•  

      pokaż komentarz

      @Ninik: spory odsetek sprzedawców tak robi.
      Swego czasu wystawiłem auto na olx (z wyglądu ok, ale silnik padło totalne prawie bez sprężania i palący olej w ilosciach hurtowych).
      Jako, ze cena była zachecająca, to telefonów od rana miałem chyba z 10 i to wszystkie od handlarzy z pytaniami: czy mocno kopci, czy dojedzie na giełde etc.
      Z kazdej rozmowy jasno dało się wywnioskowac, ze kupujący chcieli tanio kupić, wypicowac (ale absolutnie nie naprawiac) i sprzedać za 2 razy tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ninik: Tylko problem w tym że ja jako oskarżający muszę udowodnić że mnie oszukał. Sam tego nie zrobię (chyba?), więc pozostaje pomoc prawnika a tu wchodzą wtedy znaczne koszty. Pytanie do osób które miały taką sytuację, czy jestem w stanie coś ugrać (większość znajomych mówi że nic nie odzyskam) bo szczerze to trochę się spłukałem już na tym samochodzie

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: o ile pamiętam to sprzedający w myśl obecnych przepisów musi udowodnić, że sprzedał wolny od wad produkt. Sprawa idzie do sądu i tam sprzedający na swój koszt będzie musiał powołać biegłego.

    •  

      pokaż komentarz

      @migu: Czyli że mogę iść do sądu bez powoływania biegłego wcześniej?

    •  

      pokaż komentarz

      @w1Lku: wkurzyłem sie i nie sprzedąłem- szkoda mi było przyszłego nabywcy.
      Został jako auto zapasowe (jak moje/brata/ ojca, sie zepsuło i szło do mechanika, to było czym jeździc). Wówczas ubezpieczenia były jeszcze dosc tanie, wiec to była dobra opcja.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ninik: To raczej nie jest wada tylko norma w takich silnikach wynalzkach. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: jeśli masz zapis w umowie kupna że auto nie ma ukrytych wad to tak...

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski: Standardowa umowa - czyli był zapis że zapoznałem się ze stanem technicznym samochodu. Jednak silnika chyba nikt nie prześwietli bez rozbierania

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 Dla mnie kompletnie niezrozumiałe jest to:

      Zaproponowałem sprzedającemu aby oddał mi 3500zł, lecz on nie widzi w tym swojej winy.

      Dlaczego chcesz tylko 3500 zł? Przecież kupiłeś auto jako sprawne, wydałeś na nie ponad 6k. Silnik do wymiany, dziurawa chłodnica klimatyzacji, wady ewidentnie utajone. Nie rozumiem.

      Dziwne dla mnie, że w ogóle to remontowałeś i się tym zajmowałes, trzeba było od razu uderzać do sprzedawcy albo do sądu.

      Kolejna sprawa:

      Żeby nie było tak fajnie, nowy (używany) silnik ma do zrobienia uszczelkę pod głowicą, kopci i ma problemy z odpalaniem. Jutro mają się wziąć po raz kolejny mechanicy za niego i zobaczymy co powiedzą po zdjęciu głowicy...

      No to kupiłeś silnik do wymiany, który jest niesprawny? Albo masz talent do wadliwych zakupów albo czegoś nie robisz/nie ogarniasz albo ktoś cie w wała robi. No to jest dziwne. Przecież przy kupnie silnika to sie pewnie sprawdza wszystko niż tak w ciemno brać. Ja bym nawet 500 zł zapłacił za sprawdzenie przed kupnem niż żebym sie wywalił.

      PS. Powiedz mi jeszcze czy kupiłeś to na Fakturę VAT marża czy Fakturę VAT?

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 idź do rzeczoznawcy z PZMOTU wystawi opinie i potem do sądu

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: Zaproponowałem 3500zł idąc na ugodę. Liczyłem się że kupując auto coś będzie do naprawy.
      Zająłem się tym ponieważ potrzebuję sprawny samochód, tym bardziej na wakacje gdzie już ich połowa minęła...

      Kupiłem silnik na allegro. Nie jestem mechanikiem, nie znam się. Mechanik powiedział żebym kupił i dostarczył im drugi silnik i tak zrobiłem. Gwarancja jest na ten silnik i sprzedający ma pokryć koszty jego naprawy (uszczelka pod głowicą, przy okazji pierścienie i uszczelniacze zaworowe) lub jak będą wżery w korpusie będę chciał jego wymiany.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: rozumiem, że mozesz sie nie znać. Ale wtedy trzeba iść do osób, które się znają a nie samemu kupować. Masz dobre serce, że chciales ugody i 3,5k za tyle jaj ile wyszło w tym aucie. Oby tylko jaj nie było z naprawą drugiego silnika. Tylko teraz mogą być problemy;/ pójdziesz do sądu w sprawie tego auta, opowiesz wszystko sędziemu a tu padną pytania "ale pan juz ardzo zmodyfikował ten samochód, jaki ma pan dowód, ze mechanik panu tego nie zepsuł". Nie wiem czmu tak na własną rękę zadziałałeś. No nic. powodzenia. Nie odpowiedziałeś na pytanie o umowę. Faktura VAT czy Faktura VAT marża?

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 chyba było na wykopie... ktoś kupił motocykl, okazało się że to rozbitek, czy jakoś tak. Sąd, zwrot kasy za motocykl + odszkodowanie. To tak w skrócie

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: ja wymagam od sprzedającego dokładnie takiego zapisu. Jeśli taki jest to w sądzie masz z górki.

      Jeśli nie chce dodać wtedy nie kupuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: tak, ty nie musisz biegłego powoływać, to jest w obowiązku sprzedawcy podczas rozprawy, ogólnie jest on na przegranej pozycji i imo bedzie chciał doprowadzić do ugody. Nie masz co sie czaić.

    •  
      0........1

      +14

      pokaż komentarz

      mozesz sie nie znać. Ale wtedy trzeba iść do osób, które się znają a nie samemu kupować.

      @monarchista: Tylko że właśnie wiele osób ma zupełne zero pojęcia a żałuje wydać stówie czy dwie żeby ktoś ten samochód sprawdził. A później są takie sytuacje jak ta tutaj. Przy "wypijaniu" oleju litr na 1000km to już widać i czuć. A sprzedawca pewnie będzie twardo stał przy tym, że u niego oleju nie brało,a nowy właściciel pewnie walił do odcinki na zimnym. I wątpie, że udowodni się mu że jest inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666:
      Sprawa do wygrania, koszt radcy prawnego to obecnie drobne kwoty, bo konkurencja jest ogromna. Najlepiej chyba będzie się powołać na nieskuteczność twojego oświadczenia woli o zakupie pojazdu, bo sprzedawca zataił przed tobą istotne wady, o których musiał wiedzieć. Jak prawnik uzna, że może być trudno udowodnić, że wada została podstępnie zatajona, to trzeba ruszyć z rękojmią. Przy opcji z zatajaniem wady, możesz domagać się zwrotu kosztów pojazdu+remontów, samemu oddając grata, przy rękojmi możesz domagać się zwrotu kosztów remontu. Dla sądu, wystarczy opinia od mechaników, którzy powinni opisać stan silnika i innych odnalezionych wad, ważne żeby stwierdzili, że wady były na tyle widoczne, że poprzedni właściciel musiał zdawać sobie z nich sprawę. Jak pozwany się będzie burzył o taką opinie, to wtedy wniosek o biegłego.

    •  

      pokaż komentarz

      Zatajenie wady?

      @Ninik: Po prostu Niemiec nawet jak jeździł to pod kocem trzymał i silnik wysiadł z przegrzania.

    •  

      pokaż komentarz

      większość znajomych mówi że nic nie odzyskam

      @9866666: Właśnie przez taką mentalność sprzedawcy czują się bezkarnie.

      Powinieneś postąpić jak w przypadku zwykłego zakupu w sklepie. Składasz pisemną reklamację do sprzedawcy. On ma Ci odpowiedzieć, czy ją uznaje. Jak nie da się z nim dogadać, to nie ma sensu prowadzenia dalszej dyskusji i wydzwaniania. Wszystko załatwiać poprzez korespondencję na piśmie. Potem do sądu.

