•  

    pokaż komentarz

    Czyli mam rozumieć po twoim znalezisku, że stanowczo odradzasz zakup auta w salonie dealera JD KULEJ ul. Grunwaldzka 18, 84-230 Rumia, gdyż może się zdarzyć że zakupione auto będzie w złym stanie technicznym i kupujący auto może ponieść straty finansowe na naprawy? Chciałbym się upewnić, czy dobrze zrozumiałem twoje ostrzeżenie, żeby była jasność co do moich ewentualnych zakupów auta w salonie dealera JD KULEJ ul. Grunwaldzka 18, 84-230 Rumia.

  •  

    pokaż komentarz

    Dla zasady poszedłbym do sądu - weź prawnika i mocno im pojedź.

  •  

    pokaż komentarz

    Podpisałeś umowę i zostawiłeś samochód na tydzień? xDDD
    Tam pewnie ze 3 swapy poszły

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wierzę, że tam była dziura w misie olejowej. Jakby była dziura na tyle duża, żeby po 9 km nie było oleju, to jeszcze na parkingu, zanim byś im papa zrobił i pojechał, pod autem byłaby kałuża. Jeżeli dziura byłaby malutka, to dopiero po czasie by olej zniknął.

    Druga sprawa, skoro płyn chłodniczy zniknął, to nie zastanowiło Cię, że oni powiedzieli, że to dziura w misie olejowej przyczyniła się do wycieku oleju, ale co to ma do płynu chłodniczego? No chyba, że fiaty są tak zrobione, że olej i płyn mieszają się w misie ( ͡° ͜ʖ ͡°) to ok.

    Moja ocena sytuacji jest taka. Poza nieszczelnością uszczelki misy olejowej, powinieneś sprawdzić stopień sprężania w każdym cylindrze (kompresja). Jeżeli jest poza skalą, to silnik może przepalać olej. Moja mądrość wynika z tego, że przez 2 lata ciułałem kasę jako 18-latek na piękny samochodzik, który przyjechał do mnie ze Niemiec i pan handlarz powiedział, że jest ok i wrócił nim na kołach to kupiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°) c!?@$ tam, w połowie trasy stwierdziłem, że po obiedzie sprawdzę olej. W pustyni i k$!#a puszczy. Dopiero jak 3 litry oleju wlałem na stacji, to się coś pokazało. Werdykt był taki, że pierścienie do wymiany, głowica do planowania - ogólnie silnik to była kaplica, ale wciąż taniej było zrobić remont niż swapa, bo to 2,5-litrowa benzyna była. Przed remontem zjadał 1,5 litra na 1000 km, więc wystarczy, że u Ciebie było podobnie i na sam koniec ktoś olał dolanie oleju.

    Takie badanie nie jest drogie, a przynajmniej będziesz znał prawdziwą kondycję silnika. Ja bym się nie pierdzielił tylko pisał przedsądowe wezwanie do zapłaty za samochód, który nie jest zgodny z umową (chociaż przyznam szczerze, że nie wiem jak to działa w przypadku zakupu na firmę) i tyle. Jak nie posłuchają to idź do prawnika i niech pilotuje sprawę. Na ch#? Ci samochód, który na dzień dobry sprawia problemy? Ja przy zakupie drugiego auta pojechałem do ASO i niby wszystko ok było, podpisałem umowę (też z tą śmieszną klauzulą, że zapoznałem się ze stanem), ale po jednym dniu okazało się u znajomego mechanika, że samochód zaliczył konkretny dzwon, bo prowadnica była pofalowana i nikt w j#$@nym ASO tego nie zauważył. Zadzwoniłem do gościa, wcześniej porozmawiałem z prawnikiem i dowiedziałem się, że ten podpunkt, że zapoznałeś się ze stanem jest c!?@$ warty, bo nie jesteś mechanikiem i we własnym zakresie ciężko to ustalić, a to że byłeś w ASO też nic nie znaczy, bo to nie ASO podpisało umowę tylko ty. Z gościem się trochę pokłóciłem, ale zapowiedziałem, że sprawę oddam do sądu i kasę co do złotówki mi oddał, a umowy anulowaliśmy.

    •  

      pokaż komentarz

      Już na sam koniec xD ogólnie kupienie sprawnego i dobrego auta w tym kraju graniczy z cudem. Czy to osoba prywatna, czy handlarz czy sprowadzony, czy krajowy - to jest jeden chuj, bo każdy prawie ma jakieś przygody. Nie żebym szukał stanu jak w salonie, ale k!!#a można sprzedać auto będąc uczciwym. Ja tak zawsze robiłem i jak coś było do zrobienia to opuszczałem cenę i pisałem na aukcji co jest do zrobienia. Bo k!!#a nie chce żeby ktoś z mojej winy miał wypadek, no nie tak mnie wychowano. Obecne auto mam od 3 lat i wszystko jest ok, ale k!!#a szukałem go 7 j@!$nych miesięcy xD Od handlarzy i dealerów już nigdy nic nie kupię, ale na ogłoszenia prywatne też trzeba uważać, bo czasami niby prywatne, a to Miras przyjeżdża autem z salonu pod jakiś randomowy blok i udaje, że tu k!!#a mieszka xD

      Ogólnie przy kupnie auta to olać sprawdzanie grubości lakieru (poza dachem), bo nie każde malowanie to dzwon, a prawie każdy element da się wymienić i będzie jak oryginalny. Sprawdzajcie metki przy pasach, czy pokrywają się z datą produkcji auta (w sensie czy z tego samego okresu czy wcześniej, bo jak auto jest z 2008, a metka 2009, no to ch$# xD) przy droższych autach olać sprawdzanie przetarć na kierownicy i gałce, ale sprawdzić czy lakier nie nachodzi na fabryczne naklejki na progach drzwi, bo takie numery też już widziałem i to znak, że był malowany w garażu u Józka. Sprawdzić stopień sprężania, prowadnice od dołu i wszelkie luzy na zawieszeniu, zajrzeć do bagażnika pod dywaniki czy widać pofałdowania lub korozję, a na koniec przyjechać z jakimś mechanikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @LipaStraszna:
      Bosz, ja widzę, że chyba tylko od rodziny i znajomych można kupić auto używane, bo normalnie od obcego to strach. Jak widzę od niby dużego dealera to samo. Wygląda, jakby oszustwo było postępowaniem domyślnym i normalnym w tej branży.

    •  

      pokaż komentarz

      prowadnice od dołu

      @LipaStraszna: podłużnice raczej, ale ogólnie to masz 100% racji. Jak za swoje ciężko uciułane cebuliony kupujesz używkę i liczysz, ze posłuży Ci dłużej niż kilka miesięcy to jest to naprawdę niezły stresik. Jedyna opcja w miarę bezstresowa to od rodziny albo od dobrego kumpla, który przynajmniej powie ci co jest do zrobienia.

    •  

      pokaż komentarz

      szukałem go 7 j?$!nych miesięcy

      @LipaStraszna: No to tak jak mój ojciec oraz ja ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ile się najeździliśmy oglądać "perełki i igiełki" i nawk?@#ialiśmy na handlarzy i auta zostawione w rozliczeniu w salonach to nasze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Fotel rozdarty, drzwi wgniecione, gałka na dźwigni zmiany biegów pogryziona przez psa, ale salon uważa, że auto jest w stanie idealnym xD

      Naściągali szrotu z zachodu, odpicowali i zalali tym rynek i teraz to wygląda tak jak wygląda... ( ͡° ʖ̯ ͡°) A dobre auto w Niemczech jest droższe niż to co nasi handlarze sprzedają, więc pomyśl co muszą ściągać aby na sprzedaży zarobić i nie stracić...

      Swoją drogą kiedyś opisałem nasze przygody i wk?@#ienie na handlarzy na mirko, po prostu musiałem spuścić parę ( ͡° ͜ʖ ͡°) KLIK

    •  

      pokaż komentarz

      @crowbar: @Powuyo: Tak, macie rację. Oczywiście chodziło o podłużnice :) Za późno/za wcześnie było jak to pisałem :P

    •  

      pokaż komentarz

      @LipaStraszna 1
      Ja sprawdzam miernikiem cale auto. Jesli bylo cor robione ale jest dobrze zrobione i niegroźne to masz argument do negocjacji ceny.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: tak się porobiło, że kupowanie używanego auta w Polsce to droga przez mękę. Te dilery wszystkie mirki kombinują, oszukują. Prywatnie też różnie, niby salon Polska, pierwszy właściciel, nie bity, fajny na zdjęciach, popierdzielasz przez pół Polski żeby obejrzeć, a tam się gówno zgadza. No to po dziesiątkach takich przygód zrezygnowany mówisz hui szarpnę się na nówkę. Jedziesz do salonu, a tam nie dość, że ceny zupełnie nie zgadzają się z tymi z reklam (dopłacasz grube tysie za każdą pierdołę i z 60 tysięcy robi ci się 90) to jeszcze trzeba czekać 2 miesiące na odbiór, zapłacić tysie za AC i serwisować tylko u nich, gdzie wymiana filtra przecipyłkowego kosztuje jak za zboże. To ekstremalny sport. A mirki dobrze sobie zapracowały na swoją opinię - unikać jak ognia.

  •  

    pokaż komentarz

    Szanowny Panie,

    Polityka PR naszej firmy nie przewiduje komentowania opinii zamieszczanych w Internecie aczkolwiek w tym konkretnym przypadku chcielibyśmy zabrać głos.

    Pozwolę sobie nie komentować całości tylko odnieść się do zaistniałych faktów.

    Zakupiony w naszej firmie przez Pana samochód używany Fiat Fiorino z udokumentowanym przebiegiem przekraczającym 100 tysięcy km był pojazdem pochodzącym z autoryzowanej sieci pojazdów poleasingowych CARFLEET. Samochód w momencie decyzji o zakupie posiadał opinie rzeczoznawcy o jego aktualnym stanie technicznym.

    Sprzedając Panu samochód nasi pracownicy bazowali na otrzymanym dokumencie. Ze względu na Pana zgłoszenie dotyczące ubytku płynu chłodzącego ze zbiornika wyrównawczego podjęliśmy decyzję o usunięciu usterki w ramach rękojmi. Podczas oględzin stwierdzono również „zapocenie ” w okolicach miski olejowej nie dziurę. Misa olejowa została uszczelniona. Układ chłodzenia został sprawdzony, nie posiadał wycieków. Ubytek płynu chłodzącego uzupełniony.

    Faktycznie, w tym przypadku JD Kulej – zaufało opinii rzeczoznawcy. Usterka została naprawiona. Dbając o poziom świadczonych przez nas usług zmieniliśmy procedury wewnętrzne i obecnie każdorazowo kupowany przez nas samochód posiadający opinię rzeczoznawcy jest dodatkowo weryfikowany przez personel serwisu.

    Usterkę, którą Pan zgłaszał spowodował nieszczelny reduktor gazu, który został przez nas wymieniony na fabrycznie nowy. Dodam, że podczas wcześniejszego pobytu wymieniliśmy w samochodzie 4 świece i cewką zapłonową. Naprawa pojazdu dokonana przez nas w ramach rękojmi spowodowała przywrócenie pełnej sprawności pojazdu. Podczas przekazania Panu pojazdu po jego naprawie zwrócił Pan uwagę na ”chwilowy spadek obrotów”, który jak Panu wyjaśnialiśmy jest naturalny przy przełączaniu się układu zasilania z benzyny na gaz.

    Sytuację, którą Pan opisuje jako „obrażenie się” nie wynikała z niczego innego jak zachowania szacunku dla Pana osoby, nie sprowadzamy rozmowy do poziomu, który Pan zademonstrował - wyzwisk i wulgaryzmów. W tym przypadku kontynuowanie jej nie było po prostu możliwe. Niestety ten sam poziom wypowiedzi zachowywał Pan również w korespondencji sms i mailowej kierowanej do naszych pracowników.

    Pismo od Radcy Prawnego, które Pan zamieścił nie było niczym innym jak odpowiedzią na Pana reklamację. To Pana wyborem było dokonanie regulacji instalacji LPG i silnika samochodu we własnym zakresie pomimo, że przepisy prawa przewidują inną ścieżkę postępowania. Pojazdy wyposażone w instalację LPG podlegają zwiększonej intensywności obsługi technicznej w tym regulacji ustawień silnika. Zlecona przez Pana usługa w serwisie miała miejsce po przejechaniu ponad tysiąca km – od momentu odbioru samochodu od nas. Nasza firma nie uchyla się w żadnym momencie od odpowiedzialności z tytułu udzielonej rękojmi, która również nakłada pewne obowiązki na właściciela lub jak w Pańskim przypadku użytkownika pojazdu. Dokładnie takie zachowanie biznesowe miało miejsce w Pańskim przypadku - bezpłatne holowanie lawetą, zapewnienie mobilności na czas naprawy – samochód zastępczy, respektowanie praw konsumenckich i rękojmi.

    Z wyrazami szacunku,
    Marek Nowicki
    Dyrektor Zarządzający
    JD Kulej SP. z o.o.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: Wspolczuje takiego klienta. Ale wiecie co ? Powinniscie dac nowy w cenie uzywanego. Co ja gadam. DWA NOWE. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
      Niektorzy powinni jezdzic cale zycie autobusem.

    •  

      pokaż komentarz

      Sprzedając Panu samochód nasi pracownicy bazowali na otrzymanym dokumencie.

      @JdKulej: No i nie myliłem się w podejrzeniach.

      Handlarz nie sprawdził stanu technicznego, tak samo jak kupujący.
      Warciście siebie, panowie, warci...

    •  

      pokaż komentarz

      @ConanLibrarian: widziales handlarza ktory sprawdza auta ? Moj znajomy wozi trzema lorami auta. Okolo 80 wozow miesiecznie z Wloch. Myslisz ze on wie co ktoremu dolega ? Nawet ich nie odkurza. Sprzedaje "jak stoi" . To w moralnym obowiazku kupujacego cebulaka jest sprawdzenie na co wydaje pieniadze. Ale osobiscie nic mnie nie zdziwi jak podczas sprzedazy ostatniego auta moj kupujacy zazyczyl sobie kontrole przedsprzedazna w ASO oddalonym od mojego miejsca zamieszkania 50km - mowie ok - jadziem. Panowie przyjeli auto na stanowisko a ten kretyn mowi ze on idzie na obiad do domu i ze wroci za godzine . Ja i serwisanci w smiech. Skasowali debila z 250zl i tez poszli na kawe:) Auto oczywiscie sprzedane .

    •  

      pokaż komentarz

      @ConanLibrarian: Jeśli to auto kupowane z niemieckiego leasingu, to tam mieli dość restrykcyjne reguły sprawdzania samochodu. Wiem bo sam kupowałem - zgodnie z papierami auto miało 2 przeglądy rocznie a każda usterka była naprawiana.

    •  

      pokaż komentarz

      ”chwilowy spadek obrotów”, który jak Panu wyjaśnialiśmy jest naturalny przy przełączaniu się układu zasilania z benzyny na gaz.

      @JdKulej: tam jest instalacja drugiej generacji? Prawie nigdy nie czułem przełączania z benzyny na lpg w żadnym moim samochodzie który miał sekwencję. Prawie, bo w jednym potrzebna była regulacja po montażu i pierwszym 1000km, po tym było już ok czyli nawet nie wiedziałem kiedy następuje przełączenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: sprzedajecie nie sprawdzony szajs i to wasza wada, zachowanie klienta nie ma tu nic do rzeczy. Klient ma byc zadowolony , moze mial do was przyjsc na kolanach uprzejmie proszac o sprzedaz? Macie nauczke ze zadowolony klient to dobra reklama , a olany to zla. Albo zacznijcie sprzedawac w pelni sprawdzone samochody albo wcale a nie zwlalac wine na opinie rzeczoznawcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: to nie mogliście od razu go zrobić? tylko taki sprzedawać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @xetrov: Zależy jak jest skonfigurowana.

      Bo jak instalacja przełącza się tylko na podstawie temperatury, w sytuacji kiedy silnik pracuje na wolnych obrotach to jednak zawsze trochę czuć zafalowanie obrotów, bo trudno o taką samą korekcję lambda na obu paliwach choćby ze względu na różnice w gazie zimowym i letnim.

      Dlatego zazwyczaj instalację konfiguruje się tak, żeby przełączała się tylko powyżej jakiś tam obrotów, a najlepiej przy schodzeniu z obrotów, wtedy się to przełączy przy okazji jakiejś zmiany biegu niezauważalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: Te opowieści trzymają mnie z dala od zarobkowego zajęcia się mechaniką pojazdową.
      Tam nawet najuczciwszy mechanik, co jakiś czas trafia na klienta który się zna, ale za to wszędzie wokoło wyczuwa wielkie oszustwa na jego niekorzyść.

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe: wiem o tym ale nie chcę sugerować czy jest dobrze czy źle skonfigurowana, chciałem poznać ich opinię, chociaż podejrzewam że jednak nie odpiszą. Generalnie zrobienie tego dobrze (przy schodzeniu z obrotów) nie jest żadnym problemem, dodatkowo bardzo mocno wątpię aby tam nie było sekwencji.

    •  

      pokaż komentarz

      @xetrov: no tu rozumiem że instalacja nie przełączała się przy schodzeniu, a po 30s pracy parownik usiągnął jakąś tam swoją temperaturę i przełączył się i wtedy jak to Sizers napisał "obroty góra dół, góra dół trach, zdechł".

      Tzn. jakoś szczególnie zachęcająco to nie brzmi, bo tam wahnąć obrotami w te i w tamte to jeszcze spoko, ale żeby od razu gasnąć, to przesada.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież z tego oświadczenia wynika wszystko to samo co opisał kupujący.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: @JdKulej: **Zupełnie nieszanowany przeze mnie Panie,

      Po pierwsze miło, że sprawiłem iż JD KULEJ założyło konto na Wykopie.**
      Po drugie postaram się odnieść do Pańskich słów i zweryfikować ich prawdziwość, no to start.

      "Samochód w momencie decyzji o zakupie posiadał opinie rzeczoznawcy o jego aktualnym stanie technicznym."

      Której to nie udostępniono mi na miejscu, Pański pracownik poinformował mnie, owszem że auto zostało sprawdzone przez rzeczoznawcę i na tym poprzestał.

      "Sprzedając Panu samochód nasi pracownicy bazowali na otrzymanym dokumencie. Ze względu na Pana zgłoszenie dotyczące ubytku płynu chłodzącego ze zbiornika wyrównawczego podjęliśmy decyzję o usunięciu usterki w ramach rękojmi. Podczas oględzin stwierdzono również „zapocenie ” w okolicach miski olejowej nie dziurę. Misa olejowa została uszczelniona. Układ chłodzenia został sprawdzony, nie posiadał wycieków. Ubytek płynu chłodzącego uzupełniony. "

      Po raz kolejny mija się Pan z prawdą. "Bazowali na otrzymanym dokumencie" czy to zwalnia was z obowiązku sprawdzenia samochodu? A jeśli w dokumencie nie było by napisane, że auto nie posiada silnika to też nie macie sobie nic do zarzucenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: ...Pana zgłoszenie dotyczące ubytku płynu chłodniczego..."

      Nie drogi Panie, kiedy przejechałem 9,6 km zgłosiłem u Pana pracownika brak oleju i brak płynu chłodzącego. Może chce Pan zobaczyć film na którym wyciągam bagnet i jest sucho? Chce Pan trzymać się faktów proszę bardzo. Pański pracownik w rozmowie telefonicznej poinformował mnie o dziurze, powtarzam i tłumaczę dziurze (wg. definicji Słownika Jeżyka Polskiego "otwór w czymś, najczęściej nieforemny, powstały wskutek uszkodzenia") w misce olejowej, która została naprawiona. Czy sądzi Pan, że przez zapocenie zniknął cały olej z silnika? Ponad to ten sam pracownik poinformował mnie, że przejechał tym samochodem około 30 km. Jak to możliwe, że samochód za który zapłaciłem zaliczkę jest w ogóle używany przez pracownika?

      "Faktycznie, w tym przypadku JD Kulej – zaufało opinii rzeczoznawcy. Usterka została naprawiona. Dbając o poziom świadczonych przez nas usług zmieniliśmy procedury wewnętrzne i obecnie każdorazowo kupowany przez nas samochód posiadający opinię rzeczoznawcy jest dodatkowo weryfikowany przez personel serwisu."

      Jakie to wspaniałe uczucie, że JD KULEJ przyznał się że nie weryfikuje sprzedawanych pojazdów.

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: "Usterkę, którą Pan zgłaszał spowodował nieszczelny reduktor gazu, który został przez nas wymieniony na fabrycznie nowy."

      Jeśli dobrze zrozumiałem potwierdzacie fakt, że nie wiedzieliście o usterce przy sprzedaży, nie usunęliście jej przy pierwszej awarii, mimo że mówiłem o braku płynu? Dopiero przy drugim zgłoszeniu wpadliście na pomysł sprawdzenia reduktora?

      "Dodam, że podczas wcześniejszego pobytu wymieniliśmy w samochodzie 4 świece i cewką zapłonową."

      Czy dobrze rozumiem, że w trakcie wizyty, po raz pierwszy sprawdziliście samochód i okazało się że sprzedajecie pojazd niesprawny?

