...
  •  

    pokaż komentarz

    No i po co muszę obejrzeć jak już mam kredyt? Przecież go nie anuluje :)

  •  

    pokaż komentarz

    Jakoś nie lubie p!?@#?%enia tych ludzi. Na początku prognozuje wibor, potem mówi że prognozowanie jest niemożliwe. Ogólnie to wróżenie z fusów. Zadane jest konkretne pytanie, dlaczego u nas nie ma kredytów ze stałym oprocentowaniem, to coś tam pop!?@#?%ił o róznicach mie∂zy ze stałymi a tymi nie stałymi.

    Tak jak ja bym teraz napisał że w 2019 WIBOR spadnie do 1,50. prawdopodobieństwo że ja lub on mamyt racje jest równe.

    Historycznie niskie były w eurobie na poziomie 1,2, a nagle historycznie niskie są teraz bo są ujemne...

    A i jeszcze jedno c$@!@ tam prawda że mi się rata zmieni. raczej w moim przypadku wydłuża się lub skraca okres kredytowania a nie wysokośc raty.

    "wydaje mi się realne" "można założyć" "wydawałoby się" "prawie pewne" -> kurde jak głupi to zwroty.
    "wydaje mi się niższe ryzyko", "nie spodziewamy się"

    •  

      pokaż komentarz

      dlaczego u nas nie ma kredytów ze stałym oprocentowaniem
      @zenon_z_chorzowa1: Wydaje mi się, że są w PKO BP.
      Oprocentowanie jest "stałe" przezokres 5 lat. Chodzi o różnice w sposobie finansowania takich kredytów. Jesli bank pożycza na rynku od innego banku aby potem pożyczyć tobie to opiera się na (WIBOR) no i lokatach które mają kilka miesięcy widziałem takie 24-i chyba maks 36 miesięczne lokaty w Santanderze kilka lat temu. I tu kapitał może szybko odpłynąć albo koszty finansowania się zmienić.
      PKO BP o ile dobrze pamiętam wypuścił obligacje hipoteczne 5 letnie i dzieki temu może oferować kredyt ze stałym oprocentowaniem w tym okresie.
      Wykopki młode i w czasie kredytów frankowych siedziały w lawach gimnazjum albo uczyły się do matury i nie pamiętają że tylko 5 lat wcześniej w 2001 WIBOR sięgał 19% i szansa na skok stopy procentowej z 4% na 20% wydawała się bardziej realna niż skok CHF na 4 zł:)
      Ta duża zmienność z 20% na 4% a potem dalej na 1,5% jest jedną z przyczyn dla której nie ma u nas stałego oprocentowania w kredytach hipotecznych. Ryzyko jest zbyt duże a tak banki przenoszą całe ryzyko na klienta.
      Teraz każdy z ówczesnych gimnazjalistów wie, że "trzeba czytac co się podpisuje":)

    •  

      pokaż komentarz

      Ryzyko jest zbyt duże a tak banki przenoszą całe ryzyko na klienta.
      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Przy kredytach frankowych brały na siebie większą część ryzyka, ale to się lemingom nie podobało... poza tym zawsze istnieje ryzyko niewypłacalności pożyczkobiorcy.

      A dwa - nie ma takiej firmy która bierze na siebie jakiekolwiek ryzyko. Bo jeśli to nie jest przerzucone choćby na klienta, to firma po prostu bankrutuje. To chyba rezultat dekad komunistycznego prania mózgów. Nie ma czegoś takiego jak np. "darmowa gwarancja" czy pół litra jogurtu gratis. To jest wszystko wliczone w koszta bo inaczej się nie da, to matematyka z pierwszej klasy szkoły podstawowej a nie fizyka kwantowa...

