•  

    pokaż komentarz

    Byłem przy porodzie, niestety tylko syna i odpowiadając w punktach:
    1. Moja żona uważa, że dzięki temu, że byłem przy niej, czuła się bezpieczniej, bo personel był tak obcesowy, jak względem krowy przywiezionej do ubojni.
    2. Nie zadawałem żadnych pytań, nie wypowiadałem żadnych zbędnych słów. Może dlatego, że pracowałem wcześniej w szpitalu i znam specyfikę, procedury i wiem jak się zachować, żeby nie interferować, jednak robiłem swoje i z tego co twierdzi żona, robiłem to dobrze.
    3. Żadnej traumy, depresji ani unikania późniejszych kontaktów seksualnych, chociaż tu akurat wierzę, że "rurkopochodne" chłoptasie mogą nie poradzić sobie z widokiem rozprutych narządów swojej królowej, wybranki serca.
    4. Po porodzie moja żona była tak skołowana, że nie potrafiła się pozbierać mentalnie, ani nawet określić, czy dziecko jakie jej przynieśli, to faktycznie jej, czy którejś z innych kobiet, jakie się "rozsypały" w mniej więcej podobnym czasie. Tu znowu, moja obecność przyczyniła się do poczucia bezpieczeństwa i spokoju żony.
    5. Argument - nomen omen - z dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Wiesz, niekoniecznie twój przykład jest reprezentatywny dla większości.
      PS
      A jak ty się po tym czułeś? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @KawaJimmiego: Bogatszy o kilka doświadczeń, to na pewno. A poza tym... trochę wk$?$iony i przestraszony, bo ze względu na swój gabaryt, Młody musiał być wyciągnięty przy pomocy vacuum o którym się naczytałem niepotrzebnie przed porodem. Ale bez jakiś głębszych doznań. Nie był to dzień jak co dzień, ale mimo wszystko "show must go on".

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Również byłem przy porodzie i nie żałuję, najważniejsze żeby to nie był przymus tylko wspólna decyzja. W artykule w ogóle nie ma podejścia emocjonalnego, ja tej sytuacji i więzi z dzieckiem jaka się tworzy wtedy nie zapomnę do końca życia.

      Ale też nie można jechać po tych co nie chcą być przy porodzie, znam kilku takich ojców, nie są żadnymi rurkowcami, normalni goście, fajni ojcowie. Ktoś ma taki charakter i trzeba to po prostu uszanować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: @tom3k85: Ja nie byłem przy porodzie. Nie chciała tego ani moja kobieta ani ja sam. Nie żałuję. Ona też nie. Na kontakty i bliskość z dzieckiem nie narzekam. A co do tych rurkowców to kwikłem srogo. To ciekawe że praktycznie od zarania dziejów mężczyźni nie świadkowali przy porodach niemal w żadnej kulturze i pod żadną szerokością geograficzną, a gdy już niektórzy na fali nowego trendu ostatnich lat zaczęli, to wydaje im się teraz że są z tego tytułu bardziej męscy od innych XD

    •  

      pokaż komentarz

      gdy już niektórzy na fali nowego trendu ostatnich lat zaczęli, to wydaje im się teraz że są z tego tytułu bardziej męscy od innych XD

      @wiatrodewsi: A to niby bardziej męskie jest chlanie z kumplami kiedy żona rodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      to wydaje im się teraz że są z tego tytułu bardziej męscy od innych

      @tom3k85: @wiatrodewsi: Nie wydaje mi się, że jestem bardziej męski dzięki partycypowaniu w tym "misterium", a "rurkopochodnych" użyłem jako kolokwializmu i skrótu myślowego charakteryzującego określony stereotyp mentalny. To, czy ktoś nosi rurki, garniak czy kieckę mi osobiście zupełnie zwisa.

    •  

      pokaż komentarz

      A to niby bardziej męskie jest chlanie z kumplami kiedy żona rodzi?

      @defoxe: O chuj! Nie pomyślałem że to przecież jedyna alternatywa...

      "rurkopochodnych" użyłem jako kolokwializmu i skrótu myślowego charakteryzującego określony stereotyp mentalny. To, czy ktoś nosi rurki, garniak czy kieckę mi osobiście zupełnie zwisa.

      @Pipok: Opowiedz mi więc proszę jaki to stereotyp mentalny charakteryzuje mnie i wszystkich mężczyzn od początku ludzkości, do niemal końca 20 wieku naszej ery, łącznie z Twoim ojcem i dziadkiem jak mniemam?

    •  

      pokaż komentarz

      Opowiedz mi więc proszę

      @wiatrodewsi: Nie chce mi się. Za długo tu siedzę, żeby się wkręcić w gównoburzę w którą inni wpadli jak mucha w sraczkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Nie dziwę Ci się że nie chcesz dyskutować w temacie w którym nie masz żadnych argumentów...

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: Przywitaj się z moją czarną listą.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi Haha, dobre, masz listę tych "żadnych argumentów" parę postów wyżej.
      Mam podobne doświadczenia jak Pipok - byłem przy trzech porodach moich dzieci.

