...
  •  

    pokaż komentarz

    Dzwonili do mnie przez kilka tygodni pytając o sąsiadów z innej klatki. Nawet nie znam tych ludzi ale usilnie namawiano mnie do kontaktu z nimi i przekonania do spłaty:)
    Absolutnie nie chcieli przyjąć do wiadomości,że nie będę szpiegować tych ludzi ani na nich wpływać. Zablokowałam chyba 8 numerów zanim to się skończyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @deni28s nie mam stacjonarnego telefonu tylko komórkowy i raczej dbam by go nie udostepniać. Telefon łącznie z adresem ma tylko operator no i niestety Allegro i osoby u których coś tam kupowałam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aggawa Miałem podobną. sytuację, dzwonili do mnie i wypytywali o jakąś kobietę której nazwiska nawet nie znałem, bo gdzieś znaleźli że mieszkam na tym samym osiedlu. Ależ mnie wkurzali. Co rozmowę byłem dla nich bardziej niemiły, ale to wyjątkowo odporne świnie są i dopiero blokada numeru pomogła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aggawa: @UmCykCyk: To jest standardowe zachowanie w przypadku dłużników, którzy już po bandzie lecą z brakiem spłat. Windykatorzy odzywają się wtedy do rodziny, znajomych, sąsiadów. Ma to wywołać presję na dłużniku, że coraz więcej ludzi wie, że są zadłużeni i nie oddają pieniędzy. Z jednej strony to nękanie nieznajomych ludzi z drugiej bardzo skuteczna metoda, bo duża część ludzi zaczyna spłacać byle się ludzie nie dowiedzieli.

    •  

      pokaż komentarz

      @UmCykCyk
      @Aggawa a powinno byc zgłoszenie do GIODO

    •  

      pokaż komentarz

      Z jednej strony to nękanie nieznajomych ludzi z drugiej bardzo skuteczna metoda

      @Tasde:
      Nie ma żadnej drugiej strony. Osoby, stosujące tą taktykę, są zwykłymi pospolitymi burakami. Tyle w tym temacie.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin firmy nie osoby i tak, c?$@?u wa sprawa, ale natłok osób które biorą i nie oddają "bo tak" jest na tyle ogromny że do wszelkich środków windykatorzy się uciekają.
      Swoją drogą wylapanie minusów za proste stwierdzenie faktu jak to działa w windykacji...

    •  

      pokaż komentarz

      @Tasde:

      że do wszelkich środków windykatorzy się uciekają.
      Takie wydzwanianie do obcych ludzi chyba pod paragraf jakiś podpada.
      Do mnie kiedyś jedna paniusia dzwoniła, cobym sąsiada nękał.
      Po odpowiedzi "Jak mi loda zrobisz" przestała dzwonić :D

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Jeżeli nie robią tego w sposób natrętny to nie podpada pod żaden paragraf. Znam paru windykatorów i wiem jak to wygląda od podszewki i zazwyczaj o tym, że zostaną poinformowane postronne osoby dłużnik wie a mimo to nic z tym nie robi.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tasde:

      zazwyczaj o tym, że zostaną poinformowane postronne osoby dłużnik wie a mimo to nic z tym nie robi.
      A co mnie obchodzi, że sąsiad ma długi? To jego prywatna sprawa, mi nic do tego.

      Jeżeli nie robią tego w sposób natrętny to nie podpada pod żaden paragraf
      Panienka potrafiła wydzwaniać po kilka razy dziennie i "czy rozmawiał pan już z sąsiadem", "czy przekazał pan sąsiadowi informację" .
      Na grzeczne napomnienie, że nie jestem ich pracownikiem i nie poczuwam się do obowiązku upominania sąsiada o czymkolwiek nie reagowała.
      W końcu nerwy mi puściły. I okazało się, że to był strzał w dziesiątkę, bo przestała wydzwaniać.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: I widzisz, to już mogłoby podpadać.
      A co cie to obchodzi? Nic cie to nie obchodzi, i nie w tym rzecz, żeby obchodziło, takie działanie nie jest obliczone na to, że dokonasz windykacji tylko atak psychologiczny na opornego dłużnika.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko atak psychologiczny na opornego dłużnika

      @Tasde:
      Skoro to atak na dłużnika to czemu wydzwaniali do mnie? Myśleli, że zacznę mu wymówki robić i krzywo na niego patrzeć? Że pomyślę sobie, że to jego wina, że oni do mnie dzwonią?
      Nic dziwnego, że ludzie traktują windykatorów tak a nie inaczej, skoro ci takie numery odstawiają.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: A i owszem, to jest uderzanie w sam środek piramidy Maslowa i nawet jeżeli ty na to nie zareagujesz, to może ktoś inny zareaguje, albo sama świadomość, że windykator dzwoni po sąsiadach i rodzinie? To nie jest tak, że ta praktyka została wymyślona na poczekaniu a jeżeli jest stosowana to znaczy, że jest skuteczna.
      A to, jak się traktuje windykatorów nie ma żadnego znaczenia, on nie jest od tego, żeby go lubić tylko od tego, żeby odebrać pieniądze i nie ma znaczenia jego reputacja, szczególnie, że zawsze zaczyna się grzecznie od próby ustalenia planu spłat i próby przekonania do regularnego spłacania, a dopiero jak ktoś umyślnie unika oddawania nieswoich pieniędzy to zaczynają się schody.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tasde:

      A to, jak się traktuje windykatorów nie ma żadnego znaczenia, on nie jest od tego, żeby go lubić tylko od tego, żeby odebrać pieniądze
      To niech odbiera, skoro taka jego praca. Nie neguję tego, że długi trzeba spłacać.
      Tylko dlaczego windykator dzwoni do mnie, skoro ja nie mam żadnych długów? Tylko dlatego, że mieszkam drzwi w drzwi z dłużnikiem? Czy to uprawnia ją do nękania mnie i zawracania mi dupy? Dlaczego nie reaguje na prośby o zaprzestanie tych praktyk, i dopiero rynsztokowe słownictwo skłania ją do zaprzestania tego procederu?
      Czy uważasz to za profesjonalne podejście?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli nie robią tego w sposób natrętny to nie podpada pod żaden paragraf.

      @Tasde: A skąd wiedzą gdzie mieszka i jak się nazywa właściciel numeru telefonu? Automat wylosował?

    •  

      pokaż komentarz

      ( ͡° ͜ʖ ͡°)@Aggawa: poka poka te numery

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Cierpliwy z ciebie człowiek :) Ja bym już w pierwszej rozmowie dał do zrozumienia, że ma się odp@@#$$@ić i nigdy więcej nie dzwonić. Nie wiem czy jest cokolwiek bardziej irytującego, niż telefoniczni nagabywacze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aggawa: Rozumiem jakby to była jakaś wioska, gdzie popularne jest "dziemdobry somsiedzie" i ludzie się znają, ale w mieście, gdzie każdy ma każdego w tyłku? Powodzenia im życzę.

    •  

      pokaż komentarz

      Dzwonili do mnie przez kilka tygodni pytając o sąsiadów z innej klatki.

      @Aggawa: kompletnie tego nie rozumiem, jeżeli bym był dłużnikiem dlaczego niby miałoby mnie obchodzić, że rodzina czy sąsiedzi o tym wiedzą?

    •  

      pokaż komentarz

      @arcxa: widocznie działa skoro to robią.

      @ziomislaw-paliblant: bo potrzeba akceptacji jest silna w człowieku. Może Ty byś olał a inny się przejmie co myślą o nim ludzie z jego otooczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: ja to bym chciał żeby ktoś do mnie tak dzwonił

      Mówilbym jakies bzdety ignorując czy coś do mnie mówią, cos w stylu:
      Tak, znam Jana Kowalskiego, byłem u niego wczoraj, oglądaliśmy mecz i nagle jak nie zadzwoniła Halinka Kowalska, że w Biedronce wykupili wszystkie filety, a ona chora nogę ma, wie Pan, lekarze konowały tylko by strajkowali tylko, nogę do amputacji albo prywatnie, skandal, no i ona musiała iść aż do Tesco, a to pół kilometra dalej, chciała nas posłać, ale my mężczyźni, to musimy czasem odpocząć, mecz obejrzeć, ciekawe gdzie Lewandowski skończy za 10 lat, dla mnie to nie jest prawdziwy piłkarz.... ;)

      Szybko by wpisali, że jestem pieprzniety i mają nie dzwonić xD

      Ostatnio do mnie dzwoniła laska (z tej samej firmy, co gość od "hurr durr", chciałem jej potem udawać kota do telefonu ale rozłączyła się na moje wstępne pytania skąd mają numer (dopiero obmyslalem jak tu potrollowac, bo mnie z zaskoczenia rano wzięli))

    •  

      pokaż komentarz

      @Aggawa: wyobraźcie sobie, że przeniosłem numer do abo w playu, w duecie, no i dostałem kartę do internetu, bo muszą taką dać. No i tą kartę do neta włożyłem do telefonu, a tu ze 2 godziny po włączeniu telefonu dzwoni jakaś firma, że ma dla mnie propozycję kredytu. Ja mówię, nie dziękuję. Potem dzwoni inna firma, która mówi, że mam jakieś 12 tysięcy zadłużenia. Ja mówię, grubo, nie przypominam sobie, abym k#%?a brał jakiekolwiek kredyty. I tak, od kilku miesięcy, regularnie do mnie dzwonią, a ja blokuje wszystkie numery.

  •  

    pokaż komentarz

    Brzmi jak Wassermanowa xD

    A wlasciwie to jedno mnie zastanawia, juz pare razy widzialem tego typu filmiki, zawsze z tym samym glosem tej samej babki - czy ona nabrala kredytow w roznych firmach i teraz nie chce placic, nagrywajac ku uciesze gawiedzi filmiki jak to "masakruje" firmy windykacyjne?

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: Swoją drogą, ten kanał to jakiś żart, kółko mentalnych dresów i złodzieji, poklepujących się po plecach i skrobiących swoje marchewki, bo upierdliwego windykatora ktoś pojechał XD
      Spójrzcie tylko na tą porażającą logikę

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: No generalnie logika tu jest odpowiednia - bank z jakiegoś powodu nie ściągnął długu, a następnie jako przedawniony odsprzedał firmie windykacyjnej za procent wartości. Prawnego obowiązku żeby taki dług spłacić już nie ma, ale windykatorzy będą robili wszystko żeby osobie wmówić, że taki obowiązek ma. A sytuacje są różne - np. jakieś grosze niedopłacone do faktury, które po czasie dochodzą do setek albo i tysięcy złotych, bo każda firma dolicza sobie "koszty" takiej windykacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: Nikt nie powiedział, że te wszystkie długi rzeczywiście istnieją. To równie dobrze mogą być fikcyjne świadczenia. A babka może być osobą wynajętą do zajmowania się takimi wierzytelnościami i uzewnętrznia część spraw w YouTube, żeby ludzie byli bardziej świadomi i nie dali sobie wmówić długu, którego nie zrobili, czy nie zapłaconej faktury sprzed x lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: Przesłuchałem kilka filmików tej "pokrzywdzonej" - wygląda na to, że ta pani faktycznie nabrała jakichś chwilówek z RRSO na poziomie pierdylion procentów, nie doczytała umowy, potem wielce zdziwiona, że odsetki musi zapłacić i wielce pokrzywdzona. Jak się mózg ma to trzeba go czasem używać.

      #logikarozowychpaskow

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: znajomego scigali o 8 groszy brakujacych w którejstam racie, pomimo tego ze w umowie mial zapis ze sprawa może być przekazana do zew firmy windykacyjnej od kwoty 10zl i wcześniej musi poinformowac
      o zaleglosciach listem poleconym

    •  

      pokaż komentarz

      @nieczytelny: @RolledTrout:
      Firma sobie nie dolicza jakiś kosztów tylko określone w umowie, a że ludzie potrafią przeciągać sprawy po kilkanaście lat to same odsetki rosną w kosmos.
      Fakt że kilkanaście lat temu w umowach były kosmiczne koszty windykacji (obecnie przepisy jasno mówią że wszystkie koszty muszą być jasno wyszczególnione)
      Nie zmienia to faktu, że jak ktoś umowę o pożyczkę podpisał to powinien ją spłacić. Jak by zrobił to w terminie to by nie było problemu. Ale że się wolał bujać i brać często pożyczki na super TV albo na "procenty" to już jego sprawa.
      Obecnie rzadko się ściga za urojone długi. Dla normalnego człowieka jest to nie do ogarnięcia, ale z opowieści znajomych z branży windykacyjnej są osoby, które biorą "chwilówki" w kilkunastu firmach różnych.
      Ostatnio mi opowiadał, że pracuje już w branży kilkanaście lat, ale miał klientkę która miała pożyczki w takich firmach o których on nawet nie słyszał.
      Nagranie to tyczy się właśnie "chwilówki" i tu nie ma mowy o pomyłce, czy o tym że ktoś tego kredytu nie wziął.
      Kobieta wzięła kredyt i go nie spłaca. Chyba że ktoś jej ukradł dowód i wziął na nią. Na razie firma windykacyjna z nią rozmawia żeby to spłaciła jak dalej się będzie zapierać dostanie sądowe uznanie długu i zapuka do niej komornik z jeszcze większymi kosztami.
      Jeżeli to nie ona wzięła kredyt to powinna zgłosić sprawę na policję, że ktoś posłużył się jej danymi osobowymi.
      Ona za to coś mówi o jakimś pełnomocniku (nie rozumiem w jakim celu wziętym) i wdaje się w niepotrzebne dyskusje.

    •  

      pokaż komentarz

      @gebur: A określone w umowie potrafią być niewspółmierne duże do faktycznie ponoszonych kosztów. Np. Citibank za przysłanie mi smsem upomnienia, że nie spłaciłem karty kredytowej w terminie wziął sobie 25 złotych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Janush_Pawlatch: autor tego znaleziska chyba wisi komuś sporą kasę patrząc na jego profil i filmy które wrzuca o złych windykatorach ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @nieczytelny: Jak sam zauważyłeś było to w regulaminie. Sam musiałem kiedyś zapłacić za spóźnienie. Wkurzająca kwota, ale podpisałem regulamin więc się na to zgodziłem.
      Obecnie już trochę się za to wzięli i chociaż odsetki są jasno określone.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nie chcecie prowadzić głupich rozmów telefonicznych z takimi firmami wystarczy podczas rozmowy poinformować ze nie zgadzacie sie na nagrywanie rozmowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @qukulele: Można też poinformować, że rozmowa jest nagrywana. Nie wiem jak na windykatorów, ale na upierdliwych akwizytorów telefonicznych działa niemal jak magia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Olo-K, @qukulele: Bardzo często gdy dzwonią takie firmy to informują o, uwaga, "braku zgody na nagrywanie rozmowy". Czaicie? Nie chcą żeby rozmowa była nagrywana przez was.
      Wynika to z tego, że w trakcie rozmowy umyślnie rozmijają się z prawdą a często wręcz kłamią by uzyskać zakładany tor rozmowy.
      A głupi ludzie niepomni swych praw się boją nagrywać.

    •  

      pokaż komentarz

      działa niemal jak magia

      @Olo-K: Na firmy krzaki pewnie tak, ale jak sam sprzedawałem produkty firmowe, to nie robiłem z tym problemu, ba, jak ktoś mówił, że nie zgadza się na nagrywanie rozmowy, to moim standardowym "łącznikiem" do rozbicia obiekcji było - ależ Pan także może naszą rozmowę nagrywać.
      Zdziwiłbyś się ile razy działało, no, ale ja miałem talent do sprzedaży ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Kluczem jest to, czy rozmawiasz z osobą przeszkoloną i czy firma pilnuje jakości. Jeżeli tak, to tylko zupełne nieograry w CC będą się emocjonować, lub pchać rozmowę tam, gdzie ona nie ma już sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Kolego to się zgadza co piszesz - jak firma nie zgadza się na nagrywanie, to jest lipna i/lub wciska chłam.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Mnie często nagrywali i namawiali do łamania tajemnicy bankowej albo stosowali jakieś zagrywki aby sprowokować (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      Kluczem jest to, czy rozmawiasz z osobą przeszkoloną i czy firma pilnuje jakości

      @FrasierCrane: Kluczem jest to, czy dzwonisz do osoby zainteresowanej.

    •  

      pokaż komentarz

      @SpaceMonkey: To książkę można napisać ;-). Ja dałem się sprowokować tylko dwa razy przez w sumie rok jak się produktami bankowymi na telefon zajmowałem, a i wtedy przez błąd systemowy. Rozmawiałem sobie miło jak zawsze z takim nowobogackim chamem no i nagle cisza w słychawce. Miałem zły dzień i zakląłem siarczyście, a tu cyk, rozmowa nadal trwała, tylko system się wysypał, tak jakby nakładka odpowiedzialna za dzownienie zniknęła ( ͡° ͜ʖ ͡°). Nie mogłem się rozłączyć, aż w końcu program zresetowałem. Druga sytuacja to jak dzwoniliśmy po klientach jednego z banków zmieniając im warunki umów (zbieraliśmy zgody). No i się gość oburzył, za nazwanie go Panem, zamiast Doktorem, bo przecież on nim jest. Oczywiście ja tego nie widziałem w systemie, bo skąd, no to już do końca rozmowy świadomie łamałem wytyczne, żeby go podk%!$ić i mówiłem panie+imię ( ͡° ͜ʖ ͡°). Może to był ten słynny Doktor Nauk, nie wiem.
      Innych grzechów nie pamiętam. Jest to na pewno specyficzna praca, do której nadaje się mało ludzi. Nie można być emocjonalnym, dawać się prowokować, ale też i nie ma się zupełnie czego bać. Prosi o imię i nazwisko + pracodawca? Dajesz z uśmiechem, pytając, czy może przeliterować. Pyta o zarobki? Mówisz, że jesteś zadowolony. Rzuca mięsem i straszy? Przypomnienie o nagrywaniu rozmowy itd. Podobnie kwestia nacisku i presji przełożonych. Trzeba mieć do tego dystans. Raz jak mnie zirytowali, bo pomimo tego, że miałem na c?%##wej bazie najlepszy wynik w grupie, to był poniżej założeń i się czepili, to zacząłem przeprowadzać rozmowy dokładnie tak jak w materiałach szkoleniowych. Bez odejścia na milimetr robiłem dokładnie to czego wymagali i czego uczyli. Po dwóch godzinach rozmowa co się stało, że przestałem sprzedawać, czy mam jakieś problemy w domu itd ;-). No to im wyjaśniłem powód. Nie mogli mi nic zarzucić, bo stosowałem ich techniki, a że bez elastyczności i inteligentnego słuchania to one są gówno warte, to i sprzedaż stanęła.
      Lubiłem wyzwania, np. sprzedaż czegoś "zadowolonemu" klientowi z kredytem frankowym, który swoje zadowolenie prezentował na początku rozmowy ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tak jak mówiłem - książkę można napisać, ale oczywiście pracy nie polecam, bo szybko dochodzi się do punktu, w którym nic się nie można więcej nauczyć, a perspektyw rozwoju nie ma. No i jak się nie nadajesz, to będziesz tracił nerwy niepotrzebnie.
      Straciłem jednak wiarę w inteligencję ludzi, bo jak np. nazwać problemy z przeliterowaniem nazwiska, które odczytujesz z dowodu? Zresztą samo to jak zaczynałem od pozyskiwania klientów. Nie wierzyłem w to, że cokolwiek sprzedam, no bo jak, dzwonię z numeru firmy zewnętrznej i pytam gości o PESEL + numer i serię dowodu? Kto mi to poda?
      Prawi wszyscy podawali, gdy się nauczyło prowadzić rozmowę...
      Z tajemnicą bankową to też było zabawnie. Z jednej strony wielostopniowe weryfikacje i ścisłe procedury, a z drugiej to gdybym chciał, to mógłbym wynieść co tylko chciałem, ale jak już wspominałem, to była firma zewnętrza. Taka z głową jeszcze w latach 90. Ciekawe jak im teraz idzie z rekrutacją ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Kluczem jest to, czy dzwonisz do osoby zainteresowanej.

      @WesolySromek: A wcale, że nie. Nie jest sztuką sprzedać coś osobie zainteresowanej. Sztuką jest wykreować to zainteresowanie i wizualizować korzyści płynące z produktu. Na tym polega sprzedaż przez telefon. Nie na dzwonieniu do tych, co po halo biorą.

    •  

      pokaż komentarz

      Sztuką jest wykreować to zainteresowanie i wizualizować korzyści płynące z produktu

      @FrasierCrane: Aha. Ale zdajesz sobie sprawę, że jak ktoś nie jest zainteresowany to ma w dupie twoje kreowanie wizualizacji, tylko traktuje cię jako zawracającego dupę żebraka?

    •  

      pokaż komentarz

      @WesolySromek: Sprawny sprzedawca wie, kiedy rozmowa już nie ma sensu. Wierz mi, że zdziwiłbyś się jaki procent sprzedaży zaczynającej się od "nie zawracaj mi pan dupy" kończy się sprzedażą ;-). Jesteś tylko statystyką, która ma typowe obiekcje, które (gdy się tym zajmowałem) bym rozbijał, aż uznam, że nie ma to sensu i lepiej dzwonić do kolejnej osoby.
      A i co do żebractwa, bo zapomniałem - nigdy, przenigdy dobry sprzedawca nie da odczuć, że zależy mu na sprzedaży. Jasne, widziałem jakieś baby, co sprzedawały na litość, ale to nie ma sensu. Krótka piłka - czy pan weźmie, czy nie, to ja swój plan wyrobię. Stratny to będzie pan, nie ja, bo bla bla bla. Czasami ostrzej, czasami lżej, w zależności z kim się rozmawia. Zawsze partnerskie relacje.
      W dobrym CC masz ścisłe normy co do liczby podejść do rozmowy już na etapie informacji o nagrywaniu. Nie ma tego dużo, bo tu chodzi o to, żeby sprzedawać, a nie gadać bez sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      @FrasierCrane: Pracowałem też w call center gdzie klient dzwonił, że telewizja mu nie działa. Rzucał miejscem jak dzik aż końcu padło magiczne pytanie jak pan ustawił antenę. W odpowiedzi dostałem jaka k?%@a antena, w kartonie leży. Co do weryfikacji i podawania peselu mam takie same doświadczenia. Głupota klientów nie miała granic(✌ ゚ ∀ ゚)☞

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś wziąłem telefon na abonament i nie wiem jakim cudem, ale ten numer musiał wcześniej należeć do jakiegoś dłużnika. Dzwonili do mnie co kilka dni (średnio 1-2 razy w tygodniu), przez 3 miesiące.

    Najpierw powiedziałem, że to nie ja, to babka mnie pyta "a jak pan się nazywa?" XD. To mówię, że to nie pani in teres, a ona "taaak? taki pan mądry?". No to ja na to "taaak, taki mądry i co? HE_HE". Od tego momentu zacząłem ich trolować. Raz wymuszałem niemal płacz i mówiłem, że przygotowałem im hajsy, ale mnie okradli, a innym razem, że pierdylę i przepiłem. Grałem cwaniaka cebularza i sobie kpiłem, że "hehe, gunwo mi zrobicie plebsy, a ja ide jeździć mojo mazdo er iks siedem". Zmieniałem głosy, dawałem kolegów do telefonu, wydawałem jakieś poyebane dźwięki (np. nadstawiałem telefon podczas lania do kibla), bekałem, a Ci dalej dzwonili i dzwonili. W pewnym momencie to mi jakiś typ gadał, że mnie dojedzie jakąś mafią :DDDD