      "Naprawa pojazdu dokonana przez nas w ramach rękojmi spowodowała przywrócenie pełnej sprawności pojazdu. Podczas przekazania Panu pojazdu po jego naprawie zwrócił Pan uwagę na ”chwilowy spadek obrotów”, który jak Panu wyjaśnialiśmy jest naturalny przy przełączaniu się układu zasilania z benzyny na gaz."

      **Ku@#$, nie wytrzymam z waszymi kłamstwami!! Przywrócenie pełnej sprawności?? O czym Wy mówicie? Chwilowy spadek obrotów??Doskonale Pan widział co się stało na placu, samochód po prostu zgasł i działo się tak do momentu dopóki nie oddałem go do ASO Fiata. Kolejna rzecz której nie potrafiliście zdiagnozować. **

      "Sytuację, którą Pan opisuje jako „obrażenie się” nie wynikała z niczego innego jak zachowania szacunku dla Pana osoby, nie sprowadzamy rozmowy do poziomu, który Pan zademonstrował - wyzwisk i wulgaryzmów. W tym przypadku kontynuowanie jej nie było po prostu możliwe. Niestety ten sam poziom wypowiedzi zachowywał Pan również w korespondencji sms i mailowej kierowanej do naszych pracowników."

      I tu punkt w którym mnie złapaliście, k%!$iłem na lewo i prawo, wyzywałem Was od idiotów, partaczy i innych. Rozumiem, że po tylu problemach powinienem zachować spokój i cieszyć radością jazdy czy też radować się jak to wspaniale obroty silnika i jego dalsza cisza harmonizują z otaczającym światem?

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: "Pismo od Radcy Prawnego, które Pan zamieścił nie było niczym innym jak odpowiedzią na Pana reklamację. To Pana wyborem było dokonanie regulacji instalacji LPG i silnika samochodu we własnym zakresie pomimo, że przepisy prawa przewidują inną ścieżkę postępowania."

      Moim wyborem? Chyba brakiem wyboru ze względu na niekompetencję Pana i pracowników. Z tego co pamiętam to pojazd odbierałem u Was i to w tym samym miejscu, na placu pojawił się problem.Gdybyście mieli jakąkolwiek wiedzę na temat instalacji LPG nie wciskalibyście kitu o normalności gaśnięcia samochodu, co jeszcze raz podkreślam, miało miejsce do momentu usunięcia usterek nie przez Was, a przez kompetentnych pracowników ASO Fiat.

      To tyle w kwestii odniesienia się do Pana odpowiedzi. Mam głęboką nadzieję, że chociaż kilka osób zapamięta sobie nazwę JD KULEJ i będzie wiedziało, że w tym salonie wiele spraw KULEJE.
      Ah jesze jedno na koniec, wie Pan co, myślę że może moja frustracja była by mniejsa gdyby nie słowa doradcy w ASO Fiat "proszę sobie wyobrazić, że jedzie Pan z dzieckiem i samochód gaśnie na skrzyżowaniu"
      Nie wiem czy Pan jest ojcem ale jeśli tak to proszę uważać na JD KULEJ i nie kupować tam samochodów bo może to doprowadzić do tragedii.


      Z zupełnym brakiem szacunku i poważania

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli to auto kupowane z niemieckiego leasingu, to

      @YogiYogi: to nadal oznacza, że handlarz, tak samo jak kupujący, nie sprawdzili stanu samochodu.
      Samochód może być nawet po papieżu, prezydencie USA, pracowniku telewizji czy po kwiaciarce.
      Niczego to nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      widziales handlarza ktory sprawdza auta ?

      @szaremyszki: Po pierwsze - nie stawia się spacji przed pytajnikiem, po drugie: czego nie zrozumiałeś ze zdania o tym, że ani sprzedawca, ani kupujący nie sprawdzili przedmiotu transakcji?
      ;>

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej: ja tam z waszych usług kilka lat temu byłem zadowolony więc zakładam, że człowiek, który ma do was żal wyolbrzymia sytuację.

      @Sixers Tak naprawdę to wina leży po obu stronach.

    •  

      pokaż komentarz

      @szaremyszki: I to jest chyba podstawowa różnica między handlem w centralnej Europie, a handlem na zachodzie. Jakoś tak się ustaliło (przynajmniej w mojej obserwacji - kanadyjskiej), że to jest sprzedawcy problem co sprzedaje, a jak kupisz coś co nie działa, to takiego sprzedającego pozywasz. Jakoś tak chętniej człowiek wydaje pieniądze w takiej sytuacji. Bo ja jestem pan Janusz kupujący, co na samochodach się nie zna, więc muszę panu Mirkowi handlarzowi ZAUFAĆ jak mi coś sprzedaje. To tak, jak byś kupował kompa w media-markt i nie działała Ci połowa RAM'u, a podejście wyglądałoby - ale to pana interes, żeby sprawdzić czy działa. Skąd ma taki miś nie komputerowy wiedzieć jak to w ogóle zdiagnozować. Ja wierzę w prosty układ - sprzedawca daje ciała, pozywam, sąd stwierdza czy dał ciała - nie dał - ja płacę za pozew i straty - dał- mam od niego nowe autko w gratisie. Zdrowy układ.

    •  

      pokaż komentarz

      @kamikatse: wez pod uwage ogromna roznice jaka jest auto uzywane. Naloz na to wartosc nabywcza pieniadza w polsce i masz ksiazkowa definicje lekkoducha ktory myslal ze za pol darmo kupi nowke niesmigana

    •  

      pokaż komentarz

      @JdKulej HAHAHAHAHAHA ale wam sie trafil zartownis :D Zrobil mi weekend tą pisaniną :))
      Wezcie go na gablotke ( "Panie Slawku!" ) zeby przypadkiem ktos go nie wpuscil spowrotem :D

      @Sixers: Jestes pelnoletni ? Nie odpowiadaj.. serio :D

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @ConanLibrarian: myslalem ze bardziej rzeczowy argument wytoczysz ;) To ze dwie strony nie sprawdzily przedmiotu transakcji to tylko tyle ze @JDKulej zostal wprowadzony w blad przez bledna ekspertyze a kupujacy jest jaki jest ze wzial w ciemno - co jest zachowaniem nadzwyczaj niedojrzalym

    •  

      pokaż komentarz

      to nadal oznacza, że handlarz, tak samo jak kupujący, nie sprawdzili stanu samochodu.
      @ConanLibrarian: A czy przypadkiem sprzedający nie dostaje pieniędzy za to, żeby kupujący nie musiał się znać na mechanice? Jak niby kupujący, powiedzmy sprzedawca warzyw miałby zdiagnozować przy kupnie wycieki płynów eksploatacyjnych, czy źle wyregulowaną instalację gazową? Wjechać na kanał, podłączyć auto do komputera diagnozującego? Przecież to jest dramat, żeby kupując auto od autoryzowanego dilera trzeba było mieć żyłkę, a najlepiej wykształcenie i praktykę mechanika, żeby się nie naciąć... Za towar powinien odpowiadać sprzedawca ze wszystkimi tego konsekwencjami i tak właśnie jest w cywilizowanych krajach.

    •  

      pokaż komentarz

      A czy przypadkiem sprzedający nie dostaje pieniędzy za to, żeby kupujący nie musiał się znać na mechanice?

      @mietek79: ???

      Nigdy w życiu!
      Mylisz najęcie przez kupującego eksperta. To taki ekspert wtedy bierze pieniądze za to, żeby kupujący nie musiał się znać!

      Albo masz bardzo dziecinne podejście do życia (podobne poglądy mieli Jezus i Lenin), zakładając, że człowiek nie musi się o nic martwić, gdyż to inni będą się za darmo martwić o jego interesy.
      W życiu dorosłych ludzi takie zjawisko nie występuje, gdyż jest sprzeczne z naturą.

      Jak dobrze zawieje i jest bardzo sucho to

      Tak, dziecinne podejście.
      Żelazna zasada (jedna z wielu żelaznych): nie znasz się? No to się za daną rzecz nie bierzesz.
      Nie programujesz rozruszników serca, jeśli znasz się tylko na wyprawianiu skór.
      Nie produkujesz kiełbas, jeśli tylko potrafisz ładnie śpiewać.
      Nie zajmujesz się ocenianiem stanu technicznego pojazdu, jeśli się na tym nie znasz. To, że masz np. prawo jazdy w żaden sposób nie robi z ciebie fachowca od silników, nadwozi, podwozi, lakieru itd.

      Zauważ, że gdy jesteś chory, to idziesz do lekarza, a nie do sprzedawcy wędlin, choć ten gość też ma biały fartuch.
      I tak samo to działa przy ocenianiu samochodu.

      To zdumiewające, jak często ludzie chcą za wszelką cenę udowodnić, że ignorant podejmujący decyzje w sprawach mu obcych, to coś prawidłowego...
      ;>

    •  

      pokaż komentarz

      Albo masz bardzo dziecinne podejście do życia (podobne poglądy mieli Jezus i Lenin), zakładając, że człowiek nie musi się o nic martwić, gdyż to inni będą się za darmo martwić o jego interesy.
      @ConanLibrarian: Dziecinne podejście to ma sprzedawca tłumacząc się, że będąc fachowcem nie wiedział o wadach ukrytych, bo zaufał opinii rzeczoznawcy. Sprzedający odpowiada za swój towar i za jego wady ukryte przed kupującym. Nieważne, czy sprzedający miał świadomość tych wad, czy nie miał.

      Do lekarza nie idziesz ze swoim wynajętym konsultantem medycznym, który ma weryfikować diagnozę, do dealera samochodów też nie powinieneś zabierać dodatkowego fachowca, bo to właśnie ON jest fachowcem, który ma Ci zagwarantować sprawność sprzedawanego pojazdu. Co innego, kiedy kupujesz od zwykłego Kowalskiego - wtedy obaj macie prawo się nie znać i wypada odwiedzić mechanika, żeby poznać stan pojazdu. Być może nawet komuś mogłoby przyjść do głowy, żeby udać się przed kupnem na takie sprawdzenie właśnie do JD KULEJ ... wait... oni nie sprawdzają aut przed sprzedażą. ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Ja rozumiem, że mądrze jest mieć ograniczone zaufanie do innych, ale przecież dążymy do tego, żeby nie musieć być lekarzem aby się wyleczyć, czy mechanikiem aby kupić sprawne auto i właśnie po to prawo stoi po stronie kupującego (rękojmia), żeby sprzedający nie usiłował wykorzystać jego nieświadomości i bezkarnie popchnąć mu na przykład niesprawne auto jak w tym przypadku. Zauważ, że nawet tutaj sprzedający nie uchylał się od naprawy z tytułu rękojmi i w konsekwencji kilkukrotnie naprawiał auto (aż kupujący stracił do niego zaufanie). Zdziwienie budzi fakt, że JD KULEJ zachował się nieprofesjonalnie nie sprawdzając auta przed sprzedażą w wyniku czego naraził klienta na niebezpieczeństwo przez niesprawny samochód oraz stratę czasu i pieniędzy. Tylko tyle i aż tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Dziecinne podejście to ma sprzedawca tłumacząc się, że będąc fachowcem nie wiedział o wadach ukrytych

      @mietek79: Moim zdaniem to postaw godna idioty. :-)

      Natomiast dziecinne jest fałszywe zakładanie, że o interes kupującego martwić się będzie ktoś inny niż kupujący.
      I tak samo fałszywe, że o interes sprzedawcy martwić się będzie kupujący.

      Dorośli ludzie przede wszystkim nie kwitują nieprawdy - np. nie podpisują, że odebrali sprawny i zdatny do jazdy pojazd... ;-)

      Do lekarza nie idziesz ze swoim wynajętym konsultantem medycznym,

      I znowu błąd. Nie kupujesz od lekarza samochodu, tylko idziesz się leczyć. Nie do zecera, nie do mleczarza, tylko do lekarza.
      Ale jeśli będziesz się z lekarzem procesować, bo ci zaszkodził, to wyjdziesz na idiotę, gdy nie weźmiesz eksperta z dziedziny medycyny, albo weźmiesz eksperta od gwintowania luf karabinów wyborowych.

      Nie mam pojęcia dlaczego z takim uporem chcesz wychwalać branie się ignoranta za ocenianie stanu technicznego, widocznie imponują ci ludzie, którzy nie znają się na tym, co robią.

    •  

      pokaż komentarz

      Polityka PR naszej firmy nie przewiduje komentowania opinii zamieszczanych w Internecie aczkolwiek w tym konkretnym przypadku chcielibyśmy zabrać głos.

      @JdKulej: już tym zdaniem się pogrążyliście. Każdy będzie czytał te tłumaczenia z wrogim nastawieniem. Radziłbym wysyłać pracowników na kursy PR-u.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna