•  

    pokaż komentarz

    Kawa Tchibo na półce 9zł przy kasie 11,50.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: Przecież jak zgłosisz, że cena była wyższa niż ta na półce to dostaniesz zwrot różnicy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: szampon garnier na polce 9.29 kasa 12.89

    •  

      pokaż komentarz

      @beagle-with-deagle: jak zauwazysz roznice to oddaja oczywiscie ale jak ktos sie spieszy i nie spojrzy to biedra zarabia

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież jak zgłosisz, że cena była wyższa niż ta na półce to dostaniesz zwrot różnicy.

      @beagle-with-deagle: Będę ci po cichu wyciągał pieniądze z portfela, a jak złapiesz mnie za rękę to łaskawie oddam banknot, który akurat wyciągałem.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież jak zgłosisz, że cena była wyższa niż ta na półce to dostaniesz zwrot różnicy...

      @beagle-with-deagle: chyba że nie zauważysz, bo przy kasie kasują jak poj$$#ni. I o to im chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: ukry nie znaja polskiego...

    •  

      pokaż komentarz

      @BudziGlod jak sie ktos spieszy to sie biedra cieszy

    •  

      pokaż komentarz

      @beagle-with-deagle o ile zdazysz zauwazyc. Nie zawsze analizuje paragon po zrobieniu zakupow.

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama: I to jest najlepsze tutaj zdanie. Trzeba jednak pamiętać, że sami pracownicy mogą być tych procederów nieświadomi. Mają kilka tysięcy produktów do ogarnięcia, oni nie analizują wszystkich produktów, które opisują i wykładają... Dlatego nie wyżywajcie się na nich :P

    •  

      pokaż komentarz

      sami pracownicy mogą być tych procederów nieświadomi

      @saperro: Świadomi czy nie, od tego jest kierownik sklepu a nie pani grażynka na kasie. Nawet jak to błąd pani grażynki, to jest to sprawa między nią a jej przełożonym i nie widzę powodu żeby wyżywać się na grażynce.

      Dla mnie sprawa jest prosta - sklep ma u mnie tylko jedną szansę. Pierwsza zauważona pomyłka - idę do kierownika i czekam na to co zaproponuje. Jak proponuje jakieś śmieszne rozwiązanie typu zwrot różnicy albo zadośćuczynienie w postaci bonu na 5 złotych który mogę zrealizować tylko u niego w sklepie to przyjmuję. Jak drugi raz zauważę pomyłkę to wołam kierownika, przedstawiam głośno sytuację i oświadczam, że nie będę robił więcej zakupów u oszustów.

      Sklepów jest wiele i nie widzę powodu dla którego miałbym kupować u kogoś, kto chce mnie oszukać.

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama: Nie mam zastrzeżeń i nie kłóci się to, z tym co wyżej napisałem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama: ogólnie, dla mnie wyżywanie się na ostatnim ogniwie wielu branży jest pokazem totalnego buractwa. Babka na kasie nie kontroluje każdej ceny, siedzi i cały dzien robi pik pik, po co więc nią skakać? żeby się dowartościować czy co?

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: Kupiłem dzisiaj pieluchy DADA (100 szt. rozm. 4) Cenówka na półce 49,99. Przy kasie 43,99.
      Ło matko! Oszukali mnie na 6 zł... i to na moją korzyść!

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: ja często chodziłem do biedry po samą czekoladę. Cena na półce 2,99, cena przy kasie 3,49. Niby 50gr, ale ch%? UPOMINAŁEM ICH 3 RAZY W CIĄGU MIESIĄCA ZANIM TO k#?!A ZMIENILI, a te j$%$ne baby patrzyły na mnie z zażenowaniem, że kłócę się o 50 groszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @BudziGlod: oszustwo to nie zarobek. To kradzież.

    •  

      pokaż komentarz

      @saperro: Jeronimo chwali się, że ma już 100 000 pracowników. Może jednak za mało, by ogarniać ceny w dyskontach ?

    •  

      pokaż komentarz

      @_peszek_:
      I tak sporo, pampersy potrafią być tańsze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: Prezerwatywy durex extra safe 12szt 29,99 przy kasie 33,99

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama tak jakoś mi pasuje ;)

      źródło: youtu.be 18+

    •  

      pokaż komentarz

      @_peszek_: 20-23 jest promo na Dada kupując max. 2 sztuki kosztują 44. Kolejne za 50.
      Powinna być dodatkowa cenówka, jeśli nie było to znowu bałagan.

    •  

      pokaż komentarz

      @BudziGlod: Co za bzdury z cyklu nie znam się, ale wypowiem. Nieaktualne ceny wynikają z tego, że w Biedrze promocje (a co za tym idzie - zmiana cen) zmieniają się conajmniej dwa razy w tygodniu. To naprawdę nie chodzi o to, że ktoś chce kogoś oszukać czy pazerni Portugalcy specjalnie robią takie myki. Powód niezgodności cen jest arcyboleśnie prosty - brak odpowiedniej ilości etatów. Mówiąc najprościej - często nikt nie ma czasu posprawdzać czy ceny na półkach są aktualne. Rozumiem, że klienta może to irytować, ale pracownicy nie zrobią pięciu rzeczy naraz i ważniejsze jest wyłożenie towaru na półki, wypiek pieczywa czy rozbijanie kolejek na kasie niż latanie po całym sklepie i szukanie nieatualnych cen.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: Standard, tylko niekiedy to potrafi byc np 2 razy tyle. Norma jest tez ukladanie produktu podobnego do tego ktory jest na cenie oczywiscie drozszego a tamten sie niby skonczyl badz promocja dotyczy tylko jednego konretnego rodzaju a pudelka sa podobne. Spotkalem sie tez z przypadkami ze produkt na polce sie "przesunal". Dobrym nawykiem jest sprawdzanie wszystkiego przy kasie bo w niektorych sklepach jest to systemowe oszustwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @kabarto ja tak kiedyś walczyłem o cenę najmniejszej Nutelli, cena na kasie była zawyżona o ponad 2 zł w stosunku do tego, co było na półce. Po miesiącu to już chodziłem kłócić się dla sportu. Przepraszali - i tyle. Sklepu już nie na..

    •  

      pokaż komentarz

      @pszymczyk2: klociles sie mam nadzieje( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @pszymczyk2: Nie moge edytowac ale moze rozmiarowke mieli? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AnnGrodzky: nie wiem ale koniec z durexami..... pyk

    •  

      pokaż komentarz

      W pewnej Biedronce we Wrocławiu jest wydrukowana informacja o tym, że cena przy kasie jest ceną towaru, nie na półce. Ciekawe, czy zwracają różnicę w cenie, czy też się tą informacją zasłaniają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama na ten moment - komentarz roku

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: W większych marketach to norma, mam wrażenie, że szczególnie w Kauflandzie i po prostu w większych marketach. Inną kwestią jest sposób umiejscawiania ceny jak i tło ceny do tła listwy np. w kauflandzie ceny są na dole półki, a w mniejszych biedronkach głównie nad produktem.
      W kauflandzie tło ceny potrafi być w kolorze listwy, na której wisi, szczególnie dolne półki gdzie częstą praktyką jest celowe wprowadzenie w błąd z podobnym produktem, którego cenę ma się na czubku buta, a klient czyta nad produktem jak i ze względu na szerokość między regałami co uniemożliwia często spojrzeć pod odpowiednim kątem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trewor: zgadzam sie 100% nieraz robiac tam zakupy w kałlandzie wielokrotnie cena nie zgadzala sie z tą z półki, po prostu przy kasie prosilam zeby to odłozyć, szkoda mi tylko tych kasjerek bo to one swiecą oczami a nie kierownik sklepu

    •  

      pokaż komentarz

      @Xnx_pd_wd:

      Z perspektywy konsumenta nie ma znaczenia, czy został w prowadzony w błąd przez oszczędność przedsiębiorcy, czy też przez jawne oszustwo. To żadne usprawiedliwienie, że promocje zmieniają się często. Nie da się zweryfikować, czy to nie oszustwo, więc taka notoryczna sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nieuczciwy, albo leniwy i zbyt pazerny przedsiębiorca powinien być j@##ny przez konsumenta w dupę. Ostro.

    •  

      pokaż komentarz

      @BudziGlod: A mnie raz powiedzieli w Lidlu (jak zwróciłem im uwagę, że cena się różni), że to błąd, nie zależy od nich i jak nie pasuje mi cena produktu, to mogę nie kupić. Ot, wybór i nabijanie w butlkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @beagle-with-deagle: jak masz w koszyku 30 produktów to jak zapamiętasz każda cenę zastanów się.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xnx_pd_wd: Prawda nikt nie ma czasu sprawdzać cen na półkach, więc sądzę, że jest to kwestia zarządzania odgórnego. Domyślam się, że ceny są ustalane odgórnie, więc program na którym drukują cenówki powinien zaznaczać zmiane cen i dawać listę do wydrukowania. Drukuje ceny np. kierownik i daje listę pracownikowi i pracownik leci po sklepie i zamienia ceny na aktualne. Wtedy wszystko się zgadza. Można zamieniać ceny nawet 2 razy w tygodniu ponieważ tylko kilkanaście produktów zmieni cenę. Teraz są to tylko moje domysły. Specjalnie nie ma takiego systemu ułatwiającego pracę, żeby zrzucić obowiązek kontroli na pracowników. Pracownik się myli, nie ma czasu, czegoś nie zauważy i nie zmieni w systemie lub nie wydrukuje. A wtedy sklep zarabia więcej bo wiekszość ludzi nie sprawdza paragonów. A Jeronimo się cieszy z zysku.

    •  

      pokaż komentarz

      @costampowiem: Program wyświetla komunikaty o zmianach cen i nowych cenówkach do wydrukowania. Ale jeszcze raz powtarzam: nierzadko wszyscy kasjerzy na zmianie (łącznie z kierownikiem) siedzą na kasie, dostawa stoi, magazyn cały zapchany paletami. Do tego najwięksi idioci, którzy pracują w strukturach Jeronimo Martins, czyli wszelkiej maści kierownicy rejonów i kierownicy okręgów kilka razy dziennie wysyłają superpilne zadania do wykonania. Więc jak kierownik ma do wyboru latać z cenami po sklepie lub zrobić zadania zlecone przez "górę", to wybierze to drugie, bo nie chce słuchać ciągłych pretensji od przełożonych. Pracownicy mają pilniejsze obowiązki niż wieszanie cen, chociaż jak widzę niektórzy tego nie mogą pojąć. Ale widzę, że niektórzy woleliby puste półki, byle cenówki się zgadzały. Jako, że jest niedobór kadry pracowniczej w Biedrze, to nadzieja na to, że burdel, który panuje w sklepach się zmniejszy jest bliska zeru. Zresztą jak komuś się nie podoba, że w Biedrze jest syf (bo jest) to nie ma obowiązku tam chodzić. Ja np. nie chodzę do Żabki u mnie pod blokiem, bo bajzel jest tam nieprzeciętny, ale nie robię z tego powodu afery w internecie. Nie ten sklep to inny, naprawdę są większe problemy w życiu niż to czy jakaś durna cola kosztuje dwa "pińdziesiąt" czy trzy "dwajścia" dwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xnx_pd_wd: A co nas klientów obchodzi brak pracowników w biedrze, niech podniosą pensje to i pracownicy się znajda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: to jeszcze nic. Znajomy kupił kiedyś arbuza 4kg a przy kasie okazało się, że wazy 4,5kg ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @Xnx_pd_wd: Rozumiem powód, ale to nie znaczy, że można z tym przejść do porządku dziennego. Sama pracuję w sklepie i w takiej sytuacji klient zawsze płaci niższą cenę, która była eksponowana. Oczywiście o ile klient zauważy, że cena się nie zgadza - ja takich szczegółów nie wyłapię, bo pracuję tylko na kasie, nie ja rozwieszam aktualne ceny.

      Tak, czy inaczej - nie ma dyskusji. Klient jest przepraszany, płaci niższą cenę, a przełożony osobiście idzie od razu ściągnąć niewłaściwą etykietę. Takie sytuacje się zdarzają, ale nie wypieramy sie odpowiedzialności.

      Jeśli sklep ma wybierać "puste półki albo właściwe ceny", to jest bardzo źle zarządzany i słusznie powinno się to krytykować. Bo to oznacza, że kierownictwo jest świadome częstego oszukiwania klientów i temu nie przeciwdziała.

      A obrażania ludzi, którzy nie chcą być oszukiwani nawet na te dwadziescia groszy, to już nawet nie skomentuję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janes: Miałem kilkukrotnie sytuację, że cena przy kasie się nie zgadzała... `przykra sprawa... :|

    •  

      pokaż komentarz

      @BudziGlod: o kurcze to widzę, że to na większą skalę... a myślałem, że tylko ja mam taki niefart z cenami przy kasie. Dzięki za info!

    •  

      pokaż komentarz

      Drukuje ceny np. kierownik i daje listę pracownikowi i pracownik leci po sklepie i

      @costampowiem: i w tym momencie go wołają by usiadł na kasę. Z etykietami do zmiany w kieszeni bo na razie nie ma komu to zrobić...

    •  

      pokaż komentarz

      W pewnej Biedronce we Wrocławiu

      @nsnp: możesz napisać w której? Kuzynka lubi takie smaczki :) a często bywa w tym mieście

    •  

      pokaż komentarz

      Jeronimo chwali się, że ma już 100 000 pracowników. Może jednak za mało, by ogarniać ceny w dyskontach ?

      @Prometeo: oczywiscie ze malo. ci ludzie ganiaja jak pop$!@!$%eni z kasy na wykladanie towaru, na magazyn, sprzatanie i tak w kolko. powinny byc co namniej 2 kasy zawsze otwarte, inni wykladaja towar/zmieniaja ceny na polkach, inny sprzata. a w biedronce jak w chlewie. pampersy zamienili na jakis wyscig szczurow za nedzne pieniadze. nawet maja ranking kto najwiecej obsluguje klientow w miesiacu. xD co za dramat

    •  

      pokaż komentarz

      W pewnej Biedronce we Wrocławiu jest wydrukowana informacja o tym, że cena przy kasie jest ceną towaru, nie na półce. Ciekawe, czy zwracają różnicę w cenie, czy też się tą informacją zasłaniają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @nsnp: przeciez to nielegalne z naszym prawem chyba. p$?%%? ich do ukoik i innych

    •  

      pokaż komentarz

      @AlabamaMama Kaziu poczekaj chwilę. Panie kierowniku, panie kierowniku: on się na wszystkie sklepy obraża. Mieszkamy na Służewcu to aż do Żoliborza mamy wszystkie sklepy poobrażane. Pański sklep jest ostatni. To teraz chyba na Bielany będziemy…’
      KLIENT: ‘Do Bydgoszczy będę jeździł a tu nie będę kupował! Proszę, niech mnie pan umieści na tej swojej gablocie.’
      KIEROWNIK SKLEPU: ‘Przepraszam bardzo, ale to my decydujemy kto będzie wisiał na tej naszej gablocie.’
      KLIENT: 'Taaak?!' 
      KIEROWNIK SKLEPU: ‘Tak.’
      KLIENT: A teraz?!’
      KIEROWNIK SKLEPU: ‘Panie Sławku, panie Sławku

    •  

      pokaż komentarz

      @Arktosik: Nie sądzę, żeby recepta na to była tak prosta. Jakby byli pod ścianą to zapewne podnieśliby płace. Ale tak jak wyżej pisałem największym złem tej firmy jest kadra menedżerska średniego i wyższego szczebla. Dla nich musi się zgadzać sprzedaż, a inne rzeczy ich niespecjalnie interesują. Po co im więcej osób skoro, ci którzy pracują robią za 2-3 osoby. Dodatkowe etaty to większe koszty. A dla nich lepiej jest wycisnąć ile się da z tego, co mają. Kiedyś na zmianie popołudniowej było po 5 osób plus kierownik. Teraz są tylko 3 osoby plus kiero, więc proszę się nie dziwić, że burdel jest większy i większy, a cena na to czy tamto nieaktualna. Oczywiście można się wyżywać na pracownikach, ale to wina systemu oraz tych co siedzą w biurze na Dolnej i mają gówniane pojęcie o tym, co się dzieje w sklepach. Kierownicy sklepów są może po części winni takiej sytuacji, ale każdy ma rodzinę, kredyt itd. i boją się wychylać. Nikt nie chce stracić pracy za walkę z wiatrakami. Według mnie ta firma swoje złote czasy ma za sobą i nic tu nie pomoże otwieranie kolejnych sklepów, w których nie ma komu pracować.

    •  

      pokaż komentarz

      @misja_ratunkowa: 1. W Biedrze też klient płaci niższą cenę chyba, że trafi się jakiś upierdliwy kierownik, ale zazwyczaj nie ma z tym problemu, więc nie wiem o co larum.
      2. Sklepy oczywiście są źle zarządzane, bez dwóch zdań.Ja nie twierdzę, że nie. Ale kierownicy sklepów nie są głównymi winnymi. Winnych szukałbym pośród tych, którzy stoją wyżej niż oni. Zresztą kierownik sklepu ma do zrobienia sporo roboty papierkowej, od cholery zbędnej papierologii, ale i tak na to nie ma zazwyczaj czasu, bo rozkłada towar, siedzi na kasie, albo wysłuchuje pretensji klientów. Według mnie ta firma po kilku latach względnie rozsądnej polityki, zaczyna wracać powoli do starych czasów mobbingu i totalnego bałaganu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Xnx_pd_wd: Ja nie podnoszę larum. Nie zgadzam się jedynie, że klient ma się na to godzić, bo w końcu ludzie zapracowani, a to tylko "durna cola".

      Wiem, że warunki pracy są tam bardzo nieprzyjemne, toteż nie obwiniam obsługi. Sama pracuję na kasie, jak wspomniałam. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Ja tylko mówię, że kierownictwo powinno coś z tym zrobić, bo takie sytuacje są tam nagminne i niestety nie zawsze przyjemne. Cierpi na tym oskubany nieświadomie klient albo kasjer (bo na niego spada złość, kolejka rośnie - a tu trzeba jeszcze lecieć na sklep sprawdzić cenę, blokując jedyną otwartą w sklepie kasę).

    •  

      pokaż komentarz

      @PMV_Norway: świetna wstawka video! :D
      KLASA! :D

    •  

      pokaż komentarz

      @kabarto: moim zdaniem kłócenie się o swoje nie jest buractwem, to jest poprostu nie dawanie zrobić z siebie wała. Kiedyś będąc w carrefourze już po zakupach stojąc przy kasie widzę skittlesy, promocja ze 1,99 na 1,49. Myślę sobie a wezmę jakieś cuksy do dziamgania w aucie, a że promka to tym lepiej dla mnie, wrzuciłem 2 paczki na taśmę. Zdziwiłem się gdy po skasowaniu na paragonie widniała cena 1,99, pierwsza myśl: nie będę się przecież teraz wykłucał o złotówkę, ale naszła mnie głębsza refleksja że może oni tak właśnie robią w chu*a dziennie wiele osób, bo ludzie widząc że promocja przy kasie dorzucą do tych zakupów, zatem idę zwrócić uwagę. Ogólnie to pani w obsłudze klienta miła, wysłuchała bez jakichś obiekcji i wezwała inną panią celem wyjaśnienia.
      No i tu się zaczynają schody, bo z jednej strony myślisz że za złotówkę nie warto, a gdy dojdzie do ciebie że Tobie też nikt tej złotówki nie daje za darmo i chcesz o nią powalczyć, zwłaszcza że wydaje Ci się że sprawa do wyjaśnienia w 30 sekund, to koniec końców może się okazać że faktycznie więcej straciłeś niż zyskałeś. W skrócie: pani z obsługi klienta wzywa kilkukrotnie panią odpowiedzialną za słodycze, ta zjawia się po 5 minutach i po nakreśleniu problemu idzie na sklep celem wyjaśnienia. Oczywiście nie w stronę kas, tylko na dział słodyczy - cukierków. Nie mogąc tam odnaleźć wspomnianych skittlesów wraca po iluś minutach do punktu obsługi klienta, dostając informację że ów cukierki są przy kasach - znika na kolejne ileś minut.
      Ostatecznie sprawa rozwiązuje się dla mnie pozytywnie, po powrocie pani przynosi cenę ze stojaka i informują mnie że promocja była, ale skończyła się wczoraj lub przed wczoraj i ktoś przypadkiem zapomniał ściągnąć etykietę (oczywiście :-D ) i zwrócą mi różnicę. Spoczko, odzyskałem moją złotówkę, ale czy warta ona była stania 20 minut przy punkcie obsługi klienta? Plus z tego taki że cena ściągnięta, więc nikt więcej się nie złapał...
      Osobiście widząc takie wpisy utwierdzam się tylko w przekonaniu że to normalna praktyka dużych sieci, a że niby przeoczyli, a niby zapomnieli, a tak naprawdę ilu klientów zwróci na to uwagę? Ile osób z nas czyta wszystkie paragony zaraz po odejściu od kasy, dodatkowo pamiętając jaka cena widniała na regale? I tym sposobem tu złotóweczka, tam złotóweczka, razy kilkuset klientów i robi się jakaś sumka. Dziennie. A gdy któryś zauważy i postanowi powalczyć o swoje to: o faktycznie, najmocniej przepraszamy, nasza pomyłka, proszę oto pana/pani 99 groszy... (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      Najlepszy sposób na takie wałki to moim zdaniem wózki jakie są już w marketach na zachodzie, z czytnikami przy wózku, wrzucając do wózka odrazu skanujesz towar i widzisz jego cenę na ekranie, później przy kasie czytnik przesyła kwotę do terminala, płacisz i dziękuję ;-)

  •  

    pokaż komentarz

    @jaktodaleko:
    niech cię nie dziwią takie błędy, ostatnia polityka sieci to coraz większe dziadostwo. Speców mają coraz lepszych, że pewnie nawet im się nie chce liczyć. Największe akcje są nakierowane na dzieci, o czymś to świadczy.
    Czytasz etykiety to czynność, którą mało kto wykonuje. Pracownicy natomiast nie mają czasu by ogarnąć wszystkich cen bo zazwyczaj jest ich za mało. Nawet kierownicy mają dość tego burdelu i zastanawiają się nad odejściem.
    Nie powinieneś być w Chinach?

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: Dokładnie mało ludzi, dużo pracy pewnie nie wyrabiają z bieżącymi obowiązkami, które maja większy priorytet. Najprawdopodbniej pretensje do pracodawcy, że za mało personelu. Nie do pracowników, że się obijają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion biedronka tlwg mnie to ma syf i bałagan. Ciasne alejki że ciężko wózkiem przejechać, bardzo dużo cenówek ale często tej właściwej nie da się znaleźć. Pracowników za mało więc zawsze stoisz w kolejce. Wyjść bez zakupów ciężko bo przy kasach wąsko. Bywam w kilku biedronkach i w każdej jest to samo. Dlatego jeśli mam wybór to wolę inny market a biedronki unikam.

    •  

      pokaż komentarz

      @qwerty54321: nic na ten syf nie poradzisz, ktoś tam zabrał się za politykę firmy a nie ma zielonego pojęcia co robi. Kiedyś alejki były szersze, ale podobno jak są węższe to klient sklepu chętniej kupuje. Pracowników jest za mało bo się ich traktuje jak idiotów. Po ostatnich podwyżkach gdzie podniesiono pensję a premię zmieniono na sterowaną okazało się, że ludzie zarabiają tyle samo, mają więcej obowiązków, sprawdza się na kamerach czy nie marnują czasu a nie dawno słyszałem, że dostają kary. Rozmawiałem ze znajomą to brakuje pięć osób do pracy na sklepie i nie dają rady, dostali karę 200 zł brutto za nieporządek.
      Nie licz na poprawę bo jak będą dalej tak kombinować to pracować tam będą desperaci albo Ukraińcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion dlatego nie obwiniam pracowników tylko zarząd tego bałaganu

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: Ukraińcy już tam pracują. Tak, "na kasie."

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: Gdy byłem w Polsce to widziałem tylko dwóch kasjerów i JEDNĄ kobiete spoconą biegającą po sklepie i ustawiającą towar na półkach. Miałem w zasadzie się czegoś jej spytać o coś, ale dałem spokój, nie chciałem jej zabierać czasu gdy ta robi wszystko by się wyrobić.
      Standardy gorsze niż w Chinach, tym się powinien zająć urząd pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @qwerty54321 dlatego Biedronka i Lidl to liderzy handlu, a takie Tesco się zwija

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion dla mnie ten syf to wygląda na celowy, większy bałagan powoduje, ze ludzie mają wrażenie że są na jakiejś wyprzedaży, jak w sklepie z używanymi ciuchami gdzie z kosza muszą wyciągać wymarzona sukienkę. Nie jestem w stanie uwierzyć, ze w ostatnim czasie podczas przejazdu przez 3 województwa w każdej odwiedzonej Biedronce brakuje ludzi do sprzątania, dla mnie to ewidentnie celowe zagranie ;( kiedyś zrobiłem aż zdjęcie tego syfu bo nie byłem w stanie uwierzyc ze towar może w takiej ilości aż tak leżeć na podłodze, może podrzucę jak potem znajdę

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: u mnie w biedronce ukrainców zatrudnili, bo już nikt nie chciał robić. Tylko teraz to już nawet tych ukrainców nie ma i zostali ci co tam pracują już kilka lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: Ja już coraz częściej omijam Biedronki lukiem, bo te kolejki są dla mnie niepojęte w niektórych placówkach. W nieskończoność nie można obniżać jakości obsługi.

    •  

      pokaż komentarz

      @cirdanos: Ludzie to wzrokowcy, kupują przez patrzenie, ale nie na syf tylko na ładnie ułożony towar. Syf męczy bo ile można walczyć ze stojącą palety by się dostać do tego co się chce kupić. Nawet oświetlenie gra ważną rolę, zbyt kiepsko oświetlone sklepy kojarzą się ze społem za komuny.
      Jeżeli ten cyrk jest celowy to z pewnością przez optymalizację zatrudnienia bo sklepy mają założoną taką normę, że nie wyrabiają. Kolejnym winowajcą są podwyżki, bo ludzie są oszukiwani, przed i po podwyżce zarabiają tak samo. To jak byś ty nosił 50 cegieł i zarabiał 2000 zł, dostajesz podwyżkę i masz nosić 60 cegieł, ale że ci się nie udaje to zarabiasz dalej 2000 zł z tym, że nikt ci odpuszcza i masz cisnąć tak by udało ci się wyrobić normę. Każdy sklep to ludzie i na tym poziomie z tego co rozmawiałem nie ma większych problemów, dogadują się, ale mają już dosyć kolejnych pomysłów z góry. Coraz więcej ludzi mających jakieś ambicje ucieka, zostają ci zdesperowani, którzy powoli opadają z sił.Potencjalni pracownicy nie są głupi i szybko uciekają widząc co się dzieje, Ukraińcy też na dłuższą metę nie poprawią sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      już dosyć kolejnych pomysłów z góry. Coraz więcej ludzi mających jakieś ambicje ucieka, zostają ci zdesperowani, którzy powoli opadają z sił.Potencjalni pracownicy nie są głupi i szybko u

      @Qullion: Jak najbardziej rozumiem pracowników i jestem po ich stronie, natomiast nie chce mi się wierzyć, że taki burdel w każdym właściwie sklepie tej sieci nie jest celowy. Podejrzewam, że ten syf w postaci 4325432532 produktów w jednym koszu ma działać na zasadzie takiego właśnie poczucia promocji i ostatnich produktów (patrz karp w lidlu), do tego dochodzą za wąskie alejki w których nie ma miejsca na wózek sklepowy a jedynie na koszyk, produkty ułożone w kupki aż do wysokości głowy. Te wszystkie aspekty kreują mi jeden obraz - bierzcie ile wlezie i nie zastanawiajcie się. Wisienką na torcie jest oczywiście przepotężny problem z brakiem cen ewentualnie z zamianą cen produktów obok siebie (serek ma 300 g a cena odnosi się do serka 200 g, którego cena oczywiście wyparowała). Co do braku cen jestem pewien, iż jest to zagrywka celowa, gdyż jak wcześniej wspomniałem cen brakuje na kluczowych produktach, które ludzie biorą w pośpiechu lub jak w przypadku masła jest mocne ciśnienie na zakup. Zwróćcie uwagę na brak cen łopat do śniegu przy kasach, brak cen przy soli drogowej, teraz brak cen przy masłach (ewentualnie zamiana cen), brak cen przy produktach podobnych do tych na promocji itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @cirdanos: Nie był taki pewny, coraz więcej produktów to coraz większe góry oraz coraz większy burdel. Ja mam 3 biedronki w pobliżu i ludzie, którzy robią zakupy mają nawyk nieodkładania produktów na miejsce. Bardzo dużo hołoty przychodzi. Żeby sprawdzić cenę to trzeba rozgarnąć kupkę tego co pozostawiali. Mnie ten rozpierdziel nie zachęca i już rzadko bywam i nie tylko mnie to odstrasza.

      Brak cen to mogę ci powiedzieć z całą pewnością to nie zagrywka celowa. Ceny są papierowe jak zauważyłeś i ktoś to musi rozkładać a za nim to zrobi to musi wydrukować. Czym więcej zajęć tym mniej czasu na ceny, czym mniej pracowników to tym bardziej. Nie wpadli jeszcze na to żeby zamontować wyświetlacze. Kiepsko traktowanemu i przemęczonemu pracownikowi nigdy nie będzie na tym zależeć. Nowi pracownicy nie sądzę, że z miejsca wiedzą gdzie co leży i jak dostaną 50 cen to zejdzie im się 2 godz., a robota dalej nie zrobiona.
      Jak będziesz kiedyś na Lubelszczyźnie to w zgłoś w którymś sklepie brak cen to cię uświadomią dosadnie, że nie mają czasu bo relacja pracownik-klient jest tam bardzo chamska.
      Ogólnie rzecz biorąc to brak cen działa na niekorzyść sklepu a po za tym zapoznaj się z ustawą o informowaniu o cenach.

    •  

      pokaż komentarz

      za wąskie alejki w których nie ma miejsca na wózek sklepowy a jedynie na koszyk,

      @cirdanos: tu się mylisz. Firmie bardziej zależy byś wziął wózek sklepowy niż koszyk, bo gdy zapełnisz koszyk, poczujesz ciężar zaczynasz kierować się do kasy i kończysz zakupy w przeciwieństwie do wózka, gdzie wkładasz, wkładasz, wkładasz, aż przy kasie stwierdzasz, po co to kupiłem.

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety też ostatnio po analizie rachunku w domu okazało się że ceny na półkach nie były "aktualne". Raz zdarzyło się że zamiast 4 bułek skasowali mi za 40 ale dopiero w domu to zauważyłem bo większe zakupy robiłem, tylko to był pewnie przypadkowy błąd. Teraz rzucam okiem na rachunek przy kasie. Dobre są ekrany na bieżąco pokazujące ceny produktu kasowanego.

  •  

    pokaż komentarz

    Bardziej wkur**ce jest podawanie dupnej ceny np. 5zł za masło, po czym okazuje się przy kasie, że trzeba zrobić zakupy za minimum 99zł by masło było w promocyjnej cenie ...

1 2 3 4 5 6 7 ... 20 21 następna