•  

    pokaż komentarz

    mam nadzieję że wymyślą wehikuł czasu zanim się przekręcę, wrócę do 90tych lat :) i tak co 10 lat :)

  •  

    pokaż komentarz

    Zabawne są te gadki w dyskusji o tym kto był najlepszym koszykarzem w historii że 'Michael Jordan nigdy nie pozwolił nawet na mecz nr 7 w Finałach!!!'. Brawo, ale pozwolił na to właśnie w tej serii z Pacers, a także w serii z Knicks w 1992 roku. Naprawdę niewiele brakowało aby Pacers pokonali w tej serii Bulls, wystarczyło lepiej rozegrać 2-3 akcje w 4. kwarcie i byłoby smutne pożegnanie i koniec kariery Jordana. 'No, ale jednak nie pokonali bo Jordan nigdy nie przegrywał!!!'. Pomijając czasy młodości, to Jordan przegrywał 3 razy z rzędu z Pistons w latach 1988-1990, przez co w prasie huczało od artykułów o tym, że ten gość nie nadaje się na lidera mistrzowskiej drużyny.

    Ostatecznie Bulls pokonali Pistons w 1991 roku, gdy Isiah Thomas stracił ponad pół sezonu z powodu groźnej kontuzji. Z kolei w 1995 roku Bulls gładko przegrali z Orlando Magic, niszcząc huczny powrót Jordana do ligi. Ogólnie tamta ekipa Chicago to była świetna drużyna składająca się z wielu znakomitych graczy, co najlepiej pokazuje to jak sobie radzili bez Jordana:
    1992/1993 z Jordanem w składzie - bilans w sezonie regularnym 57-25 zakończony mistrzostwem
    1993//1994 bez Jordana - bilans w sezonie regularnym 55-27 (!), szli jak burza, po czym w serii z Knicks doszło do legendarnego przekrętu gdy Bulls odpadli przez błąd sędziego (teorie spiskowe że Stern nie chciał aby Bykom dobrze poszło bez Jordana).

    Generalnie Jordan to zapewne najlepszy sportowiec w historii obok Federera czy Phelpsa, ale nic tak nie bawi jak kult niezwyciężonego boskiego Jordana który w pojedynkę ogrywał wszystkich, nawet Monstars. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      ale nic tak nie bawi jak kult niezwyciężonego boskiego Jordana który w pojedynkę ogrywał wszystkich, nawet Monstars. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Gorti: nie ma takich zawodników i nigdy nie będzie. Każdy ma swoje słabsze mecze, dni, miesiące, sezony. MJ to bez wątpienia GOAT ale parę razy też po łbie oberwał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: Nie ma takiego kultu to po pierwsze. Po drugie Jordan według mnie był najlepszym zawodnikiem jakiego oglądałem, ale nie oceniam porównując od kogo był lepszy, bo była, jest i będzie masa wybitnych. A po trzecie, jeśli już używasz odniesień do starej drużyny Chicago to bez Jordana nikt nie zrobił wybitnej kariery.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: Fajny tekst napisałeś. Ale piszesz ze Bulls to świetna drużyna i bez Jordana tez dobrze sobie radzili. Rany boskie! Jordan byl 3 razy lepszy od Pipena, a to byl ich drugi najlepszy gracz i do tego miescil sie w pierwszej piatce najlepszych graczy NBA! Moze nie widziales jak gral MJ, bo statystyki nie oddaja tego co sie wtedy dzialo na boisku.
      A z Pistons przegrywali bo tłoki chamsko faulowali, byla to najbardziej brutalna druzyna w historii ligi. Młody Jordan byl troche za chudy, dopiero jak przypakowal zaczął wygrywac. Z reszta nie poznali sie na nim z poczatku, w drafcie mial dopiero nr 3.

    •  

      pokaż komentarz

      Z reszta nie poznali sie na nim z poczatku, w drafcie mial dopiero nr 3.

      @Grendal: Bo nie każdy potrzebował wtedy SG ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
      A MJ poszedł z najwyższym numerem wśród guardów

      A z Pistons przegrywali bo tłoki chamsko faulowali, byla to najbardziej brutalna druzyna w historii ligi.

      @Grendal: Kolejny mit. Stosunek fauli dla obydwóch drużyn w ciągu tych 3 lat - 438 dla Pistons i 468 dla Bulls

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: Może po kolei.
      Chicago-Indiana 1998 - jesteś w oczywistym błędzie mówiąc, że niewiele brakowało aby to Indiana wygrała. Owszem, udało się wymusić 7 meczów ale to Chicago było stroną wiodącą cały czas ciągnąc serie do przodu. Przy stanie 2:1 dla Chicago, sędziowie popełnili karygodny błąd w 4 meczu pozwalając na ofens Millera na Jordanie, który niepilnowany wyrównał serię na 2:2. W normalnym przypadku powinno być 3:1 i seria byłaby niemal zamknięta. Potem mieliśmy rzut rozpaczy Besta w 6 meczu i potknięcie Jordana w ostatniej akcji co doprowadziło do 7 meczu. Nie można powiedzieć, że seria nie była zacięta bo jednak była ale to nie zmienia faktu, że kluczowy mecz 4 i kluczowa akcja Millera ustawiła w dużej mierze całość. Cokolwiek by nie mówić to Chicago było faworytem i ani razu nie zostawali w tyle. Wręcz przeciwnie, to Indiana goniła ale ostatecznie brakło im paliwa a przede wszystkim brakło kogoś, kto mógłby zatrzymać kolektyw jakim było Chicago.

      1992 Chicago-Nowy Jork. To była znacznie bliższa seria niż ta z Indianą. Nowy Jork z tamtego okresu śmiało może pretendować do top3 najlepszych zespołów defensywnych w historii. Do zatrzymania Jordana, opracowali rozwinięty system "the jordan rules", który parę lat wcześniej wcieliło w życie Bad Boys Pistons.
      Po pierwszych 2 meczach Byki wracaly do siebie przegrywając 0:2 i ta seria pokazuje jak niesamowitym zawodnikiem był Jordan dźwigając caly zespół i kończąc serie w 7 meczach. Także jeśli miałbym wskazać drużynę, która była najbliżej detronizacji Chicago to był to wlasnie Nowy Jork.

      87-90 Detroit-Chicago - owszem. Chicago przegrywało 3 lata z rzędu z jedną z najlepszych drużyn w historii. Ale kogo Jordan miał wtedy w składzie? Orlando Woorlidge? Dave Corzine? Oakley? litości. To tak jakby ktoś dzisiaj wziął Andrew Wigginsa z Minesoty i postawił w finale konferencji na przeciwko Golden State i dziwił się, że Golden State wygrywa.
      Mało kto zauważa, że w momencie jak Pippen pierwszy raz pojawił się w meczu gwiazd to Chicago przewiozło Detroit aż do 7 meczu w którym przegrali bo wyżej wspomniany Pippen nie grał z powodu migreny. Innymi słowy Jordan potrzebował tylko jednego zawodnika All Star, żeby późniejszego mistrza NBA doprowadzić do 7 meczu. Śmiało można postawić tezę, że Chicago było gotowe zostać mistrzem już w 1990 roku

    •  

      pokaż komentarz

      @Gorti: 1995 Orlando-Chicago - co dokładnie nazywasz gładką porażką? 4:2 wg. Ciebie to gładka porażka? Może nie zauważyłeś ale Jordan po 2 letniej przerwie wrócił do Playoffów w niemal niezmienionej formie. Indywidualnie był nie do zatrzymania rzucając grubo ponad 30 punktów na dobre skuteczności i dorzucając standardowe zbiórki i asysty. O całej serii zadecydował brak zgrania z drużyną (pamiętne podanie do Pippena, które wychodzi w aut) czy proste błędy w samych końcówkach (równie pamiętna strata Jordana na rzecz Nicka Andersona). Już bardziej obroniłbyś argument, że Chicago w tamtej formie (pomimo indywidualnej hegemonii Jordana) prawdopodobnie przegrałoby w finałach z będącym na fali w tamym okresie Houston. Orlando było jak najbardziej w zasięgu ale wyszło jak wyszło.

      Co do słów, że Chicago bez Jordana było świetną drużyną nie będę się spierał bo faktycznie byli. Ale nie zapominaj o jednym. Jordan odszedł w 93 roku i zostawił MISTRZOWSKI zespół z MISTRZOWSKIM sztabem szkoleniowym. Także to nie jest tak, że cały zespół sie posypał. Wręcz przeciwnie zespół został ten sam tylko Jordan odszedł ale gdyby nie Jordan to ani Pippen ani Grant nigdy by się tak nie rozwinęli. Zresztą spójrzmy prawdzie w oczy. Chicago bez Jordana było świetnym kolektywem ale indywidualnie żaden z tych zawodników nie był w trójce najlepszych w lidze. Pippena możemy uznać za top5 zawodników w tamtym czasie a szczytem jego możliwości było 24/25 punkta na mecz, Grant kariery po Chicago nie zrobił jak i cała reszta z późniejszego teamu też nie (ktoś pamięta np Kukoca w Milwaukee, Kerra w San Antonio, Pippena w Houston/Portland, Harpera w Lakersach?) Zatem nie mylmy dwóch różnych kwestii. Chicago nie składało się ze świetnych zawodników. Chicago składało się ze świetnych "role players" którzy odnaleźli się i zostali idealnie zagospodarowani w systemie. Tak jak wspomniałem, żadnen z tych zadowników nic nigdy nie znaczył w NBA po Chicago co dobitnie pokazuje ich indywidualną wartość.

      I jeszcze odnosząc się do ostatniego akapitu. Owszem, mamy kult niezwyciężonego Jordana bo nigdy nie przegrał na największej scenie czyli w Finałach. Dzisiaj mamy tendencję do dyskredytowania tego argumentu bo dzisiejsza liga jest zupełnie inna. Dostać się do finałów to spacerek dla 2-3 super zespołów (co dobitnie pokazuje przykład Cleveland i Golden State. Kiedyś tak nie było. Liga była wyrównana. Równie prawdopodobne było odpadnięcie w 1 rundzie co w finałach konferencji dlatego właśnie Chicago tyle odpadało ale w momencie jak już dostali się na szczyt to nigdy z niego dobrowolnie nie zeszli i to jest coś, czego nikt nie dokonał i stąd faktycznie Jordan jest postrzegany jak Ultimate Winner a np. Kobe/Duncan/Lebron juz nie.

    •  

      pokaż komentarz

      Liga była wyrównana.

      @HisAirness: Liga była wyrównana tylko przy pierwszym three-peat Bulls i Jordana ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

      Oakley?

      @HisAirness: Ten sam Oakley, który był potem w Knicks, których zaliczyłeś do top3 najlepszych defensywnych drużyn? ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■ Więc św. Tomasz może zobaczyć, jak porównujesz go do Wigginsa

    •  

      pokaż komentarz

      najlepszy sportowiec w historii obok Federera czy Phelpsa

      @Gorti: Federer najlepszym sportowcem w historii? Bez żartów.
      Jednym z najlepszych tenisistów w historii na pewno, ale tak jak punktujesz argumenty przeciwko Jordanowi - to o wiele łatwiej można podważyć tę rzekomą "najlepszość" Federera.

    •  

      pokaż komentarz

      I jeszcze odnosząc się do ostatniego akapitu. Owszem, mamy kult niezwyciężonego Jordana bo nigdy nie przegrał na największej scenie czyli w Finałach. Dzisiaj mamy tendencję do dyskredytowania tego argumentu bo dzisiejsza liga jest zupełnie inna. Dostać się do finałów to spacerek dla 2-3 super zespołów (co dobitnie pokazuje przykład Cleveland i Golden State. Kiedyś tak nie było. Liga była wyrównana. Równie prawdopodobne było odpadnięcie w 1 rundzie co w finałach konferencji dlatego właśnie Chicago tyle odpadało ale w momencie jak już dostali się na szczyt to nigdy z niego dobrowolnie nie zeszli i to jest coś, czego nikt nie dokonał i stąd faktycznie Jordan jest postrzegany jak Ultimate Winner a np. Kobe/Duncan/Lebron juz nie.

      @HisAirness: To co, trzy porażki z rzędu w 1. rundzie mniej szkodzą od jednej porażki w Finałach? ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

      Czy może wolisz porównanie pierwszych czterech sezonów MJ'a i LeBrona pod kątem bilansu w playoffach? ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @bezczelnie: Ten wpis nie miał na celu punktowania argumentów przeciwko Jordanowi, tylko pokazaniu, że nie był niezwyciężonym bogiem wygrywającym w pojedynkę. Jordan jest najlepszym koszykarzem w oczach 95% kibiców koszykówki. Zwykle jak są podawane takie rankingi najlepszych sportowców to zawsze wymieniani tam są Jordan, Federer, Phelps czy Bolt. Ciekaw jestem jakie argumenty wyciągniesz przeciwko Federerowi, który np. w przeciwieństwie do Jordana jest najbardziej utytułowanym sportowcem w swojej dyscyplinie (Jordan 6 tytułów, Russell 11, Jordan 5x MVP, Jabbar 6x MVP).

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: co za belkot. Wazne jak sie fauluje. Czym innym jest granie faul w koncowce meczu, a czym innym gra faul Bila Lembeer'a. To byli Bad Boys

      źródło: youtu.be

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-zbies: Zaliczyłem Knicków 92-93 do jednych z najlepszych drużyn defensywnych w historii ale Oakley tam nie grał nie ze względu na swoją genialną obronę bo nigdy genialnym obrońcą nie był (w ogóle dobrym zawodnikiem nie był). Oakley sprawdzał się rewelacyjnie jako tzw "bully". Nigdy nie cofał się ani o krok, grał niezwykle brutalnie i bezczelnie na co liga wtedy zezwalała (taki Laimbeer Knicków)

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekaw jestem jakie argumenty wyciągniesz przeciwko Federerowi, który np. w przeciwieństwie do Jordana jest najbardziej utytułowanym sportowcem w swojej dyscyplinie (Jordan 6 tytułów, Russell 11, Jordan 5x MVP, Jabbar 6x MVP).

      @Gorti: Mnóstwo argumentów.
      Ale nie będę się powtarzał. Rozmawialiśmy dokładnie o tym samym na Wykopie 2 miesiące temu, po Wimbledonie:
      https://www.wykop.pl/link/3831483/comment/47025011/#comment-47025011

      Widzę, że niezmiennie ustawiasz osiagnięcia statystyczne na piedestale.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Naprawdę niewiele brakowało aby Pacers pokonali w tej serii Bulls, wystarczyło lepiej rozegrać 2-3 akcje w 4. kwarcie i byłoby smutne pożegnanie i koniec kariery Jordana

      @Gorti:

      Wtrącę się. Wystarczyłoby to, albo wystarczyłoby tamto. Otóż na tym polega właśnie klasa Jordana, że teraz możesz pisać "wystarczyłoby". Ale jednak MJ wyszedł z tego jako zwycięzca, a nie przegrany. I tym właśnie się różni między innymi od Bryanta, czy LeBrona.

      Oczywiście nie można wychwalać pod niebiosa Jordana nie biorąc pod uwagę reszty drużyny - koszykówka to sport zespołowy i z 5 leszczami dookoła nawet Jordan nie był stanie za wiele ugrać. Ale przyzwoici lub bardzo dobrzy (bądźmy szczerzy - we wszystkich mistrzowskich sezonach TYLKO Pippen był naprawdę graczem z najwyższej półki, reszta była jedynie dobra lub przeciętna) zawodnicy plus jedna supergwiazda jak widać wystarczyła do pozamiatania w jednej dekadzie.

      Owszem, wokół Jordana narosło sporo mitów, z tym się zgadzam. Tyle tylko, że facet i tak się broni zarówno statystykami, jak i osiągnięciami.

    •  
      b.....b

      +2

      pokaż komentarz

      @HisAirness: nie kumam, czemu Cię minusują. Najszerszy, najgłębszy, najtrafniejszy komentarz, a potem jakiś luj wciśnie w podsumowaniu minusa. Pozdr:)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie było lepszego meczu od tego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: kosmiczny-mecz-2.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    Tylko Seatle SuperSonics w moim sercu (╯︵╰,)

  •  

    pokaż komentarz

    "Hej,hej tu NBA"-Wlodzimierz Szaranowicz