      Problemem może być to, że sam starałeś się naprawić ten samochód. Powinieneś domagać się tego od sprzedawcy. Tutaj już potrzebna by była pomoc prawnika, bo sprzedawca ma punkt zaczepienia do obrony.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Zapłać prawnikowi za poradę, informacje na wykopie traktuj jak podpowiedzi, a nie pewniki ;) Prawnik pewnie weźmie ze 100- 200 zeta, ale IMO porada będzie pewniejsza.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 Masz zablokowane PW. Odezwij się do mnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @nunu85: Sam kiedyś kupiłem auto z silnikiem, który miał uszkodzoną uszczelkę pod głowicą od osoby prywatnej. Gdy dojechałem do domu prawie nie było płynu chłodniczego w zbiorniku wyrównawczym. Niestety, ale nie przyszło mi do głowy, że mógł zataić tą usterkę. I tak jeździłem, po jakimś czasie check engine (to też zataił, odłączając akumulator) i zorientowałem się, że to UPG, ale oprócz ubytków płynu nic takiego się nie działo, a że auto nie było zbyt drogie to tak jeździłem prawie 2 lata, na szczęście bez żadnych usterek. Wymiana silnika prawie równała się z wartością auto, więc nie było warto tego robić. Także prywatne osoby też robią niezłe wałki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski:
      ???

      A czy potrzebny jest tez zapis w umowie, ze sprzedajacy to osoba uczciwa, a pieniadze ktorymi placi kupujacy pochodza z uczciwego zrodla? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @shaki24: jeśli ktoś mnie by poprosił o takowe, myślę że bez problemu bym przedstawił.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: MIałem podobną sytuację a w zasadzie mam, auto na 1 rzut oka git, zapewnienia, że jest super w umowie zapis, że się zapoznałem.

      Znajomi oczywiście wiadomo, że nie wygram.

      Aktualnie jestem na etapie podpisywania umowy i odzyskania praktycznie 100% pieniędzy za auto pomimo użytkownia go 3 lata :D

      Poradziłem sobie sam, bez żadnego prawnika.
      Nie idź do rzeczoznawcy bo szkoda na to pieniędzy, to nie jest dowód, dowodem jest opinia biegłego sądowego o którą składasz wniosek na rozprawie lub wręcz w pozwie.
      Dodatkowo ja złożyłem wniosek aby sąd wystąpił do UFG o historię szkód (po prostu wiedziałem, że coś było)

      Przeciwnicy uparcie twierdzili do 1 posiedzenia, że nic nie wiedzieli.
      Potem nagle przyszło pismo z propozycją ugody.
      Zgodziłem się, mimo iż ugrałbym więcej, bo wiem, że cięzko odzyskać takie pieniądze od osoby prywatnej.

      Jak napisać pozew znajdziesz mnóstwo instrukcji, jak coś zrobisz źle, sąd wezwie do uzupełnienia braków formalnych i powie dokładnie co zrobiłeś źle.

      Do pozwu dołączasz wszystkie dowody jakie posiadasz oraz czego oczekujesz. Nie musisz używać paragrafów itp. Sąd się tym zajmie.

    •  

      pokaż komentarz

      dokturpotfur

      @dokturpotfur: Odblokowałem, teraz nie mogę do Ciebie wysłać

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 idz do mechanika i niech mechanik zrobi "ekspertyze" i wyliczy koszta naprawy. Zrob kopie tego dokumentu i wyslij do goscia wraz z listem wezwanie do zaplaty. Opisz tam ze zostales oszukany, ze facet zatail wady, napisz ze jezeli nie zaplaci to kierujesz sprawe do sadu. Czekaj na odpowiedz, po 14 dniach wez dokument od mechanika oraz potwierdzenie i kopie nadania listu wezwanie do zaplaty i zloz pozew elektroniczny (chyba 35zl) i czekaj. Jezeli to nie handlarz lub drobny handlarz to szybko zmieknie i sie skontaktuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @contigo: Dzięki! W tygodniu spróbuję to ogarnąć. Najpierw złożyłeś wniosek do sądu z pełną dokumentacją i czekałeś na sprawę?

    •  

      pokaż komentarz

      Aktualnie jestem na etapie podpisywania umowy i odzyskania praktycznie 100% pieniędzy za auto pomimo użytkownia go 3 lata :D
      @contigo: I co chcesz powiedzieć, że jeździłeś sobie samochodem 3 lata, coś się popsuło, uznałeś, że to wina sprzedającego, sprzedający się zgodził oddać Ci sto procent pieniedzy wydanych na samochód? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @migu: @9866666: sorry Panowie, ale co ma niby udowodnić sprzedawca? Po tym jak nabywca zaczyna rozbierać auto (silnik) z własnej inicjatywy można sobie rękojmię w zadek schować. Sprzedawca powie, że to nie jego silnik poddano opinii rzeczoznawcy. W momencie stwierdzenia brania oleju należało wezwać sprzedawcę do usunięcia wady ukrytej, a jeżeli nie to ma zwrócić pieniądze. A jak nie to rzeczoznawca, który będzie uczestniczył w rozbieraniu i do sądu. Odkręcając pierwszą śrubę straciłeś prawa do roszczeń. Żeby mnie źle nie zrozumieć - bywają też takie sytuacje gdzie sprzedajesz sprawne auto, a po paru dniach zjawia się nabywca z pretensjami, że silnik niby padł i już go wyremontował jego znajomy warsztat. Tak ludzie robią ludzi w wała.

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski: Taki zapis w umowie jest bez znaczenia prawnego, sztuka dla sztuki. Sprzedający nawet bez zapisu umownego nie może zatajać wad ukrytych.

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: tak twierdzisz... wydaje się dziwne, ponieważ moja znajoma na podstawie takiego zapisu wygrała z oszustami w komisie...

    •  

      pokaż komentarz

      @nunu85 mogles spisac z handlarzem umowe w ktorej umieszczasz wszystkie wady i w aucie pochowac karteczki z numerami telefonow, kupujacy zadzwonilby i poprowadzilbys go jak wygrac sprawe w januszem komisu

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski: Odpowiedzialność sprzedającego za wady ukryte wynika wprost z prawa, więc nie musi być w umowie wyraźnie zapisana (może być umownie rozszerzona lub np wyłączona, bo to prawo cywilne, ale sam zapis- "sprzedawca nie zataił wad" jest bez znaczenia, bo taka sama zasada obowiązuje domyślnie, z mocy prawa)
      http://serwisy.gazetaprawna.pl/poradnik-konsumenta/artykuly/837570,wada-ukryta-czym-jest-i-jakie-skutki-niesie-dla-kupujacego.html

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: W tych silnikach jest problem z zapychającym się sitkiem w przewodach zasilających turbo, warto było też przed remontem i wymianą silnika sprawdzić kanał odpływowy oleju z turbiny, domniemam, ze mechanicy to wiedzieli, żadna tajmena wiedza, ale wiem, że naprawdę różnie bywa nawet w ASO popełniają takie błędy.
      Z tego jak wspominam zatykające się sitko powodu zatarcie sprężarki, skutkiem czego jest zużycie oleju, przez turbo, skutkiem czego, jest zatarcie silnika, przegrzanie, lub nadmierne zużycie o czym wspominasz, samochód z 24k wygląda na 50k.
      Silnik który kupiłeś z uszkodzoną uszczelka też niczego dobrego nie wróży i bardzo prawdopodobną przeszłość taką jak napisałem wcześniej = kolejne wywalone w błoto pieniądze. (niech odkręcą dół silnika i sprawdzą resztę,) (a najlepiej wymień na inny)

      Co do zatajenia wady, zapewne tak było, ja osobiście niczego innego nie spodziewam się po handlarzu, ale jeśli połapałeś się, ze coś jest nie teges, niestety zamiast wymieniać pół samochodu było zwrócić po prostu auto, szczerze nie dziwi się komukolwiek, że nie chce zwrócić tobie takiej kasy, a zamiast inwestować tysiące znaleźć mechanika który postawi prawidłową diagnozę.
      Natomiast handlarzowi dziwi się, ze może spać spokojnie robiąc na co dzień takie wały.

