...
  •  

    pokaż komentarz

    To jest ciekawy paradoks: bo często osoby, które walczą o prawa i równość zwierząt jednocześnie chętniej podejmują się sterylizacji swoich zwierząt, bądź nawet pomagają w sterylizacji dzikich co jakby nie patrzeć jest sporą ingerencją w ich prawa. Nie chcę wchodzić teraz w dyskusje na temat swojego poglądu - tylko zwracam uwagę na to zjawisko.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: U zwierzaka trzymanego w domu to chyba wiecej pozytywów jak negatywów z tego wynika

    •  

      pokaż komentarz

      @wezsepigulke: ale kotu to się raczej nie podoba

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: Jakby co to na razie w prawach zwierząt nie ma czegoś takiego jak nienaruszalność organów płciowych, chyba że sobie to wywalczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: To po prostu kolejny przykład #lewackalogika w praktyce.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: W sumie ciekawy wątek poruszyłeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @tybor87: kazde bprdo jest wysterylizowane. XD

    •  

      pokaż komentarz

      @wezsepigulke: więcej pozytywów w punktu widzenia właściciela - zwierząt nikt nie pyta czy im lepiej np. bez ptaka

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: Uzasadniają to tym, że dzikie koty bez sterylizacji masowo się mnożą i nie można im pomóc tak, jak mniejszej liczbie. Rozumiem tę logikę z jednej strony, ale z drugiej to najchętniej widział bym tych którzy to PROMUJĄ jako najwłaściwsze rozwiązanie - na miejscu zwierząt. I wówczas czekał bym na zdanie. Co nie zmienia faktu, że od strony wygody właściciela jest to zdecydowanie plus.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: Bardzo ciekawe, wymień chociaż jedną taką osobę z życia publicznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: kastracja kota nie polega na obcięciu ptaka, tylko samych jajek

    •  

      pokaż komentarz

      U zwierzaka trzymanego w domu to chyba wiecej pozytywów jak negatywów z tego wynika

      @wezsepigulke: Dla właściciela - owszem. Dla zwierzaka - niekoniecznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy100k: moja kotka niesamowicie się męczyła w czasie rui. Dosłownie nie ogarniała rzeczywistości, potrafiła nawet nasrać na fotel xD

      Sterylizacja pomogła, miałem sporo wątpliwości, pogadałem z wetem i teraz i kot ja jakby szczęśliwsi, chociaż nie mogę zapytać czy wolałaby poprzedni stan.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: stearyizacja zapobiega bezdomności zwierząt i głodowi

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: Bardzo ciekawy temat, też zawsze mnie to zastanawiało z jaką lekkością do tematu sterylizacji podchodzą obrońcy zwierząt jak gdyby było to coś "naturalnego" i oczywistego.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: To przeciez nie jest i nigdy nie byla walka o prawa rowne ludziom, inaczej zwierzaki mialyby rowny dostep do edukacji, rynku pracy, za uczciwe place bralyby kredyt i kupowaly mieszkania oraz glosowalyby w wyborach na najbardziej proekologiczne partie( ͡° ͜ʖ ͡°) Tzw. prawa zwierzat to tylko prawo do zycia bez niepotrzebnego cierpienia, w co wlicza sie tez "prawo" do sterylizacji a nawet eutanazji, o ktorej decyduje opiekun, nie zwierze.

    •  

      pokaż komentarz

      To przeciez nie jest i nigdy nie byla walka o prawa rowne ludziom, inaczej zwierzaki mialyby rowny dostep do edukacji, rynku pracy, za uczciwe place bralyby kredyt i kupowaly mieszkania oraz glosowalyby w wyborach na najbardziej proekologiczne partie( ͡° ͜ʖ ͡°) Tzw. prawa zwierzat to tylko prawo do zycia bez niepotrzebnego cierpienia, w co wlicza sie tez "prawo" do sterylizacji a nawet eutanazji, o ktorej decyduje opiekun, nie zwierze.

      @keisatsu: Co ty p!#?!!%isz z tym dostępem do pracy i edukacji to nie mam pojęcia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kapsula twoja dziewczyna też mogłaby być szczęśliwsza. Możliwe, że też się męczy podczas okresu i wielu rzeczy wtedy nie ogarnia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kapsula: Poza tym nie chodzi o samo w sobie rozmnażanie ale też rzeczy typu intensywny zapach moczu czy znaczenie terenu. Po kastracji te objawy znikają.

    •  

      pokaż komentarz

      @Robert_K: u samic tego nie ma, przynajmniej ja tego nie zaobserwowałem, ale teraz mamy tu też małego samca, którego powoli kukle swędzą i pewnie zaraz zacznie lać tu i tam, to nie będę mieć skrupułów. Bez mojej pomocy i tak raczej nie przeżyłby tygodnia, a teraz leje starego kota tak urósł.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: I co ciekawe sceptyczni wobec "ekologicznych dyrdymałów" w życiu nie wykastrowaliby kota czy psa, bo to dla nich jest forma okaleczania zwierzęcia i w zasadzie to mają rację. Acz najciekawsze jest to, że ekolodzy są zwolennikami sterylizacji, ale już przycinanie ogonów czy uszu uważają za barbarzyństwo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: ja np. jestem sceptyczny wobec znacznej części tematów ekologicznych, ale swoje koty sterylizuję. Zasadniczo nie widzę związku między tymi elementami.
      Przycinanie uszu czy ogona ma o ile wiem znaczenie wyłącznie estetyczne, a jakbyś zobaczył kotkę w parodniowej rui, która wyje całe noce, sra gdzie popadnie i ciągle chce Ci dać dupy, to albo ją wysterylizujesz, albo zwrócisz jej wolność.

    •  

      pokaż komentarz

      (...) a jakbyś zobaczył kotkę w parodniowej rui, (...)
      @Kapsula: Skąd założenie, że nie widziałem?

      Przycinanie uszu czy ogona ma o ile wiem znaczenie wyłącznie estetyczne, (...)
      Tak, ingerencja jest wielokrotnie mniejsza...

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: @ediz4: @bialy100k: @sowiq: @Dr_Manhattan: @Nicolai: Och och och, okaleczanie zwierzęcia. To nie człowiek, że wpadnie w depresję, bo nie ma jaj albo nigdy nie zostanie matką.
      Poczytajcie sobie o ropomaciczu, jeśli powiększająca się ilość bezdomnych, wolno żyjących kotów, które przenoszą choroby i są gatunkiem inwazyjnym, powodującym wymieranie gatunków chronionych, was nie obchodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kapsula: Ciężko mówić o zwróceniu wolności, skoro zazwyczaj poprzednie pokolenia kota, którego się posiada, były prawdopodobnie także udomowione.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostrzyjnoz: A to ja gdzieś przyjąłem jakiekolwiek stanowisko? Dobrze wiedzieć, bo nie zauważyłem... napisałem, że sterylizacja jest w zasadzie kaleczeniem, ale nigdzie nie powiedziałem, że nieuzasadnionym.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostrzyjnoz: Polecam czytać komentarze zanim zaczniesz przekonywać ich autorów do swojego punktu widzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Och och och, okaleczanie zwierzęcia. To nie człowiek, że wpadnie w depresję, bo nie ma jaj albo nigdy nie zostanie matką.

      @ostrzyjnoz: Oo widzę mamy specjalistkę od zaburzeń psychologicznych kotów. I tak - koty wpadają w depresje tak jak inne zwierzęta. W ogrodach zoologicznych masz masę zwierząt z depresją.

      Poczytajcie sobie o ropomaciczu, jeśli powiększająca się ilość bezdomnych, wolno żyjących kotów, które przenoszą choroby i są gatunkiem inwazyjnym, powodującym wymieranie gatunków chronionych, was nie obchodzi...
      Jaki to ma związek z dobrem konkretnego zwierzęcia? Choroby przenosi każde dziko żyjące zwierzę. Inwazyjność kota domowego jest związana z działalnością człowieka więc typowo walczy się z problemem który samemu się stworzyło sztucznie ograniczając populacje danego gatunku. Powiedz mi czym się różni ograniczenia populacji dzika od ograniczania populacji kota?

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: No właśnie. Kaleczenie. A ja powiedziałam, że kot nie wpadnie w depresję, bo nie ma jaj. Żadne to dla niego kalectwo, może normalnie funkcjonować i bez tego.
      @sowiq: No przeczytałam. I słucham, jaki jest według Ciebie negatyw sterylizacji/kastracji dla zwierzęcia? Bo jak wspomniałam, chęć zostania matką odpada.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Ropomacicze to nie choroba zakaźna. Mówiłam, poczytaj o tym, potem się wypowiadaj.