    •  

      pokaż komentarz

      @7oo-: Nie banki nie brały na siebie żadnego ryzyka kursowego przy kredytach frankowych po za ryzykiem strat wizerunkowych-przeczytaj "białą księgę" kredytów walutowych ZBP. Ryzyko niewypłacalności? Ograniczone mimo kuriozalnego LTV-zawsze można zlicytować.
      Najlepszym dowodem na to jest to, że banki zarobiły na tych kredytach walutowych 20 mld zł (w latach 2000-2015) i nadal zarabiają a klienci na chwilę obecną są w plecy jakieś 150 mld zł.
      Każda działalność gospodarcza obarczona jest ryzkiem.
      Jesli uważasz, że szacowanie ryzyka i kosztów z nim związanych to matematyka na poziomie pierwszej klasy podstawowej to chyba się nie dogadamy.

      pokaż spoiler tylko nie wyskakuj znowu z jakimiś faszystami proszę.

    •  

      pokaż komentarz

      dlaczego u nas nie ma kredytów ze stałym oprocentowaniem

      @zenon_z_chorzowa1: Bo w Polsce występowały zbyt duże wahania stóp. Jeszcze parę lat temu miałem konto oszczędnościowe oprocentowane na 9%, teraz kredyty są na 3,5%. Żaden bank nie zaryzykuje stałym oprocentowaniem przy takich wahaniach. Na szczęście sytuacja się stabilizuje i duże ruchy już nam nie grożą.

    •  

      pokaż komentarz

      dlaczego u nas nie ma kredytów ze stałym oprocentowaniem

      @zenon_z_chorzowa1: bo bank żeby dać tobie pieniądze pożycza je od osób (które założyły lokaty) lub od innych banków mniej więcej za tyle ile wynosi aktualnie WIBOR. Jeżeli ty weźmiesz kredyt hipoteczny na 3% a za 10 lat okaże się że bank musi płacić 15% odsetek od tego co pożyczył żeby ci pożyczyć to bardzo możliwe że przez to zbankrutuje a koszty jego bankructwa poniosą wszyscy tak czy tak.

      To czy ci się zmieni rata zależy od tego jak wynegocjowałeś umowę z bankiem. Ty masz zmienny okres kredytowania, inni mogą wybrać pomiędzy tym a zmianą wysokości raty.

    •  

      pokaż komentarz

      @7oo-: Ja p#%!$%!e chłopie Ty robisz coś innego poza komentowaniem na wykopie? Powiedz mi czemu Twoje komentarze to 100% jadu? Zostałeś jakoś skrzywdzony w przeszłości? Zawsze jak się czyta twoje komenty to bije z nich taka przesadna pewnością siebie i przeświadczenie o własnej nieomylności. Założę się, że masz z 20 lat, wielki brzuch i pryszcze, obiad podaje Ci mama, a w życiu sam złotówki nie zarobiłeś...

    •  

      pokaż komentarz

      Jesli uważasz, że szacowanie ryzyka i kosztów z nim związanych to matematyka na poziomie pierwszej klasy podstawowej to chyba się nie dogadamy.

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: Nie, wiedza że to ryzyko zawsze pokrywa klient to matematyka na poziomie pierwszej klasy podstawówki... te komunistyczne brednie, że złe prywaciarze cośtam robio i krzywdzo - to jest po prostu żenujące.

    •  

      pokaż komentarz

      @wysprzeglik: Banki nie pożyczają pieniędzy od osób prywatnych tylko od NBP, i nie na mniej więcej, tylko dokładnie tyle ile wynosi WIBOR... stąd właśnie WIBOR w naszych kredytach.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak jak ja bym teraz napisał że w 2019 WIBOR spadnie do 1,50. prawdopodobieństwo że ja lub on mamyt racje jest równe.

      @zenon_z_chorzowa1: Nie, nie jest równe. Żeby mieć o tym pojęcie wystarczy mała wiedza z tego co robią banki centralne praktycznie na całym świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZapomnialWieprzJakProsiakiemByl: PKO BP nie ma stałego oprocentowania na okres 5 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @wysprzeglik: Biorąc kredyt hipoteczny wcale nie dostajesz pieniędzy z depozytów, tylko tak jak napisałem, pieniądze pożyczone z NBP.

    •  

      pokaż komentarz

      @Argajl: Nie śledzę na bieżąco ofert banków bo kredytów nie potrzebuję ale takie kredyty były w ofercie PKO BP, Deutsche Banku, Getinu i WBK.
      PKO BP w zeszłym roku utworzył nowy bank hipoteczny, który właśnie tym miał się zajmować-emitował obligacje zabezpieczone(listy zastawne) i dzięki temu miało być stałe oprocentowanie. Ale nigdy nie wnikałem głębiej -wystarczyły mi doniesienia prasowe.

