•  

    pokaż komentarz

    kiedyś też miałem przeboje z PLAY. Naliczyli mi podwójnie czy nawet potrójnie za 1 ściągniętą aplikację. Oczywiście oferowali w ramach rekopensaty jakieś śmieszne minuty - odmówiłem i wtem to mej głowy wpadł pomysł odlotowy. Zaproponowałem, że w ramach rekopensaty chce t-shirt i bluzę play. O dziwo po pewnych pertraktacjach doszliśmy do porozumienia i wysłali mi 2 t-shirty, kilka smyczy, ołówki, zeszyty i parę gównianych gadżetów - nie powiem ucieszyłem się jak głupi - cóż gadzeciaz jestem ;]

    pzdr.

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda, że nie zamieściłeś odpowiedzi od Play'a. Bo tak można się tylko domyślać co w nich było.

    •  
      a....9

      +2

      pokaż komentarz

      @WooDo:
      Dokładnie, bo taka historyjkę każdy może sobie stworzyć...autor uważa chyba, że tymi "błyskotliwymi" streszczeniami odpowiedzi konsultantów Play może nas rozbawić...(?) powinien załączyć zdjęcia tego co mu napisali...

    •  

      pokaż komentarz

      Podepnę się, bo ludzie nie umieją czytać. Nie jestem autorem tego wpisu, więc nie zwracajcie się do mnie z radami albo pretensjami "jak bardzo skopałem sprawę". Mam to napisać na billboardzie?

      Dodam jeszcze że IMHO Satanowski to jeden z bardziej ogarniętych bloggerów, więc nie wyzywajcie go tutaj od nieudaczników i użyszkodników.

      Ps. czemu nie działa pogrubienie?

    •  
      a....9

      +1

      pokaż komentarz

      @bnc1:
      "Dodam jeszcze że IMHO Satanowski to jeden z bardziej ogarniętych bloggerów, więc nie wyzywajcie go tutaj od nieudaczników i użyszkodników."
      nie płacz...
      wolnoć Tomku w swoim domku, skoro to tu dałeś to my możemy pisać na ten temat co nam się żywnie podoba i tyle.
      (chyba że chciałeś koledze blog rozreklamować, a tu kupa wyszła...)

  •  

    pokaż komentarz

    Hmmm jeśli wejdzie na główną to wyślę maila do playa i poinformuje ich grzecznie wykopie niesponsorowanym z ich własną reklamą, a także o statystykach odwiedzin serwisu w razie gdyby nie byli oblatani. Oczywiście spieprzyło 2 pracowników a nie zarząd, ale dobrze żeby wiedzieli, że takie rzeczy nie uchodzą już na sucho. Może wykażą się i ktoś za to beknie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh:
      Mi się wydaje, że taka polityka firmy..Sam mam pleya od niedawna...
      I też cyrki z netem..Wykupiłem pakiet 100mb(wł sie do 24h), sprawdzam po 3h na panelu, że już włączony...A tu dupa, żre kasę jakby nie był..Dzwonie do BOK - "oczywiście pakiet już włączony" a kasę żre nadal..Dopiero po paru h było ok.Mogli by to dopracować.
      Moja mama też miała w play, też parę nr przeszła(jak np chciała rozwiązać umowę to musiała podać nr umowy(dowód nie wystarczy) którą pan widział w komputerze ale nie mógł podać..Dzwoniąc do BOK też nie mogła go uzyskać bo potrzebny był jakiś kod z dupy..(weryfikację można przeprowadzić na lepsze sposoby))Więc musiała jechać po to do domu.
      Warunki umowy mają świetne ale BOK to porażka, wiedziałem o tym wcześniej i mam nadzieję, że jak najrzadziej przyjdzie mi korzystać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Corranh: Na razie nie wiadomo kto spieprzył, bo ani treści pism reklamacyjnych nie ma, ani treści odpowiedzi też nie widać.

      Streszczenia może i błyskotliwe, ale raczej w gimnazjum się takie spotyka, a nie w relacji, która bądź co bądź nadwyręża dobre imię firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      To jest korporacja. Wszelacy konsultanci czy to na słuchawkach czy to odpowiadający na emaile nie mają żadnej mocy decyzyjnej. Na wszystko mają rozpisane dokładne procedury. W najpopularniejszych przypadkach mają nawet kilka wersji gotowych odpowiedzi, szablony w których wstawiają tylko dane klienta. Przez to są czasem niezłe jaja, jak się konsultant zbytnio zapędzi z takim ctrl+c, ctrl+v to wysyła z dupy wzięte odpowiedzi. Pracowałem u podwykonawcy tej fioletowej telefonii, który obsługuje większą część call centre, back office, archiwizacji, wysyłki masowej, i sporadycznie trafiały się kwiatki typu "Szanowni Państwo, nazywam się XY. Dnia dd.mm.yyyy wysłałem do Państwa zapytanie o dostępność telefonu Nokia 1234 w waszym salonie w Pcimiu Dolnym. A o to jaką dostałem od was odpowiedź, chyba wam się coś pomyliło:
      Drogi Panie AB. Dziękujemy za zgłoszenie dotyczące chęci dokonania cesji numerów..." ;)

      Ogólne porady w kontaktach ze wszelkimi biurami obsługi klienta, nie tylko Playa, wszystkie działają podobnie:
      1. Przeczytać co się podpisało: umowa, regulamin świadczenia usług, gwarancja, ustawa prawo telekomunikacyjne + ewentualne załączniki w tym w szczególności rozporządzenie ministra bodaj transportu czy kto to tam wtedy tym się zajmował w sprawie trybu rozpatrywania reklamacji. Ogrom zgłoszeń wynika z niewiedzy klientów. Wydaje im się, że coś jest nielogiczne i tak być nie powinno, a po zerknięciu w regulamin, umowę itd. okazuje się, że niewiedza co się podpisuje nie popłaca.
      2. Jak zwykła odpowiedź na zapytanie do BOKu nie przynosi oczekiwanych skutków pisać reklamację. WAŻNE: napisać jak byk reklamacja, podać swoje dane, co jest problemem i że domaga się naprawy i rekompensaty. To jak powinna wyglądać reklamacja jest dokładnie opisane we wspomnianym w pkt.1 rozporządzeniu ministra. Operator może odrzucić reklamację jeśli nie spełnia ona wymogów formalnych.
      3. Jeżeli odpowiedź na reklamację nas nie satysfakcjonuje pisać odwołanie. Te same wymogi formalne, patrz rozporządzenie. Często skutkuje pogrożenie rozwiązaniem umowy/sądem/UOKIKiem/URTIPem/rzecznikami.
      4. Jeżeli odwołanie nie podziałało pisać do ww. instytucji (UOKIK, rzecznicy praw konsumenta itd.).\
      5. Jeśli to nie pomoże = nie masz racji ;)
      6. Zawsze podawać swoje dokładne dane. Konsultanci mają często problem z poprawnym zidentyfikowaniem klienta. Ludzie nie podają swoich danych, albo np. okazuje się, że pani Janina Kowalska używa telefonu zarejestrowanego na jej brata Adama Kowalskiego + dodatkowo sama ma jakiś abo w tej samej sieci i nie potrafi w liście sprecyzować którego numeru dotyczy sprawa i już się robi małe zamieszanie, do którego konta przypisać.

      W Polsce standard obsługi klienta jest nadal bardzo niski. Firmy o każdy grosz wolą się procesować niż stracić ten grosz ale mieć spokój. Jedna z niemieckich sieci telefonii ma politykę przyznawania racji klientowi zawsze (nawet jak jej nie ma) jeżeli roszczenie wynosi mniej niż jakaśtam kwota. Po prostu firmie bardziej się opłaca dać klientowi te 50 centów, Euro czy dwa niż płacić konsultantom za czas spędzony na rozpatrywaniu reklamacji i odwołań. W Polsce policzą Cię niesłusznie za jeden SMS za 5 groszy i pół roku będziesz z nimi się ganiał z reklamacjami interwencjami rzeczników.

  •  

    pokaż komentarz

    zieew, kolejny nieudacznik obsmarowuje na blogu korporację X zamiast najzwyczajniej w świecie reklamacje ciągnąć. Brak opublikowanych odpowiedzi P4 świadczy tylko o tym, że użyszkodnik manipulować próbuje.

  •  

    pokaż komentarz

    Stary ale w czym problem? Masz na piśmie, że to ich wina? Jest w regulaminie, że muszą naprawić błąd wyrządzony, przez nich? Po prostu nie płać, tylko wyślij jeszcze jedną reklamację. Dopóki reklamacja jest rozpatrywana nie mogą Ci odciąć telefonu. Jak ponownie rozpatrzą na Twoją niekorzyść, zapłać tyle ile uważasz + 10 zł(na wszelki wypadek). Jak będą chcieli wyegzekwować od Ciebie pieniądze, to ONI będą musieli iść do sądu, gdzie i tak nie wygrają.