•  

    pokaż komentarz

    Masakra. Brać to wszyscy chcieli a spłacać to już nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: myślę, że spłacać chcą ale zgodnie z prawem a nie wedle złodziejskiej metody banku.. banków.

    •  
      s.......g

      +6

      pokaż komentarz

      że spłacać chcą ale zgodnie z prawem a nie wedle złodziejskiej metody banku

      @Bankowe_bezprawie: To prawo osobiście uzgodnili z bankiem i się podpisali pod tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @skinnydog: podpisali się pod warunkami, które im nigdy nie powinny zostać przedstawione do podpisu. Postanowienia abuzywne nie wiążą konsumenta od dnia podpisania umowy. Jeśli kupisz telewizor i on po 2 miesiącach przestanie działać to idąc Twoim tokiem myślenia powinieneś nie mieć prawa do reklamacji bo wiedziałeś co kupowałeś i to kupiłeś a to, że kupiłeś towar wadliwy, o czym przekonałeś się 2 miesiące po zakupie to już Twój problem i Twoja strata. Sklep nie miał prawa sprzedać Ci wadliwego towaru tak samo jak i banki nie mają prawa sprzedawać wadliwych produktów finansowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: Przecież podpisując umowę kupna telewizora podpisujesz jednocześnie reklamację i zasady rękojmi. Jeżeli byś podpisał, że zrzekasz się roszczeń z tytułu wad sprzętu to niby czemu miałbyś składać reklamacje?

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: ale 'frankowicze' nie podpisywali zrzeczenia się roszczeń. Ze względu że umowy są obarczone wadami prawnymi można je 'reklamować'. To nie kredytobiorca oszukiwał tylko bank.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie - jeśli dobrze rozumiem, rata pożyczki do spłaty uzależniona była od kursu waluty, dobrze się działo gdy kurs był niski ale gdy cos się wyj#?!lo to bank okrada ? Brali i wyśmiewali się z tych co w PLN dostali a teraz krzywda... A gwarancja na tv gówno ma do kredytu we frankach kolego

    •  

      pokaż komentarz

      @zimny74: zanim zaczniesz komentować to warto przeczytać o czym się pisze :) Błędy w umowie nie mają nic wspólnego z kursem waluty takiej czy innej. Bezprawne zapisy są bezprawne i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: Tak na prawdę to nikt nikogo nie oszukiwał bo obie strony dobrowolnie przyjmowały pewne warunki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie a jakie to błędy w umowie znalazłeś kolego bo nie podałeś żadnych szczegółów ?

    •  

      pokaż komentarz

      @zimny74: Obstawiam indeksację po kursie ustalonym sobie arbitralnie przez bank, ew. prawo do zmiany oprocentowania kredytu według widzimisie banku - to zwykle najczęściej występujące błędy banków

