•  

    pokaż komentarz

    To jest fakt i też to widzę po ludziach (nawet w swojej robocie).. jak do ok 30-stki nie wyrobisz fachu, w którym jesteś jak "ryba w wodzie" i nie masz stałego etatu to jesteś praktycznie nikim (w sensie ekonomii).
    Faktycznie tak jak J.P. mówi - ktoś patrzy w czyjeś CV i jak widzi lukę albo "gówno-pracę" między 20 a 30 rż to się zastanawia z którego drzewa spadł ten człowiek...

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Zgadza się. Cały ten proceder jest tylko pogłębiany, przez popularyzację bezużytecznych kierunków studiów jak europeistyka, turystyka i rekreacja (które są przy okazji bardzo popularne), etc., które w normalnym świecie powinny być rocznym kursem policealnym, a nie 5-letnimi studiami magisterskimi. Produkuje to ludzi nie posiadających ŻADNYCH wartościowych umiejętności, za to roszczeniowo nastawionych do rynku pracy, bo ktoś im nagadał, że jak są magistrami to tworzą "elitę".

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei te kierunki są popularne właśnie przez to że są gówniane. Nie dają żadnej realnej specjalistycznej wiedzy. Ale są łatwe więc każdy kto mniej więcej ogarnia czytanie i pisanie może zostać mgr. I np po turystyce zna się nie wiem, na wyspach greckich i firmach z branży? Lepiej na geografii świata i Europy zna się niejeden nastolatek którego to poprostu interesuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @dwuCebulanParawanu: Dokładnie tak! Zapewnia to iluzję kompetencji bez potrzeby faktycznego wysiłku. Tytuł magistra hotelarstwa, to taki dorosły odpowiednik "dyplomu za udział".

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei no właśnie. Ludzie są karmieni tym jakie to przed nimi są możliwości bez wkładu pracy. A to tak nie działa. Z osób które znam i tych które podziwiam a nie znam osobiście nie widzę żeby sukces był (na jakimkolwiek polu, niekoniecznie zawodowym) możliwy bez pracy i poświęcenia.

      A dziś wpaja się że będzie lekko i fajno. Później nadchodzi rzeczywistość i jeb. Rośnie frustracja bo "ej skończyłem prestiżową szkołę żonglowania sandałami a pracy ni mo bo wszystko to po znajomości" - nie, inni mają dobre prace bo się specjalizowali, albo lubią swoje dziedziny, mają dryg i poświęcili czas. A co sobą reprezentuje takie wieczne dziecko które chce tylko zabawy?

    •  

      pokaż komentarz

      @dwuCebulanParawanu: Tu dotykamy bardzo podstawowych problemów naszej kultury. Niestety panuje powszechna akceptacja wpajania dzieciom, że są niezwykłe i wyjątkowe, jednocześnie ochraniając je przed wyzwaniami, żeby przypadkiem nie poczuły własnych ograniczeń i nie zrobiło się im przykro. W ten sposób produkujemy kolejne już pokolenie bezużytecznych dzieci po 30-tce święcie przekonanych o swojej wyższości nad resztą społeczeństwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei masz racje z tym. Oczywiście nie chodzi o to żeby dziecko "twardo chować" ale taka nadopiekuńczość jaką widać czasem w połączeniu z wpajaniem tego o czym piszesz to kastrowanie (młodych) ludzi - z tego nie wyjdą energiczne ambitne jednostki znające swoje wady i zalety. Tylko ja bym tego nie nazwał takimi słowami jak Ty - jesteśmy niezwykli i wyjątkowi. Tylko nie tak wg mnie jak się to "tłumaczy". Każdy jest wyjątkowy bo sam może kreować rzeczywistość wokół siebie, sam ze sobą powalczyć żeby iść na siłkę albo zostać inżynierem, albo wejść poprostu na jakiś szczyt mimo że nie ma nóg. Brzmi "grubo", ale walka ze sobą to też przestać pić i katować siebie, poznać swoje wady i zalety, no nie wiem - multum. Tu jest wyjątkowość, a dokładnie w tym jak wiele możemy o ile się za to weźmiemy. Uważam że jak ktoś wyrwie się z ostatniej wsi na końcu Polski i nie będzie np chlał jak jego rodzice pracując jako nie wiem, nauczyciel to jest niebywale osiągnięcie. Ale wpaja się że wszyscy zasługują na jachty, a najlepiej bez wysiłku. Jak przeciętnego kogoś zapytasz czego chce od życia albo czym się kieruje to usłyszysz pewnie model samochodu i ogólne frazesy nr moralności (wiem, upraszczanie i generalizuję).

      W ten sposób hodujemy tak jak mówisz kolejnych "chcem bo mnie siem należy" którzy chcą zabawek tylko nawet nie wiedząc że w obecnym etapie życia nie ma szans żeby po nie sięgnęli. Później frustracja i płacz bo życie "zaskoczyło" a osobnik zamiast coś zadziałać na obecną sytuację to załamuje ręce bo nie przystosowany.

      Ale to długo można ciągnąć taki temat. Także zgadzam się że nieciekawie ale cóż zrobić. Lecę do roboty, pozdro.

    •  

      pokaż komentarz

      @dwuCebulanParawanu: Zgadza się. Z małą uwagą.

      Każdy jest wyjątkowy bo sam może kreować rzeczywistość wokół siebie
      Powiedziałbym raczej, że każdy MOŻE stać się wyjątkowym. To nie to samo ;).

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei jeszcze na szybko uwaga do uwagi:

      Jest wyjątkowy choćby przez to że może - jeden sp%!!$%%i inny nie. Jeden będzie astronautą inny będzie robił takie kielbachy że nikt we wsi takich nie ma a trzeci po przepiciu 40lat życia wygra z nałogiem. Pytanie jak ważyć te osiągnięcia. Czy jest sens. Każdy ma swój kawałek do "ogarnięcia" zgodnie ze swoimi możliwościami.

    •  

      pokaż komentarz

      @dwuCebulanParawanu: Prawda, każdy ma swój kawałek do ogarnięcia. Myślę, że każdy byłby w stanie go ogarnąć, ale fakty są takie, że nie każdy to zrobi.

    •  

      pokaż komentarz

      Prawda, każdy ma swój kawałek do ogarnięcia. Myślę, że każdy byłby w stanie go ogarnąć(...)
      @wojna_idei: Niestety nie. Myślę, że to Twoja próba idealizacji świata. Są ludzie, którzy są dobrzy w niemal wszystkim, oraz są również ludzie, którzy się nie nadają do niczego. O tym z resztą mówił prof Peterson w jednym ze swoich wykładów.
      Życie nie jest sprawiedliwe.

      źródło: youtu.be

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Wiesz, że praca to nie tylko etat u kogoś?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan wykopowe mądrości zawsze spoko, ciekaw jestem co masz na myśli mówiąc gównopraca, bo wydaje mi się, że jednak różnie się ludziom życie układa

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaZlaEntropia: Zgadza się! Nigdzie nie mówiłem, że te kawałki są równe ;). Dla niektórych ogarnięcie swojego kawałka może znaczyć założenie firmy i zarządzanie zespołem ludzi, zmieniając życie swoje i innych na lepsze. Dla innych szczyt możliwości może oznaczać zostanie naprawdę dobrym śmieciarzem. Oczywiście jedna z tych dróg ma nieporównywalnie większy wpływ na społeczność niż druga, ale bycie dobrym śmieciarzem też jest ważne. Jestem pewien, że każdy kto ma kiepskiego śmieciarza na osiedlu może to powiedzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadza się. Cały ten proceder jest tylko pogłębiany, przez popularyzację bezużytecznych kierunków studiów jak europeistyka, turystyka i rekreacja (które są przy okazji bardzo popularne), etc., które w normalnym świecie powinny być rocznym kursem policealnym, a nie 5-letnimi studiami magisterskimi. Produkuje to ludzi nie posiadających ŻADNYCH wartościowych umiejętności, za to roszczeniowo nastawionych do rynku pracy, bo ktoś im nagadał, że jak są magistrami to tworzą "elitę".

      @wojna_idei: Studiowałem europeistykę i zapewniam, że żadne z kolegów i koleżanek nie jest i nie było roszczeniowo nastawionych do rynku pracy. W miarę szybko się zorientowaliśmy, co nas później czeka. Niektórzy porobili dodatkowe kierunki, inni zrezygnowali w trakcie. Ci, którzy zdecydowali się dobrnąć do końca, musieli sobie jakoś poradzić i teraz albo pracują w lepszej lub gorszej pracy w kraju albo za granicą.

      Kierunek rzeczywiście bezużyteczny prawie totalnie, choć nie od początku było to wiadome - ja sam na ten przykład byłem bodajże drugim czy trzecim rocznikiem, który się na te studia zapisał. Przypomnę kontekst - niedawne wstąpienie Polski do Unii Europejskiej, perspektywy zatrudnienia przy wnioskach unijnych w prywatnych firmach oraz urzędach, możliwości pracy w instytucjach unijnych. Tym nas mamili, ale prawda oczywiście jest taka, że praktycznie nikt nie pracuje w 'zawodzie'. To trochę jak z szałem na zarządzanie parę lat wcześniej - mnóstwo chętnych, bo rzeczywiście był przez chwilę taki moment, że bez problemu pracę znajdowali nawet najmniej ogarnięci magistrzy - takie było ssanie.

      Nie zrzucałbym więc winy na konkretne kierunki, a raczej na beznadziejne (a właściwie nieistniejące) doradztwo rozwoju/kariery na etapie liceum albo nawet gimnazjum. Gdyby uczniowie zostali choć trochę uświadomieni tego, co ich czeka, być może podjęliby bardziej rozsądne decyzje. Ja na ten przykład na pewno wybrałbym inaczej.

    •  
      t............n

      +7

      pokaż komentarz

      Cały ten proceder jest tylko pogłębiany, przez popularyzację bezużytecznych kierunków studiów jak europeistyka, turystyka i rekreacja

      @wojna_idei: Tak się składa, że mam kumpli po obu tych kierunkach, jeden jest etatowym kierownikiem projektów unijnych, drugi szefuje ekipie hotelowej obecnie w Dubaju. Obaj trzepią bardzo dobry hajs. Myślę, że sporo ludzi mogłeś obrazić ( ͡° ͜ʖ ͡°) To nie jest kwestia studiów a tego, co człowiek po nich robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: @wojna_idei:
      Zawsze mozna zmienić swoje życie. Nawet po 30, nie mając doświadczenia możesz stać się wartościowym pracownikiem na rynku pracy. No ale jest to co raz cięższe wraz z upływem lat.
      To tak jakbyś leciał samolotem z bakiem paliwa nie majac pojecia ile tego paliwa zostało. Im dluzej lecisz, tym musisz mocniej odbic w lewo lub w prawo, aby zmienić kierunek w ktorym zmoerzasz.

      Wiec zgadzam sie z Wami w 50%

    •  

      pokaż komentarz

      @thismortalcoin: Gratuluję sukcesu Pańskim znajomym. Jestem pewien, że ciężko na niego zapracowali. Mimo to warto zwrócić uwagę np na fakt, że turystyka i rekreacja jest w czołówce kierunków produkujących bezrobotnych w Polsce.
      http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-te-kierunki-produkuja-bezrobotnych,nId,1113647

    •  
      t............n

      -1

      pokaż komentarz

      @wojna_idei: oczywiście, ale nie dlatego, że kierunki same w sobie są złe - wręcz przeciwnie. Przecież hotelarstwo w Polsce przeżywa prawdziwy rozkwit, hotele powstają, są coraz bardziej ekskluzywne bo robi się moda na podróżowanie do Polski i po Polsce. Problemem są ludzie, którzy idą na te studia. W zdecydowanej większości nie mający kompletnie pomysłu na życie i uważający, że sam papier magistra coś im daje.

    •  

      pokaż komentarz

      @thismortalcoin: Ośmielę się nie zgodzić. Fakt, że hotelarstwo przeżywa rozkwit, nie znaczy, ze potrzebujemy dużo magistrów hotelarstwa. Potrzebujemy dużo pracowników hoteli. Pracowników, których można przyuczyć do zawodu w ciągu kilkumiesięcznego kursu. Nie ludzi, którzy przez 5 lat zdobywali wiedzę z której 99% im się nie przyda, za to mają tytuł magistra i poczucie wyższości nad technikiem spawalnictwa, który notabene posiada umiejętności znacznie wyżej cenione na rynku pracy.

    •  

      pokaż komentarz

      @lubiekaszezeskwarkami: no mnie się właśnie wydaje, że to jest ktoś z pokolenia niewolników, którzy uważają, że pracuje się tylko jak się jest zatrudnionym u kogoś w zakładzie. Ja jako wolny strzelec nigdy nie byłem nigdzie zatrudniony na etacie, żyję (całkiem nieźle) z drobnych projektów realizowanych dla firm, dokształcam się na własną rękę i sam decyduję kiedy co robię, czy to w nocy czy o 5 rano. Ciężko zrobić z tego CV, bo jeden rok by zajął kilka stron A4 z drobnostkami, ale z drugiej strony nie mam potrzeby takiego czegoś jak CV w ogóle przygotowywać.

    •  
      K........3

      +15

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: a ja myślałem, że bycie dorosłym to branie odpowiedzialności za siebie i swoje wybory,a nie doświadczenie wpisane do CV

      pokaż spoiler Z takim nastawieniem nie dziwcie się że ktoś wybiera gówno-kierunek jeśli zamiast zadać sobie pytanie jakie ma ambicje, pod wpływem presji rodziny lub grupy znajomych aby studiować

    •  
      t............n

      +6

      pokaż komentarz

      @wojna_idei: wiesz, turystyka i hotelarstwo to nie jest tylko praca w hotelu, ale też: organizacja wycieczek, bycie przewodnikiem, rezydencja, zarządzanie obiektami turystycznymi itp itd. Wbrew pozorom - wielu specjalistów. Upierałbym się jednak, że problemem nie jest sam kierunek a jego popularność wśród ludzi o dość małych ambicjach i umiejętnościach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Różnie to bywa. Przed 30 pracowałem jako realizator dźwięku, prezenter radiowy. Zanim tego nie "zaciemniłem" w CV nikt nie chciał ze mną gadać. Nawet jeśli aplikowałem na stanowisko magazyniera, konserwatora, wklepywacza danych .. .

    •  

      pokaż komentarz

      To jest fakt i też to widzę po ludziach (nawet w swojej robocie).. jak do ok 30-stki nie wyrobisz fachu, w którym jesteś jak "ryba w wodzie" i nie masz stałego etatu to jesteś praktycznie nikim (w sensie ekonomii).
      Faktycznie tak jak J.P. mówi - ktoś patrzy w czyjeś CV i jak widzi lukę albo "gówno-pracę" między 20 a 30 rż to się zastanawia z którego drzewa spadł ten człowiek...


      @Wasz_Pan: Ehhh tyle było ludzi którzy przeczą tej teorii, że serio nie wiem jak można brać ją jako prawdę objawioną.

    •  

      pokaż komentarz

      Dla niektórych ogarnięcie swojego kawałka może znaczyć założenie firmy i zarządzanie zespołem ludzi, zmieniając życie swoje i innych na lepsze. Dla innych szczyt możliwości może oznaczać zostanie naprawdę dobrym śmieciarzem.

      @wojna_idei: Niestety ale wciąż idealizujesz. Dla niektórych nie ma żadnego kawałka. Nic. Są ludzie, którzy nie nadają się nawet do prostych robót jak bycie śmieciarzem czy sprzątaczką. Są dla nich zwyczajnie zbyt skomplikowane, żeby je dobrze wykonywać. Zobacz, w Polsce ludzi z IQ < 83(dla StD = 15) jest około 14% z IQ < 80 około 10%.
      Już ze względu na same zdolności umysłowe, do "tortu" nie ma dostępu około 10% populacji, a są przecież jeszcze inne czynniki.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaZlaEntropia: Ja to wszystko rozumiem. Zdaję sobie sprawę jak wygląda rozkład IQ w społeczeństwie i jak niewiele opcji zawodowych (zwłaszcza w cywilizacji wysokich technologii) jest dostępnych dla jego dolnych partii. Absolutnie nie powiedziałbym jednak, że człowiek z IQ 80 nie może rozwijać się w konstruktywnym kierunku na swoim poziomie i korzystnie wpływać na swoje otoczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      Absolutnie nie powiedziałbym jednak, że człowiek z IQ 80 nie może rozwijać się w konstruktywnym kierunku na swoim poziomie i korzystnie wpływać na swoje otoczenie.

      @wojna_idei: Możesz podać przykład, jak taka osoba może korzystnie wpływać na swoje otoczenie?
      Z ekonomicznego punktu widzenia, taka osoba jest obciążeniem, i to nie małym.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaZlaEntropia: Zgadza się. W ujęciu ekonomicznym taka osoba jest w dzisiejszym świecie niemal bezużyteczna. Tak się składa, że znam taką osobę. Nie wiem jakie dokładnie ten człowiek ma IQ, ale jest gdzieś na granicy formalnego upośledzenia umysłowego. Mimo to jest on jednym z najradośniejszych i najbardziej chętnych do pomocy ludzi jakich znam. Zawsze pierwszy jest chętny gdy trzeba zorganizować coś dla swojej grupy zainteresowań w której się udziela. Mam na myśli rzeczy zupełnie proste, jak rozładowanie jakiegoś sprzętu, czy przeprowadzenie zbiórki. Nie ma to oczywiście prawie żadnej wartości ekonomicznej, pewnie ktoś inny mógłby to zrobić lepiej, ale ten człowiek jest żywym przykładem do naśladowania i mobilizuje do wysiłku ludzi dookoła siebie przez własne zaangażowanie na swoim poziomie. Wypracowanie takiej postawy na pewno nie obyło się dla niego bez wysiłku.

      Nie twierdzę absolutnie, że większość takich ludzi działa podobnie. Jestem pewien, że jest im znacznie ciężej być w jakikolwiek sposób przydatnym dla otoczenia niż reszcie społeczeństwa. Wydaje mi się jednak, że mówienie, że są oni bezużyteczni, ponieważ nie potrafią wytworzyć dobra ekonomicznego, mija się z prawdą.

    •  

      pokaż komentarz

      Studiowali europeistykę [..] Kierunek rzeczywiście bezużyteczny prawie totalnie, choć nie od początku było to wiadome
      @Vielokont: Iksde :D

      Nie zrzucałbym więc winy na konkretne kierunki, a raczej na beznadziejne (a właściwie nieistniejące) doradztwo rozwoju/kariery na etapie liceum

      Nie wiem jaką "karierę" ma zrobić gość któremu trzeba doradzać kim ma być, bo chociaż jest już dorosły - to nic go nie interesuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @JanuszSebaBach: zapewne dlatego, ze pracodawka ktory poszukuje malarza nie oczekuje od niego swietnej dykckcji. ale dlaczegoz praca w radio mialaby byc hanbiaca dla magazyniera?

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadza się. W ujęciu ekonomicznym taka osoba jest w dzisiejszym świecie niemal bezużyteczna.

      @wojna_idei: Nie tylko bezużyteczna, taka osoba ma ujemną wartość. Nie dość, że takiej osobie trzeba zapewnić jedzenie, ubrania, leczenie i tym podobne, ale i należy jeszcze doliczyć koszt alternatywny w postaci produktywnego czasu osób, które taką jednostką muszą się zajmować.

      (...) większość takich ludzi działa podobnie.
      Wątpliwe. Tym bardziej, że inteligencja ma odwrotną korelację z przestępczością.

      Wydaje mi się jednak, że mówienie, że są oni bezużyteczni, ponieważ nie potrafią wytworzyć dobra ekonomicznego, mija się z prawdą.
      Tutaj jestem innego zdania. Powiem więcej, nie tylko bezużyteczni ale i szkodliwi, głownie ze względu na koszty utrzymania, przestępczość, prawa wyborcze i możliwość rozmnażania.

      Żeby nie było niedomówień. Bardzo Cię szanuję za to co robisz. Kimkolwiek jesteś, robisz kawał dobrej roboty.
      Naciskałem na określenie (nie)przydatności takiej jednostki, bo uważam, że nadmierna empatia doprowadziła świat zachodni w miejsce, w którym teraz jest, i prowadzi dalej...
      Nadmierna empatia w stosunku do czynników zewnętrznych jak i wewnętrznych.
      A teraz, trochę przekoloryzowany przykład.
      Weźmy taką statystyczną jednostkę 80 IQ.
      Seba. Skończona szkoła zawodowa(albo i nie). Pierwsze dziecko jeszcze przed 18-stką, po zakrapianej imprezie. Już od samego początku na zasiłkach. Główna rozrywka to alkohol, drobne kradzieże, robienie dzieci.
      Do 50 roku życia, 7 dzieci i kilka wyroków w zawiasach. Alkoholizm spowodował zwłóknienie wątroby, ale dzięki drogim lekom finansowanym z budżetu państwa, Seba będzie mógł cieszyć się życiem jeszcze przez kilka lat.
      OK, teraz przykład z drugiej strony.
      Jest sobie Piotrek. Edukacja od samego początku nie sprawiała mu kłopotów, bez problemu dostał się na wymarzone studia mając jeden z najlepszych wyników. Z uwagi, że zależało mu na dobrej przyszłości, cały czas pracował by wiele osiągnąć. Studia zdał z najlepszym wynikiem na roku. Po studiach stał się członkiem zespołu badawczego. W wieku 30 lat ożenił się z Marysią, ale wiedział, że musi jeszcze trochę odłożyć na pewną przyszłość, nim zdecyduje się na potomka. Piotrek doczekał się swojego jedynego potomka w wieku 35 lat. Ciężka, wieloletnia praca Piotrka i jego zespołu przyniosła efekty. Udało im się opracować nową, tańszą i bardziej wydajną metodę produkcji nawozów sztucznych.
      Dzięki Piotrkowi ceny żywności na całym świecie spadły o 5%.
      Niby dwóch "wartościowych" i "równie ważnych" ludzi, ale wpływa na otoczenie trochę inne. Racja?
      Uważam, że bez ograniczenia tej nadmiernej empatii i podjęcia radykalnych kroków nasza cywilizacja nie przetrwa.
      Uważam, że należy mocno ograniczyć socjał, odebrać prawa głosu ludziom, których wkład do budżetu jest ujemny albo zerowy, oraz sterylizować ludzi upośledzonych psychicznie i recydywistów.

    •  

      pokaż komentarz

      @brednyk: Wydaje mi się że ograniczeni pracodawcy boją się jak ognia pracownika, który jest w jakimś nawet nieznaczącym względzie lepszy od nich.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaZlaEntropia:
      1. Podbudowujesz swoją tezę o braku wartości człowieka jakimś kompletnie przekoloryzowanym i przechodzącym ze skrajności w skrajność przykładem, który kompletnie nic nie pokazuje i nie znaczy.
      2. Świat zachodni jest teraz tak niesamowicie zagrożony przez swoją empatię? Chyba nie zwróciłeś uwagi, że żyjesz w jednym z najlepszych okresów dla człowieka. Gdzie niby według ciebie zmierza ten zarażony empatią świat zachodu?
      3. Wskazujesz na podjęcie jakichś radykalnych kroków bo cywilizacja upadnie? Ilu było takich "proroków" jak ty przez wszystkie epoki? Aż tak złe prognozy dzisiaj oblegają nasz cały świat?
      4. Powołujesz się na materiał gościa, który usilnie próbuje skorelować wartość IQ z pewnymi schematami, a dzisiaj często się mówi, że te wszystkie wartości ilorazu inteligencji to mit, który przedstawia tylko ściśle określone elementy z inteligencji człowieka i opisuje wręcz nieistniejącą rzeczywistość. Na faktyczny obraz każdego z nas wpływa jeszcze multum innych zmiennych, a nie jakiś wyliczony wskaźnik, który bierze pod uwagę tylko ich małą część.

      Zgodzę się z @wojna_idei że pod względem ekonomicznym możemy dojść do wniosku, że są bezużyteczni, ale nie samą ekonomią i czystymi kalkulacjami człowiek żyje, bo jesteśmy po prostu zbyt skomplikowani by każdego podstawić pod czysty rachunek matematycznych zysków i strat.

    •  

      pokaż komentarz

      @WielkaZlaEntropia:

      (...) większość takich ludzi działa podobnie.
      Wątpliwe. Tym bardziej, że inteligencja ma odwrotną korelację z przestępczością


      Napisałem:

      Nie twierdzę absolutnie, że większość takich ludzi działa podobnie.

      Zakładam, że to przeoczenie, a nie celowa manipulacja ;).

      Odnoszę wrażenie, że się nie do końca rozumiemy. Ja się jak najbardziej zgadzam, że ludzie tacy jak Seba z przykładu są głównie szkodnikami społecznymi. Nie zgadam się jedynie z twierdzeniem, że osoba z IQ80 NIE MOŻE być przydatna społecznie. Odrzucam tylko tezę, że tacy ludzie są fizycznie niezdolni do bycia użytecznym. Zdaję sobie przy tym sprawę, że jest to dla nich znacznie trudniejsze niż dla większości społeczeństwa i zapewne większość takich osób takiego wysiłku po prostu nie podejmie.

      @MatiBicek:
      Bardzo ładnie ujęte:

      nie samą ekonomią i czystymi kalkulacjami człowiek żyje, bo jesteśmy po prostu zbyt skomplikowani by każdego podstawić pod czysty rachunek matematycznych zysków i strat.

      Niestety z prawie całą resztą posta muszę się nie zgodzić. Spora część świata zachodniego naprawdę jest skażona empatią, która uniemożliwia jego mieszkańcom racjonalne odpowiadanie na agresję w nich skierowaną. Rozumiem, że IQ jest tematem wysoce niepopularnym, ale to głównie dlatego, że wnioski z niego wypływające są tak bolesne. Nauka bardzo wyraźnie pokazuje korelacje np. niskiego IQ z przestępczością. Zachęcam do poczytania literatury naukowej na ten tema, można się nieźle przerazić. To, że często "mówi się", że to wszystko mit wypływa zwykle z niechęci do przyjęcia do wiadomości brzydkiej prawdy na ten temat.

      Gdzie niby według ciebie zmierza ten zarażony empatią świat zachodu?

      Bardzo dobre pytanie. Na to pytanie można znaleźć odpowiedź. Wystarczy zacząć uczyć się powszechnie dostępnej wiedzy na temat Europy, w tematach o których nikt nie chce mówić. Przygodę z niewygodną prawdą polecam zacząć tutaj:
      https://www.youtube.com/watch?v=kPLi3Y_ySCw

    •  

      pokaż komentarz

      1. Podbudowujesz swoją tezę o braku wartości człowieka jakimś kompletnie przekoloryzowanym i przechodzącym ze skrajności w skrajność przykładem, który kompletnie nic nie pokazuje i nie znaczy.
      @MatiBicek: Jak najbardziej znaczy. Jest to przekoloryzowany przykład statystycznego człowieka nisko i wysoko inteligentnego. Odwrotna korelacja przestępczości z IQ jest dość dobrze udowodniona. Dodatkowa największa przestępczość przypada w okolicach 80-90. Związek pomiędzy osiągnięciami naukowymi, dochodami a IQ jest OGROMNY i bardzo dobrze udowodniony. Również nastoletnie ciąże i dzietność jest odwrotnie skorelowana z IQ.

      2. Świat zachodni jest teraz tak niesamowicie zagrożony przez swoją empatię? Chyba nie zwróciłeś uwagi, że żyjesz w jednym z najlepszych okresów dla człowieka. Gdzie niby według ciebie zmierza ten zarażony empatią świat zachodu?
      Tak. Świat zachodni zawdzięcza swoją przewagę głównie rewolucji przemysłowej a następnie zimnemu kapitalizmowi, który dość długo się po tym utrzymywał. Tamte czasy nie był bogate w empatie.
      Gdzie zmierza ten empatyczny świat zachodu? Tam gdzie zmierzały inne empatyczne cywilizacje - do upadku i podbicia przez silniejszą kulturę. Ten schemat się powtarzał wiele razy w historii ludzkości.
      Łap:
      http://physicsoflife.pl/e-books/glubb-fate_of_empires/Glubb_John_The_Fate_of_Empires_and_Search_for_Survival.html

      3. Wskazujesz na podjęcie jakichś radykalnych kroków bo cywilizacja upadnie? Ilu było takich "proroków" jak ty przez wszystkie epoki? Aż tak złe prognozy dzisiaj oblegają nasz cały świat?
      W dziejach ludzkości było wiele kulturowo wysokorozwiniętych cywilizacji. BYŁO i już nie ma.
      Jeszcze raz zachęcam do zapoznania się z wyżej przesłaną publikacją. Dodam jeszcze, że powstała w 1976 roku, na długo przed jakimkolwiek kryzysem imigracyjnym. Niestety ale świat zachodu jest już w ostatniej fazie.

      4. Powołujesz się na materiał gościa, który usilnie próbuje skorelować wartość IQ z pewnymi schematami, a dzisiaj często się mówi, że te wszystkie wartości ilorazu inteligencji to mit, który przedstawia tylko ściśle określone elementy z inteligencji człowieka i opisuje wręcz nieistniejącą rzeczywistość. Na faktyczny obraz każdego z nas wpływa jeszcze multum innych zmiennych, a nie jakiś wyliczony wskaźnik, który bierze pod uwagę tylko ich małą część.

      Mit? IQ jest bardzo mocnym predyktorem sukcesu zawodowego i naukowego. Większość badań wskazuje, że IQ lepiej przewiduje sukces w późniejszym życiu niż pracowitość.

      który przedstawia tylko ściśle określone elementy z inteligencji człowieka
      Nie ma czegoś takiego jak różne inteligencje, jak do tego zmierzasz. Masz po prostu general intelligence(g-factor), który jest dość dobrze określony poprzez IQ.

      Na faktyczny obraz każdego z nas wpływa jeszcze multum innych zmiennych
      Oczywiście, całkowicie się zgadzam. IQ jest tylko jednym z wielu czynników wpływających na sukces w życiu danej jednostki, ale jest czynnikiem najsilniejszym, najbardziej istotnym i niestety często nie do przeskoczenia.

      bo jesteśmy po prostu zbyt skomplikowani by każdego podstawić pod czysty rachunek matematycznych zysków i strat.

      To jest Twoje zdanie, a nie stwierdzenie faktu. Domyślam się również, że niezbyt poparte dowodami, a prędzej irracjonalny, emocjonalny wywód. Ludzie mają tendencje do wyolbrzymiana swojej wyjątkowości i skomplikowania, podczas gdy zachowanie ludzi można opisać, wyjaśnić a nawet modelować.
      Przykładowo, relacje międzyludzkie, relacje damsko-męskie dobrze tłumaczy psychologia ewolucyjna. Powiem więcej, wykazują duże podobieństwo do wielu innych zwierząt stadnych.

    •  

      pokaż komentarz

      Napisałem:

      Nie twierdzę absolutnie, że większość takich ludzi działa podobnie.

      Zakładam, że to przeoczenie, a nie celowa manipulacja ;).

      @wojna_idei: Źle napisałem. Tamta część wypowiedzi miała jedynie podkreślić, że takie zachowanie jest raczej rzadkością. To "wątpliwe" zostało z innego zdania, które usunąłem.

      Nie zgadam się jedynie z twierdzeniem, że osoba z IQ80 NIE MOŻE być przydatna społecznie. Odrzucam tylko tezę, że tacy ludzie są fizycznie niezdolni do bycia użytecznym. Zdaję sobie przy tym sprawę, że jest to dla nich znacznie trudniejsze niż dla większości społeczeństwa i zapewne większość takich osób takiego wysiłku po prostu nie podejmie.

      Uważam że o ile osoba z IQ 80 jeszcze mogłaby być w jakiś sposób przydatna, to jak zejdziemy trochę niżej,
      w optymistycznym wariancie mamy zabawkę za >1 mln PLN, na którą składa się całe społeczeństwo.
      Czy coś, co oferuje korzyści niewspółmiernie niskie w stosunku do kosztów jest użyteczne? Taka jednostka nie ma swojego "kawałka tortu". Taka jednostka zjada czyiś kawałek.

      Bardzo ładnie ujęte:
      Odpisze jak koledze wyżej. Ludzie mają tendencje do wyolbrzymiana swojej wyjątkowości i skomplikowania.
      Pozdrawiam.

    • więcej komentarzy(28)

  •  

    pokaż komentarz

    Myślę, że uniwersytety tylko to ułatwiają. Można pójść na studia, żeby niczym się nie stawać.

    Trafia w sedno (4:57). Wiele kierunków studiów tylko sztucznie wydłużają dzieciństwo, jednocześnie w ogóle nie rozwijając człowieka. Można przesiedzieć 5 lat w studenckiej auli i opuścić uczelnie w takim stanie, w jakim się do niej przychodziło. Masz 25 lat i nadal nie wiesz co zrobić ze swoim życiem. Nie masz pracy, nie masz mieszkania, nie masz rodziny ani dobrych rokowań na ich zdobycie. Jesteś dzieckiem. Jesteś nikim.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: Zgadza się! Całkiem sporo kierunków, jest nie tyle bezużytecznych co szkodliwych. Po tych pięciu latach wychodzisz w gorszym stanie niż wchodziłeś, bo masz niesłuszne przekonanie o posiadaniu jakieś wartości na rynku pracy. To jest o tyle duży problem, że nadal wielu licealistów po prostu tego nie wie i czują, że w jakiś sposób "powinni" iść na studia. Dlatego jak tylko mam okazję staram się podpytać takich ludzi, jaki mają na to plan i czy nie dałoby się tego samego osiągnąć np. kursem policealnym 3 razy szybciej.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: Wiele informacji przekazywanych na studiach można przekazać w znacznie krótszym czasie, poza kierunkami takimi jak medycyna czy prawo spokojnie 2-3 lata wystarczą, więcej to już strata czasu i sztuka dla sztuki. Do tego przydałoby się dać więcej zajęć praktycznych, aby student po ukończeniu faktycznie miał już fach w ręku, a nie był zielonką pełną wiedzy książkowej i pojęć które nijak się mają do autentycznej pracy. Cały system edukacyjny musiałby być przebudowany. Ułatwiłoby to też życie osobom które decydują się na zmianę fachu w późniejszym wieku. Trzy lata zaocznie da się zrobić, ale pięć lat to już jest za długo.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei Niestety często tak jest, że pracodawca z jednej strony wymaga papierka potwierdzającego ukończenie studiów, a z drugiej, jak widzi wiek 25 lat i brak doświadczenia w cv, to mówi do widzenia. A przecież, nie licząc praktyk wakacyjnych, raczej nieczęsto zdarza się studiować i jednocześnie pracować w zawodzie.
      Trzeba po prostu być wytrwałym i szukać roboty tak długo, aż się coś znajdzie, a nie płakać, że zły system zrobił ze mnie duże dziecko.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: Bo w założeniu idzie się tam rozwijać bardziej duchowo niż stricte pod kątem konkretnych umiejętności. Przykładacie do studiów logikę z zawodówy i dlatego wam gówno z tego wychodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty: Prawda, jeśli ktoś skończył jako to "duże dziecko" to zazwyczaj sam sobie na to zapracował. Jednocześnie można zauważyć, że popularne obecnie zachowania społeczne mogą temu sprzyjać. Społeczeństwo jest między innymi po to, żeby walnąć cię przez łeb jak robisz sobie krzywdę. Nasze po prostu ostatnio trochę to zaniedbuje "żeby nikomu nie zrobiło się przykro".

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei: problem ze studiami jest taki, że jak tam idziesz tam mając 19 lat, to wierzysz tym ludziom. w końcu to profesorowie, doktorzy itd, elita. Komu nie wierzyć jak im, że Cię przygotują dobrze i w ogóle?

    •  

      pokaż komentarz

      @boltzman: Na pewno nie ludziom, którzy w żaden sposób nie są rozliczani z tego czy nauczyli cię czegoś przydatnego czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-wojcieszek: Otóż to. Takie są założenia idei uczelni wyższej od samego początku jej powstania. Uniwersytet to kuźnia elit i "garnek", w którym warzy się "zupę twórczego fermentu", która po woli przenika sobie to społeczeństwo, częściowo osiadając na wierzchu i stanowiąc najbardziej wartościową, twórczą jego warstwę. Nie powinna być to z samego założenia fabryka papierków potwierdzających kwalifikacje. Tą rolę spełniały kiedyś organizacje cechowe. Jeśli zatem uczelnie wyższe za bardzo poszły w stronę cechów nadających certyfikat po odbębnieniu procedury dopuszczającej, to znaczy, że coś rozwinęło się w złym kierunku i nie jest to wina tylko samych organizatorów tego systemu, ale też społeczeństwa które, takiej narracji w tym temacie oczekiwało i taką narrację narzuciło, a Polska jest tego świetnym przykładem.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojna_idei: Masz rację, ale ogólnie nie jest to takie oczywiste dla 19 latka jak idzie na studia. Już na trzecim semestrze wiedziałem, że to był błąd. Ale sobie poradziłem w inny sposób. Ja, jak tam szedłem to myślałem, że oto przyjęli mnie do "szkoły inżynierów. Szkoła inżynierów, dzizus k%#$a ja pierdole."

    •  

      pokaż komentarz

      @boltzman: Zgadza się. Dlatego właśnie społeczeństwo powinno w jakiś sposób doradzać młodym ludziom jak nie zrobić sobie takiej krzywdy albo wskazywać na wartościowe wzorce do naśladowania. Zamiast tego często można usłyszeć: "idź, realizuj swoje pasje, będziemy z ciebie dumnie nieważne co zrobisz ze swoim życiem".

    •  

      pokaż komentarz

      Takie są założenia idei uczelni wyższej od samego początku jej powstania.
      Założenia które powstały w zupełnie innym otoczeniu społecznym.

      Uniwersytet to kuźnia elit i "garnek", w którym warzy się "zupę twórczego fermentu", która po woli przenika sobie to społeczeństwo
      Sranie w banie i usprawiedliwianie się przez tych, którzy w tym systemie pracują. To jest myślenie rodem z XIX wieku, gdzie uczelnie wyższe zajmowały się głównie kształceniem przyszłych pracowników naukowych tychże uczelni.
      Teraz co roku kilkaset tysięcy ludzi trafia na studia. Jakim cudem to mają być kuźnie elit? Byłyby, gdyby nie szły w masówkę, w ciągnięcie kasy z budżetu poprzez łapanie kogo popadnie.

      Nie powinna być to z samego założenia fabryka papierków potwierdzających kwalifikacje

      @kult_cwaniaka: Żeby chociaż to potrafiły robić. W wielu przypadkach to są tylko fabryki papierków, które nic nie znaczą.

      Jeśli zatem uczelnie wyższe za bardzo poszły w stronę cechów nadających certyfikat po odbębnieniu procedury dopuszczającej, to znaczy, że coś rozwinęło się w złym kierunku i nie jest to wina tylko samych organizatorów tego systemu
      A czyja niby. Rozpieprzono szkolnictwo zawodowe, więc społeczeństwo musiało znaleźć sobie jego namiastkę. Do dziś pamiętam końcówkę lat 90 i pieprzenie różnych profesorków jak to bardzo nam brakuje osób z wyższym wykształceniem i jak bardzo odbiegamy pod tym względem od zachodu. No i mamy dzisiaj efekty tego pompowania statystyk.

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty: Pod sobą miałem kiedyś samych magistrów, a jeden był nawet doktorem.
      Do tej pory moja firma nie ma mojego CV.
      Pracuję już w firmie 17 lat.
      Rozmowę o pracę przeprowadzałem z byłym szefem mnie zatrudniającym przed biurowcem na fajce.
      Nie byłem ogolony, byłem w moim ulubionym swetrze z dziurami.
      Chyba go ująłem tym, że na pytanie, co pan umie odpowiedziałem "umiem wkładać dyskietkę do napędu".
      Po dwóch tygodniach zostałem rzucony na helpdesk. (normalnie wtedy szkolenie helpdeska trwało dwa miesiące)
      na nocki.Kurwa.
      Przez te nocki sam rozwalałem system na którym pracowałem, miałem tylko szczątkowe informacje, nikt nie dzielił się wiedzą.
      Uporczywością/chęcią poznania działania systemu/metodą prób i błędów skonfigurowałem jeden typ nowych kart.
      Szef byłego szefa kiedyś przychodzi i pyta się byłego szefa, jaki status jest obsługi nowych kart.
      Były szef "pracujemy nad tym", ja radośnie "ale to już działa", jak głupi, niedoświadczony chuj( ͡° ͜ʖ ͡°).
      No to mnie awansowali na second level support ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      Ok, były szef mówi, że trzeba zrobić stanowisko do szkoleń na jutro, bo obiecał pół roku temu że będzie.
      No to dzidziaka, co wprowadził LTSP w innej pracy, przez noc przeflashował cienkie klienty na obsługę linuxa, w głównym systemie porobił odpowiednie zmiany, ło k$%%a wszystko działa. (przeflashowanie to był akurat najmniejszy problem, dostosowanie reszty, by działało, to był k$%%a myk)
      Dowiedział się szef byłego szefa o tym, popatrzył, stwierdził "tego nie dało się zrobić, bo autorzy naszego softu twierdzili, że się nie da"
      Potem chodził i się chwalił, że w Polsce niemożliwe jest od ręki, a cudy też robimy, ale trzeba dać trochę czasu.

      Potem z kolegą zrobiliśmy coś podobnego przy przejściu dużej sieci do nas.

      Trzeba było zrobić podobną konfigurację, ale już na normalnych PC.

      Zonk, z 20 czy 24 dysków zadziałało ok. 16, reszta nawet się nie uruchomiła. (wszystko wyjęte z oryginalnego wzmacnianego fabrycznego opakowania).

      Nieważne.

      Pod linuxem można zrobić prawie wszystko.

      Do czego zmierzam?

      Teraz młody człowiek ma postawę roszczeniową.
      Brak żyłki poszukiwacza.
      Brak chęci nabywania wiedzy/doświadczenia (no bo kosztem swojego czasu)
      "Za moich czasów" pozostał stos Bajtków, PC cośtam, w ch$@ poradników, generalnie hardware i wiedza niedostępna.

      Teraz jak coś sobie zapomnę to wpisuję w google i mniej więcej dostaję odpowiedź.

      Dla mnie nie musi być odpowiedź, jak dokładnie problem rozwiązać, a bardziej gdzie zacząć szukać.

      Teraz helpdesk przejęła inna firma. Helpdeski w ręce mają "procedury".

      Procedura nie działa, no to zgłoszenie do L2, Myślenie boli, głupi błąd.

      Pracują tam małpki.

      Bo małpki nie odróżniają nawet systemu za pomocą którego się logują na zdalną lokalizację.
      Np. namiętnie restartują usługi których nie ma na systemie do logowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Czyja to wina?

    •  

      pokaż komentarz

      Sranie w banie i usprawiedliwianie się przez tych, którzy w tym systemie pracują. Co roku kilkaset tysięcy ludzi trafia na studia. Jakim cudem to mają być kuźnie elit? Byłyby, gdyby nie szły w masówkę, w ciągnięcie kasy z budżetu poprzez łapanie kogo popadnie.

      Żeby chociaż to potrafiły robić. W wielu przypadkach to są tylko fabryki papierków, które nic nie znaczą.

      @zwirz: A o czym innym pisałem?

      A czyja niby. Rozpieprzono szkolnictwo zawodowe, więc społeczeństwo musiało znaleźć sobie jego namiastkę. Do dziś pamiętam końcówkę lat 90 i pieprzenie różnych profesorków jak to bardzo nam brakuje osób z wyższym wykształceniem i jak bardzo odbiegamy pod tym względem od zachodu. No i mamy dzisiaj efekty tego pompowania statystyk.

      Żeby to tak było, że wszystko zależy od profesorków i mają władzę absolutną a ludzie idą za ich głosem jak barany, ale tak nie jest bo to o wiele bardziej skomplikowany proces. Ten obszar nie jest miejscem gdzie rynek powinien mieć ostatnie słowo. Przytłaczająca większosć z tych prywatnych uczelnia stała się zwykłymi firmami zarabiającymi na ludziach, chyba że powstał w Polsce na skutek tego jakiś Harvard o którym nie wiem. A być tak wcale nie musiało, bo tu ostateczny głos akurat tu należał do rządzących., rządzący zaś są zawsze pochodną społeczeństwa i jego mentalności w przypadku Polski po przełomie mentalności drapieżnej, chytrej i dorobkiewiczowskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @hetman-kozacki: No sam poszedłem na takie studia :D
      lat 26 here :D

    •  

      pokaż komentarz

      Bo w założeniu idzie się tam rozwijać bardziej duchowo niż stricte pod kątem konkretnych umiejętności. Przykładacie do studiów logikę z zawodówy i dlatego wam gówno z tego wychodzi.

      @piotr-wojcieszek: Co?? Jakie duchowo? Nikt normalny nie idzie na studia rozwijać się duchowo. Poza tym nawet jakby wyjść z takiego bzdurnego założenia to jedyne rozwijanie sie duchowe to chybla chlanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-wojcieszek: a gdzie ja napisałem, ze w zawodówie są abstynenci?

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino: Serio chcesz się tak bawić dzieciorku? Ja odpadam.

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-wojcieszek: i jak zwykle sie zaczeło, nie ma argumentów to kretyńske wycieczki osobiste

    • więcej komentarzy(9)

  •  

    pokaż komentarz

    Najważniejsze to być szczęśliwym, a jakim sposobem to nie ma znaczenia.
    A szczególnie nie poprzez słuchanie p?%!@??enia kogoś, kto pracował w korpo ( pewnie ekstrowertyka, co ułatwiło mu szybko pracę na wysokim stanowisku), i pewnie wcześniej miał same sukcesy w szkole, towarzyskie itp i się przez to uważa za skarbnicę wiedzy na temat porad życiowych ( ͡° ͜ʖ ͡°)