•  

    pokaż komentarz

    Różowy krzyczy z łazienki "od kiedy Makłowicza oglądasz". Jest realistycznie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czasami się zastanawiam, jak to się stało, że tacy inteligentni ludzie kończą jako bezdomni / ubodzy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @grzegorzo: Skąd wiesz, że jest inteligentny? Bo potrafi udawać Maklowicza?

    •  

      pokaż komentarz

      @grzegorzo: Po tym co gada trochę jakby za dużo denaturatu wypił.

    •  
      J......y

      +691

      pokaż komentarz

      @rutkins: ten gość wygląda na całkiem intelektualnie sprytnego. Miałem kolegę, który został bezdomny bo zostawiła go żona. Przeinteligentny facet, pojechał dorabiać na zachód, żeby utrzymać kobietę i ich chore dziecko, a kobieta po kilku miesiącach znalazła sobie zastępstwo, wymeldowała mojego kolegę w próżnię i nie wpuściła do domu, kiedy wrócił na stałe. Gość załamał się i prawie 2 lata mieszkał na ulicy. Także różne sytuacje mogą ludzi spotkać.

    •  

      pokaż komentarz

      @grzegorzo: Po czym wywnioskowałeś, ze jest inteligentny? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @JerryBoy: Ok, ok ja rozumiem, że różne przypadki chodzą po ludziach, tylko pytam po czym wywnioskował, że jest inteligentny. Gdyby pomagał rozwiąc całki studentowi, albo dyskutował o poezji Goetego. To co innego. Parodowanie tak charakterycznych osób jak Malkowicz czy Wałęsa nie jest specjalnie trudne . Tak a propos Wałęsy, to gdyby on na przykład był bezdomnym i by przeprowadzili z nim wywiad to wiele osób by się zastanowiło, jak taki inteligentny człowiek został bez domu. A przecież wiadomo, że to imbecyl xd

    •  

      pokaż komentarz

      @grzegorzo: Nie wiadomo czy jest. W każdym razie wielu ludzi rzeczywiście inteligentnych trafiło na ulicę, bo niepotrafili się odnaleźć w rzeczywistości. Najsłynniejszym bezdomnym w historii Polski był Norwid. Pomimo że znał Mickiewicza i Chopina i jest uznawany za jednego z najwybitniejszych poetów polskich, umarł ma ulicy jak biedak.
      Znany w internecie doktor nauk tez jest biedakiem pomimo tytułu doktora humanistyki.
      Przykre. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @1984: Postać Norwida jest akurat tylko i wyłącznie wyjątkowa ze względu na jego talent. Zmitologizowana w pewnym stopniu, bo przez Dom św. Kazimierza w Paryżu, tam gdzie umierał przewinęło się mnóstwo Polaków: niepodległościowców, artystów, ludzi wykształconych itp. i to tylko ze względu na to, że los ich rzucił na emigrację, która sielanką w XIX w. nie była. Ja się zgadzam w 100% że on też nie radził sobie z życiem ale był ofiarą swoich czasów po prostu.

    •  
      g..........a

      +24

      pokaż komentarz

      @rutkins: powiem Ci że wiele w życiu widziałam, i znam osobę która była nie tylko inteligentna ale i zarabiała bardzo dobrze mogąc sobie po dwóch latach pracy wybudować dom i kupić samochód za ponad 200 wykopowych cebulionów. Niestety po rozwodzie gdy go kobieta opuściła tak mu odj?#$ło ze teraz jest wrakiem nie człowiekiem. Stracił pracę, dom, rodzinę, samochód, rozpił się. Gdybym osobę tą wcześniej nie znała nigdy bym w taki scenariusz nie uwierzyła. To wręcz niemożliwe by w krótkim czasie stracić całe swoje człowieczeństwo, a jednak...

    •  

      pokaż komentarz

      Skąd wiesz, że jest inteligentny? Bo potrafi udawać Maklowicza?

      @groldominika: Przeciętny człowiek nie umie rozmawiać w tym stylu.
      Zerknij na inne występy.
      Może i jest żulem, ale nie jest głupi.