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: Bank nie miał prawa na takich warunkach sprzedać kredytu konsumentowi. To potwierdził sąd. Są granice w swobodzie umów.. nie możesz komuś sprzedać nerki lub odstąpić dziecka mimo, że np. strony się na to zgodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      @zimny74: a przeczytaj wpis na blogu. W orzeczeniu.. a właściwie w uzasadnieniu wszystko jest bardzo ładnie opisane. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: Jeśli ktoś sprzedaje swoją nerkę to nie widzę problemu. Problemem jest jednak orzecznictwo sądów w sprawie niektórych umów kredytów walutowych. O ile niektóre zapisy są niezgodne z prawem to anulowanie długu jest tak samo sprawiedliwe jak odzyskiwane kamienic w Warszawie.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: dlatego piszę, że większość kredytów po sprawiedliwych wyrokach będzie spłacana na warunkach zgodnych z prawem, chociaż uważam, że banki powinny ponieść większą karę niż utratę większego zarobku ze względu na ukrócenie oszustwa przez sąd. Zbyt wiele tragedii ludzkich ma miejsce w związku z tymi kredytami :( I to nie są kredyty walutowe. Nikt nigdy żadnej waluty (nie PLN) nie otrzymał od banków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: A co to za różnica w jakiej walucie został ostatecznie wypłacony kredyt? Kredyty walutowe są sprawiedliwe bo każdy znał warunki w momencie zaciągania zobowiązania. Ludzie mają szczęście, że państwo tak mocno ingeruje w działania rynku bo inaczej musieli by dalej spłacać zgodnie z umowami.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: Waluta wypłaty jest bardzo istotna bo to są kredyty udzielone w złotówkach. Warunki nie są sprawiedliwe i jak przeczytasz uzasadnienie to będziesz wiedział dlaczego. Możesz też na stronie UOKiKu przeczytać Istotne Poglądy dotyczące różnych banków - tam też jest bardzo dużo wiedzy podanej w przystępny sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: Waluta wypłaty nie ma znaczenia. Gdybyś podał bankowi do przelewu konto w dolarach to otrzymałbyś kwotę kredytu przeliczoną na dolary. Tak jak robisz zakupy na aliexpres umowa jest w dolarach a z konta płacisz złotówkami które bank przewalutowuje. Orzecznictwo i stanowisko UOKIK ostatnio jest zbyt proklienckie a w uzasadnieniu jest masa kruczków typu żona nie dostała pisma.

    •  

      pokaż komentarz

      @skinnydog: Nie jestem rzecznikiem żadnej strony ale prawo w bolandzie jest nadrzędne nad marzeniami stron. Janusze prawa mogą nie znac ale wypada żeby bank juz je znal. Jak podpiszesz z kimś umowę o zastawieniu serca za cos to nic dla sadu nie znaczy.

    •  
      s.......g

      -1

      pokaż komentarz

      Janusze prawa mogą nie znac ale wypada żeby bank juz je znal.

      @piastun: Ale frankowi Janusze nie muszą znać prawa zaś złotówkowi muszą w tym samym banku?

    •  

      pokaż komentarz

      @skinnydog: Nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania i nic więcej. Jezeli bank nie znal prawa to jego problem i tyle w temacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: Masakra jaka jest niewiedza w sprawie tych produktów. To banki za plecami klientów prowadziły operacje walutowe wprowadzające dodatkowe ryzyko walutowe. https://www.bankowebezprawie.pl/ryzyko-walutowe-generowaly-banki/
      Polecam też wywiad z Andrzejem Sadowskim z CAS https://www.bankowebezprawie.pl/kazdy-ponosic-ryzyko-swojej-dzialalnosci/

    •  

      pokaż komentarz

      @skinnydog: Nie podpisywałem się pod informacją o tym, że bank zabezpiecza te pseudokredyty operacjami CIRS/FX SWAP.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: musisz jeszcze sporo poczytać o tym jak banki oszukiwały i nadal oszukują na kredytach w pseudowalutach zanim będziesz gotowy do merytorycznej rozmowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: A podpisywałeś, że nie zabezpiecza? Czy to jest w jakikolwiek przedmiotem umowy?

    •  

      pokaż komentarz

      @Bankowe_bezprawie: Ty musisz poczytać po powtarzasz ciągle nieprawdę. Większość to kredyty walutowe dlatego banki ciągle mają je w portfelu. Dlaczego żaden frankowicz nie skarżył się kiedy kurs franka był niski, co za hipokryzja ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: Chodzi o to, że bank nie poinformował mnie o ważnych cechach produktu, który sprzedawał. Nie poinformował o prowadzonych przez siebie operacjach na rynku FOREX tworzących mechanizmy wpływające negatywnie dla klienta na kurs walutowy i koszt jego kredytu. Były to operacje związane ściśle z oferowanym produktem, będące cechą tego produktu (zabezpieczenia CIRS/FX SWAP).

