•  

    pokaż komentarz

    To dobrze czy źle? Bo nie wiem czy wykopać czy zakopać.

    •  

      pokaż komentarz

      @havocki: Zależy dla kogo. Dla maturzystów w większości przypadków źle, może poza tymi, którym matura nie podeszła. Dla uczelni lepiej, bo dosieją cieniasów którym udało się ściągnąć na maturze, a i tak wylecieliby po pierwszym roku.

    •  

      pokaż komentarz

      @gundis24: Jeżeli nie ograniczą miejsc na roku to i tak wezmą wszystkich jak leci bo za mało "dobrych" chętnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @havocki: Wykop abym dostał bordo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @gundis24: lol, chyba wieksze jest prawdopodobienstwo sciagniecia na wstepnym, jak bedzie pisac cala sala niz na maturze. Nie mowiac o tym, ze wztepne sa bardziej na kucie, mam porownanie matur z bio i chem do wstepnych i naprawde idiotow predzej odsieje matura

    •  

      pokaż komentarz

      dosieją cieniasów którym udało się ściągnąć na maturze

      @twierdzakrzyzak: To działa w drugą stronę. Jest niż demograficzny, więc testem na przyjęcie na studia jest sprawdzenie czy kandydat oddycha.

    •  

      pokaż komentarz

      @havocki: @gundis24: Raczej bez sensu, bo maturę można poprawiać. Egzaminów bym nie przywracał, ale myślę, że warto by było dać możliwość przeprowadzenia jeszcze jakiegoś dodatkowego egzaminu czy rozmowy kwalifikacyjnej pod kątem danego kierunku.

    •  

      pokaż komentarz

      @havocki: Kłopot dla tych, którzy zawalili pierwszy rok i będą chcieli zmieniać studia. Duży kłopot.

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Akurat takie dodatkowe egzaminy są i dziś np. artyści,architekci,sportowcy -czyli tam gdzie oprócz wiedzy potrzebne są jakieś zdolności

    •  

      pokaż komentarz

      Dla uczelni lepiej, bo dosieją cieniasów którym udało się ściągnąć na maturze, a i tak wylecieliby po pierwszym roku.

      @gundis24: @havocki: Są jeszcze dwa ciekawe aspekty:

      Na topowe kierunki techniczne dostają się "kujonki" myślące schematycznie i dobrze wypadające na testach (maturze). Wartościowi ludzie z zacięciem technicznym odpadają, bo na "informatykę" to trzeba mieć rozszerzoną maturę na 80% albo więcej. Na egzaminie wstępnym, na tych najlepszych kierunkach, można dać naprawdę trudne zadania (w porównaniu z maturą) a przede wszystkim zadania zmuszające do myślenia a nie schematycznego rozwiązywania. Można też wprowadzić rozmowę kwalifikacyjną - tak jak jest na większości uczelni w USA - która odsieje wszystkie fajtłapy z klapkami na oczach. Minus takiego rozwiązania to jest cena. Egzamin będzie kosztował ze 200-300 zł.

      Drugim kuriozum jest sposób transferu pieniędzy z ministerstwa na uczelnie. Uczelnie mają płacone "per student" ale za pierwszy rok ministerstwo zapłaci tyle ile jest obecnie na drugim roku... Więc uczelni wybitnie nie opłaca się model działania, w którym przyjmują "wszystkich" na pierwszy rok, robią tam armagedon a na drugim mają już topowych studentów. W modelu takim jak jest obecnie, uczelnia zbankrutuje jak obleje 50% pierwszego roku. Więc jak jest słabszy rok to te miernoty przechodzą na następne lata i poziom leci na mordę bo program trzeba do nich dostosować bo się finanse uczelni nie dopną :-/

      Więc ten pomysł jest dobry. Ale trzeba pamiętać, że przy okazji są przymiarki zabicia polskich uczelni i to jest już straszne... Są propozycje, żeby Rektor nie był wybierany w demokratycznych wyborach na uczelni (głosy mają tam też studenci) tylko był wybierany przez radę. Ponad połowa tej rady będzie się składać z "wybitnych" ludzi wskazanych przez... ministerstwo. Innymi słowy Rektorzy wszystkich polskich uczelni będą PiSowi :-/ Dla tych co nie wiedzą, rektorzy mianują dziekanów a Ci kierowników katedr - poniżej Rektora nie ma demokracji na uczelni. Rektor wprawdzie zasięga opinii pracowników katedr kogo chcą na kierownika ale może sobie wyznaczyć kogokolwiek (co czasami jest praktykowane obecnie). Innymi słowy cały pion ludzi decyzyjnych zostanie upolityczniony. Uczelniami zaczną rządzić Misiewicze a to dobrze nie wróży - kto z nich jeszcze nie uciekł (a na uczelniach technicznych jest obecnie exodus spowodowany rotacją habilitacyjną) to pewno ucieknie do przemysłu. Jeżeli czytacie wzmianki w głównym nurcie o "ograniczeniu demokracji na uczelniach" i nie wiecie o co chodzi to już wiecie.

    •  

      pokaż komentarz

      Raczej bez sensu, bo maturę można poprawiać. Egzaminów bym nie przywracał, ale myślę, że warto by było dać możliwość przeprowadzenia jeszcze jakiegoś dodatkowego egzaminu czy rozmowy kwalifikacyjnej pod kątem danego kierunku.

      @GeraltRedhammer: Teoretycznie jest taka możliwość obecnie ale to jest mega trudne od strony formalnej i praktykuje się na bardzo specyficznych kierunkach. W praktyce ogranicza się to do architektury gdzie na egzaminie wstępnym jest "rysunek" (przynajmniej kiedyś był). Nie da się dla przykładu zrobić "trudniejszej matematyki" bo ta jest już na maturze. Gwoli ścisłości, na maturze są "rachunki", prawdziwej matematyki nie uczą w szkołach średnich.

    •  

      pokaż komentarz

      Na topowe kierunki techniczne dostają się "kujonki" myślące schematycznie i dobrze wypadające na testach (maturze). Wartościowi ludzie z zacięciem technicznym odpadają, bo na "informatykę" to trzeba mieć rozszerzoną maturę na 80% albo więcej.
      @kwanty: Wybacz, ale jeszcze nigdy się nie spotkałem z "wartościowym człowiekiem z zacięciem", który położył maturę. To jest w sumie awykonalne. Zaginasz matematyka, a dla kilku względnie sztampowych zadanek jesteś za dobry? No chyba nie... i mówię to z własnego doświadczenia. Nie róbmy ze zdolnych uczniów pół-idiotów, którzy rakietę kosmiczną zaprojektowaliby, ale gwoździa nie daliby rady wbić...

    •  

      pokaż komentarz

      Na topowe kierunki techniczne dostają się "kujonki" myślące schematycznie i dobrze wypadające na testach (maturze). Wartościowi ludzie z zacięciem technicznym odpadają, bo na "informatykę" to trzeba mieć rozszerzoną maturę na 80% albo więcej

      @kwanty: Brzmi jak historia kogoś kto jest zdolny ale leniwy

    •  

      pokaż komentarz

      Wybacz, ale jeszcze nigdy się nie spotkałem z "wartościowym człowiekiem z zacięciem", który położył maturę.

      @Nicolai: @Nicolas_Bourbaki: Doprecyzuję :) Mówimy o ludziach zdających na kierunki które wymagają bardzo wysokiej oceny z matury. Matura jest oceniana według schematu, żeby dostać takie wysokie noty trzeba się w ten schemat wpasować - tam nie ma miejsca na błyskotliwie rozwiązane zadanie, trzeba zakuć schematy.

      Druga sprawa jest taka, że na kierunki około informatyczne (informatyka stosowana, teleinformatyka, automatyka, etc...) połowa studentów przyznaje się że przed studiami NIGDY NIE NAPISAŁA żadnego programu w jakimkolwiek języku programowania, na teleinformatyce ?!?! WTF?!? A utalentowani technicznie ludzie, którzy by się świetnie odnaleźli na studiach nie dostaną się pomimo 5.0 z matury rozszerzonej bo 85% a to jest za mało, trzeba mieć 90%.

      Algorytm rekrutacji wygląda tak: 4(matematykapodstawowa+matematykarozszerzona)+2język. W sumie max 1000. W 2017, na informatykę przyjmowali >920, na automatykę/teleinformatykę/(porządną)informatykę_stosowaną próg był 850-900. Nietrudno zauważyć, że nie wystarczy 5.0 z rozszerzonej matematyki, trzeba być bardzo blisko górnego progu skali żeby się dostać.

      Matura z matematyki jest oceniana schematycznie. Nie pozwala na żadne twórcze myślenie. Nie wpiszesz się w schemat, przeskoczysz (w pamięci) oczywisty/trywialny ale oceniany etap przekształcania wzoru więc stracisz 5pkt z oceny co przekreśli szansę na najlepsze studia. Matura z Matematyki jest wyskalowana w dół, tak żeby większość ludzi miała szansę dostać 30% i zdać. Niestety przez to jest spłaszczona górna część skali co nie pozwala się wykazać inteligentnym ludziom i stwarza problemy przy rekrutacji.

      Oczywiście nie ma takich problemów na tej samej uczelni tylko na mniej popularnych kierunkach, tam gdzie przyjmują od 400-600 pkt. Wtedy jest się w połowie skali i tam to działa w miarę poprawnie. Dlatego uczelnie bardzo chętnie by uruchomiły dodatkowy egzamin (np. z informatyki) żeby trochę rozciągnąć skalę ocen.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: Jesteś dobry -> wygrywasz olimpiade -> jesteś przyjęty na większość studiów

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty:

      Znany problem z testami: Co sprawdza test IQ? Sprawdza jak dana osoba zdaje test IQ. I chyba nie da się tego przeskoczyć.

      Rozmowa kwalifikacyjna odpada przy obecnej masowości studiów. Zadawanie bardzo trudnych pytań to raczej egzaminowanie, kto wcześniej zetknął się z podobnym problemem.

    •  

      pokaż komentarz

      Brzmi jak historia kogoś kto jest zdolny ale leniwy
      @Nicolas_Bourbaki: W punkt. "Bo testy są głupie, a ja za dobry na nie" to zazwyczaj wymówka przeciętniaków, którzy nie potrafią się pogodzić ze swoją przeciętnością...

    •  

      pokaż komentarz

      @wowowo: dokładnie, będą braki na dany kierunek to będą brali jak leci

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolas_Bourbaki: Czyli nie ma żadnej korelacji między byciem idiotą a niskimi wynikiem w teście albo odwrotnie, byciem błyskotliwym i wysokim wynikiem? Och wait.. co to jest idiota i inteligent ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli nie ma żadnej korelacji między byciem idiotą a niskimi wynikiem w teście albo odwrotnie, byciem błyskotliwym i wysokim wynikiem? Och wait.. co to jest idiota i inteligent ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @piotr-wojcieszek: Ty trollujesz? Bo i mi i @Nicolas_Bourbaki odpisałeś przekręceniem naszych słów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Jeżeli ktoś twierdzi że test IQ bada tylko umiejętność rozwiązywania go to znaczy że co? Mając do wyboru osobę z wynikiem 70 i 120 powie "ch@! z tym, dajcie mi obojętnie którego, może ten z 70 to cwaniak który po prostu miał słabszy okres"?

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-wojcieszek: Nie, nie zrozumiałeś. Testy IQ są raczej oszacowaniem inteligencji niż rzeczywistą miarą. To coś jak ocenianie predyspozycji koszykarskich wzrostem. Wiadomo, dwumetrowy luj ma dużo lepsze warunki niż mikry grubasek, ale nie oznacza to, że z definicji podbije ligę NBA.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: To co napisałeś niestety większość nie zrozumie. Jestem z ostatniego rocznika z egzaminami i pamiętam te testy. Zadania napisane tak aby osoby, które celująco zdały maturę miały połowę punktów. Jednostki wybitne pisały na 75%.

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem z ostatniego rocznika z egzaminami i pamiętam te testy. Zadania napisane tak aby osoby, które celująco zdały maturę miały połowę punktów.

      @elineusz: Te zadania były podchwytliwe, nie dało się do nich schematu wykorzystać, trzeba było pomyśleć. Dlatego były dobre i dlatego nie "nasycały" skali ocen.

      Pamiętam na egzaminie wstępnym takie zadanie "oblicz najmniejszy promień sfery w którą wpiszesz 4 kule o promieniu r tak, żeby się nie nachodziły". Zdecydowana większość zdających była bez wyobraźni i próbowali umieścić te kule jak najciaśniej ale na płaszczyźnie... Tak że środki leżały na płaszczyźnie. To było oczywiście błędem bo trzeba było 3 umieścić na wierzchołkach trójkąta a czwartą w zagłębienie powstałe na wierzchu tej trójki. Wtedy promień sfery opisującej był najmniejszy. Trzeba było wyjść z myślenia 2D i przejść o wymiar wyżej - reszta to były rachunki.

      Takich zadań nie ma na maturze a tylko tego typu zadania pozwalają wyłonić te bardziej wybitne jednostki.

    •  

      pokaż komentarz

      Dla maturzystów w większości przypadków źle, może poza tymi, którym matura nie podeszła

      @gundis24:

      Czy ja wiem czy źle? Lepiej nie dostać się na studia (albo na gównostudia) i robić w życiu coś do czego się nadajesz niż męczyć się na studiach, po których i tak nie będzie pracy bo jesteś leszczem w porównaniu do reszty rocznika.

      Ale w taki wypadku lepiej też nie iść do LO, tylko do technikum...

    •  

      pokaż komentarz

      Matura jest oceniana według schematu, żeby dostać takie wysokie noty trzeba się w ten schemat wpasować - tam nie ma miejsca na błyskotliwie rozwiązane zadanie, trzeba zakuć schematy.

      @kwanty: W przypadku matury z matematyki czy fizyki jest to bzdurą. Jeżeli wywód prowadzi do prawidłowego rozwiązania to przyznaje się komplet punktów. Jeżeli potrafisz to możesz i wyprowadzać rozwiązanie całkowaniem wykorzystując dodatkowo płaszczyznę zespoloną i zaliczysz pomimo tego, że nie będzie się to pokrywało w żaden sposób z programem nauczania szkoły średniej. Pleciesz więc kolego bzdury. W załączeniu "schemat oceniania" matury z matematyki dostępny na oficjalnej stronie CKE.

      Matura z matematyki jest oceniana schematycznie. Nie pozwala na żadne twórcze myślenie. Nie wpiszesz się w schemat, przeskoczysz (w pamięci) oczywisty/trywialny ale oceniany etap przekształcania wzoru więc stracisz 5pkt z oceny co przekreśli szansę na najlepsze studia.

      KEK XD Przy okazji - jak zapomnisz wzoru to masz na maturze tablice matematyczne, coby nie musieć zakuwać wzorów na pamięć. Także brzmisz jak kolejny zdolny, ale leniwy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      źródło: Zrzut ekranu 2017-09-20 16.50.24.png

    •  

      pokaż komentarz

      W przypadku matury z matematyki czy fizyki jest to bzdurą.

      @PikPak: Od strony komisji oceniającej matury wygląda to inaczej. Znajoma ocenia, mówiła że tam są rozbudowane schematy według których musisz oceniać. Schematy są po to, żeby matura była obiektywna więc jest bardzo niewiele miejsca na interpretację sposobu rozwiązania zadania.

      Żeby było bardziej obiektywnie to zadanie jest chyba oceniane przez dwie osoby, żeby uniknąć subiektywnej oceny.

      Pamiętam, że na egzaminy na studia (jak były) to zadania również były oceniane przez dwie osoby, w razie rozbieżności był chyba dobierany trzeci i dyskutowali konsensus.

    •  

      pokaż komentarz

      @gundis24 zrobil by kazda na tym zdjeciu. chyba to op mial na musli dodajac znalezisko. Dales sie nabrac :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: @piotr-wojcieszek:

      Z testami to jest jak z demokracją. Są beznadziejne, ale nie wymyślono nic lepszego.

      Można się nauczyć rozwiązywać testy. Nieważne czy to są testy językowe, maturalne czy iq. Nie twierdze, że osoba z iq 70 wyrobi iq 130, ale jest w stanie poprawić wynik. Dla każdego testu jest pewna metodyka jego rozwiązywania.

      Zatem może być tak, że osoba o obiektywnie gorszych możliwościach intelektualnych lepiej napisała maturę, ale tzn. że ten wynik uzyskała rzetelnością i pracowitością, a te są równie ważne na studiach czy w pracy. I wg mnie te cechy są bardziej pożądane niż błyskotliwość leniuszka.

    •  

      pokaż komentarz

      Te zadania były podchwytliwe, nie dało się do nich schematu wykorzystać, trzeba było pomyśleć. Dlatego były dobre i dlatego nie "nasycały" skali ocen.
      @kwanty: Nie ma to jak ignorować zdania odrębne i dalej pisać swoje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Pamiętam na egzaminie wstępnym takie zadanie (...)
      A, OK. Czyli już wszystko wiadomo... egzaminy wstępne są lepsze, bo "tak było za mnie". Heh, dokładnie na tej samej zasadzie zlikwidowano gimnazja i nawet tak samo unikali dyskusji ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Od strony komisji oceniającej matury wygląda to inaczej. Znajoma ocenia, mówiła że tam są rozbudowane schematy według których musisz oceniać.
      @kwanty: Tu akurat piszesz bzdury totalne bzdury albo Twoja znajoma łamała zasady punktowania matury. Ojciec ma za sobą kilkadziesiąt lat oceniania matur i zawsze była zasada, że jak policzył nie tak jak w ściągawce, ale dobrze to dostaje maksa. Swoją drogą pamiętam znajomka z klasy, który zadanie z maksy rozwiązał całkami. Jak wiesz ani teraz, ani wtedy całek w programie liceum całek nie było. I co? Ano dostał jedyną możliwą notę, maksa.

      Z testami to jest jak z demokracją. Są beznadziejne, ale nie wymyślono nic lepszego.
      @Nicolas_Bourbaki: Jak dla mnie rozszerzenia z przedmiotów ścisłych mogłyby mieć bardziej otwartą, acz nadal testowa formę, ale tak... niczym lepszym nie dysponujemy.

      Można się nauczyć rozwiązywać testy. Nieważne czy to są testy językowe, maturalne czy iq. Nie twierdze, że osoba z iq 70 wyrobi iq 130, ale jest w stanie poprawić wynik. Dla każdego testu jest pewna metodyka jego rozwiązywania.
      No dokładnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Rozwiążesz z 10 testów IQ i przy 11 bedziesz dużo lepszy ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Za PO Gowin robił świetną robotę i zajął się deregulacją. W PiSie robi coś odwrotnego. Problemem polskich uczelni nie są egzaminy, czy zbyt krótki czas uczenia się przez zaocznych, tylko beznadziejne programy studiów, oraz jakość nauczania akademickiego i jego reformy nic w tej kwestii nie poprawią :-(

    •  

      pokaż komentarz

      @GeraltRedhammer: Taką świetną robotę, że przypadkiem połowę prokuratur zamknął i trzeba było szybko wycofywać...

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Zrobił błąd i go poprawił to właśnie m. in. dzięki deregulacji Gowina spadł koszt usług prawniczych (realnie go odczułem), bo odebrał trochę przywilejów adwokatom na rzecz radców prawnych i wszystkie awanse ułatwił. Jakbym chciał reformować polskie sądy to od takich systemowych zmian bym zaczął... Niestety PiS skupia się na wyrzucaniu, ale nie zmienia systemu więc nawet najlepsi nowi sędziowie niewiele podniosą poziom naszego sądownictwa, bo będą musieli orzekać zgodnie z ułomnym obecnym systemem :-(

  •  

    pokaż komentarz

    Nie jestem do końca przekonany... państwowa matura jakby nie patrzeć zapewnia bezstronność i uniwersalność. Jak zdałeś we Wałbrzychu to mogłeś na jej podstawie dostać się w Lublinie czy Elblągu. Jak przywrócą egzaminy to znowu będzie się przywiązanym do regionalnych uczelni... no chyba, że ktoś poświęci połowę wakacji na Tour de Pologne. No i boję się przewałów... zdadzą tylko Ci co wykupili od uczelni albo Wyższa Szkoła Gotowania na Gazie będzie przepuszczać wszystkich, by mieć jak najwięcej studentów, a ich poziom to tam pies.

  •  

    pokaż komentarz

    Poszczególne wydziały powinny same decydować - chcą egzaminów, czy wyniki matur są OK. Mogą przecież ustawić sobie dowolnie, matury z których przedmiotów im odpowiadają. Część egzaminów maturalnych jest dobrze zrobiona, wystarczają.

    No i już w przyszłym roku? A nie można trochę odczekać, by ludzi zaplanowali sobie przyszłość?

    •  

      pokaż komentarz

      Poszczególne wydziały powinny same decydować

      @Andreth: każda uczelnia sobie sama będzie decydować, nie będzie żadnych przymusów

    •  

      pokaż komentarz

      Poszczególne wydziały powinny same decydować - chcą egzaminów, czy wyniki matur są OK.

      @Andreth: zgodnie z tym, co pisze Gazeta, właśnie to jest proponowane („W toku rekrutacji wynik takiego egzaminu będzie mógł stanowić maksymalnie 50 procent całego wyniku możliwego do uzyskania w trakcie naboru”).

    •  

      pokaż komentarz

      Na egzaminie wstępnym, na tych najlepszych kierunkach, można dać naprawdę trudne zadania (w porównaniu z maturą) a przede wszystkim zadania zmuszające do myślenia a nie schematycznego rozwiązywania.

      @Althorion: Jeśli tak, to OK. Wprowadzi to pewien chaos, ale do ogarnięcia. Gdyby egzaminy wprowadziły tylko te super topowe kierunki (typu matematyczno-informatyczny na UW), które i tak bez olimpiady praktycznie nie przyjmują, nie byłoby to wcale głupie.

  •  

    pokaż komentarz

    Szkolnictwo wyższe trzeba reformować ale moim zdaniem jest to nie fair wobec osób będących przed maturą. Uczyli się 2/3 lata według starego systemu do matury aż tu nagle na rok (w praktyce jeszcze krócej) zmieniają im zasady.