...
  •  

    pokaż komentarz

    Co sprawia, że PKB rośnie
    Kreatywny sposób liczenia PKB.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    To jeszcze male pytanie dotyczace inflacji od laika: rozumiem, ze dodruk pieniedzy i przekazanie ich obywatelom danego kraju skonczy sie zle. Ale dlaczego na przyklad nie mozna wydrukowanymi pieniedzmy zaplacic chinczykom za wybudowanie autostrad? Albo wydrukowanymi pieniedzmi splacic dlugi kraju wobec innych panstw? Nam to nie robi bo kasa pojdzie gdzie indziej, ponosimy tylko koszty druku. Czekam na wysmianie, minusy i dobitna odpowiedz :)

    •  

      pokaż komentarz

      Albo wydrukowanymi pieniedzmi splacic dlugi kraju wobec innych panstw

      @xUnf: Owszem, ale tak mogą zrobić tylko Amerykanie i tylko jeden raz. USA ma swój dług tylko w USD, który jest walutą światową.
      Polska jest zadłużona głównie w Euro i USD, a jak wydrukujemy sobie złotówki to o taką samo wartosć wydruku wzrosną ceny dolarów i euro.

      Ale dlaczego na przyklad nie mozna wydrukowanymi pieniedzmy zaplacic chinczykom za wybudowanie autostrad.

      Można by było pod warunkiem, że Chińczycy chcieliby otrzymać zapłatę w złotówkach.
      Inaczej mówiąc. W Wenezueli teraz brakuje wszystkiego, oprócz wenezuelskiej waluty. Możesz im sprzedawać wszystko, tylko co zrobisz z ich pieniedzmi? Papierek bez wartości. Moze do wytapetowania ścian się nada..

  •  

    pokaż komentarz

    Ten wskaźnik w Polsce urósł przez wieksze wydatki rzadu [np 500+] oraz wysoka inflacje i niskie stopy procentowe przez co rosnie konsumpcja.

    Polskie spoleczenstwo jest przeciwieństwem tego co opisywal Ricardo; podąża za chwilowa konsumpcja i nie bierze na uwadze nieuniknione podwyzki podatków/austerity w przyszlosci, spowodowane obecnymi iluzorycznymi działaniami

  •  

    pokaż komentarz

    Fundamenty ekonomii wg. Wykopu

    •  

      pokaż komentarz

      @marcinwlo: Ale coś jest nieprawdziwego w tej koncepcji?

      Ekonomicznie faktycznie jest dość mało przydatna, bo nie ma absolutnie żadnego wyprowadzenia kształtu tej krzywej.

      Ale to, że jeżeli podatek wynosi 0% nie ma wpływów do budżetu, że jeśli wynosi 100% też nie ma i że jeśli jest między 0% a 100% wpływy są - to są po prostu fakty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: "bo nie ma absolutnie żadnego wyprowadzenia kształtu tej krzywej" => Uwielbiam takie absolutnie definitywne tezy dotyczące czegoś, czego nie ma. Nie można empirycznie udowodnić w naukach społecznych (a taką jest ekonomia) ogólnej tezy, że "czegoś nie ma", bo musiałbyś zweryfikować "wszystkie" możliwości wystąpienia zjawiska, co jest awykonalne, bo jest ich nieskończenie wiele.

      Jedna z wielu publikacji w temacie:
      Guzik B., Purczyński M., "O możliwości wykorzystania statystyki popytu konsumpcyjnego do szacowania przychodów z podatków pośrednich", https://goo.gl/wnXQBk

      Krzywą Laffera w rzeczywistości bardzo trudno szacować wprost, ze względu na mały zakres zmienności samych stawek podatkowych (biorąc pod uwagę rozsądny okres w którym się zmieniała - nie cofając się np. do XVIII w.). Metodą pośrednią (przez funkcje popytu na dobra objęte analizowanymi podatkami) można to zrobić - choć przy pewnych założeniach i nie dla każdej postaci funkcji popytu, ale tu z kolei ograniczeniem są przyjęte założenia co do tej postaci funkcyjnej oraz fakt, że ideą krzywej Laffera było uwzględnienie efektów odejścia do szarej strefy czy relokacji biznesu, co nie jest uwzględnione w tym podejściu.

      Koncepcja logicznie spójna i trudno dyskutować z poziomem wpływów budżetowych przy skrajnych stawkach, ale to co jest pomiędzy jest trudne do szacowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: "bo nie ma absolutnie żadnego wyprowadzenia kształtu tej krzywej" => Uwielbiam takie absolutnie definitywne tezy dotyczące czegoś, czego nie ma. Nie można empirycznie udowodnić w naukach społecznych (a taką jest ekonomia) ogólnej tezy, że "czegoś nie ma", bo musiałbyś zweryfikować "wszystkie" możliwości wystąpienia zjawiska, co jest awykonalne, bo jest ich nieskończenie wiele.

      @drack: W każdej nauce bardzo łatwo udowodnić, że coś jest w porównaniu do udowadniania, że czegoś nie ma.

      Bo jeżeli znajdziesz jeden egzemplarz, automatycznie udowadniasz, że coś istnieje, ale jeśli znaleźć nie możesz - to nadal nie udowodniłeś, że czegoś nie ma.

      Ot - filozofia nauki.

      ___

      Słyszałeś historię, jak Laffer pierwszy raz zaprezentował swoją krzywą? Rysując ją w knajpie na serwetce.

      Nieważne ile w tej historii jest prawdy - prawdą jest, że Laffer nie wprowadził krzywej Laffera na podstawie wyprowadzenia stosownego modelu, z którego krzywa by wynikała nawet w najogólniejszej formie.

      Krzywa Laffera jest wynikiem prostego wnioskowania, że skoro:
      - dla stawki podatkowej 0% wpływy z podatku oczywiście wynoszą 0
      - dla stawki 100% nikomu nie opłaca się legalnie prowadzić działalności gospodarczej, więc wpływy z podatku również wynoszą 0
      - dla istniejących stóp podatkowych między 0 a 100% wpływy do budżetów nie są równe 0
      to wraz ze wzrostem stopy podatkowej wpływy początkowo rosną, ale gdzieś muszą spadać, aby ponownie osiągnąć poziom 0 przy stawce 100%.

      Tyle mówi klasyczna krzywa Laffera - natomiast jak to się dzieje, skąd to wynika, co jest w tej "czarnej skrzynce" zmieniającej stopę opodatkowania w poziom wpływów budżetowych - tego po prostu klasyczna krzywa Laffera nie tłumaczy.

      Oczywiście już do koncepcji krzywej Laffera zaczęto budować modele. Różnego typu, uwzględniające różnego rodzaju kanały oddziaływania - koszty systemu podatkowego, wpływ podatków na konsumpcję, wpływ podatków na szarą strefę, na aktywność gospodarczą, zmiany instytucjonalne itp.

      Ale wszystko to będą jednie w pewnym sensie tylko częściowe opisy klasycznej krzywej Laffera. Bo jakiego byś modelu nie zbudował - jak bardzo złożonego czy wyrafinowanego - nie jesteś w stanie udowodnić, że opisuje on wszystkie kanały prowadzące do działania systemu ekonomicznego zgodnego z krzywą Laffera.

      Dlatego twierdzę, że modelu opisującego krzywą Laffera po prostu nie ma. Co najwyżej modele opisujące uproszczone jej wersje - uproszczone nie w sensie matematycznym, ale w sensie, że nie opisujące całego jej zachowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: W naukach ścisłych jest coś takiego jak indukcja matematyczna (która notabene indukcją w sensie logicznym nie jest), która umożliwia udowodnienie praw "dla wszystkich" i dla "żadnego" przypadku.

      "Słyszałeś historię".. tak, to miałem na myśli pisząc "trudno dyskutować z poziomem wpływów budżetowych przy skrajnych stawkach".

      "Dlatego twierdzę, że modelu opisującego krzywą Laffera po prostu nie ma" => na podobnej zasadzie możemy powiedzieć, że nie istnieje model gospodarki, bo żaden nie obejmuje wszystkich mechanizmów i współzależności i czynników dyskrecjonalnych. Wg mnie raczej powinniśmy powiedzieć, że są różne ujęcia krzywej Laffera.

    •  

      pokaż komentarz

      W naukach ścisłych jest coś takiego jak indukcja matematyczna (która notabene indukcją w sensie logicznym nie jest), która umożliwia udowodnienie praw "dla wszystkich" i dla "żadnego" przypadku.

      @drack: Wiem, że jest - dlatego nie napisałem, że nie da się udowodnić, że czegoś nie ma, ale że jest trudniej udowodnić.

      "Dlatego twierdzę, że modelu opisującego krzywą Laffera po prostu nie ma" => na podobnej zasadzie możemy powiedzieć, że nie istnieje model gospodarki, bo żaden nie obejmuje wszystkich mechanizmów i współzależności i czynników dyskrecjonalnych. Wg mnie raczej powinniśmy powiedzieć, że są różne ujęcia krzywej Laffera.

      @drack: Bo nie ma takiego modelu gospodarki, który całkowicie by opisywał gospodarkę.

      Każdy model może co najwyżej obejmować wycinek rzeczywistości. A różne ujęcia krzywej Laffera owszem są - ale żaden w pełni jej nie opisuje.

      Żaden więc nie daje jej pełnego, zgodnego z rzeczywistością kształtu.