•  

    pokaż komentarz

    Cofanie licznika to qrestwo, ale czasem zdarza się tak jak u mnie że licznik zdechnie (Renault grand Scenic) pojechałem wymienili i zaczynałem od zera z tym że papier dali na robotę z przyczyną i stanem z przed wymiany. Przy sprzedaży pokazałem nabywcy i po sprawie...

  •  

    pokaż komentarz

    Co z tego, jeśli ktoś kręci licznikiem przed pierwszą rejestracją w Polsce.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak dla mnie to powinno być tak, że taki właściciel gdzie przebieg rok poprzedni > rok bieżący jest wyłapywany przez system i się tłumaczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrProfeska: Ale po co? Wtedy takiego auta nie kupujesz i już, jak miałbym się wytłumaczyć, że diagnosta źle coś wpisał?

    •  

      pokaż komentarz

      @WolverinePL: chyba lepiej się tłumaczyć od razu niż po 5 latach jak zechcesz sprzedać samochód i wyjdziesz na oszusta. Przynajmniej dowiedziałbyś się że należy się przejść do diagnosty żeby poprawił wpis.

    •  

      pokaż komentarz

      @WolverinePL: tak, pomylił się i zamiast 150 000, wpisał 90 000... błagam. Powinny być wyciągane od takich ludzi jakieś konsekwencje, bo tak to się nigdy nie skończy. Ja sprawdzę, ty sprawdzisz, ale kolejna osoba już nie i jest to jawne oszustwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @MrProfeska: nie za bardzo można to zrobić, bo samo cofanie licznika nie jest nielegalne.

    •  

      pokaż komentarz

      Powinny być wyciągane od takich ludzi jakieś konsekwencje, bo tak to się nigdy nie skończy.

      @MrProfeska: chyba wobec/w stosunku do, a nie "od" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kabzior: Tak, dokładnie. W takiej formie to zdanie jest zupełnie niezrozumiałe, nie wiadomo o co chodzi i trzeba to poprawiać, bo to jest najważniejsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @sakfa: No i jak to miałoby wyglądać? Diagnosta wpisał bzdurę, popsuł się licznik, właściciel przed tobą coś namieszał, cokolwiek i mam latać po urzędach i się tłumaczyć, tak?

      po 5 latach jak zechcesz sprzedać samochód i wyjdziesz na oszusta.

      Miałem kiedyś golfa którego kupiłem wiedząc, że jest kręcony bo po 10 latach miał 100tys., sprzedając go napisałem w ogłoszeniu, że nie wiem jaki przebieg bo nie miałem go od nowości, w końcu poszedł za kilka stów bo nie trawię ściemy. Nie wyobrażam sobie natomiast, że jakiś system mnie "łapie" i mam latać po jakichś urzędach i się tłumaczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      jak miałbym się wytłumaczyć, że diagnosta źle coś wpisał?

      @WolverinePL: diagnosta nie powinien móc wprowadzić ot tak przebiegu niższego niż przy poprzednim badaniu. Przy takim wpisie powinno widnieć jego nazwisko i wpisany powód.

      A oprócz tego faktycznie analiza wychwytująca ewidentne przekręty - stacje do skontrolowania i możliwego przyj%%%nia kary. Kontrola pojazdów obecnie to jakaś żenująca szopka. Stacji jest tak dużo, że konkurują o klienta i przepuszczają wszystko co wpadnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0: Nie wiem, jak dla mnie to należy poszerzyć ten system o to aby Policja czy ubezpieczalnie mogły tam wpisywać dzwony a serwisy naprawy, jak fura ma pustą historię to nie kupujesz i już. Oczywiście pisanie, że "100% bezwypadkowy" itp to jest oszustwo i przy wyjściu czegoś takiego na jaw, kara powinna być.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0:
      A właściwie to czemu chcesz przerzucać problem na neutralnego w sprawie diagnostę?
      Przyjeżdża do niego typ, przegląd, szarpaki, spaliny, itp. Zaczyna klepać do komputera, odczytuje przebieg -- 190000km. A tu zonk -- system nie pozwala.
      I co ma zrobić diagnosta? Trzymać pod ręką niedopitą kawę i wróżyć z fusów ile ma wpisać? Jak wg Ciebie powinna dalej wyglądać procedura, tak, żeby nie była uciążliwa dla diagnosty i nie blokowała mu biznesu?

      Przecież diagnosta nie zna prawdziwego przebiegu, wpisując coś na pałę, żeby system przepuścił naraża się na odpowiedzialność za poświadczenie nieprawdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @WolverinePL:

      i mam latać po urzędach i się tłumaczyć, tak

      Eh, może ją za długo żyję w cywilizowanym kraju gdzie urzędnicy są od pomagania a nie poganiania i nie rozumiem sposobu myślenia w Polsce.

      Przez 'system wyłapie' rozumiem bardziej wysłanie korespondencji na adres właściciela pojazdu (po nrze rejestracyjnym) do wiadomości 'informujemy że w dniu xyz na stacji diagnostycznej abc wprowadzono przebieg pańskiego pojazdu w roku x niższy niż w roku x - 1'. Jeżeli list zostałby wysłany w ciągu np. 2 tygodni od wprowadzenia złych danych właściciel mógłby jeszcze pójść do diagnostyki i poprosić o korektę wpisu póki się jeszcze da. A jeżeli postanowi olać to zawsze może wrzucić pismo do niszczarki.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0 i co jeszcze? Jakby przebieg był jedynym wyznacznikiem samochodu. A jak padł licznik i wymienił na używany z innym przebiegiem? To tylko przebieg, ludzie.

    •  

      pokaż komentarz

      list

      @sakfa: w epoce portalu internetowego. Ale sredniowiecze. Moze jeszcze polecony?

    •  

      pokaż komentarz

      @Myrzyn
      @WolverinePL
      Tak tak, z waszych wpisów to wynika że takich przypadków psucia się liczników to jest kilkaset milionów i co chwila musicie latać z przekręconym licznikiem do tych złych urzędów...
      Januszowe brednie- diagnosta powinien spytać się o powód zmniejszenia stanu licznika i jeśli ten nie będzie wiązał się wyłącznie z jego uszkodzeniem to odwalić przdgląd, albo wpisać i niech się potem właściciel tłumaczy, chociażby stosownym oświadczeniem, co on tam takiego robił. Jakby się okazało że po sprzedaży faktyczny stan samochodu odbiega od tego co janusz zapowiadał, a do tego jest skręcony licznik, to janusz już ma sprawę za poświadczenie nieprawdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0: kto umie obsługiwać Internet ten może sam sprawdzić. Ostatnio jak sprawdzałem to jednak dużo osób 50+ które niekoniecznie regularnie sprawdzają e-maila również posiadają samochody i Państwo nie powinno o tych ludziach zapominać.

      Zresztą e-mail się zmienia, może trafić do spamu, nie każdy kierowca podczas rejestracji podaje adres e-mail więc trzeba by dodatkowo zebrać kilkadziesiąt milionów e-maili na początku plus są pewne problemy natury prawnej - jak zagwarantować że e-mail trafi do adresata? Jak zagwarantować tajemnice korespondencji?

      Generalnie średniowiecze czy nie - wysyłanie kilku tysięcy listów rocznie pocztą będzie po prostu prostsze i tańsze we wdrożeniu.

      Moze jeszcze polecony?
      Jeżeli nie są wysyłane żadne poufne dane to raczej nie ma takiej potrzeby.

    •  

      pokaż komentarz

      @tellet: A z twojego wynika, że jest milion przypadków w których ktoś nie pogoogluje za samochodem i go kupi. Jest system historii pojazdu i super, kupujący może wbić, zobaczyć, potem kupić bądź nie, dużo mniej zachodu niż jakieś blokowanie i tłumaczenie się urzędnikom, ale pewnie, dla ciebie są to januszowe brednie. Rozumiem, że jak kupię furę to po pierwszym przeglądzie też mam iść i się tłumaczyć dlaczego ktoś mnie oszukał?

    •  

      pokaż komentarz

      @sakfa:

      teraz rozumiem dlaczego w tym kraju nigdy nie pozbędziemy się zbędnej biurokracji. Racjonalizowanie patologicznej papierologii to widać nie tylko domena urzędników i rządzących (chyba że mam do czynienia z urzędnikiem albo rządzącym). To podejście jest uleczalne, można zmienić sposób myślenia. Radzę szybko się wyleczyć z uwielbienia dla papierków.

      Przeprowadź się ze dwa razy, zobaczysz jak fajnie dostawać listy w miejscu, gdzie ich nie odbierasz. Email, dla odmiany, mam zawsze i wszędzie ze sobą.

      jak zagwarantować że e-mail trafi do adresata? Jak zagwarantować tajemnice korespondencji?

      Wydumany problem. A jak to zrobić w przypadku listu wysyłanego pocztą? Koleś zamieszkujący mój poprzedni adres otwiera wszystko jak leci i nie informuje mnie czy coś do mnie przyszło czy nie.

      Nie wyobrażam sobie dostawać pocztą tych wszystkich faktur i innych dokumentów, które przychodzą mi na maila. Właściwie tylko dlatego nie mam żadnych zaległości w płatnościach, że praktycznie już wszyscy, oprócz najbardziej zacofanych betonów jak PGNiG potrafią mi wysłać fakturę elektroniczną, którą w mig opłacam przez internet. Nawet urząd miasta ostatnio chciał maila żeby przysyłać info o podatkach od nieruchomości.

      Profil zaufany to też pewno dziwactwo i nowość? A przelewy internetowe? Niebezpieczne, nie?

      pewne problemy natury prawnej

      Widzę, że na siłę szukamy problemów. W drugą stronę - skąd niby diagnosta ma mój adres zamieszkania? Dlaczego mam go przekazać? Nigdy takiej zgody nie dałem.

      Jest rok 2017, nie powinno się wysyłać żadnych listów, a zwłaszcza z tak bzdurną informacją jak stan licznika samochodu. Już mi wystarczy, że dostaję od diagnosty papier A4 z kopią tego, co jest w systemie informatycznym. Bzdura jakich mało.

      A jak się boisz spamu to załóż skrzynkę na Gmailu, tam spam to nie problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomizeUsr0:

      Przeprowadź się ze dwa razy, zobaczysz jak fajnie dostawać listy w miejscu, gdzie ich nie odbierasz. Email, dla odmiany, mam zawsze i wszędzie ze sobą.

      Przeprowadzałem się akurat 2 razy - raz z Polski do Holandii i drugi raz z Holandii do Kanady - oczywiście jedynym problemem jest korespondencja z Polski której nie da się przekierować. Korespondencja z Holandii jeżeli dotyczy rzeczy ważnych jak np. podatki lub zaległe rachunki jakoś nie ma problemu z dotarciem bezpośrednio do Kanady. To nie jest kwestia "papierowości" poczty tylko kwestia chęci i odpowiednich ustaw wykonawczych. Zarówno pocztę papierową jak i elektroniczną można dostarczyć do dowolnej osoby jeżeli zbuduje się do tego odpowiednią infrastrukturę a infrastruktura do wysyłki poczty papierowej nawet już istnieje, chociaż w Polsce kuleje. (np. w Holandii w Post.nl można wykupić za 40 eur / 6 m-c usługę nieograniczonego przekierowania poczty papierowej ze starego adresu na nowy, także za granicą, także na innym kontynencie - nie ważne ile listów, poczta wszystko przekieruje. Da się? Da się, wystarczy chcieć)

      Email, dla odmiany, mam zawsze i wszędzie ze sobą.
      Ty masz, ciocia Krysia której siostrzeniec założył adres e-mail 8 lat temu nie. Dodatkowo rząd nie zna twojego adresu e-mail. Jak wprowadzimy obowiązek rejestracji adresów e-mail w bazie PESEL czy ogólnie profili zaufanych i przekierujmy całą korespondencję urzędową tam - wtedy będzie można wysyłać powiadomienia od urzędów pocztą elektroniczną, póki tego nie ma to nie ma to sensu. Co mi po liście wysłanym na skrzynkę w Profilu Zaufanym skoro tam nigdy nie zaglądam? Co da Urzędowi Komunikacji profil zaufany skoro konto założyło ledwie 500 tys. ludzi?

      Nie zrozum mnie źle, ja nie neguję dostarczania korespondencji elektronicznie. Ba, uważam że rząd gdyby był kompetentny powinien natychmiast sfinansować wprowadzenie elektronicznych dowodów osobistych, elektronicznej poczty która w bezpieczny i tajny sposób dostarczałaby na mój adres e-mail wszystkie pisma z urzędów, wliczając w to sądy, Urząd Skarbowy, komorników i kogokolwiek kto zechce wysłać mi list papierowy. Dałbym nawet starszym tudzież niecyfrowym ludziom możliwość dostawania tych e-maili w formie papierowej jeżeli proaktywnie wyrażą taką chęć i sfinansują wysyłkę (chociaż częściowo). Ostatnim krokiem byłoby zaoranie Poczty Polskiej jako instytucji już zbędnej.
      Ale odpowiednia reforma i wdrożenie tych systemów to dekada pracy, póki co takiej infrastruktury w Polsce nie ma a skoro jej nie ma to urzędy niech nadal wysyłają listy. Wysyłanie e-mailem pojedynczych pisemek nie ma sensu, albo wszystko albo nic. Zresztą dobra reforma powinna odseparować proces wysyłki dokumenty od jego dostarczenia. W okresie przejściowym Poczta Polska mogłaby wziąć na siebie skanowanie pism papierowych i wysyłanie ich do adresatów elektronicznie, w tym czasie urzędy mogłyby powoli przestawiać się na wysyłkę elektroniczną od razu. Dzięki temu pisma wysyłane dzisiaj wysyłane pocztą za 10 lat mogłyby trafiać na adresy e-mail i nie wymagało by to żadnej zmiany w nadającym urzędzie.

      A jak to zrobić w przypadku listu wysyłanego pocztą? Koleś zamieszkujący mój poprzedni adres otwiera wszystko jak leci i nie informuje mnie czy coś do mnie przyszło czy nie.
      W Polsce obowiązuje tajemnica korespondencji, jeżeli ktoś otwiera Twój list popełnia przestępstwo, jeżeli wyrządza ci tym szkodę to możesz dochodzić swoich praw w sądzie. Poczta elektroniczna nie jest (jeszcze) tak wyregulowana i dopóki nie będzie, nie można jej użyć do wysyłania jakichkolwiek poufnych danych. I znowu - byłbym zachwycony gdyby rządzący w Polsce przygotowali system do elektronicznego i bezpiecznego dostarczania poczty. Ale nie przygotowali więc na razie jesteśmy skazani na pocztę papierową.

      skąd niby diagnosta ma mój adres zamieszkania?
      Diagnosta nie ma adresu zamieszkania - ma go administrator bazy historiapojazdu.gov.pl (i też nie do końca go ma, widziałbym to raczej jako przekazanie oflagowanych podejrzanych przebiegów wraz z nrami VIN do Wydziału Komunikacji czy tam tego urzędu który zajmuje się rozsyłaniem mandatów z fotoradarów - dla odmiany mogliby tą infrastrukturę wykorzystać do pomocy obywatelowi a nie jego dojenia)

    •  

      pokaż komentarz

      Profil zaufany to też pewno dziwactwo i nowość? A przelewy internetowe? Niebezpieczne, nie?

      @RandomizeUsr0: nie lubię jak ktoś wmawia mi rzeczy których nie napisałem. Profil zaufany to nie dziwactwo (chociaż implementacja pozostawia trochę do życzenia) ale zdecydowanie nowość używana przez mały % społeczeństwa. Jest ich ledwie 670 tys. (źródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Prawie-jedna-dziesiata-Profili-Zaufanych-zalozona-za-posrednictwem-bankow-3644281.html) czyli ma go jakieś 4% obywateli w wieku produkcyjnym. Zacznijmy ludziom zakładać profile zaufane z urzędu przy wyrabianiu dowodu osobistego to wtedy przestanie to być "nowość", ale dopiero za 10 lat jak wygasną ostatnie stare dowody.

      A przelewy internetowe? Niebezpieczne, nie?
      A skąd ci się wzięła taka bzdura? Przelewy internetowe są bardzo bezpieczne, bardzo dobrze wyregulowane odpowiednią ustawą Prawo Bankowe, zarządzane i wykonywane przez centralną instytucję (Krajowa Izba Roliczeniowa) która dodatkowo koordynuje się ze swoimi odpowiednikami na szczeblu międzynarodowym. Wszyscy operatorzy przelewów (banki) dodatkowo podlegają bardzo ścisłemu nadzorowi (Komisja Nadzoru Finansowego). Budowano tę infrastrukturę przez lata i działa całkiem sprawnie, na pewno sprawniej niż papierowe czeki używane jeszcze np. w Kanadzie i USA.

      Adresy e-mail są natomiast niebezpieczne od dnia opracowania odpowiednik protokołów, nie reguluje ich żadna ustawa w Polsce, przetwarzane są przez prywatne podmioty w zdecydowanej większości obecne za granicą i jeżeli instytucja administrująca Twoim adresem e-mail (np. Google) wyrządzi ci szkodę (np. odetnie dostęp do e-maila albo zgubi ważny list z sądu) możesz ich generalnie cmoknąć w pompkę. Nie ma żadnego nadzoru pomijając wątpliwe GIODO które nic nie może, a już zupełnie nic nie może wobec podmiotów zagranicznych.

      Porównywanie przelewów internetowych z adresami e-mail jest z Twojej strony po prostu niepoważne.

    •  

      pokaż komentarz

      @sakfa:

      wprowadzenie elektronicznych dowodów osobistych

      @sakfa: to się dzieje

      http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1754345,Mobilny-dowod-osobisty-dostepny-w-smartfonie-juz-od-11-maja-Rusza-program-pilotazowy

      Co do ilości zarejestrowanych PZ to jeśli nie ma wymogu to nie rejestrują. Jak się okaże, że aby zarejestrować samochód lub wysłać podatki potrzeba profil zaufany i nie ma innego sposobu, to w ciągu roku-dwóch 90% ludzi będzie miało.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polinik:

      Przyjeżdża do niego typ, przegląd, szarpaki, spaliny, itp. Zaczyna klepać do komputera, odczytuje przebieg -- 190000km. A tu zonk -- system nie pozwala.
      I co ma zrobić diagnosta? Trzymać pod ręką niedopitą kawę i wróżyć z fusów ile ma wpisać? Jak wg Ciebie powinna dalej wyglądać procedura, tak, żeby nie była uciążliwa dla diagnosty i nie blokowała mu biznesu?


      Prosta sprawa: klient ma rekwirowany dowód i ma się zgłosić na policję/do urzędu celem wyjaśnienia.
      System już odnotował, wiec diagnosta też nie ściemni, próbując jeszcze raz wpisać niższą wartość.

      Może przynajmniej te wałki to by ukróciło. Z drugiej strony patrząc na to, jakie samochody, które nie powinny przejść przeglądu, jeżdżą po ulicach (np. z amerykańskimi światłami), to większość pracowników SKP powinna gnić w Sztumie.

    •  

      pokaż komentarz

      @zwonimir_boban:
      Prosta?
      1. Gruba zmiana przepisów -- diagnosta nie jest urzędnikiem państwowym, nie ma prawa zatrzymywać dowodów rejestracyjnych. Nawet jakby zmienić dla nich przepisy -- to są koszta dla stacji diagnostycznych -- chociażby jakieś odpowiednie szafy do przechowywania, bo chyba sobie nie wyobrażasz, że będą trzymać je w szufladzie. I dodatkowe obowiązki -- informowanie policji/urzędu, dostarczanie im zarekwirowanych dowodów, spisywanie protokołów przekazania. Nierealne i uciążliwe dla diagnostów. Dla świętego spokoju będą wpisywać przebiegi z dupy, żeby nie mieć uciążliwości. Nie wspominając o tym, że na stacji może pracować każdy, nie chciałbym, żeby jakiś patoseba resocjalizujący się po Sztumie miał prawo zatrzymać mi dokumenty. Cholera wie, co potem z nimi zrobi.

      2. Co z takim samochodem, któremu przebieg się cofnął -- będzie blokował parking? Kolejne utrudnienie i koszta działalności dla SKP. Znów -- nie będą robić problemów, żeby sobie parkingu pojazdami nie blokować. A w przypadku SKP przy warsztatach naprawy -- zawalony parking to mniej klientów.

      3. Zatrzymanie dowodu rejestracyjnego oznacza, że pojazd jest niesprawny i nie może poruszać się po drogach publicznych. Skręcony przebieg nie powoduje, że samochód jest niesprawny technicznie, nie stwarza zagrożenia.

      4. Co jeśli właściciel pojazdu zadeklaruje diagnoście, że pojazd nie będzie poruszał się po drogach publicznych? Kim jest diagnosta, żeby oceniać prawdomówność właściciela pojazdu?

      Nie, zdecydowanie zatrzymanie dowodu rejestracyjnego za skręcony przebieg to więcej problemów niż korzyści.

      Ja pytam o jakieś realne rozwiązanie, które nie nałoży zbędnej biurokracji na SKP ani nie utrudni im roboty. Bo to co proponujesz -- to same problemy, które spowodują, że będą wpisywać przebiegi takie, żeby pasowało. A jak przyjdzie im kontrola? "Panie inspektorze, ja tam nie pamiętam, tyle samochodów przyjeżdża, ale skoro tyle wpisałem to musiał tyle mieć, widać cofnął po wyjechaniu ode mnie".

  •  
    S.......a

    +35

    pokaż komentarz

    U mnie kiedyś diagnosta się pomylił i wpisał "nadprogramowe" zero ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: ppp.png