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: A zapytałeś? Zabezpieczenie nie ma znaczenia, nie ma dowodów że te operacje wpływają na stały wzrost kursu walutowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: >Dlaczego żaden frankowicz nie skarżył się kiedy kurs franka był niski, co za hipokryzja ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

      Bo nie wiedział, że to banki odpowiadają za ryzyko kursowe i to one operacjami CIRS/FX SWAP przyczyniły się najpierw do obniżenia kursu CHFPLN, a potem do jego skoku, kiedy zabrakło płynności na rynku walutowym. Klient, który by wiedział o tych operacjach banku nie zdecydowałby się na produkt. O tym, że tak było wiemy dopiero od marca ub. roku po raporcie KNF, który uwidocznił w jaki sposób finansowane były te instrumenty finansowe.

      Było to albo celowe oszustwo albo błąd w konstrukcji produktu. Ale w żadnym z tych przypadków klient nie ponosi winy za tę katastrofę. Pełną winę ponosi przedsiębiorca, który sprzedał wadliwy produkt.

      Hipokryzja banków polega na tym, że cały czas obecnie grają one walutowo przeciwko swoim klientom. Mając już pozycję długą na CHF dodatkowo skupują aktywa we franku z rynku i przyczyniają się do umocnienia tej waluty.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: > A zapytałeś? Zabezpieczenie nie ma znaczenia, nie ma dowodów że te operacje wpływają na stały wzrost kursu walutowego.

      Weź się nie ośmieszaj. Może mam jeszcze pytać w sklepie spożywczym, czy chleb nie zawiera arszeniku? A jak się nie zapytam to moja wina jak się zatruję. Obowiązkiem sprzedawcy jest poinformowanie klienta o cechach produktu.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Produkt nie jest wadliwy skoro przynosi zyski. To, że rynek jest za bardzo wolny i ludziom pozwala się swobodnie zawierać umowy to inna kwestia. Skoro umawiamy się na liberalizm to klient który podpisał umowę powinien się z niej wywiązywać nawet jak nie wiem co to libor albo cirs.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Cechy produktu są w umowie, zasady działania rynku walutowego też nie są jakąś tajemnicą.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: > Produkt nie jest wadliwy skoro przynosi zyski. To, że rynek jest za bardzo wolny i ludziom pozwala się swobodnie zawierać umowy to inna kwestia. Skoro umawiamy się na liberalizm to klient który podpisał umowę powinien się z niej wywiązywać nawet jak nie wiem co to libor albo cirs.

      Produkt jest wadliwy wtedy jeżeli przynosi szkodę klientowi np. żelazko które razi prądem.

      Bank, który zataja sposób finansowania produktu wpływający negatywnie na kurs walut, sprzedawca samochodu, który przekręca licznik zatajając informacje o prawdziwym przebiegu, sprzedawca który sprzedaje przeterminowaną żywność jako świeżą przebijając metki - to wszystko są patologie, które zniechęcają ludzi do wolnego rynku. W normalnym państwie takie patologie eliminuje się szybko na drodze prawnej, bo klient jest najważniejszy i musi mieć zaufanie do sprzedających. Firmy nie chcą dopuścić do drogi sądowej bo kosztuje je to dużo drożej niż porozumienie z klientami. Przykład Volkswagena w USA jest to bardzo dobitny. A w Polsce?

      Cechy produktu są w umowie, zasady działania rynku walutowego też nie są jakąś tajemnicą
      Zasady rynku walutowego nie są tajemnicą. Natomiast tej cechy (dotyczącej sposobu zabezpieczania kredytów) nie było w umowie. Ani w żadnych materiałach informacyjnych. Bank to zataił przed klientem.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Kopanie prądem narusza prawo, prawo nie mówi o tym jak ma być zabezpieczany czy finansowany kredyt, to decyzja banku i nie tajna bo jest w sprawozdaniu finansowym. Najwięcej kredytów walutowych jest w Austrii, kiedy w Polsce chciano ograniczyć ludziom wolność i zakazać kredytów walutowych to był wrzask, ze zabiera się ludziom tani kredyt. Nie każda inwestycja wypali ale nie można udawać, że kredytu nie było i szukać jelenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: >Kopanie prądem narusza prawo, prawo nie mówi o tym jak ma być zabezpieczany czy finansowany kredyt, to decyzja banku i nie tajna bo jest w sprawozdaniu finansowym.

