaliści są chętnie zatrudniani w Europie zachodniej i w krajach skandynawskich. Nie bez kozery to właśnie Polak został wybrany najlepszym lekarzem w Szwecji. Kwestia błędów lekarskich/pozwów - kiedyś robiłem analizę tematu (do znalezienia w moich komentarzach sprzed kilkunastu miesięcy), w Niemczech jest mniej pozwów i mniej skazanych za błędy w przeliczeniu na mieszkańca/lekarza niż w Polsce.
    Poziom medycyny w Polsce stoi na całkiem wysokim poziomie, przeprowadza się u nas sporo pionierskich procedur.
    Oczywiście jak wszędzie - zdarzają się wypaczenia, zdarzają się lekarze który w niewłaściwy sposób traktują pacjenta. Gwarantuję jednak, że nie jest to tylko Polska przypadłość. W równym stopniu będziemy mieć do czynienia z tym zjawiskiem w Anglii czy w Niemczech.

    Dodam na zakończenie, że perspektywa wyjazdu za granicę po specjalizacji to coś co mnie, jako lekarza, trzyma przy życiu. I nie chodzi tu nawet o perspektywę zarobku 10, 20 czy 30 razy więcej niż w Polsce (co jest raczej wisienką na torcie), ale o normalne podejście społeczeństwa do pracy lekarza, o normalne godziny pracy, o komfort psychiczny jaki da mi możliwość zlecenia pacjentowi potrzebnych badań, czy system konsultancki na oddziale, a nie ordynatorski, gdzie ordynator jest drugi po bogu.
    Najsmutniejsze jest to, że w naszym grajdole przez te 6 lat, które będę robił specjalizację, zapewne nadal nic się nie zmieni. A jak zmieni, to na gorsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: i bardzo dobrze, niech wszyscy lekarze, którzy chcą wyjechać wyjadą. Naszego kraju po prostu nie stać na godziwą płacę dla takiej ilości lekarzy, która byłaby potrzebna do obsługi całego społeczeństwa bez kilometrowych kolejek. Składki na ubezpieczenie nie można podnosić w nieskończoność, a obecne fundusze są ograniczone. Sitwa staruchów rozszarpujących publiczne pieniądze, limity miejsc, byle tyko nie dopuścić młodszych, rzygać się jak się czyta o sytuacji lekarzy rezydentów. Ja z Polski nie wyjadę, ale nie dziwię się nikomu kto ma na to ochotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @gokotgo: Wydaje mi się, że to nie kwestia tego że nie stać naszego kraju, tylko tego w jaki sposób dysponuje się pieniędzmi.
      Starcza chociażby na trzynastki dla górników, w kopalniach które przynoszą straty, które to kopalnie utrzymujemy mimo tańszego węgla zza granicy. To aż warto podkreślić - kopalnia przynosząca straty, to kopalnia w której setki ludzi bardzo ciężko pracują, a cała ich praca jest gówno warta, bo trzeba dokładać do interesu. Nie chodzi mi tu oczywiście o dyskredytację górników, bo tak jak mówię - pracują bardzo ciężko, tylko o złe rozwiązania systemowe.
      Starcza na 500+ na drugie i każde kolejne dziecko niezależnie od dochodów. Jeśli ktoś zarabia miesięcznie 50k pln to i tak może dostać na drugie dziecko 500 pln.
      Starcza na finansowanie telewizji kablowej (to nie żart) dla alkoholików, którzy to alkoholicy są uznawani za niepełnosprawnych (z racji alkoholizmu) i dostają z tego tytułu zasiłki, mają opłacane mieszkania itd.
      Przykłady można mnożyć w nieskończoność. A co do tego, że składki na ubezpieczenie nie można podnosić w nieskończoność - składka zdrowotna nie była podnoszona od lat!

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: oczywiście, że tak, to był skrót myślowy. Chodziło mi o to, że przy obecnej mentalności i sytuacji społeczno-ekonomicznej Polski nie stać. Oczywiście można zostać i liczyć, że za jakieś 10-15 lat coś się zmieni, ale dopóki króluje postawa wyszarpać jak najwięcej dla siebie, ruchaj innych albo bądź ruchanym itp. to nie widzę na to szansy. Wiele rzeczy w Polsce nie jest takie jak być powinno, ale to niestety zasługa samych Polaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @yanbar: a i jeśli chodzi o składkę na ubezpieczenie to tego nie wiem, no ale bądźmy szczerzy, przecież cała służba zdrowia nie jest finansowa tylko z tej składki. A opodatkowanie pracy jest już u Nas wystarczająco wysokie, samo zwiększenie podatków żeby dofinansować lekarzy nic przecież i tak nie da.