•  

    pokaż komentarz

    Nie byłoby tego tekstu, gdyby 9-letnia córka Ewy nie zaczęła pisać pamiętnika.

    Styczeń 2016: „Jestem Alicja. Ten zły tata Mirosław zamykał mamę w piwnicy. Mama tam piła i jadła jak pies. Kupę i siku robiła gdzie popadnie, a ja uderzałam mamę pałką w głowę, tak jak tata kazał. My z tatą Mirosławem chcieliśmy zabić mamę, żeby była nowa mama”.

    Alicja o złym tacie Mirosławie opowiedziała prokuratorowi już pięć lat wcześniej. Nie uwierzył. Jej matce, która w piwnicy spędziła dwa lata, również nie. – I to dwukrotnie. Teraz boję się, że nie uwierzą mi po raz trzeci – mówi Ewa.

    Miły elegancik
    Lato 2005. Ewa ma 24 lata, Mirek jest od niej o 12 lat starszy. Ona pracuje w sklepie spożywczym na Półwyspie Helskim, on jest murarzem na budowie. Wyróżnia się, bo jako jedyny zakłada po pracy modną dżinsową koszulę.

    – Miły elegancik – tak go zapamiętuje Ewa.

    Matka Ewy ma inne zdanie: uważa, że Mirek jest kłótliwy. Ale Ewa nie słucha i w sylwestra wprowadza się do jego nieukończonego domu na kaszubskiej wsi. Wodę trzeba brać ze studni, toaleta na podwórku, ogrzewanie zastępuje kuchnia na węgiel. Ale Mirek obiecuje, że do lata dom będzie gotowy. Nie będzie.

    W połowie stycznia odwiedza ich matka Ewy. Jest jej tak zimno, że nie zdejmuje kurtki. Przyszły zięć podaje gorącą herbatę i zapewnia, że kocha Ewę. Gdy matka pyta, czy może poznać jego mieszkającą po drugiej stronie podwórka rodzinę, Mirek odmawia i poucza teściową, że jeśli ma z tym problem, może już jechać. Matka Ewy nie dowiaduje się więc, że Mirek ma ośmioro rodzeństwa i jest najmłodszym, „ukochanym synkiem mamusi”, która alkohol piła nawet w ciąży. Ojciec zmarł w wypadku. Razem z matką mieszka dorosły bratanek Mirka i trzech braci, w tym jeden z żoną i dziesięciorgiem dzieci. Wszystkie są upośledzone. Reszta rodzeństwa nie utrzymuje z nimi kontaktu. Rodzina żyje z gospodarstwa i pracy dorywczej.

    Gdy wkrótce Mirek i Ewa biorą ślub, zaproszeni zostają tylko świadkowie i rodzina Mirka. A Ewa prosi mamę, której nie podoba się wybór córki, żeby się zapowiadała przed każdym przyjazdem. Ojciec odwiedzi Ewę tylko raz.

    10 osób opiekowało się patologiczną rodziną, a ci pili i zabili dziecko

    Bije w piersi? To się zdarza
    – Pierwszy raz uderzył tydzień po ślubie. Bo chciałam jechać do matki – powiedziała prokuratorowi Ewa. – Gdy ochłonął, przeprosił i zapewnił, że to ostatni raz. Ale to nigdy nie był ostatni raz.

    Najchętniej bił ręką po głowie, bo – jak tłumaczył – wtedy nie ma śladów. Gdy Ewa zaszła w pierwszą ciążę, podbił jej oko. I szybko pouczył: – Powiesz komuś, źle skończysz. Rozumiesz?

    Zrozumiała. Gdy zapytała ją matka, odpowiedziała, że potknęła się i uderzyła o szafę. – Byłam pewna, że jak urodzę dziecko, wszystko wróci do normy – powie mi potem. – Alicja urodziła się dziewięć miesięcy po ślubie. Mirek nawet nie odwiedził mnie w szpitalu.

    Po narodzinach córki mąż Ewy pracuje już głównie wtedy, kiedy brakuje mu na piwo i papierosy. Najczęściej upija się z braćmi oraz matką, czasem zaprasza kolegów. Wraca i tłucze żonę. Ewa szybko się uczy: jeżeli nie ma go przez godzinę, już w progu zacznie oskarżać ją o zdradę. I jeszcze: jeśli nie broni się, bicie trwa krócej.

    Gdy mąż uderza ją przy dziecku, buntuje się i pakuje rzeczy. Mirek nie chce oddać córki, więc Ewa wzywa policję. Funkcjonariusze pomagają jej opuścić dom, radzą, żeby złożyła zeznania, i patrzą, jak odjeżdża. A Mirek dzwoni, przeprasza, błaga. I obiecuje, że jej więcej nie uderzy. Ewa wraca, bo wciąż go kocha, a u matki są tylko dwa pokoje i rodzeństwo.

    Mąż dotrzymuje słowa do wiosny 2007 roku, kiedy Ewa zachodzi w drugą ciążę. Gdy się o tym dowiaduje, pyta: – Nie mówiłem, że nie chcę więcej dzieci?

    – Przecież ciągle zmuszasz mnie do seksu... – szepnęła, a mnie doda: – Nawet w połogu.

    Mirek bije ją wtedy tak, że Ewa przez kilka dni nie może siadać na krześle. Potem wielokrotnie będzie celował w brzuch, ale Ewie za każdym razem uda się zasłonić rękoma. Wkrótce zabiera jej telefon. Ewa może z niego korzystać, jeśli mąż wyrazi zgodę.

    Gdy w lutym 2008 roku rodzi drugą córkę, Wiktorię, bije ją pięścią w piersi. Ewa jedzie z matką do przychodni. Mówi lekarzowi, że mąż ją uderzył, a piersi są teraz opuchnięte i bolą. Mężczyzna ze wzrokiem utkwionym w pliczek z receptami odpowiada, że tak się zdarza. Przepisuje zastrzyki i zaleca karmienie butelką. Nie odnotowuje w karcie choroby, że pacjentka została pobita.

    Gdy Wiktoria kończy rok, mąż zabrania Ewie jeść.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: To jest teraz twój pokój
      Zasada jest prosta: Ewa gotuje, podaje dzieciom oraz mężowi i wychodzi do drugiego pokoju. Podjada wieczorami, kiedy mąż pije z matką. Po miesiącu nie wytrzymuje i pyta podniesionym głosem, dlaczego nie może zjeść ze wszystkimi. Mirek zrywa się, chwyta ją za włosy i rzuca na podłogę. Co było dalej, możemy sobie tylko wyobrażać, bo Ewa odzyskuje przytomność w ciemnej, zamkniętej na kłódkę piwnicy. Krzyczy i płacze. Prosi, żeby ją wypuścił. A on: – To jest teraz twój pokój. Masz to, na co zasłużyłaś.

      Pierwsze noce śpi na stole, przykryta starymi kurtkami. Potem kładzie na betonie kartony i stare szmaty. Załatwia się do wiadra lub bezpośrednio na ziemię. Pomieszczenie nie ma okien, jedynie mały świetlik pod sufitem. Żarówkę Mirek wykręcił. Panuje półmrok lub zupełna ciemność.

      Ciemność jest najgorsza, bo to znak, że Mirek zaraz zejdzie. Przyniesie metalową miskę z chlebem nasączonym wodą, popatrzy, jak je, a potem ją zgwałci. Gdy Ewa dowie się po latach, że do jedzenia dodawał spermę, zwymiotuje. Z czasem zacznie jej wiązać ręce sznurkiem i każe jeść na kolanach. Będzie na to patrzeć jej trzyletnia wówczas córka Alicja, której ojciec da do ręki kawałek drewna i pokaże, jak bić matkę po głowie lub kopać w brzuch. Mała Wiktoria będzie wtedy leżeć związana na podłodze swojego pokoiku. Żeby nie krzyczała, ojciec usta zaklei jej czarną taśmą. Nikogo nie zastanowi, skąd czarne ślady wokół ust dziecka, które tak trudno zmyć.

      Ewa modli się i rozmawia ze szczurem, któremu daje na imię Fo. – Najpierw się go bałam, potem cieszyłam, że zjada myszy. Leżąc w nocy lub dzień, bo z czasem straciłam rachubę, zadawałam mu pytanie: „Dlaczego tu jestem?” – opowie potem Ewa. – Dziś uważam, że uwolniłam się dzięki Bogu. Że mnie wysłuchał. Wszyscy inni się ode mnie odwrócili.

      Mąż wypuszcza Ewę tylko wtedy, gdy ktoś ma ich odwiedzić lub gdy trzeba przypilnować dzieci. Za każdym razem przypomina: „Piśniesz, głupia k$%?o, słówko, zabiję cię i zakopię za domem. Nikt cię nie kocha, nikt nie będzie ciebie szukał”. Ewa robi więc, co on każe – myje się w zimnej wodzie ze studni, bo grzać wodę Mirek zabrania, przebiera w czyste rzeczy i – jeżeli otrzyma zgodę – je odpady dla psa Pinia, którego Mirek zagłodzi potem na śmierć. Starsza córka Alicja też słucha ojca i donosi, kiedy matka pod jego nieobecność ukroi sobie kawałek kiełbasy lub zrobi kawę. Młodsza lgnie do matki i wciąż pyta, gdzie była.

      Ewa blednie i słabnie, jej skóra zaczyna przypominać pomarszczony balon. Na koniec będzie ważyć 39 kilogramów.

      Zanim to się wydarzy, pojadą na pogrzeb wujka Ewy. Przez całą stypę nie będzie mogła tknąć ani kęsa, ale rodzina nie zwróci na to uwagi. Latem mąż wyśle ją do pracy sezonowej. Po całodziennym zbieraniu borówek będzie tak słaba, że wpadnie do rowu. Innym razem przewróci się na prostej drodze. Rower będzie w stanie tylko prowadzić. Nikt nic nie powie, ona nie ucieknie.