      Przy zawieraniu tych umów też prawo było w wielu aspektach łamane i o tym mówi wyrok ze znaleziska. Sprzedawanie produktów, które nie są zabezpieczone depozytami (w tym przypadku depozytów w CHF) pod nazwą "kredytów" także naruszało prawo. "Sprawozdania finansowe" to informacja przeznaczona dla akcjonariuszy nie klientów. To tak jakby sprzedawca wspomnianego wadliwego żelazka rażącego prądem tłumaczył się w sądzie, że owszem żelazko miało wadę, ale napisaliśmy o tym w sprawozdaniu finansowym (czy w innym dokumencie nie przeznaczonym dla klienta).

      kiedy w Polsce chciano ograniczyć ludziom wolność i zakazać kredytów walutowych to był wrzask, ze zabiera się ludziom tani kredyt. Nie każda inwestycja wypali ale nie można udawać, że kredytu nie było i szukać jelenia.

      Nie wiem kto podnosił ten 'wrzask' i na ile był on sterowany przez beneficjentów "kredytów walutowych" na których wtedy najlepiej się zarabiało. Duże banki początkowo były uczciwe i nie oferowały tych produktów, dopiero widząc że tracą rynek uległy pokusie.
      Sekret zapewne tkwi w tym, że nikt - ani klienci, ani politycy którzy byli wtedy rozgrywani przez lobbystów nie wiedzieli o tym ani, że nie są to kredyty walutowe (banki musiałby mieć franki, żeby to były kredyty walutowe) ani o mechanizmach finansowych zabezpieczania i ich wpływie na kurs walutowy. Na pewno zawiódł nadzór, który wówczas już tę wiedzę miał.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Przeciw zaprzestaniu udzielania kredytów walutowych było PIS. To czy kredyt był udzielany frankami z pożyczek czy z innych instrumentów nie ma znaczenia. Kupując żelazka spełnia ono normy, co do zasady kredyt też. Orzecznictwo jest ostatnio absurdalne w tym zakresie, na szczęście problem powoli się sam rozwiązuje bo coraz więcej kredytów już jest spłaconych albo zostanie spłaconych w kolejnych latach.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII:

      Przeciw zaprzestaniu udzielania kredytów walutowych było PIS.
      Nie bronię PiS, ale sądzę, że zostali tak samo oszukani jak klienci, że są to "kredyty walutowe". A według prawa - nie są. Nawet w umowach jest napisane "kredyt w złotych polskich".

      To czy kredyt był udzielany frankami z pożyczek czy z innych instrumentów nie ma znaczenia.
      Ma znaczenie, bo wpływa na ryzyko walutowe - istotną cechę tego produktu. Teraz to wmawiasz mi jak oszust - sprzedawca używanych samochodów, że to, że czy cofnął on licznik czy nie cofnął nie ma znaczenia, bo samochód jeździ tak samo.

      Kupując żelazka spełnia ono normy, co do zasady kredyt też.
      Tu się zgadzam. Kredyt tak jak żelazko powinien spełniać normy. Inaczej umowa nie jest umową o kredyt, tylko tzw. "inną, nie nazwaną" w związku z czym zgodnie z prawem można ją unieważnić, bo klient chciał zawrzeć umowę o kredyt, a otrzymał inny produkt.

      Orzecznictwo jest ostatnio absurdalne w tym zakresie, na szczęście problem powoli się sam rozwiązuje bo coraz więcej kredytów już jest spłaconych albo zostanie spłaconych w kolejnych latach.