    •  

      pokaż komentarz

      @groldominika: No widzisz... Po prostu kiedy mężczyzna kocha kobietę szczerze, a kobieta nie potrafi kochać, takie rzeczy się dzieją. I nie jest to wina faceta. Podejrzewam, że gdyby kobiety umiały się obchodzić bardziej świadomie i z większą empatią z męskimi uczuciami, o takich sytuacjach byśmy nie słyszeli. A tak to jedyne co kochający facet usłyszy, to że jest słaby, bo miał odwagę kochać całym sobą.
      Po takiej akcji, zapewne już żadnej kobiecie nie zaufa. Niestety wielu zdolnych oraz inteligentnych facetów chciało kochać kobiety prawdziwie, niestety większość kobiet nie potrafi się poznać na męskich uczuciach. W efekcie facet sprowadzany jest tylko do roli chodzącego portfela. Normalny mężczyzna wtłaczania w taką rolę nie lubi. Natomiast nienormalni faceci wraz z nienormalnymi kobietami, tworzą związki oparte o pusty układ: "seks za kasę". Normalny mężczyzna kocha, nienormalny "rucha i zalicza towar". Niestety ten drugi typ facetów jakby powszechnie kobietom imponuje. A dlaczego tak jest, to nie wiem... Wiem tylko że przez takie głupie suki, bardzo wielu fajnych i cudownych facetów, zdolnych do przenoszenia gór, skończyło źle. Nie dlatego że byli słabi, ale dlatego że odkryli, że w dzisiejszych czasach miłość nie istnieje. Jedyne co istnieje, to chłodna kalkulacja kobiet, ich wymagania, jednak brak zdolności do dialogu, uczuć i partnerstwa. Większość kobiet uważa że miłość i atencja im się należy za ładny tyłek, a facet ma idealnie wypełniać role według narzuconego scenariusza.
      Kiedy facet jest prawdziwszy niż cała reszta, potrafi zauważać głębię w życiu i w kobiecie, to niestety większość kobiet ucieka z przerażeniem. A uciekają do cynicznych facetów, psychopatów bez uczuć, bo wmówiono im, że mężczyzna wrażliwy nie jest męski. Nie ważne że facet świetnie funkcjonuje, jest lubiany, ma piękne serce, dobrą pracę... To dla większości kobiet za mało. Dlatego że przecież zawsze może się pojawić jeszcze bogatszy facet, a serce mężczyzny kobicie do niczego przecież nie jest potrzebne.
      A potem się dziwimy skąd tyle depresji i "spierdolenia" w młodych ludziach. Właśnie stąd, że widzą to na czym ich rodzice opierają swoje związki, ale z uporem i hipokryzją wmawiają dzieciom że warto kochać i być dobrym.

      Wartościowy mężczyzna, jeśli trafia na poj@$#ną, perfidną i cyniczną kobietę, wtedy jego świat się wali i już nigdy potem nie jest zdolny do tego by pokochać po raz kolejny na 100%.
      Większość facetów niby walczy do końca i się nie poddają... Kolejne kobiety jedyne co robią, to zabierają mężczyźnie zdolność do prawdziwych uczuć. Finał jest taki, że pusty wewnętrznie facet kapituluje. Znajduje sobie randomową laskę, idzie tyrać do korpo i udaje że kocha i jest szczęśliwy. Potem pojawiają się dzieci i cała farsa się powtarza.

      Więc dbajcie kobiety o facetów uczuciowych i kochających. Nie dajcie sobie wyprać mózgów przez rodziców i koleżanki czy media, że facet wrażliwy jest słaby. To się obraca nie tylko przeciwko facetom, ale przeciwko wam samym!

    •  
      g..........a

      +26

      pokaż komentarz

      @Syntax: szkoda że mogę dać tylko jednego plusa, ale sama prawda płynie z Twojej wypowiedzi. Brzmi jakbyś to sam przeżył. Ja co prawda kobieta po przejściach ale przeżyłam to trochę od drugiej strony. W każdym bądź razie niezależnie czy to facet czy dziewczyna uczymy się szanować najbliższą sercu osobę. Życie jest tylko jedno a można je sobie lub bliskiej osobie spiedoić.

    •  

      pokaż komentarz

      @groldominika: Dzięki... Tak. Przeżyłem to i to nie raz.

    •  

      pokaż komentarz

      @groldominika: Ale być może po prostu to ze mną jest coś nie tak. ;) Dziwne jednak jak z drugiej strony, wielu ludzi przyznaje mi rację. Wiele kobiet po wysłuchaniu tego właśnie co i wyżej napisałem stwierdza że jestem cudownym facetem, a na następny dzień już ich nie ma. Bo tak... bo nie mam "tego czegoś" xD

    •  
      J.....a

      -1

      pokaż komentarz

      @1984: Wiadomo coś więcej kim jest Doktor Nauk, oprócz tego że nie lubi Jana Rodzenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @rutkins: utalentowany na pewno, ćwiczenie czyni mistrza

    •  

      pokaż komentarz

      @rutkins: ależ oczywiście że ten gość jest bardzo inteligentny. Podejrzewam też że w dużym stopniu oczytany. Spójrz i posłuchaj jak konstruuje zdania, jak opowiada i jak nie podchwytuje słówek które podrzucają mu słuchacze. To co mówi jest dużo lepsze niż to co te chłopaki mu podrzucają. To nie jest prośba w stylu : kierowniku poratuj pieniążkiem. Po takim występie sam kupiłbym winiacza dla niego. Czasami życie różnie może się potoczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @rutkins:

      Tak a propos Wałęsy, to gdyby on na przykład był bezdomnym i by przeprowadzili z nim wywiad to wiele osób by się zastanowiło, jak taki inteligentny człowiek został bez domu.
      Nikt by tak nie pomyślał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      t............n

      +2

      pokaż komentarz

      @Syntax: Rozwody to jedno, ale pamiętajmy też o całej rzesze ludzi, których doj!!$ła transformacja ustrojowa i przez alkohol nigdy już nie byli w stanie stanąć na nogi. Znam takie przypadki z opowiadań rodziców, gdzie ludzie poczciwi, pracujący w jednym zakładzie całe życie nagle wylądowali na bezrobociu, a jeszcze początek lat 90-tych to masowe eksmisje, pamiętam jak rodziny na przystankach koczowały i to nie jest żadne przekoloryzowanie.

