•  
    Wesoly_Kartofelek

    +107

    pokaż komentarz

    Chrzanowski szpital jest znany w całej okolicy z licznych patologii i lania na pacjentów ciepłym moczem.
    Kolejny artykuł nic tam nie zmieni, tam potrzebna jest kontrola Ministerstwa.

  •  

    pokaż komentarz

    Pracowałem kilka lat na SOR ogólnym, aktualnie zajmuję się tylko pacjentami do 18 roku życia.
    Wiele osób we wcześniejszych komentarzach słusznie zauważyło ideę segregacji. Ja opowiem jak to wygląda z perspektywy lekarza. Wpis będzie trochę długi ale powinien rozwiać większość wątpliwości.

    Po pierwsze jest za mało lekarzy w stosunku do ilości pacjentów. Średnio jeden lekarz przyjmuje na dyżurze, czyli od 15-7, pięćdziesiąt osób.

    Po drugie często dyżurują tam młodzi, niedoświadczeni lekarze zaraz po studiach, bo nikt normalny, kto ma możliwość pracy na innym oddziale i odwagę żeby przeciwstawić się nakazom dyrekcji, tam nie dyżuruje, mimo iż stawki godzinowe są naprawdę niezłe.

    Po trzecie pacjenci traktują SOR jak lekarza pierwszego kontaktu do którego nie trzeba się umawiać, nie trzeba mieć skierowania i można przyjść z każdym problemem. Każdy musi być zbadany, aby była możliwość podjęcia decyzji o nieudzielaniu pomocy w trybie ostrodyżurowym. To głównie dlatego system jest niewydolny. Mało tego lekarze rodzinni sami instruują pacjentów aby poszli na SOR po 18 (poradnia lekarza rodzinnego jest czynna do 18) bo oni już dzisiaj ich nie przyjmą. Czyli rodzinny może odmówić przez telefon a lekarz SOR nie może.

    Po czwarte TRIAGE determinuje kolejność przyjęć, lecz gdy TRIAGE nie działa właściwie to pacjenci są przyjmowani wg kolejności. Generalnie niestety wygląda to często tak, że albo ktoś jest "umierający" i wjeżdża prosto do gabinetu albo "może czekać" i siedzi w poczekalni czekając na swoją kolej. Obcięte palce należą do tej drugiej kategorii.

    Po piąte nie da się uratować całkowicie amputowanego palca na SOR. Można co najwyżej zaopatrzyć kikut, czyli pokryć wystającą kość skórą. Aby była szansa na uratowanie całkowicie amputowanego palca to musi być zespolony pęczek naczyniowy, czyli blok operacyjny i mikrochirurgia.

    Po szóste codziennie w Polsce są wyznaczane dyżury replantacyjne, które obsługują cały kraj. Niestety w rzeczywistości przyjmowani są tam tylko pacjenci z amputacjami kończyn a nie palców.

    Reasumując: jeśli w danym dniu jest w szpitalu chirurg, który potrafi zespolić naczynie krwionośne to pacjent ma szansę na uratowanie palca, pod warunkiem, że zrobi się to szybko (do 8h przy czym im później tym mniejsza szansa na przyjęcie się przeszczepu).

    Ewentualnie jeśli uda się szybko przekazać pacjenta do pobliskiego szpitala, który może taki zabieg wykonać.

    •  

      pokaż komentarz

      Po trzecie pacjenci traktują SOR jak lekarza pierwszego kontaktu do którego nie trzeba się umawiać, nie trzeba mieć skierowania i można przyjść z każdym problemem

      @ziher: dokładnie tak to widzę jako pacjent. Godzina 21:00. Siedzę na SOR z żoną, która poślizgnęła się i spadła ze schodów, nie może się ruszyć, jakoś (ledwo) dojechaliśmy, nie chcąc angażować ambulansu. Lekarz nie ma dla nas czasu bo w poczekalni k@@!a stado młodych rodziców z małymi dziećmi z temperaturą 37,0 i katarkiem. Trzeba czekać, bo nie ma zagrożenia życia i first-come-first-served. Więc czekamy 3h aż te wszystkie gówniaki dostaną swój syrop na katar.

      Sytuacje uzdrowiłyby symboliczne opłaty - 10 zł za wizytę u lekarza pierwszego kontaktu i 50 zł za wizytę w SOR. Skończyłoby się zajmowanie czasu lekarzy pierdołami, do lekarza p.k. przestałyby przychodzić stare dziady, którym się nudzi w domu, a na SOR te przewrażliwione matki, które dla swoich dzieci bezwzględnie w tej sekundzie potrzebują recepty na Rutinoscorbin.

      Szacunek dla lekarzy, którzy muszą się z tym użerać. W ogóle dla wszystkich lekarzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0: pięknie to ująłeś :) gdyby wszyscy pacjenci myśleli tak jak Ty to byłoby lepiej i dla pacjentów i dla lekarzy. Dziękuję za okazany szacunek.

      Zapytam Was co byście zrobili na moim miejscu.

      Przychodzi mama z 5-latkiem, który dostał piłką w palec. Palec boli ale nic poza tym (jest prosty i bez obrzęku).

      a) powiedzieć na głos co się o tym myśli, wiedząc że za chwilę przeczytam o sobie komentarz na forum "młode matki na fb"

      b) grzecznie wytłumaczyć, że niepotrzebnie tu przyszła (w myślach udzielić pierwszej odpowiedzi) i odesłać - wysokie ryzyko, że jednak komentarz na fb się pojawi bo przecież "nas nie załatwił".

      c) bez mrugnięcia okiem przyjąć pacjenta, zrobić rtg, powiedzieć że palec cały i zdrowy i za dwa dni przestanie boleć - matka będzie przekonana, że super postąpiła i następnym razem zrobi tak samo a na forum dla matek pojawi się wpis z instrukcją co należy zrobić w podobnej sytuacji :)

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0: jako lekarz SOR podpisuje sie pod tym wsztstkimi konczynami

    •  

      pokaż komentarz

      @ziher: Jeśli miałbym coś lekarzom na SORze zarzucić to przede wszystkim brak przepływu informacji.

      Z punktu widzenia pacjenta w poczekalni SOR lekarze nic nie robią, ogólnie NIC się nie dzieje.
      W końcu trafisz na pierwsze badanie, dostajesz skierowanie na rtg i wracasz do kolejki nie wiedząc czy o tobie zapomnieli czy ktoś na rtg leży.

      A wystarczyłaby jedna osoba która robiłaby nawet pozory wymiany informacji, począwszy od dobrej informacji na wejściu - w stylu "najmniej 4 godziny czekania".

      A brak informacji i idąca za tym niepewność są największym czynnikiem stresogennym.

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: na pewno wiele rzeczy można by usprawnić, poprawić. Niestety to powinien zrobić ordynator. Lekarz przychodzący na dyżur nie ma na to po prostu czasu. Poza tym jak już mówiłem pracują tam często młodzi lekarze którzy tego nie ogarniają i nie są w stanie zmienić pewnych nawyków ludzi dłużej tam pracujących.
      Rzeczywiście pacjent jak siedzi i czeka to sobie myśli: "Kurcze w TV to inaczej wygląda. Biegają, walczą o życie itp. A tutaj cisza i spokój, wygląda jakby się obijali." Dużą część pracy zajmuje papierologia, gdyby lekarz zajmował się tylko pacjentami to kolejki byłyby krótsze.
      Ja osobiście wychodzę za każdym razem z gabinetu i oceniam sytuację. Jak nie ma pilnych pacjentów to zapraszam następną osobę, jak widzę że ktoś wrócił z RTG to wchodzi jako następny. Przede wszystkim rodzice widzą, że ciągle tam siedzę i przyjmuje kolejne dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @ziher: Ty masz taki SOR ogólny i ciebie widać, ale jak ktoś np. babcię przyprowadził która się przewróciła i w głowę uderzyła to może to wyglądać tak że neurolog sprawę olewa bo pojawia się na dole raz na dwie godziny. Bo tego że ma swój oddział i swoich pacjentów po prostu z poziomu SORu pacjent nie widzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: u mnie jest jeszcze inaczej. Jak już pisałem jestem na SOR dla dzieci (do 18rż.) ale równocześnie mam dyżur na oddziale chirurgii dziecięcej, tzn. zajmuję się pacjentami na oddziale. Jeśli przyjmuję kogoś na oddział to ja muszę zająć się jego leczeniem. Jeśli trzeba iść operować to zostawiam SOR i idę na blok. Jeśli operacja jest poważna to wzywam przez telefon drugiego lekarza do pomocy.
      Jeśli pielęgniarka wytłumaczy, że lekarz operuje to zazwyczaj spokojnie czekają. Jeśli jest tylko informacja, że mają czekać to pacjenci zaczynają się denerwować. Tu właśnie chodzi o tę niepewność i przekonanie, że są po prostu olewani.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja sobie dwa palce obcialem. Do szpitala dostalem sie o 13, jako ze im kapalem na podloge to mnie na szybko obandarzowali i do 17 czekalem na ortopede na ogladanie. O 19 operacja a o 21 juz sie budzilem na pooperacyjnej. Nawet dzialaja :)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie było zagrożenia życia. Na SOR obowiązuje TRIAGE. Mnie po wypadku w ciężarówce (klucze od stacyjki szczęśliwie wbiły się pod kolano a nie w rzepkę) przyjęto dopiero po 3h od przyjechania do szpitala i 4h od wyoadku. Lekarz pobadał, założył 3 szwy i do domu. Mając 12 lat włożyłem palec pomiędzy rurę bramy a słupek. Efekt? Palec wskazujący prawej dłoni stracił paznokieć, cały opuszek wisiał na kawałku skóry, kość na wierzchu. Przyszywanie resztek palca z jakimś kawałkiem matecznika paznokcia po 3h od zdarzenia. Paluszek to nie powód do natychmiastowej interwencji.

  •  

    pokaż komentarz

    Zamieszczony film (...) uniemożliwia identyfikację zarówno pacjenta, jak i miejsca - mówi Agnieszka Dyba, rzecznik

    Co oni tam, kurde, w połowie grudnia mieli tysiąc pacjentów z urwanym kciukiem?! xD
    A później pójdzie taka z filmikiem z kamerki przemysłowej 140p jako dowodem, że jej rower ukradli i będzie płakać, że nie znaleźli sprawców.