      – Był zły, że urodziłam drugie dziecko – wytłumaczy mi Ewa. – Uważałam, że jeżeli będę blisko, nic Wiktorii nie zrobi. A jeśli ucieknę, zabije ją, żeby mnie ukarać. Nie miałam pieniędzy, byłam przekonana, że sobie nie poradzę. Ciągły głód spowodował, że wszystko stało się obojętne. A on wciąż powtarzał, że jak pójdę na policję, nikt mi nie uwierzy. Ale też wstydziłam się mówić.

      Po 20 złotych
      Najgorsze zaczyna się latem 2010. W piwnicy jest ciemno, Ewa słyszy kroki. Nie wie jeszcze, że Mirek zaprosił kolegów.

      Zanim zejdą na dół, wypiją kilka piw, napiją się wódki. Potem założą Ewie worek na głowę i przywiążą ręce oraz nogi do haków wystających z bocznych ścian. Ewa na kilka lat wyrzuci to z pamięci. Przypomni sobie dopiero, kiedy Alicja, którą ojciec zabierał ze sobą do piwnicy nawet wtedy, narysuje na terapii Jezusa na krzyżu i powie, że to mama.

      Będą ją gwałcić po kolei i wielokrotnie. Mirek od każdego weźmie po 20 złotych, Ewa po dziesiątym razie przestanie liczyć. Ciało zacznie ją ignorować, przez całą noc nie będzie mogła zmusić się do ruchu. A oni jeszcze wrócą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Potrzebuję tych dzieci!
      Ucieka po niemal dwóch latach spędzonych w piwnicy, 28 grudnia 2010 roku, pod pretekstem konieczności stawienia się w urzędzie pracy. Mirek wie, że inaczej żona nie dostanie zasiłku. Zgadza się, żeby poprosiła matkę o podwiezienie samochodem. Ewa, wykorzystując chwilę jego nieuwagi, szepcze: – Mamusiu, jeśli mnie kochasz, zabierz mnie. Wszystko opowiem, tylko przyjedź. A mnie wyjaśnia: – Już nie byłam w stanie stać na nogach. Dotarło do mnie, że albo się wyrwę, albo tam umrę.

      Matka przyjeżdża z dwoma braćmi Ewy. Mirek nie chce żony puścić. Cuchnie od niej kałem, a on przekonuje, że „takie jest życie”. Ewa łapie dziewczynki za rączki i wychodzi. Mirek rzuca się jeszcze na maskę samochodu i krzyczy: „Potrzebuję tych dzieci! Zostaw mi je! I tak nikt ci nie uwierzy!”. Potem zamawia taksówkę, jedzie za nimi 60 kilometrów. Wali pięściami w drzwi domu. Matka Ewy wzywa policję. Ale po kilku godzinach Mirek opuszcza komisariat, a wszystko, co wydarzy się potem, przebiegnie dokładnie tak, jak przewidział: Ewie nikt nie wierzy.

      Większość kobiet nie zgłasza gwałtu na policji. Ze strachu przed gwałcicielem, z lęku przed napiętnowaniem

      Mam nie pisać?
      Wiem, że trzykrotnie się przeprowadzała, zanim znalazła miejsce, o którym nie dowie się mąż. Gdy pukam pierwszy raz do jej drzwi i proszę o 15 minut rozmowy, odmawia. Już ma rękę na klamce, ale odwraca się i pyta: – Dlaczego chce pani o tym pisać?

      – Bo nie potrafię pogodzić się z tym, że pani nie uwierzono.

      – Nie uwierzono mi dwa razy. Niech pani zejdzie na dół i chwilę poczeka.

      Rozmawiamy w samochodzie. Kolejne spotkanie przełoży z powodu choroby i nie będzie odbierać telefonu. W trakcie trzeciej wizyty poprosi, bym przyjechała za tydzień, i nie otworzy mi drzwi. Czuję, że jest po drugiej stronie, przysuwam twarz i cicho pytam: – Mam nie pisać? Czy pisać, ale nie chce już pani o tym rozmawiać?

      Nie odpowiada. Zostawiam list. Po godzinie sprawdzam, czy tkwi wciśnięty we framugę. Nie, czyli przeczytała. Wie, że czekałam, ma mój numer telefonu, odjeżdżam. W połowie drogi zawracam i piszę drugi list. A w nim proszę, by wybaczyła mi moją determinację, ale ten tekst musi powstać. „Nie chcę jednak pisać go bez pani” – zaznaczam.

      Po dwóch dniach oddzwania: – Boję się, że nie uwierzą mi po raz trzeci. Spotkajmy się.

      Nago
      Gdy 28 grudnia 2010 roku Mirka zabiera radiowóz, Ewa jedzie na obdukcję, która potwierdzi, że w ciągu ostatnich dni była bita – ma siniaka na głowie i stłuczone kolana. Pierwsze przesłuchanie w komisariacie policji trwa kilka godzin. Gdy zaczyna opowiadać, że mąż zakładał jej worek, trzęsie się i dusi. Psycholog obecny przy przesłuchaniu powie potem, że takiej reakcji nie można udawać.

      Przez kolejne trzy miesiące Ewa nie wyjdzie z domu. Na śniadanie będzie jej wystarczać ćwierć kromki chleba. Jeżeli zje więcej, zwróci wszystko. W nocy boi się zasypiać, a jeśli ma zamknąć oczy, to wyłącznie na podłodze. Ludzi i ciasnych pomieszczeń unika do dziś. Ale tydzień po ucieczce ponownie jedzie na policję. – Jak już dzieci zostały od tego pana, bo tak dziś o nim mówię, odseparowane, zaczęły się dziać dziwne rzeczy – opowiada. – Najpierw zastałam Alicję leżącą nago na Wiktorii. Dwa dni później Alicja ściągnęła Wiktorii rajstopki. Zapytałam, co robi. A ona, że to, co tata. Bo tata „tam mi robił”. I pokazała krocze.

      Alicja ma dopiero cztery lata, ale w trakcie przesłuchania podaje sporo szczegółów: że „tata grzebał między nogami i bolało”, „robił dużo i Wiktorii też”. Mamę bił i zamykał w piwnicy, a im spalił wszystkie zabawki. Opowiedziała też, że dwuletnia Wiktoria leżała w pokoju związana, a sznurek „tata wiązał tak ciasno, że widać było krew”. Obie bił laczkiem po twarzy i pupie, aż zostały siniaki, a „mama była w piwnicy długo, też w nocy, bo nie przyszedł jej rozwiązać”.

      Według biegłego psychologa opowieść Alicji jest samodzielna i wynika z własnych przeżyć. Jej młodsza o rok siostra Wiktoria jest zbyt mała, żeby zeznawać, ale nie ma wątpliwości, że dziewczynka była ofiarą różnych form przemocy. Obie boją się ojca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Prokuratura: bo nie ma świadków bicia
      Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Pucku. Dostaje je asesor, czyli osoba dopiero uczącą się zawodu prokuratora. Małgorzata Koprowska po pięciu miesiącach, 30 maja 2011 roku, śledztwo umarza, bo „występują dwie sprzeczne wersje”. Jej decyzję akceptują zwierzchnicy.

      „Matka Mirosława M. zeznała, że małżeństwo syna jest normalne, nie zauważyła nic niepokojącego. Nigdy nie była świadkiem, by jej syn groził żonie lub ją bił. Z synem i synową widywała się prawie codziennie, a syn rzadko się upijał”. Ewa: – Teściowa przychodziła do piwnicy, zostawiała tarkę oraz suchy chleb i kazała mi trzeć. Śmiała się, że nie dostanę nic do jedzenia. Wielokrotnie widziała moje potłuczone uda. Kilka razy prosiłam ją o pomoc. Odpowiadała, że siniaki z ud znikną.

      „Mieszkający obok bratanek zeznał, że nigdy nie widział, by Mirosław M. kłócił się z żoną albo uderzył dzieci”. Ewa: – Kłamie. Dzień przed ucieczką dzwoniłam do niego, żeby uspokoił swojego wujka. Nie zasmakował mu obiad. Roztrzaskał talerz o podłogę, wyprosił dzieci do drugiego pokoju, szarpnął mnie za włosy i walił głową o ścianę. Po kilku minutach wyszedł i pojechał do sklepu po wódkę. Wtedy wzięłam telefon, który zostawił na łóżku, i zadzwoniłam do bratanka, który mieszkał naprzeciwko.

      Pracownica socjalna? Nic nie zauważyła, Ewa się nie skarżyła. Pierwszy raz zrobiła to dopiero trzy tygodnie przed ucieczką, na początku grudnia 2010. Poradzono jej, żeby założyła mężowi Niebieską Kartę.

      Najbliższy sąsiad: „Mirosław M. to spokojny i pracowity człowiek. Nigdy nie zauważyłem, żeby nadużywał alkoholu lub źle traktował żonę”. Więcej osób nie przesłuchano. Zeznania matki Ewy i jej brata pucka prokuratura uznała za mało wiarygodne: widzieli u Ewy siniaki, zauważyli, że chudnie, ale nie byli świadkami bicia.

      Mirosław M. nie został poddany żadnemu badaniu przez biegłych psychologów. Wystarczyła informacja, że nie był wcześniej karany.

      Mirek: krzyczałem, jak nie chciała seksu
      Ewy nie stać na prawnika. Zażalenie na decyzję o umorzeniu pisze 1 czerwca 2011 roku niebieskim długopisem na kartce w kratkę. „Mój mąż dopuścił się wielokrotnego bicia mnie, swojej żony. Izolował i groził, że mnie zabije, a także wyzywał od różnych. Mąż po prostu kłamie, ponieważ pracował niewiele, a zarobione pieniądze przepijał. Bardzo często wracał do domu nietrzeźwy, jego matka codziennie piła alkohol, a mąż razem z nią i braćmi. (...). Bratanek zeznaje na korzyść swojego wujka, a pani z opieki nigdy nie było u nas w domu na wywiadzie środowiskowym. Panie przyjeżdżały, ale do szwagierki i jej dzieci (...) Mąż zrobił coś Wiktorii, bo płacze na widok taśmy klejącej i ciągle powtarza, że tata ją wiązał i dotykał krocze. Wierzę również w zeznania starszej córki Alicji. Ona mówi o tacie tylko: złodziej”.

      Na koniec Ewa punktuje prokuraturę, bo w postanowieniu o umorzeniu śledztwa nie ma zeznań jej matki, nie zgadza się także data zeznań złożonych przez nią samą. Ale nie pisze o gwałtach i przetrzymywaniu w piwnicy. Pytam dlaczego.

      – Brzydziłam się siebie.

      Mirosław M. w trakcie przesłuchania: „Uderzyłem żonę tylko raz w twarz, zaraz po ślubie. No i czasem krzyczałem, jak nie chciała seksu uprawiać”.

      Prokurator rejonowy: umorzyć
      Pucka prokuratura już pięć dni później odrzuca zażalenie Ewy, ale Sąd Rejonowy w Wejherowie we wrześniu 2011 nakazuje śledczym wyjaśnić wątpliwości. I wskazuje, że oparli swoją decyzję na zeznaniach matki i bratanka Mirosława M., czyli osób mu najbliższych. Poleca też przesłuchać lekarza, który zrobił Ewie obdukcję, i sprawdzić billingi bratanka – to dowody, które mogą uwiarygodnić relację Ewy. Zwraca też uwagę, że zeznania 4-letniej Alicji są zbieżne z relacją matki.

      Młoda asesor odchodzi z prokuratury i zostaje adwokatem. Śledztwo kontynuuje Bartłomiej Konkel, zastępca prokuratora rejonowego w Pucku. 30 listopada 2011 roku znów je umarza, powtarzając za asesor: „słowa Ewy M. nie znajdują odzwierciedlenia w zeznaniach teściowej, siostrzeńca męża, najbliższego sąsiada i pracownicy socjalnej”, a „zebrany materiał dowodowy nie potwierdza wersji zdarzeń, nie licząc zeznań matki oraz brata, którzy ich treść oparli na relacji zasłyszanej od Ewy M.”. Akta sprawy są tajne, ale udaje mi się ustalić, że prokurator Konkel podjął decyzję, nie wykonując zaleceń sądu: nie przesłuchał lekarza, nie zawnioskował o billingi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: – A na tym etapie Mirosław M. powinien już siedzieć w areszcie – mówi mi śledczy znający sprawę. – Zeznania matki i jej córki były wystarczające. W tej sprawie popełniono kardynalne błędy, które przyczyniły się do skrzywdzenia kolejnych osób.

      Zanim prokuratura wniesie w końcu o billingi, miną ponad dwa lata. Operatorzy dane o połączeniach przetrzymują tylko przez rok.

      Prokuratura nie zajmuje się też sprawą molestowania seksualnego Alicji i Wiktorii. Dziewczynki – na wniosek śledczych – są pod opieką kuratora sądowego, czyli jedynej osoby uprawnionej do interweniowania w ich sprawie. Zostaje nim asystentka sędziego, która w postępowanie się nie włącza. Dzwonię i pytam, dlaczego zlekceważyła to, co mówiła jej mała podopieczna. – Po przeanalizowaniu sprawy doszłam do przekonania, że nie było podstaw do wniesienia skutecznego środka zaskarżenia – odpowiada Karolina Moskat-Nikrant, dziś radca prawny.

      Ewa: – Byłam zupełnie sama. Nikt mi nawet nie zaproponował opieki prawnej.

      Ewa: dla nich byłam śmieciem
      Grudzień 2011. Ewa pisze do prokuratora Konkela. Jej drugie zażalenie na umorzenie śledztwa liczy półtorej strony A4. Wystukane drobnym maczkiem na maszynie do pisania: „(...) W tej okropnej, ciemnej piwnicy zamykał mnie na kłódkę. W nocy otwierał, związywał ręce, nogi i wtedy gwałcił. Po wszystkim bił mnie po głowie. Przez ten czas moja mama mogła przyjeżdżać tylko na telefon. Przywoziła ciasta i słodycze, a ja z tego nie mogłam nic jeść, bo mąż mi zabraniał. Nawet spałam w tej piwnicy związana i czekałam, aż mnie rano rozwiąże. Wtedy wychodziłam, robiłam dzieciom śniadanie i obiad, którego nie mogłam zjeść. Z głodu byłam zmuszona jeść z wiaderka naszego psa Pinia. Były dni, że musiałam spać w lesie (...). Zawsze brakowało pieniędzy na jedzenie i środki czystości. Dzięki temu, że przez trzy miesiące zbierałam te borówki amerykańskie, mieliśmy za co kupić żywność. A on nawet nie pilnował dzieci ani nie sprzątał, tylko pił ze swoją matką oraz braćmi wódkę i duże piwa 1,5 l Staropolskie Mocne. Za moje pieniądze kupował te duże piwa i papierosy, a dzieci były brudne, głodne i obsrane. A jak wracałam z tych borówek, to musiałam prać ręcznie ubranie, posprzątać pokoje, odkurzyć i ugotować dzieciom coś do jedzenia. Pozwany chodził nietrzeźwy nawet cały tydzień. Przez ten czas źle się czułam, to znaczy słabo z głodu i upałów. A za to, że pracowałam, codziennie byłam bita po głowie i kopana po nogach”.

      Ewa: – Odrzucili moje zażalenie, nikogo nie przesłuchując. Z lekarzem, który potwierdził, że zostałam pobita, rozmawiali dzień później. Poczułam, że jestem dla nich tym, czym byłam dla niego: śmieciem.

      Znów jednak nie napisała całej prawdy: wstydziła się przyznać, że była gwałcona zbiorowo.

      – Nie miałam odwagi, widząc, że w nic nam nie wierzą.

      Prokuratura: brak interesu społecznego
      Trzy razy się przeprowadza, żeby mąż nie nachodził dzieci. Bierze rozwód. Sąd rodzinny po wysłuchaniu Ewy odbiera Mirosławowi M. prawa rodzicielskie. W lutym 2013 roku prokuratura wznawia śledztwo i przesłuchuje kolejnych świadków.

      Wychowawczyni klasy, do której chodziła Alicja, powie, że wie od dzieci o wiązaniu i zaklejaniu buzi taśmą. Koleżanka Ewy przyzna: „Mówiła mi o tym, że Mirosław M. ją bił, gwałcił i zamykał w piwnicy”. Psycholog potwierdzi, że Alicja i Wiktoria oraz ich matka nie zmyślają.

      Jednak Prokuratura Rejonowa w Pucku 23 marca 2013 roku definitywnie zakończy śledztwo słowami: „Brak jakichkolwiek obiektywnych dowodów wskazujących na uzasadnione podejrzenie popełnienia występku, o którym pokrzywdzona zeznaje. (...) Fakt, że do zdarzenia miało dojść w trakcie kłótni małżeńskiej w prywatnym domu – nie zaś w miejscu publicznym – a także rodzaj i rozmiar ujemnych następstw tego zdarzenia, należy stwierdzić, że brak jest przesłanek, które wskazywałyby na to, że interes społeczny przemawia za kontynuowaniem ścigania z urzędu. Zebrane dowody nie wskazują, żeby Ewa M. była osobą nieporadną ze względu na wiek, chorobę czy kalectwo i nie mogła skierować do sądu prywatnego aktu oskarżenia”.

      – Płakałam całą noc. A on mi się zaśmiał w twarz, że przecież mówił, że nikt mi nie uwierzy. Od tej pory panicznie bałam się, że po mnie któregoś dnia przyjedzie i znów zamknie w piwnicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Matka: tu się nie dzwoni na policję

      Odszukuję dom, w którym Mirosław M. więził żonę. Kaszubska wieś, 30 domów, najbliższy sąsiad po drugiej stronie drogi. Jak mówi mi lokalny ksiądz: w co trzeciej rodzinie problem z alkoholem. O moim przybyciu alarmują psy. Patrzę na piętrowy budynek. – Tam teraz nikt nie mieszka – z domu naprzeciwko wychodzi 77-letnia Barbara M., matka Mirosława.

      Jedno podwórko, oba domy dzieli 30 kroków. Zastanawiam się, jak można nie zauważyć, że syn więzi żonę.

      – Dlaczego nikt tu już nie mieszka? – pytam.

      – A po co? Musiałabym pilnować, czy znów się ktoś nie kłóci. Sama jestem, znaczy ja i syn na rencie, reszta się wyprowadziła.

      Barbara M. powtórzy mi to, co zeznała na policji: że synowa nigdy nie skarżyła się na męża. Że małżeństwo dobrze opiekowało się dziećmi, a jeśli się kłócili, to z powodu pieniędzy, których brakowało. – Codziennie chodzilim do piwnicy i nikogo tam nie było. A ona nic nie mówiła. Dopiero jak się wyprowadziła, dowiedzieliśmy się, że miała pretensje – przekonuje, stojąc w progu.

      – Prosiła panią o pomoc.

      – Nie prosiła.

      – Czemu się pani od niej odwróciła?

      – Gdyby pracowała, byłoby inaczej. A ona nic nie robiła, nie pomagała nam, to się kłócili.

      – Jak mogła pani bezczynnie patrzeć, jak koledzy syna przychodzili gwałcić Ewę?

      – Tu nikt nie przychodził. O, widzi pani? To moje pieski. Cztery, żaden nie jest głodzony. Mirosław też był dobry dla psów.

      – Jednego zagłodził.

      – Miruś?

      – Dlaczego nie zadzwoniła pani na policję?

      Odpowiada po chwili: – Tu się nie dzwoni na policję. Co w domu, to w domu. A ja nic nie widziała. Mirek to był mój najlepszy chłopak. Jak im powiem, żeby go wypuścili, to go wypuszczą?

      Pamiętniki
      Nie wypuszczą. W niedzielę 21 lutego 2016 roku o godzinie 6.05 policjanci wyciągnęli Mirosława M. z łóżka i wepchnęli do radiowozu. Gdy usłyszał, dlaczego został zatrzymany, odpowiedział: „Niech ona dupę zamknie, już raz chciała mnie wrobić. Siedziałem wtedy przez nią na posterunku, a policjant śmiał się, co ta kobita wymyśla. U nas było dobrze, tylko jej matka mieszała. Czego one ode mnie chcą? Gorzej niż człowiek byłby mordercą”.