    •  
      t............n

      +6

      pokaż komentarz

      @Syntax: I jeszcze jedno – polemizowałem z Tobą w znalezisku odnośnie nawiedzonej babki pytającej „gdzie ci mężczyźni” i znów robisz to samo – pokazujesz jedną stronę medalu. A ilu inteligentnych wydawałoby się facetów doprowadziło do rozwodu przez własną głupotę? Znowu w Twoim przekazie złe są tylko kobiety. A ilu z mężów zdradzało, biło, piło? To, że ktoś jest na pozór sympatyczny i błyskotliwy nie znaczy, że w domu nie urządza żonie i dzieciom piekiełka.

    •  

      pokaż komentarz

      @thismortalcoin: Cieszy mnie że piszesz i starasz się równoważyć te treści, na pewno zabarwione z mojej strony nieco emocjonalnie... Masz rację w tym co piszesz. Zarówno po stronie męskiej jak i kobiecej zdarzają się czarne owce ale i cudowne osoby. Przecież wiem.
      Piszę w jakiś naturalny sposób z perspektywy mężczyzny. Nie byłem nigdy w skórze kobiet, nie mogłem poznać męskich zachowań od strony emocjonalnej. Wiadomo...
      Pokazuję jedną stronę medalu, bo taką tylko znam. Fakt, rozmawiałem zawsze dużo z kobietami i znam też ich opowieści, emocje... Z drugiej strony też wiem czego ze strony kobiet doświadczyłem (nie będąc samemu przecież ideałem).
      Bardziej chodzi mi o to, że zwykle gdy chciałem ratować swoje związki, dawać szanse mimo błędów jakie popełniały kobiety, próbowałem rozmawiać, prosiłem o dialog i szczerość, dostawałem w odwecie focha. A dokładniej, kobiety czując że zrobiły coś źle, nie radząc sobie z emocjami lecz widząc to że wyciągam jednak rękę i wierzę że nam się uda, tę postawę traktowały jako słabość. Tak jakby nie potrafiły wejrzeć w siebie, porządkować emocji, nazywać ich. Jedyne co widziały to faceta, który mimo ich wad pragnie trwać, budować związek. Bo po prostu kochałem, umiałem wejrzeć w istotę problemu, walczyłem, mówiłem, prosiłem... Jednak kobiety zamiast przejąć się tym, potrafiły widzieć tylko jedno:
      "Skoro ja jestem zła i nie taka, to po co ze mną jesteś?" A potem efekt przemyśleń i genialna logika stosowana: "Nie kochasz mnie, więc czemu ci zależy? Pewnie jesteś desperatem i słabym facetem, bo inaczej byś mnie zostawił". Bo niestety większość kobiet zamiast zastanowić się nad sobą i docenić że facet trwa, czeka na dialog i dotarcie do sedna, woli upatrywać w tym jego słabość. Jak coś się pieprzy w związku, to zawsze jest wina faceta, bo nie odgadł bez słów o co kobiecie chodzi.
      Zatem próbowałem od innej strony. Otwierałem się na kobiety, prosiłem o szczery dialog na wstępie, mówiłem o tym co myślę. Też było źle, bo: "nic z tego nie będzie, za bardzo się otworzyłeś", "Jesteś wspaniałym facetem, bądźmy przyjaciółmi", "ktoś cię zranił, masz więc problem z sobą".
      Z większością kobiet jest tak, jakby zderzać się ze ścianą. Wnioski jakie z tego wypływają są smutne. Kobieta trwa przy mężczyźnie tak długo, jak tylko on potrafi mieć idealne wytłumaczenia w danej chwili i wydaje się być idealnym. Kiedy facet się zagubi, pokaże kobiecie, że przecież nie ma monopolu na prawdę, że też miewa wątpliwości, kiedy reaguje emocjonalnie na złe zachowania kobiety, wtedy zostaje skreślony. Bo przecież kiedy kobieta robi coś nie tak, to po facecie powinno to spływać. Jeśli facet pokaże że to wpływa na jego emocje, że go coś boli, to tym bardziej przestaje być traktowany poważnie.
      I nie mówimy tu o kwestiach urody, zarobków, kariery, sukcesu... Nic z tych rzeczy. nie byłem nigdy facetem z piwnicy.
      Po prostu miałem odwagę kochać i wierzyłem w każdą relację jaką udało mi się stworzyć z kobietą.
      Dotykałem przez to zawsze wnętrza każdej kobiety która ze mną była. Kochałem to wnętrze, widziałem, rozumiałem co mogło je ukształtować. Chciałem zawsze też o tym rozmawiać w trudnych momentach, bo wiedziałem że tylko w tym tkwi klucz. Wiele kobiet chce jednak czynić z tego Tabu. A kiedy mężczyzna chce to Tabu przełamać i dotrzeć do prawdy, przestaje być atrakcyjny z punktu widzenia kobiety.
      Wiadomo, są sytuacje patologiczne, że żona zdradza, albo mąż pije i bije. Ale to są kwestie namacalne i wyraziste.
      Tej "łagodnej" patologii jednak, którą próbuję tu opisywać od jakiegoś czasu, nie da się ładnie określić słowami, czy zdefiniować. A uważam że to jednak niszczy życia w milionach związków. Bo facet powinien być silny i jak kobieta robi coś nie tak, to należy zastosować grę, formę manipulacji (niemal jak rodzić wobec dziecka), a nie można normalnie powiedzieć o tym co czujemy i myślimy. Bo w przypadku kobiety widzącej myśli i uczucia mężczyzny pojawia się od razu trigger: "On czuje, on myśli, ojej! Muszę od niego odejść, bo boję się że go zranię".