      W ogóle ile z wypowiadających się osób mówi z doświadczenia? Bo mam wrażenie, że w większości to takie p!%?%$!enie o Szopenie. Znam kilkudziesięciu ojców, którzy byli przy porodzie, i żaden nie ma z tym problemów. Znam też kilku, którzy nie byli przy tym i git, przecież to ich sprawa. Paru z nich mówi, że teraz by już chcieli być, nie znam żadnego, który by powiedział, że więcej nie pójdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Znam kilkudziesięciu ojców, którzy byli przy porodzie, i żaden nie ma z tym problemów.

      @sian: dopisz mnie do listy (x2). Ale jak kto lubi... Za drugim razem w sumie nie było powodu, żebym był bo wszystko było ok.
      Za pierwszym dobrze się stało, że byłem... Położna była nienormalna i się z anestezjologiem pokłóciła ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      swojej królowej, wybranki serca.

      @Pipok: hehehe "wybranki serca"... to kobieta ZAWSZE wybiera SWOJEGO mężczyznę ale Ty to już pewnie wiesz od dawna chyba że przed ślubem byłeś WCh!$ nadziany kasą (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).
      Królowa - owszem - to się zgadza w 90% przypadków przeciętnych i normalnych związków.

    •  

      pokaż komentarz

      Haha, dobre, masz listę tych "żadnych argumentów" parę postów wyżej.

      @sian: Ehh. Przecież nie o tym dyskutowali. W pierwszym poście masz "argumenty", a raczej dowody anegdotyczne na to, że jednak facet może/powinien być przy porodzie. Tymczasem @wiatrodewsi odnosił się do kretyńskiego tekstu o "rurkowcach".

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok twoje argumenty nie przemawiają do mnie. Natomiast przemawia do mnie ktos kto odebral 15 tys porodow

    •  

      pokaż komentarz

      @KawaJimmiego Dodaj mój. Kiedyś już komuś w podobnym tonie opowiadaniem o tym na wykopie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi Ale tu nie ma argumentów definitywnych za lub przeciw. Problemem - jak zresztą zawsze i wszędzie - są osoby, które uważają, że ich racja jest najważniejsza. Np. że bycie przy porodzie jest lepsze i trzeba wyśmiać tych co nie byli... lub ci co nie byli uważają, że bycie przy porodzie niszczy bliskość etc. i głupotą jest uczestniczenie. A prawda jest taka, że ten kto był to się z tego cieszy, a ten kto nie był też się cieszy. Ja byłem przy dwóch - to doświadczenie, którego nie chciałbym się pozbywać.
      Są tu jacyś tatusiowie, którzy żałują uczestnictwa w porodzie?

    •  

      pokaż komentarz

      Są tu jacyś tatusiowie, którzy żałują uczestnictwa w porodzie?

      @worm_nimda: Wręcz przeciwnie - żałuję, że nie załapałem się na kolejny, tym razem córki. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @worm_nimda: Problemem - jak zresztą zawsze i wszędzie - są osoby, które uważają, że ich racja jest najważniejsza. Np. że bycie przy porodzie jest lepsze i trzeba wyśmiać tych co nie byli... lub ci co nie byli uważają, że bycie przy porodzie niszczy bliskość etc. i głupotą jest uczestniczenie.

      No tu się mniej więcej zgadzamy.
      Chodzi jednak o to że problem jest trochę szerszy niż się wydaje. Dochodzimy już powoli do absurdalnej sytuacji, gdy przyznanie się do braku obecności przy porodzie własnego dziecka spotyka się ze społecznym ostracyzmem. A to jest jedna z tych kwestii gdy nakładanie jakiejkolwiek presji może być po prostu szkodliwe. Poród zawsze był dla mężczyzn tabu. Kobiety rodziły wyłącznie w swoim towarzystwie właściwie w każdej kulturze, miejscu i czasie. Po prostu rozdział między sprawami wyraźnie kobiecymi, a wyraźnie męskimi kiedyś był zarysowany dużo ostrzej. Poród zawsze był kwestią wyłącznie kobiecą, tak jak pójście na wojnę by bronić ziemi i rodziny - wyłącznie męską. Żeby było śmieszniej, to nie jest tylko kwestia naszego gatunku. Wśród ssaków (do których przecież należymy), niemal nie zdarza się by samce były obecne przy porodzie, no chyba że chcą zeżreć potomstwo...
      Czy więc oznacza to że mężczyźni nie powinni uczestniczyć w porodach? No k#$#a wcale nie. Chcesz uczestniczyć? masz taką potrzebę? Zajebiście! Idź i baw się dobrze! Ale nie czyni Cię to z automatu bardziej męskim, tak jak nie czyni Cię to lepszym ojcem, sorry. To jest sprawa w ch$# indywidualna. Naprawdę nie trzeba długo szukać by dowiedzieć się że przypadki gdy mężczyzn poród tragicznie przerósł, wcale nie są takie rzadkie. Zdarza się to takim którzy zostali zaciągnięci na porodówki przez swoje kobiety szantażem emocjonalnym, ale zdarza się też takim co chcieli iść z własnej woli. Na to wcale nie ma sztywnej reguły. Dlatego słabe jest wjeżdżanie na ambicję kolesiom którzy nie bywają przy porodach, że niby jest to oznaką braku miłości względem kobiety czy też dziecka. Nie jest. Mężczyźni powinni mieć prawo wyboru. Kobiety zresztą też. One co prawda przy porodzie raczej muszą być obecne, ale nie jest wcale prawdą ani sztywną regułą, że każda chce mieć przy sobie chłopa. Może jednak warto pamiętać że poród, niezależnie od tego jak wiele metafizycznych i duchowych atrybutów mu nadamy, dla kobiety w praktyce oznacza wypchnięcie z genitaliów nowego człowieka, wśród łez, bólu, śluzu i krwi i nawet jeśli to jest wspólne, ukochane i wyczekane dziecko, to nie każda niewiasta chce żeby jej partner widział ją w takiej sytuacji. I to też jest OK.
      Dlatego właśnie czynienie z porodu rodzinnego obowiązującego paradygmatu zachowania, pod groźbą zanegowania przez otoczenie męskości/miłości/bliskości jest po prostu złe, c$%!@we, szkodliwe i zwyczajnie żałosne zważywszy na historię naszego gatunku.

      @worm_nimda:Są tu jacyś tatusiowie, którzy żałują uczestnictwa w porodzie?

      Badania pokazują że tacy nie tylko są, ale niektórym z nich rozpadają się z tego tytułu związki. Nie liczył bym jednak że któryś się przyzna, bo to już coraz powszechniej nasuwa skojarzenie z byciem c$%!@wym mężem, ojcem i mężczyzną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Pięknie prawisz mirku. Zrób małe AMA i rozwiń punkt 2. pozdr.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok A zjadłeś łożysko jak prawdziwy facet czy zachowałeś się jak zniewieściała ciota w majtkach z gumą uciskowa, głosująca na SLD i sympatyzująca z ruchami LGBT i cię odrzucało?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: ja też byłem do pewnego momentu (trzeba było zrobić cesarkę i wtedy żonę zabrali do innej sali). Co do obrzydzenia sobie to przecież nie trzeba zaglądać gdzie wychodzi dziecko. Można trzymać za rękę, pocieszać czy tak jak ja masować plecy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Dokładnie, tak jak mówisz. Byłem, widziałem wszystko od początku do końca. W żaden sposób nie zmieniło się to jak patrzę na swoją kobietę.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: dalbym 2 plusy jesli bylaby taka mozliwosc! Rzadko mozna tu przecztac wypowiedz z taka iloscia rigczu.

    •  

      pokaż komentarz

      3. Żadnej traumy, depresji ani unikania późniejszych kontaktów seksualnych, chociaż tu akurat wierzę, że "rurkopochodne" chłoptasie mogą nie poradzić sobie z widokiem rozprutych narządów swojej królowej, wybranki serca.

      @Pipok: Eh, nawet tutaj trzeba podbudować ego. To podchodzi pod tag madka.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: męscy? Żona każe to idą. Jeszcze tam wyżej gość pisze ze sie naczytał o jakiejś pompie do wyciągania dziecka. To zwykle pantofle a żony maja próżne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: @wiatrodewsi: ja nie bylem bo nie mam dzieci. Jesli bede posiadal bede jesli zona poprosi. Natomiast moja szanowna mama jest zawsze z tej drugie strony porodu i zawsze mowi, ze w 8/10 maz to kara dla personelu. A co do seksualnosci... sam nie wiem ale chyba niezaleznie od twardosci faceta moze zostac jakas rysa lekka. To tak jak lubi sie seks analny czy jakies rimm zabawy, ma sie swiadomosc ze ta dziurka sluzy do innych rzeczy zwykle ale jednak nie chodzi sie patrzec jak partnwrka sie wyproznia... ot taka tajemnica poliszynela :)

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi Fajnie powiedziane, myślę, że wszystko w temacie. Ja ze swojej strony dodam, że jestem tą niewiastą, która nie chciałaby swojego mężczyzny na sali porodowej. Wystarczy świadomość, że czeka z niecierpliwością na zewnątrz, to już jest wsparcie. Gdyby miał mnie oglądać w (bądźmy szczerzy) tak obrzydliwej sytuacji, pełnej krwi i śluzu i jeszcze te grymasy bólu na twarzy... No nie. Później miałabym wrażenie, że patrząc na mnie zawsze będzie widział tę scenę w swojej głowie.

      Sporo osób ma prawo się ze mną nie zgodzić, ale uważam, że kobieta powinna być dla swojego mężczyzny pięknością. Nie jest mu do szczęścia potrzebny widok zakrwawionej podpaski, kobiety załatwiającej potrzeby fizjologiczne czy sceny porodu. Bliskość bliskością, ale pewne rzeczy niszczą pożądanie. Są sceny, które powinny pozostać za drzwiami łazienki/sali porodowej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: żona Ci kazała to poszedłeś. Prawdziwy facet powinien mieć traumę po porodzie. Z jednego względu: jako wojownik ma podświadomie zakodowane bronienie swojej partnerki i rodziny. Bezsilne patrzenie jak jego partnerka wyje z bólu powoduje ze jego instynkt wariuje. Do tego dochodzi strefa intymna facet nie może pozwolić na negliż swojej partnerki przed innymi ludźmi. Będzie miał coś w stylu wyrzutów sumienia. Dlatego Indianie nie wpuszczali męża do namiotu gdzie był poród. Ale co ja tam wiem przecież indiańscy wojownicy to rurkowce.

    •  

      pokaż komentarz

      @KawaJimmiego: ja rownież byłem przy porodzie mimo że ogólnie jak mam wybór to wolę nie oglądać gore... moja była rozcinana, zakrwawiona, obsikana i obsrana, mimo to byłem, bo wiedziałem że ona przeżywa to bardziej. Oczywiście pare miesięcy organy musiały sie zrastać, ale jak już sie zrosły to nie było jakiejś traumy z żadnej ze stron. Polecam być przy porodzie choćby ze względu na komfort psychiczny kobiety.

    •  

      pokaż komentarz

      @piepsze

      @Pipok A zjadłeś łożysko jak prawdziwy facet czy zachowałeś się jak zniewieściała ciota w majtkach z gumą uciskowa, głosująca na SLD i sympatyzująca z ruchami LGBT i cię odrzucało?

      DOKŁADNIE! FRAJER POZOSTANIE FRAJEREM, ŁOŻYSKA NIE ZJEŚĆ, TO TYLKO CIOTY NIE POTRAFIĄ.

    •  

      pokaż komentarz

      @worm_nimda: ja nie żałuję. Byłem przy porodzie, choć nie miałem takiego planu ale mnie pielęgniarki zawołały, żeby kobieta się lepiej czuła. Przeżyłem to bardzo bo chciałem jej jak najbardziej pomóc. Może nawet mocniej niż żona. Ale tego nikt mi nie odbierze i pierwszy raz się popłakałem z radości.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi od zarania dziejów mężczyźni też nie bawili dzieci, nie karmili je, nie przewijali, nie odprowadzali do szkoły. Ba znam gościa starej daty co nigdy wózka nie pchał przez 5 sekund bo to było nie męskie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Też uważam, że od tego jest partner aby być przy swojej partnerce, szczególnie w tak trudnym momencie. Chyba, że kobieta się na to nie zgadza.
      Nie stoisz naprzeciwko partnerki, tylko jesteś z boku, trzymasz ją za rękę i wspierasz, to jest bezcenna pomoc.

      Trauma? Zdecydowanie szok i łzy szczęścia, ale po to jesteśmy tą mocniejszą stroną związku aby nad wszystkim panować i całą sytuacje kontrolować. Odciąłem pępowinę, przeszedłem naprzeciwko stanowiska porodowego za pielęgniarką która przejęła moje dziecko, ale widok jaki zobaczyłem nie wywołał we mnie żadnych negatywnych emocji.

      Nie odstępowałem dziecka na krok, aż do 'zametkowania ;)', moja też przy pierwszym porodzie była tak skołowaciała, że bała się zamiany naszego potomka.

      Łatwo jest w życiu przyjmować same pozytywne strony relacji, gorzej jeśli znajdujemy się w tej trudniejszej sytuacji kiedy trzeba dać coś od siebie. Zaczynając od porodu poprzez przewijanie, mycie, odchody, wymioty i cały okres niesamodzielności narodzonego.

      Partnerstwo w doli i niedoli, ale wiele ludzi tą niedolę nie ogarnia. Mogą się zdarzyć jakieś choroby, nadejdzie starość. W takich przypadkach wymagana jest opieka, tutaj dopiero zaczyna się poświęcenie i ciężka praca.

      Trauma? Największa trauma to feminizm i autorka "artykułu".

    •  

      pokaż komentarz

      @maddox84 faktycznie, dopadł mnie sobotnio-wieczorny stan skupienia. To najsłabszy stan skupienia w tygodniu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok

      Nie zadawałem żadnych pytań, nie wypowiadałem żadnych zbędnych słów

      (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      źródło: i.ytimg.com 18+

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok nie wiedziałem że tyle ruekowcow na wykopie bo dostałeś srogie minusy:)

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty Nie za płytko oceniasz swojego faceta? Myślisz, że mu chodzi tylko o oglądanie Cię pięknej? Czy wiesz co dla niego jest piękne?
      Poród obrzydliwy? No jakoś turbo estetyczny nie jest, ale dla mnie to nie ma żadnego znaczenia. Nigdy nie powiedziałbym, że jest obrzydliwy. To były jedne z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Moja żona jest dla mnie najpiękniejszą kobietą na świecie, bo jest prawdziwa. Zdecydowałem się być z nią na zawsze, ze wszystkim, a nie tylko z jakąś częścią, która mi, czy jej, wydaje się być idealna.

    •  

      pokaż komentarz

      A zjadłeś łożysko jak prawdziwy facet

      @piepsze: Jego nick nie wziął się pewnie znikąd. Pytanie tylko, czy nazywają go tak znajomi, czy to żona wymyśliła tę ksywę.

    •  

      pokaż komentarz

      "rurkopochodnych" użyłem jako kolokwializmu i skrótu myślowego charakteryzującego określony stereotyp mentalny.

