•  

    pokaż komentarz

    Jeszcze z tekstu: "Jedni znajomi nawet dom zrobili dziecioodporny, niemal wszystko zaokrąglone, bez niebezpiecznych miejsc, bez schodów, wszystko idealne i wiecie co? Jak poszli do kościoła, a on ma dokładnie trzy stopnie, to ich syn się na tych schodach wywalił i miał szytą wargę, bo nie umiał po tych schodach chodzić."

    Także życie w bańce chroni dzieci tylko w teorii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kors: dokładnie, sam odkąd mam bliźniaki dostaję prawie zawału przez każdego guza. Tyle że bez tego nigdy nie nauczą się co jest bezpieczne a co może zaboleć. Każde dziecko musi mieć swoją kolekcję siniaków otarć i zadrapań, no i zestaw własnych bakterii ze smoczków podnoszonych z ziemi, wylizanych szyb i gryzionych liści i kamieni znalezionych w parku na spacerze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kors: O pierwszego dbałem w ramach zdrowego rozsądku. Drugie i trzecie już mniej. Czwarte wychowuje się trochę jakby samo, w sensie - w domu zawsze taki ruch, że młoda musi dać sobie radę. Jak na razie jest najbardziej samodzielna z całej czwórki, najmniej choruje i generalnie mam wrażenie, że w każdej sytuacji da sobie radę. Gdybym miał możliwość cofnąć się w czasie, to od początku bym tak prowadził całą ekipę ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500: też mam podobne doświadczenia przy trójce, ale jednak trzeba też wziąć pod uwagę, że ona ma się od kogo uczyć poza rodzicami :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500 Bo może zawsze polegac na rodzenctwu. Tego czego nie wie to się zapyta ich. Dlatego tak dobrze czwartemu idzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @takashi20: Też. Raczej obserwuje niż pyta. Pierwszemu się nadskakuje, zanim o coś poprosi to już ma. A ta artystka po prostu idzie sobie sama i bierze. Czasem coś wyleje, zrzuci czy zapsuje ale osiąga swoje całkiem samodzielnie. Będzie z niej fajny dzieciak ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500
      Połknięcie monety:

      Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.

      Drugie dziecko: Czekasz aż wysra .

      Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kors: A przy okazji robi z nich niedojdy. Znam takich rodziców co gonią za tym, żeby dziecko uchronić przed rosnącą trawą. Dziecko takiego rodzica nie potrafi nic samodzielnie zrobić. Nawet w myśleniu wyręcza się nimi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500 a tu całość:
      Twoje ubrania:

      Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekologm
      potwierdzi ciążę.

      Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.

      Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ się Twoimi normalnymi
      ciuchami.

      * * *

      Przygotowanie do porodu:

      Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.

      Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.

      Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

      * * * 

      Ciuszki dziecięce:

      Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.

      Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.

      Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

      * * * 

      Płacz:

      Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.

      Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.

      Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

      * * * 

      Gdy upadnie smoczek:

      Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.

      Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.

      Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

      * * * 

      Przewijanie:

      Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.

      Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.

      Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

      * * * 

      Zajęcia:

      Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo,
      do teatrzyku itp.

      Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.

      Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

      * * * 

      Twoje wyjścia:

      Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.

      Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.

      Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew. * * * 

      W domu:

      Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.

      Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.

      Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

      * * * 

      Połknięcie monety:

      Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.

      Drugie dziecko: Czekasz aż wysra .

      Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

      * * *

      WNUKI: Nagroda od Pana Boga za nie zamordowanie własnych dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kors: ja zawsze wychodzę z założenia, że jak mi się dziecko wywróci, to będzie wywrócone, a jak uderzy to będzie uderzone. Ostatnio nauczyłem córkę skakać z murka. Teraz włazi na każdy murek do pasa i skacze :)

    •  

      pokaż komentarz

      Także życie w bańce chroni dzieci tylko w teorii.