    •  

      pokaż komentarz

      @thismortalcoin: cd...
      Efekty takiej logiki w wykonaniu większości kobiet są znane. W procesie "dorastania" facet uczy się jak ukrywać przed kobietą uczucia, boi się że gdy je okaże, posądzony zostanie o słabość. Bo kobiety często oczekują, że facet ma jakiś przepis na życie i wie więcej niż sama kobieta. A to jest nie prawda.
      Problemy mamy wszyscy, nikt z nas nie jest idealny, ale możemy być ludźmi, nauczyć się jak docierać do siebie i radzić sobie z problemami jakie niesie życie. Trzeba tylko chcieć rozmawiać, nie bać się wejrzeć w siebie. A mam wrażenie że kobiety tylko pracują nad wyglądem, ale nad tym co naprawdę ważne pracować nie potrafią. Im są piękniejsze, tym bardziej też czują się z tego zwolnione. No bo po co piękna kobieta miałaby pracować nad czymś wewnętrznie, skoro wie, że na jej urodę poleci każdy facet? Tylko facet musi pracować wewnętrznie, oswajać lęk przed odrzuceniem, oswajać traumy po poprzednich związkach. Piękna kobieta nie musi, bo przyzwyczaiła się, że kiedy coś jest nie tak w związku, może zwrócić się do jednego z dziesiątek jej adoratorów, spragnionych jej miłości. A to daje złudne poczucie bezpieczeństwa. W efekcie i tak te kobiety kończą w związkach ze smutnymi panami.
      Oni nigdy tej kobiecie nie powiedzą prawdy: "No! Wreszcie zdobyłem fajną dupę". Ta piękna kobieta sobie myśli: "No wreszcie facet który nie leci na mój wygląd, nie zakochuje się, ma wyj#@!ne... Och cóż za prawdziwy mężczyzna!"

      Ja rozumiem to że jesteśmy wciąż zwierzętami. Uwielbiam piękne kobiety, jestem normalny w tym względzie. Rozumiem też że kobieta nie chce jakiegoś żula spod mostu, ale faceta który coś sobą reprezentuje. No ale, by związek mógł być udany i trwały, ja wiem co zrobić i nie umiem wtłoczyć się w rolę psychopaty bez uczuć. A sądzę że większość kobiet psychopaci przyciągają.

      Innymi słowy, kobiety utożsamiają brak uczuć z siłą mężczyzny. A potem są zdziwione, że czują się niekochane. Kobiety zwalają na facetów zrozumienie esencji życia, mają wymagania by facet dał im odpowiedź. Jeśli facet nie potrafi w obliczu kryzysu w związku, to on jest wszystkiemu winny. No bo przecież kobieta została stworzona tylko do tego, by pięknie wyglądać. Cała reszta jej nie interesuje.

      @groldominika: Tak tylko wołam :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax:
      Co wynika z Twoich wpisów? Ano brak szacunku do siebie. Nie możesz oczekiwać go, jeżeli jesteś w stanie wybaczać wszystko.

      Dwa - pomyśl jak bardzo doceniasz rzeczy, które są ważne, ale masz je na codzień/wyciągnięcie ręki. Np. wodę. Nie zastanawiasz się nad tym, mimo iż jest ważna. Po tym jak kobieta Cię rzuca jeszcze bardziej wzmagasz swą nachalność i dochodzimy do zamkniętego kręgu.

      Idealizowanie kobiet/wrzucanie wszystkich do jednego worka. Oczywiście istnieją ogólne wzorce kulturowe i to co popkultura pakuje w kobiety/mężczyzn. Jednak jeżeli wszystkie kobiety są takie same to faceci również się od siebie nie różnią. To są tylko kobiety, ludzie tacy sami jak my. Też mają swoje rozterki, problemy i radości.

      Większość facetów ślini się na jakikolwiek kawałek nagiego ciała kobiet - błąd. Niech coś zaprezentuje sobą, a nie stawiasz się w roli petenta (podoba mi się Twoje ciało, a teraz będę próbował odwalić jakiś szajs żebyś zaakceptowała ofertę i wzięła mnie do łóżka).

      Nie dawaj sobie wchodzić na głowę tylko dlatego, że jest miła. Nie raz widziałem facetów, którzy na głowie stawali dla uśmiechu.

      Innymi słowy - zacznij od siebie i nie daj sobie wchodzić na głowę.

      Sam w życiu nie wyobrażam sobie bycia z kobietą - pierdołą (taki damski odpowiednik cipeusza) która nie stara zarabiać się coraz lepiej i rozwijać, która jest ode mnie uzależniona i nie ma swoich pasji.

      A gdybym był kobietą (gdzie działa jest aspekt kulturowy, gdzie wszędzie mówią mi że mam znaleźć faceta silnego, męskiego) to unikałbym facetów, których mogę sobie owinąć w okół palca i zrobić z nich co mi się podoba.
      A że pewnie działałaby jeszcze hormony, a do tego byłbym z krótki na jakiegoś mężczyznę z klasą to wybór padłby na jakiegoś sebka.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @JerryBoy:

      niby taki inteligentny wg was a cisniecie po nim po prostu ŻUL

    •  
      t............n

      -1

      pokaż komentarz

      @Syntax: to co piszesz utwierdziło mnie w przekonaniu, którego nabrałem przy poprzedniej dyskusji - że ktoś Cię zranił i przez ten pryzmat doszedłeś do wniosków o których piszesz. A ja tylko zwracam uwagę, że - jak sam napisałeś - zawsze jest druga strona medalu i związki rozpadają się i przez kobiety i przez facetów.

      Otwierałem się na kobiety, prosiłem o szczery dialog na wstępie, mówiłem o tym co myślę. Też było źle, bo: "nic z tego nie będzie, za bardzo się otworzyłeś", "Jesteś wspaniałym facetem, bądźmy przyjaciółmi", "ktoś cię zranił, masz więc problem z sobą".

      A nie pomyślałeś, że może faktycznie tak jest? Ja, nie znając Cię, od razu również takie wrażenie odniosłem czytając Twoje wpisy. Jeśli na samym początku otwierasz całe swoje wnętrze może to sprawiać wrażenie desperacji i odbiera cały fun w stopniowym poznawaniu się. Ja sam niezbyt przychylnie reagowałem na kobiety mówiące mi na samym początku znajomości rzeczy bardzo intymne, bo bardziej właśnie cenię taką wylewność gdy ma się już pewność kim jest druga osoba i że warto jej się sobą dzielić.

      Piękna kobieta nie musi, bo przyzwyczaiła się, że kiedy coś jest nie tak w związku, może zwrócić się do jednego z dziesiątek jej adoratorów, spragnionych jej miłości. A to daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

      znów uogólniasz. Czy myślisz, że wszystkie piękne kobiety są takie puste? Że nie zależy im na budowaniu trwałych relacji tylko urządzają sobie casting przez całe życie? Nie wiem na jakie laski trafiałeś, znam takie o których piszesz ale i znam całą rzeszę normalnych i wartościowych. A z moich obserwacji dość łatwy jest klucz znalezienia takich - im mniej taka ładna dziewczyna udziela się na instagramach, fejsach, im mniej szuka atencji i adorowania w necie, tym większe prawdopodobieństwo, że ma poukładane w głowie. Bo czego spodziewać się po dziuni wrzucającej co kilka dni zdjęcia w nwej sukience, nie mówię już o bikini, żeby tylko dostać lajki od wygłodniałych samiczków?

    •  

      pokaż komentarz

      @thismortalcoin:
      Jeśli na samym początku otwierasz całe swoje wnętrze może to sprawiać wrażenie desperacji i odbiera cały fun w stopniowym poznawaniu się. Ja sam niezbyt przychylnie reagowałem na kobiety mówiące mi na samym początku znajomości rzeczy bardzo intymne, bo bardziej właśnie cenię taką wylewność gdy ma się już pewność kim jest druga osoba i że warto jej się sobą dzielić.

      Jest coś takiego jak szczerość. Człowieka poznaje się również po tym, w jaki sposób myśli, czy potrafi powiedzieć coś od siebie. Jeśli ktoś nie umie mówić o tym czego chce, czego się obawia i co jest dla tej osoby ważne, tak ogólnie, to nigdy takiej pewności nie nabierzesz... Będziesz niby "powoli" kogoś poznawał, i taki z tego będziesz miał "fun" że po trzech miesiącach kobieta powie Ci że np. już jej się znudziło, albo odkryjesz że spotyka się w tym czasie z kimś innym.
      Dlatego właśnie na samym wstępie powinno się mówić o tym, czy ma się zamkniętą za sobą przeszłość, jak patrzymy na świat i czego od siebie oczekujemy. Jeśli przemilczamy te ważne kwestie na wstępie, to obie strony mogą się poczuć poszkodowane i rozczarowane. I to się właśnie dzieje w bardzo wielu związkach.
      Podejście na zasadzie "For fun" się nie sprawdza. Jedyne co może się okazać przez przypadek, to że dwie osoby akurat miały zbliżone podejście do życia, że są to osoby dobre, uczciwe i szczere. Nie rozumiem czemu mielibyśmy nie mówić na wstępie o tym co przeżyliśmy i co nas tworzy wewnętrznie? Czy to jest jakiś temat tabu, kiedy decydujesz się na spotkania z drugą osobą i seks?
      Tak samo desperacją jest milczenie i podejście na zasadzie: "Nie pokażę nic po sobie, będę się ukrywać, żeby ta osoba nigdy nie zobaczyła mojego wnętrza". To jest chore i paradoksalnie właśnie takie podejście jest przyczyną tego że się ranimy, że nam nie wychodzą związki. Szczerość i prawdziwe słowa, nigdy nie powinny przyczyniać się do ostracyzmu.

      Co innego gdybym mówił kobiecie, że np. nie radzę sobie, bo rozstałem się z jakąś kobietą i nie umiem o niej zapomnieć.
      A co innego, kiedy rozmawiamy o tym co czujemy i myślimy. A właśnie ta druga sytuacja zbliża ludzi i tworzy prawdziwą intymność. Ludzie jednak w większości są głupi i ufają sobie za to, że jedna osoba coś przed drugą potrafi ukrywać.

      Mam nadzieję że teraz jest to dla Ciebie jaśniejsze.

      Obie strony doskonale wiedzą jaki jest świat wokół nas. Obie strony przeżyły porażki i cierpienia. I chyba naturalne jest to, że obie strony spotykając się, mają jakieś ukryte nadzieje czy obawy. Jeśli robimy z tego tabu na wstępie, to jedyne co poznajemy to iluzja na temat drugiej osoby a nie: prawda!
      To dlatego jestem szczery wobec kobiet, bo jestem mądry i rozumiem świat w jakim żyjemy. Jeśli kobieta nie umie być szczera, to jak mam jej zaufać? Mam uważać że brak szczerości i przemilczanie, to dobra cecha? Nie jest dobra, bo wiem jak się kończą relacje oparte na nieświadomych gierkach. Nigdy się dobrze nie kończą...