      @Pipok: a jaki stereotyp masz na myśli konkretnie?. Bo wiesz, moj mąż za dzieciaka leżał 9 miesięcy w szpitalu i aktualnie na widok czy nawet zapach krwi słabnie i z tego konkretnie powodu nie uczestniczył w porodach swoich synów szczególnie, że byly to operacje cc. W życiu codziennym zawsze mogę na niego liczyć, no chyba , że mowa była o zmianie zasranej pieluchy to bez chusty na twarz nie bylo mowy :D

    •  

      pokaż komentarz

      @sian On ma do tego zdecydowanie bardziej czułe podejście. Dla niego nie ma "obrzydliwych rzeczy", jeśli chodzi o nasz związek. Pewnie nie miałby problemu z asystowaniem na porodówce. Uważam, że pod tym względem jestem szczęściarą. Nie chcę go jednak narażać na takie widoki, jak poród. Chcę w jego oczach pozostać kobietą atrakcyjną, zadbaną. Myślę, że przede wszystkim ja źle bym się czuła obserwowana w takiej sytuacji. Nie bez powodu, ktoś wyżej stwierdził, że poród w różnych kulturach zawsze odbywał się w kręgu kobiet. Myślę, że w oczach mężczyzny to odziera partnerkę z pewnej magii, albo może odwrotnie, to kobieta czuje się później mniej atrakcyjna.

      Mimo, mojego osobistego podejścia do tematu, bardzo cieszą mnie tutaj komentarze mężczyzn, którzy uczestniczyli w porodzie i twierdzą, że to było dla nich wartościowe doświadczenie, a postrzeganie ich żon nie zmieniło się. To dodaje otuchy, pokazuje, że wartościowych, czułych mężczyzn jest dużo. To się chwali. Nie słuchajcie narzekań, że prawdziwych facetów już nie ma. To nieprawda, pokazujecie, że jesteście i że można na was polegać.

      Myślę, że kwestia obecności przy porodzie to sprawa indywidualna, najlepiej pokazuje to ilość różnych komentarzy. Uważam, że wszystko jest dobre o ile jest dobrowolne, bo najgorsze w tej sytuacji jest zmuszanie czy szantaż.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Dokładnie, ja jeszcze pępowinę ciąłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      ojcem i dziadkiem jak mniemam?

      @wiatrodewsi: Byłem przy porodzie syna. Ojciec odbierał poród mojej siostry. Dziadek odebrał ojca i jego siostrę. Dziadek ze strony matki odebrał najmłodszą z trzech sióstr.

      Nie uczestniczyli od paeolitu, k$%!a, jasne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok:
      Ad. 3
      Ale o co chodzi? Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie patrzy na waginę w takim momencie, tylko stoi zaraz przy żonie i w jakikolwiek możliwy sposób ja wspiera.
      Chociaż raz słyszałem o kolesiu, który przed porodem rozstawił na statywie kamerę skierowaną wprost na waginę. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      A zjadłeś łożysko jak prawdziwy facet czy zachowałeś się jak zniewieściała ciota w majtkach z gumą uciskowa, głosująca na SLD i sympatyzująca z ruchami LGBT i cię odrzucało?

      @piepsze: Jakie piękne reductio ad absurdum! W sumie, to mu się należało za zabawę w psychologa przy tworzeniu ,,stereotypów mentalnych'' niebieskich, co trochę nie radzą sobie po uczestnictwie przy porodzie.
      Przecież nikt sam sobie nie wybiera stanów emocjonalnych, mechanizmy obronne nie zawsze są w stanie po tak ważnych sytuacjach zadziałać na maksa.

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty Doskonale go rozumiem, dla mnie też nie ma "obrzydliwych rzeczy" w tej kwestii.
      Zastanów się czy nie chcąc go narażać na takie widoki, nie pozbawiasz go jednych z najważniejszych chwil w życiu. Poczytaj komentarze ojców, którzy byli obecni, a przede wszystkim pogadaj z nim i nie decyduj za niego.
      Już to pisałem, ale powtórzę: byłem obecny przy trzech porodach moich dzieci i to jedne z najważniejszych i najpiękniejszych chwil w moim życiu. Moja żona nie straciła nic na atrakcyjności - wprost przeciwnie, jest jeszcze piękniejsza - przecież piękno, to nie tylko wymalowane oczy! Moja żona jest piękną osobą, a nie pięknym opakowaniem. Jest niesamowicie piękna przez to, co robi dla mnie, dla dzieci, dla naszej rodziny. Mój szacunek i podziw dla niej wzrastał po każdym porodzie niebotycznie, kiedy widziałem jej poświęcenie, trud i radość i szczęście. Jestem szczęśliwy, że mogłem być przy narodzinach naszych dzieci. To nie odziera z magii - to pozwala mi choć troszkę uczestniczyć w tej magii jaką jest przekazywanie życia.
      Masz absolutną rację, że to sprawa indywidualna - porozmawiajcie i zdecydujcie. Piszesz, że cieszą Cię głosy ojców, którzy byli przy porodzie, że to pokazuje, że są faceci wartościowi i czuli. Piszesz, że Twój facet jest taki. Może zasługuje na to, żeby być przy tym? Bo trochę to brzmi jakbyś nie do końca wierzyła w niego. Może Twoje obawy o utratę atrakcyjności są bezpodstawne?

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: byłem przy porodach moich synów i to było wspaniałe przeżycie, byłem też przy ich poczęciu i to też było cudowne (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      "rurkopochodne" chłoptasie mogą nie poradzić sobie z widokiem rozprutych narządów swojej królowej, wybranki serca.

      @Pipok: Wszystkie porody powinny się odbywać poprzez cesarkę, lub na życzenie kobiety bez podania powodu. To strasznie prymitywne, że kobieta musi cierpieć przy porodzie przy którym dochodzi właśnie do uszkodzeń narządów. Ale nie, kobiety musza rodzić po bożemu i w cierpieniach bo tak robią prawdziwe kobiety a nie te współczesne p$@?eczki co tylko pazurki i ciuszki w głowie XD

    •  

      pokaż komentarz

      Poród zawsze był dla mężczyzn tabu. Kobiety rodziły wyłącznie w swoim towarzystwie właściwie w każdej kulturze, miejscu i czasie. Po prostu rozdział między sprawami wyraźnie kobiecymi, a wyraźnie męskimi kiedyś był zarysowany dużo ostrzej. Poród zawsze był kwestią wyłącznie kobiecą, tak jak pójście na wojnę by bronić ziemi i rodziny - wyłącznie męską.

      @wiatrodewsi: czyli uczestnictwo mężczyzny w porodzie to element ideologii gender, @Pipok jak się z tym czujesz samcu alfa? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @sian Dziękuję ci za wartościowy, dający do myślenia komentarz. Ten, być może najważniejszy moment w życiu, jest jeszcze daleko przed nami, ale jestem bardzo wdzięczna za twoją opinię. Pokazujesz mi perspektywę, nad którą się wcześniej nie zastanawiałam. Nigdy nie pomyślałam, że facet może naprawdę tego chcieć, a nie tylko czuć pewną powinność czy obowiązek względem żony. Być może egoizmem byłoby więc odbierać mu tę możliwość. Niewątpliwie otworzyłeś przede mną nowe pola do rozważań.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Ja też towarzyszyłem mojej żonie przy porodzie i nie wyobrażam sobie żeby mnie tam nie było. To jedno z tych wydarzeń w życiu, dla których warto żyć.

      Trochę rozumiem tego położnika, poród to tak bardzo emocjonujące wydarzenie że niektórzy mogą wpaść w panikę.

    •  

      pokaż komentarz

      @kotos00: Wcieram je sobie w mokre włosy XD

    •  

      pokaż komentarz

      zjadłeś łożysko jak prawdziwy facet

      @piepsze: Chciałem, ale nie pozwolili...

    •  

      pokaż komentarz

      a kto łóżeczko skręci?

      @michalszklarski: Łóżeczko w dzień porodu? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Fest wcześnie...

    •  

      pokaż komentarz

      @bialy_wilk: AMA? Po co, jak ktoś ciekawy, to przecież z ulicy niemalże łapią, więc może przyjść i powiedzieć, że chce pracować jako sanitariusz. Tylko jak chce mocnych przeżyć, to niech zaznaczy, że chce iść na blok operacyjny. Albo porodówkę. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: Stara wykopowa zasada, nie wiem ale się wypowiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: chciałem wiedzieć po prostu co robiłeś.

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: nie skręca się wcześniej żeby nie zapeszać

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: pełna zgoda, 3 tygodnie temu urodziła mi się córka, byłem pryz porodzie, nie przeszkadzałem, a jak się potem dowiedziałem - gdyby mnie nie było to dziewczyna byłaby bardziej zestresowana będąc sam na sam z personelem. Swoją drogą piękne przeżycie, polecam każdemu. Jak ktoś wrażliwy to po prostu nie patrzeć od pasa w dół i tyle. Zresztą miałem swój taboret dyżurny przy łóżku tuż koło głowy dziewczyny z którego się nie ruszałem żeby nie przeszkadzać.

    •  

      pokaż komentarz

      żeby nie zapeszać

      @michalszklarski: Ja cię proszę...

    •  

      pokaż komentarz

      @defoxe: gdyby poród sie nie udał to nie było by nic gorszego niż rozkręcanie tego j?$?nego łóżka. Które sie skręcało z bananem na ustach.

    •  

      pokaż komentarz

      gdyby poród sie nie udał to nie było by nic gorszego niż rozkręcanie tego j$$@nego łóżka.

      @michalszklarski: Jak kto uważa. Ja uważam, że skręcanie łóżka i kupowanie ciuchów po porodzie jest robieniem sobie niepotrzebnego zamieszania. A nieudany poród byłby na tyle dużą tragedią, że skręcone łóżko to jest naprawdę detal.

    •  

      pokaż komentarz

      @KawaJimmiego: też byłem przy porodzie, żadnych minusów z tego nie było, plusów wiele. Znalezisko z dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: W pełni się z Tobą zgadzam. Byłem przy porodzie córki. Bardzo ważnym elementem przygotowania się do porodu rodzinnego było uczęszczanie do szkoły rodzenia. Różne są opinie o szkole rodzenia, ale mnie się ona przysłużyła i wiedziałem jak się zachować kiedy przyszedł ten "dzień". Nie zmienia to faktu, że personel (głównie pielęgniarki) całe to "misterium" traktował jak kolejny poród głupiej baby, której zachciało się dziecka. Żona jęczy i stęka, ja przy niej po prostu jestem i trzymam za rękę, nie nadużywam słów. A te babska przy stoliku tuż obok łóżka plotkują se jak przekupy i na głos jawnie obgadują porody, które odbywały się w sali ogólnej tuż obok. Po wszystkim, żona była mi wdzięczna za obecność, czuła się pewniej dzięki mnie. Poród był szybki, pępowiny nie przeciąłem bo obwinęła się jakoś dziwnie na córce, więc lekarze musieli szybko interweniować. Doświadczenie bardzo dobre jak dla mnie. Tylko w polskich realiach nie ma coś się spodziewać górnolotnego misterium.

