•  

    pokaż komentarz

    Najbiedniejsze rodziny też powiększają swoje bogactwo. Wszyscy statystycznie powiększają swoje bogactwo. Dzisiejsza osoba kwalifikowana jako "uboga" ma opływa w luksusy lepsze niż niejeden średniowieczny król. To się nazywa rozwój gospodarczy... a rozwój gospodarczy zawdzięczamy ludziom przedsiębiorczym, gotowym ryzykować całym swoim majątkiem.

    Tacy ludzie (rzadko) trafiają w pewnym momencie na okładkę magazynu Forbes, wzbudzając zazdrość innych.

    Tacy ludzie (dużo częściej) trafiają w pewnym momencie na ulicę bo ich firma bankrutuje, wzbudzając całkowity brak zainteresowania innych ludzi.

  •  

    pokaż komentarz

    Po pierwsze - to jest dyskusja dotycząca generalnie Zachodu, chociaż najbardziej jest to widoczne w USA i UK, gdzie rewolucja neoliberalna lat 80-tych była najgłębsza (winni Reagan i Thatcher). Odpalenie globalizacji spowodowało stagnację dochodu warstw niższych, gdzie "niższe" oznacza tutaj 80% ludzi najmniej zarabiających, jak na załączonym obrazku.

    Dlaczego? Bo globalizacja w aspekcie historyczno-ekonomicznym to eksport źródeł dochodu od zachodniej klasy średniej do społeczeństw krajów rozwijających się, dokonywana za pośrednictwem korporacji i posiadaczy kapitału, którzy słono sobie za to pośrednictwo policzyli.

    I Polska na tym tylko zyskała, bo wbrew propagandzie Polska w Runie to my jesteśmy na końcu odbierającym tego układu. Jesteśmy Chinami Europy, z bardzo rozwiniętym przemysłem, zbudowanym właśnie na relokacji mocy produkcyjnych z Zachodu do Polski.

    Aczkolwiek nie jest tak, że Joe z Montany na tym układzie tylko traci. Zyskuje tańsze produkty konsumpcyjne z importu. Traci na relatywnym wzroście ceny dóbr, których cena zależy głównie od rynku lokalnego (głównie mieszkania).

    Jednak to nie jest tylko kwestia zmian politycznych - globalizacja byłą nieunikniona ze względu na zmiany technologiczne, które stworzyły transgranicznych dostarczycieli usług (internet). Patrząc na to w ten sposób neoliberalizm i minimalizacja granic celnych było sposobem na ucieczkę do przodu i przestawienie gospodarki na nowoczesność (z przemysłu na usługi) w sposób relatywnie mało dotkliwy.

    źródło: i.huffpost.com

    •  

      pokaż komentarz

      @adam2a: W zasadzie więc globalizacja to coś, na czym zyskała ogólnoświatowa biedota (w tym my) kosztem ~20% populacji świata, którą była zachodnia klasa średnia.

      (to ta depresja na wykresie; Polska jest na nim w okolicach szczytu)

    •  

      pokaż komentarz

      I Polska na tym tylko zyskała, bo wbrew propagandzie Polska w Runie to my jesteśmy na końcu odbierającym tego układu. Jesteśmy Chinami Europy, z bardzo rozwiniętym przemysłem, zbudowanym właśnie na relokacji mocy produkcyjnych z Zachodu do Polski.

      Aczkolwiek nie jest tak, że Joe z Montany na tym układzie tylko traci. Zyskuje tańsze produkty konsumpcyjne z importu. Traci na relatywnym wzroście ceny dóbr, których cena zależy głównie od rynku lokalnego (głównie mieszkania).

      @adam2a: Dokladnie tak. I teraz pojawia się pytanie - czy spadek cen dóbr konsumpcyjnych wobec niższych kosztów produkcji rekompensuje Joe z Montany to, że t-shirty teraz szyją chińczyki, a nie amerykanie?

  •  

    pokaż komentarz

    Jak mają się nie bogacić skoro banki drukują miliardy miesięcznie. Gdzie niby trafia ta kasa? Skupienie kapitału jest z dnia na dzień coraz większe.

  •  

    pokaż komentarz

    To jest tylko kosmetyka. Bonzowie rynku kreują popyt i podaż, ustalają pod siebie przepisy. Opletli siecią całą globalną gospodarkę i oni ustalają zasady. Dlatego nie można tego w ten sposób rozpatrywać, bo de facto wszystko należy do nich xD

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora