•  

    pokaż komentarz

    Troche przesada z tym wkładem własnym. Stać mnie w tym momencie na spłacanie kredytu hipotecznego i chetnie bym kupił mieszkanie ale skąd wziąć 20% wkladu własnego. Pracuje w Warszawie i tutaj jakiekolwiek mieszkanie to minimum 400k zł czyli minimum 80k zł wkladu własnego. Pracuje na etacie i to 80k jest dla mnie nierealne w momencie kiedy muszę jeszcze opłacać wynajem mieszkania :/

    •  
      P........a via Android

      +41

      pokaż komentarz

      @Pznienacka weź kredyt na wkład własny:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka:
      Też mieszkam w 100licy i również stać by mnie było na spłacanie kredytu. Natomiast na chwilę obecną moja umowa o pracę nie daje mi takiej zdolności jaką bym potrzebował na zakup mieszkania ok 50m2.
      Jednakże jeśli chodzi o wkład własny na poziomie 20% to jak najbardziej jestem za. Wówczas będzie musiało coś się zmienić na rynku nieruchomości. Gdy kredyt był dostępny dla każdego to ceny za m2 były dostosowane do możliwości finansowych kupującego (oczywiście uwzględniając koszt budowy i zysk dev). A wiadomo, że jak kredyt może wziąć każdy to developer nie ma potrzeby starać się aby jakoś zachęcić klienta. Pod koniec roku ilość wniosków kredytowych bardzo zmalała bo wyczerpały się pieniądze z programu MdM na ten rok i kawałek przyszłego.
      To tylko pokazuje jak daleko od normalności jesteśmy na rynku nieruchomości. Jest wsparcie są kredyty i zakupu mieszkań. Nie ma wsparcia ruch w interesie zamiera. Dlatego wierzę, że 20% wkładu wykosi część chętnych i wtedy albo banki zmienią ofertę kredytu liczenie zdolności, marży, oprocentowania albo dev zacznie dorzucać garaże w cenie, wykończenie itp. W cuda oczywiście nie wierzę ale liczę, że pójdzie to w stronę normalności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Z_narkotykow_to_tylko_Kawa_Inka:

      > Też mieszkam w 100licy i również stać by mnie było na spłacanie kredytu. Natomiast na chwilę obecną moja umowa o pracę nie daje mi takiej zdolności jaką bym potrzebował na zakup mieszkania ok 50m2._
      To stać Cię czy nie stać na mieszkanie? Normalność jest wtedy kiedy ktoś "reguluje" czy Cię stać?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka: No i bajera, bierzesz hipotekę, wkład własny - o ile nie jesteś milionerem - też musisz z kredytu, bo nawet zarabiając 50k miesięcznie to 80k wyciągnąć z kieszeni to spory kawał chleba, a bankierzy siedzą i hajs się zgadza ( ͡€ ͜ʖ ͡€)
      A poważniej mówiąc, to oczywiście, to jest problem dla ludzi, dla banków też jest to problemem bo mniej kredytów rozdadzą, dla deweloperów też jest to problem bo zmniejszy się popyt na mieszkania więc można liczyć, że KNF w dobrej wierze zarekomendował podwyżki.
      Oczywiście fajnie byłoby, gdyby łatwiej dało się kupić mieszkania, ale z drugiej strony lepsze to niż miałby to wszystko walnąć jak miało to miejsce w USA przy okazji ostatniego kryzysu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka: Ten wkład własny to taka ściema, że szkoda mówić.
      Wszystko jak zwykle po to aby banki miały jak najlepiej :-) Ludzie i tak biorą kredyty tyle, że dużo drożej bo obejść jest pełno.
      Min. Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego pozwala zmniejszyć ilość wkładu do 10%. (Ubezpieczenie przy mieszkaniu za 400000 to jakieś 1400zł), Kredyt na wkład własny (Jeśli załatwisz wszystkie formalności w ciągu 30 dni to jest taka możliwość), wycena mieszkania przewyższająca kwotę transakcji, MdM i jeszcze inne nie wszystkie pamiętam w tym momencie.
      Tak więc tutaj raczej nic się nie zmieni bo zapotrzebowanie jest tak duże, że ludzie są wstanie nawet przepłacać aby tylko mieć swoje mieszkanie. Różnica jest taka, że nie drożeją mieszkania tylko ukryte koszty kredytu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka nazbieraj wklad wlasny przez kilka lat i dopiero kup mieszkanie, nie uwazasz ze to bardzo duze ryzyko brac kredyt na 100% wartosci nieruchomosci i splacac raty na styk? To ze stac Cie dzis na rate nie oznacza, ze stac Cie bedzie jutro, kazdy moze stracic prace, te 20% jest wlasnie po to abys przyoszczedzil i mial swiadomosc. To nie ksiazka w ksiegarni to cyrograf na 30 lat!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @cdrbt a kto decydowal czy Cie stac jak tego wymaganego wkladu nie bylo? Czyz nie ktos czyli bank, ktory z powietrza okreslal Twoja zdolnosc kredytowa???