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: skąd ta wiedza, że mężczyźni nie byli przy porodach? Z filmów? To jest jeden z najdłuższych pomysłów służby zdrowia, na szczęście odchodzi do lamusa.

    •  

      pokaż komentarz

      @hallowedland: Wiesz, na tyle na ile znam temat od tak zwanej kuchni, to raczej mogę Cię ze spokojnym sumieniem zapewnić, że o ile był to personel pracujący dłużej, nie plotkowały o innych pacjentkach. Mogły o nich rozmawiać, ale raczej w ramach tego co wiąże się z ich profesją. Wiesz, dla was to incydent, dla nich to szara codzienność i kolejne osiem godzin do odfajkowania. Co robić w tym czasie żeby nie zwariować?
      Tam, gdzie rodziła moja żona, czyli na Karowej w Warszawie, jest (był?) na prawdę kołchoz. W trakcie jak moja żona rodziła (od 0400, do 2100) przewalili tyle przypadków, że samo to było deprymujące. Oczywiście w miarę jak się obserwuje męczarnie żony, narasta frustracja i zmienia się postrzeganie tego otoczenia. Zaczyna drażnić jaskrawość światła z lamp, to, że nie ma kogoś z personelu przy Twojej żonie cały czas, żeby zareagować na jej męczarnie, czy nawet dźwięk KTG - monitora akcji serca dziecka (mnie akurat to uspokajało). Masa rzeczy dzieje się za drzwiami, lekarze się nawołują, kobiety krzyczą (ku pokrzepieniu innych rodzących ;-D) siedzisz, czekasz i jedyne co możesz zrobić, to pocieszać żonę, ocierać jej pot z czoła i ściskać ze stresu za rękę kiedy dostaje skurczy. Oczywiście, setki razy przez ten czas przelatuje Ci przez głowę że może warto było zainwestować w cesarkę i równie często przypominasz sobie, ze to lepiej dla przyszłej odporności dziecka.

      Ktoś tam powyżej pytał, czy to nie był dla mnie stres. Oczywiście był. Taki, że po pierwszym dziecku przez przynajmniej dwa lata byliśmy święcie przekonani, że już nigdy więcej żadnej ciąży. A później się okazało, że kolejne dziecko jakoś tak w drodze. I tym razem jak się dowiedziałem, że żonie o 2330 zaczęła się akcja, tak 4 minuty po północy odebrałem od niej telefon, że jest już na poporodówce. :-)
      Ale to nie tak, ze w tej sytuacji stresowej przy pierwszym porodzie, do tego stopnia było to traumatyczne, że powodowało zator mentalny.

      I tak jak napisałeś, w polskich realiach, rodząc w budżetówce nie ma co się spodziewać natchnionych scen.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: masz + - podobna historia moja jest

    •  

      pokaż komentarz

      @ryba_twojej_mieczty I ja dziękuję Ci za fajną rozmowę. Szacun za otwartość. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego chłopa. Pozdrawiam z deszczowej stolicy małopolski.

      Uściski jak pociski. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @elcede: Mnie wyprosili (i do pewnego momentu plułem sobie w brodę, że im na to pozwoliłem) na sam moment wyciągania syna. Procedura związana z użyciem vacuum jest na tyle problematyczna, że masa rzeczy może pójść nie tak i jednak rozumiem, że mitygowanie się przed obserwującym taką sytuację mężem może sprzyjać tylko popełnieniu dodatkowo błędów. Natomiast od razu po wyjęciu Młodego zostałem poproszony na salę, gdzie mogłem sobie do woli obserwować co tylko chciałem i tu muszę przyznać, że widok dla ludzi nie przygotowanych może być dość drastyczny, dlatego umiarkowani wrażliwcy raczej powinni pozostać u wezgłowia.

    •  

      pokaż komentarz

      Jego nick nie wziął się pewnie znikąd.

      @Prezes_Multiversum: No nie, stąd się wziął i - o ile faktycznie Cię to interesuje, to życzę miłej lektury. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      Są tu jacyś tatusiowie, którzy żałują uczestnictwa w porodzie?

      @worm_nimda: myślisz, ze któryś sie tu przyzna? LOL

    •  

      pokaż komentarz

      Badania pokazują że tacy nie tylko są, ale niektórym z nich rozpadają się z tego tytułu związki. Nie liczył bym jednak że któryś się przyzna, bo to już coraz powszechniej nasuwa skojarzenie z byciem c@%#%wym mężem, ojcem i mężczyzną.