      Ale oczywiście kobiety nie potrafią pomyśleć, tylko dla nich szczerość to oznaka "desperacji". Nie dziwne że w takim razie jest tak dużo rozwodów i pustych małżeństw bez uczuć. Uważam że po prostu to jest ogromny błąd. I ja wiem że każdy psycholog się ze mną zgodzi. Za szczerością nie stoi desperacja, tylko naturalna chęć zrozumienia. Moja szczerość jest wyciągnięciem ręki do drugiej osoby. Kiedy ktoś wyciąga do mnie rękę w akcie szczerości, nigdy takiej osoby nie odrzuciłem. Ale fakt, gdy mimo szczerości widać że ktoś sobie z czymś wewnętrznie nie radzi to zupełnie inna sprawa.
      Problem w tym że wszyscy mamy w życiu ciężko. A osoby które udają idealne, na dystans i nic po sobie nie pokazują, to najczęściej strasznie puści ludzie, którzy zwyczajnie nic do powiedzenia nie mają. I to jest najgroźniejszy typ ludzi nieświadomych, którym bez powodu potrafi coś odwalić, bo nie potrafią mówić o tym co jest w nich i konfrontować tego z rzeczywistością.

    •  
      t............n

      0

      pokaż komentarz

      @Syntax: widzisz, chcąc nie chcąc obnażając się ze wszystkich uczuć ta druga strona przejmuje tak naprawdę inicjatywę, bo wie jaki masz do niej stosunek.Czy Ci się podoba czy nie interrakcje międzyludzkie są pewną grą. Ja sam pamiętam jak poznałem moją obecną narzeczoną, a był to etap kiedy byłem po ciężkim rozstaniu i planowałem nie wiązać się przez kolejne ileś lat. Gdy ją poznałem praktycznie od samego początku czułem że to jest "to", ale starałem studzić swoje emocje właśnie po to, żeby później nie cierpieć gdyby nam nie wyszło. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i oboje zaczęliśmy się bardziej otwierać i sobie ufać, również z uczuciami. A żeby było śmieszniej, w dzień, w którym chciałem jej powiedzieć że ją kocham ona zrobiła to pierwsza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  
      t............n

      0

      pokaż komentarz

      @Syntax: i jeszcze jedno - ludzie są różni i jednemu wystarczy do pokochania miesiąc, innemu pół roku, a jeszcze inny po 2 latach nie jest pewny swoich uczuć. Sam pamiętam, że gdy kiedyś pewna dziewczyna powiedziała mi że mnie kocha po 2 miesiącach związku zacząłem się zastanawiać czym dla niej jest miłość, czy jej słowa są prawdziwe, bo mi to nigdy łatwo nie przychodziło i za tym słowem musiało dużo stać. Dlatego czasem zbyt szybka wylewność może płoszyć i budzić pytania na ile jesteś stabilny w swoich uczuciach i emocjach. Tu nie chodzi o ukrywanie czego się czuje ale o budowanie silnych fundamentów relacji, aby być pewnym, że się faktycznie kogoś kocha i jest się tych słów pewnym.

    •  

      pokaż komentarz

      @groldominika: No widzisz... Po prostu kiedy mężczyzna kocha kobietę szczerze, a kobieta nie potrafi kochać, takie rzeczy się dzieją. I nie jest to wina faceta. Podejrzewam, że gdyby kobiety umiały się obchodzić bardziej świadomie i z większą empatią z męskimi uczuciami, o takich sytuacjach byśmy nie słyszeli. A tak to jedyne co kochający facet usłyszy, to że jest słaby, bo miał odwagę kochać całym sobą.
      Po takiej akcji, zapewne już żadnej kobiecie nie zaufa. Niestety wielu zdolnych oraz inteligentnych facetów chciało kochać kobiety prawdziwie, niestety większość kobiet nie potrafi się poznać na męskich uczuciach. W efekcie facet sprowadzany jest tylko do roli chodzącego portfela. Normalny mężczyzna wtłaczania w taką rolę nie lubi. Natomiast nienormalni faceci wraz z nienormalnymi kobietami, tworzą związki oparte o pusty układ: "seks za kasę". Normalny mężczyzna kocha, nienormalny "rucha i zalicza towar". Niestety ten drugi typ facetów jakby powszechnie kobietom imponuje. A dlaczego tak jest, to nie wiem... Wiem tylko że przez takie głupie suki, bardzo wielu fajnych i cudownych facetów, zdolnych do przenoszenia gór, skończyło źle. Nie dlatego że byli słabi, ale dlatego że odkryli, że w dzisiejszych czasach miłość nie istnieje. Jedyne co istnieje, to chłodna kalkulacja kobiet, ich wymagania, jednak brak zdolności do dialogu, uczuć i partnerstwa. Większość kobiet uważa że miłość i atencja im się należy za ładny tyłek, a facet ma idealnie wypełniać role według narzuconego scenariusza.
      Kiedy facet jest prawdziwszy niż cała reszta, potrafi zauważać głębię w życiu i w kobiecie, to niestety większość kobiet ucieka z przerażeniem. A uciekają do cynicznych facetów, psychopatów bez uczuć, bo wmówiono im, że mężczyzna wrażliwy nie jest męski. Nie ważne że facet świetnie funkcjonuje, jest lubiany, ma piękne serce, dobrą pracę... To dla większości kobiet za mało. Dlatego że przecież zawsze może się pojawić jeszcze bogatszy facet, a serce mężczyzny kobicie do niczego przecież nie jest potrzebne.
      A potem się dziwimy skąd tyle depresji i "spierdolenia" w młodych ludziach. Właśnie stąd, że widzą to na czym ich rodzice opierają swoje związki, ale z uporem i hipokryzją wmawiają dzieciom że warto kochać i być dobrym.


      Wartościowy mężczyzna, jeśli trafia na poj@$#ną, perfidną i cyniczną kobietę, wtedy jego świat się wali i już nigdy potem nie jest zdolny do tego by pokochać po raz kolejny na 100%.
      Większość facetów niby walczy do końca i się nie poddają... Kolejne kobiety jedyne co robią, to zabierają mężczyźnie zdolność do prawdziwych uczuć. Finał jest taki, że pusty wewnętrznie facet kapituluje. Znajduje sobie randomową laskę, idzie tyrać do korpo i udaje że kocha i jest szczęśliwy. Potem pojawiają się dzieci i cała farsa się powtarza.


      Więc dbajcie kobiety o facetów uczuciowych i kochających. Nie dajcie sobie wyprać mózgów przez rodziców i koleżanki czy media, że facet wrażliwy jest słaby. To się obraca nie tylko przeciwko facetom, ale przeciwko wam samym!

      @Syntax: aż mi się smutno zrobiło bo miałem wrażenie jakbym czytał o sobie... Z tym byciem "mało męskim" to ciekawa sprawa jest bo słyszałem od swojej kobiety nie raz, że mógłbym być bardziej męski. Ch@$ z tym, że znajomi mnie za mało męskiego nie uważają, że kilka razy zdarzyło się skutecznie stanąć w jej obronie... I tak jestem mało męski.
      Może właśnie dlatego, że za bardzo ją kochałem. Jej poprzednik miał ją w dupie, sama mówiła, że czuła się przy nim jak szmata i jego uważała za męskiego... #logikarozowychpaskow
      Dodam przy tym, że jakby trzeba było stanąć w jej obonie to jej były nie byłby tak skuteczny jak ja. Jak widać dla kobie męscy to są chyba faceci którzy je traktują jak szmaty a nie tacy przy których mogą czuć się bezpiecznie...
      A przy tym była z nim dłużej niż ze mną do tej pory (jeszcze oficjalnie nie skończyliśmy ale nie wiem czy coś jeszcze z tego wyjdzie).

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Wiesz co mi się wydaje? Tak z perspektywy czasu sądzę że takie kobiety mają jakiś wewnętrzny kompleks niższości, być może wdrukowany przez niezbyt dobrych rodziców. Dlatego nie do końca rozumieją czym jest miłość, bo nie kochają siebie i dlatego twierdzą że facet "chuj" jest lepszy, bo tak były traktowane w domu przez swoich ojców. Wydaje mi się że warto zwyczajnie uświadomić to swojej kobiecie i albo to zrozumie i zmieni podejście, albo najlepiej się rozstać z taką. Bo takie rzeczy to ona sama wewnętrznie musi sobie uświadomić i przepracować. Inaczej albo w kółko będzie wchodzić w beznadziejne relacje, albo będzie się wyżywać na kochających ją facetach...

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Wiesz co mi się wydaje? Tak z perspektywy czasu sądzę że takie kobiety mają jakiś wewnętrzny kompleks niższości, być może wdrukowany przez niezbyt dobrych rodziców. Dlatego nie do końca rozumieją czym jest miłość, bo nie kochają siebie i dlatego twierdzą że facet "chuj" jest lepszy, bo tak były traktowane w domu przez swoich ojców. Wydaje mi się że warto zwyczajnie uświadomić to swojej kobiecie i albo to zrozumie i zmieni podejście, albo najlepiej się rozstać z taką. Bo takie rzeczy to ona sama wewnętrznie musi sobie uświadomić i przepracować. Inaczej albo w kółko będzie wchodzić w beznadziejne relacje, albo będzie się wyżywać na kochających ją facetach...

      @Syntax: mogą to być trafne przypuszczenia. Wiem, że moja kobieta miała/ma nienajlepszy kontakt z rodzicami.

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Porozmawiaj z nią o tym. Kiedy zobaczy że rozumiesz, że nawiązujesz z nią dialog o tym, wiele zyskasz. Jeśli rozmowa sprawi że ona się zacznie oddalać, to wtedy znak że warto się rozstać. Nie bój się jej powiedzieć o tym co napisałeś tutaj. Jak inaczej mógłbyś z nią żyć i mówić jej że ją kochasz? Może też to śmieszne, ale często kobiety sprawdzają w ten sposób czy jesteś sobą, czy bronisz siebie. One często się boją, same mało rozumieją.
      Skoro jesteście razem od dłuższego czasu, może pora byście stali się też w związku przyjaciółmi?
      Ale może mam jakiś spaczony pogląd... Sam jestem sam.

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Porozmawiaj z nią o tym. Kiedy zobaczy że rozumiesz, że nawiązujesz z nią dialog o tym, wiele zyskasz. Jeśli rozmowa sprawi że ona się zacznie oddalać, to wtedy znak że warto się rozstać. Nie bój się jej powiedzieć o tym co napisałeś tutaj. Jak inaczej mógłbyś z nią żyć i mówić jej że ją kochasz? Może też to śmieszne, ale często kobiety sprawdzają w ten sposób czy jesteś sobą, czy bronisz siebie. One często się boją, same mało rozumieją.
      Skoro jesteście razem od dłuższego czasu, może pora byście stali się też w związku przyjaciółmi?
      Ale może mam jakiś spaczony pogląd... Sam jestem sam.


      @Syntax: nie wiem czy czytałeś mój post o tym jaka jest sytuacja:
      http://www.wykop.pl/wpis/22223649/czesc-mirki-chcialem-sie-z-wami-podzielic-historia/

      Wysłałem jej wczoraj smsa z propozycją spotkania dziś lub jutro. Powiedziała, że możemy ale zapytała o cel w i kolejnych odpowiedział unikała spotkania... Odpowiedziałem, że celem jest to by porozmawiać o nas i jeśli uznmy, że nie mamy wspólnej przyszłości to zakończymy to.
      I teraz uwaga! Odpisała mi, że "ale przecież nas nie ma. Dobrze wiesz." #logikarozowychpaskow
      Nie rozumiem jej. Może napisała to dlatego, że nie chciała by decyzja należała do mnie, by poczuć władzę. Inaczej trudno mi to wyjaśnić bo formalnie nie skończyliśmy ze sobą. Nie powiedzieliśmy sobie, że się rozstajemy ani na spotkaniu ostatnim ani w smsie czy innej formie kontaktu... Inna sprawa, że poważni ludzie nie kończą związków przez smsa. Kobieta ma 35lat a zachowuje się jakby miała 13

      Nawet jeśli dojdzie do spotkania o tym co wymieniłeś na pewno nie porozmawiam. Wiem dobrze, że odbierze to jako atak. Jak pojawiały się problemy w związku proponowałem terapie stwierdziła, że nie ma sensu. Jak się poprawiło znowu proponowałem to mówiła, że po co terapia jak jest dobrze? #fucklogic

      Chciałaby, żeby wszystko cudownie się układało ale jednocześnie nie chce nad tym w ogóle pracować. Mam teraz wrażenie, że praktycznie nic o tej kobiecie jednak nie wiem...

      Możliwości może być wiele ale jak się nad tym zastanawiam to niewykluczone, że ona obawia się, że jestem za dobry i może zostawiłbym ją kiedyś a wtedy mogła już by nie mieć gdzie wrócić.
      Póki co jest jej pierwszy były w jej wieku który na nią czeka. Od ponad roku nie są razem ale żadna kobieta go nie chciała a on nadal liczy na Patrycję.
      Może więc sobie przekalkulowała i stwierdziła, że skoro jestem:
      - młodszy
      - przystojniejszy
      - mam pasje
      - etc.

      to woli jednak wrócić do byłego bo choć związek będzie nudny a podczas seksu z nim będzie się zastanawiać kiedy to się wreszcie skończy (z jej relacji to wynika) to jednak może przy tym myśleć, że skoro tyle lat byli razem a on nawet po ponad roku na nią czeka to ten związek będzie pewniejszy.
      Może woli "c$!%%wo ale stabilnie" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Skoro nie umie rozmawiać i tak się zachowuje, mówi "nas nie ma", to w zasadzie już możesz dać sobie z nią spokój. Szkoda Twojego życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @JuzTuBylem: Skoro nie umie rozmawiać i tak się zachowuje, mówi "nas nie ma", to w zasadzie już możesz dać sobie z nią spokój. Szkoda Twojego życia.

      @Syntax: jeśli nic się nie zmieni to tak zrobię. Na takich zasadach jak były do związku wracać nie planuję. Nie ukrywam, że nie jest łatwo ale walczę. W zasadzie już przede wszystkim z samym sobą. Pracuję mocno intensywnie nad tym by uspokoić swe myśli i nie dać się ponieść negatywnym emocjom. Jest trudno nawet bardzo ale poprawa jest znacząca więc wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku.
      Może jest trochę racji w powiedzeniu "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" i takie bolesne doświadczenia też są potrzebne. Jeśli nawet z tą nie wyjdzie to przynajmniej jest szansa, że ta praca nad sobą przyniesie trwały efekt i będę zwyczajnie lepszym, bardziej konkretnym i mniej podatnym na manipulacje facetem.
      A wtedy dla mojej kobiety (niezależnie od tego czy to będzie ta sama tylko się nawróci i przystanie na moje zasady czy dla nowej) będę jeszcze lepszym facetem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: Trochę czasu już minęło ale poczytałem sobie co piszesz o kobietach... No i w sumie tak właśnie jest. Pozdrawiam i + dla Ciebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Argonzz Waro poczekać na właściwą. Kocham kobiety, żałuję tylko że tak niewiele z nich, cechuje się prawdziwą mądrością, zdolnością do autorefleksji i dialogu. A to nie są przecież cechy męskie, ale ludzkie!

  •  

    pokaż komentarz

    Większość kabareciarzy powinno się uczyć od tego gościa (ʘ‿ʘ)

1 2 3 4 5 6 7 ... 16 17 następna