      Człowiek uczy się na błędach, mam nadziej, że nie tylko Ty wyciągniesz wnioski z tej lekcji.
      Czyli nie kupujcie auta od handlarzy, oni zarabiają na samochodach, wiec z racji tego NIGDY nie kupują sprawnego samochodu na handel. Albo rozbity, albo w najlepszej sytuacji cofnięty o 300tys.
      A najbardziej rozbite są te, którymi jeździła jego żona z dzieckiem do szkoły.

      Ale ludziska i tak wolą tego umalowanego, tego z mniejszym przebiegiem, młodszego o rok, dwa, a nie tego droższego z zadrapaniami ale sprawnego i pewnego.

    •  
      p.....n via Android

      +4

      pokaż komentarz

      @bonus diesle z PSA to akurat dość dobre silniki.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 kolega kupił nissana murano zawieszka prawie 30k, pojeździł kilka miesięcy i samochód zaczął mulić, wyskakiwał check engine i ogólnie spalanie urosło. Rzekomy samochód był od doktora.. jak zaprowadził do warsztatu okazało się że niejeden doktor "maczał tam palce" (Moto-doktor wylewał się spod silnika skąd tylko się dało..). W warsztacie zaczęli grzebać w silniku, rozbierać go,chłopaka odsyłali z kwitkiem i fakturami za kolejne części ( a to korbowody, a to wał itp).
      Trwało to od października do czerwca tego roku,aż w końcu mechaniory zasugerowały żeby gość kupił nowy silnik bo starego już nie da się uratować (sic!) Zamiast założyć sprawę czy to sprzedawcy czy warsztatowi, chłopak zgadzał się na kolejne podmiany części.. w końcu kupił nowy silnik, ale dalej coś nie tak.. póki co warsztat podliczył go na 8k (już z nowym silnikiem) frajer jak cholera..( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Mowisz ze czujesz sie stratny na 5 k a zalujesz 200 zl na prawnika...

    •  

      pokaż komentarz

      @contigo: dokladnie. Do tego usterki ktore autor opisuje nie mogly stac sie poprzez uzytkowanie pojazdu przez tak krotki czas. Punkty w umowach typu "kupujacy zapoznal sie ze stanem technicznym" nic nie daja. Komis zajmuje sie tym zawodowo, a Ty nie musisz sie na tym znac. Wygrana masz w kieszeni. Troche to potrwa, ale probuj. Nie zostawiaj tej sprawy. Pewnie bedziesz mial niedlugo po zlozeniu pozwu propozycje ugody od komisu, wiec warto.

    •  

      pokaż komentarz

      @bonus co złego w 1.6 hdi? To akurat przyzwoity silnik. Trwały i w miarę ekonomiczny.

    •  

      pokaż komentarz

      @publiczny2010 spotkałeś się z problem w 1.6 hdi że przy wkreceniu silnika na obroty przy obciążeniu zmieniasz bieg z 4 na 5 puszczasz gaz a silnik zostaje na obrotach? Puszczasz sprzęgło i silnik wraca do właściwych obrotów, ewentualnie wciskasz ponownie gaz i jest ok. Co ciekawe pojawiało się to głównie przy zmianie z 4 na 5 bieg a więc pod obciążeniem. ASO nigdy sobie z tym problemem nie poradziło. (Berlingo).

    •  

      pokaż komentarz

      @Special_ONE czym innym jest ukrycie wypadkowości pojazdu przed kupującym a czym innym że stary sztrucel za 13 klocków bierze olej. Marne szanse ugrania czegoś przed sądem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ninik: a byl na serwisie go sprawdzic? Jak nie to jego brocha moze jechal 400km na jedynce kto wie

    •  

      pokaż komentarz

      @Ninik: Jesli nie bylo swiadkow transakcji to zatajenie wady ciezko bedzie ugryść bo pójdzie słowo na słowo.

    •  

      pokaż komentarz

      @hifonicszeus: taaa, od 2 miesiecy statam sie umowic z jakims chujkiem z pzmotu w podobnej sprawie. Kazdy gada ze ma tyle roboty ze najwczesniej to we wrzesniu przyjedzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski jakiego zapisu? Właśnie kupuje auto i dobrze byłoby się zabezpieczyć

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: widac, ze nigdy auta nie kupowales. Zeby zajrzec w silnik to trzeba go pierw rozmontowac - koszt 1k u mechanika, operacja na caly dzien jak nie wiecej. Zaden sprzedawca nie da sobie rozebrac silnika.

    •  

      pokaż komentarz

      Standardowa umowa - czyli był zapis że zapoznałem się ze stanem technicznym samochodu. Jednak silnika chyba nikt nie prześwietli bez rozbierania

      @9866666: Nieźle się uśmiałem. Standardowa to ta umowa jest chyba dla janusza - handlarza. Taka dobra rada po szkodzie: jak sprzedawca coś deklaruje (np. samochód bezwypadkowy, bez problemów technicznych, deklarowany przebieg itd) to zdecydowanie warto to wpisać w umowę. Jak sprzedawca zaczyna się krzywić - ma coś na sumieniu i nie warto z nim rozmawiać. Jeśli sprzedawca świadomie dokona oszustwa w umowie (np. sprzeda samochód powypadkowy jako bezwypadkowy) to nie oddajesz go do sądu tylko piszesz doniesienie do prokuratury o "uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa" i wnioskujesz u uznanie Cię za pokrzywdzonego. Wtedy jest spora szansa, że prokuratura będzie janusza ścigać na koszt państwa, a ty przy procesie karnym możesz występować jako pokrzywdzony i wnioskować o nakaz naprawienia szkody.
      Natomiast w procesie cywilnym ścigasz go na swój koszt i grozi mu tylko zwrot kasy za samochód i pokrycie kosztów sądowych. Ale jak mu nic nie udowodnisz to ty pokrywasz koszty sądowe.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: troche masz pecha mam nadzieje ze z kobietami lepiej ci idzie

    •  

      pokaż komentarz

      @Smog_Warszawski zapis jej to ułatwił, ale jego brak nie oznacza, że nie wygra. W polskim prawie uznaje się, że handlarz (jeżeli nie mówimy o osobie prywatnej) to profesjonalista, który sprzedając towar ma obowiązek wiedzieć co sprzedaje i nic go przed roszczeniami nie chroni. Kupujący nie musi znać się na samochodach i jest strona chronioną. Jak nie w pierwszej, to w drugiej instancji się wygrywa. Przegrana w którejś instancji zazwyczaj oznacza, że orzekaja tam idioci.

    •  

      pokaż komentarz

      @qwerty54321 jest przyzwoity, ale nic więcej. Zapychajace się sitko w przewodzie turbo do ktoregos rocznika, problem z łańcuchem spinajacym wałki rozrządu (zalecana wymiana przynajmniej co drugi rozrząd), parciejace uszczelki pod wtryskiwaczami, delikatne turbo czy dość wysokie spalanie w silnikach z DPF/FAP.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 Najpierw wysłałem pismo z odstąpieniem od umowy powołując się na wykryte wady. potem dostałem odpowiedź, że samodzielne pomiary lakieru i dokumentacja foto to nie jest dowód. Poszedłem do rzeczoznawcy. Nadal ta sama śpiewka, że to opinia prywatna, co akurat jest prawdą i potem sprawa w sądzie i oczekiwanie na termin. Myk polega na tym, że musisz mieć dowody wskazujące, że auto posiadało taki stan w momencie zakupu, jak pisałeś, masz nagraną rozmowę. Kupiłem tez sobie raport na autobaza.pl w moim przypadku okazał się bardzo pomocny jako karta przetargowa. Jeśli tam coś wyjdzie u Ciebie nie dołączał bym go odrazu do pozwu a wniósł o dołączenie do akt jako dowód na rozprawie aby zrobić stronie przeciwnej element zaskoczenia.

      @JJOkocza: Nie, jeździłem samochodem przez jakieś 8 miesięcy gdzie wykryłem wadę, wysłałem odstąpienie od umowy czego nie uznała strona przeciwna, nie miala w ogóle takiej możliwości bo jest to czynność jednostronna.

      I nie "coś się popsuło" ale wspawana jest ćwiartka i prawdopodobnie auto przeszło 2x jako "całka".

      Po wymianie kilku pism i ich "bezskuteczności" założyłem sprawę w sądzie.
      Autem normalnie jeździłem po tym czasie. Mialem opinię rzeczoznawcy zrobioną na wypadek gdyby podważyli to, że ja te wady spowodowałem. W sądzie taka opinia jest nic nie warta i pierwszy lepszy papuga to podważy.

      Na pierwszej rozprawie po złożeniu kilku wniosków, biełgy, ufg, historia ogłoszenia z olx itp. nadal przeciwnicy twierdzili, że nic nie wiedzieli. Potem przyszła propozycja ugody. Warunki mnie nie do końca satysfakcjonowały na początku ale wiedziałem, że moge je dyktować więc postawiłem swoje na co przeciwnik się zgodził.

      Wiedziałem, że opcje sa 2:
      1) sprzedawca wiedział co sprzedał
      2) sprzedawca stał się ofiarą i sprzedał nieświadomie

      Jak sie okazało opcja nr 1, tylko nie wiedział, że aż tak uszkodzone jest auto i o jego historii.

      Całość trwa w sumie już prawie 3 lata.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheFallen i szumiące łożyska pompy wody, choć w ASO mówili że można z tym jeszcze długo jeździć co się potwierdziło.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 moja Siostra miala podobna sytuacje , kupili samochod a po 2miesiacach silnik sie zatarl. Okazalo sie ze wada byly jakies opilki metalu ( nie znam sie nie bede sie wypowiadal) . Moja siostra sie nie bawila w pol srodki bo gosciu sie nie poczuwal do winy podala go do sądu, troche to trwalo ale oszyskala calosc minus oplaty sadowe ktore wyniosly grubo ponad 4kola niestety :/ jak bys potrzebowal wiecej informacji mysle ze moglbym je zdobyc. Trzymaj sie !

    •  

      pokaż komentarz

      widac, ze nigdy auta nie kupowales. Zeby zajrzec w silnik to trzeba go pierw rozmontowac - koszt 1k u mechanika, operacja na caly dzien jak nie wiecej. Zaden sprzedawca nie da sobie rozebrac silnika.

      @P0ncjusz: Tak, to prawda. Ale gdyby jeszcze na etapie rozmowy telefonicznej spytać sprzedającego:
      Ten samochód jest bezwypadkowy? Przebieg deklarowany xxx jest prawdziwy? Auto w tej chwili jest całkowicie sprawne? A zgodzi się pan to wszystko wpisać w umowie kopna sprzedaży, tzn.: "... sprzedający deklaruje, że auto marki xxx wyprodukowane w roku XXXX jest w chwili sprzedaże całkowicie sprawne techniczne, ma przebieg xxx i nigdy wcześniej nie brało udziału w wypadku bądź kolizji."
      Podejrzewam, że 90% januszy na tym etapie zacznie się wykręcać koniecznością podpisania "standardowej umowy" bądź nagle straci zainteresowanie sprzedażą auta. A te pozostałe 10% ukręci na siebie bata, bo łatwo będzie ich można oddać do prokuratory jako oszusta. No i pewnie w ten sposób bardzo wiele osób by sobie zaoszczędziło drobi być może nawet na drugą stronę Polski.

    •  

      pokaż komentarz

      @P0ncjusz: masz racje nie kupowalem xD spadl mi z nieba xD haha

    •  

      pokaż komentarz

      @P0ncjusz: i nikt nie mowi o rozbieraniu silnika ale wiele rzeczy da sie wyeliminowac na stacji diagnostycznej i ja dokladnie o tym mowilem.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 masz szanse, spojrz na przepisy w KC:
      Art. 5562. Jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego.

      To on bedzie musial udowodnic ze wady nie było, brałeś fure na siebie (oby nie na dg).? Wsazujesz ze na prywatne potrzeby.
      Moim zaniem masz spore szanse na wygraną.
      Masz swiadkow na to co mówił?
      Za taka cenę pojazd taki (marka, rok prod itp) powinien byc sprawny - załaczasz wydruk z otomoto z cenami.
      Masz kwity i rachunki za naprawe? -i inne dowody, załaczasz.
      Wzor pozwu z neta i jedziesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Pisz na priv - mi gość sprzedał z pękniętym blokiem i oddawał za naprawę wszystko

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 tak, mozesz bez. biegłego albo powoła sąd (jesli sam uzna ze bedzie mu potrzebna wiedza specjalna) albo pozwany (jesli bedzie kwestionował kwoty napraw, awarie itp na swoj koszt).
      W pozwie mozesz bez, na razie nie musisz powolywac sie na opinie, taka zleca sad ,( z wlasnej lub strony inicjatywy).

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: akurat ostatnio czytałem kodeks cywilny. Przez 2 lata na prawo do rękojmi, z czego przez pierwszy rok domniemywa się, że wada byla w momencie sprzedaży (wtedy sprzedawca musi udowodnić, że tak nie było), a przez drugi rok udowodnienie spoczywa na kupującym

    •  

      pokaż komentarz

      @marazzz tylko to o czym piszesz to dotyczy zakupu od przedsiebiorcy a nie od osoby prywatnej jak w tym przypadku

    •  

      pokaż komentarz

      @swatinf opisz sytuację jak możesz.
      Wszyscy się czegoś nauczymy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Z_narkotykow_to_tylko_Kawa_Inka: Kupiłem autko od osoby prywatnej - okazało się że ma pęknięty blok - silnik. Zadzwoniłem do gościa - wypierał się więc poszło pismo z wezwaniem do
      1.Zwrotu całości kwoty za samochód (ja oddaje auto)
      2.Zwrotu kwoty za naprawę
      3.Oczekiwania na wezwanie z sądu

      Wybrał opcje numer dwa. (jak na ironie teraz mi znowu pękł blok nowy -_-)

      Do pisma dołączone pouczenie o rękojmi i zatajaniu wad.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Opisz mi sprawę na http://autoprawo.pl/formularz/
      Przygotuję Ci bezpłatną analizę, a w razie potrzeby podziałamy przeciwko sprzedawcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Jezeli sadziles ze kupisz 12 letnie auto za 11 tys bez wkladu to mysl dalej. Nikt nie sprzedaje dobrego samochodu. Kazdy ma jakis swoj powod. Albo jest to zysk w przypadku handlarza albo brak nerwow do notorycznej niewykrytej usterki lub auto nie kalkuluje sie utrzymywac czy naprawiac. Aby kupic dobrze auto ( nie mowie ze dobre auto - bo to roznica) nalezy poznac prawdziwy powod sprzedazy.

    •  

      pokaż komentarz

      @nochybaniebardzo: nie pisalem ze chcialem igle. napisalem ze bylem swiadomy ze auto ma kilka lat i ze cos bedzie do zrobienia, ale do cholery nie wkladac drugich 11k zl....

    •  

      pokaż komentarz

      @Ninik: Zatajenie, ale podejrzewam, że nie wszystkie usterki jakie zostały znalezione od okresu zakupu będa uznane za zatajenie wady.

      Nie chronie nikogo, tylko patrzac z logicznego (technicznego )punktu widzenia, jak może oceniż rzeczoznawca.