      @Kors: Sąsiad zdrowo żył ćwiczył i umarł na zawał w wieku 60 lat. Pradziadek palił i pił i przeżył 90 lat - tego typu jest to argument. O jakie bańce mówimy w przypadku domu dziecioodpornego? To że dziecko się potłucze ucząc się chodzić to naturalne. To że raczkujący niemowlak wsadzi palce do gniazdka, albo zleci po betonowych schodach, czy ucząc się chodzić straci oko na kancie ławy niczemu nie służy. Dom dziecioodporny niczego nie zagwarantuje w 100%, ale zdecydownie zmniejszy prawdopodobienstwo zrobienia sobie przez dziecko bezsensownej krzywdy. Serio znam ludzi którzy zostawiają niemowlaka na kilka minut w pokoju w którym jest plątanina kabli i odbezpieczone gniazdka. I nic się nie stało. I pewnie prawdopodobieństwo, że dziecko zostanie porażone jest pewnie rzędu 0.1%. Ale po założeniu na gniazdka zabezpieczeń, uprzątnięciu przewodów to prawdopodobieństwo może być rzędu np. 0.0001%. Regały i ciężkie szafy przykręca się małym kątownikiem do ściany, usuwa się małe przedmioty, nie karmi się dziecka podczas jazdy samochodem, wózek na postoju się blokuje, nie spuszcza się z oka w miejscu które nie jest bezpieczne (ostatnio kobieta ledwie złapała niemowlaka w sklepie) itd. To jest kwestia wyobraźni rodzica. A niektórym tej wyobraźni po prostu brakuje. I tak, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi - popełniamy błędy, ale to nie znaczy, że powinniśmy przestać się starać ich nie popełniać i twierdzić, że to nie ma znaczenia. To ma znaczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      Teraz włazi na każdy murek do pasa i skacze :)

      @czarne_kocisko: ja sobie tak kolana załatwiłem w dzieciństwie, człowiek nie jest niestety stworzony do skakania, zwłaszcza na beton.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      O pierwszego dbałem w ramach zdrowego rozsądku.

      @Klekot500:
      jak masz tylko 1 dziecko i ono polknie monete to jedziesz na pogotowie
      jak masz juz dwojke, to czekasz az wysra
      jak masz wiecej, to potracasz mu z kieszonkowego

    •  

      pokaż komentarz

      @smartswiat-com to mnie mama zawsze uczyła się życie jest jak worek cebuli, ciężkie, nie poręczne i śmierdzi.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog a chrzanisz. Powiedz mi jak dziecko moze sobie zrobic krzywde np normalnym niezepsutym kontaktem ? Jak slysze zesobie raczke albo paluszek wlozy to ma ochote krzyknac a k?%$a jak ma sobie te raczke tam wlozyc

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500 Kiedyś przeczytałem mniej więcej coś takiego :

      Gdy pierwszy dziecko połknie pięć złotych, to szybko zabiera się go na izbę przyjęć.
      Gdy zrobi to drugie dziecko, zabiera się go na nocnik i czeka aż zrobi kupę.
      Trzeciemu dziecku odlicza się piątaka od kieszonkowego.
      Czwarte dziecko właśnie wzięło pierwszą w swym życiu "chwilówkę".

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500
      @Kors ło no nie do wiary .... mirki niestulejarze :) przeczycie teorii wykopowego Mirka - łamacze stereotypów :)

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81 dzieci patrzą i obserwują, widzą że mama tam coś wkłada a tata przykręcał.. dopóki będzie wpychał tam plastikowe rzeczy to będzie dobrze... gorzej jak znajdzie taty śrubokręty

    •  

      pokaż komentarz

      @uzytkownik_zablokowany: a jest wersja dla bliźniaków jako pierwsze dzieci?

    •  

      pokaż komentarz

      Także życie w bańce chroni dzieci tylko w teorii.

