•  

    pokaż komentarz

    Nic nie stuka, nic nie puka.

    Mój ulubiony tekst.

  •  

    pokaż komentarz

    W kilkunastoletnim aucie cofnięty licznik to chyba najmniejszy problem

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: Cofnięty licznik fałszuje stan zużycia silnika i jego poszczególnych elementów. Wiedząc np. że dwumasa, turbina czy jakiś inny osprzet ma przeciętną żywotność np. 100tys, to takie odmłodzenie licznikowe poskutkuje tym, że nawet gdy sprawdzimy ten element na tyle ile to możliwe, to może okazać się, że za krótka chwilę skończy on swój żywot, mimo, że licznik będzie wskazywał, że powinno spokojnie jeszcze 50tys. polatać... Jest to oszustwo i tak należy na to patrzeć. Po coś te liczniki się przecież montuje...

    •  

      pokaż komentarz

      @sztygar: w kilkunastoletnim aucie takie elementy pewnie już były wymieniane i to nie raz, dlatego stare auta kupuje się patrząc na stan, a nie licznik. Auto może mieć przejechane i pół miliona ale jak ktoś dbał i odpowiednio serwisował to wszystko będzie ok.

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: Czy nie lepiej kupić samochód niższej klasy ale nowy, z salonu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Szop_Tracz: to już chyba zależy od twoich indywidualnych preferencji. Ja osobiście wolałbym 10 letnie auto za 30 k niż jakieś tipo czy dacie, ale każdy robi jak chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @sztygar: takie elementy ze wzgledu na nieumiejetna eksploatacje potrafia sie posypac juz przy niskim przebiegu. To czy auto ma 50 tys, czy 400tys. tak naprawde to niewiele mowi, bo posypac sie moze w kazdym momencie.
      Znacznie wiekszym problemem jest przeszlosc powypadkowa i powazne ingerencje w konstrukcje samochodu. O ile lakierowane elementy i elementy szpachlowane nie sa czyms wybitnie niepokojacym (a na tym sie ludzie glownie skupiaja latajac z czujnikami lakieru i czepiajac sie kazdego odstepstwa) a wlasciwie nawet normalnym w kilkunastoletnim samochodzie, to wspawana cwiartka lub wiecej juz tak.

      Krecenie licznikow to oczywiscie oszustwo i takze mnie to strasznie wnerwia, ale oszustwo wycelowane w taki typ klienta jak zaprezentowany w materiale. Podchodzi do samochodu i pierwsza kwestia i pytanie to oczywiscie przebieg...

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: ostatnio mi się A4 zepsuło ( a właściwie sam zepsułem wkręcając śrubę przy wymieanie paska( ͡° ͜ʖ ͡°) ) i zastępczo miałem Sienę 1.4. Rocznik prawie to samo A4 99 Siena 98.

      Dramat to jest małe słowo. Siena oryginalny przebieg 225k km w Audi mam na liczniku 265k km ( podkreślam na liczniku :D). Siena tak wyj?$!na, że to jest głowa mała i to nie jest złe użytkowanie, generalnie po prostu jest tak zrobiona.
      Hamulce.. hehe, aż zadzwoniłem do ojca ( mieliśmy Sienę nową w 97 roku, ale nie jeździłem wtedy więc nie wiem... ) czy ona tak hamuje czy ta coś ma zepsute, to się dowiedziałem, że nowa tak samo hamowała, czy raczej spowalniała.

      Takźe zgadzam się z Tobą odnośnie preferencji kupowania samochodu. To 10 letnie segmentu wyżej i tak pojeździ dłużej i lepiej niż nawet nowe z segmentów wymienionych.

    •  

      pokaż komentarz

      @sztygar: Masz racje, chociaż kolega pewnie napisał tak trochę pół żartem pół serio bo właśnie przekecęnie licznika przy tych usterkach co wymieniłeś to nic wielkiego jeżeli o dziwo wszystko działa. No ale że skutkiem cofniętego licznika są ukryte awarie to oczywisty fakt. Później kupujemy mercedesa w tym taksówkowym kolorze i się dziwimy czemu automatyczna skrzynia biegów umarła zaraz po zakupie i samochód jest na złom.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      to już chyba zależy od twoich indywidualnych preferencji. Ja osobiście wolałbym 10 letnie auto za 30 k niż jakieś tipo czy dacie, ale każdy robi jak chce.

      @trololo55: Nie trzeba od razu "przeskakiwać" ze skrajności w skrajność, z 10-letniego na nowego :-) Można np. kupić jakiś 3-4 tetni polesingowy, ze znaną i potwierdzoną historią, serwisowany zgodnie z planem producenta i często jeszcze na gwarancji (jak np. gwarancja jest na 5 lat). Takie auto już będzie o jakieś 40-50% tańsze niż nowe, a w sumie niewiele od nowego odbiega stanem. Sam mam 4-letnie auto od nowości i jak je dobrze wyczyszczę z zewnątrz i w środku, to nie odróżniłbyś go od nowego, powiedzmy półrocznego.

    •  

      pokaż komentarz

      @turbonerd: Tamten mirek mówił o aucie niższej klasy ale nowym z salonu. Za około 30k nic innego nie kupisz, stąd to porównanie.

      Co do aut ~3 letnich ja mam własną teorię, z którą możesz się zgodzić lub nie. Takie auta poleasingowe najczęściej mają najechane między 100k a 200k i jest to moment, w którym trzeba (lub niedługo będzie trzeba) wymienić/serwisować najdroższe elementy typu skrzynia, sprzęgło, remont silnika itd. Oczywiście zdarzają się wyjątki od reguły. Natomiast wg mnie, lepiej kupić auto 6-7 letnie gdzie te najdroższe rzeczy były już robione, a jeżeli nie były to ich stan jest łatwo wyłapać.

      @amath: miałem kiedyś A4 2002, bardzo dobre auto

    •  

      pokaż komentarz

      Ja osobiście wolałbym 10 letnie auto za 30 k niż jakieś tipo czy dacie, ale każdy robi jak chce.

      @trololo55: w tym przedziale cenowym trudno dyskutować ale mając 80k jest już wybór (i skala stresu inna, tzn. wywalić 80k i dać sie wyruchać na szrota to co innego niż 30k)

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: W dobrym samochodzie, jak na przykład takie A4 2002 z 1.9 TDi, między 100, a 200k nie ma absolutnie nic do wymiany.

      Między 400 a 500 zaczyna się poddawać turbo/sprzęgło.

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: Poniżej 200k nie serwisujesz skrzyni ani nie remontujesz silnika. Chyba, że serwis to dla Ciebie wymiana oleju w skrzyni albo wymiana rozrządu.

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55 za 30k możesz mieć problem kupić dacie, a tipo to już w ogóle nie ma opcji

    •  

      pokaż komentarz

      Cofnięty licznik fałszuje stan zużycia silnika

      @sztygar: I dostajesz za pisanie takich rzeczy same plusy.

      Proszę wskaż chociaż jeden element całego samochodu który zmienia swój stan w momencie zmiany stanu wskazania licznika.

      I nie pisz znowu tylko że według licznika sobie ocenisz stan turbiny czy dwumasy bo jedno z drugim nie ma absolutnie nic wspólnego - nie masz żadnego pojęcia kiedy te elementy były wymieniane, nie masz żadnego pojęcia jak były eksplotowane - po 200tys przebiegu dwumasa może być przykładowo w stanie prawie fabrycznie nowym - np. w aucie które jeździło wyłącznie w trasie, jakaś firmówką wożąca prezesa po kraju czy coś w tym rodzaju - albo może być totalnie rozsypana np. na taksówce. Podobnie turbina. Nawet jeżeli poznasz oryginalny przebieg auta w absolutnie żaden sposób nic Ci to nie mówi o stanie elementów silnika. Więc ponawiam pytanie.

      Który element samochodu zmienia swój stan gdy zostanie zmieniony stan licznika że to jest takie istotne?

    •  

      pokaż komentarz

      @trololo55: znajomy kupił samochód, który miał 300k na liczniku, dziwnym trafem samochód wygląda i pracuje nadal dużo lepiej niż podobne z przebiegami 115k ... dziwne

    •  

      pokaż komentarz

      @amath: Siena 1999 1.2 108kkm na blacie. Hamulce żyleta. Stan nienaganny. (bo wj#%#łem w przeciągu ostatnich 3 lat 10k zł). Wiem, poj#%#ny jestem( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @marekmarecki44:
      Aktualnie jeżdżę clsem z 2004 roku z przebiegiem 360tys. I dziwnym trafem jak szukałem tego auta to środek takiego z przebiegiem 120-150tys nie odbiegał od tych (od prywatnych właścicieli) z przebiegiem 300tys+
      W zasadzie wszędzie były te same przetarcia na kierownicy/gałce. Nawet raz oglądałem jakiegoś granatowego ulepa, który w środku był mega rozj!?%ny, a na blacie miał 160tys. Właściciel oczywiście podkreślał, że to już nie są te mercedesy co kiedyś i wszystko się szybko zużywa. Ciekawe.

      Raz kupiłem auto patrząc na przebieg (pod namową starszyzny-specjalistów) i wtopiłem potem grubą kasę, bo wszystko zaczęło się sypać jedno po drugim.

      Teraz wydaje mi się, że duży przebieg ma więcej plusów niż minusów. Mniejsza szansą, że kręcony to jedno, a najważniejsze to, że jeśli sprzedawca jest uczciwy to MUSIAŁ już coś przy tym samochodzie robić. W moim przypadku przy zakupie miałem już z głowy cały airmatic/maglownice. Czyli praktycznie najdroższe elementy samochodu. Także nie wiem skąd ten strach - może dlatego, że potem ciężko sprzedać taki przebieg. I spirala się nakręca.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szop_Tracz Ty tak poważnie ? Wolę 10 letnie Audi niż nowego Fiata

    • więcej komentarzy(8)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Ja Wam powiem że ludzie są głupi. Faktycznie kupują tylko przebieg. reszta to dodatek. 2 lata temu kupowałem samochód. 12 letni. 208 000 przebiegu. Kupowałem go z absolutnie pewnego zrodla (pierwszy właściciel), wszystko sprawdzone w serwisie itd. Auto w srodku jak nowe, wiedzialem co trzeba wymienic itd. Częśc rodziny miała mnie za debila bo zaczeli pomagac (sic!) i szukać taniej. Nie mogli uwierzyc jaki jestem głupi bo taniej można kupić takiego z przebiegeiem 130 000.
    Ta sama rodzina własnie kupuje auto z kuriozalnie niskim przebiegiem, wierząc ze niemiec lekko przytarł błotnik i dlatego tak tanio sprzedaje.... kiedyś zastanawiałem się gdzie są ludzie którzy wierzą w bajki - dzisiaj wiem, że wszędzie...

    •  

      pokaż komentarz

      Ja Wam powiem że ludzie są głupi

      @muminmleche: czym się przejmujesz. Jak ktoś ci taki tekst sypie, to mu powiedz, żeby się nie wp%#@@$?ał komuś do koryta xD

    •  

      pokaż komentarz

      @muminmleche: Paliwo na zachodzie kosztuje mniej więcej tyle co u nas, a ludzie zarabiają kilkukrotnie więcej i mają do dyspozycji rozbudowaną sieć autostrad. Spokojnie można założyć, że przeciętne auto robi 30k-50k na rok. Wchodzisz na otomoto, a tam prawie wszystkie kilkunastoletnie auta 175k. Przekręcanie licznika i książkę serwisowa in blanco z pieczątkami można kupić przy granicy równie łatwo jak burgera. Kupowanie auta od zwykłego handlarza to strzał w torbę...

    •  

      pokaż komentarz

      Faktycznie kupują tylko przebieg. reszta to dodatek

      @muminmleche: Bo gdyby liczniki nie były kręcone, a auta miały prawdziwe książki serwisowe to przebieg pozwala od razu na wstępne odsianie. Jeśli w przeciętnym aucie, sporo głównych wymian przypada na przebieg 150-250 tys km, to mogę sobie szukać takiego z przebiegiem 80-100k i pojeżdzić przez 2 lata. I mogę zakladać, że jeśli nie będę miał pecha do wadliwego egzemplarza to te 2 lata będę jeździł zmieniając tylko olej i filtry.
      Jeśli ktoś się lubi bawić w naprawy i wymiany to sobie potem odkupi ode mnie ten samochód z przebiegiem 150 tys mając na uwadze, że niedługo coś grubszego może wyjść (ale za to kupuje go odpowiednio taniej).

      Każdy model ma listę określonych czynności przeglądowych i gdyby ludzie o auta dbali, a oszuści nie kręciliby liczników, to z dużym prawdopodobieństwem dałoby się szacować co się może z konkretnym samochodem stać.

    •  

      pokaż komentarz

      @muminmleche: 12 letnie auto z przebiegiem 208000 km przebiegu to okazja.

    •  

      pokaż komentarz

      @muminmleche: Mówię że kupuję auto, to sa dwa pierwsze pytania: Rocznik, przebieg

    •  

      pokaż komentarz

      @muminmleche: toż ja kupiłem 8 letnią benzynę z przebiegiem 264k i się cieszyłem
      Po komisach same 130-150 które wyglądały gorzej niż ten mój z ćwierć miliona na karku

    •  

      pokaż komentarz

      @muminmleche: potwierdzam 3 lata temu szwagier tak kupil bmw teraz ciagle ja ma i placze co kilka miesieczy i zaluje ze sie polasil na tzw okazje z niemiec, tu dwumasa, tu wtryskiwacze, zawieszenie, pompa wysokiego cisnienia poszla. Wlasnie tydzien temu przyznal ze mialem wtedy racje zeby nie kupowac tego syfu, ku.... po 3 latach dopiero. Jak mu powiedzialem ze u mnie najwiekszym wydatkiem byl akumulator za 450 zl to go ch.. strzelil i sie obrazil na kildopier a ja mam paro letnie poflotowe autko z polskiego salonu aktualnie 116 tys km a dalem tyle samo co za jego zajebiste bmw chodz te samochody dzieli 180 tys km (wedlug licznika) i 5 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      12 letnie auto z przebiegiem 208000 km przebiegu to okazja.

      @kupkesobieciagne: Mój ma 13 lat, 87k przebiegu. Tak 87k :)

    •  

      pokaż komentarz

      @modzelem: Jest dużo pierdzieli i samochodów nieciekawych, dziadkowozów ze słabymi benzynami z niskim przebiegiem, w mniej niż kilka minut można od ręki kupić za grosze jakiegoś starego pierdziela z małym nalotem. Zwykle te auta są w dramatycznym stanie, pogniłe i zarżnięte jak koń po westernie. Sztuką jest kupić dobre i duże auto z dobrym, mocnym silnikiem, jeżdżone po autostradach, ale z niskim przebiegiem rzędu 20-30 tysięcy rocznie. Non stop obracam się w potężnych 3 litrowych dieslach i tutaj właśnie kupić dobre auto z nalotem 50 tysięcy rocznie i mniej, to spory sukces. Średnia 3 latków A6 C7 z takimi dieslami lub BMW to 120-180 tysięcy, zdarzają się samochody skręcone, które miały rocznie 140-150 tysięcy nalotu. Tak 150 tysięcy rocznie. 3-4 letnie, świeże nowoczesne jak sama cholera auto z nalotem 500 tysięcy. Takie właśnie passaty były w latach 2005-2010 w gigantycznych ilościach sprowadzane do polski i skręcane z 700 na 180. Dzisiaj te passaty nadal jeżdżą, dobijają do 350 tysięcy u Januszów, mając dawno bańkę na liczniku.

  •  

    pokaż komentarz

    Niestety doszło do takiej sytuacji, że wyprawa aby obejrzeć ewentualne auto do zakupu to jak jakaś precyzyjna akcja jednostek specjalnych. Sam już ponad rok próbuję dokupić auto i masakra. Człowiek jedzie to normalnie kieszenie pełne sprzętu, miernik lakieru, endoskop, suwmiarka, do tego jeszcze checklista no i oczywiście masę samokontroli aby nie zaje#ać sprzedającego. Możecie się śmiać ale ja zabieram ze sobą Matkę jak gdzieś w pobliżu jadę luknąć auto. Ona nie pozwala mi stosować przemocy:) A czasem naprawdę człowiek by wziął takiego gnoja i wbił mu łeb w maskę za te wszystkie kłamstwa. Auto po powodzi i wali w nim jak z dupy misia tatrzańskiego? - "Panie, właśnie prane było stąd ten zapach". Dziwne, że prane też pod wykładzinami i w bagażniku:) Można powiedzieć prane konkretnie:) Auto bite - "panie parkingowe obtarcia" - Fajne obtarcie na parkingu, że ktoś podłużnicę spawał:) I tego typu kwiatki.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Czemu po prostu nie kupisz samochodu od pierwszego wlasciciela z polskiego salonu z pelna historia ASO skoro tyle czasu juz straciles?

    •  
      s.........k

      0

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Czemu po prostu nie kupisz samochodu od pierwszego wlasciciela z polskiego salonu z pelna historia ASO skoro tyle czasu juz straciles?

      @mathsage: Ach, marzenie. Nie mogę trafić takiego auta jak chcę i w takiej konfiguracji. Niestety z polskich salonów to często biorą takie okrojone wersje aut które biorę pod uwagę. Orientowałem się też w firmach poleasingowych ale tam też raczej auta skromnie wyposażone. Osobiście wolę dać więcej ale mieć naprawdę auto w wiadomym mi stanie niż te szroty ściągane z zachodu. No ale czasem widzę, że import ale auto mi pasuje no to podjeżdżam. I raz mnie ch#j strzela raz ze śmiechu konam.
      No i też pod dupą mi się nie pali, mam czym jeździć. Chcę sobie po prostu drugie auto, mniej sportowe na długie trasy kupić.

    •  

      pokaż komentarz

      Czemu po prostu nie kupisz samochodu od pierwszego wlasciciela z polskiego salonu z pelna historia ASO skoro tyle czasu juz straciles?

      @mathsage: to jest rozwiązanie idealne, ale:
      - jak ktoś ma auto z salonu i jest zadowolony to raczej jeździ i nie sprzedaje po 3 latach :(
      - czasem trzeba kupić coś, czego nie ma w salonie (i nie ma odpowiednika). Spróbuj kupić auto terenowe - teraz w salonie nie kupisz "rasowej" terenówki - wszędzie tylko SUV-y, które co najwyżej pod wyższy krawężnik podjadą

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: po co sie spinac, kup w Niemczech od kogos prywatnie, dorzuc kilka groszy za pomoc jezykowa i merytoryczna, a i tak wyjdziesz na tym duzo lepiej niz w zlodziejskiej PL. Tego typu pomoc znajdziesz np. na stronie auto-niemcy.prv.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Coś o tym wiem, handlarze to świnie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Kiedyś walnąłem o tym wpis na mirko.

      Czemu po prostu nie kupisz samochodu od pierwszego wlasciciela z polskiego salonu z pelna historia ASO skoro tyle czasu juz straciles?

      @mathsage: Nie każdy samochód kupiony w Polsce i serwisowany w ASO jest piękny, coś o tym wiem - ile razy jechałem oglądać takie auto, wszystko fajnie, książka serwisowa, przebieg się zgadza, ale nieraz auto było w okropnym stanie. Ostatnio trafił się SUV, 90 tys. km przejechane, a wnętrze obdrapane, fotel dziurawy i poprzecierany... A zdjęcia specjalnie zrobione w taki sposób, aby tego nie było widać. Nie wiem jak można tak zapuścić samochód i w jaki sposób go użytkowano... Niemniej świństwo ze strony sprzedającego.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL Zawsze możesz kupić i sam później je ogarniać pod względem wyposażenia. Pamiętam czytałem temat na forum bmw, gdzie ktoś kupił E60 i potem podokładał fotele komforty, nagłośnienie logica założył, dociąganie drzwi zrobił itp.

    •  

      pokaż komentarz

      Zawsze możesz kupić i sam później je ogarniać pod względem wyposażenia. Pamiętam czytałem temat na forum bmw, gdzie ktoś kupił E60 i potem podokładał fotele komforty, nagłośnienie logica założył, dociąganie drzwi zrobił itp.

      @piwakk: Kurcze ja na to po prostu nie mam czasu niestety. I nie chodzi mi tylko o skórkę na siedzeniach.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie każdy samochód kupiony w Polsce i serwisowany w ASO jest piękny

      @qqwwee: I co dla mnie ważne też często jest w ubogim wyposażeniu. I faktycznie, te auta często są zamęczone. No i nie każda marka i model była w Polsce sprzedawana.

    •  

      pokaż komentarz

      po co sie spinac, kup w Niemczech od kogos prywatnie, dorzuc kilka groszy za pomoc jezykowa i merytoryczna, a i tak wyjdziesz na tym duzo lepiej niz w zlodziejskiej PL. Tego typu pomoc znajdziesz np. na stronie auto-niemcy.prv.pl

      @Rakoll: Pomijam fakt, że reklamujesz tu swoje usługi ale Niemcy prywatnie wcale tak z Polakom nie chcą sprzedawać swoich aut. Te auta z Niemiec też nie są takie cacy nawet jak nie są rozbite. Branie z placu od turasa to też nie jest taki fajny biznes. Auta z Niemiec to ogólnie mit. Tam dobre auto używane kosztuje więcej niż w Polsce i to sporo. I też wcale nie jest tak łatwo je znaleźć.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: to prawda w Niemczech nierzadko samochody są trochę droższe niż w Polsce. Nie zastanawia cie to dlaczego? niby chcesz kupić dobry samochód a kierujesz się ceną Czyli robisz zupełnie tak jak te wszystkie oszukane przez handlarzy Mirki.

    •  

      pokaż komentarz

      to prawda w Niemczech nierzadko samochody są trochę droższe niż w Polsce. Nie zastanawia cie to dlaczego? niby chcesz kupić dobry samochód a kierujesz się ceną Czyli robisz zupełnie tak jak te wszystkie oszukane przez handlarzy Mirki.

      @Rakoll: Pisałem. Ceną się nie kieruję. Po prostu mimo, że granicę mam kilometr od chaty to nie chce mi się z nimi interesów robić. Tam handlarze to nie lepsi niż nasi a prywatne oferty to nie jestem przyzwyczajony aby mi sprzedający robił łaskę, że mi da obejrzeć auto a kręcił nosem jak zbyt długo je sprawdzam. I o to po prostu chodzi. Jak pisałem jeździć mam czym więc się nie pali. Trafie coś fajnego i w takiej konfiguracji jak chce to wezmę. Prawdę mówiąc wolałbym coś zakupionego i użytkowanego w Polsce. Te z importu też czasem można trafić sensowne. Jeśli komuś nie przeszkadza, że był tam gdzieś przytarty, jakieś lekkie uszkodzenia to trafiają się nawet w komisach auta. Sam takie widziałem tylko po prostu czegoś w nich brakowało.

    •  

      pokaż komentarz

      @piatek: To przejedź się Dusterem 4x4. Nie tylko pod krawężnik podjedzie, ale nawet kałużę (taką mokrą) da rade przejechać ;).

      Z błota ruszy. No i wjedzie tam, gdzie inne zwykłe osobówki się zakopują w piachu lub śniegu.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Nie zapominaj o definicji samochodu używanego. Szukasz auta używanego, miernik jest ci potrzebny, by sprawdzić głównie podłużnice/malowanie słupków i wykryć, czy auto nie było spawane. Bo na 100% patrzysz, czy była rysa na lakierze, którą właściciel zrobił bo dba o samochód, po czym stwierdzasz jak rodowity janusz nosacz, że bite gówno i idziesz dalej.( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Na prawdę nie wiem, po co wy patrzycie, czy błotnik nad oponą był malowany, skoro przy hipermarketach to jest naturalną normą i absolutnie jest nie istotną sprawą mieszczącą się w doskonale zachowanym samochodzie używanym?

      Ostatnio sprzedawałem 3 letnie mocne A6 z malowanymi trzema nadkolami. Przez 3 lata zawsze coś ktoś drapnie czy szturchnie i ryśnie, a o auto trzeba dbać, by do blachy nie doszła korozja.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne: Jest różnica między pomalowanym elementem z powodu rys i otarć a wyklepanym i z toną szpachli. Zatem nie do końca tak jest ja napisałeś. Oczywiście że kupując używane auto tylko idiota by spodziewał się salonowego stanu. Sam zresztą też nie trzęsę się nad autem i rysy, otarcia, to dla mnie norma. Jednak handlarze po prostu kłamią. Dla nich wszystko to otarcia parkingowe a stłuczka to jak już pół dupy auto miało wciśnięte a wypadkowe to już nigdy, skąd. Czasem przed ubiciem takiego dziada powstrzymuje mnie tylko fakt że rodzina mogła by źle znieść moją ewentualną odsiadkę:) Oczywiście nie bierz tego do siebie. Zapewne jesteś tym uczciwym handlarzem na którego niestety jeszcze nie trafiłem.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: Tona szpachli dla ciebie to wyrównanie nierównej powierzchni o milimetr? Wtedy czujnik pokazuje zwykle aż 1000 jednostek. W samochodzie od handlarza, który chce ci wcisnąć przystanek wszystkie nadkola i inne "punkty zapalne dla frajera" są w należytym porządku. Są po prostu wspawane od samochodów, które w tym miejscu akurat nie miały wgniotki.

      Zwykle wgniotkę na parkingu trzeba wyklepać oraz wyrównać szpachlą. Zwykle 1-2 milimetry. Czujnik wtedy zaczyna aż wariować. Podobnie jak kupujący. Po co? Czy to wada samochodu, że został ryśniętym pod hipermarketem? Bo ludzie z miernikami patrzą na otarcia, miejsca otarć, rzeczy absolutnie nieistotne. A nie sprawdzają poszycia bagażnika pod wykładziną, słupków, progów, spawów pod plastikami od środka. TO jest ważne.

      Nie to, że samochód był "klepany z toną szpachli, czyli 1-2 milimetrami, bo ktoś tam kiedyś puknął i się to zrobiło".

      Nie jestem w ogóle handlarzem, skąd ten pomysł. Jestem głosem rozsądku. Handel samochodami to bagno. Tylko handlarze samochodami rzadkimi, kolekcjonerskimi oraz bardzo drogimi wyselekcjonowanymi egzemplarzami są warci.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne: Ach, bagażnik, słupki, progi to podstawa. Nie musisz mi tego pisać. 1000 jednostek to też nie dramat - gorzej jak jest tyle, że czujnik nawet odpada. Wiesz, widziałem ekstrema gdzie naprawiającemu nie chciało się chyba nawet poklepać bo na na drzwiach było chyba z centymetr (pewnie drzwi nie chciało się rozbroić). No ale miernik i powłoka to jedno. Elementy o których napisałeś to drugie. Ale jak mi człenio wciska, że dzwona nie było a widać że poduszki wystrzelone (bo niby po cholerę ktoś miałby je wymieniać a widać, ze były demontowane) pasy strzelone bo wymieniane a często są nawet wstawiane z innego roku (debil by się nie kapnął) to mnie k$#?ica bierze. Gdybym miał do kupna auta za przysłowiowymi drzwiami to by mnie to tylko śmieszyło ale jak jadę oglądnąć auto dobry kawałek i widzę taką ściemę to trudno nie mieć mordu w oczach. To nagminne ze przez tel to zapewniają, że k$#?a niemiec płakał jak sprzedawał, że tylko w niedziele do kirsze jeździł (oczywiście w tym celu kupił ropniaka, hehe) a człowiek przyjeżdża, patrzy a tu jakaś j@?!na tragedia. Kiedyś jeden mi w oczy powiedział - "panie jakbym panu przez telefon powiedział samą prawdę to by pan nawet nie przyjechał". No tego to już naprawdę chciałem zap@@!?$%ić w locie. Zatem nie przekonasz mnie że handlarza to tak uczciwie a to klienci wybrzydzają. Jasne są jakieś jebnięte kapeluszniki co mają 20 tysia aby chcieli wyjechać jak z salonu. Jednak większość chciałoby po prostu kupić auto ale wiedzieć co w nim faktycznie nie halo, poprawić, pojeździć jeszcze.

    •  

      pokaż komentarz

      @LOST_CONTROL: No ja mówię o jebniętych kapeluszach, którzy szukają 180 tysięcy i byle nie miał malowanego błotnika. Reszta niech się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @kupkesobieciagne: Nie nie, malowany błotnik, jeszcze jak dobrze pomalowany to żaden problem. Mój lakiernik to raz w roku na aucie mi to robi:) Przez rok zbieram rysy, wgniotki a on raz w roku bierze i wszystko równa. Dla mnie to auto może być z zewnątrz całe malowane. To akurat mnie nie przeraża. No w sumie może przy dachu bym się zastanowił. No ale dach w sumie trudno wyprowadzić to jakby tam naprawdę był jakiś meksyk to chyba nawet i magnesem by się wyłapało, zresztą słupki też by poszły. No ale wiesz, ostatnio oglądałem auto gdzie sinik miał być jak szwajcar a mimo że kolo silnik umył to chyba później musiał kilka razy odpalić i rzygło mu spod wtrysków. No szwajcar jak marzenie:) W ogóle to mnie wnerwia ten trick z myciem silników i rozgrzewaniem przed przyjazdem klienta. Ja to zawsze chce mieć brudny i zimny:)

    • więcej komentarzy(10)