      @wiatrodewsi: Pytanie, czy to obecność przy porodzie była przyczyną rozpadu związku, czy przyczyna leżała głębiej? Moim zdaniem nie ma takiej rzeczy, która zdrowego faceta odrzuciłaby od kobiety, którą kocha (no może poza tym, że byłaby dupodajką, choć na pewno są i tacy faceci, których i to od kobiety nie odrzuci). Żadne tam choroby, żadne rzygania, żadne porody i inne rzeczy. Miłość (jakby to górnolotnie nie brzmiało) bez problemu przetrwa takie pierdoły. Kobieta nie stanie się aseksualna z powodu porodu a tym bardziej nie stanie są aseksualna z powodu tego, że facet był przy porodzie. Obecność przy porodzie to nie stanie między nogami kobiety, to nie obserwacja krocza i tego jak z kobiety dziecko wychodzi - nikt nie każe facetowi stać "od dupy strony". Można stać, siedzieć przy głowie partnerki, trzymać ją za rękę i wszyscy będą zadowoleni. Można stać na korytarzu i to też jest dobre. Można też totalnie olać cierpienie kobiety, zostawić ją z innymi i spędzić ten wyjątkowy dzień np. w domu oglądają TV, albo pić piwo z kumplami w pubie i czekać na telefon od partnerki, że "Już po wszystkim... Masz chłopca/dziewczynkę!". Co kto lubi.
      Co do ostracyzmu to wydaje mi się (taka figura retoryczna, bo jestem przekonany), że przesadzasz. Ktoś tam oczywiście coś tam skomentuje, ale komentarz, narzekanie, wyrażenie innego zdania to daleka droga do społecznego ostracyzmu. No chyba, że mężczyzna nie jest pewny, czy rezygnując z porodu zrobił dobrze. To prędzej niepewność powoduje odczucie ostracyzmu niż przekonanie, że zrobiło się dobrze. Tym bardziej, że facetów, którzy nie byli przy porodzie jest zapewne więcej niż takich, którzy byli.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: To ja dorzuce moje trzy grosze, bo tez bylem przy porodzie mojej corki. Generalnie bardzo podobne doswiadczenia. Stanalem sobie tak, ze nie widzialem centrum akcji - a wlasciwie lekarz mnie tak ustawil - madry czlowiek. Do dzisiaj nie zapomne zapachu na tej sali porodowej - cos jak taki metaliczny zapach krwi z czyms czego nie umiem okreslic. Nie byl to jakis paskudny zapach ale po prostu bardzo dziwny. Moja obecnosc sie przydala, bo mama naczytala sie o wyciaganiu dzieci i kiedy lekarz w pewnym momencie powiedzial ze bedzie wyciagal (zeby zmobilisowac do parcia) spanikowala. Absolutnie sie jej nie dziwie. Lekarza rozumiem, chociaz nie do konca popieram, bo chociaz takie "postraszenie" bylo skuteczne, to malo empatyczne. Generalnie polecam, bo nabralem zrozumienia i respektu. No i oczywiscie widziec pierwsze sekundy mojej corki na tym swiecie - bezcenne.

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino:

      Mylisz, ze któryś sie tu przyzna? LOL

      Jasne - "LOL". To dowód ostateczny, że nikt się nie przyznał i nie przyzna. Dowód, że każdy żałuje, ale nikt nie ma odwagi się przyznać. A jak ktoś mówi coś odwrotnego, to jak nic kłamie. QED.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego Indianie nie wpuszczali męża do namiotu gdzie był poród. Ale co ja tam wiem przecież indiańscy wojownicy to rurkowce.

      @michalszklarski: Żeby tylko Indiańce! Zulusi, Aztekowie, Tuaregowie, Pigmeje, plemiona arabskie, mongolskie, słowiańskie i wgl cały świat to rurkowce!

    •  

      pokaż komentarz

      @wiatrodewsi: Od zarania dziejów były przy kobiecie inne zaufane kobiety - matki, siostry, kuzynki, czy dobre sąsiadki. Teraz społeczeństwo wygląda inaczej, rodzina daleko, sąsiedzi nieznani, i dlatego ojciec jest często jedyną zaufana osobą. Osobiście bym nikogo nie zmuszała do bycia przy rodzącej partnerce, ale warto wtedy zadbać o inną zaufaną osobę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ja_Roman: kazdy zabieg jak i naturalny porod. Wszystko niesie za soba ryzyko

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Ja do Twojego dodam, że kto chce moze oglądać zszywanie jeża i macice na "talerzu" w czarnej polewce....Twardziele stoją dalej i ślinka im leci na myśl o smażonej wątróbce z cebulką, a "rurkowate" padają jak muchy ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pipok: Też byłem przy porodzie całej mojej trójki dzieci. Niczego nie żałuję. Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że mogłem być z Nią i że nie czuła się sama podczas porodu.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja sobie tego nie wyobrażam. Może wielu parom się to sprawdza, zrobił się taki paradygmat ("jesteśmy w ciąży", "idziemy rodzić"). Jestem tu staromodny - czekać w korytarzu szpitalnym i nerwowo palić papierosy - OK :) Moja mama urodziła nas dwóch i jak twierdzi wolała to sama zrobić. Tak jak facet przy przenoszeniu jakichś ciężarów nie potrzebuje żeby go żona trzymała za rękę. Mamy różne role, dzisiaj to się miesza w imię robienia wszystkiego razem i po równo.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak jesteś przy porodzie to nie patrz centralnie na krocze w kulminacyjnym momencie, jak nie chcesz/nie możesz być przy porodzie zapłac za prywatną położną; najważniejsze to nie dopuścić żeby kobieta rodziła sama.

  •  

    pokaż komentarz

    Też bym nie chciała być przy porodzie ( ͡º ͜ʖ͡º)

1 2 3 4 5 6 7 ... 19 20 następna