      Do aresztu trafił 25 dni po tym, gdy babcia Alicji i Wiktorii przyniosła do szkoły pamiętniki dzieci. Gdy wnuczki zaczęły w końcu opowiadać, co robił im ojciec, dała im zeszyty i kazała pisać.

      „Jestem Wiktoria. Tata Mirosław robił mi dużo krzywdy. On mnie kleił buzię, wiązał ręce od tyłu i nogi. Jedzenie okruchy od siostry Alicji dawał ten zły tata. Alicja lizała tacie między nogami to coś w spodniach. Siostra Alicja mi to mówiła, ale ja nigdy nie mogłam mówić prawdy, bo Alicja zabraniała, straszyła, bo ci coś zrobię. Śmiała się ze mnie, kiedy byłam związana, że leżałam zesikana i z kupą. Mama była zamknięta w piwnicy i jadła jak pies. Bałam się wtedy mówić i teraz też się boję. Ja byłam mała”.

      „Jestem Alicja. Jak ktoś przyjeżdżał to wypuszczaliśmy mamę, a gdy goście poszli, to z powrotem zaprowadzaliśmy mamę do piwnicy. Tata zakładał mamie na głowę worek i wtedy wchodzili panowie i robili mamie źle. Tata brał za to pieniądze. Kupował wódkę i piwo i mnie częstował, jak mnie wziął na opa. Ten zły tata kleił buzię i wiązał mojej siostrze ręce i nogi. A ja pomagałam wiązać, bo Wiktoria krzyczała za mamą”.

      Pamiętniki trafiły do prokurator Anny Szczepaniuk-Milewskiej. Od tego momentu już nikt więcej nie podważał zeznań Ewy oraz jej córek. W trakcie śledztwa okaże się jeszcze, że Mirosław M. bił także i gwałcił konkubinę, z którą związał się po odejściu żony, oraz znęcał się nad jej 8-letnim synem. Prawdopodobnie molestował także jego. – Nie chcę komentować działań prokuratury sprzed pięciu lat – mówi mi Anna Szczepaniuk-Milewska. – Mogę jedynie powiedzieć, że widziałam dużo, ale z tak wstrząsającym okrucieństwem nie spotkałam się nigdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Szef prokuratury: nie pamiętam sprawy

      Asesor Małgorzata Koprowska, która jako pierwsza umorzyła śledztwo, dziś jest adwokatem i specjalizuje się w prawie rodzinnym. Gdy przekazałam jej, o jakim śledztwie chcę rozmawiać, przestała odbierać telefon i odpowiadać na SMS-y.

      Bartłomiej Konkel, ówczesny zastępca prokuratora rejonowego w Pucku, który zignorował oczywiste dowody i w marcu 2013 po raz drugi umorzył śledztwo w sprawie Mirosława M., trzy miesiące później został zdymisjonowany. Powodem była głośna sprawa rodziny zastępczej z Pucka, w której zginął 3-latek. Konkel dał sprawę asesorowi, a ten uznał, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Tymczasem z protokołu oględzin wynikało, że dziecko mogło otrzymać silny cios pięścią lub nogą. Dwa miesiące później zmarła siostra chłopca. W 2015 roku ich matka zastępcza została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo 5-letniej Klaudii oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego Kacpra.

      Bartłomiej Konkel, dziś w stanie spoczynku, nie odpowiada na moje prośby o kontakt.

      Szefem Prokuratury Rejonowej w Pucku w latach 2008-2015 był Piotr Styczewski. To on nadzorował śledztwa i pracę prokuratorów. W kwietniu 2016 roku awansował do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Twierdzi, że śledztwa nie pamięta, i odmawia komentarza.

      – Jak można nie pamiętać takiej sprawy? – pytam.

      – Można – stwierdza Styczewski. – Nie będę udzielał żadnego wywiadu.

      Wciąż wraca do mnie jeden sen
      Mirosław M. 2 listopada 2016 roku został oskarżony o znęcanie się nad rodziną, pozbawienie wolności, wielokrotne gwałty ze szczególnym okrucieństwem, umożliwienie zgwałceń nieustalonym osobom, molestowanie nieletnich i zagłodzenie psa. Pytany przez sąd, czy rozumie stawiane mu zarzuty, wzruszył ramionami i nie przyznał się do winy. Grozi mu 15 lat więzienia.

      Ewa M. chodzi z dziećmi na terapię i do kościoła. Robi prawo jazdy. Marzy o krótkich wycieczkach nad morze i boi się, że tym razem nie uwierzy jej sędzia.

      – Wciąż wraca do mnie sen, w którym budzę się związana w piwnicy, jest przeraźliwie ciemno i już wiem, że on zaraz do mnie zejdzie.

      Wyrok w środę 21 czerwca.

      Imiona i inicjały bohaterów oraz niektóre szczegóły zostały zmienione

    •  

      pokaż komentarz

      Ewa wraca, bo wciąż go kocha, a u matki są tylko dwa pokoje i rodzeństwo.

      @Takiseprzecietniak: k#$#a.

    •  

      pokaż komentarz

      @lavinka: Co zrobisz, bieda i naiwna nadzieja na lepszy los. Czasem to wystarczy, żeby samemu wejść do piekła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Ja p$$#?%%e, czytam to i nie wierze. Nie wierze, że tacy ludzie mogą żyć w domach oboka naszych znajomych czy dziadków. I to nie tylko tak poj?$$ni ale i ich rodzina, która dobrze wie co się dzieje i nic z tym nie robi (╥﹏╥)

    •  

      pokaż komentarz

      @Scandalous:

      A kumpel, dobry gość do tej pory nie może żony znaleźć. Dużo zarabia, wygląda ok ale DDA więc trochę problemów, nie pije, nie jest agresywny i do tej pory kobiety wolą "łobuza".

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak ten tekst brzmi jak rodem z jakiegoś horroru. Ciężko sobie to w ogóle wyobrazić...

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak Aż ciężko uwierzyć w to co przeczytałem... masakra

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak w ogóle dzięki za wklejenie tego tekstu do komentarzy

    •  

      pokaż komentarz

      @mamarysh: Niestety. Facet powinien być dożywotnio izolowany od ludzi, ale jest, jak jest. A i tak pewnie maksimum nie dostanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Czy to prawda, że tej sprawie nieudolnością wykazała się pani adwokat Małgorzata Koprowska z kacelarii adwokackiej prawa rodzinnego w Gdańsku?

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak przecież obecny kodeks karny za mało karze takie osoby. Ja bym dał łączną karę 125 lat pozbawienia wolności jeśli nawet nie jakichś ciężkich robót.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Jak czytam takie historie, to żałuje, że nie ma kary śmierci w Polsce...

    •  

      pokaż komentarz

      modną dżinsową koszulę

      @Takiseprzecietniak: skończyłem czytać

    •  

      pokaż komentarz

      Jak to czytałem to myślałem, że jest to jakieś wymyślone opowiadanie grozy, jakiś fragment dramatu/horroru. Zdaję sobię sprawę, że nie takie rzeczy dzieją się na tym świecie ale za każdym razem, gdy czytam podobne historie to nie mogę się nadziwić, że takie osoby żyją wsród nas i robią takie okropności. Kara śmierci dla takiego byłaby wybawieniem. Dla takich powinno stosować jakieś wymyślne kary.

    •  

      pokaż komentarz

      @TrebuniTutek: Też sobie zadaje pytanie czy to prawda, że tej sprawie nieudolnością wykazała się pani adwokat Małgorzata Koprowska z kacelarii adwokackiej prawa rodzinnego w Gdańsku?

    •  

      pokaż komentarz

      @Qba1996: Może i twórcom tego prawa takie przypadki nie mieściły się w głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamarysh: Z karą śmierci problem nie leży w tym, że tacy goście na nią nie zasługują, bo zasługują, tylko w tym, że jest nieodwracalna, a przypadki skazywania niewinnych wcale nie należą do rzadkości.

    •  

      pokaż komentarz

      @blend: Tak wygląda świat, nie wszyscy mają wysublimowany gust, a w tym reportażu jednak nie gusta ubraniowe chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @mamarysh: Miałam taką samą reakcję na ten "wyrok". Jedyną słuszną karą byłoby gwałcenie go w piwnicy przez dwa lata, zmuszanie do jedzenia psiego żarcia i cała reszta atrakcji. Po wszystkim, do kamieniołomu sk$!#ysyna i niech zapieprza do końca życia na suchy chleb i wodę. Bo zabić, to za mało. A ta mamuśka i bracia... za brak reakcji - profilaktycznie odstrzelić.

    •  

      pokaż komentarz

      dożywotnio izolowany od ludzi

      @Takiseprzecietniak: I powinno to potrwać cały tydzień a następnie utylizacja.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: dzięki za tekst, ja sie popłakałem, dobrze ze jadę sam w przedziale.

    •  

      pokaż komentarz

      @Scandalous: byłam w związku z facetem (bo mężczyzną go nie nazwę): normalny gość, dobrze sytuowana rodzina. Zaczął mnie bić (nowa sytuacja dla mnie). Tłumaczyłam, że to się zmieni, że mnie kocha... zamieszkałam z jego rodzicami- nie na długo, ale jak zobaczyłam brak reakcji rodziców kiedy mnie uderzył wtedy dopiero mnie olśniło, że to dla nich normalne. Wtedy się zaczął żmudny proces próby odseparowania się od niego. I to nie jest tak jak ludzie mnie pytają czemu nie zostawiłam go z dnia na dzień... często nie rozumieją, że są powody ku temu... w końcu się udało z ogromną pomocą szefa z pracy, który tylko czekał aż zacznę mówić. (Swoją drogą szef kawał chja na codzień w tej sytuacji okazał się być aniołem. Po akcji spowrotem wrócił w tryb chja). Każdy przypadek przemocy w rodzinie lub związku jest bardzo podobny powiela się wiele schematów. Np. To, że nikt mi nie uwierzy no bo on to anioł ze złotym sercem i dba o mnie i tak bardzo mnie kocha.
      Zauważyłam również schemat przemocy seksualnej, która w moim przypadku nie była taka oczywista...
      Co u mnie jest inne niż u innych ofiar: nie mam najmniejszego oporu, żeby o tym mówić. Kiedy ktoś mnie pyta opowiadam otwarcie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak:

      Asesor Małgorzata Koprowska, która jako pierwsza umorzyła śledztwo, dziś jest adwokatem i specjalizuje się w prawie rodzinnym. Gdy przekazałam jej, o jakim śledztwie chcę rozmawiać, przestała odbierać telefon i odpowiadać na SMS-y.

      Bartłomiej Konkel, ówczesny zastępca prokuratora rejonowego w Pucku, który zignorował oczywiste dowody i w marcu 2013 po raz drugi umorzył śledztwo (...) dziś w stanie spoczynku, nie odpowiada na moje prośby o kontakt.

      Szefem Prokuratury Rejonowej w Pucku w latach 2008-2015 był Piotr Styczewski. (...) Twierdzi, że śledztwa nie pamięta, i odmawia komentarza.
      – Jak można nie pamiętać takiej sprawy? – pytam.
      – Można – stwierdza Styczewski. – Nie będę udzielał żadnego wywiadu.


      Czyli typowe- ci co sp@$%%!%ili i powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności- morda w kubeł, amnezja, emeryturka i odcięcie się od pytających, przynależność do uprzywilejowanej kasty załatwi wszystko inne. Nic nie pamiętają, nic nie wiedzą i jeszcze z rozbrajającą szczerością odpowiadają, że to normalne że nie pamiętają. A teraz sp%#@##%aj, bo ja jestem szanowny pan prokurator. Ciekawe który by najszybciej uruchomił całą machinę, jakby jemu córkę tak urządzili. Sk#%@ysyny.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: Powinni chociaż zapłacić odszkodowania za błąd w sztuce, tak jak lekarze za swoje. Może potem jeden z drugą bardziej uważaliby co robią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: taa uważaj bo zapłacą ( ͡° ͜ʖ ͡°) powiedzą, że nie pamiętają, wynajdą 10 tysięcy przepisów z różnych kodeksów, które będą broniły im dupy i tyle im zrobisz. A w to nie wątpię skoro wszyscy jak jeden mąż tak samo odnieśli się do całej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: Wiem, że nie zapłacą, nie ma chyba nawet bardzo podstaw prawnych, żeby szarpnąć ich po kieszeni. No i kruk krukowi oka nie wykole - kto ich by osądził, skoro z tyłu głowy miałby świadomość, że dzisiaj oni, a jutro on?

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Jak już dowiesz się jaki dostał wyrok to wołaj, bo nie wiem czy uda mi się do tego dotrzeć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Ok, dzięki! Już wcześniej w radiu słyszałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Jednostrzałowiec ( ͡º ͜ʖ͡º) W pierdlu go dojadą.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: może mała akcja przypominająca im o ich karygodnych zaniedbaniach? Przecież noż w kieszeni się otwiera.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaganiec_oswiaty: > Asesor Małgorzata Koprowska już zablokowała fejsa

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: Czytałem i naprawdę nie wierzyłem, że coś takiego jest możliwe... Ten koszmar się nie mieści w głowie... A co wkurza dodatkowo, to fakt, że ten prokuratorek, który zawalił cała sprawę siedzi sobie teraz na sutej emeryturce i ma wszystko gdzieś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Właśnie to jest chyba równie, albo nawet bardziej przerażające niż ta opisana gehenna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: I trzeba być bardzo naiwnym, żeby wierzyć, że to kiedykolwiek się zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Trochę mnie to dziwi, bo to zwykle kobietom się wierzy w takich sprawach. Jestem w szoku, aż ciężko mi pisać. Niestety mam zbyt dobrą wyobraźnię i chyba za dużo empatii. Ja p!#@$%#e i sprawa się ciągnie 7 lat?

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: W tym jednym przypadku jest tyle draństw, że obdzieliłby nimi kilkadziesiąt przypadków. Ech... To powinno być na maxa nagłośnione, może dzieki temu choć trochę niektórzy prokuratorzy czy policjanci bardziej przejęliby się swoją pracą, a może też, kto wie, udałoby się przerwać czyjś podobny koszmar.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Podejrzewam że dawniej takich koszmarów było dużo więcej po wszelkiego rodzaju wsiach.
      Nie trzeba sięgać daleko. Interesowałem się ostatnio kwestiami przemocy, nie tylko tej fizycznej ale i psychicznej czy ekonomicznej. Statystyki są przerażające w całej Europie. I co ciekawe nie tylko faceci są zdolni do takich okrucieństw.
      Mnie to rusza, bo sam miałem pop!$$@$@onego ojca. Może nie tak ekstremalnie, ale taka była dawniej mentalność... Bicie pasem małego dziecka i upokarzanie na każdym kroku. A do tego dochodzi problem zastraszonych i bezsilnych często matek, które boją się przeciwstawić, bo nie miałyby się gdzie podziać. Wolą więc trwać w małżeństwach z psychopatami, niż zabierać dzieci i uciekać.
      Jak byłem mały i uciekałem z domu, mówiłem wychowawczyni że mój ojciec mnie bije pasem na goły tyłek, nikt się w tamtych czasach tym nie przejął. Jeszcze to ja byłem piętnowany i gnębiony przez nauczycieli. Rodzina ze strony matki nigdy nie pomogła, udawali że wszystko jest ok.
      Dlatego jedyną rzeczą jaką trzeba i można robić, to zwiększać świadomość społeczną. Przez takich zj@#!nych rodziców, niby takich "porządnych" na zewnątrz, dzieci mają ogromne problemy w dorosłym życiu. A ich dramaty nigdy nie wychodzą na światło dzienne. Ludzie też w imię powiedzenia że rodzice to rzecz święta, utrzymują jeszcze kontakty z takimi debilnymi starymi i funkcjonują pod ich dyktando a nawet się nimi opiekują.
      Ja mojemu ojcu powiedziałem, że dopóki mnie nie przeprosi za to wszystko co mi zrobił, to nigdy mnie nie zobaczy. Ale na przeprosiny już nie czekam. Moja matka się do mnie nie odzywa, mimo że nigdy jej krzywdy nie zrobiłem, a sama jest pokrzywdzoną od początku w tym małżeństwie, już chyba na zasadach syndromu sztokholmskiego ciągnie to małżeństwo. No ale cóż, takie były wzorce i są chyba dalej, że facet to ma być psychopata bez uczuć ale z kasą. A potem te wszystkie głupie laski są zdziwione... Do małżeństwa i posiadania dzieci to trzeba dorosnąć, niestety tak często dzieci z patologicznych rodzin rodzą dzieci i tak z pokolenia na pokolenie się to przenosi.
      Oczywiście mówię o takiej umiarkowanej patologii, bo tego co opisane wyżej ciężko mi wciąż komentować. Najgorsza jest jednak przemoc psychiczna. Samo bicie nie jest aż takim problemem, i też łatwo jest je udowodnić. Ale po przemocy psychicznej dziecko może mieć rozj@#!ne całe życie, bez pomocy psychologów. Nie mówiąc już o pedofilii rodzicielskiej. Co też ponoć wciąż jest dość częstym zjawiskiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: Przyjmij wyrazy współczucia. U mnie też bywało nielekko, choć raczej bez fizycznej przemocy. Dlatego teraz jeśli mogę, to staram się pomóc osobom, głównie bitym żonom i samotnym matkom z pijącymi synami. (W zimie np. woziłem w pełnej konspiracji, późnym wieczorem, na spotkanie z ludźmi zajmującymi się taki przypadkami znajomą, której mąż się rozpił i ją z dziećmi regularnie lał. Dziewczyna jednak dała radę, przestała się łudzić, że coś się zmieni i właśnie trwa rozwód.) Ale o ile w pierwszych przypadkach jest szansa na dużą i dobrą zmianę, to w przypadku matek, zwłaszcza starszych i schorowanych, to najczęściej poprawia się tylko na trochę albo wcale.
      Ogólnie to strasznie bagnisty temat, gdzie nie ma łatwych i natychmiastowych rozwiązań. Bez budowy domów dla samotnych matek z dziećmi, rozbudowanego wsparcia psychologiczno prawno finansowego i konsekwentnej edukacji społecznej, jeszcze nie raz będziemy czytać takie reportaże.
      Dlatego tak irytuje mnie postawa kościoła katolickiego i obecnie rządzących, którzy nie dość, że udają, że problem nie istnieje to jeszcze świadomie utrudniają pomoc w takich sytuacjach. Ale nie chcę za bardzo wplatać do tego polityki bo znów się skończy na politycznych pyskówkach, a problemu nikt nawet nie dotknie.
      Także dzięki, że chciałeś się podzielić osobistą historią, o takich sprawach jest przecież bardzo trudno publicznie rozmawiać. Tym większy szacun.

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: Ja jednak dorzucę łyżkę dziegciu i powiem, że mi nie szkoda tej kobiety. Koleś zaczął ją bić i gnoić na długo przed uwięzieniem ale ta i tak pozostała u jego boku. Miała wiele możliwości aby zacząć życie od nowa ale tego nie zrobiła. Jej kat wiedział więc, że ma jej "przyzwolenie" bo był bezkarny. Dlatego mi jej nie szkoda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax mialem identycznie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: Ty byś w analogicznej sytuacji potrafił działać, ja też. Ale nie wszyscy mają dość siły, aby się bronić, nawet ucieczką. I dlatego w takich przypadkach powinno ich strzec prawo, bo po to zostało stworzone. Niestety jak było przeczytać można. Gnoje z nadzwyczajnej kasty ludzi miały wszystko w dupie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax:

      Trochę mnie to dziwi, bo to zwykle kobietom się wierzy w takich sprawach

      Tylko jak czytasz historyjki na wypoku.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: przeczytaj to to może przestaniesz się dziwić i mimo wszystko, zrobi ci się żal Pani Ewy i innych kobiet doświadczających przemocy w rodzinie:

      http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/131-przemoc/1470-dlaczego-kobiety-zostaja-sylwia-kluczynska.html

    •  

      pokaż komentarz

      I dlatego w takich przypadkach powinno ich strzec prawo, bo po to zostało stworzone. Niestety jak było przeczytać można. Gnoje z nadzwyczajnej kasty ludzi miały wszystko w dupie.

      @Sea-Wolf: Poza rzadko zdarzającymi się incydentami (jak wyżej), prawo w takich przypadkach działa dobrze. Inna sprawa, że pomocy prawnej poszkodowana zaczęła szukać za późno tzn. nie powinna była w ogóle jej potrzebować. Dlaczego? Odpowiedź niżej.

      Ty byś w analogicznej sytuacji potrafił działać, ja też

      @Sea-Wolf: Tu nie chodzi o siłę charakteru, tylko o coś co u ludzi nazywa się instynktem samozachowawczym. Kto normalny wkłada rękę do ognia? Kto normalny włoży ją tam po raz drugi? Ta pani właśnie to robiła licząc, że po którymś razie już się nie poparzy. Chłop szybko zaczął podnosić na nią rękę i przemoc nasilała się coraz bardziej zanim ją uwięził. Godząc się, powtarzam GODZĄC się na przemoc ta pani sama wybrała przyszłość jaka ją spotkała.

    •  

      pokaż komentarz

      Podejrzewam że dawniej takich koszmarów było dużo więcej po wszelkiego rodzaju wsiach.

      @Syntax: Uwierz, że i w centrach kilkuset tysięcznych miast było/jest podobnie. Mój kumpel z podstawówki (lata '80), mieszkający kilka klatek obok regularnie przychodził do szkoły z pręgami na plecach. Stary jego i starszego brata nap@?#!#$ał ostro. "Typowa" sytuacja - alkohol (ale w sumie tak naprawdę w "polskiej normie") i pretensje do całego świata, że inni mają lepiej a on typowy stoczniowiec i c$##% ma z życia. Nie wiem, czy żonę bił (raczej nie), ale za to dzieciaki dostały ostro od życia w p@!%ę. Starszy się w ogarnął i prowadzi normalne życie, młodszego nie widziałem od lat, wiem tylko, że podstawówki nie skończył (poszedł do OHP), potem dziewczyna, dziecko, żona, rozwód i dalej nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      przeczytaj to to może przestaniesz się dziwić i mimo wszystko, zrobi ci się żal Pani Ewy i innych kobiet doświadczających przemocy w rodzinie:

      @koniarek: Nie, nie szkoda mi, a empatii mam w sobie dużo. Jak może być mi szkoda kogoś kto nawet nie próbuje zmienić swojego życia? Pozwól, że ujmę to inaczej. Jeżeli pojedziesz do Meksykańskich slamsów obwieszony złotem WIEDZĄC, że zostaniesz tam w najlepszym przypadku tylko okradzionym, to po fakcie będziesz miał pretensję do oprawcy czy powinieneś mieć ją do siebie? Oczywiście nie bronię oprawcy ale skoro pchasz się mu pod nóż, to sam ponosisz odpowiedzialność za swoją krzywdę.

      Rozumiem stwierdzenie "lepsze znane piekło niż nieznane niebo" ale dla mnie to żadna wymówka, a wręcz przeciwnie, jest to dla mnie powód aby takiej osoby nie było mi żal. Ta pani mniej lub bardziej chciała być ofiarą kata i to dostała.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf:

      Nie, nie szkoda mi, a empatii mam w sobie dużo.

      Szwankuje Ci logika, bo p@$???@isz sprzeczności.

      Jak może być mi szkoda kogoś kto nawet nie próbuje zmienić swojego życia?

      Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Nie masz krzty empatii, bo nawet nie próbujesz wczuć się w czyjąś sytuację, co dopiero rozumieć stany psychiczne i emocjonalne. Tyle mechanizmów może powstrzymywać ofiary przemocy od ucieczki, Ty ignorujesz wpływ wszystkich bez wyjątku.

      Oczywiście nie bronię oprawcy ale skoro pchasz się mu pod nóż, to sam ponosisz odpowiedzialność za swoją krzywdę.

      Czyli bronisz.

      Rozumiem stwierdzenie "lepsze znane piekło niż nieznane niebo" ale dla mnie to żadna wymówka, a wręcz przeciwnie, jest to dla mnie powód aby takiej osoby nie było mi żal. Ta pani mniej lub bardziej chciała być ofiarą kata i to dostała.

      Taaa, empatii masz w sobie dużo. Usuń konto.

    •  

      pokaż komentarz

      Również wychowywałem się przy psychicznie chorej matce, którą molestował w dzieciństwie ojciec.
      Kobieta która do dzisiaj uważa że jest zdrowa ,mądra i ma super nadprzyrodzone moce xD
      Pamiętam jak jej pocisnelem że zgrywa taka katoliczkę a to co odpier... to tragedia - Piana z ust.
      Cała rodzina, ma przez nią tak zrytą banie że masakra ,ale dalej ich ciągnie do niej.
      Ja przez 7 lat zero kontaktu i całkiem inny człowiek gdy nie ma tej kobity obok.
      To co? Też źle zrobiłem że nie uciekłem od niej za małolata??

    •  

      pokaż komentarz

      @Syntax: Jakbym czytała historię swojego życia. Co prawda jeszcze nie odizolowałam się od rodziców, ale wszystko do tego zmierza.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak:

      Dlatego tak irytuje mnie postawa kościoła katolickiego i obecnie rządzących, którzy nie dość, że udają, że problem nie istnieje to jeszcze świadomie utrudniają pomoc w takich sytuacjach.

      ... i dlatego na okrągło się trąbi o problemie alkoholizmu! Tak często wyśmiewany miesiąc trzeźwości - chyba o czymś poważnym mówi.

      Tia... ten straszny Kościół utrudnia pomoc poprzez budowanie sieci ośrodków pomocy samotnej matce. Poradnie psychologiczne, ochronki dla dzieci, pomoc osobom w potrzebie ( choćby Szlachetna Paczka) - to już ewidentny przykład utrudniania pomocy w takich sytuacjach.

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: Jeżeli będziesz chciał to pospieramy się na ten temat kiedy indziej, tu trochę mnie się wydaje trochę niestosowne, wybacz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Mnie też się wydaje niestosowne. Można kogoś nie lubić, ale wiesz, bez przesady bo ocena jest zwyczajnie niesprawiedliwa i oderwana od rzeczywistości.

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: Nie staraj się mnie obrazić bo to ci się nie uda. Miłego dnia. EOT.

    •  

      pokaż komentarz

      @Takiseprzecietniak: Nie staram się obrażać nikogo i każdemu taki styl życia polecam. Również miłego dnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @mejd-in-czajna: a przegadałeś z psychologiem ten pomysł na odizolowanie się od rodziców? Serio, to będzie rzutować na całe Twoje życie więc lepiej to dobrze przemyśleć i przegadać, najlepiej z psychologiem.

      Powodzenia!

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: Psychiatra wciąż naciskała, że to musi być całkowicie moja decyzja. Oprócz tego zdania nie nakierowała mnie w żaden inny sposób. Za dwa lata emigruję, być może na całe życie. Samo się ułoży.

    •  

      pokaż komentarz

      @Slonx W moich oczach @WinstonWolf ma rację z jednego powodu: ta kobieta miała dzieci. Sama mogła dawać robić z sobą cokolwiek, ale matka czy ojciec, która świadomie i długotrwale naraża własne dzieci jest nawet poniżej zwierzęcia.
      Więc facet powinien dostać dożywocie, bo to chwast, ale "postawa" kobiety powinna być napiętnowana, dla przykładu, by innym zapalały się ostrzegawcze lampki na wspomnienie tej historii.

      A to, że tego patusa nie "odjebała" w odwecie rodzina ofiary, po sprawdzeniu nieskuteczności drogi oficjalnej, to już inna historia.

    •  

      pokaż komentarz

      @NoMercyIncluded:

      Więc facet powinien dostać dożywocie, bo to chwast, ale "postawa" kobiety powinna być napiętnowana, dla przykładu, by innym zapalały się ostrzegawcze lampki na wspomnienie tej historii.

      Ech te mądrości ludowe, bez cienia znajomości psychologii poznawczej czy społecznej.

    •  

      pokaż komentarz

      @mejd-in-czajna: Psychiatra- dlatego właśnie zachęcam do rozmowy z psychologiem. Niech się wypowie.

      Swego czasu zaczęto w necie propagować odcięcie od swojej rodziny jako sposób na rozwiązywanie problemów. Jedna z pań psycholog coś takiego sugerować. Spotkało się to z bardzo negatywną opinią środowiska. Chyba jest więc coś na rzeczy z tymi więzami rodzinnymi. Z resztą poczytaj sama:

      https://www.theglobeandmail.com/news/toronto/therapist-who-told-podcast-listeners-to-shun-their-families-reprimanded/article4846791/

    •  

      pokaż komentarz

      @Slonx Czyli wyrabianie świadomości nie jest żadnym środkiem prewencyjnym, skoro część tak czy siak się złapie? Jestem przekonany, że niektórych takie przypadki postawią do pionu tylko, gdy przedstawimy poszkodowanego nie tylko jako biedną ofiarę, ale też podkreślimy jej własny udział w swoim losie. By potencjalnie więcej osób mogło się kiedyś obudzić z myślą "kurczę, moja sytuacja przypomina mi tą, o której czytałem, ja nie mogę być taki bezwolny!"

      Nie mam żadnych światłych tez ani nawet ładnych zwrotów z dziedziny na poparcie, po prostu widzę, jak często przedstawia się kogoś jako bezwładną ofiarę. W tym przypadku nie jest tak źle, ale często udział ofiary jest kompletnie marginalizowany :/

    •  

      pokaż komentarz

      @nie_daje_rady: U psycholożki też byłam, to było słabe, ta terapia mnie tylko męczyła, jestem zdania, że leki pomogły mi dużo bardziej. Poza tym bardziej skupiła się moich relacjach z rówieśnikami. Po nieudolnych próbach wchodzenia na siłę w jakieś kontakty z ludźmi w nowej pracy tylko zrozumiałam, że samotność mi służy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      Z moim ojcem problem jest taki, że jest tak absurdalnie przekonany, że cały świat powinien działać pod jego dyktando, że nie da się mu nawet lekko zakomunikować, że zachowuje się karygodnie, bo od razu reaguje agresją, wszczyna kłótnie, podczas których za każdym razem wyciąga jakieś brudy z przeszłości każdego członka rodziny (siostra mówiła, że nawet jak nie było mnie w domu, kiedy była kłótnia, to i tak wspominał, że jestem śmieciem, który mnoży sobie pieniążki, a nawet nie odwiedzi kochanej rodzinki...). Z nim się nie da, to jest po prostu tak toksyczny człowiek, że naprawdę marzy mi się, by moi rodzice w końcu się rozwiedli. Egoizm i nieuzasadniona agresja (zawsze na trzeźwo, ojciec nie pije) tego człowieka sprawia, że odechciewa się żyć. Zawsze rzucał we mnie pieniądzmi, a nie miłością, z takim nastawieniem powinien mnie od razu wyrzucić na bruk, a nie nagle się budzić "bo ja ci dawałem kasę, to teraz masz mnie całować po stopach".

    •  

      pokaż komentarz

      Nadzwyczajna kasta może sobie umarzać co chce. Ciekaw jestem jakie miał plecy ten tyran, bo aż nie chce mi się wierzyć by taką sprawę umarzano aż tyle razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @mejd-in-czajna:

      Jeśli chodzi o psychologów, to tak jak w życiu - nie każdy będzie nam pasować. Ponoć warto mieć trzy sesje i potem zastanowić się czy kontynuujemy czy szukamy kogoś innego. Może warto poszukać kogoś innego.

      Nie wiem jak u pozostałych, ale mnie samotność albo raczej czas ze samym sobą od czasu do czasu też służy. Po prostu :-)

      Trudno mi się wypowiadać odnośnie Twoich relacji z ojcem bo zwyczajnie się na tym nie znam. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że można się zdziwić czasami bo (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu) z niektórymi da się dogadać.

      Powodzenia!

    •  

      pokaż komentarz

      @NoMercyIncluded:

      Czyli wyrabianie świadomości nie jest żadnym środkiem prewencyjnym, skoro część tak czy siak się złapie?

      Nie wyrabianie świadomości przez piętnowanie ofiary. Masz Ty w ogóle pojęcie, jakie to może mieć skutki, budowanie u potencjalnych ofiar przekonania o współwinie? Mogą minąć miesiące, zanim ofiara się zorientuje, że faktycznie jest notoryczną ofiarą przemocy w rodzinie, a Ty proponujesz, żeby wówczas ją napiętnować, że się nie zorientowała wcześniej.

      Jestem przekonany, że niektórych takie przypadki postawią do pionu tylko, gdy przedstawimy poszkodowanego nie tylko jako biedną ofiarę, ale też podkreślimy jej własny udział w swoim losie.

      To fantastyczne rozwiązanie, działać destrukcyjnie na samoocenę osoby w trudnej sytuacji życiowej. Zwłaszcza jeśli ma dzieci pod opieką i musi sobie radzić sama. Winszuję.
      Przecież ofiary przemocy domowej niezwykle często są utwierdzane we własnym udziale przez oprawców, w taki sposób wspiera się tylko sprawców i utrudnia ofierze życie.

      By potencjalnie więcej osób mogło się kiedyś obudzić z myślą "kurczę, moja sytuacja przypomina mi tą, o której czytałem, ja nie mogę być taki bezwolny!"

      Aha, zupełnie jak by to było takie proste. Przeczytaj sobie choćby o czymś takim, jak dysonans poznawczy, zapoznaj się też z mechanizmami obronnymi bo widać, że nie masz o tym bladego pojęcia, a chętnie oceniasz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Slonx w sprawach sądowych kobieta w 90% jest tą, której wierzy się bardziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @mateoaka: Przedawkowałeś wykop.

    •  

      pokaż komentarz

      Szwankuje Ci logika, bo p%?!%?%isz sprzeczności.

      @Slonx: Najpierw doucz się nieuku co to jest empatia, a później pisz kto tu pierdoli.

      zdolność rozumienia innych ludzi, umiejętność wczuwania się w ich potrzeby i uczucia
      https://sjp.pl/empatia

      Ja rozumiem jej działania i dlatego mi jej nie szkoda. Skoro taki z ciebie psycholog to powinieneś wiedzieć, że są ludzie którzy nadają swojemu życiu sens gdy są ofiarami więc świadomie do tego dążą. I co? Takich ludzi ma mi być szkoda? Skoro "ofierze" nie jest szkoda siebie samej i własnych dzieci, to ja mam nad nią płakać? k%?$isz logikę swoją ignorancją ale to typowe dla męskich płaczek.

      Usuń konto.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: Co Ty mi tu wklejasz króciutką wzmiankę z SJP, bez rozróżnienia na emocjonalną i poznawczą, na chłodną i gorącą, jeszcze masz czelność nazywać mnie nieukiem, dobre sobie.

      Ja rozumiem jej działania i dlatego mi jej nie szkoda.

      To masz tylko mały komponent empatii, bo nie rozumiesz i nie wczuwasz się w jej stan psychiczny i emocjonalny, jedynie może Ci się wydawać, że rozumiesz jej motywy. To zdecydowanie za mało żeby mówić o sobie, że ma się dużo empatii.

      powinieneś wiedzieć, że są ludzie którzy nadają swojemu życiu sens gdy są ofiarami więc świadomie do tego dążą.

      Co to ma do rzeczy w tym przypadku?

      I co? Takich ludzi ma mi być szkoda?

      No choćby na tym właśnie polega empatia, że Ci szkoda takich ludzi, niezdolność do prowadzenia normalnego życia jest conajmniej przykra. To, że oni nadają swojemu życiu taki sens nie znaczy, że ich życie jest szczęśliwe i pozbawione cierpienia.

      k??!isz logikę swoją ignorancją

      Nie wiem, ile książek o empatii przeczytałeś i jakie masz kompetencje w przedmiocie psychologii emocji i motywacji, ale coś mi mówi że zbyt małe, by nazywać ignorantami ludzi, którzy przynajmniej rozumieją definicję, w odróżnieniu od Ciebie.

      to typowe dla męskich płaczek.

      Zaorane, nie ma co.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: typie ty jesteś chyba socjopatą jakimś albo masz jakieś inne zaburzenie. Tym bardziej jeśli uważasz że jesteś pełny empatii a faktycznie masz jej tak dużo że aż musisz się posługiwać słownikiem żeby wiedzieć co to słowo znaczy. Zacznij terapię im szybciej tym lepiej bo podejrzewam że bardzo by ci się przydała.

      @Slonx: daruj sobie widać że on tego w ogóle nie rozumie a z empatią ma tyle wspólnego co poezja ze słownikiem. tej metafory podejrzewam że też nie zrozumie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Slonx: @graphicpornstar: Wy mylicie użalanie się nad kimś z empatią. To typowa cecha miękkich faj którymi łatwo manipulować. Wymyślacie sobie znaczenia tego słowa, a definicja jest prosta. Nie dociera do was, że tej kobiecie nie jest szkoda siebie i ona wręcz jest szczęśliwa cierpiąc. Skora ja to rozumiem, a wy nie, to znaczy, że w was nie ma za grosz empatii, ignoranci.

      bez rozróżnienia na emocjonalną i poznawczą, na chłodną i gorącą, jeszcze masz czelność nazywać mnie nieukiem, dobre sobie.

      @Slonx: Faktycznie, nieuk to niedopowiedzenie. Powinienem był napisać nieuk i bajkopisarz:
      http://hrstandard.pl/2013/12/30/trzy-rodzaje-empatii/

      Pomogę ci w zrozumieniu bufonie o co chodzi.

      Jeden z nich to faktycznie empatia emocjonalna. To znaczy, że czujemy to, co czuje nasz rozmówca, odzwierciedlamy jego sygnały niewerbalne i dzięki temu możemy uzyskać pełne, bezpośrednie porozumienie.

      Ja to mam i czuję to co ta kobieta. Czuję jej PRAWDZIWE motywy i zdolność do samo destrukcji. Wy dalej mylicie użalanie się nad jej losem który sama sobie wybrała z empatią.

      Drugi rodzaj empatii to empatia kognitywna, poznawcza. To ciekawość drugiego człowieka, możliwość widzenia świata jego oczami, czy jak mówią niektórzy – wejścia w czyjeś buty. Ten sposób widzenia umożliwia nam nie tylko lepsze zrozumienie innych, ale także lepsze, efektywniejsze komunikowanie się. Poprzez poznanie wartości i sposobu widzenia świata przez rozmówcę daje szansę na użycie właściwych słów, a uniknięcie tych, które mogą przeszkadzać. Mało tego, mając tę zdolność możemy się łatwo przystosować do nieznanych osób, a nawet szybciej wdrożyć do obcej kultury organizacyjnej.

      @Slonx: @graphicpornstar: Cały czas o tym piszę ale wy mięciutkie chłopczyki nie wiecie o czym mowa w empatii.

      Trzeci rodzaj empatii to wg. Golemana „empathic concern”. Taki rodzaj empatii, która jest głosem serca i powoduje, że troszczymy się o innych. Jest ona bliska miłości rodzicielskiej, ale nie jest ograniczona do relacji domowych. Ten rodzaj empatii widzimy, gdy nauczyciel dba o bezpieczną atmosferę zaspokajania ciekawości przez swoich uczniów zgodnie z ich potrzebami. Widzimy ją również, gdy podwładni wiedzą, że szef będzie ich wspierał, że pozwala im ponosić nie-zbędne dla rozwoju ryzyko i obdarza ich zaufaniem.

      @Slonx: Nie dotyczy tej sprawy.

      typie ty jesteś chyba socjopatą jakimś albo masz jakieś inne zaburzenie

      Ja widzisz nawet nie wiesz czym jest empatia, a chcesz mi wytykać socjopatię? Doucz się.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: Przecież Ty nawet nie potrafisz odróżnić autorów komentarzy, a zdaje Ci się, że potrafisz poprawnie interpretować tekst, chociaż rzucasz dopowiedzenia które dowodzą, że nie potrafisz:

      Ja to mam i czuję to co ta kobieta. Czuję jej PRAWDZIWE motywy i zdolność do samo destrukcji.

      To NIE są emocje, a odnosisz ten komentarz do fragmentu o empatii emocjonalnej. Dlaczego miałbym Cię traktować poważnie, skoro nie potrafisz zrozumieć prostego tekstu? Rozumienie motywacji innej osoby to tylko jeden z komponentów empatii, innym, bardzo ważnym, do którego w kompromitujący sposób błędnie się odniosłeś jest empatia emocjonalna, która sprawia, że widząc kogoś cierpiącego niewyobrażalne katusze, sam przeżywasz poważny dyskomfort lub wręcz ból, że czytając o dramacie rodzinnym wielokrotnie gwałconej i więzionej kobiety, czujesz dyskomfort, obrzydzenie do sprawcy i nieprzejednany żal i solidarność z ofiarą.
      Nie musisz nawet rozumieć motywów tej osoby i dlaczego to przeżywa. To nie musi w żaden sposób iść ze sobą w parze.

      Nie jesteś tak empatyczny, jak Ci się wydaje. Nic nienormalnego, wielu ludzi jest takich samych, nie wiem, dlaczego tak bardzo starasz się udowodnić, że jest inaczej, udowadniając, że dokładnie tak jest.

      Trzeci rodzaj empatii to wg. Golemana „empathic concern”.
      Nie dotyczy tej sprawy.


      Właśnie wbiłeś ostatni gwóźdź do trumny swojej wiedzy z psychologii emocji i motywacji, dalszą dyskusję uznaję za bezcelową.

      Ja widzisz nawet nie wiesz czym jest empatia, a chcesz mi wytykać socjopatię? Doucz się.

      Nie marnuj już mojego czasu, bo znów mi przypiszesz słowa, których nie wypowiedziałem.
      Naucz się odpowiadać odpowiednim osobom.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jesteś tak empatyczny, jak Ci się wydaje

      @Slonx: To się może zdecyduj bo szybko zmieniasz zdanie. To jednak znaczy, że powoli do ciebie dociera jak wierutne bzdury opowiadasz. Myślenia i czytania ze zrozumieniem cię nie nauczę. Szkoda mi ofiar, a ta pani to JEDYNIE ofiara swojego sp?$?%$#enia i tego może mi być szkoda. Tego, że są tacy ludzie ale nie będzie mi szkoda cierpienia które sobie zadają MOGĄC TEGO UNIKNĄĆ. Tylko aby to zrozumieć trzeba wiedzieć o czym się dyskutuje, a ty SAM TWORZYSZ rodzaje empatii i pod nie dyskutujesz. I wiesz co? Ciebie mi szkoda.

      Naucz się odpowiadać odpowiednim osobom.

      No to wniosłeś wiele do dyskusji, a wiesz, że to zwykłe niedopatrzenie. To też świadczy o tym, że zdajesz sobie sprawę jak bardzo p?$?%$#isz głupoty.

    •  

      pokaż komentarz

      @WinstonWolf: jesteś chorym człowiekiem. Naprawdę koniecznie poszukaj pomocy na terapii.

    •  

      pokaż komentarz

      przeczytaj to to może przestaniesz się dziwić

      @koniarek: przeczytalem, ciekawy artykul. Ale nadal pojac tego nie moge. Po pierwsze osoby te nie maja szacunku do samych siebie dlatego tez inni ich nie szanuja. Pozwalaja soba pomiatac i to tylko z czasem sie nasila. Po drugie nie ruzmiem jak mozna nie pragnac spokoju i szczescia, nawet nie doswiadczajac ich zbyt czesto

  •  

    pokaż komentarz

    Grozi mu do 15 lat? Przecież to kpina.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lavie: Popek za kradziez z wlamaniem dostal 6 lat a tu za znecanie sie,przetrzymywanie zwiazanej osoby w piwnicy,gwalcenie w tym nieletnich przez wiele lat i zaglodzenie psa 15 lat

    •  

      pokaż komentarz

      @Lavie: @robertK: Bo niestety w polskim prawie kary się nie sumują dostajesz karę za najcięższe przestępstwo z listy. Dlatego tylko 15lat. Facetowi to się stryczek należy. Zresztą dlaczego prokuratorzy i cały ten aparat, który ma nas chronić nie staje przed sądem za niedopełnienie obowiązków? Moim zdaniem każdy prokurator, asesor, krawężnik który nic nie zrobił powinien stanąć przed sądem, zostać oskarżonym i ukaranym, bo nie wykonali swoich obowiązków! Łajdacy!

    •  

      pokaż komentarz

      @Lavie: @robertK: Taki człowiek powinien być na zawsze odizolowany od społeczeństwa. Że niby przez 15 lat zostanie stanie się przykładnym obywatelem?

    •  

      pokaż komentarz

      @Lavie: Jeśli dostanie maksymalny wymiar kary to będzie sukces - sprawa z Braniewa, za zwabienie kobiety, pobicie, wielokrotne zgwałcenie i grożenie śmiercią sprawcy dostali 5 lat. Ot, polskie prawo. Czekam z niecierpliwością na wyrok 21 czerwca.

    •  

      pokaż komentarz

      Facetowi to się stryczek należy.

      Zresztą dlaczego prokuratorzy i cały ten aparat, który ma nas chronić nie staje przed sądem za niedopełnienie obowiązków? Moim zdaniem każdy prokurator, asesor, krawężnik który nic nie zrobił powinien stanąć przed sądem, zostać oskarżonym i ukaranym, bo nie wykonali swoich obowiązków!

      Jest tam sporo osób na liście, znanych z imienia i nazwiska. Chcą oczyszczać nadzwyczajną kastę ludzi to niech zaczną od nich. Tym bardziej, że tutaj nie mieli prywatnego interesu - to nie był ich kolega, znajomy.

      @fliegenderschlesier: Jak to czytałem, to pierwszą myślą było, że kara śmierci dla tego typa jest zbyt łagodnym rozwiązaniem. On powinien do końca życia tyrać po 16 godzin na dobę w przysłowiowych kamieniołomach, albo przy czyszczeniu szamb czy innej najbardziej c!#@#wej pracy.

      Taki człowiek powinien być na zawsze odizolowany od społeczeństwa. Że niby przez 15 lat zostanie stanie się przykładnym obywatelem?
      @Harmonijka: Nigdy, takiego socjopaty wyleczyć się nie da, a już na pewno nie w tym wieku. Trzymanie go w zwykłym więzieniu też nie ma sensu, bo to będzie dla niego nagroda - koniec zmartwień o utrzymanie, wszystko podane na tacy. Jedyna szansa to ciężka praca do końca jego dni - tak jak pisałem wyżej.

    •  

      pokaż komentarz

      w polskim prawie kary się nie sumują

      @fliegenderschlesier: Jest taka możliwość ale jeszcze nie słyszałem, żeby ją zastosowano.

    •  

      pokaż komentarz

      @Harmonijka: @Awganowicz: @maniak713: Przepraszam nie jestem prawnikiem i mała errata. Znalazłem taki artykułhttp://www.infor.pl/prawo/kodeks-karny/laczenie-kar/217767,Granice-oraz-wymiar-kary-lacznej-art-86.html ok, można łączyć kary ale suma nie może w przypadku tego osobnika przekroczyć 15 lat. Polska, Polska, ktoś zapukał w dno...

  •  

    pokaż komentarz

    w tym jeden z żoną i dziesięciorgiem dzieci. Wszystkie są upośledzone.

    tak sobie kiedyś myślałem gdyby pierwsze dziecko mi się urodziło upośledzone to chyba bym się nie zdecydował na kolejne, gdyby drugie dziecko urodziło mi się upośledzone to już na 100% bym się poddał zabiegowi wazektomii. A tu podludzie 10 dzieci no k@!!a można być zj!?%nym śmieciem ale to już całkowicie inny poziom patologii.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak się czyta takie historie to tylko wk!?!ia człowieka świadomość, że w Polsce nie ma kary śmierci. Chociaż dla takiego lepiej dać dożywocie, tylko upewnić się że koledzy z celi będą wiedzieć za co siedzi

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @kulaty Chcialbys dac naszym politykom taki instrument? A w wiezieniu nie wiem czy wiesz ale sk$@#iele stanowia wiekszosc. Serio, czego bys sie spodziewal?

    •  

      pokaż komentarz

      @kulaty: Ale co by kara śmierci zmieniła, skoro w tej sprawie nawet tej obecnie przewidzianej nie dostał przez 15 lat? Jemu groziło od początku 15 lat. A policja i prokuratura mu i tak nic nie robili. I ty chcesz takim ludziom dawać możliwość wysyłania innych na śmierć? To byłaby społeczna katastrofa.

      To jak w każdej dziedzinie życia - świeżo upieczony 18-letni kierowca nie wsiądzie do bolidu F1, bo nawet Matizem jeszcze nie umie dobrze jeździć. Tak jak z tymi prokuratorami, oni nawet tak oczywistej sprawy nie potrafili dobrze przeprowadzić, ty chcesz im dawać coś o jeszcze wyższym stopniu trudności.

      @Ragnarokk:
      To jak dać małpie brzytwę. Polska jeszcze jest za bardzo opleciona komuchami w każdej dziedzinie życia, żeby dawać władzy jeszcze mocniejsze instrumenty.

1 2 3 4 5 6 7 ... 16 17 następna