      Ale co Ty porównujesz ogrody zoologiczne do usunięcia części ciała, bez której może nadal normalnie funkcjonować?
      Znów odsyłam do źródeł czytanych, w których dowiesz się, z jakiego powodu zwierzęta w zoo czy cyrkach mają depresję.

      Jakby Ci to powiedzieć... Koty się sterylizuje, a nie zabija, jak dziki.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostrzyjnoz: Ano pozbawienie możliwości najważniejsze funkcji życiowej każdego organizmu, czyli rozmnażania. Tak jest skonstruowany świat, takie instynkty ma każde stworzenie. Nie bez powodu np. osobniki niektórych gatunków owadów dają się zeżreć samicy, żeby tylko odbyć z nią kopulację.

      Dla człowieka sterylizacja kotów przynosi różne korzyści. Dla kota jest równoznaczna z brakiem możliwości przekazania swoich genów dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie. Kaleczenie. A ja powiedziałam, że kot nie wpadnie w depresję, bo nie ma jaj. Żadne to dla niego kalectwo, może normalnie funkcjonować i bez tego

      @ostrzyjnoz: No zupełnie identycznie jak obcięcie jaj człowiekowi. Stosowało i stosuje się to tysiące lat np. w Indiach.
      Eunuchowie żyją choć zachowują się nie do końca jak mężczyźni (bliżej im do zachowania kobiety)- zmienia się zachowanie tak jak u kota - przestaje się interesować rozmnażaniem, znaczeniem terytoriów i walką o nie. Tworzysz sobie więc zwierze które wygodniej Ci trzymać. Po co dorabiać do tego ideologie o jego dobru?

    •  

      pokaż komentarz

      Żadne to dla niego kalectwo, może normalnie funkcjonować i bez tego.
      @ostrzyjnoz: Może Cię zdziwię, ale moszna ma swoją funkcję. Pomijając kluczową rolę w prokreacji to jest to jeszcze gruczoł wydzielający hormony, a ucięcie go zmienia funkcjonowanie organizmu jako całości. Dlatego też kastruje się zwierzęta użytkowe... kapłony, wieprze, wałachy czy woły. Mięso lepsze, a zwierz bardziej posłuszny. Także żyć żyje, ale życiem w pewnym stopniu wybrakowanym.

    •  

      pokaż komentarz

      @sowiq: "takie instynkty ma każde stworzenie" No i super. Jak wyżej, penisa nie usuwają, dziurki nie zaszywają. Mogą czuć potrzebę kopulacji, okej, niech sobie ulżą. Ale płakać nie będą, że "och nie, żadna kociczka w haremie nie zachodzi w ciążę, co robię nie tak? Idę się pociąć suchą bułką".

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Jak ja porównuję zwierzęta do ludzi, hurr durr, kot to nie dziecko, jak możesz to porównywać.
      Jak ktoś porównuje zaszywanie kobietom pochwy (no, zszywanie warg sromowych) do kotów- ok, spoko, fajny z Ciebie koleś.
      Jeżeli kot jest domowy, to...Nie musi walczyć o terytorium. Bo jest DOMOWY. Ma zapewnioną opiekę, schronienie, pożywienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Przecież było wyżej powiedziane- jak kot jest agresywny i sika po kątach, to się go kastruje, właśnie dlatego, że się usuwa hormony, co powoduje, że kot jest spokojniejszy.
      Tak jakby facetom zabrać testosteron. Nie byliby tacy odważni, chętni do wszystkiego (w sensie, bycie ochotnikiem), staliby się takimi ciapami.
      I w domu nikomu nie potrzeba kocura, który drapie wszystko i wszystkich. Kot nie ma za zadanie pilnować domu, więc nie jest mu potrzebne bycie agresywnym.

    •  

      pokaż komentarz

      Ropomacicze to nie choroba zakaźna. Mówiłam, poczytaj o tym, potem się wypowiadaj.

      @ostrzyjnoz: Co z tego? Ja moge zachorować na raka prostaty - mam sobie profilaktycznie wyciąć?

      Ale co Ty porównujesz ogrody zoologiczne do usunięcia części ciała, bez której może nadal normalnie funkcjonować? Znów odsyłam do źródeł czytanych, w których dowiesz się, z jakiego powodu zwierzęta w zoo czy cyrkach mają depresję....
      Oczywiście że porównuje. Tam również ku uciesze ludzi trzyma się zwierzęta w nienaturalnych warunkach. Ty chcesz kota trzymać w domu a żeby było wygodniej to jeszcze mu jaja obciąć żeby nie był zbytnio upierdliwy.

      Jakby Ci to powiedzieć... Koty się sterylizuje, a nie zabija, jak dziki...
      Co z tego? Obydwie metody prowadzą do tego samego - sztucznego ograniczania populacji

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp To głównie problem mężczyzn, nie słyszałam o kobiecie której szkoda by było zwierzęcia bo jest wykastrowane.
      Mężczyźni czują męska solidarność ze zwierzętami, przypisują im ludzkie cechy, "mój kumpel pies nie będzie ruchał, bez honoru tak bez jaj" Ale pies i kot nie mają żadnego honoru.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ja porównuję zwierzęta do ludzi, hurr durr, kot to nie dziecko, jak możesz to porównywać.

      @ostrzyjnoz: ??

      Jeżeli kot jest domowy, to...Nie musi walczyć o terytorium. Bo jest DOMOWY. Ma zapewnioną opiekę, schronienie, pożywienie...
      Kot domowy to nazwa gatunku. Ten co ucieka jak podejdziesz na 50 metrów to też kot domowy.

      Jak ktoś porównuje zaszywanie kobietom pochwy (no, zszywanie warg sromowych) do kotów- ok, spoko, fajny z Ciebie koleś...
      To Ty twierdzisz że obcinanie jaj czy sterylizacja zupełnie nie zmienia nic w zachowaniu zwierzęcia. Ludzie to też zwierzęta tylko z pełną świadomością i rozumem. Ja twierdze że zmienia i jest takim samym okaleczeniem jak u ludzi. Tylko my z racji wyższości nad innymi gatunkami hodujemy, zabijamy i zjadamy inne gatunki. Jak ktoś gada że nie krzywdzi zwierząt i obcina jaja kotu to chyba ma spięcie w głowie.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Cóż, była taka aktorka, celebrytka, ktoś tam, która sobie obcięła piersi, bo w jej rodzinie było wiele zachorować na raka piersi...

      Ale tak szczerze, bez konkretów. Nie uważasz, że profilaktyka jest lepsza od leczenia (ciężko mówić o leczeniu nowotworu złośliwego)?

      Nienaturalne warunki.
      No, a my kiedyś łaziliśmy po drzewach i mieszkaliśmy w norach w ziemi. Cóż za piękne czasy wtedy były, dlaczego dalej tego nie robimy, przecież to naturalne!
      To może inaczej. Poczytaj, co zoo ma na celu. Skąd się biorą zwierzęta w zoo. Albo na przykład, jak to dzięki zoo istnieją jeszcze niektóre gatunki.

      Sztuczne ograniczanie populacji. Jest mnóstwo bezdomnych/wolno żyjących kotów, które się na potęgę mnożą w miejscach zamieszkiwanych przez ludzi. Przenoszą choroby, leżą rozjechane na jezdni i dzieci patrzą na te flaki, jęczą pod oknami w marcu, bo niewysterylizowane...
      A dziki mnożą się tak jak zawsze i we własnym, naturalnym środowisku, gdzieś tam w lesie 10 km za miastem.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież było wyżej powiedziane- jak kot jest agresywny i sika po kątach, to się go kastruje, właśnie dlatego, że się usuwa hormony, co powoduje, że kot jest spokojniejszy.
      Tak jakby facetom zabrać testosteron. Nie byliby tacy odważni, chętni do wszystkiego (w sensie, bycie ochotnikiem), staliby się takimi ciapami.


      @ostrzyjnoz: No właśnie. czyli tworzysz sobie posłuszną zabawkę - o tym mówię od początku. Kot raczej nie jest z tego zadowolony.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: No. Bo został kiedyś przez kogoś wyrzucony z domu. Spiknął się z drugim wyrzuconym, zaczęły się mnożyć i powstały takie "dzikie watahy domowych kotów", które się boją człowieka, bo obecne pokolenia nie miały z nim do czynienia (w sensie, człowiek się nimi nie opiekował).

      "To Ty twierdzisz że obcinanie jaj czy sterylizacja zupełnie nie zmienia nic w zachowaniu zwierzęcia."
      Nigdzie nic takiego nie napisałam, wręcz przeciwnie.
      Napisałam, że nie wpadnie w depresję, bo nie urodzi dzieci i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      I w domu nikomu nie potrzeba kocura, który drapie wszystko i wszystkich. Kot nie ma za zadanie pilnować domu, więc nie jest mu potrzebne bycie agresywnym.
      @ostrzyjnoz: Czyli wszystko sprowadza się do "bo tak mi wygodniej". Nie wiem czy jest to jakkolwiek lepsza wykładnia niż "bo tak ładniej" przy ucinaniu ogona...

      To głównie problem mężczyzn, nie słyszałam o kobiecie której szkoda by było zwierzęcia bo jest wykastrowane.
      A ja słyszałem, znam nawet osobiście. Poza tym... to ma być jakikolwiek argument?

      Mężczyźni czują męska solidarność ze zwierzętami, przypisują im ludzkie cechy, "mój kumpel pies nie będzie ruchał, bez honoru tak bez jaj" Ale pies i kot nie mają żadnego honoru.
      Czyli jednak mogę przyciąć ten ogon? Pies nie ma poczucia honoru, więc im to różnicy nie robi. O, albo wezmę i zatłukę szpadlem. Jak uprzedmiotawiać to uprzedmiotawiać.

      No, a my kiedyś łaziliśmy po drzewach i mieszkaliśmy w norach w ziemi. Cóż za piękne czasy wtedy były, dlaczego dalej tego nie robimy, przecież to naturalne!
      Homo sapiens nigdy nie siedział na drzewach czy w norach... sorry.

      Ty chcesz kota trzymać w domu a żeby było wygodniej to jeszcze mu jaja obciąć żeby nie był zbytnio upierdliwy.
      @ediz4: W punkt... drapieżnika-indywidualistę karmią z puszki, trzymają w domu między ludźmi i jeszcze kuśkę podwiązują, by był potulniejszy. Może zamiast krzywdzić zwierzę rozważyć kupno pluszanej zabawki?

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Masz kota? Jeśli nie, to tak trochę nie bardzo jest sens rozmawiać. Jeśli tak- wypuszczasz go na dwór i karmisz Whiskasem albo suchą karmą? Jeśli tak, to też nie ma sensu na ten temat z Tobą rozmawiać.

      Kot nie ma świadomości, że go samochód przejedzie, że może umrzeć, jak coś zje, np. czekoladę, nie wie, że może umrzeć na raka. My jesteśmy właścicielem, opiekunem zwierzęcia i to na nas spoczywa ciężar decyzji, co jest dla kota najlepsze. Ustrzeżenie kota przed szybką śmiercią i by długo żył w zdrowiu powinno być priorytetem.

    •  

      pokaż komentarz

      Kot nie ma świadomości, że go samochód przejedzie, że może umrzeć, jak coś zje, np. czekoladę, nie wie, że może umrzeć na raka. My jesteśmy właścicielem, opiekunem zwierzęcia i to na nas spoczywa ciężar decyzji, co jest dla kota najlepsze.
      @ostrzyjnoz: Czyli jesteś zwolennikiem polowań?

      Kot nie ma świadomości, że go samochód przejedzie, że może umrzeć, jak coś zje, np. czekoladę, nie wie, że może umrzeć na raka.
      Niemniej swój rozum ma. Ograniczony względem ludzkiego, ale ma. Koncept "podoba mi się to" - "nie podoba mi się to" u niego istnieje.

      Masz kota? Jeśli nie, to tak trochę nie bardzo jest sens rozmawiać. Jeśli tak- wypuszczasz go na dwór i karmisz Whiskasem albo suchą karmą? Jeśli tak, to też nie ma sensu na ten temat z Tobą rozmawiać.
      ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: @ediz4: Kolejna dyskusja na wykopie o zwierzętach, która kompletnie nie ma sensu.
      Macie chłopy swoje zdanie.
      Super.
      To teraz wio do schronisk, do domów tymczasowych, zostańcie wolontariuszami, odwiedzajcie weterynarzy, dowiedzcie się, jakie są skutki nie kastrowania, nie szczepienia, wypuszczania kotów na dwór bez opieki i karmienia złą karmą. Pozbierajcie parę zwierząt z drogi, popatrzcie w te kocie oczy (albo ich brak, jeśli ktoś nie leczył) i potem możemy rozmawiać na temat, co się powinno robić zwierzętom a co nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: To dlatego że ludzie pozwalają swoim zwierzakom się rozmnażać, a potem nie zawsze ma kto adoptować potomstwo, no i z tego masz bezdomne zwierzęta, które jakby nie patrzeć mają trudne i często krótkie życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: "Kot nie ma świadomości, że go samochód przejedzie, że może umrzeć, jak coś zje, np. czekoladę, nie wie, że może umrzeć na raka. My jesteśmy właścicielem, opiekunem zwierzęcia i to na nas spoczywa ciężar decyzji, co jest dla kota najlepsze.

      Czyli jesteś zwolennikiem polowań?"

      Co? xD
      Jak do tego doszedłeś? Bo zupełnie nie rozumiem, nie mogę znaleźć żadnej ścieżki ani żadnego słowa, które mogłoby Cię do takiego wniosku doprowadzić. Coś Ci się przyśniło czy gdzieś w innym miejscu internetu przeczytałeś i tak na pałę odpisałeś, żeby przypierdzielić się do każdego zdania, pomimo, że nie ma to żadnego sensu?

    •  

      pokaż komentarz

      Kolejna dyskusja na wykopie o zwierzętach, która kompletnie nie ma sensu.
      Macie chłopy swoje zdanie.
      Super.

      @ostrzyjnoz: Tośmy sobie porozmawiali...

      Co? xD
      Jak do tego doszedłeś? Bo zupełnie nie rozumiem, nie mogę znaleźć żadnej ścieżki ani żadnego słowa, które mogłoby Cię do takiego wniosku doprowadzić.

      @ostrzyjnoz: Widzę, że bystrym dzieckiem to Ty nie jesteś. No nic, sparafrazuje Twoje własne słowa, może dostrzeżesz, że jednak była jakaś ścieżka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeleń nie ma świadomości, że go samochód przejedzie, że może umrzeć, razem z kierowcą i pasażerami. Nie wie, że może umrzeć na jakieś choróbsko i zarazić całe stado. Państwo jest właścicielem i opiekunem dzikiej zwierzyny i to na nim, za pośrednictwem myśliwych, stoi ciężar decyzji co jest dla populacji jelenia najlepsze.

      Coś Ci się przyśniło czy gdzieś w innym miejscu internetu przeczytałeś i tak na pałę odpisałeś, żeby przypierdzielić się do każdego zdania, pomimo, że nie ma to żadnego sensu?
      Odzywki na poziomie przedszkola...

    •  

      pokaż komentarz

      ko zwracam uwagę na to zjawisko.

      @wezsepigulke: nie rozumiesz logiki, dyskusja dotyczy praw zwierząt, a nie co tobie wygodniej

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: @ediz4:
      Kot nie będzie miał jajek, ale będzie spokojniejszy i mniejsze ryzyko zachorowania na raka,
      CZY
      Kot ma jajka, atakuje wszystkich, niszczy meble i napłodzi po 50 kociaków rocznie, które będą bezdomne.

      Co wybieracie?
      Bo jeżeli drugą opcję, to... To chyba jest coś z wami nie w porządku.

      Oczywiście przypominam, że kot to nie człowiek i rozumek ma na poziomie dziecka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: "Nie wie, że może umrzeć na jakieś choróbsko i zarazić całe stado. Państwo jest właścicielem i opiekunem dzikiej zwierzyny"
      Parafraza- robisz to źle, tylko się pogrążasz.

      Nie wie. Więc trzeba go wyleczyć.

      Państwo nie jest właścicielem jelenia, bo jeleń to dzikie zwierzę a kot jest zwierzęciem udomowionym.

      Jezu, naprawdę? Muszę Ci tłumaczyć to, co sam napisałeś?

    •  

      pokaż komentarz

      Cóż, była taka aktorka, celebrytka, ktoś tam, która sobie obcięła piersi, bo w jej rodzinie było wiele zachorować na raka piersi

      @ostrzyjnoz: No była tylko z tego co pamiętam jej matka i babka chorowały na raka piersi i było duże ryzyko z racji genetyki. Badasz historię chorób kota przed kastracją? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      To może inaczej. Poczytaj, co zoo ma na celu. Skąd się biorą zwierzęta w zoo. Albo na przykład, jak to dzięki zoo istnieją jeszcze niektóre gatunki...
      I jak niektóre popełniają samobójstwa. Słyszałaś o delfinach rozbijających głowy o akwaria?

      Zawiłości zwierzęcej psychiki odsłonił Amerykanom najsłynniejszy czworonożny pacjent psychiatryczny, czyli Gus, niedźwiedź polarny z nowojorskiego Central Park Zoo. Zwrócił na siebie uwagę zwiedzających w latach 90., gdy przez kilkanaście godzin dziennie nie robił nic innego, tylko pływał ósemkami w basenie. Nawet niewykształceni w kierunku psychologii zwiedzający dostrzegli, że wygląda to na daleko posuniętą nerwicę. Dyrektor zoo oświadczył jednak, że to zwyczajny neurotyzm niedźwiedzi i że każdy nowojorczyk powinien ten stan ducha zrozumieć.Jednak po cichu dyrekcja wezwała psychiatrę, który na co dzień leczył ludzi. Gus otrzymał wtedy przezwisko miś bi-polarny (od bipolar disorder, czyli choroby afektywnej dwubiegunowej), dzienną dawkę leków antydepresyjnych i terapię, która kosztowała zoo około dwudziestu pięciu tysięcy dolarów. Po zakończeniu leczenia rzecznik prasowy zoo zwołał konferencję, na której ogłosił, że jego ogród pomógł smutnemu Gusowi w "powrocie do normalnego życia". Czy ten żywot był normalny, nikt nie wie, bo Gus, w przeciwieństwie do ludzkich pacjentów, nie mógł sam o tym opowiedzieć. Wiadomo na pewno, że jego wybieg to ułamek procentu normalnego obszaru, po którym w naturze porusza się dziki niedźwiedź. Według Braitman to jakieś 0,00009 procent. Końskie dawki leków pozwoliły mu jakoś o tym zapomnieć...
      Choć zwierzęca doktor Freud uwielbia pracowników zoo i opiekunów zwierząt, na ich pracodawcach - ogrodach zoologicznych i cyrkopodobnych parkach rozrywki - nie zostawia suchej nitki. - To napędzające sobie klientów szpitale psychiatryczne. Najpierw wywołują szaleństwo u pacjentów, żeby potem je leczyć - tłumaczy Braitman i szacuje, że większość mieszkańców takich przybytków ma po prostu mocno nie po kolei w głowie.Mimo że żaden pracownik zoo nie chce podpisać się pod tym imieniem i nazwiskiem, weterynarze, z którymi rozmawiała Braitman, twierdzą, że przynajmniej co drugie zwierzę w zoo jest na jakiś lekach psychiatrycznych. Dyrektorzy zoo wolą je podawać swoim mieszkańcom, niż odpowiadać na pytania zwiedzających, dlaczego małpa drepcze w kółko, foka wymiotuje, a potem to, co zwymiotowała zjada, lew morski wali głową w brzeg basenu, małpa molestuje swoje dzieci, mors kompulsywnie się masturbuje, a kuc dostaje ataków szału na widok przypatrujących mu się dzieci. Te wszystkie przypadki opisano w specjalistycznej literaturze...

      To apropo ogrodów zoologicznych. Nadal uważasz że jest tam super i zwierzęta są zadowolone?

      Sztuczne ograniczanie populacji. Jest mnóstwo bezdomnych/wolno żyjących kotów, które się na potęgę mnożą w miejscach zamieszkiwanych przez ludzi. Przenoszą choroby, leżą rozjechane na jezdni i dzieci patrzą na te flaki, jęczą pod oknami w marcu, bo niewysterylizowane....
      No i to jest sztuczne ograniczanie populacji. Nie napisałem czy to dobre czy złe tylko nazwałem po imieniu.

    •  

      pokaż komentarz

      Co wybieracie?
      Bo jeżeli drugą opcję, to... To chyba jest coś z wami nie w porządku.

      @ostrzyjnoz: To nawet nie licuje z argumentacją... normalnie jak kłótnie w podstawówce. "Kto lubi Power Rangersów jest fajny, a kto nie jest głupi i śmierdzi cebulą".

      Oczywiście przypominam, że kot to nie człowiek i rozumek ma na poziomie dziecka.
      Tak jak Ty, tak jak Ty... swoją drogą taką argumentacją można kastrować ludzi z upośledzeniem umysłowym.

      Parafraza- robisz to źle, tylko się pogrążasz.
      Wiesz, że istnieje coś takiego jak "argument"? Nie powinno się mówić "nie, bo nie", tylko się powinno to w jakikolwiek sposób uzasadnić.

      Nie wie. Więc trzeba go wyleczyć.
      A kto miałby za to płacić i z czego? A co jeśli się nie da? No i nie zawsze jest to kwestia choroby. Las ma swoją pojemność. Pomieści i wykarmi tyle, a nie więcej zwierzyny. Jak będzie ich za dużo to zaczną wychodzić z boru i zagrażać ludziom. Chyba nie chciałabyś spotkać dzika w środku miasta? No i jeszcze zaczną padać z głodu i wtedy będzie zagrożenie epidemiologiczne i dla zwierząt, i dla ludzi. Inną opcją jest wprowadzenie z powrotem wilków. Chcesz tego?

      Państwo nie jest właścicielem jelenia, bo jeleń to dzikie zwierzę a kot jest zwierzęciem udomowionym.
      Jest, artykuł drugi.

      Jezu, naprawdę? Muszę Ci tłumaczyć to, co sam napisałeś?
      Co ja niby napisałem?

    •  

      pokaż komentarz

      No. Bo został kiedyś przez kogoś wyrzucony z domu. Spiknął się z drugim wyrzuconym, zaczęły się mnożyć i powstały takie "dzikie watahy domowych kotów", które się boją człowieka, bo obecne pokolenia nie miały z nim do czynienia (w sensie, człowiek się nimi nie opiekował).

      @ostrzyjnoz: Koty domowe żyły blisko ludzi ale były wolne nie zamknięte w mieszkaniach. Tak to wygląda nadal na wsiach.

      Nigdzie nic takiego nie napisałam, wręcz przeciwnie. Napisałam, że nie wpadnie w depresję, bo nie urodzi dzieci i tyle...
      Skąd to wiesz? Kot na wolności robi dziennie z dobre 6km - ty go zamykasz w 40m2, zmieniasz mu gospodarkę hormonalną więc wymuszasz zmianę zachowania i tępisz instynkty.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Nie uważam, że jest super. Albo inaczej. Uważam, że powinny tam być inne warunki. W rzeczywistości lew sobie może biegać po kilkanaście czy dziesiąt km, a w zoo ma klatkę 20 x 20 m.
      Tak, słyszałam o tych delfinach. I zwierzętom nie chodzi o to, że nie mają jaj, naprawdę.

      @Nicolai: Ale przecież to Ty uważasz, że agresja i bezdomność jest spoko, więc w ogóle jakim prawem chcesz mi cokolwiek zarzucać w tym temacie? xD

      Czekaj, czyli ograniczanie populacji dzikich zwierząt jest spoko, a sterylizacja bezdomnych kotów, jest zła?
      Logika nie jest Twoją mocną stroną.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale przecież to Ty uważasz, że agresja i bezdomność jest spoko, (...)
      @ostrzyjnoz: Co k...? Jaka agresja? Jaka bezdomność? Gdzie ja to do diabła napisałem?

      Czekaj, czyli ograniczanie populacji dzikich zwierząt jest spoko, a sterylizacja bezdomnych kotów, jest zła?
      Ty jesteś na serio tak głupia czy trollujesz? Nigdzie nie powiedziałem, że jedno jest spoko, a drugie nie. Tylko zadałem pytanie. Pytanie nie jest stwierdzeniem tezy.

      Logika nie jest Twoją mocną stroną.
      Powiedziała to osoba, która z pytania wydedukowała moje poglądy...

      (...) więc w ogóle jakim prawem chcesz mi cokolwiek zarzucać w tym temacie? xD
      Najpierw stwórz chochoła, a potem bohatersko z nim wygraj, not bad...