      Przykładowo:
      - pokrywa zaworów z odmą - co z nią było nie tak? odma przepuszczała? 95% osob nie jest tego świadoma łącznie z sprzedawcami, bo mało kto ją sprawdza. A równie dobrze mogła być wymieniona bezpodstawnie,niepotrzebnie przez mechanika kupującego który zobaczył olej w dolocie, usłyszał, że auto dużo oleju pali i stwierdzil w ciemno, że odma jest uszkodzona (sęk w tym że te odma w nowym aucie też rozpyla do dolotu lekką mgiełkę olejowa i to jest normalne dopuki sami czegoś z tym nie zrobimy (modyfikacja fabrycznego rozwiazania)). Co innego jak była pęknięta pokrywa - ale to jest do zobaczenia w przeciągu pierwszych kilku sekund po podniesieniu maski bo olej dookoła pękniecia będzie.
      - elektrozawór podciśnienia turbiny - kupujący powinien sie przejechać autem przed zakupem, jeżeli tego nie zrobił to jego wina, to nie jest raczej element który da się podreperowac przed sprzedażą (ze względu na konstrukcje)
      - klimatyzacja jest jak najbardziej wada ukrytą jesli faktycznie była nabita przed sprzedażą, a nie, że było tak, że mechanik zajmujący sie wymianą silnika ją uszkodził
      - silnik: wał uszkodzić po 150tys km można jezdzac na tym silniku zgodnie z zaleceniami producenta (wymiana oleju co 20~30tys km) to są dobre i żywotne silniki z dużym zapasem wytrzymałości (widziałem mody do blisko 200KM z seryjnym słupkiem), turbiny w nich także 300~400tys km wytrzymują pod warunkiem częstej zmiany oleju i nie doprowadzenia do zatkania smoka lub sitka w rurce doprowadzającej olej do turbiny - nowe silniki generują dużo cząstek stałych, dużo sadzy do oleju. Choć tutaj jest raczej na korzyść kupującego, jezeli w jeszcze jakiś inny sposób uda się potwierdzić informacje, że przebieg jest zaniżony i faktycznie jest więcej na liczniku.

      - nowy używany silnik - tutaj nauczka na przyszłość - SILNIK NA WYMIANĘ ZAWSZE MA SZUKAĆ MECHANIK - chodzi o to, że mechanik powinien przed zakupem sprawdzić kompresje, szczelność układów, ciśnienie oleju, wystarczy zabrac ze sobą na oględziny rozrusznik i akumulator. Chodzi o to, żeby przed montazem mechanik był pewien co wkłada nam do auta i żebyśmy nie płacili mechanikowi pięć razy za tą samą robocizne montażu silnika, jak byśmy 4 różne silniki testowali.... inna sprawa, że sprzedający na allegro są mega nie uczciwi i mimo iż dają gwarancje rozruchową to wysyłają najgorsze ścierwo w pierwszej kolejności

      Czy mechanik dobrze Ci radził z wymianą silnika, cieżko powiedzieć. To że wtrysków ktoś zdemontować nie umiał to nie był powód.... zawsze można było ściągnąć głowicę i wybić wtrysk (czasami prasa ruchem ciągłym sama wtrysku nie ruszy - ale wibracje od stuknięcia młotem bezwładnościowym pomagają), przetulejowanie cylindrów niecałe 900zł i masz nowe gładzie, szlif wału + utwardzanie wału 350zł pierścienie z 300zł za komplet, uszczelniacze zaworowe 100, panewki, łańcuszek rozrządu, uszczelki, płyny pewnie kolejny 1000zł ale masz PEWNOŚĆ, że silnik masz jak nowy). A kupując używkę to możesz trafić na sztukę która leżała w wilgotnym miejscu przez rok albo dłużej, z rdza na tulejach cylindrów z już rozpadającymi się uszczelkami.

      Po częsci mam wrazenie, ze mógłby Ci sie przydać troche lepszy mechanik. Życzę powodzenia w walce z nieuczciwym sprzedawcą. To jest przerażające jak wielu handlarzy próbuje oszukać ludzi w ten sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @contigo: Jaki to samochod? I ile na niego wylozyles w momencie zakupu?

    •  
      s......n via iOS

      0

      pokaż komentarz

      @nunu85: norma, to samo miałem. Stuknęli mi w tył auta, wystawiłem na olx i sto telefonów "a wie pan dla syna 18 lat skończył" a za miesiąc na olx kilka tys droższy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: W każdym Urzędzie Komunikacyjnym jest ktoś w rodzaju radcy prawnego, który powie Ci co i jak możesz zrobić zgodnie z prawem.
      Z tego co się orientuję to jeśli samochód jest wadliwy to do 30stu dni możesz unieważnić umowę. Ale nie wiem czy jeszcze tak można.

    •  

      pokaż komentarz

      @LaudatorLibertatis: A już Cię miałem wołać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      o ile pamiętam to sprzedający w myśl obecnych przepisów musi udowodnić, że sprzedał wolny od wad produkt. Sprawa idzie do sądu i tam sprzedający na swój koszt będzie musiał powołać biegłego.

      @migu: Owszem, chyba że:
      1 - umowa na helmuta
      2 - umowa na kowalskiego a w niej miły zapis o wyłączeniu rękojmi.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomaszs: nie, po prostu w pewnym momencie koszty robia sie cholernie wysokie. zwaz tez ile srodkow przeznaczylem na kupbo a ile na naprawe. poszukuje odpowiedzi czy jestem w stanie cos ugrac na tym.

    •  

      pokaż komentarz

      @Z_narkotykow_to_tylko_Kawa_Inka: w którym przepisie jest mowa, że sprzedawca musi być przedsiębiorcą by skorzystać z ww. uprawnienia?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wykopaliskasz: Najwiekszy, problem w tym, że sprzedawcą jest osoba prywatna. Gość może powiedzieć nawet w sądzie, że wiedział, że auto pali olej ale był przekonany, że taka jest specyfika tego silnika. W końcu, niektóre auta tak mają, on nie jest specjalistą żeby się na tym znać.
      Sam trafiłem na samochód z olejożernym silnikiem, ale kupowałem od gościa który auta sprowadza zawodowo, a to już inna bajka. Szybko doszliśmy do porozumienia i skończyło się na tym że gość zrobił remont silnika na własny koszt.

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: a co sprawdzisz przy zakupie w silniku ? ja kupiłem z padniętymi panewkami, nic by nie dał przegląd itd bo auto było zalane gęstym olejem by czasowo uciszyć panewki, jeśli chodzi o odzyskanie kasy to jeśli sprzedający jest osobą fizyczną a na umowie jest zapis, że kupujący zna stan techniczny auta to jest 0% szans na odzyskanie pieniędzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @qwerty54321: nie, nie słyszałem takiej historii, ale pierwsze co bym zrobi to podmienił soft w kompie, najlepiej od razu takie 10% KM plus, jeśli by nie pomogło przynajmniej nie szkoda kasy.
      A gdy tak się wydarzy, zobacz w lusterku, albo ktoś jadący z tyłu, jaki kolor dymu zostaje w tym momencie kiedy zostaje na obrotach czarny, czy niebieski. Jak niebieski to może sprężarka w takich okolicznościach puszcza olej do dolotu, albo po prostu podrywa się interculera zalegający olej.
      Jak czarny to za dużo paliwa, czyli soft, wtryskiwacze, regulator ciśnienia paliwa itp.
      A może być w ogóle coś innego, ale trzeba eliminować możliwości i się dojdzie, zacząć od tych najbardziej oczywistych, czasem bywa tak, ze dwie rzeczy są odpowiedzialne za jedną usterkę.
      No i czy są jakieś błędy,

    •  

      pokaż komentarz

      @publiczny2010 taki numer robiło mi 1.6 hdi w Berlingo gdzieś od 50 tys przebiegu. Żadnych problemów nie było, żadnych błędów, nie brał oleju, spalanie w normie. Nawet po remoncie turbiny problem występował. W drugim Berlingo mieliśmy to samo z tym że rzadziej problem występował. W firmie mieliśmy 4 auta z tym silnikiem i nie sprawiały problemów.

      W Berlingo za to urywały się linki sprzęgła. Pierwsza przy 500 km przebiegu a potem przy ok 150 tys. Problem dotyczył wszystkich Berlingo, taka wada fabryczna.

    •  

      pokaż komentarz

      @qwerty54321: no niestety, przyczyn może być wiele i trzeba je eliminować po parametrach, skoro nie było zużycia oleju, po wymianie turbo objaw nie zniknął to coś już wyklucza,
      pytanie czy problem występował od nowości czy od 50k, jak od nowości to raczej coś w sterownikach, jeśli od 50k to coś się mechanicznego najprawdopodobniej zużyło, trzeba by było obserwować, czy częściej na zimny, rozgrzanym, w zimę, w lato, jak wilgotno, sucho, czy bez znaczenia, podpiąć kompa i sprawdzić skład mieszanki podczas występowania problemu, czy gdy zawisł, po dodaniu gazu była reakcja. Czasami sterowniki zapisują błąd tymczasowy, do momentu zgaszenia silnika, po takiej akcji podpiąć kompa bez gaszenia.
      Silniki są te same, ale często osprzęt jest innej firmy, a to wiele zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      @bonus: jeden z najpopularniejszych i najlepszych silników diesla nazywasz wynalazkiem? Usuń konto.

    •  

      pokaż komentarz

      Najwiekszy, problem w tym, że sprzedawcą jest osoba prywatna. Gość może powiedzieć nawet w sądzie, że wiedział, że auto pali olej ale był przekonany, że taka jest specyfika tego silnika. (...) on nie jest specjalistą żeby się na tym znać.

      @zonk_2: Jeśli powie coś takiego w sądzie, to dobrze dla kupującego, bo się pogrąży i poda dowód swojej winy zatajenia stanu faktycznego. Kupujący nie może być pokrzywdzony z powodu niekompetencji sprzedającego. Jeśli sprzedający się nie zna, to niech nie sprzedaje albo niech skorzysta z jakiegoś wyspecjalizowanego pośrednika. Towar ma być zgodny z umową, czyli w tej sytuacji zakładam, że sprawny.

    •  

      pokaż komentarz

      @szczotkadokiblazadlugie:

      najpopularniejszy
      Wykorzystywany tylko przez peugeot i citroen

      Najlepszy
      No tak renoma francuskich aut

      Śmiało usuwaj konto xD

    •  

      pokaż komentarz

      @bonus:

      Wykorzystywany tylko przez peugeot i citroen

      1) XDDDDDD
      2) Po co się wypowiadasz na tematy, o których nie masz pojęcia? 1.6HDi oprócz wymienionych przez ciebie aut koncernu PSA, służył do napędzania:
      - Fordów
      - Mazd
      - Volvo

      No tak renoma francuskich aut

      1) XDDDDD
      2) 1.6, 2.0 i 2.2HDi to absolutna światowa czołówka silników wysokoprężnych. Stare technologicznie, awaryjne niemieckie diesle biją na głowę. Poza tym po raz kolejny się kompromitujesz, bo koncern PSA słynie właściwie od ZAWSZE z produkcji ropniaków najlepszego sortu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wykopaliskasz: miałby rację gdyby chodziło o firmę, ale sprzedawca jako osoba prywatna nie musi być komptentny.
      W tym wypadku sprawność przedmiotu jest rzeczą bardzo subiektywną. Auto ma podbity przegląd więc teoretycznie jest sprawne, a to że pali olej, no cóż Panie myślałem że to normalne.
      Nie bronię tego dupka, uważam tylko, że w sądzię będzie baaardzo trudno coś z tego ugrać. Znam gościa który 3 lata sądził się i to z komisem gdzie z góry było wiadomo, że wygra.

    •  

      pokaż komentarz

      @zonk_2: Twoją argumentacją można by było sprzedać każdego bubla: "Panie, myślałem, że to normalne...". Na szczęście przepisy tak nie działają. Sprzedawca jest zobowiązany do przekazania wszystkich informacji na temat sprzedawanego towaru, a jeśli dzieje się z tym towarem coś, o czym sprzedawca nie miał wiedzy, to i tak jest za to odpowiedzialny.

      Nie istnieją żadne przepisy, które mówią, że jeśli ktoś nie sprzedaje jako firma, to może sprzedawać buble z zatajonymi wadami. Wymyślasz sobie te zasady w tej chwili, czy tylko wydaje Ci się, że tak jest?

    •  

      pokaż komentarz

      @LaudatorLibertatis: Opisałem ją, dostałem wycenę itp. Chciałem skonsultować to z osobami które miały już doświadczenie. Myślę że zgłoszę się do was, kwestia paru dni jeszcze przemyślenia wszystkiego

    •  

      pokaż komentarz

      @szczotkadokiblazadlugie:
      Jak dla mnie TDCi to nie to samo co HDi ale spoko, jeśli uważasz, że HDi jest równoznaczne z całą listą PSA to masz rację. https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_PSA_engines
      Chyba, że pokażesz mi jakiegoś forda ze znaczkiem HDi

    •  

      pokaż komentarz

      @bonus:
      Gamoniu. TO JEST TA SAMA KONSTRUKCJA. Dociera? PSA sprzedało patent i znaczki są inne, ale jak przełożysz tłok z Forda do Mazdy, albo Volvo czy Citroena, to będzie pasował. To samo z głowicą, blokiem i wszystkimi innymi częściami, gdyż są one GURWA, TAKIE SAME. Czego tu nie rozumiesz?
      http://www.auto-swiat.pl/porady/kompakty-z-silnikiem-1-6-hdi-ktory-warto-kupic/11r4b
      Nie wiem czy ja się daję trollować, czy ty naprawdę piszesz do mnie z sali informatycznej jakiejś szkoły specjalnej...

    •  

      pokaż komentarz

      @bonus:

      Najgorsze w takich głąbach jest nawet nie sam fakt, że piszą kompletne idiotyzmy. Najgorsze jest to, że potrafią tych wierutnych bzdur bronić do upadłego. Przyznaj się do braku wiedzy i spierd*laj w kosmos.

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: Jak kupujesz goły słupek to niby jak masz to sprawdzić? Kolega powinien oddać auto w takim stanie jak otrzymał po wykryciu wady(ofc jeśli ludzie z januszami potrafią się dogadać)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale jak mu nic nie udowodnisz to ty pokrywasz koszty sądowe.

      @Gandalf_bialy: Orientujesz się o wysokości tych kosztów może?

      Jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna zo

      @marazzz: @swatinf: Panowie widzę macie też jakieś doświadczenia, wypowiecie się może?
      @LaudatorLibertatis: A ty się chyba zajmujesz tym zawodowo? Podpowiesz coś, opowiesz o kosztach? Trzeba mi do tego faktycznie prawnika, czy można samemu? A może mogę sam zacząć z jakimś pismem i ewentualnie potem dołączyć prawnika?

    • więcej komentarzy(87)

  •  

    pokaż komentarz

    Sprawdz sobie instrukcje obslugi od auta, bo czesto wartosci w granicach 0.5 - 1l na 1000km sa dopuszczalne i to zadna wada ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Przej#%$ne.
    Jednym wyjściem to nie kupować samochodów w nieznanym stanie. Przez zakupem trzeba było zrobić dokładny przegląd, pomierzyć kompresję w silniku etc.

    •  

      pokaż komentarz

      @ElCidX: nie mam zielonego pojęcia za co ty dostajesz minusy XD przecież zawsze sie auto sprawdza przed zakupem chociaż podstawowy przegląd, żeby zobaczyć czy spaliny dobre czy hamulce dobre czy podwozie nie gnije, zawieszenie, światła itd itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @ElCidX: Uważaj bo ktokolwiek się zgodzi na takie rzeczy przy aucie za 10000zl xD Byś tyle czasu stracił i nerwów na jeżdżenie z Januszami po mechanikach ze byś je za 5000 spuścił ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: @Kejran: Ja w przypadku swojego za 13k zrobiłem po prostu przegląd w ASO fiata i od razu wiedziałem w jakim stanie jest silnik co do wymiany na start i co będzie trzeba w przyszłości zmienić. Z ceny początkowej urwałem dwa tysiące a sam przegląd kosztował 220 zł.

      Oczywiście trzeba najpierw i samemu ocenić stan samochodu aby nie bujać się z każdym po stacjach diagnostycznych bo szkoda kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: No o czym ? O tym, że pojedziesz do mechanika, który będzie ci grzebał w silniku, sprawdzał, kompresje, robił próby olejowe itd ?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kejran: Każdy warsztat ma usługę o nazwie "sprawdzenie auta przed zakupem". Nie polega to na rozbieraniu silnika, ale na obejrzeniu auta przez osobę, która się na tym zna. Wezmą samochód na podnośnik, odkręcą osłony, obejrzą czy nie ma wycieków, sprawdzą jakość oleju, osłuchają silnik wprawnym uchem, pomierzą blachy, obejrzą hamulce, itd... Jak kilka lat temu kupowałem auto to taki przegląd trwał 2,5 godziny, ale dowiedziałem się wielu rzeczy o samochodzie. Wydałem coś koło 300 zł, ale przy okazji utargowałem od sprzedawcy 2 tys.

      Za kilka stówek można uchronić się przed wjazdem na minę i przed stratą kilku tysięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ElCidX: @monarchista: @sowiq: nie odpisujcie mu, to handlarz. Dla niego najlepiej żeby każdy brał auto w ciemno. Do serwisu to tylko z autem za >100k zł, kto by tam rzęchy za 10k sprawdzał, nie?

    •  
      0........1

      +1

      pokaż komentarz

      @Rules: Ja nie jestem handlarzem, ale myśle że chodzi mu o to, że niektórych rzeczy nie da się ocenić bez rozbierania silnika. Jak już coś stuka/wydaje inne niepokojące odgłosy( ͡° ͜ʖ ͡°) to znaczy że jest za późno. W ASO mogą Ci sprawdzić czy był robiony lakier(a ostatnio słyszałem, że i na to są sposoby( ͡° ͜ʖ ͡°)), czy samochód nie został zdjęty z drzewa,czy masz wszystkie 4 koła i grubość tarcz hamulcowych( ͡° ͜ʖ ͡°).No ewentualnie olej bagnetem sprawdzą. Niektórych rzeczy nie sprawdzisz bez rozbierania samochodu.Nie mówie,że nie warto jechać na sprawdzenie, bo warto. Jeśli się nie znamy na tym, to dobrze jeśli ktoś sprawdzi zawieszenie/hamulce/blacharke i ogólny stan budy. Jak nadwozie i elementy konstrukcyjne są zdrowe, to reszte można naprawić(i oczywiście zbić cene).Powyższego wypadku można jednak było uniknąć. Jeśli auto pali litr oleju na 1000km to widać i czuć, nie trzeba być nawet mechanikiem(lub tak jak napisałeś, handlarzem). Jak nie ma się zielonego pojęcia o samochodach, to czasem warto zainwestować pare złotych w sprawdzenie przez jakiś serwis czy mechanika. Jestem prawie pewien, że gdyby ktoś ten samochód sprawdził to by do tego nie doszło;)

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: jestem bardzo wybredny, 4 miesiące auta szukałem (do 10tys.) i ostatecznie kupiłem 13-latka z Niemiec, w którym nawet pod maskę nie zaglądnąłem. Wsiadłem, przejechałem się, kupiłem od ręki ;P
      Nikomu nie doradzam robić podobnie - ja zwyczajnie miałem już dość szukania, a jakbym pod maskę zajrzał to bym i tak nic z tego nie wiedział, więc szkoda udawać znawcę i się kompromitować. Na szczęście auto zadbane i sprawne. Bieżące sprawy - oleje, filtry, hamulce, drobne pęknięte części powymieniałem i działa :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Keleos: kazdy z nas ma jakiegoś kolege, ktory ma jakies pojęcie o motoryzacji. Wystarczy go zabrac zeby obejrzał albo poczytac w necie na co zwrocic uwage przed zakupem. A na przeglad przed kupnem polecam jechac. JAk gosc pewny auta to za przeglad zapłaci.

    •  

      pokaż komentarz

      @monarchista: jasne. Trzech za granicą, dwóch na drugim końcu Polski ;) W mieście nikt z takich się nie ostał ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ElCidX: ja tak robiłem i wszystko było w 100% ok... auto miało padnięte panewki (zalane gęstym olejem by nie hałasowały), i paliło olej 3l na 500km tylko to nie zostało wykryte w serwisie bo i jak. Kupowanie używanego samochodu to loteria, trzeba zawsze doliczyć parę złoty na naprawę i tyle. Pora się nauczyć, że za sprawny samochód trzeba zapłacić sporo więcej niż cena rynkowa a i to nie jest w 100% pewnikiem. Sam szukam teraz auta tak do 60k i wszystko co znajduje to złom z DE lub użytkowane w Polsce od nowości aka nigdy nic nie zostało wymienione na czas lub nie odpadło samo od auta.

    • więcej komentarzy(2)

  •  

    pokaż komentarz

    @9866666: Muszę Cię zmartwić ale nic nie wskórasz. Sprzedający też wcale nie musiał znać wszystkich wad samochodu (w świetle prawa). Nie jest on w końcu mechanikiem, ani wróżką. Generalnie moim zdaniem nic z tego nie ugrasz. Po to są oględziny samochodu przed zakupem, żeby wiedzieć co się kupuje. Można tu zastosować bardzo popularne stwierdzenie "widziały gały co brały". Teoretycznie mogłeś zrobić bardziej szczegółowe oględziny, nawet mierząc ciśnienie kompresji i tego typu różne elementy w sposób diagnostyczny nie inwazyjny. Jeżeli tego nie zrobiłeś nie możesz mieć pretensji do sprzedającego. Nie udowodnisz mu, że on wiedział o tych usterkach.

    •  

      pokaż komentarz

      @komorniq: Dokładnie mnie minusują i piszą o rocznej rękojmi od osoby prywatnej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja nie muszę być mechanikiem i wiedzieć czemu coś stuka w końcu używane auto jak sprzedaję ( ͡° ͜ʖ ͡°) AHA i edit. kto udowodni co robił OP z samochodem przez 3 miechy od zakupu i w jaki sposób piłował silnik... Dla sądu to też ważne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @komorniq: Sprzedający oczywiście wszystkich wad nie musiał znać, ale odpowiedzialność cywilną z tytułu rękojmi (556 KC) i tak ponosi, nie trzeba mu wcale udowadniać wiedzy o usterkach; OP może domagać się np obniżenia ceny stosownie do wartości rzeczy (560 KC);

      Gdyby sprzedający wadę zataił (co rzeczywiście jest trudne do udowodnienia), to OP mógłby się już domagać naprawienia wszystkich szkód które poniósł w związku z tą sytuacją na zasadzie art 415 KC, a i czyn spełniałby przesłanki przestępstwa z art 286 KK.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666 @PC86: przyznam się szczerze, nie znam KC. Ale na zdrowy rozsądek, wiele rzeczy może się wydarzyć z samochodem chociażby przez 24h od zakupu. Samochody są na tyle skomplikowanymi maszynami, że diametralna zmiana w pracy silnika i funkcjonowaniu samochodu nie zdziwi mnie jeżeli nastąpi w przeciągu godziny.
      Drugą sprawą dość ważną, jest to że próbujecie przycebulić i wrobić bogu ducha winnego poprzedniego właściciela w takiej sytuacji. Nie mówię, że konkretnie OP, ale w analogicznej. Przecież użytkownik samochodu za 10-15k pln nie jeździ na co pół roczne pełne przeglądy do ASO, nie robi pełnej diagnostyki samochodu i nie interesuje się jego stanem. Są ludzie, którzy mimo tego, że potrafią sprawdzić poziom oleju w silniku i go dolać, nie są w stanie powiązać faktów ze zużyciem silnika czy jakimkolwiek uszkodzeniem. Dla niektórych ludzi, wystarczy fakt, że auto jeździ, skręca, hamuje i trąbi, a no i oczywiście, że świecą się świetne ledowe lampeczki do jazdy dziennej w zderzaku. Rozumiem rozgoryczenie OPa, ale szczerze uważam, że sprzedający nie jest zoobowiązany do posiadania super wiedzy na temat stanu jego samochodu, za to już w gestii kupującego leży sprawdzenie baaardzo dokładnie pojazdu przed jego zakupem. Nie januszujcie już tak bardzo. Prawdą jest, że 1l oleju na 1000km to nie jest w ogóle dramat XD, a robienie z takiego problemu, przedsięwzięca związanego z wymianą silnika, to już jest w ogóle jakaś cyganeria.

    •  

      pokaż komentarz

      @komorniq: Jeśli się na czymś nie znasz (na przykład na prawie cywilnym) to po co wypowiadasz się na ten temat z pozycji autorytatywnej? Wprowadzasz w błąd nie tylko innych, ale i siebie, tracisz czas pisząc obszernie o tym co Ci się wydaje, zamiast wykorzystać ten czas i sprawdzić jak naprawdę jest?

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: Ponieważ osobiście nie zgadzam się taką interpretacją prawa jeżeli ona istnieje. Koniec kropka.

    •  

      pokaż komentarz

      Sprzedający też wcale nie musiał znać wszystkich wad samochodu (w świetle prawa).

      @komorniq: Zalinkuj do tej nowinki, bo pierwsze słyszę. Sprzedawca odpowiada za wszystkie wady, niezależnie czy o nich wiedział czy nie.

      przyznam się szczerze, nie znam KC.

      @komorniq: xD

      Ponieważ osobiście nie zgadzam się taką interpretacją prawa jeżeli ona istnieje. Koniec kropka.

      @komorniq: Gościu, ale z ciebie Janusz, nie wiem to się wypowiem xD.

    •  
      b.......8

      0

      pokaż komentarz

      Sprzedający oczywiście wszystkich wad nie musiał znać, ale odpowiedzialność cywilną z tytułu rękojmi (556 KC) i tak ponosi, nie trzeba mu wcale udowadniać wiedzy o usterkach

      @PC86: powodzenia w udowadnianiu podstępu sprzedającego przy sprzedaży - każda umowa, nawet schematy z internetu, wyłączają przecież rękojmię (między osobami fizycznymi bez dg).

    •  

      pokaż komentarz

      każda umowa, nawet schematy z internetu, wyłączają przecież rękojmię

      @booyaka88: Nic mi o tym nie wiadomo. Na pewno ja bym nie kupił samochodu, gdyby sprzedawca nalegał na zapis wyłączający uprawnienia z tytułu rękojmi.

    •  
      b.......8

      +8

      pokaż komentarz

      @PC86: postaw się w pozycji sprzedającego zakładając, że po stronie kupującego jest janusz biznesu, który po odbiorze samochodu i przejechaniu kilku kilometrów wymienia połowę podzespołów po czym wraca i zgłasza sprzedającemu, że "oszukujo". Normy normami, ale zawsze jest ciężar dowodu, który póki co obciąża tego, który wywodzi z twierdzenia korzystne dla siebie skutki prawne.

    •  

      pokaż komentarz

      @panczekolady: widzę, że nigdy nie sprzedawałeś ani nie kupowałeś samochodu ( ͡° ͜ʖ ͡°) i totalnie nie znasz się na samochodach.

    •  

      pokaż komentarz

      @PC86: to tak nie działa w przypadku zakupu auta przez to, że na umowie niemal zawsze widnieje zapis iż kupujący zna i zgadza się ze stanem technicznym auta, jeśli sprzedający jest osobą fizyczną przez ten zapis nigdy nic się nie ugra, co innego komis lub firma tam nie było by już problemu.

    • więcej komentarzy(1)

  •  

    pokaż komentarz

    3msc temu dokonałeś transakcji. Między czasie zdążyłeś: powymieniać jakieś pierdoły, wymontować i rozebrać silnik z jakim było auto kupione, wsadzić inny również zj@!!ny silnik. Teraz chcesz dochodzić od sprzedającego zadośćuczynienia za wadliwe auto. Człowieku gdzie Ty żyjesz. Sprawę przej@!!łeś w momencie kiedy wymontowałeś i rozebrałeś silnik. Teraz to se możesz z prawnikiem najwyżej piwo wypić.
    Inna sprawa, że mam wrażenie, że to pierwsze auto jakie w życiu kupiłeś...

    •  

      pokaż komentarz

      @RudeBoy: Gdybym nie zaczął naprawiać samochodu to bym został na wiele miesięcy bez niego, tym bardziej na czas wakacji. Sprawwa drugiego rozj!%$nego silnika jest tu nieistotna, istotne jest to że sprzedający wcisnął mi złom.
      Jest to drugie auto które kupiłem - ale co to zmienia? To że jako laik w motoryzacji każdy może mnie ruchać na lewo i prawo? k!?!a, ja sprzedając poprzednie auto zrobiłem nabywcy nawet kosztorys napraw co trzeba zrobić u znajomego mechanika! I wiesz co? Bardzo dobrze się z tym czuję że nie jestem oszustem, choć mogłem ściemniać że wszystko sprawne i dostać więcej kasy

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: ale on ci tłumaczy realia prawne i to, że nic nie ugrasz, nie jest to fajne znam ten ból sam wydałem 6k na naprawę auta z zatajonymi wadami, ale takie jest życie i przepisy, że czasem dostaje się po dupie za nie winność.

    •  

      pokaż komentarz

      @GrimJyu: Wiem, dlatego napisałem tutaj na wykopie, żeby poznać opinie innych osób przed podjęciem decyzji co dalej.
      W tym kraju nie opłaca się być uczciwym

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Zdecydowanie się nie opłaca, ja też już przy sprzedaży nie mówię wszystkiego jak kiedyś, nie mam zamiaru być lepszym człowiekiem niż inni i ciągle na tym tracić. A jeśli chodzi o twoją sprawę to naprawą silnika pozamiatałeś jakiekolwiek szanse na cokolwiek.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Ale ja rozumiem Twoje rozgoryczenie tylko nic już nie ugrasz. Kupno używanego auta to loteria. Ty przegrałeś. Zaciśnij zęby auto napraw i jeździj.

    •  

      pokaż komentarz

      @9866666: Dobrze napisał @RudeBoy. Sprzedawcy nie interesuje to, że nie chciałeś zostać bez auta i dlatego sam zacząłeś w nim grzebać a później jeszcze chciałeś jakieś 3500zł za co niby?
      Jak chciałeś walczyć o swoje to trzeba było od niego wymagać naprawy wad a nie samemu działać i teraz oczekiwać zapłaty.
      Nawet jak kupisz nowy telewizor z ukrytą wadą ale go rozkręcisz i zaczniesz sam naprawiać to masz małe szanse na odzyskanie czegoś i udowodnienie, że ta wada była od początku.

      Swoją drogą to i tak śmieszna sytuacja. Kupujesz francuza za 10k z 2005r. którym robisz trasę do Niemiec i narzekasz na 1l/1000km oleju uznając to za wadę zatajoną przez sprzedawcę? Przecież w tym pułapie cenowym i wiekowym auta sprzedaż zazwyczaj jest podyktowana tym aby pozbyć się auta w które powoli trzeba wkładać więcej niż jest warte. Czemu sprzedawca miałby przed sprzedażą sprawdzać auto, naprawiać je dla przyszłego właściciela?
      Rozumiem walkę z mirkami handlarzami co dają gazety na wypełnienie ubytków w aucie czy robienie aut typu 2w1 ale takie wady od prywatnych rąk w tym aucie to już przesada ze strony kupującego. Gdzie tu niby widzisz zatajoną wadę? Brał olej to lał, myślał że to normalne i szykował się do sprzedaży. Podobnie z klimą. Słabo chłodziła to napełniał i działała przez 2-3 miechy. Nie zagłębiał się w to czy jest coś z nią nie tak gdyż nie chciał dokładać do auta które zamierzał sprzedać.

1 2 3 4 5 6 7 ... 28 29 następna