      Orzecznictwo stoi po stronie oszukanych i to jest oczywiste. Mam nadzieję poinformować tak wielu ludzi jak się da, że zostali przez banki oszukani. Na razie większość z nich nie ma tej świadomości. Ale nawet jeżeli spłacą te pseudokredyty otrzymają w sądzie odszkodowanie jak tylko wygrają sprawę. A wygrają "na bank", bo orzecznictwo musi być po stronie pokrzywdzonego.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Nikt nie został oszukany. W umowach jest kwota kredytu w walucie, kwota kredytu jest też w walucie do podglądu w bankowości elektronicznej bo to kredyt walutowy. O ryzyku walutowym kliencie byli informowani a umowa kredytu jest umową nazwaną i żaden sąd nie orzekł żeby kredyt walutowy nie był kredytem walutowym. Póki co sprawy są wygrane za pomocą kruczków prawnych a mało jest mowy o samych kredytach.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII:

      Nikt nie został oszukany.
      Nie wiem czemu trollujesz... powtórzę to jeszcze raz:
      1) Bank oszukał klienta twierdząc, że jest to umowa o kredyt, podczas gdy zgodnie z prawem nie była to umowa o kredyt
      2) Bank prowadził za plecami klientów operacje wpływające negatywnie dla klientów na kurs walutowy i ich o tym nie informował.
      Nie ma w tym żadnych kruczków prawnych - argumenty są proste jak konstrukcja cepa.
      Czego z tego nie rozumiesz?

      O ryzyku walutowym kliencie byli informowani
      Jeszcze raz powtórzę, że ani w umowach klientów ani w materiałach informacyjnych, ani w ogóle nigdzie nie było informacji o prowadzonych przez bank operacjach CIRS/FX SWAP i ryzyku z tym związanym. Jak zatem klienci mogli zostać poinformowani o ryzyku walutowym skoro bank je zataił?

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Są to umowy kredytu, nikt nie twierdzi inaczej. Bank prowadzi różnego typu operacje, nie są robione za plecami klientów bo nawet ty wiesz o tym, że je robi i są one w pełni legalne, każdy może sobie otworzyć pozycję zabezpieczającą. Gdyby bank nie miał CIRSU albo SWAPU to wszystko byłoby ok?

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII:

      Bank prowadzi różnego typu operacje, nie są robione za plecami klientów bo nawet ty wiesz o tym, że je robi i są one w pełni legalne, każdy może sobie otworzyć pozycję zabezpieczającą.

      Nie interesują mnie inne operacje banku, tylko te, które są związane z tym produktem i jego zachowaniem. Dowiedziałem się od nich nie od banku, ale z raportu KNF w 2016 roku. O tym jakie cechy ma produkt powinienem był dowiedzieć się przed sprzed jego kupnem od sprzedawcy. Wtedy albo bym się na niego zdecydował - ale świadomie podejmując ryzyko związane z istnieniem CIRS i FX SWAP w tym produkcie, albo nie.

      Gdyby bank nie miał CIRSU albo SWAPU to wszystko byłoby ok?
      W momencie kupna kurs byłby inny i obecnie byłby inny. W obu przypadkach korzystniejszy dla klienta. Dlatego te transakcje zabezpieczające miały znaczenie. Od strony legalności umów nadal nie byłoby OK, ale wtedy byłaby szansa, że ten produkt zachowywałby się jak kredyt (od strony prawnej nim nie będąc) i wraz ze spłatą rat malałby kapitał do spłaty - tak jak to wygląda w przypadku kredytu.

    •  

      pokaż komentarz

      @marekrz: Nie wiadomo jaki jest wpływ cirsów na kurs, złoty osłabił się do wszystkich walut a kurs euro/chf zachowuje się tak samo jak pln/chf więc można przypuszczać, że wpływ cirsów jest bez znaczenia. Na wibor też mogą być robione różne operacje zabezpieczające ale to nie ma wpływu na to czy kredyt jest ważny czy nie.

      Klient zgodził się na kwotę kredytu, wypłacaną i spłacaną zgodnie z zapisami umowy i teraz ciężko jest mówić, że tak nie jest. Umowa to umowa.

    •  

      pokaż komentarz

      @IIGuardianII: > Nie wiadomo jaki jest wpływ cirsów na kurs, złoty osłabił się do wszystkich walut a kurs euro/chf zachowuje się tak samo jak pln/chf więc można przypuszczać, że wpływ cirsów jest bez znaczenia.

      Nie wiadomo jaki był i nie jest łatwo to policzyć, ale wiadomo, że był i że zaszkodził klientom. Wiadomo też, że banki nie informowały o tym klientów. Jeżeli chcesz szukać odniesień jak bardzo zaszkodziły, to możesz sprawdzić co stało się w ostatnich latach z walutą Czech, która nie miała u siebie takich instrumentów i walutami innych krajów naszego regionu, w których te pseudokredyty zostały wprowadzone.
      Jasne, że to nie tylko CIRS / FX SWAP przyczyniły się do umocnienia CHF, ale na spekulacyjnym rynku walutowym taki impuls z realnej gospodarki miał szczególne znaczenie.

      Jeszcze raz powtarzam, że nie chodzi o to, że bank coś robił na rynku walutowym, co ma znaczenie dla kosztu produktu, ale chodzi o to, że nie informował o swoich ruchach klientów przed nabyciem przez nich produktu. Klienci na podstawie niepełnych danych nie byli w stanie podjąć dobrej decyzji. Zostali wprowadzeni w błąd.

      Klient zgodził się na kwotę kredytu, wypłacaną i spłacaną zgodnie z zapisami umowy i teraz ciężko jest mówić, że tak nie jest. Umowa to umowa.

      Prawo nie dopuszcza umów, które nie są zgodne z obowiązującymi regulacjami. Nie możemy np. zawszeć umowy na kupno/sprzedaż dziecka, bo prawo na to nie zezwala, nawet jeżeli obydwie strony wyraziłby taką chęć.

  •  

    pokaż komentarz

    Wydaje mi się, że w uzasadnieniu kilka razy pozwany jest mylony z pozywającym, ale to detal. Niewątpliwie bank powinien zwolnić dyscyplinarnie swoich pracowników zajmujących się tą sprawą, za rażącą niekompetencję. A tak ogólnie to wykop, może inni sędziowie też to przeczytają?

  •  

    pokaż komentarz

    Niemal codziennie spotykam się z ludźmi posiadającymi długi. Niespłacający kredytów frankowych niczym nie różnią się od innych dłużników. W głowie zaczęło kiełkować cwaniactwo w momencie, kiedy przestało się opłacać we frankach. Prosta sprawa. Jeżeli mogą ludzie poświęcić czas i ugrać coś na cwaniactwie to jest to dla nich bardziej opłacalne niż rzetelnie pracować i spłacić.

    Nie będę w żaden sposób odnosić się do błędów banków w umowach, bo to banku wina i klienci mają prawo by na tym ugrać. Tylko, że jakoś głośno przed podwyższeniem kursu franka nie było o tego typu klauzulach niedozwolonych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gnieznianin: Kredyt ma to do siebie, że wraz ze spłatą - kapitał się obniża. To nie jest kredyt, bo zachowuje się inaczej. Cwaniactwo banków polegało na tym, że ubezpieczyły te kredyty instrumentami finansowymi CIRS / FX SWAP chcąc dodatkowo zarobić na różnicach stóp procentowych. I nie poinformowały klientów o tym dodatkowym ryzyku walutowym wprowadzonym przez siebie. A teraz żalą się, że klienci ich oszukali. Trzeba było uczciwie informować klientów, to by nie było płaczu.