      @ediz4: Powiem Ci, szkoda na nią naszego czasu. Wyjątkowa jednostka...

    •  

      pokaż komentarz

      Co wybieracie?
      Bo jeżeli drugą opcję, to... To chyba jest coś z wami nie w porządku.


      @ostrzyjnoz: To nawet nie licuje z argumentacją... normalnie jak kłótnie w podstawówce.

      @Nicolai: Właśnie tutaj.

      Najpierw mówisz, że sterylizacja kotów jest okrutna, a potem, że dzikie zwierzęta stanowią zagrożenie przy domostwach. Nie musisz wszystkiego powiedzieć, można się domyśleć, wywnioskować, o co Ci chodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Najpierw mówisz, że sterylizacja kotów jest okrutna, a potem, że dzikie zwierzęta stanowią zagrożenie przy domostwach. Nie musisz wszystkiego powiedzieć, można się domyśleć, wywnioskować, o co Ci chodzi.
      @ostrzyjnoz: A co jeśli powiem, że Twoje domysły są błędne?

    •  

      pokaż komentarz

      Co wybieracie?
      Bo jeżeli drugą opcję, to... To chyba jest coś z wami nie w porządku.


      Oczywiście przypominam, że kot to nie człowiek i rozumek ma na poziomie dziecka.

      @ostrzyjnoz: Po raz kolejny wróćmy do clue tego tematu. My tu nie rozmawiamy o tym co jeszcze lepsze dla ludzi a o krzywdzeniu zwierząt.

      Masz kota? Jeśli nie, to tak trochę nie bardzo jest sens rozmawiać. Jeśli tak- wypuszczasz go na dwór i karmisz Whiskasem albo suchą karmą? Jeśli tak, to też nie ma sensu na ten temat z Tobą rozmawiać...
      Aha czyli na temat aborcji powinny rozmawiać tylko kobiety po aborcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp moja psica podczas pierwszej cieczki męczyła się strasznie. Trwało to miesiąc, łącznie z jazdami pod tytułem ciąża urojona, moszczeniem sobie legowiska do rodzenia w szafie i zapaleniem sutków, bo mleko puściło. Każdy kto nie planuje rozmnażać zwierzaków powinien sterylizować, zwłaszcza że pełno jest bezdomnych psów i kotów.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: @Nicolai @ediz4 Nikt nie mówi, że kastracja/sterylizacja są takie fajne i idealne. To w większości przypadków po prostu wybór mniejszego zła. Każda ingerencja chirurgiczna w organizm jest w jakimś stopniu krzywdząca, ale w tym przypadku korzyści (ograniczenie populacji a co za tym idzie bezdomności i chorób + ograniczenie ryzyka niektórych chorób) są większe niż szkody.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: No tak trochę bez sensu wypowiadać się na temat, z którym nie miało się nigdy styczności,nie sądzisz?

      To coś na zasadzie:
      -Nie lubię wątróbki.
      -A jadłeś kiedyś?
      -Nie.

    •  

      pokaż komentarz

      pomagają w sterylizacji dzikich

      @bartoszp: których np.?

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: > I co ciekawe sceptyczni wobec "ekologicznych dyrdymałów" w życiu nie wykastrowaliby kota czy psa, bo to dla nich jest forma okaleczania zwierzęcia i w zasadzie to mają rację.

      Rozróżniajmy ekologów od eko-aktywistów (ekoterrorystów). Nie każdy, kto mieni się ekologiem, nim jest.Do tego potrzebne studia np. osoby z Greenpeace nie są ekologami, tylko co najwyżej eko-aktywistami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @wezsepigulke: Zobacz jak wiele jest przypadkow, gdy po sterylizacji zwierzak staje sie ospaly, ogolnie taki niechetny do zycia. Nie moglbym zrobic tego swojemu zwierzeciu

    •  

      pokaż komentarz

      @LR300:

      Zobacz jak wiele jest przypadkow, gdy po sterylizacji zwierzak staje sie ospaly, ogolnie taki niechetny do zycia. Nie moglbym zrobic tego swojemu zwierzeciu

      A co robisz zamiast tego?

      P.S. Moje 3 koty i jedna kotka po 10 latach od kastracji/sterylki dalej roznoszą mieszkanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt nie mówi, że kastracja/sterylizacja są takie fajne i idealne. To w większości przypadków po prostu wybór mniejszego zła. Każda ingerencja chirurgiczna w organizm jest w jakimś stopniu krzywdząca, ale w tym przypadku korzyści (ograniczenie populacji a co za tym idzie bezdomności i chorób + ograniczenie ryzyka niektórych chorób) są większe niż szkody.

      @keisatsu: no jednak mówią wyżej - kot nie znaczy terytorium, nie ma chcicy - idealna przytulanka. I te same osoby nazywają się obrońcami praw zwierząt. A robią to bo jest wtedy mniej problematycznym niewolnikiem.
      @ostrzyjnoz: No tak jak pisałem wyżej
      Jesteś za lub przeciw aborcji?
      NIE/TAK
      A miałaś
      NIE
      To się nie wypowiadaj.

      Tak, słyszałam o tych delfinach. I zwierzętom nie chodzi o to, że nie mają jaj, naprawdę...
      Obcięcie jaj to coś gorszego niż faszerowanie prochami aby zwierzę sobie nie robiło krzywdy w zoo bo dodatkowo fizycznie okaleczasz zwierze - efekt podobny. Zwierze staje się mniej problematycznym niewolnikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4:

      no jednak mówią wyżej - kot nie znaczy terytorium, nie ma chcicy - idealna przytulanka. I te same osoby nazywają się obrońcami praw zwierząt. A robią to bo jest wtedy mniej problematycznym niewolnikiem.

      Źle to zrozumiałeś. To, że kot nie ma chcicy i nie znaczy terytorium to tylko poboczne korzyści i głównie dla człowieka (chociaż ta chcica samego zwierzaka też potrafi ostro wymęczyć, poczytaj wyżej). Kastracji nie robi się dla tych rzeczy, a po to, żeby organiczyć rozmnażanie. I chyba świadczy tez o czymś fakt, że ten zabieg robią zazwyczaj ludzie bardziej świadomi opieki nad zwierzętami. Tacy zwykli Janusze i Grażyny mają to często gdzieś.

    •  

      pokaż komentarz

      @keisatsu: Zabieg robi się właśnie częściej żeby kot nie miał chcicy, nie znaczył terytorium itp. Bo jaką szansę rozmnażania ma kot żyjący w bloku w mieszkaniu 20m2 - przecież on nawet wyjść nie może.

      I chyba świadczy tez o czymś fakt, że ten zabieg robią zazwyczaj ludzie bardziej świadomi opieki nad zwierzętami. Tacy zwykli Janusze i Grażyny mają to często gdzieś....
      Koty domowe żyły przy ludziach od zawsze ale nie były zamykane a chodziły wolno tak jak to ma miejsce obecnie na wsi. Sterylizacja powoduje że kot może żyć w zamknięciu bo tępi się jego instynkty - czyli rozmnażania, pilnowania i patrolowania terytorium. Czyli tworzy się z niego taką zabawkę. Także Ci ludzie mogą być świadomi opieki bo ją sobie zabiegiem ułatwiają ale niech nie gadają wtedy o prawach zwierząt i dobru zwierzęcia bo najszczęśliwsze jest wolne bez ingerencji chirurgicznych choćby miało wpaść za dwa dni pod koła samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: No a skąd możesz wiedzieć, jakie zwierzę jest najszczęśliwsze? I co z tematem schronisk, bo tam zwierzęta raczej sobie na wolności nie pomykają? Nie każdy żyje na wsi, a w mieście problem nadmiaru kotów też istnieje.
      P.S. Mam ze schroniska 3 kocury i jedną kotkę przygarniętą spod bloku. Ktoś ją wyrzucił, bo zachorowała na koci katar. Sam sobie odpowiedz na pytanie, jakie szanse na rozmnażanie miałyby moje domowe koty bez sterylizacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @keisatsu:

      No a skąd możesz wiedzieć, jakie zwierzę jest najszczęśliwsze?...
      Zawiłości zwierzęcej psychiki odsłonił Amerykanom najsłynniejszy czworonożny pacjent psychiatryczny, czyli Gus, niedźwiedź polarny z nowojorskiego Central Park Zoo. Zwrócił na siebie uwagę zwiedzających w latach 90., gdy przez kilkanaście godzin dziennie nie robił nic innego, tylko pływał ósemkami w basenie. Nawet niewykształceni w kierunku psychologii zwiedzający dostrzegli, że wygląda to na daleko posuniętą nerwicę. Dyrektor zoo oświadczył jednak, że to zwyczajny neurotyzm niedźwiedzi i że każdy nowojorczyk powinien ten stan ducha zrozumieć.Jednak po cichu dyrekcja wezwała psychiatrę, który na co dzień leczył ludzi. Gus otrzymał wtedy przezwisko miś bi-polarny (od bipolar disorder, czyli choroby afektywnej dwubiegunowej), dzienną dawkę leków antydepresyjnych i terapię, która kosztowała zoo około dwudziestu pięciu tysięcy dolarów. Po zakończeniu leczenia rzecznik prasowy zoo zwołał konferencję, na której ogłosił, że jego ogród pomógł smutnemu Gusowi w "powrocie do normalnego życia". Czy ten żywot był normalny, nikt nie wie, bo Gus, w przeciwieństwie do ludzkich pacjentów, nie mógł sam o tym opowiedzieć. Wiadomo na pewno, że jego wybieg to ułamek procentu normalnego obszaru, po którym w naturze porusza się dziki niedźwiedź. Według Braitman to jakieś 0,00009 procent. Końskie dawki leków pozwoliły mu jakoś o tym zapomnieć. Choć zwierzęca doktor Freud uwielbia pracowników zoo i opiekunów zwierząt, na ich pracodawcach - ogrodach zoologicznych i cyrkopodobnych parkach rozrywki - nie zostawia suchej nitki. - To napędzające sobie klientów szpitale psychiatryczne. Najpierw wywołują szaleństwo u pacjentów, żeby potem je leczyć - tłumaczy Braitman i szacuje, że większość mieszkańców takich przybytków ma po prostu mocno nie po kolei w głowie.Mimo że żaden pracownik zoo nie chce podpisać się pod tym imieniem i nazwiskiem, weterynarze, z którymi rozmawiała Braitman, twierdzą, że przynajmniej co drugie zwierzę w zoo jest na jakiś lekach psychiatrycznych. Dyrektorzy zoo wolą je podawać swoim mieszkańcom, niż odpowiadać na pytania zwiedzających, dlaczego małpa drepcze w kółko, foka wymiotuje, a potem to, co zwymiotowała zjada, lew morski wali głową w brzeg basenu, małpa molestuje swoje dzieci, mors kompulsywnie się masturbuje, a kuc dostaje ataków szału na widok przypatrujących mu się dzieci. Te wszystkie przypadki opisano w specjalistycznej literaturze...


      I co z tematem schronisk, bo tam zwierzęta raczej sobie na wolności nie pomykają? Nie każdy żyje na wsi, a w mieście problem nadmiaru kotów też istnieje...
      A co ma być? Ludzie robią co dla nich wygodne. Cała wymiana argumentów rozpoczęła się od

      To jest ciekawy paradoks: bo często osoby, które walczą o prawa i równość zwierząt jednocześnie chętniej podejmują się sterylizacji swoich zwierząt, bądź nawet pomagają w sterylizacji dzikich co jakby nie patrzeć jest sporą ingerencją w ich prawa. Nie chcę wchodzić teraz w dyskusje na temat swojego poglądu - tylko zwracam uwagę na to zjawisko...
      i do tego się odnoszę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Queltas:

      ale kotu to się raczej nie podoba

      Stwierdziłeś to po minie na filmie? Kot tak się zachowuje jak poczuje specyficzny zapach - podobno w ten sposób zapamiętują zapachy. Poszukaj innych filmów np. z wąchaniem skarpetek albo butów :)

      Kotu ucina się jajka najczęściej zanim jeszcze osiągnie dojrzałość płciową więc nawet nie co traci. To co mu się na pewno nie podoba to sam fakt zabiegu ale nie wymagaj od niego myślenia abstrakcyjnego.

    •  

      pokaż komentarz

      Nikt nie mówi, że kastracja/sterylizacja są takie fajne i idealne.
      @keisatsu: Jak to nie? A przeczytałaś uważnie wcześniejszą dyskusję?

      To w większości przypadków po prostu wybór mniejszego zła.
      Oczywiście, bywa i tak, że to mniejsze zło, ale czy stanowi to większość przypadków? No nie wiem... jak sama widzisz większość argumentów przytoczonych tutaj to "w końcu przestanie mrauczeć" czy "kot jest głupi i ja za niego decyduję". No, bo nie oszukujmy się, jakie inne argumenty mogą przemawiać za ucięciem torby kota zamkniętego w czterech ścianach?

      Rozróżniajmy ekologów od eko-aktywistów (ekoterrorystów). Nie każdy, kto mieni się ekologiem, nim jest.Do tego potrzebne studia np. osoby z Greenpeace nie są ekologami, tylko co najwyżej eko-aktywistami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      @Schneider_Dvorzak: Chciałbym wierzyć, że to co piszesz to prawda... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4:

      A co ma być? Ludzie robią co dla nich wygodne. Cała wymiana argumentów rozpoczęła się od

      Ano to ma być, że chcąc pomagać zwierzętom (zabierać je ze schronisk i dać im lepsze życie) musimy podejmować czasem radykalne decyzje. Dyskutując czysto teoretycznie zgadzam się z Tobą, zwierzę przeżywa życie najpełniej na wolności. Ale w praktyce świat nie jest czarno biały.

      Zawiłości zwierzęcej psychiki odsłonił Amerykanom najsłynniejszy czworonożny pacjent psychiatryczny, czyli Gus, niedźwiedź polarny z nowojorskiego Central Park Zoo. Zwrócił na siebie uwagę zwiedzających w latach 90., gdy przez kilkanaście godzin dziennie

      To nie do końca oddaje sytuację wykastrowanych zwierząt. Ani Ty ani ja nie wiemy, kiedy zwierzę jest najszczęśliwsze. Nie mogę zapytać moich kotów, czy wolałyby teraz marznąć pod mostem i "żyć pełnią życia", mogę tylko oceniać patrząc na ich brykanie i zadowolone miny, że nie czują się specjalnie skrzywdzone.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Wiesz, nie chcę schodzić na poziom personalny, ale opiekujesz się w ogóle kotem? Bo ciężko dyskutować z kimś, kto nie wie, jak męczy się niewykastrowane/niewysterylizowane zwierzę które nie może zrealizować swoich popędów. Tak, zwierzę się męczy, nie tylko właściciel. Jesli masz więź ze zwierzakiem to po prostu to widzisz. Sama nie traktuję kotów jako zabawek, zaopiekowałam się nimi bo schronisko, w którym pracuję jako wolontariusz jest skrajnie przepełnione. Bez kastracji nie byłabym w stanie tego zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz, nie chcę schodzić na poziom personalny, ale opiekujesz się w ogóle kotem?
      @keisatsu: Już pisałem, tak.

      Bo ciężko dyskutować z kimś, kto nie wie, jak męczy się niewykastrowane/niewysterylizowane zwierzę które nie może zrealizować swoich popędów. Tak, zwierzę się męczy, nie tylko właściciel. Jesli masz więź ze zwierzakiem to po prostu to widzisz.
      Ech... te rozmowy zawsze schodzą do "nie zrozumiesz" ( ͡° ʖ̯ ͡°) Jeśli komuś ciężko dyskutować to mi, bo wychodzicie z założenia, że jak kto ma koty to podejście ma takie same jak Wy, a jak mówi inaczej to kota na oczy nie widział. Dla Twojej wiadomości sierściuchy w rodzinie były odkąd pamiętam...

      Sama nie traktuję kotów jako zabawek, zaopiekowałam się nimi bo schronisko, w którym pracuję jako wolontariusz jest skrajnie przepełnione. Bez kastracji nie byłabym w stanie tego zrobić.
      Aż boję się spytać ile masz tych kotów...

    •  

      pokaż komentarz

      @keisatsu: To oddaje sytuację dość dobrze - zwierzęta w zoo na sterydach i kot który ma zmienioną gospodarkę hormonalną.

      Ani Ty ani ja nie wiemy, kiedy zwierzę jest najszczęśliwsze. Nie mogę zapytać moich kotów, czy wolałyby teraz marznąć pod mostem i "żyć pełnią życia", mogę tylko oceniać patrząc na ich brykanie i zadowolone miny, że nie czują się specjalnie skrzywdzone....
      Nie wiem czy można odczytać zadowolenie z miny kota

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem czy można odczytać zadowolenie z miny kota
      @ediz4: Niekoniecznie z miny, ale jak najbardziej da się odczytać nastrój kota. Jak charakterystycznie macha ogonem to jest podirytowany, jak mruczy to wiadomo, jest zadowolony i tak dalej...

    •  

      pokaż komentarz

      @ediz4: Z mowy ciała jak najbardziej.
      @keisatsu: Jeszcze jedno... zauważ jak szybko przeszliśmy z "to mniejsze zło" do "inaczej się nie da, nie zrozumiesz". I tak wyglądała rozmowa z każdym "kociarzem" w tym wątku. Zaczynają od "to wszystko dla dobra kota", a kończy się "tak musi być, inaczej dostałbym na głowę". Trochę zakłamanie, co nie? W każdym razie tak, wykastrowany kot jest spokojniejszy, ale niekoniecznie szczęśliwszy. Psy mieszkaniowe, nawet kastrowane, to przynajmniej się wyprowadza, a koty? No tak średnio. Urodzeni łowcy wyrabiający kilometry dziennie zamknięte na nastu metrach we wielkiej płycie. No na pewno są szczęśliwe w kit... chuć można im amputować, ale natury drapieżnika już niezbyt. Trzymanie ich w małych mieszkaniach, to też na swój sposób krzywda.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: No tu piszą nawet że cytuje

      nie rozumiesz że kot na tym zyskuje....
      xd
      Eksperci genetyczni za dyche. Kot według nich powinien się rodzić bez jaj

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai:

      Jeszcze jedno... zauważ jak szybko przeszliśmy z "to mniejsze zło" do "inaczej się nie da, nie zrozumiesz"

      To jest dla dobra kota, inaczej 1. miałby gorzej, w przepełnionym schronisku 2. męczyłby się z niezaspokojonymi popędami.

      Już pisałem, tak.

      Wybacz, nie doczytałam. Więc napisz też, jak sobie radzisz z niewykastrowanym kotem, czy go wypuszczasz, co z kociakami itd.

      Aż boję się spytać ile masz tych kotów...

      Cztery. Już pisałam.

      Nie wiem czy można odczytać zadowolenie z miny kota

      Można. Zadowolony kot ma spokojny pyszczek i żywe albo leniwie przymrużone oczy (zależy od tego, czy zadowolony z zabawy czy miziania). Niezadowolony ma spięty pyszczek, nastroszone wibrysy i "złe" spojrzenie. Serio, obcując z kotami widzisz, że mają mimikę, nie tylko ogon.

    •  

      pokaż komentarz

      Cztery.
      @keisatsu: Jaki metraż, jeśli można wiedzieć?

      To jest dla dobra kota, inaczej miałby gorzej, w przepełnionym schronisku.
      Nie... dla dobra kota było wzięcie go ze schroniska. Ucięcie mu jaj było tylko i wyłącznie dla Twojego dobra. To nie jest wykluczający wybór albo moszna, albo wyjście ze schroniska. Już pomijam logikę "przetrącę Ci nogi, ale to dla Twojego dobra, dzięki temu wyciągnę Cię z faweli" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Można. Zadowolony kot ma spokojny pyszczek i żywe albo leniwie przymrużone oczy (...)
      To nie miało iść do @ediz4?

      nie rozumiesz że kot na tym zyskuje....
      @ediz4: No, to są znawcy, nie ukrywam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai:

      Jaki metraż, jeśli można wiedzieć?
      Wcześniej 60 w bloku, teraz piętrowy domek jednorodzinny z ogródkiem

      Odpowiadasz na moje pytania mocno wybiórczo.

    •  

      pokaż komentarz

      Odpowiadasz na moje pytania mocno wybiórczo.
      @keisatsu: Wybacz, przegapiłem. Brak znaku zapytania mnie zwiodło...

      Więc napisz też, jak sobie radzisz z niewykastrowanym kotem, czy go wypuszczasz, co z kociakami itd.
      Jak to w domu w małej mieścinie. Kot może sobie chodzić gdzie chce, a kociaki? Część się wydaje, część zostaje i tak się kręci. Jakoś nigdy problemu z kocim przeludnieniem nie było... wiesz, sterylizacja to relatywnie świeży wynalazek, a koty wokół ludzi kręciły się od tysiącleci, więc przez kilkadziesiąt wieków radzono sobie z mrauczeniem i drapaniem w ściany bez ucinania klejnotów rodowych...

      Wcześniej 60 w bloku, teraz piętrowy domek jednorodzinny z ogródkiem
      Kisić 4 koty na 60 metrach trochę słabo, ale na swoim to nie powinno być problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: No cóż, koty mruczą również, jak je coś boli...

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai:

      Jak to w domu w małej mieścinie. Kot może sobie chodzić gdzie chce, a kociaki? Część się wydaje, część zostaje i tak się kręci. Jakoś nigdy problemu z kocim przeludnieniem nie było...

      Każdy taki wydany kot, o ile nie będzie sterylizowany, też się pewnie rozmnoży. Dla kogoś, kto na codzień obcuje z setkami bezpańskich kotów w schronisku taka wizja to koszmar, dlatego nie przekonasz mnie raczej do swoich racji. Jeśli ja Cię do tej pory nie przekonałam to też już nie dam rady, w każdym razie dobrze poznać inny punkt widzenia.

      wiesz, sterylizacja to relatywnie świeży wynalazek, a koty wokół ludzi kręciły się od tysiącleci, więc przez kilkadziesiąt wieków radzono sobie z mrauczeniem i drapaniem w ściany bez ucinania klejnotów rodowych...

      Miasta w formie takiej jak dzisiaj to też świeży wynalazek, a jeszcze do niedawna z nadmiarowymi kociętami radzono sobie często przez topienie całego miotu, dlatego to nie jest dla mnie przekonujący argument.

      Kisić 4 koty na 60 metrach trochę słabo, ale na swoim to nie powinno być problemu.

      Koty się bynajmniej nie kisiły, codziennie urządzały wyścigi po przedkopoju i wielkim drapaku albo wylegiwały na balkonie. Ale fakt, w domku mają jeszcze więcej miejsca.

    •  

      pokaż komentarz

      Każdy taki wydany kot, o ile nie będzie sterylizowany, też się pewnie rozmnoży. Dla kogoś, kto na codzień obcuje z setkami bezpańskich kotów w schronisku taka wizja to koszmar, (...)
      @keisatsu: Nie przesadzajmy... koty to nie króliki, by po roku z jednej pary zrobiła się setka. Niemniej raz miałem kotkę co miała co miot piątkę młodych i wtedy było ciekawie, ale to jeden jedyny przypadek w mojej kociarskiej karierze. No i też zależy od podejścia. Jak ktoś nie chce młodych to albo przypilnuje albo zastosuje jakąś antykoncepcję u kota i ma spokój. Niekoniecznie musi się to wszystko namnażać w tempie wykładniczym.

      Miasta w formie takiej jak dzisiaj to też świeży wynalazek, (...)
      A co to znaczy taka forma jak dzisiaj? No nie było bloków i samochodów, ale były kamienice i powozy. Z perspektywy trzymania kotów w zasadzie bez różnicy.

      (...) a jeszcze do niedawna z nadmiarowymi kociętami radzono sobie często przez topienie całego miotu, dlatego to nie jest dla mnie przekonujący argument.
      Oczywiście, zdarzały i nadal zdarzają się takie bydlaki, ale to nigdy nie było jakoś szczególnie popularne. Problem w dużej mierze rozwiązywał się sam. Nie było weterynarzy, odżywek i innych wspomagaczy, więc śmiertelność w miocie była bardzo wysoka.

      Koty się bynajmniej nie kisiły, codziennie urządzały wyścigi po przedkopoju i wielkim drapaku albo wylegiwały na balkonie. Ale fakt, w domku mają jeszcze więcej miejsca.
      Wyścigi po przedpokoju, nie kiszenie się mocno ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @bartoszp: Bo większość tych miłośników zwierząt to lewactwo - to wszystko tłumaczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostrzyjnoz: Nie uważasz, że ludzie są gatunkiem inwazyjnym i powinno się z 80% populacji wysterylizować? Zobacz, co zrobili ze swoja planetą! (Oczywiście przerysowuję - wszystko zależy od punktu widzenia. Kota wysterylizowałem dawno. - To tak, żeby było jasne. W tej dyskusji bardziej mnie interesuje etyczny punkt widzenia niż praktyka. Czy jeżeli spotkamy inną, bardziej rozwiniętą cywilizację - to będą mieli prawo decydować za nas o nas? Mimo naszych błędów?)

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy100k: Są ludzie, którzy uważają, że my tak naprawdę jesteśmy czymś jak Simsy, jakimś symulatorem czy grą, a ktoś inny, Bóg czy inna cywilizacja, steruje nami. Więc, kto wie, może już za nas decydują... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Uważam, że ludzie robią planecie Ziemi i organizmom na nim żyjącym więcej krzywdy niż pożytku.

    •  

      pokaż komentarz

      @wezsepigulke: ja uważam że sterylizacja jest chora, obcinanie jaj, potem kot chodzi osowiały, najlepiej od razu zrobić lobotomie

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai:

      Jak ktoś nie chce młodych to albo przypilnuje albo zastosuje jakąś antykoncepcję u kota i ma spokój.

      No nie powiedziałabym, że taki znowu spokój

      "Inną metodą, nie wymagającą chirurgicznej interwencji, jest podawanie kotce tabletek hormonalnych. Jest to dobra metoda dla kotki nie wychodzącej na zewnątrz, ponieważ zapobiega rui, nie gwarantuje jednak stuprocentowej antykoncepcji – w przypadku stosunku może dojść do zapłodnienia. Ponadto, jak w przypadku wielu leków hormonalnych, tabletki zaburzają naturalną równowagę hormonalną, co może być przyczyną poważnych chorób, w tym raka." (http://swiatkotow.pl/strefa-wiedzy/artykuly/rozmnazanie/art,147,gdy-nie-chcemy-kociat.html)

      Lepiej ryzykować u kota raka i ropomacicze zamiast je tak "strasznie okaleczyć"? Nope.

      A co to znaczy taka forma jak dzisiaj? No nie było bloków i samochodów, ale były kamienice i powozy. Z perspektywy trzymania kotów w zasadzie bez różnicy.

      Sam fakt, że nie było samochodów, już robi sporą różnicę.

      Wyścigi po przedpokoju, nie kiszenie się mocno ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Widziałeś w ogóle mieszkanie 60 metrów? Ok, to nie piętrowa willa ani podwórko, ale koty były wybiegane i nie chodziły marudne. Nawet w tym najbardziej zwariowanym okresie przed kastracją, kiedy je dosłownie roznosiło, nasz dom nie wyglądał jak dom wariatów :) Zresztą alternatywą było dla nich schronisko, ale nawet pomijając to, mimo całej miłości do tych zwierząt mam jeszcze trochę rozsądku i widzę, kiedy zaczynamy sie o siebie potykać.

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy100k @ostrzyjnoz Bardzo fajną książką zahaczającą trochę o tę tematykę jest Tuf Wedrowiec George'a R.R. Martina (tego od Gry o Tron). Lekka i przyjemna fantastyka, ale ma trochę filozoficzne podłoże i pozwala z dystansu spojrzeć na kwestię współistnienia gatunków i ich praw.

    •  

      pokaż komentarz

      Ponadto, jak w przypadku wielu leków hormonalnych, tabletki zaburzają naturalną równowagę hormonalną, co może być przyczyną poważnych chorób, w tym raka.
      @keisatsu: Tabletki zaburzają równowagę hormonalną, więc stosujmy sterylizację. F... logic ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Lepiej ryzykować u kota raka i ropomacicze zamiast je tak "strasznie okaleczyć"? Nope.
      Ale Ty masz świadomość, że rozprucie kota i wycięcie dróg rodnych niesie znacznie większe ryzyko powikłań niż farmakologia? O przeczekaniu cieczki nie wspominając...
      A ropomacicze? Wyciąć organ, bo istnieje niskie ryzyko, że wejdzie weń stan zapalny? Ty tak na poważnie? Równie dobrze można zrobić resekcję żołądka, bo zagrożenie otyłością. Albo amputować nogi, bo ewentualna dysplazja stawów. No w ostateczności machnąć prewencyjną masektomię. A nie... to już było. Twoje poczucie tego co jest dobre dla kota jest strasznie zwichrowane.

      Zresztą alternatywą było dla nich schronisko, ale nawet pomijając to, mimo całej miłości do tych zwierząt mam jeszcze trochę rozsądku i widzę, kiedy zaczynamy sie o siebie potykać.
      No widzę ile u Ciebie rozsądku...

      Widziałeś w ogóle mieszkanie 60 metrów?
      Co to w ogóle za pytanie? Najpierw "a miałeś Ty kiedy kota?", a teraz "a widziałeś Ty w ogóle mieszkanie 60 m2?". Jeśli tak mamy rozmawiać to może darujmy to sobie? Jak nie umiesz przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inne zdanie bez jednoczesnego posądzania go o bycie idiotą to daruj sobie? Kochasz koty i czujesz potrzebę racjonalizowania krzywdy, którą im robisz dla własnej wygody. Fajnie, ale czemu obrywam rykoszetem? Dobra, proponuję się rozejść. Chcesz sobie myśleć, że kastracja to najlepsze co może kota spotkać? To myśl dalej, ale beze mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai:

      Tabletki zaburzają równowagę hormonalną, więc stosujmy sterylizację. F... logic ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      I jedno i drugie zaburza równowagę hormonalną, ale o ile tabletki zwiększają ryzyko raka, to sterylizacja wręcz odwrotnie. Sterylizacja zapobiega w 100% zachorowaniu na chorobę ropomacicza, i 100% zachorowaniu na raka jajników i macicy (logiczne, skoro wycinamy) i znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na raka sutka. Tabletki anty wręcz odwrotnie, ZWIĘKSZAJĄ to ryzyko.

      Ale Ty masz świadomość, że rozprucie kota i wycięcie dróg rodnych niesie znacznie większe ryzyko powikłań niż farmakologia? O przeczekaniu cieczki nie wspominając... A ropomacicze? Wyciąć organ, bo istnieje niskie ryzyko, że wejdzie weń stan zapalny? Ty tak na poważnie? Równie dobrze można zrobić resekcję żołądka, bo zagrożenie otyłością. Albo amputować nogi, bo ewentualna dysplazja stawów. No w ostateczności machnąć prewencyjną masektomię. A nie... to już było. Twoje poczucie tego co jest dobre dla kota jest strasznie zwichrowane.

      Nie, nie mam takiej świadomości bo rozmawiałam z weterynarzami i czytałam fachowa literaturę, Tobie też to polecam. Sterylizacja, mimo, że to zabieg chirugiczny, jest bezpieczniejsza dla zwierzaka niż faszerowanie przez całe życie hormonami. "Przeczekanie" to jest opcja w przypadku niektórych zwierząt, a w przypadku innych nie, wiele samiczek przechodzi rujkę/cieczkę strasznie, włącznie z ciążami urojonymi i chorobami sutków. To męczenie zwierzaka i to raczej Twoje poczucie tego, co jest dobre dla zwierzaka, jest zwichrowane.
      Powtórzę jeszcze raz, kastracji nie robi się po to, żeby zwierzę nie dostało samo z siebie ewentualnego raka, ale żeby nie podawać tabletek anty, które to ryzyko znacząco zwiększają

      No widzę ile u Ciebie rozsądku...

      I vice versa, piszę tu już nawet nie, żeby Cię przekonać, tylko dla innych czytających. Niech każdy podejmie sam decyzję na tej podstawie.

      Co to w ogóle za pytanie?

      Retoryczne, skoro zarzucasz mi "kiszenie" kotów w sporym mieszkaniu.

      Dobra, proponuję się rozejść.

      Ja również, miłego dnia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @keisatsu: Nie ma to jak wybiórcze odpowiadanie... a zresztą, myśl sobie co chcesz. Tylko boję się co będzie jak dojdziesz do wniosku nie ma kończyn = nie ma dysplazji? Zaraz... ja już o tym pisałem. Oh well... niech Ci tam będzie, narazie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nicolai: Na które pytanie Ci nie odpowiedziałam?

    •  

      pokaż komentarz

      @keisatsu: Spytaj, na które odpowiedziałaś, będzie szybciej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Whatever... nie chce mi się tego dłużej ciągnąć ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Kot nie ma świadomości, że go samochód przejedzie

      @ostrzyjnoz: To dlaczego koty zazwyczaj przed przejściem przez jezdnię się rozglądają?

  •  

    pokaż komentarz

    Przykre, nie chciałbym być w jego skórze, wolałbym śmierć.

  •  

    pokaż komentarz

    No bez jaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna