•  

    pokaż komentarz

    nie timelapse tylko czkawka na 2 sekundy.. jeszcze pejsbook..

    co się stało?

  •  

    pokaż komentarz

    OK, ktoś, kto zna normy i procedury się wypowie?

    •  

      pokaż komentarz

      @OnufryZagloba: od niedawna jestem w Arcelorze, ale w innym zakładzie. Z tego co zdążyłem się zorientować od pracowników, to takiego typu przypadki jak na filmiku są na pewno niezamierzone. W piątek usłyszałem, że mają problemy bodajże na walcowni w tamtym (w DB) oddziale więc może to. Co do norm - często mają kontrole. Ostatnio się dziwiłem "co to za facet ubrany dziwnie na czarno" jak chodziłem po hucie i mi powiedzieli, że to strażak który tam sprawdzał filtry czy coś. A skoro je mają i firma jeszcze nie zbankrutowała to chyba spełniają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Co do procedur, to w uproszczeniu są takie, że jak coś pieprznie to się zazwyczaj wyłącza z obiegu daną maszynę i wzywa techników z firm zewnętrznych (na miejscu są tylko pracownicy od bieżącej konserwacji i drobnych napraw).

      Możliwe, że tutaj doszło do jakiegoś zatkania jednej z rury i ją mogło rozszczelnić (a jest ich tam z kilkadziesiąt). Obstawiam, że gorącego powietrza które zasysa także opiłki metalu (gaz raczej by takiego koloru nie mam). Powietrza, które częściowo zamiast iść w komin idzie z powrotem do pieca, aby nie wpuszczać zimnego i odzyskać część energii. Ale to moje przypuszczenia, gdyż nie jestem (jeszcze) zaznajomiony "jak to działa". Tego nie wszystko da się przewidzieć i ogarnąć na jedną głowę. To tak jakby wymagać od Microsoftu stworzenia wolnego od bugów systemu.

      Ogólnie firma bardzo dba o bezpieczeństwo pracowników - przed budynkiem mojego oddziału jest tabliczka z LCD z ilością dni od ostatniego wypadku gdzie ktoś został ranny (dotyczy wszystkich oddziałów w Polsce) - obecnie koło 1150 dni. Sam na powitanie miałem 2x szkolenie BHP - najpierw w Dąbrowie, potem u siebie. I są one co jakiś czas. No i na każdym kroku są przyciski bezpieczeństwa. Sam obecnie jestem na etapie "projektowania jednego czegoś" (nie wiem na ile mogę ujawniać tajemnice firmy, mimo że żadnej umowy o wygadaniu nie podpisywałem). Na długość może 20m w planach jest dodanie 3 przyciski bezpieczeństwa takiego typu.

      Za komuny sprzed przejęcia huty przez ArcelorMittal mniej baczono na bezpieczeństwo pracy i było więcej wypadków. Co prawda głównie dlatego, że kiedyś pracowało tam więcej ludzi (obecnie wiele "hali-pustostanów"), a także że teraz jest więcej czujników, ale też dlatego że wtedy mniejszą wagę przykładano do BHP - podobno czasem żyłowano maszyny jak była taka możliwość, aby wytrzymały jeszcze parę zmian jak coś się psuło aby nie przerywać produkcji. Obecnie Arcelor pilnuje aby każde dupstwo naprawić, bo może być wypadek albo doprowadzić do czegoś większego. Jak pedanci... I dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Mama opowiadała, że za komuny wybuchł w Świętochłowicach czy w Chorzowie piec i zginął tam ktoś z rodziny koleżanki mojej mamy z pracy. Wszyscy uciekali gdzie popadnie. Gość zauważył co wpadł do dołu, gdzie zaczął się wlewać płynny metal, uratował go, ale sam wpadł i go żywcem zalało :/

      I tak nie mamy co narzekać na Śląsku. Wszelkie firmy przestrzegają raczej te normy... Bardziej trza się skupić na ludziach, aby nie palili nie wiadomo czym w zimie. Jak w okresie jesienno-zimowym przechodzę przez jedną ulicę, to okręgu (czy raczej elipsy) 100-150m wali jak jasna cholera, aż pali w gardło i w oczy. Od paru lat. Janusz pewnie pali nie wiadomo czym. Rząd wprowadza durne pomysły - to mogliby chociaż rozkazać montaż filtrów na dachach i oplombować je. Przyjdzie kominiarz, sprawdzi filtr. Sadza okaże się dziwna (nie tylko z drewna/papieru/węgla) to od razu gruba kara...

    •  

      pokaż komentarz

      W piątek usłyszałem, że mają problemy bodajże na walcowni w tamtym (w DB) oddziale więc może to.

      @Atexor: To akurat budynki stalowni, walcownia jest widoczna na lewo. Nie pierwszy raz się coś takiego dzieje, bywało gorzej (na hutę mam widok z okna, tyle że z paru kilometrów).

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: z tymi dniami bez wypadku to nie wierz :). Praktycznie w każdym zakładzie który ma takie statystyki na pokaz (bilbordy przed wejściem na zakład/ przy biurowcach zarządu) wypadku zdarzają się jak wszędzie tylko są tuszowane lub zmieniana ich "moc" i np gość który obciął sobie dwa palce szlifierką doznał tylko "drobnego uszkodzenia naskórka".

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: 1000? Dni od wypadku? Spędziłem kilka miesięcy w Zdzieszowicach i pamietam przynajmniej dwa w zeszłym roku...

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: Na Hucie Katowice polecieli chyba w drugą stronę z przepisami i ich przestrzeganiem. Na terenie zakładu funkcjonuje swego rodzajów drogówka. Są to patrole + kamery które widzą naprawdę wszystko. Za głupie niezatrzymanie się na stopie, czy przekroczenie prędkości o 5 km/h, płaci się karę przy wyjeździe z zakładu, na portierni.
      Ciekawą rzeczą jest też bezwzględny obowiązek trzymania się poręczy przy chodzeniu po schodach, nawet w budynku biurowym, nie mającym bezpośredniego związku z produkcją. I z tego co wiem przepis ten jest bezwzględnie egzekwowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor a co z zeszłorocznym wypadkiem podczas remontu wielkiego pieca w Krakowie? Co ze śmiercią w Zdzieszowicach?

      Pracowałem na projekcie dla AMP i to jako behapowiec. Jedyne co tam działa z BHP to system mandatów nakładany na wykonawców bo reszta to szopka jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: mi to wygląda na przelewanie wytopu na stalowni

    •  

      pokaż komentarz

      @RedRon są wypadki różnej kategorii, może chodzi tylko od śmiertelnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @magiczny_andrzej: z poręczami i podobnymi pierdołami to jest w wielu fabrykach i korporacjach. wynika to z tego, że jak skręcisz sobie kostkę na schodach albo oblejesz się kawą bo idąc korytarzem ktoś otworzył drzwi od kibla, to jest to wina firmy (jeśli nie zapewniła systemu bezpieczeństwa na taką okoliczność)
      W fabryce jednego korpo w Warszawie masz nad drzwiami kamery a od środka małe monitory żebyś widział czy ktoś nie przechodzi po drugiej stronie

    •  

      pokaż komentarz

      @Trumby: @obni: to dziwne. W Dąbrowie byłem tylko w biurze i nie wiem, gdzie co tam mają. Czyli mówili, że mieli problemy w jakimś jednym miejscu, a pieprzyło w drugim miejscu. Info o tym dowiedziałem się koło 8 rano (wtedy są telekonferencje). Bekło coś koło 13:30 jeśli wierzyć filmikowi. Po prostu powiązałem fakty. Mea culpa.

      @lukglo86: @RedRon: @RedRon: @jarezz: @batman87co: Z tymi wypadkami to ciekawe. Sprawdziłem o tym co mówił @jarezz: poszukałem teraz w necie i znalazłem artykuł, gdzie taki opisują z zeszłego roku. Będę musiał się podpytać. Ciekawe, ciekawe. W sumie mogliby to aktualizować, myślę że lepiej działa na psychikę. Obok Arcelora jest inny zakład, gdzie też mają taką tablicę, ale tam widnieje liczba jednocyfrowa od ostatniego wypadku...

      @magiczny_andrzej: W przypadku Chorzowa jest mniej restrykcyjnie. Nie ma kamer (chyba, że ukryte bo teren w opór rozległy) i patroli. Ale ludzie się trzymają zasad. Przy przechodzeniu przez tory, nawet jak nie słychać wagonów to nawet piesi robotnicy się zatrzymują i sprawdzają w prawą, czy lewą stronę. W miejscach niedozwolonych też nie przechodzą, chyba że dadzą znać innym i wyłączą co trzeba, aby było bezpiecznie.

      Ciekawą rzeczą jest też bezwzględny obowiązek trzymania się poręczy przy chodzeniu po schodach, nawet w budynku biurowym, nie mającym bezpośredniego związku z produkcją. I z tego co wiem przepis ten jest bezwzględnie egzekwowany.

      @berti: @magiczny_andrzej: Z tego mam małą bekę, bo u mnie w biurze na poręczach są naklejki aby schodząc ze schodów się ich trzymać. O ile cały budynek jest sprzątany regularnie, to poręcze nie i są mocno zakurzone. Raz na początku się chwyciłem i potem szedłem myć rękę. O ile na hucie się trzymają, to w biurze nie. Niby rozumiem z tą kostką jak mówił @berti ale też bez przesady - zwłaszcza, że stopnie nie są śliskie, wysokie ani płytkie (w sensie głębokość) więc łatwo wchodzić i schodzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: wypadek w Zdzieszowicach z tym upadkiem poskutkował tym, że wszyscy pracownicy pracujący na wysokości przechodzili dodatkowe szkolenie i musieli zakupić dwie linki z amortyzatorami. Więc ta tablica z numerkami to pic na wodę. Druga rzecz to każdy kto tam przebywa więcej niż miesiąc wie, że pyłu i smrodu jest tyle, że po kilku godzinach można z auta ręką zgarniać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: @RedRon: tak pomyślałem i ta tablica to pic na wodę z jednej strony, a z drugiej... żaden z poszkodowanych nie pracował dla AMP bezpośrednio... choćby tak jak ten gość z Kolpremu co mu wagony zmiażdzyły głowę

    •  

      pokaż komentarz

      @RedRon: @jarezz: chyba, że ta tablica dotyczy wewnętrznych pracowników, którzy znają zasady. Ostatnio przeglądałem tam papierologię i pisało tam coś, że pracownicy x,y,z mają się zająć organizowaniem szkoleń dla pracowników firm zewnętrznych, a także że jest jakiś ranking bezpieczeństwa czy "przyjazności" pracy (coś ala Perspektywy dla szkół i uczelni). Kiedyś uderzali w "brąz", niedawno uzyskali "srebro" a teraz dążą do złota, bo to i wyznacznik i prestiż dla firmy. Ale co to za wyznacznik to już nie pamiętam.

      @RedRon: a maski dostają w Dąbrowie? Ja jeszcze u siebie wszędzie nie byłem, ale jak widziałem to stopery, czy czujniki czadu dostają w zależności od wymagań.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor: posiadanie wlasnego czujnika gazu to u mnie w firmię wymóg. Dla pracowników i dla podwykonawców.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atexor Jestem behapowcem w sporym korpo i wierz mi, że nawet w biurach raz na jakiś czas ktoś zjedzie ze schodów. Trzymanie się poręczy może zminimalizować ryzyko upadku jak źle staniemy, a nic to nie kosztuje. Tym bardziej, że po jakimś czasie robi się to odruchowo, podobnie jak z zapinaniem pasów.

    •  

      pokaż komentarz

      @lukglo86: @RedRon:

      Może trochę odczaruję to, co pisał @Atexor, bo się tam parę nieścisłości wkradło.

      Liczba dni od wypadku liczy się na każdym wydziale osobno, czyli dla Chorzowa osobno, dla każdej z walcowni osobno, stalownia osobno, itd. - w Chorzowie rzeczywiście jest ponad 1000 dni od wypadku z przerwą w pracy czyli z L4, co nie znaczy, że nie zdarzały się niewielkie urazy wymagające tylko pierwszej pomocy, itd.

      Co do filmiku w znależisku - to stalownia, przelewanie konwertora. Jak za mocno chlusną, to taki jest efekt. Obecnie w trakcie są projekty odpylania, więc za jakiś czas już takich obrazków nie powinno być, no ale jeszcze chwila.

      Ciekawą rzeczą jest też bezwzględny obowiązek trzymania się poręczy przy chodzeniu po schodach

      @magiczny_andrzej: upadki ze schodów to statystycznie najczęstszy z wypadków, a środek zaradczy jest bardzo prosty. Uważasz, że w biurach ryzyko jest mniejsze? gdzie każda kobita chodzi na obcasie, a jeszcze każdy idąc gada przez telefon (co BTW również jest tu zakazane - trzeba się zatrzymać)?

    •  

      pokaż komentarz

      @katera: @magiczny_andrzej Poręcz to w cywilizowanych zakładach standard. Naklejka "trzymaj się poręczy" i torebka na rzeczy zawieszona przy schodach by mieć ręce wolne. Spotkałem się nieraz.

  •  

    pokaż komentarz

    Wulkany robią TO, a my będziemy się jakimś pyłkiem przejmować. Natura radzi z pyłem wulkanicznym, poradzi sobie i z tym.

  •  

    pokaż komentarz

    I znowu lakier na samochodach jak papier ścierny

  •  

    pokaż komentarz

    Byłem tam ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej. Jak nas oprowadzali po wydziale, na którym miałem pracować to czułem się jak bym się cofnął o jakieś 40 lat wstecz.