    No i jednego dnia kontakt się urwał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Długi oczywiście trzeba oddawać, ale czasem różne rzeczy się dzieją, a to, co wyprawiają firmy windykacyjne to jest skandal. Oni nie są po to, żeby wyjaśniać, tylko po to, żeby nękać i ściągnąć kasę. Wiedzą tylko z kogo, ile i czasem numer umowy.
    Wiem to z doświadczenia - brałem laptopa na raty, pierdzielnąłem się i wpłacałem raty kilka, kilkanaście dni po terminie, myśląc, że płacę z góry. Raty szły miesiąc w miesiąc, tylko spóźnione. Bank z logo z parującą kupą naliczył mi ponad 500 zł za rzekomo wysłane listy z ponagleniami - wedle ich zestawienia wysyłali je niekiedy co kilka dni. Żadnego nie dostałem, a każdy po kilkanaście złotych wedle ich cennika. Łatwy sposób na zarobek. Oczywiście bank nie miał żadnych dowodów, że cokolwiek wysłał.
    Dzwoniło do mnie 9 firm windykacyjnych (rotacyjnie) po kilkanaście razy dziennie. Nie byli w stanie powiedzieć nic, poza "oddaj kasę". Ani skąd taka kwota się wzięła, ani kiedy cokolwiek zostało do mnie wysłane - nic. Tylko "dłużniku - oddaj kasę". W końcu przestałem z nimi rozmawiać, policzyłem ile jestem winien bankowi (umowa + odsetki za spóźnienia), wpłaciłem, ile wyliczyłem i ignorowałem wszelkie telefony. Oczywiście podali mnie do e-sądu, odwołałem się i w normalnym sądzie sprawę wygrałem z marszu.
    Także nie zawsze jest tak, że ktoś nie płaci i cwaniaczy, a chamstwo takich pseudo-windykatorów przekracza wszelkie granice.

    •  

      pokaż komentarz

      @sian: Bank nie musi mieć żadnego dowodu, że ci wysłał monit zgodnie z tabelą opłat twojego kredytu listem zwykłym. Opłata jest naliczana za opóźnienie a nie za odebranie listu. W ogóle coś czuję, że twoja historia ma luki bo po drugim monicie dzwoniłaby do ciebie windykacja bankowa bo miałbyś już plus minus 40 zaległości.
      Jaki to bank był, że nie dostałeś żadnej informacji przez parę miesięcy. O nic cię nie oskarżam, po prostu pracował w windykacji w banku i wiele słyszałem takich historii gdzie klient przez swoje niedopatrzenie miał problemy. Oczywiście pseudo firmy windykacyjne to największe gówno jakie może istnieć w Polsce. Ogólnie to łatwo się pluje na banki choć najczęściej błąd jest po stronie klienta. Monit masz naliczany tak w ogóle jeden za miesiąc plus ewentualnie 5 zł za telefon do ciebie jeśli dzwonili a ty odebrałeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @SpaceMonkey: "Bank z logo z parującą kupą". Pewnie Sczerwonym logo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @dilbert5150: mogę tylko zgadywać, że chodzi o Santander bank✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @SpaceMonkey: Trafiony, zatopiony. Zadzwonili raz, rzeczywiście koło drugiej raty nie w terminie, ale powiedzieli tylko, że jest zaległość i żeby sprawdzić. Sprawdziłem, nie stwierdziłem (mój błąd), olałem.
      Oczywiście mój główny błąd polegał na tym, że płaciłem nie w terminie - i od tego należą się bankowi odsetki. Nigdy tego nie kwestionowałem. To, że bank może pobierać opłatę za coś, co rzekomo zrobił, a nie ma na to żadnego dowodu (list zwykły), to jest jakieś nieporozumienie. Z przysłanej listy czynności wynikało, że wysłali mi coś koło 30 upomnień, tyleż razy dzwonili (wszystko "rozmowa porzucona", lub "automatyczna sekretarka") i wysłali mi nawet fax, którego nigdy w życiu nie miałem(!). Dla mnie wygląda to na spreparowaną listę. Napisali też, że dwa, czy trzy razy miała miejsce "rozmowa z domownikiem" - ciekawe jak, skoro nie mam stacjonarnego, mieli tylko komórkę, którą noszę zawsze przy sobie. Potem, jakieś chamy z pseudo-windykacji owszem, dzwonili na stacjonarny do rodziców (nie mieszkam tam już od 17 lat), musieli gdzieś znaleźć po nazwisku, bo pytali czy mają ze mną coś wspólnego. Szczyt chamstwa.

      Może teraz coś się pozmieniało, kredyt brałem w 2011 na 18 miesięcy, rozprawa i finał sprawy był w 2015.

    •  

      pokaż komentarz

      @sian: @sian: Masz racje bo tak po 2014 dużo się zmieniło, wcześniej dużo banków było tak samo zj!%%ne jak firmy krzaki od windykacji. Teraz jest duża różnica między windykacją pracowników banku a takich zj!%%nych firm. Co bardziej c!!?%we banki naliczały opłaty gdzie przeginały. Dla mnie firmy windykacyjne zawsze będą największym gównem bo nie raz miałem umowy z zadłużeniem 500-2000zł gdzie taka firma dzwoniłaby jak poj!%%na a ja w dwóch mailach anulowałem dług.

      Co do opłaty za monit, tabela opłat jest tak stworzona aby klient musiał zapłacić czy dostanie list czy nie dostanie. Choć w twoim wypadku lecieli pewnie w c%#@% opowiadając bajki. Bank tak naprawdę nie zarabia na tych monitach i bardziej im zależy aby umowy w ogóle nie trafiały do windykacji a jeśli już trafią to tak to załatwić aby nie padły słowa dług, dłużnik itp. Gówno firmy jak były zj!%%ne tak są zj!%%ne bo nie mają żadnego bata nad sobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @SpaceMonkey to jak w sądzie bank ma udowodnić bez dowodu, że wysłał te monity? Chociaz może właśnie dlatego zakazano tego typu praktyk

    •  

      pokaż komentarz

      @Jacolex: data płatności raty wymaganej przez bank 01.01, data zaksięgowania płatności 02.01. Tabela opłat za opłata po terminie monit 20zł. Co chcesz udowadniać? Monit listowny jest tylko dodatkową informacją a opłata jest naliczana zgodnie z tabelą opłat za opóźnienie, którą klient dostaje do umowy. Podpisując zgadza się na warunki. Jakich praktyk zakazano? Teraz banki wysyłają listem poleconym monity? Może i tak bo nie pracuje od paru lat w banku ale nadal to nie zmienia faktu, że bank na luzie mógł udowodnić twoje opóźnienie.

    •  

      pokaż komentarz

      @SpaceMonkey no ale on dostał tych monitorów kilka. O ile wiem, to nie można już pobierać nieproporcjonalnie dużej kasy za monity

    •  

      pokaż komentarz

      @Jacolex: ale ja już pisałem wcześniej, kiedyś banki były zj@?!ne jak firmy windykacyjne. Teraz bank może ci wysłać jeden monit na miesiąc plus opłaty za telefon do ciebie jeśli odbierzesz i przejdziesz weryfikacje. Też nie za każdą rozmowę tylko za 1-2. Trzeba jasno oddzielić czasy gdy banki robiły co chciały oraz dział windykacji w banku od firmy krzak. Bo te może wysyłają milion monitów bo nikt ich nie kontroluje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jacolex: to było ale się zmieniło i teraz jeszcze zakazać firm windykacyjnych i świat będzie lepszy

    •  

      pokaż komentarz

      Opłata jest naliczana za opóźnienie a nie za odebranie listu.

      @SpaceMonkey: Opłata jest naliczona za wysłanie listu.

    •  

      pokaż komentarz

      @byisk: opłata w systemie zapada przed wysłaniem monitu. Umowa wpada do windykacji-> system nalicza opłatę-> generowanie monitu do wysyłki zbiorczej. Monit jest wystawiany za opóźnienie i opłata wyniki z opóźnienia. Dla uproszczenia można nazwać za wysłanie. Tylko nadal jest to opłata dodatkowa za brak terminowej płatności i nieodebrania monitu nie sprawia, że nie musisz magicznie nie płacić.