    •  

      pokaż komentarz

      Biorąc kredyt hipoteczny wcale nie dostajesz pieniędzy z depozytów, tylko tak jak napisałem, pieniądze pożyczone z NBP.

      @demonoman: możesz coś wiecej, jakieś źródła?

    •  

      pokaż komentarz

      @wysprzeglik: Polecam poczytać o kreacji pieniądza, rezerwie obowiązkowej i bazie monetarnej NBP. Udzielanie kredytów hipotecznych byłoby nieopłacalne gdyby finansować je z depozytów prywatnych, bo w większości przypadków ich stopa jest w okolicy lub wyższa od marży banku na kredycie hipotecznym.

    •  

      pokaż komentarz

      Polecam poczytać o kreacji pieniądza, rezerwie obowiązkowej i bazie monetarnej NBP.

      @demonoman:

      no ale cos czuje, ze to raczej TY powinienes o tym poczytac, bo jakos mam przeczucie, ze p$$$?%@isz glupoty jakich malo

      Udzielanie kredytów hipotecznych byłoby nieopłacalne gdyby finansować je z depozytów prywatnych, bo w większości przypadków ich stopa jest w okolicy lub wyższa od marży banku na kredycie hipotecznym.

      @demonoman:

      a z czego niby byly by finansowane? Tylko prosze wyjasnij dokladnie, tylko najlepiej jak jednak zapoznasz sie (tym razem jednak ze zrozumieniem) z kreacja pieniadza BANKOWEGO i na czym ona faktycznie polega (a nie na czym TOBIE SIE WYDAJE, ze ona polega)

    •  

      pokaż komentarz

      @demonoman: masz rację i równocześnie jej nie masz. Kredyt nie jest finansowany depozytem, ale na podstawie depozytów, lokat itd. NBP określa ile może pożyczyć do banku. Kiedy o tym czytałem bank musiał mieć pokrycie cokosztów najmniej 3% pożyczanej kwoty właśnie w depozytach, lokatach itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @demonoman:

      Obrażam cię? Pisząc, że p@?$$!!isz głupoty? Przestań pisac głupoty, to nie będziesz czuć się obrażany...

      @akmon:

      Nie masz racji. p@?$$!!isz głupoty tak samo jak poprzednik.

      Kompletnie nie rozumiecie idei kreacji pieniądza bankowego.

      Czy z pieniądza elektronicznego (np przelew internetowy) można wykreować kolejny pieniądz bankowy, czy nie?
      Założę się, że nie wiesz jaką jest poprawna odpowiedź.

    •  

      pokaż komentarz

      @akamon To co napisałem to było duże uproszczenie, ale w praktyce można właśnie tak potraktować ten przepływ pieniędzy - tj. jakby ten kapitał pochodził wprost z NBP

      @sylwek2k: wygląda na to, że to ty jesteś zielony w temacie i tego nie rozumiesz, akamon pisze prawidłowo, to o czym wspomina to tzw. współczynnik rezerwy obowiązkowej, definiuje on w naszym systemie niemal wprost maksymalny możliwy mnożnik kreacji pieniądza. Odpowiadając na twoje pytanie - z pieniądza elektronicznego można wykreować kolejny pieniądz, ale przelew internetowy to zwykły transfer z konta na konto i nie ma nic wspólnego z kreacją pieniądza - widać, że kompletnie nie czujesz tematu.

    •  

      pokaż komentarz

      wygląda na to, że to ty jesteś zielony w temacie i tego nie rozumiesz, akamon pisze prawidłowo,

      @demonoman:

      p!$@?##isz 3 po 3 po raz kolejny

      Odpowiadając na twoje pytanie - z pieniądza elektronicznego można wykreować kolejny pieniądz, ale przelew internetowy to zwykły transfer z konta na konto i nie ma nic wspólnego z kreacją pieniądza - widać, że kompletnie nie czujesz tematu.

      @demonoman:

      ty kompletnie nie czujesz tematu. TYLKO REALNY BANKNOT/MONETA podlega kreacji! Pieniadz wykreowany (czyli zapiski na kontach bankowych) nie moze byc podstawa dalszej kreacji pieniadza! To sa wlasnie podstawowe zalozenia kreacji pieniadza! Przeciez udajesz eksperta.

      pokaż spoiler a takimi tezami, jakie podajesz, wprost udowadniasz, ze tylko udajesz, bo kompletnie rozmijasz sie z prawda


      Ba! Otrzymany przelew elektroniczny uszczupla kwote jaka bank moze wygenerowac z realnie posiadanych banknotow/bilonu.

      to o czym wspomina to tzw. współczynnik rezerwy obowiązkowej, definiuje on w naszym systemie niemal wprost maksymalny możliwy mnożnik kreacji pieniądza.

      @demonoman:

      ale ty jak i on kompletnie nie wiecie jak to dziala, a staracie sie udzielac jak eksperci. Serio, moze jednak douczcie sie cokolwiek, zanim sie odzwiecie?

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwek2k: Zakończmy ten temat, ty masz swoją mądrość, ja swoją. Żeby trochę uzmysłowić Ci absurd o którym piszesz - myślisz, że biorąc kredyt hipoteczny przez jakikolwiek moment te pieniądze istniały fizycznie? Ktoś gdzieś przewoził tą gotówkę, wymieniał, liczył? Bo ja jakoś ich nie dotykałem ani przez chwilę...

    •  

      pokaż komentarz

      Zakończmy ten temat, ty masz swoją mądrość, ja swoją.

      @demonoman:

      no ty masz swoje "mondrosci". Caly czas udowadniasz, ze kompletnie nie rozumiesz procesu o ktorym sie wypowiadasz.

      Żeby trochę uzmysłowić Ci absurd o którym piszesz - myślisz, że biorąc kredyt hipoteczny przez jakikolwiek moment te pieniądze istniały fizycznie?

      @demonoman:

      aaa... to lajcik, to tych pieniedzy nigdy nie bylo i ich nie ma, tak? A rezerwe NBP tez sie kreuje z niczego? Zaraz sie dowiemy, ze zeby zalozyc bank, to nie trzeba miec ani grosza :] Wszak wystarczy jeden przelew elektroniczny na 100 zeta i od niego mozna wykreowac miliardy :]

      Ktoś gdzieś przewoził tą gotówkę, wymieniał, liczył?

      @demonoman:

      no tak, sprowadzmy sytuacje do absurdu, zeby udowodnic, ze niby ma sie racje. A zleciles odbior osobisty kasy, ze miala by byc przewozona i liczona? Czy moze zleciles przelew?

      A jak zamiast jednego kredytu hipotecznego, bedzie 100 kredytow gotowkowych na ta sama laczna kwote co mial byc kredyt hipoteczny, to ktos bedzie przewozic ta kase i ja liczyc? Czy tez nie?

      Bo z punktu kreacji pieniadza nie ma znaczenia, czy jest jeden kredyt na 300 000 pln czy 100 kredytow po 3 000 pln udzielonych w podobnym czasie.

  •  

    pokaż komentarz

    Za przeproszeniem p@%@%@%enie o niczym. Czy macie jakąś alternatywę wobec kredytu hipotecznego? Tak tylko pytam retoryczne...

    •  

      pokaż komentarz

      @fraps9800: Oszczędzanie do 50 i mieszkanie z rodzicami. <joke>

    •  

      pokaż komentarz

      Czy macie jakąś alternatywę wobec kredytu hipotecznego

      @fraps9800: Kredyt gotówkowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @fraps9800:

      1. Przyznać, że nie stać mnie na mieszkanie,
      2. Ruszyć głową - tysiące ludzi potrafi zarabiać grube pieniądze, dlaczego Ty byś nie mógł? Sposobów jest miliony.

      Ewentualnie kupić małe mieszkanie w taniej dzielnicy poza miastem. Obecnie ceny mieszkań to totalna abstrakcja a marża deweloperów to około 300%.

    •  

      pokaż komentarz

      @UwielbiamGdySiePienisz Banalny jesteś. Ruszyć głową? Hehehe zarobisz na waciki. Kolego cały świat zachodu zbudowany jest na kredytach bo one są najtańszych sposobem dorabianie się. ZA gotówkę nikt nie kupuje nieruchomości bo nikt też nie trzyma gotówki w skarpetkach tak długo aż uzbiera wystarczającą sumę. Inflacja mówi Ci to coś? Nie masz pojęcia o zarabianiu pieniędzy kolego. Kredyt jest tylko narzędziem do celu a nie celem samym w sobie.

    •  

      pokaż komentarz

      @fraps9800: Zejdź na ziemię, bo gość nie pyta o kredyt inwestycyjny tylko konsumpcyjny kredyt hipoteczny ze 100% przebiciem.

    •  

      pokaż komentarz

      @UwielbiamGdySiePienisz: Nie mylisz czasem kredytu konsumpcyjnego z hipotecznym?

    •  

      pokaż komentarz

      Kolego cały świat zachodu zbudowany jest na kredytach bo one są najtańszych sposobem dorabianie się

      @fraps9800: Tak, gdy są przeznaczone na inwestycje. Ty mylisz kredyt inwestycyjny z kredytem konsumpcyjnym (na zakup mieszkania). No chyba że kupujesz mieszkania, remontujesz i wynajmujesz/sprzedajesz to wtedy miałoby to sens.
      Poza tym nie wiem jakby mieszkanie miałoby cię uchronić przed inflacją jeżeli liczba osób w kraju znacznie spada (z czego wiele tych co umiera zostawia po sobie mieszkanie), szczególnie gdy jest to finansowane kredytem zmiennoprocentowym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Kszyh Kredyt hipoteczny na swoje mieszkanie jest rodzajem kredytu konsumpcyjnego

    •  

      pokaż komentarz

      @joseph1337: tak że szczerej ciekawości zapytam (całkiem na serio): jeżeli biorę kredyt hipoteczny na zakup mieszkania i dzięki temu płacę np. 1000 zł / mc mniej niż gdybym wynajmował te same mieszkanie od kogoś innego to można to traktować po części jako inwestycję ( po x miesiącach zwróci mi się wkład własny i będę na czysto co miesiąc mniej wydawał na mieszkanie niż gdybym cały czas wynajmował)?

    •  

      pokaż komentarz

      @fraps9800: Wylot do anglii na 3-5 lat i zapierniczanie połączone z życiem ascety. Wracasz i masz pieniądze na nieruchomość. Czy to takie trudne?

    •  

      pokaż komentarz

      @Bursaj: Nie, po prostu dzięki niemu spadły ci koszty konsumpcji. To tak jak mówić że kredyt/raty na telewizor to inwestycja bo wcześniej wydawałeś xxx zł na wypady do kina. Oczywiście mieszkanie/dom są dużo ważniejsze niż to co wymieniłem jednak jest to nadal typ konsumpcji

    •  

      pokaż komentarz

      @joseph1337: dzięki za odpowiedź. Czyli wychodzi na to, że w podanym przeze mnie przypadku kredyt pomaga Ci zmniejszyć konsumpcję na mieszkanie, więc to chyba i tak dobre posunięcie. To tak jakby dalej chodzić do kina z kartą stałego klienta która na wstępie kosztuje jakąś tam kwotę, ale każdy kolejny bilet jest z upustem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @fraps9800: proponuje trochę zluzować:

      Czy macie jakąś alternatywę wobec kredytu hipotecznego?
      W materiale powiedział Pan jaka jest alternatywa:
      - poczekać dłużej i mieć większy wkład własny, aby wachania WIBOR nie miały aż takiego wpływu na ratę
      - kupić tańszą / mniejszą nieruchomość, co poskutkuje tym samym

      Banalny jesteś. Ruszyć głową? Hehehe zarobisz na waciki. Kolego cały świat zachodu zbudowany jest na kredytach bo one są najtańszych sposobem dorabianie się. ZA gotówkę nikt nie kupuje nieruchomości bo nikt też nie trzyma gotówki w skarpetkach tak długo aż uzbiera wystarczającą sumę.
      ponad 50% mieszkań jest kupowanych za gotówkę:
      źródło 1
      źródło 2

      Inflacja mówi Ci to coś?
      WIBOR jest powiązany z inflacją - o tym też jest mowa w materiale

      Nie masz pojęcia o zarabianiu pieniędzy kolego. Kredyt jest tylko narzędziem do celu a nie celem samym w sobie.
      kredyt jest narzędziem do zarabiania - jak najbardziej, ale w materiale mowa o nieruchomościach na cele mieszkaniowe, a nie o inwestycjach.

  •  

    pokaż komentarz

    Kredyt hipoteczny? To ten przepis na wziecie 200 000, oddanie 350 000 i 25 lat zycia w stresie? Nie, thx.

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: To skąd wziąć 200 000? Przy okazji nie mieszkając z rodzicami?

    •  

      pokaż komentarz

      @setkadolarow: Dobre pytanie. Sam nie znam odpowiedzi. Zwracam tylko uwage na to, ze najprostsze (z pozoru) rozwiazania wcale nie musza byc najlepsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @setkadolarow: "najprostszy" sposob to wyjazd na egmigracje na kilka lat i powrot

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: Zasada jest prosta, bierzesz kredyt i jeżeli masz możliwość to spłacasz wcześniej = kosztuje cię bliżej tych 200k niż 350k, a jeżeli nie masz więcej hajsu na wcześniejszą spłatę, to i tak nie miał byś szans na ogarnięcie w szybkim tepie tych 200k więc te dodatkowe 150k to koszt tego, że możesz mieć coś na co normalnie nie było by Cię stać i tyle... nie wygląda to na nieuczciwy układ.

    •  

      pokaż komentarz

      @teddybear69: Zgadza sie. I ja wcale sie nie dziwie, ze chec posiadania i daleko posuniety optymizm sklania ludzi do tego zeby wziac 200 000 od reki nizeliby mieli zbierac taka gotowke przez 10 lat.

      Dla mnie natomiast wziac 200 000, a oddac 350 000 to nie jest cos co nazwalbym dobrym dealem. Wole miec skromniej i mniej ale nie budzic sie codziennie rano z przerazeniem w oczach, czy bede zdrowy itd bo musze zap***ac na raty. Tak uwazam, moze sie myle ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: Branie kredytu, żeby kupić coś na co ewidentnie kogoś nie stać i stać nie będzie to zły pomysł, ale jeżeli potrzeby są realne to nie ma co się zastanawiać tylko brać, tym bardziej, że kredyt w długiej perspektywie i tak opłaca się bardziej niż wynajem. Co do natomiast stresu - zawsze warto zainwestować w dobre ubezpieczenie - ono na pewno zabezpieczy na wypadek niezdolności do pracy, a w każdej innej sytuacji człowiek zaradny i pracowity da sobie radę z ogarnięciem kasy na raty. Inna sprawa, że nawet jakby już się miało kompletnie pop!%$#%@ić, to raczej traci się tylko mieszkanie które się za kredyt kupiło - nie jest to aż taka tragedia, żeby się z niej w życiu nie pozbierać.

    •  

      pokaż komentarz

      @teddybear69: nie jest uczciwy, ale tak jak mówisz, te odsetki to koszt tego, że możesz w końcu pójść na własne mieszkanie.

      Właśnie jestem w trakcie załatwiania kredytu (to jest jakiś dramat k!@$a tak swoją drogą) i świadomie godzę się na to, że właściwy kredyt zacznę spłacać dopiero po latach spłacania odsetek tak naprawdę. Ale może uda się szybciej nadpłacić, trzeba myślec pozytywnie. :P

    •  

      pokaż komentarz

      Wole miec skromniej

      @xUnf: Czyli jak? Gdzie mieszkasz? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      Wole miec skromniej i mniej ale nie budzic sie codziennie rano z przerazeniem w oczach, czy bede zdrowy itd bo musze zap***ac na raty. Tak uwazam, moze sie myle ;)

      @xUnf: Ale to nie jest tak, że jak nie masz kredytu to nie musisz co miesiąc ponosić kosztów mieszkania. Przecież tak i tak musisz gdzieś mieszkać, więc chcesz czy nie i tak co miesiąc płacisz za wynajem lub ratę kredytu, która często ma podobną wysokość jak odstępne przy wynajmie. Przy wynajmie jesteś bardziej mobilny bo bez większych problemów możesz się przenieść z miasta do miasta, ale z kolei cały czas płacisz komuś (często właśnie ratę) i nie urządzisz po swojemu. Przy kredycie płacisz na swoje i kiedyś nieruchomość będzie Twoja (lub Twoich dzieci), więc w teorii kiedyś możesz z tego płacenia uzyskać jakiś zwrot.
      Jak przestaniesz płacić to tu i tu Cię wyrzucą (i zlicytują w przypadku kredytu choć to też nie jest tak od razu bo bank woli dogadać się ze spłatą niż bawić się w handel nieruchomościami). Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy, każdy musi sobie ocenić co mu bardziej pasuje i co jest dla niego lepsze, nie ma jednoznacznej odpowiedzi dla każdego, że kredyt lub wynajem jest dobry lub zły.

      sklania ludzi do tego zeby wziac 200 000 od reki nizeliby mieli zbierac taka gotowke przez 10 lat.
      Żeby uzbierać 200k w dziesięć lat to trzeba odkładać 1600 zł miesięcznie + ponosić koszt wynajmu (zakładam, że nie będziesz mieszał z żoną i dzieckiem u rodziców przez 10 lat) i ogólnie życia przez ten okres bo przecież gdzieś mieszkać musisz. Przy założeniu, że masz odstępne 1000 zł to przez te 10 lat i tak komusz oddasz za "nic" 120 tysięcy złotych.
      Odrzucamy wykopowych programistów 15k, ilu przeciętnych 20to latków stać na odkładanie 1600 zł od samego początku żeby przy 30tce mieć na mieszkanie?

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: Zakładając że przez te 25 lat ciągle jest inflacja, to 350k po 25 latach ma mniejsza siłę nabywczą niż 350k podczas brania kredytu. Nie robiłem dokładnych obliczeń, ale to się tak rozkłada w czasie i nie jest tak najgorzej. Wiadomo, bank musi zarobić, ale alternatywą jest wynajmowanie - de facto spłacanie cudzego kredytu, albo mieszkanie z rodzicami.

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf dokładnie. Polecam ten stan wolności.

    •  

      pokaż komentarz

      @setkadolarow spakowac się z dupa do Anglii, Niemiec, Irlandii, Norwegii. 2 lata i we 2 osoby spokojnie 150k macie.
      Zależy gdzie się mieszka, ale z taką kwota można dobrać 80-100k na 15-20 lat i mieć spokój

    •  

      pokaż komentarz

      @mjrMajor: To policz, jaka jest szansa przez te 25 lat na jedno z poniższych wydarzeń:

      1. Utrata zdrowia,
      2. Utrata pracy,
      3. Załamanie się gospodarki.

      Zważywszy na cykle gospodarcze szansa wynosi blisko 100%. Zatem niewiele z tych osób z tak długimi kredytami je faktycznie spłaci. Będzie powtórka z USA.

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: opowiem Ci swoja historie z kredytem... Wzialem w 2004 na mieszkanie we Wroclawiu na Partnickiej...40m2 za 3200za metr... znajomi mowili te same p!%?$@?y co ty... dostalem potem prace w Warszawie...wystawilem na poczatku 2008 moje mieszkanie w Homebroker...poszlo za 8000zl za metr...kupujacy zaplacil po prostu u notariusza reszte kredytu do banku ktory wykreslil hipoteke a jego bank wpisal swoja a na moje konto reszte czyli de facto 100% marzy w 4 lata plus 4 lata mieszkania za darmo...

    •  

      pokaż komentarz

      @aleksandrowicz23: Jednak nie widzisz, że miałeś szczęście uczestniczyć w bańce na rynku nieruchomości i znalazłeś frajera, który zapłacił te 8000 zł/m. Długo to nie potrwa. Budują już budynek na budynku, niektóre w stylu więzień, wszyscy jadą na kredytach, metr potrafi kosztować 15 000 zł. Niedługo się to skończy.

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: Ile wartości faktycznie spłacisz? Bo zarobić 2000zł dzisiaj a za 30 lat to spora różnica. Jak to policzysz to wtedy możesz jeszcze raz zapytać czy warto.

    •  

      pokaż komentarz

      @UwielbiamGdySiePienisz: nie do konca frajera...mieszkanie mu sie podobalo...mialo fajny widok na skwer... z tego co wiem to spokojnie poszloby nawet teraz za 7-7,5k za metr wiec stracilby ok 20k ale za to przez tyle lat juz mieszkal przy niskich stopach... splacal jakies 70% tego co byl placil za wynajem w tej lokalizacji... wiec w sumie sprzedajac teraz wyszedlby na plus

    •  

      pokaż komentarz

      @UwielbiamGdySiePienisz: jest sporo osob ktore kupuja nowe mieszkanie by miec gdzie parkowac wypasne auto ... i przeniesc sie z centrum zatloczonego i starego stylu budownictwa w ladne nowe zamykane z monitoringiem i boksem garazowym...a rate kredytu z nawiazka splaca stare mieszkanie...jesli cos pojdzie nie tak to maja kase na splate natychmiastwA tego kredytu...ja tez mam kredyt na 50% mieszkania i moglbym go juz teraz splacic ale po co skoro moglem zainwestowac kase ktora splaca mi 2xtyle co place odsetek... myslisz z perspektywy golasa ktory bierze kredyt bo nic nie ma i jak cos pojdzie nie tak to jest w dupie czarnej... tacy ludzie tez sa ale wiekszosc jest dobrze zabezpieczonych

    •  

      pokaż komentarz

      @xUnf: Możesz zamiast spłacać raty odkładać tą samą kasę na konto (o ile będziesz w stanie). Czyli zamiast po 35 latach mieć spłacony kredyt i mieszkanie, będziesz mógł sobie kupić mieszkanie po 20 latach odkładania. Jak będziesz żył przez te 20 lat - czy to pod mostem, czy u mamusi, nie wnikam. Ale wynajem też kosztuje.

      Ja osobiście zrobiłem szybką kalkulację - płacę mniejszą ratę kredytu niż bym płacił za wynajem. Różnice są zasadnicze: po 30 latach spłacania kredytu mieszkanie będzie moje, po 30 latach wynajmu nadal nie.

    •  

      pokaż komentarz

      To ten przepis na wziecie 200 000, oddanie 350 000 i 25 lat zycia w stresie

      @xUnf: przy 25 latach to będzie jakieś 300 000 (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      spakowac się z dupa do Anglii, Niemiec, Irlandii, Norwegii. 2 lata i we 2 osoby spokojnie 150k macie.

      @lowrider4you: zyjac jak szczury w piwnicy na puszkach z 'biedronki' to moze i tak. Nie odlozysz 150k w dwa lata na emigracji zyjac normalnie jak czlowiek, a nie jak lump.

    •  

      pokaż komentarz

      @Awganowicz: Ale mieszkanie 20 lat młodsze :)

    •  

      pokaż komentarz

      @kowalzki: jak się zarabia we dwoje około 6k euro netto to da się sporo odłożyć ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie odlozysz 150k w dwa lata na emigracji zyjac normalnie jak czlowiek, a nie jak lump.

      @kowalzki: zalezy gdzie i co się robi. Znajomy tyle z różowym w Polsce odklada

      Ja dostałem kiedyś ofertę w Norwegii, mieszkałbym kilkanaście km od Oslo u kogoś innego, za darmo, wyżywienie za mniej niż 1000zl, do tego dochodziłby koszt kosmetyki i inne codzienne rzeczy (ciuchy tam nie są drogie). Zdecydowanie mieszkanie na poziomie, jedynie licząc się z kosztami.

      Przy zarobkach bodajże 8k minimalna w Norwegii to by odlozyl jako ekipa sprzatajaca we dwoje 192k w dwa lata (szacując odkładanie łącznie 4k per osoba). A gdyby tak pracować nie jako sprzątaczka za minimalną, hm?

  •  

    pokaż komentarz

    Pieprzyć to co gada.
    Gdzie są te lokaty na 10%?