•  

    pokaż komentarz

    tldr

    w brytyjskim systemie prawnym rozwód ( zwłaszcza gdy rodzina posiada dzieci) opłaca sie bardziej kobietom dlatego mają mniej do stracenia i idą na całość

    ot "miałam taki poryw serca, zniszcze cie , twoje życie męzu i dodatkowo cały hajs dom i dzieciaki idą do mnie hihi"

    ale czego sie spodziewać po istotach których rozwój w większośc zatrzymuje sie na 10-12 roku życia a potem to tylko ssanie benefitów z cięzko pracujących mężczyzn. osobiście winie tych słynnych "białych rycerzy" beta orbiterów i spermiarzy co jak im sie kawałkiem tyłka machnie przed oczami to zrobią wszystko

  •  
    W..........2 via iOS

    -57

    pokaż komentarz

    Z obserwacji wlasnego otoczenia to w dluzszej perspektywie czasu faceci wychodza lepiej na rozwodzie nawet, jesli prawa do opieki zostaly przyznane marce. Glupie 3,14zdy sie wiążą z kolesiami, ktorzy niekoniecznie sa takimi dżętelmenami jakby im sie wydawalo i niekoniecznie chca sie zajmowac nieswoimi dziecmi. Faceci nauczeni doswiadczeniem wybieraja kolejna partnerke juz ostrozniej.

  •  

    pokaż komentarz

    Strzelam. Kobiety chca byc "bardziej wyzwolone" a spoleczenstwo przyklaskuje wiec jak maja mozliwosci zmiany na kogos atrakcyjniejszego, bogatszego itd. to to robia w blasku walki z tyrania i walki o wlasne dobra. Kobieta rozbijajac rodzine jest "meczenniczka" a facet zwykla kanalia. Zgadlem?

    •  

      pokaż komentarz

      @AmGreg: Nic bardziej mylnego.

      Perhaps women may be more likely to initiate divorce than men because they believe they have more to gain from court settlements. The public perception is that UK divorce courts usually favour the wife, especially when there are children involved. Men may be less likely to pursue divorce because they fear losing their children and the high costs of the divorce to them financially.

    •  

      pokaż komentarz

      @AmGreg: Strzelasz patrząc na ludzi czy ludzi na wykopie?
      Przeciez tu ci nie napiszą, ze problem tkwi w facetach

    •  

      pokaż komentarz

      @korporacion strzelam zyjac na tym swiecie i widzac co sie dzieje. Facetow jest wina gdy daja soba pomiatac zyjac w toksycznym zwiazku.

    •  
      f......e

      +4

      pokaż komentarz

      @MrocznyBrokul: to dlaczego w pl tez kobiety wnoszą w 75% (jak tu nie mają nic do ugrania a jeszcze narażają dziecko na ubóstwo bo ściągalność alimentów to 16%)? Nie można interpretowac trendów tylko w obrębie prawa jednego kraju, jesli ten trend występuje tez w innych miejscach o całkiem innym prawie

    •  

      pokaż komentarz

      jeszcze narażają dziecko na ubóstwo bo ściągalność alimentów to 16%

      @falangee: Słyszałeś o czymś takim jak fundusz alimentacyjny? Do tego jeszcze 500+, pomoc socjalna dla samotnych matek i posiadanie męża okazuje się nieopłacalne.

    •  
      f......e

      +4

      pokaż komentarz

      @MrocznyBrokul: Z funduszu możesz dostać max 500. Jak masz 2 dzieci to z 500+ masz maks 500 na dziecko-powiedzmy że do gimnazjum to starcza. Ale kobieta musi teraz sama opłacić mieszkanie więc traci tu. To pokaż mi gdzie ten jej imperatyw finansowy do rozwodu sie niby znajduje? To sie może "opłaca" kobiecie której maż wydawał mniej niż 1000 na życie/rachunki ze swojej pensji, tylko w takim wypadku ma "zysk"

      edit: z funduszu można dostac maks 500 na każde dziecko, więc masz 750 na dziecko, ale ma całe mieszkanie do opłacenia

    •  

      pokaż komentarz

      @falangee: To jeśli nie finanse to trzeba wziąć pod uwagę to, że kobiety jeśli się rozwodzą to dla lepszej gałęzi. Nic innego teraz mi do głowy nie przychodzi.

