•  
    c........s

    0

    pokaż komentarz

    Prezydent RP. Na granicy szwajcarskiej pokazał szwajcarski paszport. Mimo to został wpuszczony dopiero po interwencji Roosvelta.
    Nie chcę powiedzieć zakop-zapomnij, bo trzeba o takich pamiętać. Takich chłystkach. Jak widać inteligencja i osiągnięcia naukowe/wynalazcze mogą iść w parze z qr..stwem

  •  

    pokaż komentarz

    A tu kawałek z książki Mieczysława Jałowieckiego Na skraju Imperium i inne wspomnienia (Requiem dla ziemiaństwa) o Mościckim

    "...w dniu 1 czerwca 1926 roku Ignacy Mościcki został prezydentem. Zaczął się nowy, nie mniej tragiczny okres Rzeczypospolitej, okres życia nad stan, okres szastania publicznymi pieniędzmi na utrzymanie dworu prezydenta, na rozdmuchane do wielkości ambasad placówki zagraniczne, zaczęło się życie na pokaz, kilkanaście samochodów osobistych prezydenta, rezydencje, polowania i różne reprezentacyjne zbytki, na które nigdy nie pozwoliłaby sobie ani bogata Szwecja, ani Dania, ani Holandia."

    "Mościcki ze swoim przyjacielem Suligowskim prowadzili prace naukowe na uniwersytecie we Fryburgu (...) Z tych dwóch uczonych Suligowski był wołem roboczym, a Mościcki potrafił zbierać laury wyłącznie dla siebie i umiał zręcznie usunąć w cień Suligowskiego, któremu zawdzięczał jeżeli nie wszystko, to wiele. Mościcki był już wówczas prezydentem i pławił się we własnej chwale, w zbytku i „reprezentacji". (...) Mościckiemu zależało bardzo, aby nie dopuścić imienia Suligowskiego do zasług związanych z ich pracami chemicznymi i tępił swojego byłego kolegę gdzie mógł i jak mógł. W efekcie Suligowski, wybitny uczony, zajmował jakieś podrzędne stanowisko w przemyśle łódzkim. (...) Typowy dla parweniuszy brak umiaru pociągnął innych. Córka Jodko-Narkiewicza szastająca tysiącami dolarów w Paryżu, pan Przedpełski, szef półpaństwowego koncernu „Wspólnota Interesów" przywożący z Moskwy łupy w postaci biżuterii i innych kosztowności, to tylko czubek góry lodowej, w jakiej niegdyś skromni socjaliści i legionowe wywiałki mościły się na posadach o wielotysięcznych pensjach.
    Zaczął się nieprzebierający w środkach nepotyzm, obsadzanie miejsc przez krewnych Mościckiego. Uszy były wiecznie prześwidrowane wiadomościami o bohaterskich wyczynach inżyniera Bobkowskiego, zięcia Mościckiego, a skandal z Michałem Mościckim, synem prezydenta, którego zrobiono ambasadorem w Brukseli, mógł oburzyć każdego uczciwego człowieka. Jak większość dzieci parweniuszy dopuszczonych do władzy, synek Mościckiego wsławił się tam rozwiązłym życiem i przegraniem w karty znacznych sum opłaconych z funduszy dyspozycyjnych MSZ czy fundacji kórnickiej."

    do wiadomości @reddml: @reddml:
    #historia #historiapolski #literatura

    add:
    "Na Śląsku rząd polski przejął od Niemców zakłady chemiczne produkujące azotniak i saletrę wapniową. Osiadł tam prof. Mościcki jako naczelny dyrektor i pseudowynalazca metody produkcji azotniaku, która to metoda była już wynaleziona przez Norwega, prof. Hegelunda."

    Bardzo ciekawa książka, polecam

  •  
    P.................d

    -3

    pokaż komentarz

    Koń trojański Józefa Piłsudskiego, nie nadawał się do polityki i jej nie rozumiał. Za bardzo ufał w puste obietnice.

Dodany przez:

avatar HaHard dołączył
13 wykopali 0 zakopali <1 tys. wyświetleń
Advertisement