    •  

      pokaż komentarz

      @hunteroza: łatwo powiedzieć uzbieraj przez kilka lat na wkład własny tylko w momencie kiedy musze opłacać wynajmowane mieszkanie to takie uzbieranie wkladu własnego jest czasochłonne (10 lat?) i do tego jest sporą stratą kasy która musze przez ten czas zaplacic za wynajem :(
      Moim zdaniem to podwyższanie co roku wysokości wkładu jest złym pomysłem. Bank powinien moc sam decydowac czy może mi dac ktedyt czy nie. Taka regulacja ze strony Panstwa jest nietrafiona. Ludzie przez to muszą kombinowac i albo liczą na mdm (czym obciążają państwo ) albo biorą kredyt dodatkowy na wkład własny przez co ryzyko niesplacania kredytu hipotecznego wzrasta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka ile razy juz to na wykopie pisalem, bliska mi osoba myslala jak Ty, wzieli kredyt na 100%, na dupnych warunkach, ale oczywiscie posrednik finansowy na O... dal, bo przeciez sie nalezy. Po kilku latach problemy z platnosciami, w pracy zaczelo gorzej isc, zadluzenia, grozby, stres i placz - bylo tak ze to co placone bylo na rate szlo na splate odsetek. Fartem znalezli na to mieszkanie kupca, final to 100.000zl w plecy + masa nerwow i straty zdrowia. Nie uwazam, zeby samowolna bankowa miala byc lepsza, oni dzialaja tylko dla premii a nie dla Twojego dobra. Fakt ciezko uzbierac jest 20%, no ale skoro w mniej jak 10 lat nie jestes w stanie uzbierac 20%, to zastanow sie czy powinienes kupowac mieszkanie za 400k, gdzie splacisz w ratach rownych przez 30 lat 800k, przeliczyles to sobie? Czy nadal myslisz mala ratka, bez problemu, taniej niz wynajem? Na kredyt trzeba miec tyle zeby go nadplacac, bo przez 30.lat i zycie Vie zaskoczy i stopy procentowe Cie zaskocza, pojawia sie dzieci, nowe pomysly opodatkowania (kataster?), drobne problemy ze zdrowiem, inne wydatki, chec odpoczynku wycieczek, utrata pracy kilku-miesieczna... to jest powazna decyzja i nie patrz tylko na to ze dzis ratka jest mniejsza niz Twoj wynajem i tu placisz komus a tam sobie, tam placisz bankowi. No chyba ze miesiecznie mozesz oszczedzic na 2-3 raty, masz poduche finansowa, bierzesz raty malejace, wtedy ok ale nie plakalbys ze 10 lat na wklad zbierasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka: Ciekawostka. W Pekinie możesz mieć maksymalnie 3 mieszkania. Na 1 musisz mieć min. 20% wkładu, na 2 już 80% a trzecie musisz kupić za gotówkę. Ceny są 3x wyższe niż w Warszawie.

    •  

      pokaż komentarz

      Troche przesada z tym wkładem własnym. Stać mnie w tym momencie na spłacanie kredytu hipotecznego i chetnie bym kupił mieszkanie ale skąd wziąć 20% wkladu własnego. Pracuje w Warszawie i tutaj jakiekolwiek mieszkanie to minimum 400k zł czyli minimum 80k zł wkladu własnego. Pracuje na etacie i to 80k jest dla mnie nierealne w momencie kiedy muszę jeszcze opłacać wynajem mieszkania :/

      @Pznienacka: No popatrz Pan. Ja również pracuję w Warszawie, wynajmuję i oszczędności mam grubo ponad 20% wkładu własnego. A mimo to nie kupuję, bo nie uważam że mnie na to stać. Jeżeli wynajmując mieszkanie nie jesteś w stanie w racjonalnym czasie odłożyć nawet na minimalny wkład własny, to albo wynajmujesz bardzo drogo, albo Ciebie też nie stać na kupno, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy.

      Przelicz to dokładnie kolego. Weź pod uwagę stopy procentowe, które są najniższe w historii i na pewno znacznie wzrosną, koszty remontów i wymiany zużytego sprzęty oraz mebli na przestrzeni kilkudziesięciu lat, historyczne ceny nieruchomości i demografię (bo jak Ci wartość mieszkania za bardzo spadnie to bank będzie żądał dodatkowych zabezpieczeń), ryzyko utraty pracy, ryzyko choroby, ryzyko podatku katastralnego, koszty dojazdów... Jeżeli źle przeliczysz to skończysz tak jak frankonwicze.

      Już pomijam kwestię sensu kupowania własnego mieszkania w ogóle, ale to jest osobny temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @hunteroza: @CamelCase: mało ludzi ma takie kompleksowe podejscie, propsy za kaganek oświaty ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Pracuje w Warszawie i tutaj jakiekolwiek mieszkanie to minimum 400k zł czyli minimum 80k zł wkladu własnego. Pracuje na etacie i to 80k jest dla mnie nierealne w momencie kiedy muszę jeszcze opłacać wynajem mieszkania :/

      @Pznienacka: A o prawie popytu i podaży słyszał li? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeśli dużo osób będzie w Twojej sytuacji to nie masz się czego martwić

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka produkt wart jest tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Ceny mieszkań zostały niezdrowo zawyżone - także przez łatwą dostępność kredytów. Te 20% moze odrobinę wyprostuje sytuację.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka zmien prace wez kredyt jak bronek radzi

    •  

      pokaż komentarz

      Już pomijam kwestię sensu kupowania własnego mieszkania w ogóle, ale to jest osobny temat.

      @CamelCase dlaczego kupowanie mieszkania nie ma sensu? Co masz na myśli?

    •  

      pokaż komentarz

      @Sheriff: Własne mieszkanie jest jak kula u nogi. Szczególnie jeżeli jest kupowane przez kogoś, kogo nie nie nie stać. Przeróbmy to punkt po punkcie:

      1. Ogranicza mobilność. Z domu rodzinnego dojeżdżałem do pracy prawię godzinę. Teraz wynajmuję mniej niż kilometr od biura i chodzę butem w mniej niż 5 minut. To jest zupełnie inna jakość życia, polecam ten sposób. I nie mówię tylko o czasie marnowanym na dojazdy, ale też o energii i nerwach. Kupię mieszkanie, to jestem przywiązany do danej dzielnicy na zawsze. I nie przyjmę na przykład pracy na Ursynowie mieszkając na Targówku, bo nie będzie mi się opłacało dojeżdżać i pracować de facto 11 godzin zamiast 8.

      2. Zamraża oszczędności i znacznie obniża bezpieczeństwo życia. Sensem posiadania oszczędności jest dla mnie bezpieczeństwo. W tej chwili za moje jestem w stanie w razie czego utrzymać się ponad dwa lata na takim samym poziomie. Jakbym kupił mieszkanie, to następne kilkadziesiąt lat byłbym na minusie, z minimalnym marginesem bezpieczeństwa. I nie mógłbym sobie w takiej sytuacji pozwolić na przykład na rage quit z firmy, gdyby nagle zaczęli mnie wykorzystywać czy coś. A co jak zachoruję i będę potrzebował hajsu na leczenie?

      3. Utrudnia dokonywania koniecznych zmian w życiu. Teraz mieszkam sobie w centrum, bo mnie na to stać, ale nie zawsze tak musi być. Jak mi się pogorszy status materialny (obojętnie z jakiego powodu), to przeniosę się do czegoś o mniejszym metrażu, w mniejszym standardzie, na zadupie Warszawy. Raty kredytu tak łatwo sobie nie zmniejszę. I w drugą stronę: jak dostanę ofertę pracy nie do odrzucenia Krakowie czy w Genewie to pakuję moje grabki i jadę do innej piaskownicy, bez martwienia się czy mi lokatorzy nie rozp???$#$ą nieruchomości powierzonej opiece agencji.

      Dobra, dalej mi się nie chcę pisać. Masz ogólny ogląd na mój pogląd, możesz samodzielnie dopisać więcej punktów. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka: c@?%@ tam cie stać. Jak 80k nie możesz nazbierać to za dużo wydajesz albo za mało zarabiasz. Czyli cię nie stać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pznienacka: jeżeli faktycznie banki nie wymyślą jakiegoś sposobu i liczba ludzi mogących kredyt spadnie to i ceny mieszkań spadną, albo chociaż się zatrzymają co jest wyraźnie plusem. Co do problemu to jeżeli nie możesz odłożyć 80k w parę lat to przemyśl czy kredyt na 400k jest dobrym pomysłem

    •  

      pokaż komentarz

      @CamelCase: punkt 2 trochę może być zwodny, bo waluta sama w sobie może zmienić wartość z dnia na dzień, podczas gdy wartość nieruchomości jest dużo stabilniejsza.
      A główny argument to taki, że nie da się budować rodziny na wynajmowanym. Moi rodzice to przerabiali i nie polecam

    •  

      pokaż komentarz

      punkt 2 trochę może być zwodny, bo waluta sama w sobie może zmienić wartość z dnia na dzień, podczas gdy wartość nieruchomości jest dużo stabilniejsza.

      @stan-tookie-1: Dywersyfikacja, panie. I obserwacja rynków. Z dnia na dzień hiperinflacji raczej już nie będzie. Poza tym, te pieniądze nie leżą odłogiem, tylko zarabiają. :)

      A główny argument to taki, że nie da się budować rodziny na wynajmowanym. Moi rodzice to przerabiali i nie polecam
      No fakt, z dziećmi jest trochę inaczej. Ale wtedy to już raczej bym się rozglądał za działką pod budowę domu, a nie za mieszkaniem. Nie wiem, zobaczę jak dojdę do tego etapu w życiu, że będę chciał założyć rodzinę.

    •  

      pokaż komentarz

      @CamelCase:

      1.Mieszkanie kupione w dużym mieście ( gdzie sa studenci/ duże zakłady pracy etc) nie ogranicza mobilności, może nawet polepsza. Sytuacja- dostajesz pracę w centrum miasta A. Kupujesz mieszkanie niech będzie te 3 min od pracy. Po 2 latach dostajesz dużo lepsza ofertę pracy w mieście B. Mieszkanie w A wynajmujesz bardzo szybko a z kasy za wynajem opłacasz kredyt lub jesli kupione za gotówkę masz hajs na wynajem w innej lokalizacji. Za to dom po za miastem już utrudnia mobilność bo trudniej go sprzedać i wynająć.

      2. Tu ok, może i tak. Zależy jakie mieszkanie i gdzie

      3. patrz pkt1 dobra lokalizacja zawsze się sprzeda/wynajmie w razie kryzysu.

      Myślałem że napiszesz coś ciekawszego w tym temacie. To są tylko moje przemyślenia.

      PS wynajmować mieszkanie jak masz dzieci- jakoś tego nie widzę. pójdziesz na swoje jak bedziesz miał 60 lat a dzieci już dorosłe. I wtedy zrobisz podliczenie ile Cię to kosztowało i dojedziesz do wniosku że byś spłacił kredyt za ten hajs
      pozdrawiam

  •  

    pokaż komentarz

    nie moge sie doczekac bólu dupy developerow kiedy sie okaze ze nie ma komu brac nowych mieszkan po horrendalnych czasem cenach

  •  

    pokaż komentarz

    Z drugiej strony to dobrze. Dużo osób sobie liczy, że 1500 zl raty a 1500 wynajem to wyjdą na plus. Otóż nie. Mieszkanie trzeba ubezpieczyć, siebie trzeba ubezpieczyć (nie mówię, że w banku, tylko o zdrowym rozsądku. Nie wiemy co będzie za te 30 lat). Potem mamy rachunki, prąd, woda, gaz. Potem jest czynsz od 300zl nawet do 600 (choć słyszałem i o wyższych). Potem dochodzi podatek od nieruchomości, to zależy od wielkości mieszkania. Następnie mamy koszt utrzymania - remonty, wyposażenie etc. I nagle z 1.5k, z którego łatwo można zrezygnować powstaje 2-3k wiążące na 30 lat. Są plusy i minusy ale na pewno nie można powiedzieć, że dla przeciętnego Mirka, który tylko chce gdzieś zamieszkać kredyt się bardziej opłaca. Jest to dużo droższa impreza z której wiele osób nie zdaje sobie sprawy. O sensownosci kupowania mieszkania nie ma sensu dyskutować bo to zależy wyłącznie od własnych preferencji. Ja np. wolałem kupić ale nie uważam, że każdy powinien to robić.

  •  

    pokaż komentarz

    nie od dziś wiadomo, że najlepsze biznesy w skali masowej robi się na ludziach, którzy mają najmniej kasy...

  •  

    pokaż komentarz

    wprowadzenie wymaganego wkladu wlasnego ma wylacznie jeden efekt-nabijanie kabzy bankom, ktore z tego powodu maja dodatkowy kredyt w kieszeni (na wklad wlasny).