    •  
      f......e

      +4

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: a nie bierzesz pod uwagę , że można się rozwieść bo po prostu nie możesz już scierpieć tej drugiej osoby i masz mini-udar mózgu przerabiając ten sam problem setny raz? Małzeństwo nie polega na tym żeby przecierpieć kogoś do śmierci żeby ładne statystyki były

    •  

      pokaż komentarz

      hahaha, rozumiem podejrzliwość i doceniam - ktoś musi stać na straży ;)

      @nowywinternetach: to jest jakaś tragedia... To nie są stabilne emocjonalnie kobiety, tylko jakieś toksyczne bagno hipokryzji wymagające co najmniej terapii. Najgorsze jest to, że one nie zdają sobie sprawy z tego, że ich zachowanie jest niszczące dla całego otoczenia i są święcie przekonane, że nie robią niczego złego - wręcz przeciwnie! To one są ofiarami! Miałam nieprzyjemność pracować z taką osobą - uciekać jak najdalej i nie oglądać się za siebie, choćby nie wiem jak rzewnie płakała.
      A takich z mojego opisu:
      - super-ambitnych matek ustawiających życie swoim córkom: niewiele, ale odnoszę wrażenie, że ich liczba wzrasta;
      - Karyn z księżniczkami: może 30% moich bliższych lub dalszych znajomych;
      - matek mających swoje córki w dupie, ale nieprzyznających się do tego nawet przed sobą: tak z 10%;
      - matek aspirujących, dbających o zainteresowania i rozwój emocjonalny: cała reszta.


      @bylymylypyly: jak najbardziej jest to hipokryzja. Nie cierpię podwójnych standardów - jeżeli wymagam od innych dużo, to od siebie co najmniej tyle samo, taka powinna być zasada.
      I dziękuję za miłe słowa :) Mąż czasem mnie potroluje, ale generalnie nie narzekam na brak wsparcia i szacunku, jest wspaniały :)


      Każdemu życzę z całego serca, aby znalazł do pary człowieka idealnego dla siebie!

      @CrazyJunx: Prawdopodobnie tak jest, ale bardzo dużo takich kobiet się spotyka, a na zachodzie coraz więcej. Przypuszczalna geneza jest taka, że za mocno poluzowało się pasa, nie wymaga się od kobiet i mamy tego owoce. To co mówisz nie wiem czy jest niestabilnością, czy to jakaś inna forma zaburzeń. Dam taki przykład. Jedna mówiła że nie będzie dla mnie dobra, bo ja wtedy będe gorszy dla niej. Że nie może mi na zbyt wiele pozwolić, wiele dla mnie dobrego robić. I wierzyła w to, że wolę złe, niedostępne, zimne kobiety, mimo tłumaczeń i przykładów tego, że jeśli była dobra, to ja byłem lepszą wersją siebie. Logiczne więc że musiała być zła, pouczająca, nastawiona anty i sama nie wiedziała o co jej tak naprawdę chodzi, bo na pewno nie o dobry rezultat, czy dobre uczucia. Świetny sposób postępowania, który doprowadził do tego, że nie chciałem się dla niej starać, a często się nawet odzywać, ale oczywiście w jej myślach to ja byłem winny. Nawet gdy mnie okłamała, zataiła coś ważnego, była opryskliwa, docinająca przy ludziach (dlatego zwróciłem uwagę bo to pokazałaś w swoim przykładzie), ale to we mnie była wina że się po tym wszystkim nie odzywam. Tak jak piszesz, jak śmiałem nie być na zawołanie. Gdyby zdradziła, a z dużą dozą pewnością to robiła, to też widziałaby winę w kimś innym i przyzwolenie sobie. Po czasie za to doświadczenie dziękuje, bo wiele mnie to nauczyło, w tym spokoju i większego zwracania uwagi na to co kobieta mówi, bo to były bardzo głupie rzeczy.

      Swoją drogą masz fajne podejście. Jedna z kobiet z którą często rozmawiam ma tak samo, że najważniejsze to praca nad sobą, wyciąganie wniosków, robienie rachunku sumienia. Cieszy to, że są takie kobiety, bo czasem można zwątpić i że ostał się tylko gatunek egocentrycznej, roszczeniowej księżniczki hipokrytki, która wiele sobą nie reprezentuje, ale wymagania ma nie z tej ziemi.

      @falangee: Mam, przecież nie winię zwichrowanych emocji, instynktów czy chciwości kobiet za wszystkie rozpady. Też mamy swoje za uszami, ale nie tak dużo i w tak olbrzymim znaczeniu jak się przemawia. Kobiety, a zwłaszcza skrzywdzone w swoim mniemaniu lubią koloryzować, wyolbrzymiać, mścić się i zrzucać z siebie odpowiedzialność za wszystko co się dzieje w ich życiu, czy związku. Winę kobiet przy rozwodach rozpatruje się w 3% przypadków. Czy wierzysz w to, że to obiektywna ilość win? Mówisz że można wzajemnie się nie cierpieć, ale jeśli jest to podyktowane tym że kobiecie się czasem zwróci uwagę, oczekuje się czegoś od niej, jakiegoś szacunku, punktualności, słowności i ona tego nie podziela strojąc fochy, obwiniając o własne błędy, karząc cichymi dniami i ona autentycznie czuje się pokrzywdzona, to jak tu siebie umieć znieść. I okazane to nie jest na początku związku, tylko dużo później. Najpierw coś do ciasnego móżdżku musiałoby dotrzeć, by rozwiązać problem.

    •  
      f......e

      +1

      pokaż komentarz

      rozwodach rozpatruje się w 3% przypadków.

      @nowywinternetach: nie rozpatruje tylko uznaje. I tak wierze ,bo rozwód z orzeczeniem o winie mężczyzny to 20%. Czyli znakomita wiekszość jest bez orzeczenia o winie (czyli bez zdrad, alkoholu, przemocy) i to właśnie to sa te rozwody spowodowane tym że życie w parze do łatwych nie należy. Po 20 latach kropla przelewa kielich.

    •  

      pokaż komentarz

      @falangee: 500+ w przypadku samotnej niepracującej matki to 500 za każde dziecko, 500 z alimentacyjnego, 90-130zł miesięcznie z zasiłku rodzinnego, przez 1rok kosiniakowe 1000zł, ulga prorodzinna 1000-1500zł rocznie. Dotego może nie wysokie ale liczne jednorazowe dodatki. Dolicz sobie jeszcze jakąś prace na czarno za kilka stówek miesiecznie i będzie się z tego powoli robiła sensowna kwota.

    •  
      f......e

      +1

      pokaż komentarz

      @LagriT: pracy nie wliczam bo teza była taka że kobieta na rozwodzie zyskuje ( a nie zapracowuje) tak więc w przez ciebie opisanym przypadku ma 2 dzieci i z kuli rozwodu zyskuje 500 na pierwsze (bo drugie jej przysługiwało tak czy siak) i 1000 z alimentacyjnego + reszta datków powiedzmy 200. Czyli zyskuje powiedzmy 1700, ale pozbawia się męża który powiedzmy że podobną kwotewydawał na życie/rachunki. Gdzie tu zysk?

    •  

      pokaż komentarz

      @falangee: Zyskuje niezależność i pełną kontrolę nad budżetem domowym. Cała kasa idzie na mieszkanie (wszystko co powiążesz z tym pojęciem) oraz na matkę z dzieckiem, a nie jak wcześniej ta sama kasa na matke, ojca, dziecko.

      W drastycznych przypadkach mieszkanie + matka, a dziecko byle by przeżyło. Dodatkowo z powodu bardzo kulejącego prawa do eksmisji część samotnych matek rezygnuje z opłacania mieszkania (naprawdę ciężko w takim wypadku eksmitować matkę z dzieckiem). Tak więc kasa idzie tylko na matkę i dziecko. 1700 zł na dwie osoby nie jest to może super kwota ale zawsze lepsza niż 1700zł na trzech (matka nie pracuje, ojciec pracuje za 2500brutto). Dodatkowo z tego co się orientuje nikt nie sprawdza czy samotna matka faktycznie jest samotna i tu pojawia się np "przyjaciel mamy" z własnym dochodem. Nawet jeżeli zarabia minimalną czyli jakieś 1300-1400zł, to łącznie jest kwota 3tys netto na 3 osoby. Z mężem miała 430zł na osobę + jakieś zapomogi. Teraz ma 1000zł na osobę i z przyjacielem łatwo się pożegnać.

    •  

      pokaż komentarz

      @falangee: Samotni rodzice dostają 500+ na każde dziecko, czyli z funduszu alimentacyjnego i 500+ przy dwojgu dzieci masz już 2000zł, za sam fakt posiadania dzieci. Dolicz do tego pomoc socjalną jak np darmowe przedszkole, które może kosztować nawet ponad 1000zł w większym mieście.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: też stawiałabym na błędy w wychowaniu. Bo jak masz wychować dobrze swoje dzieci, kiedy możesz im poświęcić, dajmy na to, dwie godziny dziennie? Czy jest się w stanie nauczyć je w tym czasie budowania głębokich, wartościowych relacji oraz wglądu we własne emocje? Wątpię. Taką cenę płacimy za przemiany ustrojowe, jakie się w ostatnich latach dokonały, czyli oboje rodzice pracują, a i tak czasem z cudem wiążą koniec z końcem.

      Ta kobieta, o której mówisz, że nie chciała być dla Ciebie dobra, na moje oko pochodziła z patologicznej rodziny. Zaznaczam, że są różne stopnie patologii, nie każda wiąże się z nadużywaniem substancji psychoaktywnych i nie każdą widać, zwłaszcza jeżeli rodzina umie to świetnie ukrywać. Moi jedni dziadkowie umieli to świetnie.

      Też zrzuciłabym wiele z tych przypadków na karb głupich poradników o podrywaniu. Sama w życiu przeczytałam jeden ("Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?") i po tej lekturze doszłam do wniosku, że musiała ją napisać bardzo smutna i samotna kobieta, która musi przyciągać do swojego życia masę dupków. Niedawno kolega podrzucił mi książkę dla mężczyzn w podobnym tonie ("Jak zdobyć kobietę, którą kochasz albo której jeszcze nie znasz"). Przebrnęłam tylko przez wstęp i wnioski miałam te same, co przy Zołzach - uczy przyciągania raczej kiepskiego materiału kobiet. Przytoczę jedną ze złotych rad: zapominaj czasem jej imienia, nie spełniaj każdej obietnicy, itp., itd. Gdyby mi ktoś fundował taką huśtawkę, to bym nie zawracała sobie głowy, naprawdę.

      Twoje podejście także mi się podoba. Z Twojego tekstu wnioskuję, że jesteś osobą, która lubi czyste zasady i brak gierek w związku, ceni szczerość i równomierne zaangażowanie. Szkoda, że trafiłeś na takie "wyjątkowe" egzemplarze...

    •  
      f......e

      +1

      pokaż komentarz

      @MrocznyBrokul: maks 500 z funduszu (jak sąd przyznał alimenty 300 to z funduszu 300,jak sąd przyznał alimenty 700 to z funduszu 500), a 500+ na drugie dziecko przysługuje nak czy siak więc się nie liczy. Przedszkole i tak jest socjalne (i trwa tylko 3 lata) Teza była taka że na rozwodzie kobieta zarabia a nie że po rozwodzie da się przeżyć. Pytanie moje dlaczego mężczyzna miałby chcieć pozostawac w związku z osobą która go nienawidzi? Znam takie małażeństwo, mieszkają razem, nie odzywają się do siebie, spią osobno, on górnik więc mijają sie w godzinach pracy. Ale się nie rozwodzą. Ich dzieci rozmawiają tylko z matką jak przychodza. Nie lepiej się rozwieść?

    •  

      pokaż komentarz

      Dam taki przykład. Jedna mówiła że nie będzie dla mnie dobra, bo ja wtedy będe gorszy dla niej. Że nie może mi na zbyt wiele pozwolić, wiele dla mnie dobrego robić. I wierzyła w to, że wolę złe, niedostępne, zimne kobiety, mimo tłumaczeń i przykładów tego, że jeśli była dobra, to ja byłem lepszą wersją siebie

      @nowywinternetach: O kurde dokładnie jak moja matka, kiedyś ciotka zapytała ją dlaczego tak ciągle się na mnie wydziera mimo iż jestem spokojnym dobrze uczącym się chłopakiem. Powiedziała, że jakby mnie chwaliła to przestałbym się starać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      O kurde dokładnie jak moja matka, kiedyś ciotka zapytała ją dlaczego tak ciągle się na mnie wydziera mimo iż jestem spokojnym dobrze uczącym się chłopakiem. Powiedziała, że jakby mnie chwaliła to przestałbym się starać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @Eugeniusz_Zua: Zboczyliśmy z tematu, ale oceniła po sobie. Często gęsto matki bardzo są czepliwe, najmniejsze błędy potrafią wytknąć, niszczą wszystko co dobre w człowieku, w dziecku, samoocena pikuje w dół, wpaja kompleksy. Jest później spokojne, bierne, uległe, czasem zestrachane w obawie przed wrzaskiem i wyładowaniem się na nim. Matka niszczy w ten sposób poczucie akceptacji, zaufania, a przez to dziecko nie może zdrowo dojrzeć, bo w innych ludziach będzie szukało akceptacji której nie dostało u rodzica. Oczywiście według siebie taka matka ma dobre intencje, więc jest to dla niej usprawiedliwienie i wydaje jej się że tak wyraża miłość.

      Taka matka często próbuje wmówić, że jest dobra, tak się stara, że co ma za dziecko, że jaki ją zły los pokarał takim dzieckiem nieidealnym, a tak naprawdę to ta matka wyżywa się za swoje kompleksy. To tak samo jak bijący mąż żonę mówi że to dla jej dobra. Ten sam poziom, tyle że takim matkom czy partnerkom się nic nie robi, mimo że jest to przemoc psychiczna. Ogólnie mam nadzieje że olałeś to, bo to się nie ma czym przejmować. Wiesz że się dobrze uczyłeś, nie robiłeś dymu, świadomie, więc takie krzyki to tak naprawdę problem matki ze sobą, a nie Twój. To samo tyczy partnerek, które drążą, wylewają pomyje, plują jadem, czepiają się, stosują różne pasywno-agresywne zagrywki i obwiniają. Jak kobieta nie reprezentuje ciepła, troski, wyrozumiałości i empatii to coś grubo jest nie tak. Pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: Czy ty czasem nie miałeś spycama w moim domu? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Olałem te żale, ale najpierw przypłaciłem to depresją,z której długo się wygrzebywałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: no ja sie nie dziwię, że nic innego Ci nie przychodzi do głowy, gdzieżby facet pomyślał, że żona po prostu nie może go zdzierżyć, bo jest roszczeniowym bubkiem. Kobiety nadal wychodzą za maż, bo im się wmawia, że powinny, a potem się okazuje, że życie z takim "mężem" to nie życie.

    • więcej komentarzy(12)

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety prawda jest taka, że kobiety są uprzywilejowane w tym względzie. Facet czasami może znaleźć się w sytuacji bez wyjścia. Najpierw wszystko cacy, potem ślub, potem dziecko i... i co? I nagle kobieta traci zainteresowanie seksem, do pracy oczywiście też nie pójdzie no bo dziecko, w domu też nic nie zrobi bo nie ma siły/ochoty. Siedzi sobie taka ameba, palcem nie ruszy i co? I nic. W razie rozwodu ona dostaje dziecko a facet zostaje z alimentami. I gdzie w tym sprawiedliwość? Czasami jestem wręcz zafascynowana tym, jak bezwzględne i przy okazji bez żadnych ambicji potrafią być kobiety. ( ͡° ʖ̯ ͡°) A prawo stoi po ich stronie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Amayor dlatego od poczatku trzeba wymagac od kobiety tyle ile od siebie. Mam prace, jak cos sie psuje naprawie, sprzatam jakjest brudno, ugotuje, staram sie nie roztyc? Fajnie, ty tez pracuj, posprzataj jak trzeba, nie zryj wiadra czekolady dziennie itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @Amayor: w tym kontekście uważam, że to "nie wzięcie" ślubu jest wyrazem największego zaufania, gdyż bardziej motywuje do podtrzymania dobrych wzajemnych relacji

    •  

      pokaż komentarz

      @katius: bardzo dobrzoe powiedziane, niestety żyjemy w świecie gdy większość zdecydowana mężczyzn jest mentalnie uległa, da ze sobą zrobić kobiecie prawie wszystko bo panuje przekonanie, że jak się kręcą wokół ciebie kobiety to jesteś cool gość i stoisz wyżej w hierarchi w społeczeństwie. Hooy, że te co się kręcą dookoła ciebie to tępe idiotki bez żadnych planów, ambicji czy zainteresowan. Na to nikt nie zwraca uwagi i o to nikt nie pyta, dlatego tak jak piszesz: trzeba wymagać na max jeśli się myśli poważnie o związku. Współcześnie kobiety są turbo leniwe i bez żadnych aspiracji poza pomalowaniem paznokci i upolowaniem słit bluzeczki w galerii, a mężczyzn traktują jak życiowych zabawiaczy, klaunów do towarzystwa- póki dajesz jej rozrywkę to jesteś potrzebny, a jak skońćzysz to zacznie się, że już nie to co kiedyś, że coś zgasło. Obiecnie kobiety są w ogromnej większość w cholerę niedojrzałe emocjonalnie, tylko oczekują nie dając nic w zamian. Jestem o tym święcie przekonany.

      @tornax: słuszna uwaga.

      A tak w ogóle btw itp to nie widziałęm jak dotąd żadnego marszu poparcia mężczyzn, nie słyszałem o organizacji broniącej praw mężczyzn, nie słyszałem o proteście przeciwko dysproporcjom w sądach rodzinnych, etc. Jak to jest? Kobiety natoomiast co chwilę skandują i tupią nóżkami, że znowu coś nie tak i znowu coś im się należy. Jak to jest?

    •  

      pokaż komentarz

      A tak w ogóle btw itp to nie widziałęm jak dotąd żadnego marszu poparcia mężczyzn, nie słyszałem o organizacji broniącej praw mężczyzn,

      @cierpkiezale:
      https://www.facebook.com/TheMensRightsInitiative/

    •  

      pokaż komentarz

      @cierpkiezale: i to mnie wk!%@ia: że dziewczynki wychowuje się na nieporadne i wyrachowane księżniczki*. Bo mają wyglądać, być grzeczne, nie pobrudzić sobie sukienki i nie podrzeć rajstopek. Nieliczne moje znajome matki inwestują w ich rozwój intelektualny i emocjonalny tyle, ile w wygląd i podsycanie aspiracji na znalezienie księcia na białym koniu. Te same kobiety nie traktują swoich mężczyzn z szacunkiem im należnym: jako osoby utrzymujące w dużej mierze rodzinę, zaangażowane w jej życie, ojcowie ich dzieci. Krytykują ich przy nich samych, co jest dla mnie tragiczne. Nie wspominając już o tym, że często aspiracje mają na poziomie żon milionerów, wymagania i oczekiwania większe od wież WTC postawionych jedna na drugą. Wiem, że czasem trzeba się wygadać przy kawie, bo człowiek jest zmęczony, ale ja nigdy bym nie narzekała na mojego męża przy naszych wspólnych znajomych, choćby nie wiem jak mnie dupa bolała. Ale to pewnie kwestia pewnej dojrzałości i kultury osobistej.

      Wk!%@ia mnie też, że od mężczyzn wymaga się bycia jakimiś nadludźmi - najlepiej bez emocji. Mężczyzna nie ma prawa płakać, mieć gorszego dnia, chwili słabości, bo jest wtedy pzda, a nie facet. Takiego człowieka strofują nie tylko kobiety, ale także i mężczyźni. Nie rozumiem, jak można nie szanować człowieka, który jest z nami szczery i otwiera się przed nami na oścież - sama nienawidzę płakać i każde takie otwarcie jest dla mnie bardzo trudne. Kiedy mąż pokazał swoją słabość przede mną, to w moich oczach szacun do niego wzrósł. Serio. Motywacja, aby być mu podporą wzrosła mi o 200%, bo trzeba mieć nie lada zaufanie do drugiej osoby, aby na coś takiego się odważyć. Boli mnie, że dla takich Karyn mężczyzna odważny na tyle, aby pokazać przed nimi słabość, prawdziwego siebie, człowieka, to jest mężczyzna stracony, bo "ppa". Same są "p*py" i tyle. Wkurzyłam się myśląc o tym.

      *Historyjka z mojego otoczenia: przyjaciółka stwierdziła, że jej córka zostanie prawnikiem, bo ma świetną pamięć. Ona pomoże jej znaleźć chłopaka z rodziny prawniczej, nauczy ją jak go rozkochać w sobie i omotać, wykorzystać do zdobycia pozycji w jakiejś dobrej kancelarii i rzucić, kiedy przyjdzie czas. Powiedziałam jej wprost, że jest nienormalna i robiąc coś takiego córce niszczy jej życie :/ Na szczęście się opamiętała :/

    •  

      pokaż komentarz

      i to mnie wk!!?ia: że dziewczynki wychowuje się na nieporadne i wyrachowane księżniczki*. Bo mają wyglądać, być grzeczne, nie pobrudzić sobie sukienki i nie podrzeć rajstopek. Nieliczne moje znajome matki inwestują w ich rozwój intelektualny i emocjonalny tyle, ile w wygląd i podsycanie aspiracji na znalezienie księcia na białym koniu. Te same kobiety nie traktują swoich mężczyzn z szacunkiem im należnym: jako osoby utrzymujące w dużej mierze rodzinę, zaangażowane w jej życie, ojcowie ich dzieci. Krytykują ich przy nich samych, co jest dla mnie tragiczne. Nie wspominając już o tym, że często aspiracje mają na poziomie żon milionerów, wymagania i oczekiwania większe od wież WTC postawionych jedna na drugą. Wiem, że czasem trzeba się wygadać przy kawie, bo człowiek jest zmęczony, ale ja nigdy bym nie narzekała na mojego męża przy naszych wspólnych znajomych, choćby nie wiem jak mnie dupa bolała. Ale to pewnie kwestia pewnej dojrzałości i kultury osobistej.

      Wk!!?ia mnie też, że od mężczyzn wymaga się bycia jakimiś nadludźmi - najlepiej bez emocji. Mężczyzna nie ma prawa płakać, mieć gorszego dnia, chwili słabości, bo jest wtedy pzda, a nie facet. Takiego człowieka strofują nie tylko kobiety, ale także i mężczyźni. Nie rozumiem, jak można nie szanować człowieka, który jest z nami szczery i otwiera się przed nami na oścież - sama nienawidzę płakać i każde takie otwarcie jest dla mnie bardzo trudne. Kiedy mąż pokazał swoją słabość przede mną, to w moich oczach szacun do niego wzrósł. Serio. Motywacja, aby być mu podporą wzrosła mi o 200%, bo trzeba mieć nie lada zaufanie do drugiej osoby, aby na coś takiego się odważyć. Boli mnie, że dla takich Karyn mężczyzna odważny na tyle, aby pokazać przed nimi słabość, prawdziwego siebie, człowieka, to jest mężczyzna stracony, bo "ppa". Same są "p*py" i tyle. Wkurzyłam się myśląc o tym.

      *Historyjka z mojego otoczenia: przyjaciółka stwierdziła, że jej córka zostanie prawnikiem, bo ma świetną pamięć. Ona pomoże jej znaleźć chłopaka z rodziny prawniczej, nauczy ją jak go rozkochać w sobie i omotać, wykorzystać do zdobycia pozycji w jakiejś dobrej kancelarii i rzucić, kiedy przyjdzie czas. Powiedziałam jej wprost, że jest nienormalna i robiąc coś takiego córce niszczy jej życie :/ Na szczęście się opamiętała :/

      @CrazyJunx: Na pewno jesteś kobietą? Ile jest takich z Twojego opisu? W sumie mówić można wiele, a robić inaczej...

      I chyba rozumiesz ten brak zaufania, bo takie zachowania są, nie wiem czy nie pomylę słowa, wyjątkowe, marginalne.

      Dla wielu mężczyzn odsłonięcie własnych słabości to koniec szacunku, koniec pożądania, koniec miłości ze strony kobiety. Wsparcie od kobiety? Powiedz to samobójcom, którym te kobiety nakładały coraz większe obowiązki, wymagania, dając od siebie coraz mniej. Które co by nie zrobili to i tak narzekały na nich. Bo przecież one mogą i mają zawsze powód. Siebie z kolei nie dają krytykować, bo mężczyzna powinien akceptować i kochać bezwarunkowo. Bo ma znosić kiedy jest najgorsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @cierpkiezale ja bym jeszcze dodał jedną rzecz odnośnie lenistwa i braku zainteresowań u kobiet. Bardzo często takie wymagają, aby koleś miał zainteresowania, bo inaczej jest nudziarzem. Czyż to nie jest czysty przykład hipokryzji?

    •  

      pokaż komentarz

      @CrazyJunx łap mega plusa za mega mądrość życiową. Twój facet to szczęściarz. I życzę Ci, aby on również miał taki sam szacunek do Ciebie jaki Ty masz do niego.

    •  

      pokaż komentarz

      @CrazyJunx: yhy tak jasne, a tu mi śmigło lata ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie jesteś kobietą.

    •  

      pokaż komentarz

      @nowywinternetach: @carbyne: hahaha, rozumiem podejrzliwość i doceniam - ktoś musi stać na straży ;)

      Wsparcie od kobiety? Powiedz to samobójcom, którym te kobiety nakładały coraz większe obowiązki, wymagania, dając od siebie coraz mniej. Które co by nie zrobili to i tak narzekały na nich. Bo przecież one mogą i mają zawsze powód. Siebie z kolei nie dają krytykować, bo mężczyzna powinien akceptować i kochać bezwarunkowo. Bo ma znosić kiedy jest najgorsza.

      @nowywinternetach: to jest jakaś tragedia... To nie są stabilne emocjonalnie kobiety, tylko jakieś toksyczne bagno hipokryzji wymagające co najmniej terapii. Najgorsze jest to, że one nie zdają sobie sprawy z tego, że ich zachowanie jest niszczące dla całego otoczenia i są święcie przekonane, że nie robią niczego złego - wręcz przeciwnie! To one są ofiarami! Miałam nieprzyjemność pracować z taką osobą - uciekać jak najdalej i nie oglądać się za siebie, choćby nie wiem jak rzewnie płakała.
      A takich z mojego opisu:
      - super-ambitnych matek ustawiających życie swoim córkom: niewiele, ale odnoszę wrażenie, że ich liczba wzrasta;
      - Karyn z księżniczkami: może 30% moich bliższych lub dalszych znajomych;
      - matek mających swoje córki w dupie, ale nieprzyznających się do tego nawet przed sobą: tak z 10%;
      - matek aspirujących, dbających o zainteresowania i rozwój emocjonalny: cała reszta.

      @bylymylypyly: jak najbardziej jest to hipokryzja. Nie cierpię podwójnych standardów - jeżeli wymagam od innych dużo, to od siebie co najmniej tyle samo, taka powinna być zasada.
      I dziękuję za miłe słowa :) Mąż czasem mnie potroluje, ale generalnie nie narzekam na brak wsparcia i szacunku, jest wspaniały :)

      Każdemu życzę z całego serca, aby znalazł do pary człowieka idealnego dla siebie!

    •  

      pokaż komentarz

      @cierpkiezale
      A tak w ogóle btw itp to nie widziałęm jak dotąd żadnego marszu poparcia mężczyzn.

      Na zachodzie istnieje ruch MGTOW Men going their own way.
      Są różne youtubrrki które odsłaniają hipokryzję feminizmu itp jak Diana Davison czy Karen Stroughhan

    • więcej komentarzy(1)

  •  

    pokaż komentarz

    Proponuję zlikwidować system alimentacyjny i zastąpić go opieką naprzemienną.
    Proponuję również zawsze podpisywać intercyzę.
    Ilość rozwodów znacząco spadnie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  
      c.............y

      +25

      pokaż komentarz

      @Rhobar: w Anglii nie trzeba ślubu by stracić dużą kasę, zamieszkaj tylko z taką we własnym domu i jak trafisz na żmiję to masz przej!#$ne

    •  

      pokaż komentarz

      @chcialembycmily: Rozwiń temat. Podziału majątku po zakończeniu wspólnego mieszkania?

    •  
      c.............y

      +17

      pokaż komentarz

      @Rhobar: w Anglii jak zaczęło się, że laska przejmuje wszystko przy rozwodzie to nikt nie chciał się żenić więc zmienili prawo, że jest tak zwane relationship, po pół roku wspólnego związku jesteście traktowani jak małżeństwo, wystarczy, że laska zadzwoni na psy i tracisz wszystko

      Rozmawiałem z Anglikami jak się przed tym bronić, jedyne skuteczne rozwiązanie to wynająć wspólnie mieszkanie, a swoje wynająć komuś, oczywiście z tego wspólnego mieszkania musisz się liczyć z tym, że możesz stracić wszystkie sprzęty, które tam masz

      Dużo też osób robi ze swojej dziewczyny lokatora (zakłada rent book) ale to jest nieskuteczne bo to działa jeśli kobieta nie zgłosi przemocy domowej, telefon na policje i jest po Tobie, zawsze prawie jej uwierzą, z automatu dostajesz zakaz zbliżania się

    •  

      pokaż komentarz

      @chcialembycmily: Ja p#@?@@@e, tylko FWB ewentualnie każdy związek trwałby krócej niż 6 miesięcy.

    •  
      f......e

      +3

      pokaż komentarz

      Ilość rozwodów znacząco spadnie

      @Rhobar: pytanie 1: dlaczego ma nam zależec nad utrzymywaniem nieszczęśliwych związków?
      pytanie 2: w Polsce ściagalność alimentów to 16%, skąd założenie że małżonkowie których nawet nie interesuje czy ich dziecko ma co jeść bedą chcieli to dziecko wychowywać?

    •  

      pokaż komentarz

      @chcialembycmily: no ale to przecież jest taka patologia, że się w pale nie mieści...

      jakim cudem nikt się tam jeszcze nie pokapował, że sporo kobiet dzwoni na bagiety, krzyczy "he offend me!" i gość ma przej#$$ne. jak to jest, że na podstawie jednego zdania facet może iść do więzienia, alimenty itd.?

      no wytłumaczcie mnie to; jak to jest, że tam coś takiego w ogóle funkcjonuje

    •  

      pokaż komentarz

      @Rhobar: za intercyzę OBOWIĄZKOWĄ , łapiesz plusik