      @Kors: życie w bańce chroni dzieci tylko przed jednym - nauką życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus mowisz z wlasnego doswia
      dczenia bo ja mam inne. Moze srubokrety trzymaj w szafce z narzedziami i od malego ucz co to prad i ze tam wkladamy tylko wtyczke.

    •  

      pokaż komentarz

      @smartswiat-com: Również jestem tatą bliźniaków. Oprócz typowych wypadków, potknięć, przewróceń, dochodzą również siniaki i ślady ugryzienia zaserwowane przez rodzeństwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81 mowie z własnego doświadczenia nie pamiętam ile razy jebnal mnie prąd mój ojciec miał chyba takie hobby bo miałem mnóstwo elektronicznych podzespołów i narzędzi.. trzymał w walizce na kod a ja umiałem ją otworzyć i tak się bawiłem lutownicą cyną i cholera wie czym jeszcze a kabelki fajnie iskrzyły w gniazdku.. mimo że wiedziałem że nie można - pamiętam też że nigdy nie można było 'bawić się' termometrem i kiedyś jakoś spadł przy okazji.. pamiętam że fajnie się bawiło srebrnymi kulkami i w ogóle nie rozumiałem czemu nie wolno przecież nic się nie działo..

      Co do prądu od małego wiedziałem co to prąd dzięki ojcu z którym siedziałem i naprawialiśmy telewizory ba wiedziałem nawet jak działa kineskop i wiedziałem że tam dotykać nie mogę - może mój ojciec miał trochę bardziej przesunięta granicę bezpieczeństwa i wiedział że jak mnie nie kopnie to nie będę wiedział

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus czekaj nie rozumiem.dziecku ktore bawi sie podzespolami elektrycznymi i otwiera skrzynke z narzwdziami czyli jakies 10 - 12 lat chcesz zabezpieczac kontakty ? Zdrowy jestes ? W tym wieku dziecko musi juz umiec poslugiwac sie kontaktami.

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81 proszę cię 10-12 lat... to ja już na motorynce bez papierów jeździłem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus: brzmi jak dzieciństwo szczęśliwego dzieciaka :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @tomtom666 bo nie miałeś specjalnych markowych butów do skakania na beton

    •  

      pokaż komentarz

      @crejzus czyli bawiles sie elektronika w wieku 3 lat ? Bo takim dzieciom ludzie zabezpieczaja kontakty. Im dziecko starsze tym trzeba go uczyc a nie debilnie robic twierdze z domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog: budowanie innego świata dla dziecka po to żeby mu się nic nie stało, to zabranie mu możliwości nauki świata w którym będzie żyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @czarne_kocisko: Moja skacze z 2,5 metrowej szafy :(

    •  

      pokaż komentarz

      od malego ucz co to prad i ze tam wkladamy tylko wtyczke

      @robo81: na pewno zrozumie.

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Apropos prądu, pamiętam tę scenę z telewizji

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81 może włożyć do gniazdka jakiś metalowy element :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Kors: Tylko uważaj z ilością dzieci, bo jest naukowo dowiedzione, że jest coraz większa szansa z kazdym kolejnym dzieckiem płci męskiej, że będzie homoseksualne. 15% homoseksualistów się stąd "bierze":

      https://en.wikipedia.org/wiki/Fraternal_birth_order_and_male_sexual_orientation

    •  

      pokaż komentarz

      @vitek6 moje dzieci rozumieja. Mieszkam w domu mam ogromna ilosc kontaktow. Moja 3 letnia corka wie jak wlozyc np lampke do gniazdka. Wie po co to to sluzy. Jak byla mlodsza bawila sie tak jak 100 procent dzieci zabawkami ze sztucznego tworzywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog: @Kors: i to jest właśnie przykład przegięcia w drugą stronę - jałowe środowisko = jałowe dzieci, przykład ze schodami świetny; miałem takiego sąsiada, pod kloszem chowany, dwie lewe ręce, niczego nie nauczony, bo przecież nie wolno, bo się ubrudzi, bo zrobi sobie krzywdę - do niedawna nie potrafił śrubki wkręcić

    •  

      pokaż komentarz

      @camilio znajdz mi jakis przedmiot uzytku codziennego ktory wlozysz do gniazdka. Ja takich nie mam. Widelec i noz sa za duze. Jak nie masz przewodow albo srubokretow na wierzchu to twoje dziecko bawiac sie zabawkami jest bezpieczne.

