•  

    pokaż komentarz

    Pytanie - czy mieszkając w dużych miastach macie wśród rówieśników osoby bezrobotne? Ale takie faktycznie bezrobotne zarejestrowane i nie mogące znaleźć pracy. Pytam serio bo dla mnie to abstrakcja nieco - nie znam ani jednej takie osoby...

    •  

      pokaż komentarz

      @junx: Zadam inne pytanie, czy znasz choćby jedną rodzinę z której nikt nie wyemigrował a pracą na zachód? Wśród moich rówieśników w kraju została może połowa osób ....

    •  

      pokaż komentarz

      @junx: Nie, takie osoby są przegrywami i nie mają znajomych bo się wszyscy "normalni" ich by wstydzili.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      l.....2

      +62

      pokaż komentarz

      Ale takie faktycznie bezrobotne zarejestrowane i nie mogące znaleźć pracy.

      @junx: Jest różnica między "nie mogę znaleźć pracy w ogóle" a "nie mogę znaleźć pracy zgodnej z kwalifikacjami".

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: Znam takich rodzin sporo (nie jest to zaskoczenie). Sam swego czasu wyskoczyłem na kilka miesięcy ale to było bardziej badawczo. Jechać by poprawić komfort życia i zmienić pracę z X na Y to jedno (i takich ludzi znam faktycznie). Ale jechać bo tutaj nic nie ma do roboty a tam jest to mnie właśnie zastanawia - po prostu jestem ciekaw - nie znam osobiście takich osób i jestem ciekaw czy po prostu ja tak mam. Ponawiam - chodzi mi o większe miasta (gdzie relatywnie znaleźć zajęcie jest o wiele łatwiej).

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: z moich znajomych z lat szkolnych z 70% na zachodzie. Miasteczko ok 20k mieszkańców. Z klasy mojego starszego kolegi wszyscy w NL lub DE siedzą. Mają teraz ok 30 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @junx: A nie wydaje ci się, że za najniższą krajową nie można utrzymać rodziny, a właśnie takie oferty królują w Polsce? Chyba każdy chce żyć normalnie i mieć szansę na założenie rodziny i kupno mieszkania?

    •  

      pokaż komentarz

      A nie wydaje ci się, że za najniższą krajową nie można utrzymać rodziny, a właśnie takie oferty królują w Polsce? Chyba każdy chce żyć normalnie i mieć szansę na założenie rodziny i kupno mieszkania?

      @ssakul: Dlatego mieszkam z rodzicami, zbieram kapitał i może za 15 lat założe rodzinę. Jeśli oczywiście znajdzie się chętna (ale z drugiej strony która by chciała starego pryka, który zajął się pracą i nie rucha, nie ma zbyt umiejętności podrywu, obycia z ciałem kobiety). Na miłość nie liczę. Będe zdesperowany zapewne, lub wezme jakąś zdesperowaną 30stkę+. Takie czasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: wierz lub nie ale zdaję sobie z tego sprawę - nie o to pytałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: A tu byś się zdziwił bo z tego co widzę to średnia wieku często wśród kobiet odnośnie związków nieco się przesuwa. Znam osobiście kilka mega fajnych lasek, kilka z nich w firmach, kilka z nich własne działalności - normalnie, fajne kobiet a nie kopnięte imprezowiczki i w wieku 30+ nie są w stałych związkach. Także nie pękaj :)

    •  

      pokaż komentarz

      A tu byś się zdziwił bo z tego co widzę to średnia wieku często wśród kobiet odnośnie związków nieco się przesuwa. Znam osobiście kilka mega fajnych lasek, kilka z nich w firmach, kilka z nich własne działalności - normalnie, fajne kobiet a nie kopnięte imprezowiczki i w wieku 30+ nie są w stałych związkach. Także nie pękaj :)

      @junx: Ale czemu nie chcą być w związkach? Moje domniemania. Albo nie chcą mieć dzieci, to nimi nie będe się interesował (załóżmy że 35 lat to ostatni dzwonek na ciążę), albo mają super wysokie wymagania, a w stosunku do tego co same reprezentują. Niepotrzebna mi kobieta która wywyższa się, czy miała już 5-10 kutasów w gębie. Preferuje tradycyjną kobiecość, empatię, łagodność, skromność. Dlatego jestem pesymistą, jeśli chodzi o związki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: Zdrowe podejście masz znaczy się. Nie wiem jak ogół ale znam np. dwa przypadki (jeden prawniczka, drugi geodezja) - obie trafiły na gamoni przed sobą, którzy albo byli chujami albo zdradzali. No i taka bidula lekko uderzona obuchem przez głowę została w wieku 30 lat z niepewnością czy kolejny nie będzie gnidą. Sam się dziwię mega bo to a) dobre paski b) mega sympatyczne c) nie mające jakiś chorych wymagań typu Malediwy czy inne BMW. Ale wiesz jak jest, raz się sparzysz to potem trzeba uważać - strzelam, że stad się to bierze...chociaż żaden ze mnie psycholog :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: Zapytał "w dużych miastach". We Wrocławiu znalezienie pracy powyżej minimalnej to koło 5 minut wyjścia na miasto. W Warszawie podejrzewam, że starczyłby najbliższy sklep.

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: Tylko, że a) sporo osób wyjechało już w 2004 roku, kiedy bezrobocie rejestrowane wynosiło około 17% b) ludzie nie wyjeżdżają nie ze względu na brak pracy, lecz z powodu marnych zarobków

    •  

      pokaż komentarz

      Zadam inne pytanie, czy znasz choćby jedną rodzinę z której nikt nie wyemigrował a pracą na zachód? Wśród moich rówieśników w kraju została może połowa osób ....

      @ssakul: Zależy jaką szkołę kończysz, z najbliższych znajomych nie wyjechał (na zachód, bo do innego miasta Polski już tak - pochodzę z niewielkiego miasteczka) praktycznie nikt. Aktualnie za granicą siedzi (o ile wiem, z tzw. "bliskiego grona") 1 osoba, która pojechała zarobić na kolejne 2 lata studiów technicznych (przepracowała kilka miesięcy na studiach, po zakończeniu wyjechała, niebawem wraca - ma zamiar wziąć ślub, kupić mieszkanie i dokończyć studia oraz znaleźć normalną, zgodną z wykształceniem pracę w Polsce, przy czym należy zaznaczyć ,że zawód stosunkowo chwytny i nie powinno być problemów, raczej kwestia wynagrodzenia z racji na region i osobiste preferencje), z pozostałych osób duża część jeszcze studiuje (jakkolwiek w tej chwili rocznikowo rzecz biorąc to moi rówieśnicy powinni właśnie bronić tytułów magistra/magistra inżyniera), Ci którzy natomiast nie poszli na studia (a jest ich całkiem sporo, chłopaki z techników/zawodówek, część kolegów z liceum) aktualnie pracuje, z różnym szczęściem (wiem ,że zarabiają od około 2-3 tysięcy złotych na rękę w górę), przy czym należy zaznaczyć ,że zależy to przede wszystkim od ogarnięcia własnego. Są tacy co zap%@%%##ają po 10h na dobę na budowie za ~20zł na godzinę (lub więcej - i stąd kasy jest sporo), a są tacy co robią mniejsze lub większe interesy czy przygody życiowe i ich wynagrodzenie nie odbiega znacząco od tych którzy kończyli studia i właśnie wkraczają na rynek pracy.

      Jedna rzecz cechuje tych ludzi z którymi się zadawałem - determinacja i mobilność życiowa. Nikt z znanych mi osób nie usiadł po szkole nie zaczął płakać ,że "olaboga pracy w rodzinnym mieście nie ma" (swoją drogą ~20 000 ludzi, 50 000 w gminie/powiecie chyba), tylko powyjeżdżali do większych miast.

      Co do małych miast - nie są złe, są tylko... niepewne. Praca jest, ale albo za słabe pieniądze, albo przy czymś mocno "niefajnym" (jak np. kleje i rozpuszczalniki przemysłowe), albo mocno niepewne - bo nawet z dobrym wykształceniem, ile znajdziesz miejsc pracy dla magistra inżyniera budownictwa albo innej chemii w małym mieście (z zaludnieniem jak wyżej), a ile w dużym mieście/ośrodku przemysłowym ? (Warszawa albo Śląsk)
      Kwestia wyborów życiowych. Wiem ,że łatwiej jest wyjechać za granicę gdzie faktycznie poziom rozwoju pewnych państw gwarantuje nawet przygłupowi ,że nie umrze z głodu kopiąc rowy... ale to chyba nie tędy droga. Emigracja jednym drzwi otwiera a drugim zamyka.

      Kolejna kwestia, że faktycznie wśród dalszych znajomych jest trochę ludzi co powyjeżdżało. Mam np. "znajomego" który był zawsze cwaniakiem szkolnym i bohaterem przy kolegach. Aktualnie zap%@%%##a gdzieś za granicą, na stanowisku którym się nie śmie chwalić. Koledzy zajęli się swoim życiem, rozjechali się, on sam studiów (na które poszedł) nie skończył (tzw. bardzo szybko skończył), życie mu przywaliło w twarz i tyle. I nie chodzi o brak kasy, bo był z tzw. "dobrego domu".

      Wiem ,że fakt ,że skończyłem liceum i poszedłem na studia zmienia grupę znajomych, ale nawet licząc znajomych z gimnazjum czy podstawówki (a to przecież bardzo różne środowisko) to nie wiem czy 10% wyjechało. (a przecież można, każdy może)

      Więc nie dramatyzujmy, bo sytuacja przez ostatnie 10 lat się bardzo zmieniła (na korzyść) i nie ma już takiego parcia na wyjazdy. To czy zarobisz 3000-4000 złotych w kraju, czy 3000-4000 € za granicą, nie zmienia wiele w Twoim życiu. Zmienia samochód i komputer na lepszy, ale nie jest to zmiana tak drastyczna jak kiedyś. Ceny nieruchomości czy życia "na zachodzie" też są zachodnie i te wypłaty to wyglądają fajnie jak przeliczymy waluty. Na wakacjach to poczujesz, ale jak nie jesteś kimś wybitnym (poszukiwanym specjalistą) to Twoje codzienne życie nie będzie 100% czy nawet 50% lepsze. A rozłąka z rodziną i kolegami znanymi od dzieciństwa też boli.

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul: Założenie rodziny tak, ale kupno mieszkania to już jest coś na co trzeba odkładać bardzo długo by sobie pozwolić, niezależnie czy to jest USA, UK, Chiny.

      Wsparcie rodzin na dzień dzisiejszy jest bardzo wysokie: ulgi podatkowe pit, becikowe, 500+, karta dużej rodziny czy dodatki na dzieci dla najbiedniejszych, ulga energetyczna, zasiłki dla bezrobotnych w ciąży...

    •  

      pokaż komentarz

      nie ma już takiego parcia na wyjazdy

      @Ilythiiri: @ssakul: ja na przykład więcej osób ze studiów (automatyka, lata 2005-2010) spotykam w Niemczech niż w Polsce. Więc nie wiem czy tak nie ma parcia...

    •  

      pokaż komentarz

      @junx: tak znam pełno bezrobotnych rówieśników do 30 roku życia, kto ma prace to po znajomości albo emigracja, inaczej bezrobocie motzno

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul w mojej rodzinie nikt nie wyjechał ani bliskiej ani dalszej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Obserwator_z_ramienia_ONZ: Rozumiem, że temat jest subiektywny, ale obiektywnie z Polski w ostatnich latach wyjechał ok 3 mln osób (większość za godnym życiem ) i nawet przy takiej skali emigracji mamy nadal ok 1.5 mln zarejestrowanych bezrobotnych. Chyba nie trzeba tu żadnego komentarza ...

    •  
      H....r via Android

      -2

      pokaż komentarz

      @ssakul Z kręgu moich znajomych około 30 osób wyemigrowała jedna. Z rodziny około 100 osób też jedna.

    •  
      agataen via Wykop dla Windows Phone

      0

      pokaż komentarz

      @ssakul: Mam w rodzinie przypadki emigracji (pokolenie 30+), natomiast w mojej dekadzie (20+) nie znam ani jednej osoby ktora by wyemigrowała w celach zarobkowych (jedna przyjaciolka wyemigrowala z miłości:))

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: chcesz szukać partnerki w wieku 30+, która miała mniej niż 5 partnerów.. #heheszki

    •  

      pokaż komentarz

      chcesz szukać partnerki w wieku 30+, która miała mniej niż 5 partnerów..

      @sroka22: Nie do końca. Uważam, że tylko 30stki będą mnie chciały, gdy sam będe miał ok 40. Młodszą bym nie pogardził. Z niską liczbą partnerów zapewne przesadzam, ale nic nie poradzę że nie lubie huśtających się na kutasach. Zdecydowanie wolę te, które jak już uprawiają seks to tylko w związku którego są pewne i są to długie związki. 30 latka spokojnie mogłaby mieć 3 partnerów, jak po 5 lat są razem, w tym w jednym była dziewicą i długo czekała, a może i nawet tego nie robiła. Są takie. Mało, ale są. Najwyżej będe sam, jak nie znajdę skromnej dziewuszki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: lol, ile masz lat? Znasz jakieś kobiety poza rodziną?

    •  

      pokaż komentarz

      @ssakul z mojego rocznika czyli 90, po studiach według wykopu '' gówno '' kierunku czuli stosunkach międzynarodowych nie znam ze swoich znajomych i przyjaciół osoby który nie ma pracy! Jedni lepiej (pracuję w handlu zagranicznym) inni gorzej ale Wszyscy mają pracę

    •  

      pokaż komentarz

      @agataen dokładnie, jestem rocznik 90 i u mnie wszyscy przyjaciele i bliski znajomi pracują w Polsce i źle im się nie wiedzie!

    •  

      pokaż komentarz

      Jest różnica między "nie mogę znaleźć pracy w ogóle" a "nie mogę znaleźć pracy zgodnej z kwalifikacjami".

      @luksus2: Oczywiście, to pierwsze to prawdziwe bezrobocie, a drugie wyimaginowane. Co to znaczy "nie mogę znaleźć pracy zgodnej z kwalifikacjami"? Tylko tyle, że osób z danymi kwalifikacjami jest za dużo w rejonie, w którym szukasz, albo że są lepsi. To tak jakby mówić, że ja chcę mieć sklep odzieżowy, ale na rynku, na którym chcę go otworzyć już nie ma na niego miejsca, zbankrutuję. I co z tego? Takie życie, tak to działa.

  •  

    pokaż komentarz

    No cóż, to znaczy, że kolejne 150 tys. ludzi wyjechało na zachód za chlebem. Co roku Polskę opuszcza między 70 000- a 150 000 ludzi. Dlaczego nasze władze nie podają stopy zatrudnienia? - jak łatwo byłoby policzyć przyrost ilości miejsc pracy:)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie tylko tutaj chodzi o wyjazdy zagranicę, ale też wykreślenie z ewidencji Urzędów Pracy. Narobili teraz programów naprawczych wysyłając na niepotrzebne kursy jak kosmetyczki czy bukieciarki dla mężczyzn, koparko-ładowarki bez prawa jazdy (multum pseudospecjalistów na 2 miesiące), czy prac społecznych bez możliwości odmowy nawet w przypadku braku środków i możliwości na dojazd, co skutkowało wykreśleniem ich z list.

    Bo nagle żadne zakłady pracy nie powstały (chyba że kolejne stołki dla urzędników? tyle że to nie taka liczba). Szczególnie dla tych którzy mieli trudności ze znalezieniem pracy (np. brak konkretnego zawodu technicznego). Nic się faktycznie nie zmienia, tylko liczby w rejestrach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik:
      Jest jeszcze druga strona medalu- ludzie pracujący na czarno. Dlatego takie statystyki nie są miarodajne.
      Niemniej jednak w praktyce widać, że jest duża podaż pracy, u mnie w mieście na prawie każdym przystanku autobusowym i na barierkach na przejściach wiszą oferty pracy, a ja sam ledwo tydzień się obijałem, a już ktoś do mnie zadzwonił.
      Fabryki raz na jakiś czas się budują, w moim regionie w przeciągu dwóch lat powstały co najmniej dwie bo o tych dwóch akurat wiem- jedna dla 100 osób, druga dla 600.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: Takie programy i kursy są już od wielu lat a bezrobocie było wyższe.

    •  
      l.....2

      +24

      pokaż komentarz

      Bo nagle żadne zakłady pracy nie powstały

      @Ambiwalentnik: No powstają cały czas.

    •  

      pokaż komentarz

      u mnie w mieście

      @Errad: Możliwe, że w większych miastach coś się dzieje. U nas na regionie stagnacja (miasteczko do 20 tys). Jedyne co otworzyli to nową biedronkę, ale tam zatrudniają
      - osoby ze stopniem niepełnosprawności
      - raczej kobiety
      - 3 miesiące i wypad, nowa osoba aby nie dawać podwyżek obecnej za staż pracy

      Takie programy i kursy są już od wielu lat a bezrobocie było wyższe.

      @luksus2: Znam kolegę ktory był zarejestrowany 3,5 roku w UP. Pracował na czarno i tam nie dali mu żadnego kursu. Programy były, ale nie było nigdy na nie pieniędzy. Tak samo jeśli chciał staż. Każda oferta albo nieaktualna albo związana z kierunkiem technicznym + doświadczenie, a jak ktoś przychodzi po takim liceum czy marketingu na studiach, to nie dostanie tam nic. Teraz zaostrzyli wypisywanie z list.

      No powstają cały czas.

      @luksus2: Możliwe, ale nie dla tych którzy i tak tej pracy nie dostaną, czyli właśnie dla największej grupy bezrobotnych czy jak oni to nazwali "wykluczonych społecznie". Nie ma programów by nabyć kwalifikacje pozwalające na pracę właśnie w tych nowopowstałych zakładach.

    •  

      pokaż komentarz

      Znam kolegę ktory był zarejestrowany 3,5 roku w UP. Pracował na czarno i tam nie dali mu żadnego kursu

      @Ambiwalentnik: @szurszur:
      Kursy, szkolenia itp ostatnio- w ciągu ostatnich dwóch lat- mocno ukrócili i oferują praktycznie tylko na wniosek potencjalnego pracodawcy. Z prostego powodu- bo były nieskuteczne.
      Ostatnio jak byłem w pośredniaku to przygotowali mi Indywidualny Plan Działania, pierwszy punkt programu w 2018 r. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Z prostego powodu- bo były nieskuteczne.

      @Errad: Tak jakby nie wiedzieli tego przed wprowadzeniem ich. Ale to tak samo jak patrzy się na oferty np szkół policealnych. Każdy zawód który możesz wybrać z nich jest absolutnie niepotrzebny na rynku.

      Ostatnio jak byłem w pośredniaku to przygotowali mi Indywidualny Plan Działania, pierwszy punkt programu w 2018 r. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Śmieszkujesz teraz, czy na poważnie? Do 2018 może się wiele regulacji zmienić, a możesz i trafić do innej grupy która będzie inaczej "zarządzana". A może i w końcu zlikwidują UPy i oddzielą tych którzy podpisują dla ubezpieczenia, od tych którzy szukają pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      Śmieszkujesz teraz, czy na poważnie? Do 2018 może się wiele regulacji zmienić, a możesz i trafić do innej grupy która będzie inaczej "zarządzana". A może i w końcu zlikwidują UPy i oddzielą tych którzy podpisują dla ubezpieczenia, od tych którzy szukają pracy.

      @Ambiwalentnik:
      Serio. Wiadomo, że do 2018 to ja zdążyłbym znaleźć sobie 15 razy pracę albo 20 razy umrzeć z głodu. Pokazuje to tylko, że cały ten program to fikcja i chyba nawet pracownicy UP zdają sobie sprawę z tego, że te urzędy są niepotrzebne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: akurat tu nie do końca masz rację, bo Eurostat bada aktywność ekonomiczną społeczeństwa, a nie ilość ludzi zarejestrowanych w urzędach pracy. To znaczy, że za osobę pracującą na czarno i zarejestrowaną w UP nie wlicza się do statystyki bezrobotnych.

    •  
      l.....2

      -1

      pokaż komentarz

      Możliwe, ale nie dla tych którzy i tak tej pracy nie dostaną,

      @Ambiwalentnik: Jeśli otwiera się zakład przemysłowy, gdzie produkują silniki, zderzaki czy ramy okienne, to kogo mają tam zatrudniać?

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: Kogoś kogo wyszkolą? O tym mówię, że brak jest możliwości douczenia się za darmo, aby w końcu móc zarabiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @alenacomnielogin_: dobrze, tylko teraz pytanie jak oni to badają? Bo przecież nie chodzą po zakładach pracy z pytaniem "dzien dobry, czy pracuje tutaj ktoś na czarno?" jakieś przybliżenia matematyczne? I serio pytam, bez kąśliwości, bo to może być ciekawy temat

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: ale jak kogos wysyłają na kurs to go nie wykreślają z ewidencji bezrobotnych a druga sprawa to takie kursy nie pojawiły sie miesiąc temu tylko są jak pamiętam od co najmniej kilkunastu lat także to do wpływu na staty bezrobocia ma sie nijak

    •  

      pokaż komentarz

      ale jak kogos wysyłają na kurs to go nie wykreślają z ewidencji bezrobotnych a druga sprawa to takie kursy nie pojawiły sie miesiąc temu tylko są jak pamiętam od co najmniej kilkunastu lat także to do wpływu na staty bezrobocia ma sie nijak

      @lifeisbattlefield: Kursów nie było zbyt wiele do wyboru i nie wysyłali na siłę. Jak widzieli np że mężczyzna to nie dawali na bukieciarza itd. Teraz zrobiono profile bezrobotnych i jak zakwalifikowałeś się do danego na mus by mu pomóc, to jesteś na początku kolejki do jakiegokolwiek kursu i musisz przyjąć. Wiele osób nie przyjmuje, woląc być wykreślonymi niż iść na badziewny kurs do którego trzeba jeszcze dopłacać.

      Sorry, florysta ostatnio był.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: nie wiem jak teraz ale jak przeszło dekadę temu byłem bezrobotny to mi zaproponowali kurs a nie że grozili skreśleniem z listy gdy odmówię ,skorzystałem i jeszcze mi do niego dopłacali ,a było tych kursów kilka prowadzonych.Ci co robili na maszyny budowlane w innym mieści mieli jeszcze darmowy dojazd a później papier na który trzeba było parę tys. wydać gdy się robiło prywatnie

    •  

      pokaż komentarz

      @lifeisbattlefield: To teraz grożą i wykreślają po jednej odmowie, a kiedyś były 3 odmowy dopuszczalne. Jak ja byłem zarejestrowany to żadnego kursu nie proponowali tylko ciągle mówiono że nie ma funduszy, a są bardziej potrzebujący niż ja i tak się jeździło co kilka miesięcy po nic. Teraz co rusz coś mają. Ostatnio moda jest na koparko-ładowarki i jest przesyt "fachowców" po miesięcznym kursie.

      A z ciekawości tobie jaki kurs zaproponowali?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ambiwalentnik: ja robiłem na wózki widłowe z PUPu w tym samym czasie robili na kasy fiskalne a po dwóch latach gdy znowu byłem zarejestrowany miałem do wyboru kurs spawania mig,mag plus tig albo na koparki i koparko-ładowarki(zrobiłem spawanie 2 mies. trwał kurs)to było dekadę temu a już wtedy była "moda" na koparko-łądowarki z PUPu ;) Ja jako bezrobotny bym nie rezygnował z żadnego kursu zawsze ma się papier (certyfikat) który jest jakąś podstawą w zawodzie wiadomo praktyka się bardziej liczy ale bez "papieru" czasem nie chcę w ogóle zatrudnić szczególnie gdy poważna firma, poza tym zawsze się dana umiejętnośc w życiu może przydac , mi się przydały wszystkie kursy a robiłem jeszcze pare ale już prywatnie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czym innym jest bezrobocie wśród osób poszukujących pracy a czym innym wskaźnik aktywności zawodowej, czyli innymi słowy, jaki procent ludzi rzeczywiście pracuje. Mimo, że, w 2004 zatrudnionych w Polsce było 51% populacji(15-64lat), a w 2014 było 61% populacji(15-64lat), oznacza to, blisko 40% populacji(15-64lat) bez pracy. Link do danych eurostatu - http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/File:Employment_rate,_age_group_15%E2%80%9364,_2004%E2%80%9314_(%25)_YB16.png

  •  

    pokaż komentarz

    Wystarczy, żeby połowa przyjechała z emigracji i bezrobocie skoczy 2-3 krotnie.