    •  

      pokaż komentarz

      znajdz mi jakis przedmiot uzytku codziennego ktory wlozysz do gniazdka.

      @robo81: Spinka do włosów żony. Moze też bez problemu przegryźć izolację podłączonego przewodu np od lampki, a dzieci którym rosną zęby gryzą wszystko.

      przykład ze schodami świetny; miałem takiego sąsiada, pod kloszem chowany, dwie lewe ręce,

      @wyestymowany: Jakby spadł ze schodów i skręcił kark, albo połamał nóżki to by umiał śrubki wkręcać? To są dwie zupełnie osobne sprawy. Niańczenie dzieci nieadekwatne do wieku, wyręczanie dzieci we wszystkim to jedno. A zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa niemowlakowi to absolutny obowiązek rodzica. Niemowlakowi takich rzeczy nie przetłumaczysz. Rocznemu - dwuletniemu dziecku prędzej, ale nie masz pewności czy czegoś nie odwali. Takie dziecko ma jeszcze nie do końca rozwinięty mózg i myślenie przyczynowo skutkowe. Piłka wylatuje na ulicę to tak sie na tym skupia, że nie pomyśli o rozglądnięciu się na boki. Mimo iż może tak robić idąc z Tobą przez przejście dla pieszych.
      Samodzielność to jedno, bezpieczeństwo to drugie. Problem jest jeżeli adekwatnie do wieku nie zaczyna się pewnych rzeczy odpuszczać, ale nie w przypadku raczkującego (lub nawet nie jak w tym wykopalisku) niemowlaka.

      A niezaradność w dużej mierze wynika moim zdaniem z tego, że rodzice nie włączają dzieci w obowiązki (dla świetego spokoju, żeby nie użerać sie z beczącym dzieckiem które woli się bawić) lub po prostu sami nie wiele potrafią zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog moze pomyliles dziecko z psem bo to pies gryzie wszystko. Kable buty....

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Żarty sobie robisz? Zapytaj kogokolwiek kto ma ząbkujące dziecko.

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog ja mialem dwoje zabkujacych dzieci i wszystkie kable np od lampki czy laptopa cale. Mowisz z wlasnego doswiadczenia ?

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: Pierwsze lepsze linki z google o objawach ząbkowania:

      Najbardziej typowym zwiastunem mleczaków jest obfite ślinienie się. Dodatkowo maluch zaczyna wkładać do buzi wszystko, co tylko znajdzie się w zasięgu jego rączek – do ust trafiają samochodziki, maskotki, grzechotki i inne zabawki. W taki sposób dziecko próbuje uporać się z uciążliwym swędzeniem dziąseł, które może towarzyszyć mu przez kilka tygodni, a nawet miesięcy.

      https://parenting.pl/typowe-i-nietypowe-objawy-zabkowania

      4. Gryzienie. Nieważne co, ważne żeby szybko trafiło między dziąsła! Takimi kategoriami myśli ząbkujący brzdąc. Naszym zadaniem jest przygotowanie czystych i bezpiecznych przedmiotów – gryzaków, świeżych szmatek. Musimy zabezpieczyć też otoczenie (np. barierkę łóżeczka – to w przypadku już tych stojących dzieci) i usunąć wszystko, z czym brzdąc nie powinien mieć absolutnie kontaktu, np. zabawki zwierząt.

      https://www.piwnooka.pl/to-moga-byc-zeby-czyli-11-objawow-zabkowania/

      Dla niemowlaka gryzienie jest to sposób na poznawanie przedmiotu, okazanie podekscytowania, a także poradzenie sobie z bólem, który wywołany jest przez ząbkowanie.

      https://www.zlobki.waw.pl/poradnik.php?z=37&pid=19856

      ja mialem dwoje zabkujacych dzieci i wszystkie kable np od lampki czy laptopa cale.

      @robo81: Mógłbyś zagrać 10 razy w rosyjską ruletkę i przeżyć i co to ma do racjonalności tego zachowania i ryzyka? Rodzice niemowlaków wiele razy zostawiali stojący niezablokowany wózek i nic się nie działo. A tu się stało, bo była lekka pochyłość lub silny wiatr i dziecko walczy o życie. Jaki pozytywny efekt wychwowawczy został przez to osiągnięty? Zabezpieczenie gniazdka kosztuje ~1PLN. Likwidacja przewodów pod napięciem walających sie w pokoju w którym raczkujący niemowlak zostaje czasem bez nadzoru to też żaden koszt. Ostatecznie można go włożyć na moment do łóżeczka. Wystarczy przewidywać, a ryzyko zrobienia dziecku krzywdy zmniejsza się drastycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @stalowyblog co mnie interesuja linki z google. A gniazdka nie sa zabezpieczone bo sie ciagle z nich korzysta i dzieciaki sie ucza do czego sluza. Bardziej bym sie bal zabezpieczyc gniazdko az dziecko urosnie do np 8 lat i pozniej zdjac zabezpoeczenie bo dla dziecka wtedy by bylo to cos nowego. Ktos moze powiedziec ze moze zostawic zabezpieczenia dluzej ale to jeszcze wieksza glupota. Cale szczescie jeszcze mozna wychowywac dzieci jak sie chce.

    •  

      pokaż komentarz

      co mnie interesuja linki z google.

      @robo81: To co się wypowiadasz w sprawie ogółu dzieci ("nie gryzą bo nie są psami") skoro nie interesuje Cie zachowanie normalnych zdrowych ludzkich dzieci?

      Bardziej bym sie bal zabezpieczyc gniazdko az dziecko urosnie do np 8 lat

      @robo81: A po cholere trzymać zabezpieczenie do wieku 8 lat? 2 - 3 lata i wtedy wytłumaczysz do czego służą gniazdka i możesz zdjąc zabezpieczenia.

      dzieciaki sie ucza do czego sluza.

      @robo81: Półroczne czy roczne dziecko nauczy się do czego służy gniazdko? Zrozumie co to jest prąd? Zrozumie co to jest porażenie?

      Cale szczescie jeszcze mozna wychowywac dzieci jak sie chce

      @robo81: Można, choć nie do końca, bo jak się coś stanie to się odpowiada za niedopilnowanie dziecka. Za narażenie dziecka przez pozostawienie go bez opieki jest do 5 lat.

      Maj:

      Dwuletnie dziecko porażone prądem. Włożyło do gniazdka metalowy haczyk (...) Sprawą zajmuje się policja, która prowadzi dochodzenie pod kątem narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      To co się wypowiadasz w sprawie ogółu dzieci ("nie gryzą bo nie są psami") skoro nie interesuje Cie zachowanie normalnych zdrowych ludzkich dzieci?

      @stalowyblog: Jeszcze raz pytam czy piszesz z wlasnego doswiadczenia czy pieprzysz głupoty które wyczytasz na guglu.

      A po cholere trzymać zabezpieczenie do wieku 8 lat? 2 - 3 lata i wtedy wytłumaczysz do czego służą gniazdka i możesz zdjąc zabezpieczenia.

      Ja nie chce trzymać do wieku 2 -3 lat. Ja ich wcale nie miałem. Efekt jest taki że moja młodsza 3 letnia córka umie korzystać z gniazdek bo nie jest to dla niej nic nowego.

      Można, choć nie do końca, bo jak się coś stanie to się odpowiada za niedopilnowanie dziecka. Za narażenie dziecka przez pozostawienie go bez opieki jest do 5 lat.

      No właśnie bo schemat jest taki : Rodzice obwarowują wszystko jak się tylko da a później i tak 100% czasu spędzają z małym dzieckiem. Dlatego pisze że to jest bez sensu. Jak dziecko ma rok to i tak albo ja albo żona byliśmy z nim praktycznie 100% czasu.
      Poza tym roczne dziecko naprawdę musi się postarać żeby przegryźć kabel a co do gniazdek nie ma w swoim otoczeniu zadnych srubokrętów czy innych rzeczy które by mogły włożyć do gniazdka. A sprawne gniazdko można dotykać wsadzać palce i nic się nie stanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze raz pytam czy piszesz z wlasnego doswiadczenia czy pieprzysz głupoty które wyczytasz na guglu.

      @robo81: Ale co ty piszesz wogóle. Oczywiście, że z doświadczenia swojego, moich dzieci, dzieci znajomych rodziny. To jest wiedza ogólna, że niemowlęta gryzą różne rzeczy i nie potrafi rozróżnić rzeczy które można gryźć od rzeczy które nie można gryźć. Pieprzenie głupot to jest pisanie, że tak nie jest bo dziecko nie jest psem.

      Ja nie chce trzymać do wieku 2 -3 lat. Ja ich wcale nie miałem
      Nie obracaj kota ogonem. Twój argument przeciw zabezpieczeniu gniazdek przy niemowlętach był taki, że dziecko w wieku 8 lat nie bedzie wiedziało co to gniazdko więc odpowiadam, piszę o niemowlakach, ewentualnie o dzieciach odrobine starszych a nie 8 latkach.

      Efekt jest taki że moja młodsza 3 letnia córka umie korzystać z gniazdek bo nie jest to dla niej nic nowego.
      Trzyletnie dziecko które w wieku roku czy nawet dwóch miało zabezpieczone gniazdka równie dobrze może umieć korzystać z gniazdka. To nie jest zasługa tego, że raczkując po pokoju miała odbezpieczone gniazdka. Tak samo jak kilkuletnie dziecko potrafi zejść po schodach, mimo iż w wieku niemowlęcym nikt go na schody nie wypuszczał.

      Jak dziecko ma rok to i tak albo ja albo żona byliśmy z nim praktycznie 100% czasu.

      @robo81: I to właśnie o to "praktycznie" chodzi. Od tego wogóle zacząłem:

      Serio znam ludzi którzy zostawiają niemowlaka na kilka minut w pokoju w którym jest plątanina kabli i odbezpieczone gniazdka.

      Co skwitowałeś, że "chrzanię", bo jak sobie gniazdkiem/przewodem może coś zrobić.

      Jak dziecko ma rok i zabezpieczony swój pokój to można wyjść do toalety, czy iść zrobić jedzenie w kuchni, czy odkurzyć mieszkanie zerkając co jakiś czas czy dalej się bawi zabawkami. Zabezpieczenie pokoju to ten święty spokój i wielokrotnie znacznie mniejsze prawdopodobieństwo, że coś przeoczysz i dojdzie do tragedii. I tak, da się przypilnować dziecka bez zabezpieczonych gniazdek, bez łagodnych kantów i bez chowania niebezpiecznych rzeczy z zasięgu rąk. Tylko po co skoro koszt takich zabezpieczeń jest znikomy lub zerowy (przyzywczajenia, nawyki odkładania pewnych rzeczy wyżej itp).

    •  

      pokaż komentarz

      Ja nie chce trzymać do wieku 2 -3 lat. Ja ich wcale nie miałem

      Nie obracaj kota ogonem. Twój argument przeciw zabezpieczeniu gniazdek przy niemowlętach był taki, że dziecko w wieku 8 lat nie bedzie wiedziało co to gniazdko więc odpowiadam, piszę o niemowlakach, ewentualnie o dzieciach odrobine starszych a nie 8 latkach.

      @stalowyblog: Proszę Cię przeczytaj post od początku a nie od połowy....

      Jeszcze raz bardzo się cieszę że jeszcze można wychowywać dzieci po swojemu.
      A zabezpieczającym pokoje przed przegryzieniem kabli przez dzieci jedyne co mogę to współczuć.
      Tak dla Twojej informacji kable 220V są o wiele solidniejsze od kabelka z zasilacza 12V i naprawdę bardziej obawiałbym się że pies go przegryzie niż dziecko. Ale co ja tam wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @smartswiat-com: dokładnie mój syn(miał wtedy koło roku) nauczył się schodzić tyłem z sofy, od razu po tym jak spadł, gdy schodził przodem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @robo81: ja też zabezpieczyłem gniazdka, a małemu zrobiłem tablice manipulacyjną z gniazdkami, przełącznikami, łańcuszkami itp. Wie do czego służą, bo co dzień podłącza tam odkurzacz, przełącza przełączniki (bez efektu, ale cykają) światło w domu też włącza, ale tu nie ma ryzyka że coś się stanie. Na schodach mam bramkę i chyba dzięki niej mam jeszcze syna. Jak raczkował nie miał oporów żeby tam iść, a jak zaczal chodzić to raz zapomnieliśmy ja zamknąć poszedł w dół... Całe szczęście, że złapał go dziadek w połowie schodów i skończyło się na otarciach. Już uprzedzając opinie, rodzice dzielą się na 2 grupy: tych co dziecko spadło z łóżka i tych co się do tego nie przyznają.

      Rozumiem @stalowyblog, że robi wszystko, aby jego dziecko poznając świat nie ucierpiało zbyt poważnie. Ból jest najlepszym nauczycielem, ale są pewne granice. Dziś pozwalam synowi schodzić po schodach samemu, nawet mu mówię że idzie sam, by nie oczekiwał wsparcia, ale go asekuruje 3-4 stopnie niżej by w razie potknięcia nie stała się tragedia. Mały lvl 1.5, a schody proste 14

    •  

      pokaż komentarz

      @rooneq ty myslisz ze dziecko by sie zabilo na schodach ? Spadlo by potluklo sie i zatrzymalo na .... Nastepnym stopniu. Co nie zmienia faktu ze bramke tez mialem.

  •  

    pokaż komentarz

    Przykład z życia wzięty:
    Byłem z 3-letnią córką w parku rozrywki pod Wrocławiem. Takie miejsce do wyżycia się dla dzieci. Trampoliny, rusztowania do wspinania ze zjeżdżalniami, klocki itd., itd.
    Córa skumplowała się z - na oko - rówieśniczką, która też była z ojcem.

    Zaczęły się wspinać na jedno z tych rusztowań - zamków otoczonych siatką zabezpieczającą.
    Ojciec tamtej - za każdym razem podsadzał małą gdy nie miała siły się wspiąć.
    Ja pokazałem mojej żeby jedną nóżką zaparła się o tę siatkę - od razu załapała i spokojnie sama się wspinała, a ja obserwowałem stojąc z boku :)

  •  

    pokaż komentarz

    Dobra. To, że dzieci nie można uchronić przed zagrożeniami domu, grawitacją i innymi takimi to wiemy. Ja mam inne pytanie: czy da się jakoś ten dom i siebie uchronić przed dziećmi? Oto typowy obrazek godziny zero po total anahilation zafundowanym przez kilkunastomiesięczną dziewczynkę
    (ಥ ͜ʖಥ)

    pokaż spoiler Dla tych co nie skumali to taki żarcik. Wiem, że musi się wyszaleć a moim zadaniem jest to codziennie sprzątać jak już pójdzie spać.

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    pokaż komentarz

    Trudno osądzać tę parę z Ustki ( kto nie czytał - o tym jest wpis ze znaleziska ). Można całe życie uważać i przewidywać i wystarczy moment nieuwagi, zmęczenia i tragedia gotowa. Przykład z mojego życia. Sam jestem starym rodzicem mającym oczy dookoła głowy, zęby zjadłem na różnych sytuacjach. Ostatnio zmęczony wracałem wieczorem metrem z rodziną. Coś mnie rozproszyło i nie chwyciłem jak zwykle za rękę dziecka przy wejściu do wagonu. Jak na złość maluch potknął się i zaczął wślizgiwać się do szpary pomiędzy peronem a wagonem. Gdyby nie błyskawiczna reakcja żony, która wyciągnęła z tej pułapki berbecia za fraki byłoby nieciekawie.
    Na samo wspomnienie, aż mnie trzepie...

    •  

      pokaż komentarz

      @takJakLubimy: Ja z pierworodnym ( i jedynakiem wtedy) wjeżdżałem wyciągiem na Chopok. Młody w nosidle, zapięty, nosidło zarzuciłem z przodu. Podczas wjazdu jakoś nisko siedział. Od tej pory wiem, po co na końcach pasków uprzęży są grube przeszycia - pas siedziska wyjechał do opory, zatrzymał się na tej zakładce. 1 cm i młody by leciał 25m w dół.
      Inna akcja - spływ Hańczą, biwak. Wszyscy zajęci rozbijaniem namiotów ale 15 osób dorosłych i może ósemka dzieci - wydawało się, że są bezpieczne. Moja lekko trącona ado córcia oglądała na pomoście gwiazdy. W czarnej pelerynce, szła tyłem patrząc w niebo i... jebła do wody. Cud numer jeden - było płytko, może metr. Numer dwa - zatoczka bez silnego prądu. I numer trzy - przyjaciel akurat szorował zęby na pomoście. Wskoczył jak stał, w pidżamie, polarku i ze szczoteczką w paszczy. Przyprowadził mi młodą przemokniętą do cna... Takie trzy zbiegi okoliczności i żyje dzieciak.
      O śmierci też mógłbym napisać...

    •  

      pokaż komentarz

      @takJakLubimy: @Klekot500: Ja niedawno 4 miesięczniaka wnosiłem po schodach trzymając gondolę za rączkę do przenoszenia. Nie wiem do dzisiaj jak to się stało ale po kilku schodkach się potknąłem, upadłem na kolano, gondolę utrzymałem ale przechyliła się do przodu i młody nakrył się nogami, na szczęście nie wypadł. Chodzę po tych schodach codziennie i nie pamiętam sytuacji żebym się potknął nosząc zakupy, czasem meble czy inne ciężkie i niewygodne przedmioty a tu chwila nieuwagi i ze zwykłej czynności mamy dramat, bo schody kręte i strome a na samym dole kamienna posadzka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Klekot500 napisz bo ciekawie stukasz w klawiature

    •  

      pokaż komentarz

      @takJakLubimy: Jakby wpadł tak ze nie dalibyście rady go wyciągnąć to blokujesz drzwi metra aż do oporu żeby się nie zamknęły. Jeśli jest w widocznym miejscu- zaciągasz ręczny i jeśli w drzwiach jest specjalny przycisk łączący z maszynistą- powiadamiasz o sytuacji.

  •  

    pokaż komentarz

    Niby tacy rozwinięci, niby XXI wiek, ale jak przychodzi co do czego, to w głowach klasyczne średniowiecze i mocno zakorzeniona chęć polowania na czarownice (z podobnym zresztą poziomem słuszności).

    Tekst dobry, ale za ten tekst to bić. Polowanie na czarownice wraz ze stosami to wymysł oświecenia a nie średniowiecza...